Moralność i polityka to dwa zasadnicze zagadnienia w życiu społecznym. Problem relacji między polityką a moralnością podejmowany był przez filozofów już w starożytności i rozważany jest nadal współcześnie. Moralność jest historycznie ukształtowanym zespołem norm postępowania, według których ocenia się zachowanie ludzi wobec siebie i wobec społeczeństwa jako dobre lub złe. Etyka jest usystematyzowanym wykładem zasad moralnych. W języku codziennym pojęcia te używane są zamiennie. Etyka wyjaśnia, co ludzie uważają za dobre lub złe, słuszne lub niesłuszne, sprawiedliwe lub niesprawiedliwe. Celem etyki jest działanie na rzecz dobra przed złem. Etyka domaga się realizacji dobra wspólnego i sprawiedliwości. Pojęcie polityki jest bardziej wieloznaczne. Na wstępie stwierdzimy, że polityka to dążenie do udziału we władzy.
Sytuacja w Polsce
W Polsce problem moralności w polityce jest mocno skomplikowany ze względów historycznych. Całe pokolenia wychowywano w przeświadczeniu, że największym bohaterstwem jest szkodzenie państwu rządzonemu przez zaborców lub znajdującemu się pod obcymi wpływami. Wielu z nas liczyło na to, że po obaleniu tzw. komunizmu nareszcie dojdą do władzy ci, którzy będą się kierować zasadami moralnymi, a więc takimi, które pozwolą człowiekowi uczciwemu
na godny i bezpieczny byt. Niestety tak się nie stało. Ci, którzy doszli do władzy, rychło zapomnieli o tym, że mieli reprezentować interesy ludzi uczciwie pracujących. Uczciwość, honor, sprawiedliwość, a więc hasła, które były wypisane na sztandarach strajkujących, zostały zapomniane przez tych, którzy sprawują władzę na szczeblu centralnym i powiatowo-gminnym.
Zdeprecjonowano u nas wiele haseł.
W naszym społeczeństwie postępuje kryzys wspólnotowości i dobra wspólnego. Mamy do czynienia z rosnącą atomizacją społeczną. Dominującą postawą społeczną stała się postawa negatywnego indywidualizmu. Większość ludzi w Polsce uważa, że sukces zależy od łamania prawa, a nie od własnej pracy, wiedzy i wykształcenia. Zachodzą zjawiska przeciwne do solidaryzmu. Solidaryzm podkreśla potrzebę współpracy między ludźmi w imię wspólnego dobra. Solidaryzm akcentuje takie wartości jak współdziałanie, ugoda, kompromis, a przeciwstawia się gwałtownym, rewolucyjnym rozstrzygnięciom kwestii społecznej.
Zależności między polityką a moralnością
W działaniach polityków powinny dochodzić do głosu elementarna przyzwoitość i poczucie honoru, nie zaś prywata, nepotyzm i nieuzasadnione uznawanie siebie za grupę uprzywilejowaną.
Wiązanie polityki z moralnością jest niebezpieczne, ponieważ prowadzi do narzucania obywatelom jednej koncepcji moralności, jaką jest np. poprawność polityczna. Kto ma być uprawniony do wskazania takiej koncepcji moralności, jakiej ma podlegać polityka?
Poglądy na temat: polityka a moralność, można sprowadzić do trzech. Najdawniejszy głosi niezbędność podporządkowania polityki moralności, zaś późniejszy odrębność tych stref. Trzeci pogląd głosi, że polityka jest niemoralna, że jest w rękach tych, którzy są silni i bezwzględni, a ich rozum pozostaje na usługach popędów. Moralność to dziedzina, w której stosuje się kryteria dobra i zła, polityka natomiast ocenia działania pod względem skuteczności. Polityka powinna być uprawiana w ramach prawa stanowionego.
Moralność i polityka odnoszą się do sfer związanych z praktyką życia, realizując wartości życia z jednej strony jednostkowego, a z drugiej – wspólnotowego. Oba terminy są wieloznaczne i używane w różnym sensie. Moralność jest zespołem norm postępowania jednostek w stosunku do siebie w aspektach dobra i zła. Polityka dotyczy dobra powszechnego ogółu obywateli państwa. Życie wspólnotowe jest przyrodzoną cechą osoby ludzkiej. Realizacja wspólnego dobra jest trudna, dlatego politykę określa się także mianem „sztuki rządzenia”. Polityka w praktyce jest realizacją interesów klas sprawujących władzę.
W społeczeństwach pluralistycznych próby narzucenia jednego systemu wartości będą odbierane jako działania przeciwko tym, którzy nie podzielają narzucanych poglądów. W konsekwencji tego rodzaju sytuacje będą prowadziły do wewnętrznego konfliktowania społeczeństwa. Narzucanie jednego z poglądów moralnych nie może stanowić uzasadnienia dla działań politycznych. Uzasadnieniem może być natomiast tworzenie warunków materialnych i organizacyjnych, które warunkują rozwój duchowy, w tym także moralny człowieka. Czy uniwersalne normy etyczne lub ideały humanistyczne współcześnie pojętego dobra publicznego staną się preferencją powszechnie uznawaną w praktyce politycznej dzisiejszych państw świata, powstaje sprawą otwartą, bowiem w życiu społecznym obserwujemy dewaluację szczytnych haseł. W każdym społeczeństwie występują konflikty. Konflikt niejednokrotnie wyrażany jest przez partie polityczne, które są tylko partiami, częściami społeczeństwa. Aby doszło do kompromisu czy może nawet konsensusu w sposób pokojowy, trzeba wysokiej klasy politycznej i idącej z nią w parze kultury moralnej. U nas występuje fascynacja ideologią liberalizmu.
Niezbywalne prawa człowieka głoszą, że wszyscy ludzie są wolni i równi pod względem swej wolności i praw. Prawa wolnościowe mogą stać się fikcją. Socjalne prawa człowieka wyraża Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, uchwalony przez ONZ w 1960 roku. Mowa tam o prawie do pracy, do mieszkania, do budownictwa socjalnego, do zaopatrzenia na wypadek choroby, inwalidztwa i starości. Niezbywalnym prawem narodu jest niepodległość we wszystkich jej wymiarach. Na papierze często uznaje się te prawa, jednakże w ich realizacji pojawiają się trudności.
Demokracja wyklucza zarówno czysty relatywizm, jak i czysty monizm moralny. Demokracja okazuje się trudnym kompromisem nie tylko w sprawach codziennych, bieżących, ale i odwiecznych, metafizycznych. Dramatycznie poszerza się przepaść pomiędzy rozwojem technologii i komunikacji a regresem ważkości norm i wartości życia społecznego. Najczęściej poruszanym aspektem relacji polityka – moralność jest korupcja i procesy jej towarzyszące, omawiane z perspektywy tzw. przejrzystości działań publicznych. Chodzi tu o postrzeganie w kategoriach „zła” działań politycznych, wynikających z przedkładania dobra własnego nad dobro wspólne.
Cnoty polityka
Politykowi zazwyczaj przyświeca cel zdobycia i utrzymania władzy, chodzi o zamożność obywateli czy sprawne funkcjonowanie gospodarki, o zapewnienie pokoju zewnętrznego (wojsko), wewnętrznego (policja, sądownictwo, więziennictwo), o sprawny system wychowania i kształcenia.
Nie każdy ma czas i ochotę na zajmowanie się polityką. Nie każdy się też nadaje na polityka. Dobry polityk to człowiek szlachetny, dbający o prawdziwe dobro swojej politycznej wspólnoty, potrafi ustalać, jakie są prawa obywateli względem siebie.
Cnoty polityka to roztropność, sprawiedliwość, sumienie, umiar i męstwo. Cnoty te pozwalają żywić nadzieję na etyczny wymiar uprawiania polityki. Nie wszyscy godzą się na oddzielanie polityki od etyki. Nie do przyjęcia są dla nich różnorakie sugestie wprowadzania względności zasad moralnych. Podstawowymi cechami polityka powinny być : odpowiedzialność , uczciwość, zdecydowanie, odwaga cywilna, gotowość służby słusznym celom.
Każde społeczeństwo musi ustanowić sprawiedliwy ład społeczny. Życie społeczne może uczynić takim polityka, gdy będzie się kierować etyką. Etyczny musi być tak program działania, jak i etyczne metody jego wdrażania oraz działanie władzy, funkcjonowanie instytucji postawy rządzących. Od polityka wymaga się dobrej znajomości sytuacji w kraju, umiejętność rządzenia, kreowania decyzji regulacyjnych, wskazywania problemów wymagających rozwiązania i oferowania rozwiązań tych problemów.
W przypadku polityki prowadzonej moralnie tym celem powinno być dobro publiczne. Społeczeństwo zaś ocenia polityków według skuteczności ich działania. W Polsce politycy często przysłaniają brak skuteczności dobrymi intencjami i szlachetnymi deklaracjami. Politycy maja szczególny dar ukrywania swoich interesów i kamuflowania ich pięknym słownictwem. Trzeba odróżnić głoszone przez nich deklaracje od rzeczywistych interesów, które oni reprezentują. Bardzo często politycy posługują się w tym celu frazeologią moralności.
Sama jednak uczciwość i czystość moralna to za mało, żeby być dobrym politykiem. Od polityka wymaga się wiedzy, poczucia odpowiedzialności za losy państwa i społeczeństwa, profesjonalizmu, doświadczenia, wrażliwości społecznej, umiejętności dialogu z oponentami, zdolności do kompromisu i stawiania interesów społecznych nad partykularnymi. Ważny jest również styl uprawiania polityki. Polityk powinien nie tylko umieć przemawiać i wyrażać swoje poglądy w sposób jasny i zrozumiały, ale o wiele ważniejsza jest w praktyce umiejętność słuchania innych, wsłuchiwania się w głosy społeczeństwa. Polscy politycy pojmują politykę jako walkę o władzę. Polacy zaś oczekują od polityków reprezentowania społecznych interesów. W Polsce większość polityków nie spełnia tych wymagań, dlatego zasługuje na miano polityków pełniących obowiązki polityka.
Działalność partyjna
Po pierwszym etapie ideowego zrywu, który leży u genezy niejednego stronnictwa politycznego, partia jest opanowywana przez partyjną biurokrację, która z jej istnienia czerpie indywidualne korzyści. Biurokracja, kierująca partią, jest zainteresowana w jej wyborczym sukcesie wiodącym do władzy, a więc do jeszcze większych korzyści indywidualnych. Partie stają się coraz bardziej grupami własnych interesów, a coraz mniej organizacjami wyrażającymi zbiorowe potrzeby społeczne. Na tej bazie rosną państwowe agencje, fundusze, wymyśla się coraz to nowe koncesje i zezwolenia, nowe struktury administracji, wszystko jedno: rządowej czy samorządowej, skoro ich zapleczem są i tak partie polityczne. Wytwarza się swoisty monopol partii politycznych nie tylko na sprawowanie władzy, ale i na inne dziedziny życia. Nieraz awans na stanowisko apolityczne staje się możliwy jedynie dzięki protekcji partyjnej. Nepotyzm, poplecznictwo, klikowość, pogarda dla dobra wspólnego, prywata – są normą w sprawowaniu władzy.
Powszechnie wiadomo, że partie zawłaszczają państwo i lokalną samorządność, a także administrację publiczną oraz gospodarkę. Mamy do czynienia z bezsilnością, bezbronnością i bezradnością wyborców. Mechanizmy demokratyczne nie są dość skuteczne, aby tym patologicznym zjawiskom i procesom przeciwdziałać. Partie, które dorwą się do władzy – robią, co tylko zechcą. Przede wszystkim obsadzają „swoimi”stanowiska publiczne i rady nadzorcze przedsiębiorstw, bo przecież do uprawiania polityki potrzebne są pieniądze. O tym, kto dostanie stanowisko, nie decydują rzeczywiste umiejętności i kwalifikacje kandydatów, ale wola kierownictwa partii, która wygrała wybory. Kierownicza rola partii, tak dobrze znana w poprzednim systemie, nadal kwitnie w III RP. Prawdziwy cel walki międzypartyjnej to dopchanie się do koryta.
Zdobycie władzy jest równoznaczne z osiąganiem prywatnych korzyści i realizacją partyjniackich interesów. Mamy do czynienia z korupcją, niekompetencją, a zwłaszcza zanikiem poczucia odpowiedzialności. W życiu publicznym upowszechniają się takie negatywne zjawiska jak upartyjnienie państwa oraz nadużywanie władzy i stanowisk. Wielu polityków czyni zabiegi, by wyeliminować swoją odpowiedzialność za złe decyzje i karygodne zaniechania. Dla usprawiedliwienia zrzuca się winę na opozycję, prezydenckie weto, knowania obcego kapitału, historyczne zaszłości itp. Nieodpowiedzialni politycy zajmują się krytyką zachowań przeciwników politycznych, a nie oceną własnych poczynań. Istniejący system organizacyjno-prawny nie zapewnia skutecznej kontroli w ramach państwa i obywateli nad państwem. Takie metody sprawowania władzy, jak ignorowanie faktów, „wykańczanie” ludzi, ukrywanie prawdy, skazywanie ludzi za mówienie prawdy czy zaostrzenie cenzury, wywołują niezadowolenie społeczne.
W Polsce zamiast demokracji mamy partiokrację. Partiokracja niesie za sobą nieuczciwą walkę o władzę. W dążeniu do wyeliminowania konkurencyjnych partii politycznych stosuje się pomówienia, oszczerstwa i fałszywe oskarżenia. Partie oszukują obywateli w walce wyborczej. Chcąc uzyskać poparcie dla wygrania wyborów posługują się demagogicznymi hasłami, składają obietnice, których nie będą w stanie spełnić. Zwycięska partia uzależnia się od wspierających ją sponsorów.
Pragmatyzm
Wielu ludzi wątpi, czy w ogóle polityka może mieć coś wspólnego z moralnością. Według nich polityka co najwyżej głosi zasady moralne, ale ich nie praktykuje. Są dwie odmienne koncepcje uprawiania polityki. Polityka w znaczeniu działalności społecznej ma charakter etyczny. Polityka praktyczna zaś w powszechnym przekonaniu to sztuka zdobycia i utrzymania władzy oraz narzuceniu społeczeństwu określonej ideologii. Jest to działanie pozbawione zasad moralnych. Polityk praktyczny czyli tak zwany pragmatyk musi być realistą. Pragmatycy załatwiają wiele spraw bieżących, ale jednocześnie są społecznymi szkodnikami. Ograniczają dążenia społeczne do sukcesów doraźnych, które mają służyć umocnieniu ich władzy. Cały ich wysiłek jest bowiem skierowany na zdobywanie popularności i władzy dla jakiegoś stronnictwa lub jednej osoby. Stąd tylko krok do wytłumaczenia działań skutecznych: gwałtu, zbrodni, bezprawia.
Podobnie, jak rozmaite zawody wytwarzają choroby zawodowe, tak polityka niszczy charaktery, a jednostki mniej odporne deprawuje moralnie. Władza czasami przekształca polityka w potwora zarażającego „chorobą” swoje najbliższe otoczenie. Panuje obiegowa opinia, że człowiek tzw. moralny (normalny) nie garnie się do polityki, gdyż nie chce się „brudzić”. Gdy od polityków wymagamy tylko skuteczności i profesjonalizmu, to kategorie moralne nie znajdują odniesienia do ich oceny.
W globalnym społeczeństwie masowym powstaje moralność masowa, przeradzająca się w amoralność, połączona z anomią, a nawet destrukcją normatywności. Anomia oznacza zanik norm społecznych, który prowadzi do zachowań o charakterze dewiacyjnym. W tej sytuacji osoba traci możliwość odróżniania dobra od zła. Normatywność to pewne standardy etyczne, czyli sądy odnoszące się do tego, co być powinno, i tego, co być nie powinno. Inni dodają, że polityka to roztropna troska o wspólne dobro.
Tyle teoria, a praktyka pokazuje, że nierozwiązanych problemów społecznych przybywa, zaś władza pracuje nad dalszym ograniczeniem warunków dla godnej egzystencji człowieka. Polityka skoncentrowała się na kwestii władzy, gdy władza powinna być jedynie środkiem do celu – rozwiązywania problemów społecznych. Polityka jest wciąż daleka od realizowania dobra wspólnego. Liczy się w niej tylko jakby sama skuteczność w utrzymywaniu się u władzy. A stąd wynika wniosek, że polityk w swym działaniu realizuje bezwzględnie zamierzone cele, nie oglądając się na ich moralne oceny. Celem polityki staje się władza i jej używanie, czerpanie korzyści i przywilejów. Instrumentem dominacji silniejszych jest przemoc czy manipulacja, często instytucjonalna, ze strony państwa, skierowana przeciwko ludziom, pragnącym to zmienić.
Istnieje też tendencja, aby etyka została ograniczona wyłącznie do prywatnych zachowań człowieka. W dziedzinie polityki takie stanowisko nazywa się makiawelizmem, w dziedzinie gospodarki – liberalizmem, a w dziedzinie życia społecznego – zasadą państwa prawa lub społeczeństwa obywatelskiego. Zawsze jednak sprowadza się do negacji wszelkich norm etycznych i zaprzeczania podstaw jakichkolwiek zobowiązań moralnych. O braku etyki w polityce świadczy jedna z największych niesprawiedliwości współczesnego świata, że stosunkowo nieliczni posiadają tak wiele, a liczni nie posiadają nic. Jest to niesprawiedliwość wadliwego podziału dóbr i usług, pierwotnie przeznaczonych dla wszystkich. Politycy nie słuchają wezwań do używania władzy w służbie sprawiedliwości społecznej. Polityka służy interesom polityków, a nie interesom społecznym.
Trzeba mieć świadomość, że każde działanie niemoralne często wywołuje reakcję także sprzeczną z zasadami moralności. Gwałt powoduje gwałt. Są ludzie, którzy uważają, że polityka jest tylko funkcją siły w stosunkach między państwami i walce o władzę. Polityka to nie nauka, to sztuka, to świadoma działalność zmierzająca do określonego celu. Mamy do czynienia często z obłudą polityków, polegającą na powoływaniu się na wartości, a jednocześnie zaprzeczaniu im w konkretnym działaniu. Politycy nie wyznaczają pozytywnych wzorców moralnych. Często wykazują podwójną moralność karierowicza. Są jako całość reprezentantami minimalizmu wymagań moralnych, utrwalającymi zjawiska patologiczne. Autorytet polityków systematycznie podupada.
Makiawelizm
Historia świata to ciąg wojen, wzajemnych podbojów. Miecz i podstęp są częstymi narzędziami osiągania celów politycznych, które częściej są wyznaczane przez chore ambicje, pragnienie potęgi i bogatych łupów, aniżeli wynikają z autentycznej troski o poddanych. Ludzie nie są dobrzy. Kto chciałby postępować tak, jak się postępować powinno, a nie tak, jak inni ludzie postępują, ten gotuje swój upadek. Bazując na takiej psychologii Machiavelli nie tworzy utopii, lecz przedstawia teorię, co należy robić.
Niccolo Machiavelli (1469 – 1527) napisał traktat o sprawowaniu władzy pt. „Książę”, który sprawił, że od jego nazwiska powstał termin „makiawelizm”. To Machiavelli sformułował słynną zasadę, że „cel uświęca środki”. Makiawelizm jest polityką amoralną. Termin ten ma opisywać zjawiska ponadczasowe, dotyczące decyzji polityków wynikających z traktowania polityki jako areny walk, prowadzonych bez żadnych reguł gry. Machiavelli zerwał z naiwnością. Interesują go nie wartości moralne, ale polityczne, takie jak władza, chwała i ojczyzna.
Machiavelli nie wierzy w możliwość prowadzenia moralnego życia przy jednoczesnym zajmowaniu się polityką. Nie interesuje go, jaka powinna być rzeczywistość, ale jaka jest naprawdę. Naprawdę to ludzie są fałszywi, niewdzięczni i egoistyczni, kierują się chęcią posiadania i chorą ambicją. Pomiędzy takimi ludźmi nie można być dobrym, żeby przetrwać. Ale okrucieństwem można się posługiwać dobrze lub źle. Na potępienie zasługuje nie ta przemoc, która buduje, lecz ta, która niszczy. Godny chwały władca ucieka się do okrucieństwa tylko wówczas, gdy jest to konieczne. O ocenie konieczności decyduje przede wszystkim cel. Celem tym dla Machiavellego jest zdobycie władzy i jej zabezpieczenie, które ma służyć dobru państwa, czyli dobru ogółu i ojczyzny, a nie dobru własnemu.
Machiavelli uznaje wyższą konieczność, usprawiedliwiającą prowadzenie wojen czy innych działań, powszechnie uznawanych za niemoralne. Rozumie zresztą moralność po swojemu. Wymienia on takie wartości jak władza, chwała, zaszczyty, siła, ale też dobro publiczne, wolność, interes państwa, ojczyzna. Stawia państwo w centrum, ponad wszelkimi wartościami. Państwo nie jest dla niego instytucją służebną, której celem jest wspomagać jednostki w ich dążeniu do szczęścia, ale jest ono wartością samą w sobie, bez której jednostki nie mają racji bytu. Jest to przejaw myślenia totalitarnego. Państwo, które nie służy swoim obywatelom, zawsze ostatecznie obraca się przeciwko nim. Etyka proponowana przez Machiavellego ma zakres ograniczony tylko do jednego państwa. Obowiązek wzmacniania potęgi własnej ojczyzny prowadzi do wrogiego traktowania innych narodów, prowadzi do rasizmu i ksenofobii.
Tak w etyce, jak i polityce powinno chodzić o dobro i szczęście człowieka. Polityk nierzadko stoi wobec ciężkich dylematów i musi podejmować trudne decyzje. Dlatego, aby skuteczne działanie nie stało się skutecznym szkodzeniem, potrzebna jest także politykowi umiejętność rozróżniania dobra i zła. Rządzący różnią się od rządzonych tym, że posiadają władzę oraz organy przymusu, którymi mogą wymusić dla siebie posłuszeństwo.
Patologie władzy
O rządzeniu państwem, o jego pomyślności decydują rządzący. Są to przeważnie ludzie, dla których ważniejszym celem od dobrego rządzenia jest utrzymanie władzy i własne korzyści, a nie ludzie mądrzy, szlachetni, dbający o dobro państwa i narodu. Autokratyczna władza jest okrutna, nie liczy się z prawami człowieka. Środki masowego przekazu oszukują społeczeństwo. Rządzący gromadzą coraz większe zyski ze sprawowania władzy. Wódz stoi ponad prawem i wykorzystuje je do własnych potrzeb. Bezkarni są też jego współpracownicy. Społeczeństwo, coraz bardziej zastraszone, musi znosić wiele wyrzeczeń, bo gospodarka oparta na propagandowych kłamstwach funkcjonuje coraz gorzej. Rządzący mają skłonność do wierzenia w swoje zasługi. Za to, co robią dla współobywateli, należą im się wyjątkowe przywileje i korzyści.
Wśród rządzących często występuje psychopatia i inne właściwości patologiczne. Niewielki odsetek populacji to urodzeni psychopaci wskutek chorobowych zmian mózgu. Na 10 ludzi co najmniej jeden jest psychopatą – osobnikiem bez poczucia troski o dobro innych i nie mającym wyrzutów sumienia. Psychopata może kłamać, kraść, oszukiwać i zabijać, nie czując przy tym smutku i żalu. Daje mu to przewagę nad normalną osobą i dlatego osobnicy ci mają nadreprezentację we wszelkich władzach. Psychopata to osobnik antyspołeczny, którego można rozpoznać na podstawie następujących kryteriów diagnostycznych:
- nieliczenie się z uczuciami innych,
- lekceważenie norm moralnych,
- niemożność utrzymania związków międzyludzkich,
- niska tolerancja frustracji i próg wyzwalania agresji,
- niezdolność przeżywania poczucia winy i uczenia się,
- skłonność do obwiniania innych.
Cechy psychopaty są takie, że:
- nie posiada sumienia, żadnego poczucia winy, troski o samopoczucie obcych osób, przyjaciół czy nawet członków rodziny,
- nie wykazuje żadnej walki ze wstydem,
- nie zna pojęcia odpowiedzialności,
- jest drapieżcą żerującym na innych,
- czerpie radość ze sprawiania innym bólu,
- nigdy nie naprawia popełnionych przez siebie błędów, gdyż oznaczałoby to przyznanie się do ich popełnienia,
- zrobi wszystko, żeby chronić swoje lenistwo i zachować integralność swojej chorej jaźni,
- raczej zniszczy innych, niż miałby ich zadowolić.
Władza dla nich to narzucanie swojej woli innym przez otwarty lub ukryty przymus. Jeśli psychopaci osiągną władzę, stają się niezdolni do powrotu do normalnego życia ludzkiego. Patologii nie należy jednak sprowadzać jedynie do ludzi. Patologiczne mogą być również systemy poglądów, hierarchie wartości i ideologie. Ich patologiczność polega na zaburzeniu stosunku człowieka do siebie i do innego człowieka. Obserwując trwającą przez dekady petryfikację układu okrągłostołowego można dojść do wniosku, że ta postsowiecka agenturalno-mafijna antynarodowa władza to rakowa narośl w społeczeństwie.
Stanisław Tujaka
Grafika: https://pixabay.com

Literatura:
Maria Szyszkowska, Tomasz Kozłowski [red.]: Polityka a moralność. Warszawa 2001
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Najnowsze komentarze