life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Ronald Lasecki: „Citizen Vigilante” – recenzja

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

I can’t sit here and watch you exist in a state of sleep paralysis anymore. The truth is this: You’re all being used. You’re nothing but playthings. Every soldier who’s gone off to war thinking that their death was for an idea, or that their sacrifice was important for society, has been played. You walk down the street, and you get stabbed, or robbed, killed, and what does your country do? Nothing. And what do you do? Nothing? The universe demands balance.

(Michael Sanders)

Najnowsze dzieło niemieckiego „antyreżysera” Uwe Bolla doczekało się już na polskiej prawicy lawinowej krytyki, za którą wyczuć da się jednak gorące pragnienie „odcięcia się od radykalizmu” w obawie przed napiętnowaniem jako „ekstremista” dla którego nie ma miejsca w reżymowym dyskursie politycznym czy na „poważnej” prawicy konserwatywnej. Zaroiło się zatem nagle na internetowej prawicy od znawców sztuki filmowej doszukujących się w filmie „dziur” fabularnych (nie da się ukryć, że takie występują), nieadekwatnej ścieżki muzycznej itp. Objawiono nam nawet stojących za filmem żydowskich producentów, pozostawiając postronnym pole do „dopowiedzenia” sobie „odpowiednich” wniosków. Wszystko oczywiście po to, by móc raz za razem wykrzykiwać że „Citizen Vigilante” to „gniot” i „gówno”.

Ja mam na temat filmu opinię odmienną. Moim zdaniem jest to film publicystyczny artykułujący stanowisko Alt-Rightu w jej nurcie identytarystycznym. Osoby minimalnie zorientowane w publicystyce i wypowiedziach tych środowisk łatwo zauważą, że reżyser i zarazem scenarzysta filmu uczynił głównego bohatera swojego dzieła Michaela Sandersa swoistym porte-parole antyimigranckiej prawicy. Sanders nie jest „osobą” o rozbudowanej psychice postaci, tylko personifikacją Alt-Rightu. Mówi de facto cytatami wyjętymi z publicystyki i memów tego środowiska. Doskonale oddał ten symboliczny charakter swojego bohatera grający go aktor Armie Hammer, który przez cały film prezentuje beznamiętny i bezosobowy wyraz twarzy, bezwzględne spojrzenie i skrajnie aspołeczne zachowanie, które w przypadku żywego człowieka musiałoby oznaczać zaawansowanego Aspergera lub socjopatię.

Brutalny „proprietarianizm” Sandersa, jego „ejdżyzm” i nader wybiórcza empatia (dotyczy ofiar przestępczości z udziałem imigrantów i ofiar „pigułek gwałtu”, nie obejmuje jednak prostytutek i pozwala bohaterowi zabijać przypadkowe osoby dla zilustrowania tez jego wywodów) korespondują jednak z poglądami popularnymi wśród wywodzącej się częściowo ze środowisk (post)libertariańskich Alt-Right. Zainteresowany tym ruchem znajdzie w filmie Uwe Bolla zresztą więcej czytelnych dla jego zwolenników kodów, choćby bowiem otwierająca film scena zabójstwa młodej kobiety nożem przez czarnoskórego mężczyznę jest dość wyraźnym nawiązaniem do zamordowania Iryny Zaruckiej, a przewodnia intryga filmu zainspirowana została wydarzeniami z Hamburga z 2016 roku, gdzie grupa nastoletnich imigrantów dokonała zbiorowego gwałtu na czternastoletniej dziewczynce, po czym sąd zaniechał obciążenia sprawców karą.

Podobnie jak główny bohater jest personifikacją identytarystycznej prawicy, tak ścigający go oficer Interpolu mówi niejako głosem funkcjonariuszy resortów siłowych, po cichu często sprzyjających prawicowcom, związanych jednak poczuciem legalizmu i służbowej podległości (autor niniejszej recenzji sam był niegdyś uczestnikiem akcji, która zakończyła się interwencją policji, podczas której jeden z funkcjonariuszy powiedział „Panowie, my was przecież popieramy, ale to tak już poza służbą”). Konfrontacja i dyskusja między Sandersem a szefem Henrym ma więc wyrażać apel identytarystów skierowany do funkcjonariuszy mundurowych. Scena masakry jednostki specjalnej przez Sandersa, zupełnie nota bene pozbawiona realizmu, może być zaś swoistą przestrogą wobec realnie działających resortów siłowych – Sanders zresztą daje policyjnym szturmowcom takie ostrzeżenia wprost.

Podobnie powracające w filmie apele Sandersa do obywateli, w których wzywa ich do wzięcia w swoje ręce sprawy przeciwdziałania terrorowi imigrantów i liberalnego państwa, są ze strony reżysera głosem politycznym. „Citizen Vigilante” należy odczytywać jako wezwanie do „oporu niekierowanego” wobec odbierania Europejczykom ich ojczyzny przez woke’istowską klikę polityczną, która zdaniem autora filmu dokonała swoistego „zamachu stanu” na demokrację i realizuje politykę „wielkiej podmiany” chroniąc przestępców i agresywnych wobec rdzennej populacji imigrantów. Jak wiadomo, ruch identytarystyczny prezentował takie właśnie stanowisko polityczne: domagał się „przywrócenia prawdziwej demokracji”, czyli odzwierciedlenia na poziomie politycznym dominujących jakoby w narodzie zdrowego sceptycyzmu wobec imigracji, poparcia kary śmierci i tak dalej. Z drugiej strony uznawano w nim władzę liberalnej i woke’istowskiej oligarchii rodem z Maja ’68 za swoistą polityczną uzurpację, za władzę nieprawowitą i tyrańską, nie odbijającą bowiem jakoby realnych poglądów narodu i skierowaną w istocie przeciw „milczącej moralnej większości”.

Z kolei w dyskusji Sandersa z imigrancką rodziną jednego z gwałcicieli łatwo rozpoznać polemikę identytarystów ze środowiskami imigranckimi. Filmowy Jusuf i jego rodzina posługują się argumentami jakich środowiska islamskich imigrantów używają dla usprawiedliwienia swojego postępowania i swojej negatywnej oceny rodzimej populacji krajów w których się osiedlają. Z kolei filmowy „Obywatelski Mściciel” odpowiada im typowymi argumentami identytarystów i Alt-Rightu.

Tu jednak pojawia się największa słabość filmu, która niemal niweluje jego wartość. Otóż, bohater w dyskusjach zarówno z Jusufem jak i z Szefem Henrym powołuje się na demokrację i rządy prawa jako coś pozytywnego, przeciwstawia się zaś „archaicznym zwyczajom” które przynoszą ze sobą imigranci. Argumenty takie padają między innymi w kontekście dyskusji nad tym, że ofiara zbiorowego gwałtu której krzywdę mści Sanders, była zdaniem sprawców ubrana zbyt prowokacyjnie. Sanders ma oczywiście rację, twierdząc że bezwstydny (on sam tego tak rzecz jasna nie nazywa) sposób ubierania się i zachowania zachodnich kobiet nie usprawiedliwia ich gwałcenia. Prawdą jest jednak z drugiej strony, że liberalna mentalność kobiet wiele takich incydentów wyjaśnia. Moglibyśmy posłużyć się tu analogią, że udanie się nocą do niebezpiecznej dzielnicy nie usprawiedliwia bandytów dokonujących napaści rabunkowej, dobrze jednak taką napaść tłumaczy. Innymi słowy, w wywodach Jusufa i jego bliskich jest coś na rzeczy.

Wróćmy jeszcze na chwilę do kwestii demokracji i „rządów prawa”, bo to chyba największa słabość przekazu Uwe Bolla. Jak wspomniałem, niegdyś ruch identytarystyczny popierał demokrację i chciał bronić cywilizacji zachodniej w jej liberalnym kształcie przed „islamizmem” i trybalizmem imigrantów. To jeszcze dziedzictwo Jeana-Marie Le Pena lubiącego przeciwstawiać francuskie plaże islamskich burkom i pokazywać się w towarzystwie będącej ikoną liberalnej rewolucji seksualnej we Francji Brigitte Bardot. Argumentacja identytarystów była tu niebezpiecznie bliska „wojującemu liberalizmowi” spod znaku Oriany Fallaci i takim europejskim neokonserwatystom jak Bernard-Henri Lévy, Alain Finkielkraut czy André Glucksmann (w Polsce ich odpowiednikiem jest Leszek Miller).

W drugiej dekadzie obecnego wieku pojawił się jednak Alt-Right który w zasadzie wchłonął identytaryzm. Ruch, którego symbolem stała się zielona żabka, jest już natomiast pozbawiony złudzeń w odniesieniu do demokracji. Czy to w swoim nurcie technokratycznym, redpillowym czy anarchotrybalistycznym, Alt-Right jest wrogi demokracji liberalnej i chce ją obejść, przezwyciężyć lub rozsadzić od środka. Po ukazaniu się prac takich jak „An Open Letter to Open-Minded Progressives”, „Bronze Age Mindset”, czy choćby „Becoming a Barbarian” wiara w przebudzenie „moralnej większości”w narodzie i restytucję „prawdziwej demokracji” jawi się dziś jako anachroniczny zabobon.

Ewolucji na tym tle dokonali też sami identytaryści, którym nie udało się nigdzie odnieść sukcesu w wyborach a ostatnio stracili w wyniku demokratycznych procedur przyczółek na Węgrzech. Symptomatyczna jest tu ewolucja jednego z bardziej popularnych „poster boyów” tego środowiska, czyli znanego jako „The Golden One” szwedzkiego kulturysty Marcusa Follina: jeszcze kilka lat temu wierzył on w swoistą „demokratyczną rewolucję” przy urnach przeciwko rządzącej Europą proimigranckiej klice, po niepowodzeniach wspieranych przez niego inicjatyw partyjnych w Szwecji wyzbył się jednak złudzeń wobec demokracji przedstawicielskiej i zaczął wzmożoną recepcję myśli Juliusa Evoli i Oswalda Spenglera.

Dodajmy jeszcze pojawienie się Redpilla, a konkretnie jego nurtu MGTOW który wskazuje na ginokratyczny charakter panującego reżymu politycznego i fakt, że jego fundamentem jest powszechne prawo wyborcze przyznane kobietom, które przenoszą swoje sentymentalne i macierzyńskie odruchy na decyzje wyborcze głosując na ugrupowania proimigranckie, pacyfistyczne i liberalne. W filmie Uwe Bolla kobiety podziwiają i wspierają mściciela Michaela Sandersa. Dziś wiemy już jednak, między innymi dzięki Redpillowi, że jest dokładnie odwrotnie. Kobiety nie tylko głosują na partie proimigranckie ale też wywierają presję na rzecz usunięcia z przestrzeni publicznej środowisk antyimigranckich. Znane są nawet przypadki, gdy kobiety czynnie broniły imigrantów przed mężczyznami próbującymi powstrzymać ich ekscesy lub nawet (przypadek francuski) sprzeciwiały się ukaraniu imigrantów którzy dopuścili się na nich gwałtów.

Śmierć Quentina Deranque’a, który poległ z rąk Antify broniąc aktywistek identytarystycznej organizacji kobiecej stojącej na stanowisku (umiarkowanego) obyczajowego liberalizmu i aborcji, została w manosferze szeroko skrytykowana i prawdopodobnie markuje schyłek obrony przez dzisiejszą prawicę zachodniej cywilizacji liberalnej. Fatalne dziedzictwo Le Pena, który pozbył się z Frontu Narodowego nieliberalnych elementów narodowo-rewolucyjnych (środowisko Françoisa Duprata) i napełnił francuski nacjonalizm liberalną treścią kulturową, wydaje się zmierzchać równocześnie ze schyłkiem kariery politycznej córki Jeana-Marie.

Podsumujmy zatem, że głos Uwe Bolla, wzywającego swym filmem do oporu niekierowanego, czy wręcz do jakiegoś „ludowego powstania” przeciwko woke’istowskiej lewicy i imigrantom by odzyskać Europę dla jej rodzimych ludów, jest głosem bardzo ważnym. Wyrażający apel niemieckiego reżysera film „Citizen Vigilante” należy nagłaśniać i propagować. Jego przesłanie, by Europejczycy podjęli czynną walkę – choćby i zbrojną – przeciwko terrorowi ludności napływowej oraz uciskowi i manipulacjom liberalnego Systemu, jest całkowicie słuszne. Czepianie się w tym kontekście czynników trzeciorzędnych jak moralność seksualna głównego bohatera, warsztatowe niedoróbki filmu itd. jest odwracaniem uwagi od istoty problemu.

Należy też jednak podjąć konstruktywną krytykę filmu Uwe Bolla, bowiem spojrzenie jego twórcy cechuje się płytkością czy też anachronizmem. Jak celnie zauważył Troy Southgate, niemiecki reżyser, jak i cały ruch identytarystyczny czy nawet cały Alt-Right, przyczyny imigracji i pojawiających się na jej tle ekscesów upatrują wyłącznie w woke’istowskiej lewicy czy też w pokoleniu Maja’68.

Interpretacja narodowo-rewolucyjna prezentowana przez Southgate’a czy choćby przez Christiana Boucheta czy Alaina Sorala jest głębsza, identyfikuje bowiem jako praprzyczynę kryzysu ekonomiczny liberalizm z jego logiką swobodnych przepływów siły roboczej. Doskonale widać to w Polsce, gdzie prawicowi liberałowie tacy jak Janusz Korwin-Mikke czy Sławomir Mentzen niekiedy ujawniają się jako niemający nic przeciwko napływowi choćby nawet skrajnie obcych etnicznie i kulturowo imigrantów, na których jednak byłby popyt na miejscowym rynku pracy.

Należałoby zresztą w analizie przyczyn kryzysu imigranckiego iść w stronę bardziej kompleksowego ujęcia, kombinującego czynniki ekonomiczne, ideologiczno-kulturowe, a nawet religijne („nie masz Żyda ani Greka”), wskazując na „System” jako na kategorię łączącą i będącą synergią tych wszystkich zmiennych – jako na holistyczną przyczynę kryzysu. Na tym tle oczywiście bronienie „demokracji i rządów prawa”do czego wzywa filmowy Michael Sanders nie ma sensu, ponieważ są one rdzeniem dyskutowanego problemu a nie wartościami które stają wobec problemu jak zdaje się to widzieć Uwe Boll.

Gdy oglądamy „Citizen Vigilante” natychmiast nasuwają się nam skojarzenia z „Death Wish” Michaela Winnera z 1974 roku i z „Taxi Driver” Martina Scorsese z 1976 roku. Szczególnie to drugie, utrzymane w stylu neo-noir dzieło, ma dla mojego pokolenia status „cult classic”. Film Uwe Bolla też osiągnie zapewne tę rangę – szczególnie dla Generation Z. Warto jednak zwrócić uwagę, że dzieła te różnią się nie tylko poziomem warsztatu filmowego. Paul Kersey i Travis Bickle, podobnie jak Michael Sanders, „sprzątają śmieci z ulic”. Dwaj pierwsi jednak, wykonując swoją „brudną robotę” w scenerii podlegającego cywilizacyjnej degradacji Nowego Jorku, ilustrują nam korozyjne działanie Systemu. Michael Sanders też co prawda krytykuje polityków – w tym nawet samego Trumpa – wymachujących flagą idei i patriotyzmu, posyłających zaś żołnierzy na bezsensowne wojny o nic, pod koniec jednak zaprzecza sam sobie, wskazując na nieszczęsne „demokrację i rządy prawa” jako na wartości. W tym sensie dzieło Uwe Bolla jest rzeczywiście kompozycyjnie niespójne, przez siedemdziesiąt procent czasu trwania filmu jego przesłanie jest bowiem czysto antysystemowe, by na koniec ugrząźć w bzdurach o „demokracji skradzionej nam przez woke’istowską lewicę”.

Tym niemniej, dzieło niemieckiego reżysera ma wyraźną publicystyczną przewagę szczególnie nad filmem Winnera. Jak pamiętamy, zgwałcenia w „Death Wish” dokonują czarnoskórzy. Bohater grany przez Charlesa Bronsona ugania się jednak następnie za przestępcami białymi i czarnymi. Widz nieobznajomiony z realiami USA lat 1970. mógłby więc pozostać po seansie „Death Wish” z wrażeniem, że ówczesny Nowy Jork terroryzowali na równi przestępcy biali jak i czarni. W rzeczywistości było oczywiście zupełnie inaczej. Michael Winner, choć niewątpliwie był bardziej utalentowanym niż Uwe Boll reżyserem, okazał się więc jednak cuckiem.

Niemiecki reżyser cuckiem nie jest. Nie niuansuje, lecz wali obuchem – nawet jeśli nie celuje w punkty węzłowe. W „Citizen Vigilante” nie ma żadnych „dobrych globalistów”. Nie ma „sprawiedliwych imigrantów”. Niebezpieczeństwo jest wyraźnie naświetlone a reżyser nie bawi się w cieniowanie. Podobnie apel głównego bohatera, powtarzany przez niego w wypikselowanych nagraniach kierowanych do jego zwolenników, „I do this for you, until you learn to do it for yourself”jest wyrażonym otwarcie wezwaniem do antysystemowej rewolucji, wezwaniem do rasowego przebudzenia Europejczyków którego nie powstydziłby się Anders Behring Breivik.

Dlatego właśnie uważam, że film Uwe Bolla stanie się „cult classic” a nawet czymś więcej – najważniejszym filmem nakręconym od czasu „Fight Clubu” (1999) Davida Finchera. Jeśli kiedyś dojdzie w Europie do tożsamościowej rewolucji, do rasowej palingenezy rdzennych europejskich etnosów, dzieło Uwe Bolla będzie tej rewolucji ikoną.

Ronald Lasecki

Źródło: https://ronald-lasecki.blogspot.com/


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 5)

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)
Tagi: ,

Podobne wpisy:

  • 27 lutego 2023 -- Stanisław Piasecki: Sztuka narodowa i szkoła charakterów
    Epoka liberalizmu, której początek sięga znacznie dalej w głąb historii, niż to się potocznie przyjmuje, bo aż do renesansu, wytworzyła specyficzne pojęcie tzw. artysty, czyli czło...
  • 9 maja 2022 -- Bolesław Piasecki: Kryzys duchowy Europy
    Europa, która w dalszym ciągu pozostaje źródłem idei dla całego świata, jest w stanie kryzysu duchowego. Dzieła intelektualistów, wypowiedzi polityków, przeżycia mas dostarczają ma...
  • 25 kwietnia 2022 -- Stanisław Piasecki: Literatura chłopska w Polsce
    Było to jakoś niedługo po ukazaniu się z druku „Mateusza Bigdy” Kadena-Bandrowskiego. Gławkowierch oficjalnej literatury, zachęcony trwającym od samych dni majowych ulicznikowskim ...
  • 29 marca 2022 -- Stanisław Piasecki: Walka przeciwko niebezpieczeństwu produkcjonizmu
    Maszyna do pisania była mi zupełnie niepotrzebna. Po pierwsze: nie umiem pisać na maszynie. Po drugie: mam dość czytelny i wyraźny charakter pisma, który zecerom nigdy nie sprawiał...
  • 30 września 2021 -- Andrzej Trzebiński: Pokolenie wojenne
    Proces wysysania czy wchłaniania nowych pokoleń kulturalnych przez to, co w kulturze gotowe już, wygodne i zastane, jest bezustannym, choć może cichym dramatem wszelkich młodych po...
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 6)
Subscribe to Comments RSS Feed in this post

19 Komentarzy

  1. Stanisław Stworzony pisze:

    Obejrzałem. Zupełnie przyzwoity film sensacyjny, ale gdzie mu tam do „Fight Club-u”… Nie ten poziom sceniariusza i gry aktorskiej.

    Za to bez wątpienia film jest wykładem modnych na Zachodzie ideii prawicy syjonistycznej, która krytykuje (słusznie) imigrację z krajów muzułmańskich nie wnikając przy tym, dlaczego dokładnie owi imigranci zaczęli masowo napływać do Europy mniej-więcej dekadę temu.

    Pewnie dlatego też prawica syjonistyczna tak nerwowo od filmu się odcina.

  2. . pisze:

    Oglądałem. Powiem tak, szału nie ma. Było kilka fajnych scen, ale większość scen to były zapychacze scenariusza. To tyle od strony rozrywkowej filmu. Od strony ideologicznej. Temat ważny, ale jest tak jak napisał Stanisław Stworzony wyżej. Od siebie dodam, narracja w filmie wygląda jak narracja pisana przez jakiegoś liberała, któremu świat się wali przez imigrantów. Tytułowy obywatel niby walczy z imigrantami i ich przestępczością, dokonuje samosądów. Brzmi radykalnie, bezkompromisowo jakby się czytało Dzienniki Turnera czy coś podobnego. Ale podobieństwa do Earla Turnera kończą się na zabijaniu z zimną krwią agresywnych imigrantów. Earl Turner poza zabijaniem kolorowych gangsterów dokonał egzekucji choćby na kapitaliście instrumentalnie wykorzystującym sprawę Zakonu. Wyraził oburzenie, gdy spotkał skłotowców, którzy oddali do bajzlu swoją koleżankę. W przypadku tego filmowego obywatela wystarczy usunąć wątek imigrantów i mamy obraz degenerata idealnie pasującego do współczesnego świata. Kapitalista, który biznesowo podchodzi do społeczeństwa, nie różni się od tych januszexów popierających liberałów, zamiast służyć polityce rodzinnej sam chodzi do burdelu, którego zresztą jest właścicielem. Przecież to właśnie te biznesmeny zasrane odpowiadają za większość masowej imigracji. No i oczywiście wisienka na torcie, czyli kwestia tego całego dress-code z końcowej sceny. Tu oczywiście wiadomo, jakaś zasrana demokracja jest większą wartością niż religia mimo, że to właśnie w systemie demokratycznym biali mogli stworzyć taki burdel, że niżej cywilizacyjnie stojący kolorowi nimi zawładnęli, a pod sztandarami religijnymi zdobywali świat. A co do tego dress-code, z jednej strony to fakt, że to jest żałosne jak kolorowi gwałciciele usprawiedliwiają to, że są po prostu niewyżyci seksualnie. Ale nie zmienia to faktu, że ubiór białych, a zwłaszcza białych kobiet jest po prostu upodleniem. Nie szanują w ogóle samych siebie. Tu będziemy tej degeneracji bronić, bo to „europejskie” i potem dziwimy się, że jest tyle singli i małżeństwa kończą się rozwodami i jest kryzys demograficzny. Ktoś, kto sam siebie upodlił, nie ma honoru, nie ma po co żyć. Ma powstać druga część tego chłamu. Już lepiej by było gdyby reżyser zekranizował Dzienniki Turnera.

  3. . pisze:

    W sumie najlepsza scena z tego filmu to wcale nie zabicie rodziny tego gwałciciela i jego kolegów. Najlepsza scena to ta z porwaniem sędziego odpowiedzialnego za uniewinnienie i upozorowaniem jego samobójstwa. Dialog głównej postaci w tym przypadku obnaża całą rzeczywistość skorumpowanego moralnie wymiaru sprawiedliwości pobłażliwie traktującego zbrodnie kolorowych na białych. Najbardziej prawdziwe były dwa zdania: to jak pokazał, że ludzie będą przestrzegać durnych przepisów nawet jak to będzie dla nich zabójcze (pokazał to na przykładzie jadącego przepisowo auta jak on sam jechał pod prąd) i jak powiedział, że uniewinniając gwałcicieli równie dobrze on sam (sędzia) mógł ją zgwałcić, bo to niczym się nie różni. Ta scena całkowicie by pasowała do dobrze nakręconego filmu o tym problemie.

  4. AZARIASZ pisze:

    hahahahaha ! I jak tu nie ,, kochać ” globalistycznej kliki żydostwa ? No przecież to jest genialne jak łatwo kręcą gojami na całym świecie. Grają im melodie z semickiej pozytywki a te cieluny tańczą jak nuta leci zupełnie nie pojmując zasady Solve & Coagula… najpierw im Mycki do Europy sprowadzili trzeci świat afrykańsko-arabski a teraz żydowską ręką producencką podają rozwiązanie… bądźcie jak wolnomularz Breivik ! bądźcie jak Michael Sanders !! weźcie sprawy w swoje ręce bo mamy realne Citizen Vigilante !!! No czy można bardziej pokazać gojom jak ich się traktuje ( jak żywy kał ) niż gównoburza o filmowy gniot Uwe ? Mój Boże… tak tak nie odsyłajmy imigrantów do USA i Izraela. Nie kur… jako Europejczycy zróbmy wojnę i permanentny stan wyjątkowy u samych siebie najlepiej z syjonistycznymi pachołami na barykadach i szańcach w postaci ,, jenotów ” Tarczyńskich. Dniami będziemy się nap……ć z Ruskimi i Chinolami ( zachodu wróg zewnętrzny ) a nocami z nachodźcami ( zachodu wróg wewnętrzny ). A finansować to wszystko ( na kredyt ! ) będą Mycki zza Oceanu wszak show musi trwać twoja mać ! A po co ? By zbudować Europę solidarystyczną i nacjonalistyczną ? Nie ! By zbudować Europę libertariańsko-syjonistyczną najlepiej na modłę Argentyny Milei. No jak kur… trzeba być naiwnym by łykać bez popity ,, dzieło ” Bolla i wpisywać się w scenariusze pisane dla Europy za Oceanem. Ręce idzie załamać. Tak jak z antyukraińską sraczką nad Wisłą AD2026. Tak ! W okopy z wodzem Nawrockim he he he który teraz robi dla Poliniaków za twarz antybanderyzmu. Ten sam pajac który wcześniej Polskę z PISem banderyzował i ukrainizował i cały pałac ma pełen sług Ukrainy od Andruszkiewicza poczynając a na Przydaczu kończąc… I czy to oznacza że nie należy zwalczać patologii multi-kulti czy ukrainozy ? Oczywiście że należy. Jak najbardziej. Ale zanim zacznie się to robić warto pomyśleć kto daje ,, dobre rady ” , po co je daje i dlaczego akurat teraz. Citizen Vigilante to nie jest rozwiązanie ani nawet nakreślenie problemu. To jest chazarska pułapka. Ser nasączony trucizną rzucony przed mysz. Nic więcej. Żal mi tych którzy tak łatwo łapią się na ten prymitywny i prostacki lep i haczyk bazując na słusznych emocjach…

    • AZARIASZ pisze:

      Wszystko wedle ,, scenariusza „. Według pojawiających się informacji aktor a raczej błazen Armie Hammer wypiera się Citizen Vigilante. Jeśli się to potwierdzi w większej liczbie źródeł to jak zwykle w wykonaniu syjonistów wszystko ,, po kole „. Trzeba być nimi by jednym filmem z jednej strony zaktywizować konserwatywne nastroje anty-multikulti a z drugiej strony dorobić tej stronie ,, gębę ” wizerunkową by zaktywizować stronę demoliberalną. To się nazywa ciastko mieć i je zjeść równocześnie…

    • . pisze:

      I tak i nie. Niektóre sceny, nie chodzi o onanistyczne fantazje nad zabijaniem imigrantów i ich dialogi są bardzo trafne.

    • AZARIASZ pisze:

      O samym filmie jako o filmie ( odrywając z szerszego kontekstu ) można mówić w wielu aspektach. I negatywnych i pozytywnych co sam podkreśliłeś Kropko. Ja jednak bardziej skupiam się na ,, szerokim tle ” Citizen Vigilante jako swego rodzaju projektu. I właściwie w 98 % z tej perspektywy opisywałem swój komentarz. Rozumiem jednak i szanuję merytoryczne podejście do filmu Uwe w ujęciu węższego tła. Tym bardziej że w 95 % film właśnie pod tym kątem spotkał się z absolutnie propagandowym i żenującym stekiem oczerniających recenzji tak zwanych ,, zawodowych oceniających ” którzy tak bardzo mieli nakaz glanowania ,, dzieła Bolla ” że posuwali się do argumentów przebijających sufit absurdu jak choćby stawianie znaku równości między Sandersem który przybywa z USA doglądać interesów a migrantami socjalnymi którzy dopuszczają się przestępstw… Ci sami ,, fachowi recenzenci ” którzy rozlali ocean łez nad Cit./Vig. kiedyś brandzlowali się do holyłódzkiego filmu Prawo Zemsty de facto tej samej kategorii…

    • . pisze:

      No ogólnie faktem jest, że ci sami, co płaczą nad tym, że w scenariuszu główny bohater zabija kolorowych przestępców nie mają problemu ze scenariuszem filmu „Święci z Bostonu”, który nie tylko jest tej samej kategorii, ale nawet wiele schematów kropka w kropkę Boll skopiował z tego filmu. Na przykład pytanie o opinię przechodniów, moralizatorskie monologi w czasie wykonywania samosądów itd. Mi najbardziej podobała się scena i monolog z tym jak sędzię załatwił. Gdy mówił do niego to mówił czystą prawdę.

    • AZARIASZ pisze:

      Co racja to racja Kropko. Nie przeszkadzało im także gdy bandzior Dario grany przez Frycza w filmie Ślepnąc od Świateł podjeżdża i robi młodemu muslimowi dosłowną egzekucję ,, tłumikową ” z auta tuż pod Warszawskim Meczetem… film Uwe Bolla jest jaki jest ale rzecz jasna w związku z tym że porusza niezwykle ważny i ciężki gatunkowo temat ma również serię wartościowych scen choćby co do samego ukazania clue problemu i tematyki. Natomiast podtrzymuję swoje naczelne obawy do czego ten film czy już teraz wręcz projekt ,, Citizen Vigilante ” ma w ostatecznym rozrachunku posłużyć wobec Europejczyków i to z dwóch stron. Zarówno prawaków i lewaków jak i samych nachodźców. Może już mnie opętało z tymi spiskami ale żyję już zbyt długo by tak po prostu na słowo uwierzyć że znalazł się ktoś ( nie chodzi o Uwe ) co się tak nagle przejął bezinteresownie losem Europy i postanowił pod wpływem bolącego serduszka pochylić się nad jej konwulsjami. Powiedzenie mówi iż jak nie wiadomo o co chodzi , to o co chodzi wiadomo… Póki co w tej kwestii jeszcze nie wiadomo o co choć można się domyślać i snuć teorie tak jak w przypadku ,, nagłego ” rozwolnienia wobec zjawiska Banderyzmu który jest na dzikich polach od ponad dekady a tu w jednej chwili wrzask. I to wrzask z którego nic nie wynika. Bo dalej futrujemy kasą , sprzętem i socjalem wszelkiej maści Jaroszów , Budanowów i innych bydlaków spod czerwono-czarnej ściery. Parafrazując autora Holocronu – ,,…kiedy Sith , czyli Darth Sidious przejmuje władzę , w Zakonie Jedi nagle wszyscy się budzą – o kur…! mamy Sitha na pokładzie. Fajnie fajnie…”.

    • . pisze:

      Boll mógł nakręcić ten film, żeby o nim zrobiło się głośno. Tak samo ten aktor mógł w tym celu zagrać. Co do Wołynia to nie zgadzam się. Nawrocki nadal jest świeżym prezydentem i od początku swojej prezydentury porzucił politykę frajerstwa wobec Ukrainy. Nie tylko zresztą w polityce ukraińskiej podważył status quo.

    • AZARIASZ pisze:

      Kropko – co do potencjanych i wielce prawdopodobnych motywacji Uwe i Armiego wobec Cit./Vig. to zgoda aczkolwiek nie oni spędzają mi sen z powiek. Natomiast co do ,, kwestii ukraińskiej ” której ludobójstwo na Kresach Wschodnich II RP w latach 1939-1948 ( według szacunków IPN ) znalazło po prostu swój punkt centralny podczas rzezi wołyńskiej nie zgadzam się. Po pierwsze nie jestem w stanie traktować Nawrockiego jako ,, świeżego Prezydenta „. Oddałem na niego głos w II turze jako mniejsze zło wobec Trzaskowskiego ( czego nie żałuję ) ale my tu nie mówimy o jakimś nołnejmie który wcześniej był jakimś mało istotnym posłem lub asystentem. Mówimy o człowieku który pełnił kluczową rolę kierowniczą w dwóch naczelnych placówkach nadzorujących polską pamięć historyczną a biorąc pod uwagę jakim specyficznym krajem jest Polska mogę owe funkcje śmiało ustawić w jednym rzędzie z Prezydentem , Premierem czy Ministrem Spraw Zagranicznych. W latach 2017 – 2021 był Dyrektorem Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku zaś w latach 2021 – 2025 był Prezesem Instytutu Pamięci Narodowej. Co to oznacza ? Otóż to że miał realny wpływ na politykę historyczną RP w okresie największego apogeum rozrastania się tendencji neobanderowskich na Ukrainie. Jakie były jego sukcesy na tej linii ? De facto żadne prócz deklaratywnych. Ponad to nie zrobił nic by zapobiec tendencjom ukrainizacji i banderyzacji samej Rzeczypospolitej które wdrożyli politycy PO i PIS nad Wisłą. Większość z nich aprobował. Nad innymi przechodził do porządku dziennego zaś resztę przemilczał. Traktowanie go więc dziś jako ,, niezłomnego bojownika z ukraińskim szowinizmem ” można włożyć między bajki. Teraz takich ,, bojców ” się zrobiło że ho ! ho ! Do najgłośniejszych przecież należy choćby Błaszczak który już zapomniał że będąc szefem MON regularnie klękał i kłaniał się czerwono-czarnym sztandarom. Podobnie Morawiecki który już zapomniał za czasu czyjego premierostwa uwalono Nowelę do Ustawy o IPN między innymi pod naciskiem kijowskich wrzasków. Cały PiS zapomniał już choćby o incydencie z Panem Generałem Brygady Straży Granicznej Jackiem Szaciłłą ( Dyrektor Biura Spraw Międzynarodowych Komendy Głównej Straży Granicznej ). Zablokował on bowiem wjazd na terytorium Polski neonazistowskiemu aktywiście z Ukrainy który chciał prowadzić probanderowską agitkę w środowiskach ukraińskich nad Wisłą. Po naciskach z Kijowa PiS poprzez lobbing MSZ i MSWiA chciało go karnie usunąć ze służby. Nie doszło do tego tylko dlatego bo akurat wybuchł kryzys migracyjny na granicy z Białorusią a istniały braki kadrowe. Żadna z osób środowiska PiS które ponoszą bezpośredni wpływ na zukrainizowanie i zbanderyzowanie Polski w latach 2022-2023 nie poniosła odpowiedzialności. Takie skompromitowane osoby jak Marcin Przydacz , Adam Andruszkiewicz , Agnieszka Ścigaj , Paweł Szefernaker czy Wojciech Kolarski siedzą obecnie w Kancelarii Prezydenta Nawrockiego i jak to w tym dowcipie o komunie – dzielnie stawiają czoła , rozwiązują problem który sami wcześniej wywołali , stworzyli… Oczywiście żeby nie było ja się cieszę , rad jestem że wektor polityki wobec Ukrainy się wychylił. Że stanowisko wobec Kijowa trochę się zmieniło. Natomiast Kropko z naciskiem na – trochę ! Po za tym my nie wiemy jakie są tego realne powody. Możemy tylko deliberować skąd tak ,, nagła ” zmiana na linii Warszawa – Kijów no bo chyba nikt doprawdy nie sądzi że zapalnikiem była tu jakaś groteskowa zmiana nazwy jednostki przez Zełena na ,, bohaterów UPA „. Moim osobistym zdaniem działają tu trzy czynniki jednocześnie – atmosfera zewnętrzna , atmosfera wewnętrzna oraz czynniki tak zwane niedostrzegalne. I tych 3 czynników składowe. Za długo by tu to opisywać. Za jakiś czas pod innym postem , w komentarzu opiszę swoją perspektywę szerzej między innym w tym temacie. Tutaj tylko stwierdzę że absolutnie nie kupuję narracji ze zrywaniem przez Karola z frajerstwem czy status quo. Zauważ Kropko że Nawrocki odrzucił zaproszenie niezależnych Środowisk Kresowych do Domostawy. Udał się do Chełma w otoczeniu środowisk proPISowskich. Dlaczego tam ? No tam między innymi jest Centrum Polsko – Ukraińskiego Pojednania imienia Lecha Kaczyńskiego. Oczywiście przemówienie Nawrockiego było ok , zwłaszcza na tle pieprzenia jego poprzedników na urzędzie ale trudno nie dostrzec że ,, wołyń ” jest wykorzystywany przez szeroko pojęte otoczenie PiS jako nowe paliwo polityczne po tym gdy temat Smoleńska dogasł , zawłaszczenie przez Nowogrodzką pojęć antykomunizmu i Żołnierzy Wyklętych ukradzionych Narodowcom już się przejadło teraz budowany jest nowy pisowski mit – antybanderyzm który ma być ukradziony Kresowianom i środowiskom braunistycznym które do tej pory dbały o przechowanie tego depozytu. Powiem Ci jeszcze jedną ciekawostkę. Pomnik Ofiar Rzezi Wołyńskiej w Domostawie został odsłonięty 14 lipca 2024 roku bez obecności Karola jako Prezesa IPN. Jednak w tym samym roku miesiąc później nastąpiło odsłonięcie innego pomnika. 24 sierpnia 2024 roku w Zielonej Górze został odsłonięty Pomnik Ofiar Zbrodni Wołyńskiej. Fundatorem został IPN zaś osobistego odsłonięcia dokonał Prezes IPN Nawrocki. Pomnik został ,, wklecony ” na siłę na Placu Słowiańskim w otoczeniu budynków Sądu oraz Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Zielonogórskiego. Porównaj sobie obie lokalizacje i oba pomniki. Może to tylko moje przewrażliwienie ale ja tu dostrzegam pewien wzór , schemat postępowania… Co zaś do frajerstwa i status quo które ma niby być zrywane. A gdzie to niby dostrzec ? Łaskawie pomijam już fakt tego że teraz są to działania po czasie. My już tu mamy gigantyczną mniejszość ukraińską liczoną w milionach osób i ona nie zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Ustawa o przywilejach dla Ukraińców ? One są dalej. Różnica jest taka że Nawrocki przyczynił się do zniesienia PISowskiej specustawy natomiast Tusk te same przywileje przepisał do około 13 – 15 innych ustaw obiegu legislacyjnego. Odebranie Orderu ? Owszem ważny i istotny gest ale to tylko symbol. Pusty symbol. Nic innego za tym nie poszło. Sam Karol po wielokroć zarzeka się że napięcia z Kijowem nie będą skutkować ani zakończeniem wsparcia , ani zawieszeniem wsparcia ani warunkowaniem wsparcia dla Ukrainy. Nie ma żadnego szukania partnerstwa do polityki izolacji Kijowa. Warszawa występuje sama sobie zamiast szukać lewarów wspierających. To ma być zerwanie z frajerstwem czy status quo ? To dowód na to że gówniarski szantaż Zełena pod tytułem ,, Rosja i Putin ” dalej działa i ma się w najlepsze. Nawrocki przepycha ustawę antybanderowską i słusznie , chwała mu za to tylko że niby jak ma zamiar ją egzekwować skoro sam zachowuje się niespójnie w swoim przekazie. Tylko w ciągu ostatniego tygodnia ze strony ukraińskiej mieliśmy – groźby robienia krzywdy Polsce , groźby zabijania Polaków , groźby wojny wobec Polski , groźby dywersji i terroryzmu , skargi i donosy Ukrainy do UE na Polskę i naciski by Bruksela odbierała nam fundusze inwestycyjne , wpisanie Szefa Kancelarii Prezydenta Boguckiego oraz Europoseł Ewy Zajączkowskiej na listę Myrotvorets , utworzenie Panteonu bohaterów Ukrainy z wiodącą rolą ludobójców OUN-UPA czy ogłoszenie przez Mera Lwowa rezuna Sadowego rok 2027 rokiem kata Wołynia – Romana Szuchewycza. Reakcja Nawrockiego ? Godzinna rozmowa z Zełenskim na szczycie NATO w Ankarze w ,, atmosferze dialogu antymoskiewskiego ” oraz wspólna słitfocia z Wołodymyrem i jego połowicą. To ma być zerwanie z frajerstwem i status quo ? Litością pominę spłakanie się Boguckiego i de facto błaganie Ukrów o zrozumienie czy też tezy byłego szefa ABW ( teraz u Karola ) że trzeba oddzielić Wołyń od relacji z Kijowem. Ja oczywiście wiem że Karol nie może zrobić wszystkiego. On jest tylko Prezydentem a rządzi ruda menda Tusk ale mimo to zamiast trzymać twardy i sztywny kurs wobec Kijowa , kurs zmuszający Kijów do denazyfikacji Ukrainy to Nawrocki znów nabiera się na tanie gierki Zełena i Budanowa rozluźniając pięść. Mimo iż osobiście nie jestem wielkim zwolennikiem kary śmierci to kroki Nawrockiego przypominają niespójną politykę piłsudczyków za II RP wobec banderowców. Zamiast ich zlikwidować raz i porządnie to bawiono się z nimi w kotka i myszkę. Efekt znamy… Prezydent i Premier ogłaszają wielki sukces bo Zełen zapowiedział odblokowanie dwóch miejsc do ekshumacji ofiar. Pomijam już fakt że kijowski ochlapus nam tu łaski nie czyni bo miejsc kaźni Polaków według naukowych kwerend jest od kilku do kilkunastu TYSIĘCY ! To jest psi obowiązek Ukraińców rozliczyć się z tego co nam zrobili w sposób jakiego wymaga elementarna zasada cywilizacji. Czy Zełen lub Budanow wycofali się z jakichkolwiek swoich decyzji lub narracji z okresu ostatniego miesiąca ? Nie. To my , polska strona znowu robimy krok do tyłu wobec nich. A tu w grę wchodzi nie tylko historia lecz obecny stan. Na naszych oczach powstaje ścisły sojusz Berlin – Kijów. Na naszych oczach Ukraina zapowiada zastąpienie Polski w ramach UE. Zastąpienie Polski w ramach struktury flanki wschodniej NATO. Słowem Ukraina zaczyna odgrywać rolę Zakonu Krzyżackiego oraz Kozaczyzny dla I RP. Jakie były skutki działań tamtych podmiotów ? Rozbiory i likwidacja Państwa Polskiego… W Warszawie zupełnie się nie rozumie logiki kijowskiej. Oni nie uciekają od Wołynia bo wiedzą że nie da się od tego uciec. Oni stosują podobną taktykę do Niemców. Niemcy nie uciekli od win Holocaustu czy II Wojny. Oni realizują taktykę ,, relatywizacji i rozmywania „. Z tym że Ukraina jest bardziej bezczelna w tej taktyce bo ma do czynienia z Polakami a nie presją świata. Polska popełnia ten sam błąd co w latach 1990-2005 wobec Rosji. Rosja nie zerwała wcale z komunizmem lecz go ,, zakonserwowała ” w swoim systemie. Polska zadowoliła się miejscami pamięci bo więcej nie dało się wymusić na mocarstwie atomowym. Dziś identycznie podchodzimy do Ukrainy. Zamiast wziąć ją za szyję i zmusić do debanderyzacji Warszawa – i mały pałac i duży pałac godzą się na handel z Kijowem na zasadzie – oni nam ekshumacje ofiar za to że my im damy ekshumacje morderców. Oni nam jakieś symboliczne miejsca pamięci za to że my im zapewnimy tolerancję dla ich miejsc upamiętnień. To jest droga do katastrofy. To jest granie w grę banderowców. I to się skończy tragedią prędzej czy później. Teraz jest ostatni moment , i tak już spóźniony by zmusić Ukrainę do uległości. Przespanie tej chwili przez Nawrockiego odbije się nam czkawką. Ukrainie nie zależy na tym by opinia międzynarodowa aprobowała Banderę , Szuchewycza czy Klaczikowskiego. Im zależy na tym by zrobić z banderyzmu ideę ,, strawną ” i by zrównać interpretacje w swej wymowie. Stąd rzeź i ludobójstwo zwą ,, obopólną ” tragedią , dramatem i wojną domową… Piszesz że Prezydent Nawrocki nie tylko w polityce ukraińskiej zerwał z frajerstwem i status quo. Doprawdy , a gdzie jeszcze ? Na pewno nie w polityce wobec Izraela , Iranu , Chin , Białorusi czy Rosji. Źle traktuje także relacje z Bułgarią bo ma Premiera Rumena Radewa za agenta Putina. Wiele szkodliwych ustaw autorstwa PO i Tuska także podpisał. Zwłaszcza te dotyczące gospodarki. No ale coż w końcu wywodzi się z zaprzańskiej partii PiS. Jak mówię , nie odbieram Karolowi zalet , i nie żałuję swojego głosu w ramach mniejszego zła i się nie wypieram ale wybacz Kropko nie przyjmuję tezy że jego prezydentura to zerwanie z patologicznymi tendencjami III RP. To jest moim zdaniem głębokie nadużycie i hiperbolizacja jego działań. Być może na tle jego poprzedników – Wałęsy , Kwaśniewskiego , Kaczyńskiego , Komorowskiego i Dudy może tak się wydawać ale jeśli narysować znacznie szersze tło , ten obraz nie jest już tak wyrazisty…

    • . pisze:

      Nieprawda. IPN pod jego rządami dużo więcej robił na polu uświadamiania o zbrodniach UPA niż rząd polski. Poza tym IPN to zasadniczo instytucja badawcza, a nie ministerstwo, żeby mogła podejmować decyzje polityczne. Poza tym mówimy o tym, co robi jako prezydent, a nie jako prezes IPN. A w tym okresie jako prezydent co do całokształtu, w tym w temacie Ukrainy w swoich decyzjach zdecydowanie zbliżył się do tych na prawo od PiS, którzy w narracji krytykują tę partię za pewne rzeczy.

    • Tobiash_rbk pisze:

      Azariaszu, nie tylko był w IPN Nawrocki, ale działał gdzieś w ramach różnych filosemickich organizacji. Coś jak Duda. O tym mówił Otoka – Frąckiewicz.

    • AZARIASZ pisze:

      Kropko , Ty nie myl obowiązków ustawowych IPN-u z robieniem czegokolwiek realnego wobec kwestii banderowskiej. Oto opinia Karola Nawrockiego z czasów jego prezesury w IPN wygłoszona publicznie – ,,…uważam że swoich bohaterów Ukraińcy mają prawo wybierać sobie sami nawet jeśli dla nich bohaterem jest Stepan Bandera czy Roman Szuchewycz. Polacy nie będą wybierać patronów ukraińskich ulic. Nie roszczę sobie oczywiście żadnych pretensji więc to jakie mają ulice i bohaterów w swoich podręcznikach Ukraińcy pozostaje ich własną sprawą. Możemy się oburzać , możemy się nie zgadzać. Nie możemy na to wpływać…”. IPN jest instytucją państwową nie tylko badawczą ale też kreacyjną doraźnie na niwie pamięci narodowej i ma wiele kompetencji roboczych które mają umocowanie wcale nie niższe niż Ministerstwo. Mówimy o całokształcie działalności tego Pana. Polacy nie mają prawa zapomnieć co robił do czasu zostania Głową Państwa oraz co robi od czasu zostania Prezydentem. Fakt jest faktem. Karol Nawrocki jako Dyrektor Muzeum i Prezes IPN w sposób bezpośredni i osobisty jest odpowiedzialny za zjawisko banderyzacji Ukrainy oraz banderyzacji i ukrainizacji Rzeczypospolitej. Dziś , AD2026 można go pochwalić za działania na kanwie antybanderowskiej aczkolwiek po pierwsze daleko mi do ,, zachłyśnięcia ” się owymi decyzjami a po drugie jego polityka wobec Ukrainy i Ukraińców na czele z elitami w Kijowie jak pisałem jest chwiejna i niespójna. Opozycja antysystemowa ( w sensie strukturalnym nie gospodarczym ) czyli obie Konfederacje krytykują PiS nie za pewne rzeczy lecz konkretne zjawiska sektorowe za które odpowiada ta partia a które w co najmniej 75 % ustanawiała nad Wisłą zupełnie świadomie. Jak choćby próby władz Polskiej Agencji Prasowej sfałszowania oficjalnych raportów historycznych IPN z czasów Powstania Warszawskiego przypisujących ukraińskie winy pacyfikacyjne Niemcom czy celowe próby przypisania ludobójstwa wołyńskiego oddziałom NKWD przez Macieja Świrskiego – Prezesa Reduty Dobrego Imienia a teraz członka Rady Mediów. Jak mówię , nie mam problemu z pochwaleniem Karola za obecny kierunek działań choć nie jest on bezbłędny. Natomiast tak jak Ci wyjaśniałem nie uważam że Nawrocki wyzbył się tendencji frajerstwa czy zerwał status quo. Moim zdaniem trwa zabawa w kotka i myszkę z banderowcami co traktuję jako granie w ich grę…

    • AZARIASZ pisze:

      Szanowny Tobiash_rbk – opinie Otoki przyjmuję do wiadomości ale zachowuję wobec nich pewien dystans ponieważ Pan Frąckiewicz ma tendencje do nadinterpretowywania pewnych faktów. Niewątpliwie Prezydent Nawrocki miał kontakty z filosemickimi organizacjami. Jaki był jego związek z nimi , nie wiem bo nie byłem przy tym. Natomiast jego narracja polityczna wyraźnie pokazuje w jakich kalkach mentalnych się porusza. Bez wątpienia przechodził on także szkolenie liderów Departamentu Stanu USA – jak większość aktywistów z kręgów partii PiS. Do Dudy bym go nie porównywał bo to jest jednak inna kategoria. Andrzej miał również uwarunkowania choćby rodzinne…

    • . pisze:

      Nie wiem co on mówił jak był prezesem IPN, czy to w ogóle prawda, czy kłamstwo. Jako prezydent mając dużo większe możliwości robi coś odwrotnego niż to, co kiedyś rzekomo mówił. To mnie tylko obchodzi. Jeśli efektem miało być nagłośnienie problemu banderowskiego nie tylko w Polsce, ale i w świecie to idealnie się udało.

    • . pisze:

      Po drugie, nie uważam Nawrockiego za osobę całkowicie reprezentującą PiS. Według mnie on chce tworzyć własną markę polityczną swojego nazwiska jeśli nie z wyższych pobudek to z własnej osobistej ambicji. On jest cwaniakiem, który chce rozgrywać i PiS i obie konfy, a nie być wykonawcą czyjejś agendy. Jest kimś pokroju Trumpa.

    • AZARIASZ pisze:

      Podsumowując , Piszesz Kropko – ,,…nie wiem co on mówił jak był Prezesem IPN…”. Wielka szkoda bo akurat to buduje szerszą perspektywę. I pokazuje Nawrockiego nie jako realnego antybanderowca lecz zwykłego koniunkturalistę który raz robi tak – a raz robi tak. Raz mówi tak – a raz mówi tak. Jak już wielokrotnie pisałem nie ma w tym żadnej realnej spójności. Po za tym kładzie się to też cieniem na jego realne motywacje. Dlaczego Karol robił i mówił tak i tak przed byciem Prezydentem ? I dlaczego teraz Karol robi i mówi tak i tak po zostaniu Prezydentem ? Jakie czynniki wchodzą tu w grę i czy istnieje możliwość że za rok – dwa Pan Nawrocki znowu wykona skok przez rufę i zmieni stanowisko ? Pod wpływem tych lub innych czynników. Zauważ że na Ukrainie z którą mamy problem tego ,, rozchwiania ” nie ma. Tam zmieniają się gęby przy żłobie ale linia i kierunek postępowania jest niezmienny. Czasem ostrzejszy , czasem łagodniejszy natomiast cel pozostaje ten sam. U nas ? Nie. Już Ci mówiłem że zjawisko które opisujesz to patologia w najczystszej postaci. Karol Nawrocki jako Prezes IPN-u nie był bezzębny. Dziś zaś zwalcza a przynajmniej stwarza takie wrażenie problem do którego sam rękę czynnie przykładał. Ciebie to może nie obchodzić Kropko ale nikt nam już , naszemu Krajowi i Narodowi nie zwróci 8 straconych lat ( rządów jawnych zaprzańców z PO nie liczę ). Nikt już nie cofnie i nie zresetuje relacji z Ukraińcami do punktu zero. A nowe problemy dopiero się pojawią właśnie jako wypadkowa owych 8 lat oraz prób teraz nagłych korekt… I co Ci przyjdzie z tego nagłośnienia problemu Wołynia na świat skoro nie idzie za tym nic więcej ? Ów ,, świat ” nie będzie się za nas zajmować problemem banderyzmu skoro sama Polska ma z tym takie trudności. Skoro sam duży i mały pałac relatywizuje problem i łyka kijowską narrację która stara się wprowadzić tu symetryzm między ,, winami i ofiarami „. Dopiero co wczoraj Ambasador Ukrainy w RP – Wasyl Bodnar stwierdził – ,,…mamy nadzieję że w sierpniu w Polsce ruszą prace poszukiwawcze pochówków ukraińskiej ludności cywilnej. Chodzi o wsie których ludność miała zginąć z rąk Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich…”. To jest dla Ciebie Kropko naruszenie przez polską stronę status quo ? To jest dla Ciebie zerwanie z frajerstwem ? To ma być walka z neobanderowską narracją ? Przecież każdy wie po co to Ukrom jest. By postawić znak równości między Rzezią Wołyńską a Akcją Wisła… Przecież dopiero co byłeś świadkiem dwóch zdarzeń. Najpierw ekscesu w Bielsku – Białej który został rozdmuchany przez POPIS do spółki z Nawrckim do rangi wręcz jakiegoś ,, pogromu „. Widziałeś takie reakcje polskiej klasy politycznej na jakikolwiek akt przestępczy Ukraińców nad Wisłą przez 4 lata ? A takich aktów jest całe multum każdego dnia. Nawet w tak błahej sprawie Polska wpisuje się w kijowskie postrzeganie świata. Mamy też cyrk z gremialnym potępianiem Czarnka za to że ( zapewne cynicznie ) ale jednak chciał realnie podważyć status quo na dziś. Zaapelował o całkowite zawieszenie wsparcia dla Ukrainy przynajmniej na czas póki nie zmieni ona swojego postępowania. Jaka reakcja ? Oburzenie Kaczyńskiego , natychmiastowe odcięcie się Nawrockiego , ustami Leśkiewicza ( odwagi zabrakło ? ). Bo status quo zmieniać nie można. Możemy apelować , możemy kwilić ale ni wuja! nie wolno nam korzystać z kart przetargowych w ręku bo Rosja i Putin…to już nawet Duda , ten pacan post faktum doszedł do wniosku że może niezbędne jest co najmniej zawieszenie Jasionki a u Kaczyńskiego i Nawrockiego bez żadnych zmian. I właśnie dlatego w Kijowie nie będzie żadnego resetu. Oczywiście hipokryta Czarnek zrobił co zrobił wiadomo po co. Bez złudzeń…to jest ten sam człowiek który podczas sławetnego cyrku w Gabinecie Owalnym ,, radził ” podpisywać Zełenowi bez szemrania wszystko co dostanie na stół od Trumpa. Przypomnieć należy że w grę wchodziło absolutnie grabieżcze diktum USA wobec Ukrainy okradające ją ze strategicznych surowców. Zełen grał tam przynajmniej o łagodniejszą wersję tego bandyctwa i swoje wynegocjował. Przynajmniej do czasu… tak więc kim jest Czarnek wiadomo ale tu akurat ma rację. Na taką zmianę status quo jednak nie zgadza się ani Prezes ani Prezydent. Znamienne… Dalej w swoim komentarzu deliberujesz nad faktem kim jest Nawrocki i w jaką grę gra. Otóż odpowiedź jest banalna. Jest amerykańskim agentem i słupem. Nikim więcej. Cała jego ,, kariera ” to po prostu wynik nakazania kierownictwu PiS na Nowogrodzkiej ze strony Ambasady USA postawienia na Karola. Zapomniałeś już jak wyglądała kampania wyborcza ? Z jednej strony dyktat UE i der Leyen że jeśli nie wygra Tusk i PO ( rok 2023 ) to Polska nie otrzyma kredytów KPO. Z drugiej strony dyktat w 2025 roku ze strony USA że jeśli Głową Państwa nie zostanie Nawrocki to na Polskę i Polaków spadną ,, przekleństwa „. Wprost będąc w Warszawie wyraziła ten szantaż Kristi Noem. Nie wiem jakie środowisko chce budować Nawrocki ale ja szczerze podziękuję już na wstępie. To ja już wolę oryginalny PiS po którym wiem czego mogę się spodziwać , na który jednak jest jakiś wpływ tu czy ówdzie niż podróbkę PIS 2.0 która na kolejną dekadę ? dwie ? skanalizuje nastroje prawicowe a będąca niczym więcej jak tylko jeszcze bardziej fanatycznie uzależnioną od wpływów Waszyngtonu agenturą niż sam oryginał. Martwi mnie zresztą coś innego. Wyraźnie widać potężne parcie Nawrockiego do zmiany Konstytucji. Po trupach… Jaki Amerykanie mają w tym cel ? Przyszła wojna kosztem Polski ? A może robienie gruntu po rozpadzie PiS pod ,, oświeconą dyktaturę ” Pana Prezydenta który chroniony będzie jankeskimi bagnetami przed oporem tubylców ? Coś na wzór Iranu Szacha Pahlaviego. Ja znam historię i wolę nie kopiować zgniłych wzorców zweryfikowanych empirycznie tym bardziej na czele z człowiekiem o niejasnych i niespójnych zapatrywaniach. Mniejsze zło w kontrze do Trzaskowskiego ? Ok. Tymczasowy wentyl systemowy ? Ok. Ale nie czynienie z niego nowego wektora systemu. Dla wszystkich mam zresztą dobrą radę by zamiast brać się za zmianę Konstytucji wpierw nauczyli się jej przestrzegać. Piszesz Kropko iż Nawrocki – ,,…nie jest wykonawcą czyjejś agendy…”. Bardzo Ci dziękuję kolego. Uśmiałem się setnie. Naprawdę doceniam zacne dowcipy. Na koniec piszesz że Karol jest kimś pokroju Trumpa. No zgadzam się poniekąd. Oczywiście mówiąc pół żartem pół serio gdzie Rzym Panie , a gdzie Krym ? Donald nie cyka się przed odłączeniem Ukraińcom systemu Starlink gdy to konieczne. Nie stroni od negocjacji z Rosją i Białorusią gdy ma w tym interes. Nasz ,, nadwiślański Trump ” ? Zapomnij… Ale kilka cech wspólnych mają. Przekonanie o swojej zaje…wiadomo co. Chodzenie na pasku swoich panów – tu Amerykanów a tu Żydów. A także stanowisko które nie ma nic wspólnego ze stabilnością. Raz tak a raz śmak… jak zawieje wiatr. Zresztą jaki z Trumpa ,, antysystemowiec ” to najlepiej zapytać władze globalnych Funduszy Inwestycyjnych – Vanguard czy Blackrock. Kto miał dostać profity z Kanału Panamskiego ? Kto jest głównym kasjerem konfliktu Moskwa-Kijów ? Kto spija śmietankę z położenia łapy na ropie wenezuelskiej ? Kto ma ,, inwestować ” na przejętej Grenlandii ? Kto miał obsługiwać ,, fundusz gwarancyjny ” dla Strefy Gazy i układu Cieśniny Ormuz ? Spokojna głowa Kropko. Żadna istotna kipa ani mycka na ,, antysystemowości ” Donalda nie straciła póki co złamanego szekla. Podobnie żadna ,, banderowska hrywna ” nie ucierpiała póki co realnie wierzganiem Karola. Tyle…

    • . pisze:

      „I pokazuje Nawrockiego nie jako realnego antybanderowca lecz zwykłego koniunkturalistę który raz robi tak – a raz robi tak”
      Albo mógł po prostu zmienić zdanie (jak chociażby ja, który jeszcze 2-3 lata temu popierałem Ukrainę) jak zdobył większy wpływ na politykę? Zresztą dla mnie to nie ma znaczenia, czy robi to z koniunktury politycznej, czy z przekonania. Najważniejsze, że zakończył definitywnie farsę trwającą przez lata. Patrząc na to jak ukroszambo wybiło i jaka furia jest wśród większości polskiego społeczeństwa poza mniejszością zaczadzonych humanitarystów z warszawek (humanitarnych do obcych, bo już do Polaków, którzy stali się ofiarami tej polityki już nie) można stwierdzić, że efekt został osiągnięty. A to z pewnością pomoże w odsunięciu ekipy Tuska od władzy, która dalej jest ukrofilska. A to jest choćby dla mnie osobiście ważniejsze niż ta cała Ukraina.

Zostaw swój komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*