life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Wyatt: Czy lewica jest naduspołeczniona?

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Jak każdy nacjonalista wie, w ostatnim czasie mamy do czynienia z nadzwyczajnym wyrzutem libertyńsko-lewicowego gnoju mającego zgubny potencjał przeorania zachowanych na razie zdrowych instynktów naszego narodu. Symptomy tego są niestety coraz bardziej widoczne wśród niektórych osób mieniących się „nacjonalistami”. Tekst, który piszę jest jednym z pierwszych moich tekstów, które dotyczą refleksji na tematy typowo mainstreamowe i społeczne. Mimo, że te tematy nie należą do najbardziej interesujących mnie, postanowiłem go napisać, ponieważ stykając się często z wewnątrzśrodowiskowymi dyskusjami na tematy związane z lewicą czuję niedosyt spowodowany brakiem refleksji związanymi z tym, co przeciętny lewicowiec uznaje za istotę swojego lewicowego myślenia oraz jaka może być przyszłość lewicy w przypadku zwycięstwa liblewicowej wspa-rewolucji1. Niejednokrotnie w środowisku zamiast poważnego traktowania tematu występują wewnętrzne kłótnie i docinki o tematy totalnie nieistotne2. Mniejsza o to. Celem mojego tekstu jest moje subiektywne określenie tego, co lewicowiec o sobie myśli i jaka jest jego potencjalna przyszłość, nie kolejne bezproduktywne spory. Chcę, żeby ten tekst był w miarę krótki, bez zbędnej analizy naukowej, języka naukowego i bez niepotrzebnego lania wody.

Z czym libertyński lewicowiec walczy? Wiadome – z „opresyjnym patriarchatem” w czasie gdy wszelkie pany tego świata mają bzika na punkcie „programów wyrównawczych” dla wszelkich mniejszości realnych i zmyślonych, binarnych i niebinarnych. Z Kościołem, uchodzącym w oczach lewicowego libertyna za źródło wszelkiej współczesnej „opresji”. Paradoksalnie w czasie panowania nieładu wyłonionego przecież ze źródła modernistycznego ścieku – antykatolickiej Rewolucji Francuskiej. Z patriotyzmem będącym reliktem tego „opresyjnego” patriarchatu. No i standardowo z nacjonalizmem, tradycjonalizmem, faszyzmem i innymi dobrymi rzeczami uchodzącymi na „opresję, nietolerancję”, blablabla. Generalnie z rzeczami, które są solą w oku liberalnego libertyna, który wyżej sra niż dupę ma, który chce być jednostką niezwiązaną z żadnymi relacjami tworzącymi tworzą coś takiego jak społeczeństwo i interes społeczny.

Tutaj przedstawiłem w skrócie negatywne postulaty libertyńskiego lewicowca. Każdy jednak średnio rozgarnięty człowiek wie, że ruch społeczny o konkretnej ideologii bazujący na samych negatywach najwyżej może pojechać na taczkach do monopolowego. Biez pozitiwa – nie razbieriosz. Co więc ze sobą reprezentuje libertyński lewicowiec? Teoretycznie jest on odbiciem swojego marksistowskiego przodka. Tak jak marksiści poszukiwali swojej bazy społecznej w proletariacie3 (ostatecznie był to pretekst służący dorwaniu się do koryta), tak współczesna nowa lewica wynajduje nowych „proletariuszy” wynajdując kolejne zmyślone lub niezmyślone problemy społeczne. Raz są nimi feministki skarżące się na „dyskryminację menstruacyjną”, domagające się aborcji na żądanie, innym razem są nimi zwyrole, którzy domagają się, żeby ich rozpustne nawyki traktować na równi z życiem małżeńskim pod pretekstem utożsamiania się z grupami ludzi mającymi problemy psychoseksualne, którzy ewidentnie potrzebują pomocy. Są oczywiście też wszelcy amatorzy tolerancji domagający się nieograniczonej imigracji, którzy w swojej głupocie i hipokryzji nie zauważają, że to system międzynarodowy, do którego oni należą tworzy w krajach trzeciego świata nieznośne warunki do życia i wymuszające na tubylcach emigrację. W „zielonej” wersji dominuje walka o „ochronę przyrody”. Zieloni są wielce zatroskani zagrożonym środowiskiem używając smart fonów wyprodukowanych w szkodliwych procesach wydobycia, chodząc w ubraniach wyprodukowanych przy zużyciu dziesiątek litrów wody, czy tak jak Greta latając samolotami i pływając statkami.

Powyżej opisana postawa zyskała za Atlantykiem szydercze określenie Social Justice Warrior (w skrócie SJW). Termin określający wszelkie fanaberie związane ze sloganami „miłości”, „tolerancji”, „równości”, „wolności”, „walki z opresją” w rzeczywistości niesłusznie przypisany lewicy. Mainstreamowa lewica skupiona wokół spraw „rozporkowych” wcale nie reprezentuje ze sobą sprawiedliwości społecznej. Obłudna „walka” typowych julek, oskarków i im podobnych leszczy dotyczy tylko tych, którzy opływając w miejskim dobrobycie, w zgentryfikowanych dzielnicach nie wiedzą co ze swoim życiem robić i uciekają się do perwersji. Obłudne julki i ich wodzireje nie wykazują tyle samo zrozumienia dla ludzi z realnymi problemami emocjonalno-seksualnymi często odnosząc się pogardliwie do wszelkich „inceli”, „stulejarzy”, ale też do ich żeńskich odpowiedniczek.

To jest właśnie sedno libertyńskiej lewicy – reprezentowanie hedonistów w celu znalezienia ujścia swoich egoistycznych skłonności (w przypadku szeregowych członków lewicowych grup) lub w celu zbicia kapitału politycznego przez przywódców tej szarańczy. Libertyńska lewica nie ma nic wspólnego z pojęciem „empatia”, wcale nie rozwiązuje problemów ludzi, do których rzekomo chcą dotrzeć, w rzeczywistości je pogłębia.

Nawet jeśli w końcu ich wywrotowa wspa-rewolucja wygra i nawet jeśli totalnie wyrugują tradycyjne zasady życia społecznego to na dłuższą metę libertyńska lewica i tak przegra. Jeśli nie obalą jej konserwatyści to zrobią to przyszli nowi lewicowcy, którzy dostrzegając hipokryzję współczesnej lewicy zwrócą się przeciwko swoim ideowym rodzicom, wezmą pod sztandary pogardzanych przez julki „inceli”, „stulejarzy”, ludzi mających problemy seksualne, którzy nie skorzystają z dobrodziejstw „wyzwolenia” i kobiety realnie nie radzące sobie w życiu. Zburzą oni pomniki kawiorowo-tęczowej lewicy i być może część tych przyszłych lewicowców dostrzeże, że rozwiązaniem nie jest hedonizm, a jest nim powrót do Tradycji, przechodząc w ten sposób na pozycje konserwatywne. Historia zatoczy koło. Być może między innymi dlatego libertyni prorokują o „końcu historii” i głoszą antynatalizm? Obawiają się, że historia i przyszłe pokolenia w końcu i ich zdetronizują, tak jak sami wcześniej zdetronizowali Tradycję. Wniosek końcowy jest sednem niniejszego tekstu.

Wyatt

1 Termin wymyślony przeze mnie będący zbitką słów „wspakultura” i „rewolucja”.

2 Przykładem jest docinek o klimasarze (celowo z małej litery) lub spory personalno-środowiskowe w kierunku niepoważnego chatu pod ostatnio opublikowanym postem, który dotyczył poważnego wydarzenia – Acca Larentia, świadczący tylko o braku wyczucia u niektórych komentujących.

3 Byli jednak dość wybiórczy, bo do osób mających problem w znalezieniu pracy odczuwali pogardę nazywając ich „lumpenproletariatem”.

lewaczka


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Tagi: , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

18 Komentarzy

  1. To jest piękne i doskonale podsumowuje tzw. lewicę i efekty politycznej poprawności :)
    .
    „W nocy spadł śnieg.

    8:00 – Ulepiłem bałwana.

    8:40 – Przechodząca feministka spytała, czemu nie bałwankę.

    8:43 – Ulepiłem też bałwankę.

    8:50 – Inna feministka poskarżyła się na fakt, że bałwanka ma piersi – w końcu to uprzedmiotowienie kobiet.

    8:54 – Para gejów z naprzeciwka przyszła ponarzekać, czemu nie ulepiłem dwóch bałwanów jednak.

    9:02 – Transseksualna osoba spytała, czemu nie zrobiłem po prostu bałwosoby z doczepianymi i odczepianymi częściami.

    9:15 – Weganie z sąsiedztwa wpadli z awanturą, iż marchewka to jest ich żywność, a nie nos dla bałwosób.

    9:22 – Nazwano mnie rasistą, gdyż śnieżne postaci są zbyt białe.

    9:31 – Mój bliskowschodni sąsiad przyszedł z żądaniem, bym natychmiast ubrał bałwankę. No to ubrałem.

    9:40 – Przyjechało czternaście radiowozów policji, gdyż studenci z pobliskiego uniwersytetu poczuli się urażeni całą sytuacją.

    9:42 – Feministka z sąsiedztwa złożyła drugą już skargę – tym razem na miotłę u bałwanki, gdyż przypisuje ona stereotypowe role płciowe.

    9:48 – Przewodniczący miejskiej komisji ds. równości przyszedł i grozi mi eksmisją.

    9:55 – Pokazała się ekipa z telewizji, zadawali mi pytania czy jestem w stanie wskazać różnice między bałwanem a bałwanką. Odpowiedziałem, iż śnieżne „kule” co chyba się im nie spodobało. Następnie po godzinie.

    10:00 – pokazali mnie w TV oraz nazwali seksistą.

    10:10 – Przyjechała opieka społeczna. Spytali, czy mam jakichś wspólników, po czym odebrali mi dzieci.

    10:19 – Skrajnie lewicowi demonstranci, urażeni wszystkim, urządzili marsz po mojej ulicy, domagając się natychmiastowego aresztowania i skazania mojej skromnej osoby.

    11:00 – Pojawiłem się w największych mediach na całym świecie jako rasista, seksista, homofob, człowiek podejrzewany o terroryzm, który wykorzystuje pogodę do rozsiewania nienawiści i niepokojów.

    W południe śnieg stopniał.”

    • Haha, dobre podsumowanie mojego tekstu :D
      Swoją drogą żarty żartami ale jest to przerażające jakiw dno osiągnęła kultura naszego społeczeństwa. Starzenie społeczeństwa, ubezwłasnowolnienie polityczne i ekonomiczne kraju, słaba armia, imigracja, zagrożenie militarne ze strony Rosji. I zamiast zająć się tym co najważniejsze nasze społeczeństwo zajęte jest takimi bzdurami. Zastanawiam się czy naszemu narodowi kompletnie odwaliło…

    • Naszemu narodowi jeszcze tak nie odwaliło jak innym co nie znaczy że jest dobrze

    • „zagrożenie militarne ze strony Rosji” – Chyba za dużo jankesko-pisowskiej propagandy łyknąłeś.

    • @WIDERSTAND
      .
      Nie idealizuję PRL-u, o który otarłem się tylko dzieciństwem, tylko po prostu nie rozumiem negatywnego stosunku do ludzi wewnątrz ówczesnego systemu, którzy próbowali go nacjonalizować od środka i jako chyba jedyni w tamtym czasie prawidłowo zdiagnozowali ówczesnych największych wrogów Polski (mam tu na myśli „komandosów”/KOR) i z nimi (nieskutecznie) walczyli. A że mieli rację, to pokazała przyszłość, bo dojście do władzy ludzi byłego KOR-u to pod względem duchowym, kulturowym, demograficznym, gospodarczym, naukowo-technologicznym i prawie każdym innym istotnym dla życia narodu (stan służby zdrowia, stan wojska, stan rolnictwa i suwerenności żywnościowej, stan energetyki i suwerenności energetycznej itd.) to katastrofa. Nam w przeciągu przyszłych kilkudziesięciu lat grozi po prostu anihilacja nawet bez wojny totalnej. Co by powiedzieć o PRL-u, to jednak to nam nie groziło. Ludność Polski w okresie istnienia tego państwa prawie się podwoiła, a gdyby nie aborcja na życzenie (prawdopodobnie narzucona z zewnątrz), która istniała przez 2/3 okresu PRL, to pewnie by się potroiła. Pełne porównanie PRL-u do III RP będzie możliwe wtedy, gdy III RP będzie istniała tyle, ile istniał PRL, czyli za niecałe 15 lat. Ale już teraz widać, że – przy wszystkich swoich wadach – PRL był dużo bardziej nacjonalistyczny niż III RP. PRL był państwem wasalnym (wobec ZSRS) i niewydolnym w niektórych dziedzinach, ale III RP oprócz tego, że jest państwem wasalnym (wobec USA/UE/Izraela) i niewydolnym w niektórych dziedzinach, jest po prostu państwem eksterminacyjnym dla naszego narodu. Polityka całego establishmentu III RP (bez względu na zmieniające się szyldy partyjne) prowadzi po prostu do biologicznego zniszczenia narodu polskiego i kolonizacji Polski przybyszami z zewnątrz. PRL, przy wszystkich jego wadach i nieudolności jego establishmentu, jednak do takiego celu naszego narodu nie prowadził.
      Dlatego właśnie uważam przedstawicieli „endokomuny” za najrozsądniejszych polityków tamtych czasów. PRL trzeba było nacjonalistycznie zinfiltrować od środka i go przekształcić w duchu bardziej narodowym, a nie zniszczyć jednocześnie wynosząc do władzy Żydów (którzy, niewykluczone, że w ciągu jednego wieku nas po prostu zgładzą).
      .
      PS. Kompletnie mam w nosie zarzuty typu, że np. czołowy przedstawiciel „endokomuny”, Józef Kossecki, był TW SB i donosił na Waldemara Kuczyńskiego. Biorąc pod uwagę to, co Kuczyński robił po 1989 r., to za donoszenie na niego do SB powinien dostać order. Zresztą Kuczyński to teraz nie próżnuje i swoją postawą udowadnia, że ”endokomuna” miała rację.
      https://twitter.com/PanWaldemar/status/1078599959040139266

    • @spostrzegawczy
      Była to jednak lewica (konflikt między jakąś frakcją komunistów a liberalno-lewicowym odłamem „opozycji” to nie sprawa nacjonalistów), a na gruncie polskim/europejskim lewicę należy zwalczać. Może niektórzy, jacyś „socjalnacjonaliści” potrzebują jak wody lewicy, oczywiście tej „prawdziwej”, ale ja do nich nie należę. To pragnienie kończy się z reguły gimbusowymi atakami na „prywaciarzy” rodem z PRL-u – choć większość amatorów tej choroby PRL zna tylko z podręcznika do historii.

    • „Chyba za dużo jankesko-pisowskiej propagandy łyknąłeś.”
      Tu nie jest Xportal, przykro mi :)

    • @WIDERSTAND
      .
      Ale to nie był konflikt między jakąś frakcją komunistów, a liberalno-lewicowym odłamem „opozycji”, tylko między jedyną wówczas siłą etnicznie polską dążącą do przekształcenia PRL-u w duchu nacjonalistycznym, a Żydami, którzy chcieli Polskę przejąć i zniszczyć (co im się udało). Bo KOR to była po prostu nadwiślańska filia NWO, a nie tylko „frakcja opozycji” i tylko „endokomuna” to dostrzegała i próbowała coś z tym zrobić. Kto w tamtym czasie próbował bronić Polski przed Żydami oprócz „endokomuny”? Prawda jest taka, że nikt. Żydzi (wspierani przez CIA, Mosad i BND) stanęli na czele Solidarności, przejęli i zniszczyli Polskę. Czy jeśli to piszę tzn., że czczę „endokomunę” i „tęsknię za PRL-em”? Nie. Po prostu stwierdzam fakt. „Endokomuna” w tamtym czasie była najrozsądniejszym środowiskiem politycznym w Polsce, tylko że zbyt małym i słabym, żeby pokonać KOR/NWO.

    • @ıᛉı
      To raczej ty jesteś wielbicielem czołowego ideologa xportalu (tego, co to by chciał trochę podepopulować dla „matki Ziemi”).

    • My tu nie piszemy o Ronaldzie Laseckim tylko o czym innym. Zanim włączysz się do dyskusji najpierw naucz się dyskutować bez zmieniania tematu.

  2. „Jeśli nie obalą jej konserwatyści to zrobią to przyszli nowi lewicowcy, którzy dostrzegając hipokryzję współczesnej lewicy zwrócą się przeciwko swoim ideowym rodzicom, wezmą pod sztandary pogardzanych przez julki „inceli”, „stulejarzy”, ludzi mających problemy seksualne, którzy nie skorzystają z dobrodziejstw „wyzwolenia” i kobiety realnie nie radzące sobie w życiu. Zburzą oni pomniki kawiorowo-tęczowej lewicy i być może część tych przyszłych lewicowców dostrzeże, że rozwiązaniem nie jest hedonizm, a jest nim powrót do Tradycji, przechodząc w ten sposób na pozycje konserwatywne. Historia zatoczy koło.”
    .
    Taką drogę wybrała w PRL-u grupa ówczesnych systemowców, która stworzyła m. in. Ligę Narodowo-Demokratyczną, Polski Komitet Obrony Życia Rodziny i Narodu, czy Zjednoczenie Patriotyczne „Grunwald”, a mimo to większość dzisiejszych nacjonalistów ma do nich negatywny stosunek i pogardliwie nazywa ich „endokomuną”.

    • Kilka cytatów z przedstawiciela „endokomuny” – Bohdana Poręby
      https://myslpolska.info/2021/01/20/glos-dla-bohdana-poreby/

    • Załapałem się na końcówkę PRL-u, naprawdę miło wspominam brak strzeżonych osiedli, mleko w szklanych butelkach etc. etc. Skoro było tak dobrze, to dlaczego tak się skończyło? :)
      Środowisko endokomuny, pomimo jakiś tam wspólnych poglądów na pewne kwestie, to naftalina. Im wystarczy, że Oleksy kupił jakieś książki Dmowskiego lub tam coś powiedział i już „Oleksy – mąż stanu”. Ja wiem, że narracja w tamtym środowisku jest prosta – oto był sobie wspaniały narodowy PRL i nagle zły Zachód wszystko zniszczył. Zrzucił stonkę w postaci Sachsa i dalej już wszystko potoczyło się znanym torem. Trudno im pogodzić się z faktem, że ci, przed którymi tak czapkują ponoszą osobistą odpowiedzialność z tragedię terenów po dawnych PGR, za tysiące samobójstw, emigrację, wyprzedaż majątku. Naprawdę, żyjemy w XXI wieku i zostawmy już nostalgików PRL-u za drzwiami. Za I RP mieliśmy 1 mln m2 terytorium…….

    • @WIDERSTAND
      A daj spokój. Endokomuna do usranej śmierci będzie tęskniła za PRLem i będzie zatroskana matuszką Rassiją, która tylko przypadkiem okupuje część terytoriów Gruzji i Ukrainy, naciska na Białoruś, czasem przeprowadza cyberataki na państwa bałtyckie przy okazji uaktywniając tamtejszych rosyjskich homo sovieticusów, względnie oczerniając Polskę o kolaborację z hitlerowcami przy każdych akcjach wokół demontaży sowieckich pomników. Oczywiście to wszystko jest nieprawda, to „jankesko-pisowska propaganda” :D

  3. @ıᛉı
    Nie jestem przedstawicielem „endokomuny” i nie „tęsknię za PRL-em”. Dokładnie wyżej objaśniłem o co mi chodzi z „endokomuną”, ale skoro nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, to trudno. Temat „endokomuny” poruszyłem tylko dlatego, że w swoim powyższym artykule snujesz marzycielskie wizje o tym, jak spośród obecnego lewactwa w przyszłości może wykluć się jakaś frakcja „przyszłych nowych lewicowców”, którzy „przejdą na pozycje konserwatywne” i będą działać politycznie w tym duchu. No to ci podałem przykład, że taka frakcja już w Polsce istniała w czasie PRL-u. Twoją reakcja? „Tęsknota za PRL-em” i „troska o matuszkę Rassiję”. Dziecinada.
    A co do Rosji, to nadal czekam, aż mi uzasadnisz istnienie „zagrożenia militarnego” z jej strony DLA POLSKI. Przykłady Gruzji i Ukrainy nijak się tu mają. Wojnę rosyjsko-gruzińską wywołał agent USA wyniesiony do władzy w tym kraju za pomocą „kolorowej rewolucji”. Podobnie kwestia Krymu i Donbasu, gdzie mieszka w ogromnej przewadze ludność rosyjska, zaś na Krymie znajduje się jedyna niezamarzająca baza rosyjskiej marynarki wojennej, która umożliwia interwencje w basenie Morza Śródziemnego – a więc ma to dla Rosji znaczenie strategiczne. Ale z jakich powodów Rosja miałaby atakować militarnie Polskę. Czekam aż mi to objaśnisz.

    • Nie napisałem że Rosja nas na pewno zaatakuje. Jednakże Rosja będąc dużym, silnym militarnie i agresywnym państwem może być dla nas zagrożeniem militarnym i gdybyś „mądry” studiował cokolwiek związanego z bezpieczeństwem narodowym lub stosunkami międzynarodowymi to byś wiedział że siły zbrojne są elementem dyplomacji. W tym przypadku dysproporcja militarna między Polską, a Rosją działa na niekorzyść naszego państwa. Ale żeby to wiedzieć to trzeba czytać jakichś strategów, a nie czytać sputnika i potem pierdoły pociskać w internecie.

    • Piękna ucieczka od odpowiedzi na pytanie.
      Prawda jest taka, że Rosja to dla agenturalnego względem USA i UE establishmentu III RP uniwersalny straszak służący za wytłumaczenie oddawania kolejnych połaci suwerenności instytucjom zachodnim po 1989 r. Można to było po raz kolejny oglądać w grudniu 2020, gdy rząd PiS-u przyklepał przekształcenie UE w państwo federalne pod ostrzałem publicystycznych pocisków w stylu: „Każdy sprzeciw względem Unii Europejskiej przybliża nas do Moskwy”. I tak oto za pomocą wymyślonej propagandy o „zagrożeniu rosyjskim” Zachód odebrał nam niepodległość bez jednego wystrzału.
      O „strategach od bezpieczeństwa narodowego”, czyli tych wszystkich zachodnich agentach wpływu w rodzaju różnych Bartosiaków, Budziszów i Radziejowskich, co to twierdzą, że Polska musi zdobywać różne „bramy smoleńskie” i inne cuda na kiju, to mi nawet nie wspominaj.
      Prawda jest taka, że Polska nie ma dziś żadnych kwestii spornych z Rosją. Rosja, co chciała zdobyć na Polsce (czyli głównie tereny historycznej Rusi, a naszych Kresów, już sobie wzięła za czasów Stalina). Żadnych innych roszczeń wobec Polski nie ma. Złe stosunki polsko-rosyjskie są tylko i wyłącznie wynikiem tego, że establishment III RP z rozmysłem je takimi utrzymuje na polecenie Zachodu (w tym przypadku głównie USA). To samo się zresztą tyczy stosunków z Białorusią, która już tym bardziej nie jest dla Polski, ani dla nikogo innego, zagrożeniem i nawet nie ma potencjału, żeby nim być, a mimo to stosunki polsko-białoruskie są tak samo złe, jak polsko-rosyjskie. Powód? Białoruś nie jest częścią Zachodu/NWO, a więc graniczące z nią państwo będące w NWO nie może mieć z nią dobrych stosunków, tylko ma pełnić rolę marchii i obalać tamtejszą suwerenną władzę, aż Białoruś też zostanie wciągnięta do NWO.

    • Blablabla, wszędzie to NWO. Sprowadzanie wszystkiego do jednego wielkiego spisku jest dobre dla niedorozwojów twojego pokroju, nie dla ludzi poważnie zajmujących się geopolityką. Zadam pytanie. Czytałeś książki jakichś teoretyków stosunków międzynarodowych (najlepiej realistów)? Np Waltza, Mearsheimera, Buchanana czy nawet „Podstawę Geopolityki” Dugina? Albo przynajmniej polskich przedstawicieli realizmu takich jak Sykulski, Moczulski, czy Bartosiak? Gdybyś czytał to byś zrozumiał że w polityce międzynarodowej istnieje pierwiastek anarchiczności, interesy różnych państw i grup ścierają się ze sobą. A nie że wszystko kontroluje NWO i cześć. Są Stany Zjednoczone, które są hegemonem nie z powodu jakiegoś ubzduranego spisku tylko z powodu zwycięstwa w momencie przełomowym dla świata – upadku ZSRR. Obecnie do głosu dochodzą mocarstwa rewizjonistyczne takie jak Rosja i Chiny. I one nie będą się przymilać do Polski bo tak sobie ubzdura jakiś „spostrzegawczy” rusofil, bo one mają swoje interesy i interesy innych państw, zwłaszcza takich nie liczących się w polityce międzynarodowej (jak Polska) nie będą ich obchodziły. Co pokazuje fakt nieliczenia się z Polską gdy realizuje się budowę Nord Stream II uderzającą w bezpieczeństwo energetyczne Polski. I tacy frajerzy jak ty będą jeszcze pieprzyć że nie mamy z Rosją żadnych kwestii spornych. I jakbyś czytał realistów to byś wiedział że państwo cały czas działa w stanie zagrożenia i nigdy nie powinno być pewne tego czy nie zostanie zaatakowane w którymś momencie. Ty tymczasem pociskasz jakieś pierdoły na modłę „polityki bezpieczeństwa” z czasów PO gdy szefem MON był Bogdan Klich. Oni tak samo usypiali naród wciskając im kit że nic nam nie zagraża. Ty powtarzasz jak małpa to samo. Z twoją mentalnością gdybyś odpowiadał za geopolitykę kraju Polska nigdy nie będzie znaczyć cokolwiek w swoim regionie bo praktycznie będzie oznaczała ona usypianie narodu i uległość. Tymczasem nam, nacjonalistom nie zależy na Rosji ani na tym żebyśmy przestawili się z klęczenia przed Zachodem na klęczenie przed wschodem. Nam zależy na tym żeby Polska sama była jednym z biegunów geopolitycznych. To jest realizacja idei Wielkiej Polski. Co ty masz do zaproponowania? Nie masz nic, twoja pseudostrategia doprowadziłaby do tego, że Rosja przejęłaby kontrolę nad obszarami istotnymi geopolitycznie dla nas lub zdestabilizowałaby je. To nie jest strategia nacjonalisty, to strategia debila i ćwierćmózga. Względnie dywersanta który zasługuje tylko na kulę w łeb.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*