life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Prof. Ha-Joon Chang: Okiełznać rynki finansowe, wzmocnić realną gospodarkę

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Kryzys 2008 roku ujawnił to, jak bardzo złożoność świata, który stworzyliśmy – zwłaszcza w sferze finansów – wyprzedziła nasze zdolności do jego rozumienia i kontroli. Nasz system gospodarczy załamał się, bo został przemodelowany za radą ekonomistów, którzy uważają, że ludzka zdolność radzenia sobie ze złożonością jest praktycznie nieograniczona.

Tymczasem powinniśmy uznać, że nasze zdolności obiektywnego rozumowania są ograniczone. Można usłyszeć sugestie, że uda się zapobiec kolejnemu wielkiemu kryzysowi finansowemu, jeśli zwiększymy transparentność. To błąd. Podstawowy problem nie polega na tym, że brakuje nam informacji, ale na tym, że mamy ograniczoną zdolność ich przetwarzania. Gdyby problemem był brak przejrzystości, to słynące z niej kraje skandynawskie nie doświadczyłyby kryzysu finansowego na początku lat 90. Jak długo będziemy pozwalać na tworzenie „innowacji finansowych”, tak długo nasza zdolność do ich regulacji będzie pozostawać w tyle za naszą zdolnością do wymyślania coraz to nowych.

Jeśli poważnie myślimy o zapobieżeniu kolejnemu kryzysowi na miarę zapaści z 2008 roku, powinniśmy po prostu zakazywać stosowania skomplikowanych instrumentów finansowych do czasu, aż nie zostanie jednoznacznie wykazane, że mogą one być korzystne dla społeczeństwa w długim okresie. Niektórzy uważają ten pomysł za oburzający. Bynajmniej taki nie jest. W stosunku do innych produktów robimy tak cały czas – weźmy choćby standardy bezpieczeństwa żywności, lekarstw, samochodów i samolotów. Skutkiem wdrożenia tego byłaby procedura zatwierdzania, w której każdy nowy instrument finansowy, spreparowany przez „mózgi” z firm finansowych, byłby poddawany ocenie pod względem ryzyka i korzyści dla systemu w długim okresie, a nie tylko pod względem perspektywy krótkoterminowych zysków dla firm.

Spadek produkcji przemysłowej w ostatnich kilkudziesięciu latach, zwłaszcza w USA i Wielkiej Brytanii, traktuje się – w erze postindustrialnej – jako rzecz nieuniknioną, a nawet ceni się ją jako przejaw postprzemysłowego sukcesu.

Jednak nie możemy żywić się ideami, bez względu na to, jak pięknie nie brzmiałaby „gospodarka oparta na wiedzy”. Co więcej, od zawsze żyliśmy w takiej gospodarce. To, co wiedzieliśmy, a nie to, co robiliśmy, decydowało o bogactwie albo biedzie krajów. Większość społeczeństw wciąż produkuje coraz więcej dóbr. Przede wszystkim dlatego, że wzrosła wydajność produkcji, więc dobra te staniały w porównaniu do usług. Mylnie zaś sądzimy, że dzieje się tak dlatego, iż dziś konsumujemy mniej dóbr niż w przeszłości.

Jeśli twój kraj akurat nie jest małym rajem podatkowym (status, który będzie coraz trudniej uzyskać po kryzysie z 2008 roku), takim jak Luksemburg czy Monako, albo drobnym krajem siedzącym na ropie, jak Brunei albo Kuwejt, to aby podniósł się w nim standard życia, musi poprawić się produkcja dóbr. Szwajcaria i Singapur, często wskazywane jako przykłady postindustrialnego sukcesu, to w rzeczywistości dwie z najbardziej uprzemysłowionych gospodarek świata. Poza tym większość usług o wysokiej wartości zależy od (a czasem pasożytuje na nim) sektora wytwórczego (na przykład finanse, doradztwo technologiczne). Usługi nie są łatwo wymienne – jeśli jakiś kraj rozbuduje nadmiernie ten sektor, naraża się na niebezpieczną nierównowagę bilansu handlowego. Ta zaś może utrudnić utrzymanie tempa wzrostu gospodarczego.

Mit postindustrialnej gospodarki opartej na wiedzy sprawił również, że niewłaściwie ukierunkowaliśmy inwestycje. Między innymi położyliśmy nadmierny nacisk na formalną edukację, której wpływ na wzrost gospodarczy okazuje się bardzo złożony i niepewny, oraz na rozwój internetu, którego wpływ na produktywność jest raczej skromny.

Inwestycje w „nudne” rzeczy, takie jak maszyny, infrastruktura i szkolenia pracowników, powinny stać się atrakcyjniejsze dzięki zmianom w systemie podatkowym (na przykład przyspieszona amortyzacja maszyn), dotacjom (na przykład na szkolenia pracowników) czy inwestycjom publicznym (na przykład w rozwój infrastruktury). Należy przekształcić politykę przemysłową tak, by promowała główne sektory wytwórcze z wysokim potencjałem wzrostu wydajności.

Współczesna gospodarka nie przetrwa bez zdrowego sektora finansowego. Finanse odgrywają ważną rolę łącznika między momentem dokonania inwestycji a chwilą, kiedy można zacząć zbierać jej owoce. „Upłynniając” aktywa materialne, których cech nie można szybko zmienić, finanse pomagają nam również szybciej realokować zasoby.

Niemniej jednak, na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat finanse stały się przysłowiowym ogonem, który macha psem. Liberalizacja umożliwiła szybsze przepływy pieniędzy nawet między granicami krajów, pozwalając inwestorom oczekiwać szybszych zwrotów. W konsekwencji zarówno korporacje jak i rządy zostały zmuszone do wdrażania polityki szybkiego zysku bez względu na jej długoterminowe konsekwencje. Inwestorzy finansowi wykorzystali wyższą mobilność kapitału jako narzędzie do pozyskania większej części dochodu narodowego. Łatwiejsze przepływy finansowe przyniosły również rezultaty w postaci większej niestabilności finansowej i mniejszej pewności zatrudnienia (niezbędnej, by osiągać szybkie zyski).

Finanse należy spowolnić. Nie żeby cofnąć nas do czasów, kiedy dłużników zamykano w więzieniach, a małe warsztaty finansowano z własnych oszczędności. Jeśli jednak znacząco nie zmniejszymy różnicy w prędkościach reakcji finansów i realnej gospodarki, to nie wzmocnimy długoterminowych inwestycji i rzeczywistego wzrostu, ponieważ inwestycje w produkcję często wymagają dużo czasu, zanim zaczną przynosić owoce. Japonia przez czterdzieści lat stosowała protekcjonizm i subsydia rządowe, zanim jej przemysł motoryzacyjny odniósł międzynarodowy sukces, i to na rynku samochodów niższej klasy. Zanim Nokia zaczęła przynosić jakiekolwiek zyski w branży elektronicznej, musiało minąć siedemnaście lat. Jednak wraz z nasilającą się deregulacją finansów, świat zaczął funkcjonować w perspektywie znacznie krótszych horyzontów czasowych.

Opodatkowanie kosztów transakcji, ograniczenia międzynarodowych przepływów kapitału (zwłaszcza do i z krajów rozwijających się), większa kontrola fuzji i przejęć, to przykłady sposobów na spowolnienie finansów. Dzięki ich zastosowaniu finanse będą mogły wspomóc realną gospodarkę, a nie osłabiać ją, czy nawet wykolejać.

prof. Ha-Joon Chang

NWO

Fragment z „23 Things They Don’t Tell You About Capitalism”.


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Tagi: , , , , , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

7 Komentarzy

  1. Interesujące opinie południokoreańskiego analityka Ha-Joon Changa.

    Celem nie może być jednak reformowanie Systemu światowego, lecz wyrwanie się poszczególnych krajów drogą narodowej rewolucji spod władzy Systemu światowego. Dobry przykład to KRLD – kraj bez władzy USA, globalizmu, syjonizmu. Możemy krytykować, ale znając fakty. A fakty są takie że kraj ten i jego ideologia nie mają nic wspólnego z „lewicą” w rozumieniu zachodnim, ani nawet z „marksizmem”. Polecam tą książkę:
    https://lubimyczytac.pl/ksiazka/115836/najczystsza-rasa-propaganda-korei-polnocnej

    Autor (oczywiście krytykując) wykazuje że KRLD to nie „komunizm” tylko faszyzm, a ideologia opiera się na koncepcji Koreańczyków jako czystej rasy walczącej z zepsutym światem…

    Ktoś może krytykować rzekomy „brak demokracji” i tym podobne bzdety…
    ALE fakt jest jeden: w KRLD rządzą Koreańczycy, a nie (((oni))).

    Stanowisko tego Korei w stosunkach międzynarodowych jest jasne: zero współpracy z syjonizmem, pełne uznanie dla Palestyny jako jedynego państwa na obszarze od Morza Śródziemnego do rzeki Jordan, brak kompromisu z syjonizmem – zero uznania dla izraela.

    https://en.m.wikipedia.org/wiki/North_Korea–Palestine_relations
    https://en.m.wikipedia.org/wiki/Israel–North_Korea_relations

    W ramach przerwy muzycznej polecam świetny zespół – dziewczyny z Moranbong wymiatają ;)

    Piosenka „Mój kraj jest najlepszy”
    https://www.youtube.com/watch?v=z-bnpQLwDsE

    i coś bardziej radykalnego, bardziej niż cały black metal… europejskie dzieciaki podniecają się „złem, zniszczeniem, śmiercią”… satanem i tym podobną muzyką dobrą dla przedszkolaków

    No to łapiecie prawdziwy radykalizm, zniszczenie i „zuo” – „NSBM z KRLD” :D
    https://www.youtube.com/watch?v=FUjqYfyvynQ
    Śmierć dla śfiata ;)

    • interesująca analiza Kambodży Pol Pota na stronie radykalnych amerykańskich NS neo-volkistów:
      https://volkish.org/2020/01/01/democratic-kampuchea/

    • Jeżeli miałbym znaleźć jakąś polską analogię koreańskiej ideologii Juche, to zdecydowanie byłaby to Zadruga Jana Stachniuka, narodowy kolektywizm, bezklasowe ale hierarchiczne społeczeństwo, ideologia narodowej samowystarczalności gospodarczej, „opieranie się na własnych siłach”, walka, nauka, praca…

    • Powiem tak:
      1. Polpotyzm zdecydowanie odrzucam;
      2. Założenia ideowe dżucze są w porządku, wykonanie jest pół na pół;
      3. Dla Koreańczyków optymalnym byłoby gdyby w Korei Północnej został zachowany obecny system, a w Korei Południowej żeby zapanował neo-ilminizm różniący się od oryginału tym, że bardziej szedłby w stronę korporacjonizmu, syndykalizacji, czy realizacji założeń akcjonariatu pracowniczego lub powstawania spółdzielni. Bo monopol wielkich firm-czeboli jest jednocześnie siłą Korei Południowej, jak i społeczną słabością. Obie Koree zamiast ujednolicać ustrój powinny ze sobą współpracować na zasadzie „jeden kraj, dwa systemy”, różne samsungi, czy co tam jest w Korei Płd powinny zakładać swoje oddziały w specjalnych strefach w Korei Płn, gdzie powinny dać udziały władzy i Koreańczykom z Północy i powinni rozkręcić gospodarkę Korei Płn. Razem współpracując oba państwa dokonałyby skoku ekonomicznego, technologicznego i militarnego – Korea Płn ma autarkiczną gospodarkę i cenne złoża oraz technologie jądrowe i rakietowe, Korea Płd ma kapitał pieniężny, nowoczesne technologie (zarówno do użytku społeczno-ekonomicznego, jak i wojskowego). Obie Koree mają jeden wspólny problem blokujący ich dalszy rozwój – brak przestrzeni życiowej. Jest to w sumie problem wielu krajów azjatyckich. Jednakże oba kraje są państwami talassokratycznymi, więc powinny współpracować razem ze sobą oraz z innymi państwami azjatyckimi w kolonizowaniu (najpierw ekonomiczny, potem militarno-populacyjnym/demograficznym) mniej rozwinięte państwa lub państwa słabo zaludnione, o niewielkiej liczbie ludności – mniej rozwinięte, czyli np państwa afrykańskie, słabo zaludnione i ogółem słabe militarnie państwa takie jak Australia, gdzie prawie cała ludność skupiona jest wokół wybrzeża południowo-wschodniego, a interior zamieszkują prymitywne ludy aborygeńskie.

  2. Cła, państwowy protekcjonizm etc. Problem w tym, że przy obecnych zależnościach jest to nierealne. Jeśli za niespełna 200$ (koszt transportu morskiego) można sprowadzić z Chin kontener towaru i sprzedać z kilkukrotnym zyskiem (śmieci w stylu gumki, spinacze, jakiś plastik) to rodzima produkcja nie ma szans.

    • Przecież wyprodukowanie w kraju takich pierdół nie będzie drogie. Albo niech powstaną państwowe większe zakłady które będą produkować różne gumki, zapałki itd dla kraju czy regionu w takiej ilości, jakiej potrzeba, albo niech produkcja zostanie zdywersyfikowana i państwo będzie pomagało finansowo drobnym przedsiębiorcom w rozkręceniu drobnego biznesu. I będzie gites.
      Problem nie jest w kosztach, tylko w tym, że zamiast skupić cel gospodarczy na zaspokajaniu potrzeb danej populacji to skupia się cały przemysł w kilku państwach, gdzie idzie się w masowość. W konsekwencji produkuje się nadmiar produktów, mamy masę wysypisk śmieci oraz bezrobocie w wielu krajach świata, zwłaszcza w gospodarkach postindustrialnych, mamy pauperyzację. A jak łańcuch dostaw mamy przerwany to nagle gospodarka zdycha. Poza tym, jak wspomniałeś taki system prowadzi do podbijania ceny produktów, bo czy to jest sprawiedliwe jak bengalski robotnik za wyprodukowanie jednego buta z Adidasa dostaje marne grosze, a sklepy w Polsce sprzedają tę samą parę za 300 zł? No według mnie coś tu jest nie halo. Istnienie masy pośredników pomiędzy producentem, a konsumentem/klientem jest zwykłą spekulacją, szachrajstwem i jest kompletnie pozbawione ekonomicznego uzasadnienia. Maksymalna minimalizacja tych pośredników będzie z korzyścią zarówno dla pracownika przemysłowego – faktycznego producenta, jak i klienta, bo pierwszy więcej zarobi, a drugi będzie mniej płacił.

  3. @Antysemita

    Mam pytanie do ciebie, Malo sie znam na ekonomii, ale wytlumacz mi jak mam rozumiec:samowystarczalnosc gospodarcza I jak ty to wykonac. Jak mam rozumiec spoleczenstwo bezklasowe I hierarchiczne(kto ma niby decydowac jak ta hiërarchie ma wygladac)
    Sorry za bledy, Malo pisze w jezyku Polski.
    Pozdrawiam antysemitów :)

Odpowiedz na Antysystemita Anuluj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*