life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Kongres „50 lat NPD”. Nowy lider niemieckich nacjonalistów

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

36-letni Frank Franz został nowym przewodniczącym NPD. Fot. Wikimedia

36-letni Frank Franz został nowym przewodniczącym NPD. Fot. Wikimedia

3 listopada br. w miejscowości Weinheim w Badenii – Wirtembergii odbył się kongres NPD pod hasłem „50 lat dla pokoju, wolności i suwerenności”. Dla niemieckiego ruchu  był to podwójnie ważny dzień, wybierano bowiem nowego szefa. Zwyciężył Frank Franz, dotychczasowy przewodniczący partii na Zagłębie Saary, zdobywając 86 spośród 139 głosów wszystkich delegatów partyjnych. Wybrano także nowy zarząd, w którym znaleźli się: Klaus Beier, Jörg Hähnel, Ariane Meise, Stefan Lux, Jens Pühse, Ricard Riefling, Wolfgang Schimmel, Arne Schimmer, Sebastian Schmidtke, Peter Schreiber, Florian Stein, Andreas Storr, Holger Szymanski i Thomas Wulf.

W swoim krótkim przemówieniu, Frank Franz złożył wyrazy szacunku i podziękowania dwóm poprzednim liderom – Udo Voigtowi i Udo Pastörsowi, zapowiadając, że wkrótce ogłosi nowy program działań partii pod jego kierownictwem. „W ciągu tego 50 roku, wszyscy delegaci NPD udowodnili, że nasza partia nie jest martwa, ani złamana. Po raz kolejny potwierdziliśmy, że nasza wspólnota jest silna i trwała” – mówił nowy szef NPD.

Urodzony w Völklingen (Zagłębie Saary) 36-letni Frank Franz udziela się na polu nacjonalistycznego aktywizmu od 2003 roku. W przeszłości sierżant artylerii Bundeswehry, z zawodu jest programistą, grafikiem i fizjoterapeutą. NPD od dawna nie miała tak młodego szefa.

Narodowodemokratyczna Partia Niemiec to jedna z najstarszych obecnie działających partii nacjonalistycznych w Europie. Została założona 28 listopada 1964 roku na zjeździe w Hanowerze, podczas którego doszło do połączenia się mniejszych ugrupowań nacjonalistycznych. W swym kraju uznawana za „partię władzy” szczebla samorządowego. Obecnie posiada posłów w dwóch Landtagach: saksońskim oraz meklemburskim. W przeszłości posiadała takowych m.in. również w Hesji, Bawarii, Dolnej Saksonii, łącznie 61 w ciągu całej swojej historii. Nigdy jednak nie zdołała przekroczyć progu 5% w wyborach do Bundestagu.

W 2014 roku partii udało się wywalczyć obalenie niekonstytucyjnego progu 3%, stawianego jako wymóg uzyskania mandatu europoselskiego. Dzięki temu w wyborach do Strasburga niemieccy nacjonaliści uzyskali jeden fotel. Europosłem z ramienia partii został Udo Voigt, w latach 1996-2011 przywódca NPD.

Na NPD, co w dużej mierze jest zasługą niemieckich mediów, nadal ciąży odium „następczyni NSDAP”. Wśród jej założycieli nie brakowało m.in. byłych oficerów SA (Sturmabteilungen). Nie jest to jednak bezpośrednia ciągłość instytucjonalna, o jakiej można mówić chociażby w przypadku Socjalistycznej Partii Jedności Niemiec (partii komunistycznej rządzącej w NRD) i jej następczyni – PDS, a także obecnej Die Linke.

 Co istotne, w przeciwieństwie do swoich poprzedników, Franz nie identyfikuje się z tradycją narodowego socjalizmu. Wzbudza tym samym pewne kontrowersje we własnym środowisku.

- To frapuje niektórych członków partii. Nie wiem, co teraz dokładnie się zmieni. Jednak jest też wielu takich, którzy pokładają w nowym przywódcy spore nadzieje. Mogę powiedzieć jedno: oznajmił, że zmieni nas na lepsze. Dla naszego nacjonalistycznego ruchu jest to rzecz konieczna – mówił w rozmowie z Portalem Nacjonalista.pl jeden z wieloletnich działaczy NPD, dodając, iż Franz zamierza postawić na „polityczną zręczność” i wizerunek przyjazny zwykłemu Niemcowi.

Kontrowersje NPD wzbudzała jednak i wzbudza nie tylko w mainstreamie. W przeszłości partia ta wysuwała bardzo ostre postulaty rewizjonistyczne, domagając się zwrotu Niemcom ziem przyznanych Czechom, Polsce i Rosji po 1945 roku. Powodowało to wstrząsy w europejskich gremiach nacjonalistycznych i gwałtowny sprzeciw strony polskiej w sporze o Ziemie Zachodnie, co było jedną z przyczyn rozpadu Europejskiego Frontu Narodowego.

W programie partii kilka lat temu zmieniono brzmienie punktu negującego jałtańskie porozumienia graniczne między ZSRR a aliantami zachodnimi; obecnie mówi on o konieczności obrony interesów mniejszości niemieckiej na wschodzie. „Retoryka graniczna”, w porównaniu do lat 90. (kiedy poświęcano jej całe numery prasowe) wyraźnie przycichła, ustępując bardziej aktualnym problemom – islamizmowi, masowej imigracji, kapitalizmowi, etc., co może, choć nie musi, być odczytywane jako pozytywny sygnał. Podobnie jak wybór przedstawiciela młodego pokolenia na przywódcę partii.

NPD ze wszystkich ugrupowań nacjonalistycznych w Europie porusza się w prawdopodobnie najbardziej nieprzyjaznym otoczeniu politycznym i medialnym. Do największych sceptyków tej partii w Niemczech należy Federalne Biuro Ochrony Konstytucji oraz niemiecka Centralna Rada Żydów. Dla obu tych instytucji NPD stanowi „poważne zagrożenie dla konstytucyjnego porządku”. Próby delegalizacji ugrupowania ciągną się w nieskończoność.

Na podstawie: npd.de, informacje nadesłane, archiwum


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Tagi: , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

22 Komentarzy

  1. Wszystkiego najlepszego trwajcie 1000 lat bo potrzebujemy wreszcie jakiegoś sojusznika w Niemczech

  2. Szowinizmy umarły- teraz tylko współdziałanie na rzecz lepszej przyszłości.

    Grüß!

  3. Naszym sojusznikiem są obecne rządy, które pozwalają Polakom pracować w niemieckich firmach, uczyć się tam i prowadzić biznesy.

  4. Ale z ciebie nacjonalista. dziwicie się czemu NPD jest przeciwne polskiej inwazji wy nie jesteście przeciwko Niemieckim wpływom w Polsce?

  5. Dobrze że młody jest ten nowy przywódca, może NPD odrzuci wreszcie całkowicie szowinizm i będzie można z nimi normalnie współpracować.

  6. Oby poparli granice na Odrze i Nysie.

    • Ale wtedy i my musielibyśmy ostatecznie poprzeć granice na Bugu, co nie jest takie oczywiste w polskim środowisku narodowym. W obie strony się nie da – albo popieramy Jałtę, albo ją odrzucamy. 1945 rok był potężnym ciosem w polski i niemiecki stan posiadania, Polacy dostali co prawda ziemie zachodnie, ale więcej stracili, Niemcy tylko stracili, nic nie zyskali. Tym bardziej zrozumiały jest ich agresywny szowinizm.

    • Terytorialnie to może i straciliśmy, gospodarczo i przemysłowo zyskaliśmy.

    • @Freiwillige
      Pokaż mi, kto w szeroko rozumianym środowisku nacjonalistycznym kwestionuje powojenne wschodnie granice Polski. Ostatni wariaci chyba.

      @PiotreG
      Nie przesadzałbym z tymi zyskami przemysłowo-gospodarczymi na Ziemiach Zachodnich. Wszystko co wartościowe, zostało wywiezione do ZSRS (całe fabryki były demontowane i wywożone), a wiele z miast na tych terenach było zniszczonych w kilkudziesięciu procentach (Wrocław, Głogów, Kołobrzeg, Szczecin itd.), a następnie odbudowanych gigantycznym wysiłkiem (bo w warunkach komunistycznej gospodarki) przez polskich przesiedleńców. Rzekomy przemysł i świetna infrastruktura Ziem Zachodnich po II wojnie światowej to duża przesada. Ogromna część tego wszystkiego była odbudowywana i rozbudowywana przez nasz naród, choć danych nie znam, żeby dokładnie stwierdzić, jaki procent niemieckiej infrastruktury przetrwał działania wojenne oraz powojenne sowieckie niszczenie i wywózkę.

  7. NPD na przestrzeni lat mocno się zmieniła w pozytywnym kierunku wyzbywając się szowinizmu a stając się ugrupowaniem prawdziwie narodowym bez szowinizmu i generalnie akcentów antypolskich. Co najważniejsze nie są opłacani przez czosnkowy kapitał tak jak Swoboda i PS

  8. „Terytorialnie to może i straciliśmy, gospodarczo i przemysłowo zyskaliśmy.”
    .
    Kulturowo też straciliśmy. Nie było bardziej zagorzałych patriotów od Kresowiaków, którzy albo poszli pod nóż banderowców albo zostali wyrwani z korzeniami. Kolejna ważna rzecz, o której pisał Mackiewicz – Polacy kresowi mieli mentalność „panów”, byli wolni m.in. od antyniemieckich kompleksów i panslawistycznych/bolszewickich bajdurzeń – bo najszybciej odczuwali ich skutki.
    .
    Odnośnie przemysłu i gospodarki – gdzie poza coraz bardziej kurczącym się i rozszarpywanym przez obcy kapitał KGHM-em oraz obumierającym węglowym Śląskiem jest niby jakiś wielki przemysł? Gospodarka? W jakim sensie? Komuchy okradły nas na 2/3 waluty, obrabowały ze wszystkiego, musieliśmy harować na ich czołgi i ich rakiety atomowe. PRL był protektoratem, III RP jest protektoratem. Oba te państewka nie umywają się do II RP mimo wszelkich jej wad. A wobec Polesia, Wołynia, czy Wileńszczyzny snuto wielkie plany kolonizacyjne oraz industrializacyjne. Odkładając na chwilę na bok ich słuszność/efektywność, widoczna w nich była wola budowy czegoś wielkiego, dążność do mocarstwa i samowystarczalności. Dając nam „ziemie zachodnie” Stalin przetrącił nam jeszcze bardziej kark, bo zneutralizował w 50% antykomunistyczne nastroje w narodzie. Wiedział doskonale, co robi – Polska bez Kresów, za to z ziemiami tzw. odzyskanymi, straciła swój blask, a ludzie pogrążyli się w finansowo-ekonomicznym pierdololo zamiast myśleć o wielkich rzeczach. Ot moje skromne zdanie, do którego zastrzegam sobie wszelkie prawa.

    • Niezupełnie. W latach 50. – tych owszem, był ciężki przemysł, FSO i WZT ale to tyle. Za Gierka zaczęliśmy tworzyć AGD na większą skalę. Gospodarkę zrabował nam globalista Soros z Sachsem i Balcerowiczem, nie do końca byli socjaliści. Potem doszła do tego brygada Mariotta. Paradoksem jest to, że krach gospodarczy przybliżył nas do UE i NATO.

      http://ciborowski.host247.pl/prl.htm – czytamy:

      „Już we wrześniu 1946 przygotowano wytyczne do planu gospodarczego na lata 1947-49. Projeket streszczał się do następujących kwestii:Historia.493
      Odbudowa zniszczeń wojennych, przede wszystkim przemysłu produkującego środki produkcji
      Scalenie gospodarcze i administracyjne Ziem Odzyskanych z resztą kraju, w tym zwiększenie udziału tych ziem w tworzeniu dochodu narodowego przez odbudowę zniszczonych gospodarstw i zakładów
      Wyrównanie ogromnych różnic regionalnych w poziomie rozwoju gospodarczego (likwidacja podziału na Polskę A i B)
      Rozszerzenie udziału gospodarki narodowej w handlu światowym
      Obniżenie kosztów produkcji i usług oraz podniesienie wydajności pracy
      Umożliwienie powrotu do kraju rodakom na wychodźctwie
      Przebudowanie struktury społeczno-gospodarczej oraz utrwalenie socjalistycznej drogi rozwojowej
      To były wytyczne. W planie szczegółowym postawiono za cel podniesienie produkcji przemysłowej o 160%, tj. przekroczenie przedwojennego poziomu produkcji przemysłowej, osiągnięcie 110% przeciętnej produkcji żywności na głowę mieszkańca z lat 1936-38. Jak wcześniej pisałem, zniszczenia przemysłu ciężkiego, surowcowego i energetycznego praktycznie uniemożliwiały odbudowę przemysłu dóbr konsumpcyjnych oraz poprawy uzborjenia w środki techniczne pracy żywej w rolnictwie. Dlatego priorytetem inwestycji stał się przemysł środków produkcji oraz surowcowy. Z powodu niskich dochodów brakowało środków na inwestycje. Dlatego środki zaplanowano przeznaczyć przede wszystkim na najmniej zniszczone obiekty, tak by uruchomić jak najwięcej zakładów.
      Zanim opiszę szczegółowo realizację planu trzyletniego i poziom życia ludności, to muszę – niestety – napisać o pewnym wydarzeniu polityczno-gospodarczym z dziejów Europy – planie Marshalla. Właśnie w tym miejscu muszę przedstawić jego główne założenia i cele, gdyż wiele osób twierdzi, że to z powodu odrzucenia tegoż planu Polska „zaprzepaściła” swoją szansę na dogonienie poziomu życia czołówki krajów zachodnio-europejskich.
      12 marca prezydent USA – Harry Truman publicznie zaprezentował nową doktrynę polityczną, doktrynę „żelaznej kurtyny”. Istotą jej była walka na całym świecie z wzrastającymi wpływami komunistów i socjalistów. Walka miała nie tylko odbywać się na polu politycznym, lecz również gospodarczym i wojskowym. Działania przebiegały w dwóch kierunkach. Z jednej strony prowadzono działania gospodarczo-polityczne w formie dywersyji i sabotażu na terenie państw socjalistycznych, w tym celu powołując tajną organizację CIA. Z drugiej strony transferowano ogromne środki finansowe i techniczne do państw „zagrożonych” inwazją socjalizmu, by szybko podnieść poziom życia ludzi i w ten sposób zmiejszyć wpływy socjalistów. Zgodnie z paktem dla Ameryk (1947), żaden kraj na kontynentach amerykańskich nie mógł prowadzić inwestycji gospodarczych oraz polityki społecznej, która mogłaby zagrozić interesom gospodarczym Stanów Zjednoczonych. Teoretycznie kraje i rządy Ameryki Łacińskiej były wolne, lecz w rzeczywistości ściśle podlegały pod dyrektywy Waszyngtonu. Terenem „zagrożonym” w owym czasie była również Europa. Częścią doktryny Trumana był właśnie owy plan Marshalla. Jak uzasadnili to amerykańscy ekonomiści Donald L. Kemmerer i C.Clyde Jones, plan ” … był pierwotnie obliczony, aby ludność tych krajów stała się mniej wrażliwa na propagandę komunistyczną” /D.L.Kemmerer, C.C. Jones: American Economic History, New York, 1959, s.466/Historia.494. Taki oto był cel polityczny planu. Drugim aspektem, który należy tu przedstawić są ogólne założenia tego planu. Według planistów Europa Wschodnia miała otrzymać środki finansowe by odbudować potencjał surowcowy i rolniczy, gdy tymczasem Europa Zachodznia miała otrzymać fundusze na odbudowę i rozwój przemysłu oraz technologii. Podręcznik1.48 Taki plan oznaczał utrzymanie, a nawet wzmocnienie starego podziału na rolniczo-surowcowy Wschód i techniczno-przemysłowy Zachód. Polska stałaby się po prostu zapleczem surowców, żywności i taniej siły roboczej dla stechnicyzowanej Europy Zachodniej i USA. Nie muszę chyba nikomu tłumaczyć, że byłaby to forma neokolonializmu. Dziś zapleczem surowcowym dla Zachodu jest Afryka, a mimo tego Afrykanom nie żyje się najlepiej. Następnym warunkiem udzielenia „pomocy” było udostępnienie gospodarki dla szerokiej penetracji kapitału amerykańskiego. Trzecim podstawowym warunkiem było utrzymanie prywatnej gospodarki wolnorynkowej. Po tym krótkim przypomnieniu, teraz dopiero widać jak na dłoni, że nawet dla przedwojennego obozu władzy takie warunki były nie do przyjęcia. Celem władz zarówno przedwojennych, jak i powojennych było uprzemysłowienie kraju i zmiana struktury społeczno-gospodarczej z rolniczo-surowcowej na przemysłowo-rolniczą. W sytuacji jawnych żądań politycznych i społecznych taki plan musiał zostać odrzucony przez Europę Wschodnią, gdyż oznaczałoby to uzależnienie gospodarcze od USA, nieformalne zniewolenie i zachowanie niezmiernie niekorzystnej sytuacji społeczno-ekonomicznej.”

      (…)

      „Dobre wyniki pierwszej pięciolatki (1955-59) skłoniły ekonomistów do nawrotu ku intensywnym inwestycjom. Przed krajem bowiem stanęło nie lada zadanie. Począwszy od drugiej połowy lat sześciedziątych na rynek pracy miały zacząć wchodzić duże liczebnie roczniki. Podobne warunki demografowie przewidywali na lata 70-te. Należało zatem utworzyć dość szybko nowe miejsca pracy. Drugim zadaniem, przed jakim stanęliśmy, to zmniejszenie dystansu technologicznego w przemyśle. Pierwsze kroki poczyniono w poprzedniej dekadzie, wspierając oświatę i naukę, dzięki czemu wreszcie pojawiły się wyszkolone kadry fachowców. Teraz natomiast trzeba było wykorzystać ten potencjał. Postanowiono zwiększyć udział akumulacji do 28%. Wraz ze wzrostem globalnej produkcji (dóbr konsumpcyjnych, środków wytwórczości) oraz płac realnych należało znacząco podnieść wydajność rolnictwa, jak również zabezpieczyć bazę energetyczną pod wzrost. W tej sytuacji pierwszoplanowe stały się inwestycje w górnictwo, elektrownie, hutnictwo oraz przemysł chemiczny (w tym przemysł nawozów sztucznych). Dochód narodowy miał się niemal podwoić, produkcja rolna miała wzrosnąć o ponad 30%, a przemysłowa o grubo ponad 200%

      Najgorzej przedstawiała się sprawa rolnictwa. Powodem były klęski nieurodzaju aż w czterech latach (1962,63,64,69). W tym okresie nastąpił znaczący spadek globalnej produkcji roślinnej i pogłowia trzody chlewnej. Już po pierwszym roku kryzysu w listopadzie’63 dokonano korekty planu pięcioletniego. Ograniczono poziom inwestycji wstrzymując rozpoczęte roboty w przemyśle ciężkim, a środki finansowe i rzeczowe przesunięto na rolnictwo. Spowodowało to poprawę sytuacji rynkowej tak, że w następnej pięciolatce (1966-69) wznowiono inwestycje.”

      „Dekada lat 70-tych

      Po doświadczeniach poprzedniego dziesięciolecia wyciągnięto należyte wnioski. Poprzedziły je badania nad gospodarką. Stwierdzono, że zbudowano podstawę surowcowo-energetyczną i przemysł bazowy do produkcji, lecz zachwiane zostały proporcje pomiędzy przemysłem środków wytwóczości, a środków konsumpcji. Do dyspozycji ludzi pozostawało coraz więcej środków, zarówno przez wzrost płac, jak i zatrudnienia, lecz wzrost produkcji dóbr do użytku prywatnego był za niski, by pokryć rosnącą pulę gotówki. Stąd tak dotkliwe podwyżki już w roku 1967. Po drugie gospodarka polska zdominowana była przez przemysł maszynowy i elektrotechniczny, z nastawieniem na urządzenia mechaniczne, duże i ciężkie. Taki profil produkcji powoduje, że gospodarka na jednostkową wartość produckji jest materiałochłonna i energochłonna. Tymczasem gospodarka kapitalistycznych krajów uprzemysłowionych zmieniała swą strukturę w kierunku produkcji urządzeń elektrycznych, optycznych, precyzyjnych i to głównie ukierunkowaną na rynek gospodarstw indywidualnych. Pojawiła się też zupełnie nowa gałąź przemysłu – elektronika. Co prawda już wcześniej istniał przemysł elektrotechniczny (m.in. telewizory), lecz dopiero stworzenie pierwszego układu scalnonego, a następnie mikroprocesora (Intel 4004, 1971) otworzyło drogę do rozszerzenia asortymentu i upowszechnienia. Wszystkie te przyczyny złożyły się na to, że postanowiono zainwestotować w przemysł konsumpcyjny oraz nowoczesne technologie i gałęzie, m.in. elektronikę. Niestety mimo nakładów na naukę, nie zdołano odrobić w ciągu 25 lat, blisko dwu-wiekowego zacofania. Poziom polskiej myśli technicznej wciaż był zbyt niski, a embargo naukowo-techniczne nałożone na kraje socjalistyczne dodatkowo obniżało poziom. Tak czy inaczej, poziom technologiczny był zbyt niski, by zbudować przemysł w oparciu o własne rozwiązania. Podjęto decyzje o rozwoju w oparciu o obce technologie. Wedle projektów lata 70-te miały być okresem rewolucji naukowo-technicznej.”

      „Tym, czym wyróżniła się ta dekada, to inwestycje w przemysł lekki i konsumpcyjny. Zbudowano także od podstaw przemysł elektroniczny (np. MERA-ELZAB, ELWRO). Ogólem w okresie 1971-76 zainwestowano przeszło 2 biliony złotych (w cenach z 1976), tj. ok. 570 miliardów dolarów. Na cele inwestycyjne zaciągnięto także cały szereg pożyczek w krajach zachodnich. Łączna ich kwota wyniosła ok. 10 mld $. Wydano je głównie na zakup licencji i niektórych materiałów i prefabrykatów. Produkcja z tych licencyjnych zakładów była w znacznej części przeznaczona na eksport. W ten spsoób chciano zapewnić samospłacenie się inwestycji. Obliczono, że pierwsze zyski netto przedstiębiorstwa te miały przynieść dopiero pod koniec lat 70-tych i w latach 80-tych, tj. po wybudowaniu zakładów wytwarzających produkty wyjściowe do produkcji i spłaceniu długów. W wyniku inwestycji wartość majątku produkcyjnego zwiększyła się ponad 2,5 raza. Gospodarka polska pod koniec lat 70-tych była jedną z najmłodszych gospodarek w bloku socjalistycznym i kapitalistycznym oraz najnowocześniejszą w bloku wschodnim. Blisko 80% przedsiębiorstw zostało wybudowane bądź poważnie unowocześnione i zmodernizowane po wojnie, lecz jednocześnie aż 2/3 przedsiębiorstw stanowiły zakłady bądź nowo wybudowane, bądź ich okres eksploatacji nie przekraczał 15 lat. Proszę pamiętać, że o wiele łatwiej jest zmienić linię technologiczną w istniejącym zakładzie, niż wybudować zakład od podstaw włącznie z uzbrojeniem terenu (infrastrukturą), tj. wybudowaniem kanalizacji, wodociągów, sieci energetycznej, dróg, linii kolejowych, linii telekomunikacyjnych itd. Szacuje się, że koszty infrastruktury przekraczają 60% ogółu nakładów inwestycyjnych. Ciągi technologiczne nie stanowią więcej niż 20% wartości całościowej inwestycji. Rozwój gospodarczy nie mógłby się dokonać bez ożywienia wymiany handlowej z zagranicą, zwłaszcza z Zachodem. Sprzyjały temu dwa zjawiska. Po pierwsze RFN w połowie roku 1970 uznał nienaruszalność granic w Europie, co umożliwiło nawiązanie dobrych kontaktów dyplomatycznych. W grudniu 1970 podpisano umowę o przyjaźni. Na całym świecie dało się odczuć odprężenie polityczne. Po drugie, wojna izraelsko-arabska spowodowała perturbacje gospodarcze w świecie zachodnim. Poza tym Zachód posiadał do dyspozycji wolny kapitał, lecz nie miał gdzie go lokować. Stąd z dużą łatwością i chęcią udzielano kredytów, nawet bez odpowiedniego przygotowania planu inwestycyjnego. Chętnie sprzedawano nawet nowoczesne technologie. Szeroko rozwinęła się współpraca naukowa. Ułatwiono wyjazdy za granicę. Te wszystkie działania, zarówno w polityce wewnętrznej i zagranicznej, jak i w gospodarce sprawiły, że był to okres największych i najnowocześniejszych inwestycji oraz szybkiego wzrostu dochodow. Średnie tempo realnego wzrostu płac wyniosło w okresie 1971-76 6-7%. Produkcja przemysłowa rosła w tempie 10-11% rocznie. O sukcesie niech świadczy fakt, że tylko wartość produkcji przemysłowej Warszawy zwiększyła się realnie przeszło sto razy w stosunku do 1946 roku!”

      Musisz się jeszcze paru rzeczy dowiedzieć.

  9. Oczywiście jakiś związek ziem odzyskanych z polskością przed 1945 rokiem był, żeby nie popadać w drugą skrajność. Ale był to związek znacznie słabszy od tego obecnego na Kresach – tam polskość, mimo morza innych narodowości, tętniła prawdziwym życiem, tam rodzili się wybitni Polacy, tam kwitła nasza kultura, etc. Podobne odczucia towarzyszą Niemcom wobec ich ziem wschodnich – to właśnie tutaj rodzili się ich filozofowie, tutaj był najsilniejszy niemiecki nacjonalizm. Właśnie w Prusach, na Pomorzu i Śląsku, a nie np. w Alzacji. I to jest główne zarzewie nierozwiązanego do dzisiaj sporu.

  10. Ja tam popieram granicę na Bugu i Odrze. Niech żyje Polska w kształcie piastowskim!

  11. Rewizjonizm graniczny zostawmy w spokoju. Te granice, co są, są dobre, bo nie zagrażają ani Czechom, ani Polakom. Nie otaczają i nie zakleszczają Polski ani Czech, tak, jak to było między 1938 a 1939 rokiem.

  12. A co do II RP, to za Grabskiego było wbrew pozorom tak samo, jak za Balcerowicza. Cytuję, też Tomasza Ciborowskiego:

    „W 1921 r .w miastach zamieszkiwało 25% ludności, a na wsi 75%. Liczbę osób zawodowo czynnych oszacowano na 10,2 miliona. Na wsi 2,7 miliona osób prowadziło samodzielne gospodarstwa rolne, dalsze 6 milionów to tzw. pomagający członkowie rodzin. 1,5 miliona stanowili pracownicy najemni. Spis rolny z 1921 roku wykazał, że około 45% użytków rolnych przypadało na 18 916 wielkich gospodarstw o powierzchni powyżej 100 ha (0,6% ogółu gospodarstw rolnych). Majątków powyżej 1000 ha było 1964 (0,06%), lecz należało do nich 20% ziemi. Średni obszar latyfundiów wynosił 3290 ha.Zarys.34 Podczas gdy, niespełna 1/30 ogólnej liczby gospodarstw obejmowała 50% ziemi, to dalsze 34% było rozparcelowane na 1,1 miliona gospodarstw o powierzchni nieprzekraczającej 2 hektarów. Przemysł produkcyjny i wydobywczy obejmował 700 000 pracowników, a dalsze 500 tys. osób to samodzielni (mali przedsiębiorcy) i pomagający członkowie rodzin. Większa część mieszkańców miast i wsi utrzymywała się z gospodarki drobnotowarowej.

    W pierwszych latach (do 1921r) towary podlegały sprzedaży reglamentowanej (system kartkowy) poprzez upoważnione sklepy prywatne, spółdzielnie, a także specjalne instytucje samorządowe. Państwo kontrolowało handel produktami rolnymi, obowiązywał kontyngent (obowiązkowe dostawy po ustalonych przez urzędy cenach). Kontroli podlegał także obrót surowcami, półfabrykatami i towarami przemysłowymi. Wyłączne prawo importu oraz sprzedaży towarów pierwszej potrzeby miał Państwowy Urząd Zakupu Artykułów Pierwszej Potrzeby. Gospdarką węglem kierował Państwowy Urząd Węglowy, naftą zajmował się Państwowy Urząd Naftowy. Taki stan rzeczy wynikał z faktu, że prowadziliśmy działania zbrojne. W późniejszym okresie konieczne było przestawienie gospodarki wojennej na produkcję cywilną. Tylko w okresie 1921-23 żywność zdrożała ponad 640-krotnie (nominalnie)Zarys.81 Z powodu inflacji państwo musiało przejąć rolę banków prywatnych. Aby przyspieszyć odbudowę gospodarki, państwo uruchamiało niekiedy opuszczone prywatne zakłady przemysłowe. Przedsiębiorstwa wyposażano w nowe ciągi technologiczne, odbudowywano hale, a także wykładano kapitał publiczny na wznowienie produkcji. Gdy firma zaczęła funkcjonować to zjawiali się właściciele, którzy wcześniej porzucili zakład, bądź nie inwestowali z powodu braku środków. Teoretycznie właściciel był zobowiązany zrekompensować wydatki. Najczęściej jednak fabryki oddawano za „psie grosze”. Za przykład może posłużyć afera żyrardowska, która jest tylko przysłowiowym „wierzchołkiem góry”, bowiem taki preceder uprawiano praktycznie przez cały okres międzywojenny. Zakłady włókiennicze w Żyrardowie zostały odbudowane przez państwo. Z budżetu wyłożono na ten cel ponad 47 milionów marek polskich, co w kwietniu 1923r stanowiło równowartość ok. 2,6 miliona franków szwajcarskich. Kiedy w drugiej połowie tego roku zakłady zostały przejęte przez prywatnych właścicieli – kapitalistów francuskich, mieli oni zapłacić tytułem zwrotu nakładów państwa 448 tys. franków, gdyż tyle wyniosło wówczas przeliczenie marek na franki. Z kolei na zapłacenie tej sumy otrzymali kredyt państwowy w markach i ostatecznie w styczniu 1924r. wpłacili jako jego zwrot 18,8 tys. franków. /L.Krzywicki: Wstęp do książki T. Szturm de Sztrema, Żywiołowość w opodatkowaniu…, s.16-17/Zarys.84 Tak oto dzięki machinacjom z udziałem władz oddano przedsiębiorstwo za 1/138 włożonego kapitału. Była to specyficzna forma subwencjonowania przemysłu prywatnego kosztem budżetu państwa.

    Szalejąca inflacja wymagała podjęcia zdecydowanych kroków. Problem ten rozwiązano przeprowadzając istotne reformy pieniężne i skarbowe. Słynna reforma Grabskiego polegała na wymianie pieniędzy i obłożeniu podatkami warstwy kapitalistów. Dokonano wymiany pieniądza. Nowy polski złoty otrzymał wartość 1 800 000 marek polskich. Reforma skarbowa polegała na obciążeniu podatkami przemysłowej finansjery oraz zwiększeniu sprawności w ściąganiu należności. Niestety nie po raz pierwszy polska finansjera zbuntowała się przeciwko państwu i narodowi. Nie chciała ponosić cieżarów odbudowy państwa. Od początku roku 1924 zaczęto zwalniać pracowników i obniżać płace. W całej gospodarce przechodzono z płacy dniówkowej na akordową. Centralny Związek Polskiego Przemysłu, Górnictwa, Handlu i Finansów (tzw. Lewiatan – stowarzyszenie polskiego kapitału) sformułował żądania zgodnie z którymi rząd miał ograniczyć podatki obciążające przedsiębiorstwa, przyznać ulgi podatkowe oraz obniżyć taryfy kolejowe na wywóz towarów za granicę, zwiększyć kredyty udzielane przez banki państwowe, podwyższyć zamówienia rządowe w przedsiębiorstwach prywatnych. Jednocześnie domagano się przedłużenia czasu pracy, obniżenia płac, zmniejszenia liczby świąt w roku. Takie żądania poprzez stosowany szantaż były próbą nieformalnego sprawowania władzy. W początkowej fazie rząd nie ugiął się. Odpowiedzią na brak reakcji było publiczne wezwanie do niepłacenia zobowiązań podatkowych oraz bojkot wykupu akcji nowo powstałego Banku Polskiego (jednostka emisyjna nowych polskich złotych stworzona w celu przezwyciężenia kryzysu monetarnego)Zarys.109. Od drugiej połowy 1924 r. zmniejszały się wpływy z podatków. Przedsiębiorstwa dokonywały bądź fałszerstw, bądź wstrzymywały się z opłatami. Ze sprawozdania z działalności Departamentu Podatków i Opłat za rok 1924 wynika, że na ogólną kwotę 360 mln złotych należnych podatków wpłacono tylko 198 mln złotych, tj. 55,1%. W ciągu całego 1925 roku wpłynęło tylko 20% przewidywanych wpłatZarys.131 Przez trzy lata (1924-26) finansjera walczyła z państwem. Produkcja obniżyła się o 16%, wzrastały ceny towarów. W 1925 zachwiały się finanse państwa z powodu ujemnego bilansu w handlu zagranicznym. Już w czerwcu 1924 r. rząd zrealizował część postulatów – huty uzyskały przedłużenie dnia pracy do 10 godzin oraz obniżkę płac. Wbrew głoszonym przez Lewiatan hasłom, mimo ustępstw rządu pauperyzacja i wyzysk pracowników najemnych, zwłaszcza robotników wzmagał się. Według raportu Inspekcji Pracy z 1924r. ludzie pracowali od 8,5 do 12 godzin. Łamano i obchodzono ustawodawstwo pracy, zwłaszcza przepisy o urlopach. Proceder ten odbywał się w ten sposób, że wymieniano na wiosnę i jesieni grupy robotników między przedsiębiorstwami tego samego typu, skutkiem czego robotnik nie nabywał prawa do urlopu w żadnym z nich. Podobne łamanie prawa odbywało się w rolnictwie, gdzie obniżki płac narzucili obszarnicy.Zarys.111 Zawziętość finansjery nie zmniejszyła się nawet w okresie zagrożenia naszej gospodarki w trakcie wojny handlowej z Niemcami. W czerwcu 1925r Niemcy zakazały importu węgla z Polski do czasu zawarcia traktatu handlowego. Niemcy w czasie rokowań postawiły Polsce rządania polityczne. W odpowiedzi rząd polski zakazał importu szeregu wyrobów z Niemiec. Wojna gospodarcza trwała do 1934 roku. Wartość towarów objętych zakazami stanowiła 57% polskiego eksportu do Niemiec i aż 27% całego eksportu. W roku 1925 nastąpiła druga znacząca fala inflacji, co przy spadających płacach jeszcze bardziej pogrążyło robotników. Finansjera jeśli już regulowała należności, to robiła to z dużym opóźnieniem licząc na postępujący spadek wartości pieniądza z powodu inflacji. Kwota nominalna podatku do zapłaty była praktycznie taka sama, lecz jej wartość pod koniec roku była dużo niższa. W okresie buntu bezrobocie wzrosło z 195 tys. do 311 tys. osób. W tej sytuacji w 1926 r. ministrem skarbu zostaje działacz endecki Jerzy Zdziechowski, dotychczasowy wiceprezes Lewiatana. Płace pozostały bez zmian, podczas gdy ceny rosły. Podstawowym zabiegiem, który wykonano była obniżka wartości złotego. Spowodowało to stabilizację na rynku kredytowym i nadwyżkę eksportową. Wreszcie Lewiatan dopiął swego – osiągnął władzę. Już w roku następnym produkcja powróciła do poziomu z roku 1923, czyli okresu przed buntem. W okresie 1926-1929 wzrastała produkcja i zatrudnienie. (wrzesień’28 – 79,9 tys. bezrobotnych) Rosły realnie płace robotników, lecz dopiero na przełomie 1927/28 poziom płac realnych przekroczył stan z pierwszego półrocza 1925. Jednak byli i tacy, których płace były niższe – przędzarze i metalowcy. Według GUS koszt utrzymania przeciętnej rodziny robotniczej na Górnym Śląsku wynosił 240-250 zł miesięcznie, lecz aż 63% górników i 34% hutników otrzymywało zarobki niższe od minimalnych kosztów utrzymania. Czyniono co prawda próby poprawy losu robotników. Dekretami wprowadzono regulacje dotyczące umów o pracę, bezpieczeństwa i higieny pracy oraz rozszerzeno uprawnienia Inspekcji Pracy. Nie zmieniło to wszakże stopnia łamania prawa. O tym jak ciężko się żyło niech świadczy wielka fala emigracyjna. Tylko w 1928 r do Francji i Niemiec wyemigrowało 117 tys osób, czyli cztery razy więcej niż w okresie powstania państwa (25-35 tys. osób rocznie)”.

    (…)

    Dlaczego liberalna polityka nie sprawdzała się po Wielkim Kryzysie:

    „Lata 1928-35 były okresem kryzysu gospodarczego. Kryzys ten nie ograniczał się tylko do Polski, lecz obejmował swym zasięgiem praktycznie cały świat. Niemnej jednak na świecie kryzys trwał krócej, bo od 1929 do 1933 roku. Długotrwałość kryzysu w naszym kraju spowodowana była stale pogarszającą się sytuacją rolnictwa, które – jak wynika z danych statystycznych – było w 1931r źródłem utrzymania dla około 61% ludności, podczas gdy z przemysłu i górnictwa utrzymywało się zaledwie 19,2%. Produkcja rolnicza w Polsce w 1929 stanowiła 79% wartości całej wytwórczości, a produkcja przemysłowa zaledwie 21%.Zarys.181 W trakcie trwania kryzysu nie tylko spadały płace, lecz również ceny, co na szczęscie zmniejszało realny spadek wartości wynagrodzeń. Ceny zbóż obniżyły się o 66%, a mięs o 57-66%, mleka o 62%.Zarys.183 Wraz ze spadkiem cen płodów rolnych obniżył się dochód rolników. Dochód netto z 1 hektara w gospodarstwach o pow. 2-50 ha, w roku 1927/28 wynosił 214 zł, a w 1935 już tylko 18 złZarys.187 Chłopi, by przeżyć zmuszeni zostali do do zaciągania kredytu lichwiarskiego w wysokości od 3-15% miesięcznie (36-180% rocznie), czasami stopa kredytu osiągała wartość 500-600% rocznie.Zarys.191 Grupą społeczną, która udzielała kredytów byli przede wszystkim Żydzi. To właśnie w ten sposób praktycznie cała polska gospodarka została zadłużona hipotecznie. Zadłużeni byli nie tylko chłopi, właściciele ziemscy, lecz także Kościół i przedsiębiorstwa.
    Paradoksalnie wraz ze spadkiem cen artykułów rolnych następował wzrost cen artykułów do produkcji rolniczej. Z powodu konieczności spłaty podatków i długów (kredytów) rolnicy zmuszeni zostali do oszczędności w artykułach przemysłowych. W latach 1933-35 roczne spożycie na 1 osobę w grupie obszarników wynosiło 10 204 zł, podczas gdy na 1 osobę w grupie chłopów wynosiło zaledwie 158 zł. W gospodarstwach 30-50 ha spożycie to kształtowało się na poziomie 433 zł.Historia.328 Tak oto opisywał sytuację wsi w 1935r Jerzy Michałowski w „Wieś nie ma pracy” (Warszawa 1935 s.39):
    „Cukier na wsi nie istnieje. Większość dzieci [w powiecie rzeszowskim] nie widziała go nawet nigdy, chyba w formie cukierków na odpustach. Sól używa się obecnie szarą, nieraz nawet czerwoną bydlęcą; na wiosnę w okresie przednówka z braku gotówki nawet na te najgorsze gatunki stosuje się kilkakrotne gotowanie ziemniaków w tej samej raz osolonej wodzie”Historia.329
    Do wybuchu II wojny światowej na wsi rarytasem był cukier, sól, jaja, tłuszcze, nie mówiąc już o mięsie. Ograniczano spożycie nawet tak podstawowych artykułów jak chleb, mleko. W gospodarstwach 1-2 morgowych chleb od Nowego Roku do żniw był rzadkością. Dla oszczędności mąki żytniej, chleb pieczono z dodatkiem mąki jęczmiennej, ziemniaków i łubinu. Jaja były przeznaczane praktycznie wyłącznie na sprzedaż. Mięso jadano tylko w okresie świąt kościelnych, w przypadku poważnej choroby członka rodziny bądź wtedy, gdy padło zwierzę. Skoro oszczędzano na żywności to tym bardziej oszczędzano na dobrach przemysłowych. Oszczędzano na opale, często domy były nieogrzewane całą zimę. Były problemy z oświetleniem. Wieczorami na ogół siedziano po ciemku albo używano kaganków i łuczywa. Choć dziś zabrzmi to absurdalnie, to dużym problemem był zakup zapałek. Kupowano je na sztuki (4 za grosz), a dla zaoszczędzenia dzielono je na dwie, a nawet cztery części! Gdy i to okazało się zbyt kosztowne, zaczętko używać hubki i krzesiwa. Praktykowano także przenoszenie ognia od chaty do chaty w kubełku bądź odpowiednio podziurawionej puszce. Podobnie jak zapałki, również papieros był na wsi rzadkościąHistoria.329 Jeszcze po drugiej wojnie światowej buty ubierano tylko na mszę, przy czym do kościoła chodzono boso, a dopiero przed wejściem obmywano nogi i ubierano obuwie. Skarpetki były również rarytasem. Nowożeniec, by wyglądać elegancko na ślubie, po prostu malował je sobie na stopach.

    Nie lepiej żyło się w mieście. Przedsiębiorstwa prywatne praktycznie przez cały okres dwudziestolecia wymagały pomocy państwa. Niejednokrotnie w obliczu narastających problemów właściciele porzucali zakłady. Gdy owe porzucane zakłady były bardzo ważne dla gospodarki, to państwo przejmowało je w zarząd tymczasowy. Inwestowano olbrzymie środki, a gdy przedsiębiorstwo zostało postawione „na nogi”, zwracano je bez należnego odszkodowania właścicielom. W ten sposób odbywało się nieformalne dofinansowanie pieniędzmi publicznymi prywatnych fabryk. Praktycznie przez całe dwudziestolecie (do 1936) rządy sprawowała prawica o mniej lub bardziej liberalnym programie gospodarczym. Jednakże, jak pokazałem powyżej, nie przeszkadzało to im sięgać po finanse publiczne. Z jednej strony „Lewiatan” żądał zniesienia praktycznie wszelkich obowiązków podatkowych na rzecz państwa, a z drugiej strony, chętnie sięgał po te „podatkowe” pieniążki, gdy prywatne firmy upadały. Największa fala redukcji i upadłości wystąpiła w okresie 1930-31. Zaowocowało to wzrostem bezrobocia. O ile w 1929 r. liczba osób zarejestrowanych jako bezrobotne wynosiła 70 tysięcy (2,9% ogólu zatrudnionych), o tyle 2 lata później osiągnęła już 312,5 tys.Historia.336-337 Niestety rejestracji podlegały tylko osoby ubezpieczone. Obowiązkowemu ubezpieczeniu podlegali pracownicy w przedsiębiorstwach zatrudniających powyżej 5 osób. Ubezpieczenia nie obejmowały też handlu i rzemiosłaHistoria.340. Narodowy spis powszechny w 1931r ujawnił, że faktycznie bez pracy pozostawało 681 tys. pracowników. Nadmiar pracowników na wsi oceniono na 2 miliony osób. W 1933 roku wg szacunków bezrobocie osiągnęło poziom 43,5% tj. 780 000 osób. Według Moraczewskiego bezrobocie osiągnęło poziom 1 135 000 osób. 28 marca 1933 uchwalono tzw. ustawę scaleniową, która regulowała na nowo kwestie związane z ubezpieczeniami chorobowymi, wypadkowymi i emerytalnymi. Do tej pory zasiłek mógł zostać przyznany na okres 17 tygodni w wysokości 70% płacy otrzymywanej ze stosunku pracy. Warunkiem było przepracowanie 20 tygodnii. Niestety prawicowe rządy – jak to zwykle bywa – w jeszcze większym stopniu obciążyły kosztami kryzysu ludzi najuboższych. Ustawa w większym stopniu niż dotąd obciążała robotników udziałem w pokrywaniu składek, obniżyła świadczenia na wypadek choroby oraz ograniczyła okres pomocy lekarskiej świadczonej z tytułu ubezpieczenia z 39 do 26 tygodni. Równocześnie wprowadzono zasadę pobierania opłat za usługi lekarskie. Zasiłki obniżono z 60 do 50% pensji (już wcześniej obniżono z 70 n 60) oraz skrócono okres wypłacania do 13 tygodni, jednocześnie wydłużając wymagany okres pracy do 26 tygodni, zmniejszono wysokość zasiłku połogowego o połowę, ograniczono prawa rodzin do pomocy lekarskiej i do zasiłku pośmiertnego.Zarys.216 Przedłużający się kryzys utrudniał znalezienie pracy. Począwszy od roku 31 liczba bezrobotnych pobierających zasiłek systematycznie malała tak, że w 1934 osiągnęła poziom 13% zarejestrowanych.Historia.337 Roczne wydatki rodziny bezrobotnej wynosiły 921 zł, a na jedną osobę miesięcznie przypadało 19 zł. W tym czasie w Warszawie wydatki rodziny urzędniczej wynosiły 6173, tj. 128 zł miesięcznie na osobę.Zarys.219 Bezrobotny poza utrzymaniem musiał pokrywać komorne, elektryczność, przejazdy itd. Z przeprowadzonych badań wynikało, że 30% bezrobotnych nie miało żadnej bielizny, a 46 % miało tylko jedną zmianę. 83% bezrobotnych mieszkało w pomieszczeniach jednoizbowych, przy czym 60% jednoizbówek było zamieszkiwane przez 4 do 7 osób, a 18% przez 8-9, niekiedy 10-15. Tylko 9,3% członków rodzin bezrobotnych miało dla siebie własne łóżko. W Sosnowcu 25% ludności żyło dzięki pomocy opieki społecznej, a w Zawierciu – 75%.Zarys.220
    Wraz z malejącą liczbą miejsc pracy postępowała obniżka płac pracowników (poza administracją państwową). Przeciętne zarobki godzinowe robotników zmniejszyły się z 1,02 zł w 1929 do 0,80 zł w 1933 i 0,73zł w 1935r Zarobki w rzemiośle kształtowały się na poziomie 1-2 zł na dzień i także spadały.Historia.338 W 1933r. 46,5% robotników zarabiało mniej niż wynosiły minimalne koszty utrzymania! Zarys.216
    Ogólem w czasie kryzysu poza urzędnikami praktycznie wszystkie grupy odczuły spadek dochodów. Najsilniej zmalały dochody chłopstwa Wartość spożycia w roku 1933 w stosunku do 1929 r zmalała o 66%, podczas gdy w rodzinach robotniczych o 25%, drobnomieszczańskich 22%, w warstwie ziemiaństwa – o 18%. Z grup, które dotknął kryzys, najmniej ucierpiały osoby żyjące z zysku (drobni przedsiębiorcy, kamienicznicy) i osoby wykonujące tzw. wolne zawody (artyści) – spadek o 8%.Zarys.206

    Wraz z upadkiem ekonomicznym następował upadek kulturalny i społeczny. Liczba dzieci w wieku szkolnym nieuczęszczających na zajęcia wzrosła z 5% w 1929r do 25% w latach 1931-32. Głównym powodem było obcięcie wydatków budżetowych na oświatę, co przy stale malejących dochodach ludności zamknęło znecznej części dzieci możliwości nauki.”

    „Bardzo szeroko władze sanacyjne prowadziły akcje pacyfikacyjne. Demolowano siedziby ukraińskich i białoruskich organizacji społeczno-kulturalnych, czytelń, bibliotek, sklepów i spółdzielni.Historia2.278 20 marca 1936 strajkujące kobiety pracujące w fabryce krakowskiej „Semperit” zostały brutalnie usunięte i pobite przez oddziały policji. Skutkiem tego był strajk powszechny Krakowa 23 marca. 20 tysięczna mianifestacja kierująca się pod budynek władz wojewódzkich została „przywitana” salwą z karabinów maszynowych odziałów policji pod Barbakanem. Doszło do starć. Według oficjalnych danych zabito 6 osób, kilkadziesiąt zostało rannych, a kilkaset aresztowano. Na te wydarzenia w kwietniu w całym kraju przygotowano jednogodzinne strajki ostrzegawcze. 14 kwietnia zaatakowano z użyciem broni palnej demonstrację bezrobotnych we Lwowie, a 16 kwietnia kondukt pogrzebowy żegnający zabitych robotników z innych demonstracji. Zginęło dalsze 50 osób, a 300 zostało rannych.Historia2.313 Równie gęsto słał się trup wśród chłopów. Tylko w trakcie wystąpień w Pawłosiowie zginęło 41 osób. Ogólem w trakcie akcji pacyfikacyjnych w Krakowie, Tarnuniu, Warszawie, Bochni, w województwach południowych, w powiatach rzeszowskim, przeworskim, limanowskim, brzozowskim, jarosławskim i Małopolsce wschodniej policja zastrzeliła ponad 1000 osób. Liczbę osób rannych szacuje się na kilka tysięcy. Liczbę poddanych represjom i aresztowaniom ocenia się na 150 tysięcy osób.

    W tej sytuacji zwycięzcą w wyborach parlamentarnych w 1936 r. zostaje opozycja „lewicowa”. Funkcje premiera obejmuje prawicowiec Felicjan Sławoj-Sładkowski. Powstają plany inwestycyjne. Pierwszy plan na lata 1936-1940 zakłada inwestycje w wysokości ok. 1,8 mld złotych. Jeżeli chodzi o wielkość inwestycji, to nie wyróżniał się on niczym szczególnym. W latach 1924-1932 państwo zainwestowało ok. 6 mld złotych. Miał on wszak jedną zaletę. Przestano trwonić pieniądze na zagraniczne koncerny, a skupiono realizację inwestycji w oparciu o polskie przedsiębiorstwa oraz roboty publiczne. Zostaje on zrealizowany przed czasem (latem 1939r). W wyniku lepszej koniunktury zainwestowano większą kwotę, bo łącznie 2,6 mld zł. Plan zakładał następujące priorytety:

    Unowocześnienie i dozbrojenie armii

    Stworzenie warunków dla systematycznego uprzemysłowienia kraju.

    Celem było trwałe rozładowanie bezrobocia i stworzenie miejsc pracy dla szybko wzrastającej ludności kraju.

    Obniżenie kosztów produkcji w celu podniesienia rentowności przedsiębiorstw
    Skoncentrowano się głównie na Gdyni i budowie Centralnego Okręgu Przemysłowego. Podzielono go na trzy rejony: A – kielecki surowcowy, B – lubelski aprowizacyjny i C – sandomierski – przemysłu przetwórczego. Przynosi to wymierne korzyści, przede wszystkim w wymiarze społecznym na rynku pracy. Gospodarka zaczyna nabierać dużego tempa, tak że w 1938 roku poziom produkcji osiąga stan z roku 1923. Zatrudnienie otrzymuje ok. 100 000 osób. Niestety, duży przyrost naturalny niweczy wysiłki, tak że bezrobocie nie tylko się nie obniża, lecz wzrasta. Trzeba wszakże dodać, że inwestycje w 60% przeznaczono na zbrojenia. Duże rozproszenie terytorialne i rzeczowe inwestycji nie przynosi oczekiwanych rezultatów gospodarczych. W tej sytuacji powstaje drugi plan inwestycyjny wicepremiera i minstra skarbu Kwiatkowskiego. Tym jednak razem o wiele szerszym zasięgu i dłuższym okresie realizacji, bo obliczonym na 15 latZarys.263 Plan podzielono na pięć etapów. Niestety techniczno-ekonomiczną podstawę i rzetelne planowanie miał tylko pierwszy znich. W świetle istniejącej mizerii finansowej nie miał on szans powodzenia. Struktura wydatków inwestycyjnych miała pozostać taka sama: 60% wojsko, 40% inwestycje cywilne. W I okresie (kw. 1939-marz.1942) naczelnym zadaniem była rozbudowa potencjału obronnego. W II okr. (1942-1945) komunikacja: budowa sieci kolejowej, mostów, dróg bitych i wodnych, dalsza rozbudowa Gdyni, rozwój motoryzacji i lotnictwa cywilnego oraz produkcji samochodów. III okres (1945-48) przewidziano na rozbudowę szkolnictwa wiejskiego – powszechnego i zawodowego, na meliorację, usprawnienie handlu produktów rolnych oraz zwiększenie i zróżnicowanie produkcji rolniczej. W tym okresie planowano objąć nauką szkolną wszystkie dzieci wiejskie. IV okres (1948-1951) miał być urbanizacją i uprzemysłowieniem Polski. W V etapie (1951-1954) planowano zatarcie różnic między Polską A i B. Plan dość ambitny, choć w tamtej strukturze gospodarki nierealny.
    Nie po raz pierwszy historia spłatała nam figla. Zamiast oczekiwanych inwestycji nadszedł okres najbardziej niszczycielskiej i krwawej wojny w naszych dziejach.
    Do niewątpliwych sukcesów należy zaliczyć scalenie terenów trzech zaborów w jeden organizm gospodarczy i państwowy. Uzupełniono braki połączeń w sieci komunikacyjnej pomiędzy terenami pozaborowymi. Ujednolicono przepisy gospodarcze i skarbowe. Stworzono jednolity aparat administracyjny. Wreszcie stworzono ustawodawstwo pracy, w tym zabezpieczenia społeczne, choć w ostatnim wypadku zrobiono to z obawy przed nastrojami rewolucyjnymi. Na koniec warto wspomnieć, że podłożono podwaliny pod niei stniejące do tej pory przemysły: elektrotechniczny, chemiczny i zbrojeniowy. Stworzono przemysł lotniczy, a także niewielki przemysł motoryzacyjny. Wreszcie przygotowano nieliczną, lecz dobrze wyszkoloną kadrę fachowców. Zmieniła się nieco struktura społeczna. W 1938 r. odsetek ludności miejskiej zwiększył się do 30%.”

    Powiedzcie mi, jaki jest sens umierania w lesie, kiedy kraj, który po 1956 roku odzyskał wewnętrzną niepodległość jest kompletnie wyniszczony? Po wojnie należało chyba chwycić za łopatę, a nie za broń i odbudować kraj, zniszczony wojną. Umarli nikomu się nie przydadzą, chyba, że martyrologii. Tak myślał też ojciec Rafała Ziemkiewicza, który bodajże był w jakiejś politechnice, czy coś. Nie podobała mu się perspektywa pozostawania w leśnym bunkrze i ewentualnej kulki w łbie. Powoływanie partyzantki było dobre wtedy, jeżeli walczyło się z UPA, a z każdym rokiem im bardziej oddalała się perspektywa inwazji sił zachodnich, tym bardziej partyzant zapominał o Polsce, a koncentrował się na sobie, myśląc jeszcze, ile przetrwa.

    Także myślę, że najlepszy okres dla Polaków to lata od 1956 do 1981 roku. Zachodni kapitał musiał się z blokiem wschodnim liczyć, choć było też tak, że EWG (o czym mówił Ciborowski) i jej państwa członkowskie zamykały możliwość importu towarów z RWPG, co było wbrew pozorom, jedną z przyczyn kryzysu z 1979 i 1981 roku. Dla EWG polskie towary były „za tanie”, co niszczyło też PRL, która przecież na rzecz rozwoju zaciągnęła ZACHODNIE kredyty konsumpcyjne, co w połączeniu ze stagflacją (na bazie której powstał sorosowsko – friedmanowski neoliberalizm) doprowadziło do powolnego upadku 12 gospodarki świata, choć jeszcze w II połowie lat 80 – tych Polska Machina jeszcze próbowała sunąć. Jak się skończyło? Jaruzel u Rockefellera i Soros u Michnika, który wplątał nas znowu w to samo, co za Grabskiego.

    Winna zniszczeń gospodarczych w Polsce i całym Bloku Wschodnim jest więc EWG, CFR, USA, w tym NED, Fundacja Batorego, BŚ i MFW.

    Sama Rosja straciła na prywatyzacji i rezygnacji z kierowania gospodarką i budownictwem mieszkaniowym 500 mld dolarów.

    /Mod: Teraz pytanie: Jak to „wypracowanie” ma się do tematu? Nie potrafisz dyskutować o meritum, nie komentuj i nie zaśmiecaj spamem/

  13. @Mod:

    Dobra, ale wyraziłem tylko krytykę, ponieważ repatriacja Polaków na Ziemie Zachodnie po 1945 roku oznaczała dla nich awans społeczny. Nie ma więc sensu wracać do tematu ziemi wschodnich, jak chce hasbara z Żyrinowskim i Mariuszem Maxem Kolonko. Ponadto musiałem koledze Freiwillige powiedzieć, że II RP z powodu liberalnej polityki do czasów Kwiatkowskiego nie prosperowała. Nie była więc mocarstwem. Sprawę odbudowy gospodarki przez interwencjonizm kontynuowaliśmy, siłą rzeczy, za PRL. Nie możemy też pozwolić na to, by z powrotem powrócić do ziem wschodnich. Wielu lwowiaków, na przykład mieszkających koło Kuźni Raciborskiej, w zasadzie zżyło się z tą ziemią i nie chce już jej opuszczać przez rewizjonizm graniczny, który w ogóle już nie jest i nie powinien być częścią nacjonalizmu.

    Nie zgadzam się więc na poparcie zarówno NPD, jak i RAŚ. Widzicie przecież sami te dwujęzyczne tablice w województwie opolskim i mikroskalowo w Sośnicowicach na Śląsku koło Gliwic. Jakaś grupka ludzi, która przecież po 1945 roku pokoleniami się z Polską i Polakami asymilowała, dorobiła do podwójnego obywatelstwa ideologię i zaczęto robić przez dwujęzyczność pewne polityczne i etnospołeczne problemy w tym województwie przez te tablice. Jak się NPD do tych tablic przyczepi, to będzie po nas. Przecież te miejscowości są polskie.

    • Trafiłem na YT filmik (sprzed 2 tygodni) z kanału „Freies Schlesien” na którym przedstawiciele jakiegoś stowarzyszenia z Mysłowic o nazwie „Ślōnskŏ Ferajna” oddają hołd poległym „kamratom” Selbstschutzu, czyli niemieckiej formacji tłumiącej Powstania Śląskie:
      http://www.youtube.com/watch?v=fXUYBTNdFas
      .
      Postanowiłem więc poszukać więcej na temat działalności tego stowarzyszenia i okazuje się, że rok temu robili to samo, tylko, że jeszcze się trochę maskowali, ale specyficznie. Otóż pobudzający od lat antypolskie postawy na Górnym Śląsku „Dziennik Zachodni” (należący do Verlagsgruppe Passau) tak to opisywał rok temu (to jest prawie że śmieszne):
      ->
      „Ślonsko Ferajna na grobach POWSTAŃCÓW NIEMIECKICH I POLSKICH
      .
      Z żółto-niebieskimi flagami, a także w mundurach Selbstschutzu i pruskim złożyli kwiaty na cmentarzu w Krzanowicach (pow. raciborski) przy pomniku POWSTAŃCÓW ŚLĄSKICH, KTÓRZY WALCZYLI PO STRONIE NIEMIECKIEJ. W Mysłowicach oddadzą cześć powstańcom walczącym po stronie polskiej. Mysłowickie stowarzyszenie Ślōnskŏ Ferajna odwiedza dziś groby POWSTAŃCÓW ŚLĄSKICH – NIEZALEŻNIE CZY OPOWIADALI SIĘ PO STRONIE POLSKIEJ CZY NIEMIECKIEJ oraz kompletnie zapomnianych przez historię – orędowników niepodległości Śląska. – Najwyższy czas by różne opcje i środowiska przestały dzielić Górnoślązaków na gorszych i lepszych. Wszyscy oni byli synami Śląskiej Ziemi i walczyli o lepsze jutro – mówią przedstawiciele Ślonskiej Ferajny…”

      Czytaj więcej: http://www.polskatimes.pl/artykul/1031437,slonsko-ferajna-na-grobach-powstancow-niemieckich-i-polskich-zdjecia,id,t.html

  14. Poza tym Trzećia Rzesza nie kapitulwała tylko Wermacht.

    • Nie zgadzam się, ponieważ przedstawiciele Wehrmachtu działali w imieniu Trzeciej Rzeszy, jak więc możesz rozdzielać funkcje, które pełnili, od państwa w którego imieniu działali? Po jej podpisaniu przez Keitla rząd ten był w zasadzie nielegalny i mógł co najwyżej uzurpować sobie prawo do rządów na tym terenie.

  15. Jeszcze trochę wody w Renie i Wiśle upłynie, zanim większość niemieckich nacjonalistów zrozumie pewne sprawy. Szansą jest tu zdecydowanie młode pokolenie i w tym kontekście należy z nadzieją patrzeć na wybór Franka.
    Co do „retoryki granicznej”, od jakiegoś czasu jest ona praktycznie nieobecna i ogranicza się do typowego nostalgizmu za „utraconym Heimatem”. Ochrona praw mniejszości niemieckiej jest już dawno zrealizowana. Problem jest tylko tego typu, że za Odrą niewiele osób chyba wie o praktycznie wzorcowej sytuacji prawnej mniejszości w Polsce. Czyli, jak w wielu przypadkach, szwankuje coś, co jest podstawą formułowania trafnych tez – wiedza.

    • „Problem jest tylko tego typu, że za Odrą niewiele osób chyba wie o sytuacji prawnej w Polsce. Czyli, jak w wielu przypadkach, szwankuje coś, co jest podstawą formułowania trafnych tez – wiedza.”
      Ja myślę, że ten punkt o obronie praw mniejszości to takie prestiżowo-propagandowe pitu-pitu i kolejny ukłon w stronę umierającej generacji staruszków pamiętających Trzecią Rzeszę. Coś na zasadzie: „widzicie, nadal walczymy o swoje!”. Nikła świadomość tego, co się w ogóle dzieje w Polsce wśród Niemców rodzi właśnie takie pokłosie.
      .

Odpowiedz na Tobiash_rybnik (rbk) Anuluj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*