Jesteśmy widzami dramatu, jaki od kilkunastu lat na deskach sceny politycznej rozgrywa się pomiędzy politykami i prawnikami. Patrząc na aktualny spór między władzą wykonawczą a władzą sądowniczą słyszymy odległe echa walki sprzed tysiąca lat pomiędzy władzą kościelną a władzą świecką o to, kto jest ponad kim. Zmagania papieża Grzegorza VII z cesarzem Henrykiem IV w XI w. toczyły się ze zmiennym szczęściem. Kto ostatecznie zwyciężył w tym konflikcie, trudno powiedzieć, bo przecież batalia o rząd dusz trwa po dziś dzień. Jeśli chodzi o obecną kłótnię w łonie demokratycznej władzy w naszym kraju, to jedna strona posługuje się kruczkami prawnymi, a druga stosuje gierki polityczne. Kto tu ma rację?
Takim obowiązującym w demokracji paradygmatem czyli niby dogmatem jest trójpodział władz. Władza ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza powinny być od siebie wzajemnie niezależne, ale wszystkie trzy powinny być zależne od suwerena, czyli narodu. Rozpatrzmy tutaj tylko jeden wątek dotyczący roli Trybunału Konstytucyjnego (TK) w istniejącym w III RP systemie sprawowania władzy.
Zaczniemy od przypomnienia genezy pierwszego TK na świecie. Idea TK powstała na Austro-Węgrzech, kiedy to w końcu XIX w. liberałowie uchwalili nową konstytucję. Austriacka konstytucja była pierwszą konstytucją, która ustanawiała tzw. państwo prawa, a jednocześnie w tej konstytucji przewidziano różnego rodzaju instytucje, które miały ochraniać prawa obywateli. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że liberałowie 10 lat później przegrali wybory i do władzy doszli przedstawiciele tzw. pierścienia prawicowego, czyli przedstawiciele państw narodowych, którzy zyskali przewagę nad niemieckim mieszczaństwem i zaczęli realizować swoje prawa narodowe. Liberałowie byli bezsilni wobec postępowania prawicowego rządu, który realizował wolę polityczną społeczeństwa. Wtedy to przyszedł im na pomoc G. Jellinek, który opracował w 1885 roku koncepcję Trybunału Konstytucyjnego dla Austrii. Trybunał ten miał hamować realizację przez parlament austriacki celów większości poprzez badanie zgodności działalności większościowego parlamentu z konstytucją i miał możliwość uchylania ustaw uchwalanych przez większość.
Mamy kraje, w których w ogóle nie ma TK. TK to nie jest żaden stały element funkcjonowania państwa. Powstanie zaś TK w naszym kraju było częścią wielkiego planu komunistycznej nomenklatury, jak głosi popularna teoria spiskowa. U nas również powstał on jako element niedemokratyczny, który ma blokować większości parlamentarne, które mogłyby naruszać interesy mniejszości, które poprzegrywały wybory. TK został powołany do rozstrzygania sporów między poszczególnymi władzami, a więc jest w istocie jakimś superrządem. TK jest w praktyce podstawiony zamiast suwerena. A przecież formalnie TK to tylko jeden z organów władzy sądowniczej.
Już dawno temu ludzie uświadamiali sobie niebezpieczeństwa wynikające z niewłaściwego wykorzystywania prawa w procesie sprawowania władzy. Obecne przepisy prawne określające obowiązki przedmiotów publicznych lub osób sprawujących funkcje publiczne nie podają jasnych zasad odpowiedzialności za ich niewykonywanie. W całym systemie prawa doszło do naruszenia równowagi pomiędzy traktowaniem rządzących i rządzonych. Najważniejszą zasadą działania władz powinno być służenie społeczeństwu. Dobro narodu jest ponad kazuistyką i meandrami współczesnego prawa. Polityczna wizja dominacji prawa jest roztaczana głównie przez strażników prawa, którzy sami siebie uważają za jedynych sprawiedliwych. Walczącej o władzę nadzwyczajnej kasty nikt nie wybiera. TK tworzy sobie prawo zupełnie wbrew aktualnej konstytucji w oparciu o prawnicze sztuczki.
Najwyższy czas dokończyć transformację ustrojową od komunizmu do demokracji i uporządkować pewne sprawy dotyczące podziału władzy. Ani ministrowie nie powinni być posłami, ani posłowie ministrami. Ustawy i uchwały podejmowane przez posłów są obecnie weryfikowane i przez Senat, i przez TK. Zasada brzytwy Ockhama mówi, że nie należy mnożyć bytów ponad miarę, więc zgodnie z tą zasadą należałoby zlikwidować albo Trybunał Konstytucyjny, albo Senat, a najlepiej obie te instytucje.
Stanisław Tujaka

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Najnowsze komentarze