Dwunastego czerwca 1987 roku, podczas przemówienia pod Bramą Brandenburską, ówczesny jankeski przywódca Ronald Reagan zwrócił się do ówczesnego przywódcy rosyjskiego Michaiła Gorbaczowa przywoływanymi później wielokrotnie słowami „Mr. Gorbachev – tear down this wall”. Berliner Mauer zburzony został 9 listopada 1989 roku, nie uwolniło to jednak Niemców z duszącego ucisku liberalnego Systemu – przeciwnie, objęta została nim także wschodnia część kraju. Liberalny System szczególne spustoszenie zasiał w danej NRD, toteż to w tej części Niemiec szczególnie silnie się go kontestuje. W ostatnich tygodniach kontestacja ta spowodowała wyraźne rysy na murach liberalnego więzienia, w którym od dekad niewolone są Niemcy i cała Europa.
Zwycięstwo ponad oczekiwania
Szóstego września 2026 roku, gdy ogłoszono wyniki wyborów do landtagu Saksonii-Anhalt, w siedzibie chrześcijańskich demokratów tego niemieckiego kraju związkowego, w hotelu Maritim w Magdeburgu dało się słyszeć tylko jedno słowo: „Katastrophe”. Zdobyte przez Christlich Demokratische Union 17,2% głosów przełożyły się na piętnaście mandatów w 83-osobowym Zgromadzeniu Krajowym, co oznaczało stratę 19,9% oraz dwudziestu pięciu miejsc w porównaniu z wynikami wyborów z 2021 roku.
Kilka kilometrów dalej, gdzie w magdeburskim Altes Theater zgromadzili się działacze Alternative für Deutschland, wybuchła euforia a przywódca miejscowych struktur partii i w znacznej mierze autor jej sukcesu wyborczego, Ulrich Siegmund obejmował radośnie członków sztabu generalnego Tino Chrupallę i Alice Weidel. Alternatywa dla Niemiec zdobyła 43,8% głosów, co przełożyło się na trzydzieści dziewięć mandatów w Zgromadzeniu Krajowym, choć najkorzystniejsze przedwyborcze sondaże dawały jej ledwie 40%. Do samodzielnej większości rządowej niemieckim alter-prawicowcom zabrakło trzech mandatów, osiągnęli jednak najlepszy wynik wyborczy w swojej historii.
Prawdopodobny przyszły premier landu Ulrich Siegmund to typ postmodernistycznego Politik-Popstar, z ponad siedmiuset tysiącami obserwujących na TikToku. Każdy jego gest, każde słowo są starannie wyreżyserowane. Nie ma tu miejsca na improwizację. Charyzmat zostaje wpleciony w wizerunkową strategię opartą na powracaniu do kilku zapadających w pamięć idei. Swój wyborczy przekaz przywódca saksońsko-anhaltckiej alter-prawicy oparł na „Ossi-pride”, dumie z bycia wschodnim Niemcem. Na spotkania wyborcze przyjeżdżał NRD-owskim motocyklem marki Simpson. Program pisał mu mówiący biegle po arabsku absolwent studiów islamskich Hans-Thomas Tillschneider. Na tle przywódcy niemieckich alter-prawicowców dotychczasowy chrześcijańsko-demokratyczny premier landu Sven Schulze wydaje się nie tylko nudny ale wręcz siermiężny. Taki typowy niemiecki „kartoffelbauer”.
W liczącym 2,1 mln. mieszkańców landzie szóstego czerwca zawalił się „Brandmauer” – „zapora ogniowa”, którą System w Niemczech starannie obudowywał AfD, by nie dopuścić jej do instytucji rządowych. Strategia ta, na dłuższą metę, stała się najlepszym lewarem pozycji politycznej niemieckich prawicowców. Izolacja partii o wciąż rosnącym poparciu przybliżyła stan, w którym będzie mogła ona obyć się bez innych. Powinno się to stać asumptem do przemyśleń również polskiej Korony, którą od ewentualnego prawicowego rządu dyskretnie starają się odsunąć ambasador USA, Nawrocki i reżimowe partie prawicowe. Berlin nie może już udawać, że fakt polityczny uznany za „nielegalny” przez sam fakt takiego uznania traci swoją polityczną realność. Sukces AfD wynika bowiem z dynamiki strukturalnej. Niemieccy alter-prawicowcy podwoili swoje poparcie w porównaniu do wyborów z 2021 roku. Zmobilizowali około 170 tysięcy wcześniej niegłosujących. Zabrali 82 tysiące chrześcijańskim demokratom. Przyciągnęli dwie trzecie głosów robotniczych (SPD uzyskała w tej grupie śmieszne 6% głosów). Równocześnie rozszerzyli bazę wyborczą w dużych miastach uniwersyteckich.
Niemiecki patchwork
Licząca sobie 20,5 tys. km² powierzchni Saksonia-Anhalt jest najbardziej wewnętrznie zróżnicowanym z trzech niemieckich länder odwołujących się w nazwie do dziedzictwa Sasów (dwoma pozostałymi są Dolna Saksonia ze stolicą w Hanowerze i Freistaat Sachsen ze stolicą w Dreźnie). Początki tego landu są dość świeże, powołany został bowiem w 1947 roku przez radzieckie władze wojskowe jako sklejka dawnej pruskiej Saksonii (przyznanej Prusom na Kongresie Wiedeńskim kosztem Królestwa Saksonii, ukaranego tą cesją za poparcie Napoleona), kilku przejętych przez Prusy po wojnie trzydziestoletniej zsekularyzowanych biskupstw i Księstwa Anhaltu będącego odległym dziedzicem Marchii Wschodniej założonej we wczesnym Średniowieczu przez Albrechta Niedźwiedzia. Już jednak w 1952 roku nowy land uległ likwidacji w reformie centralizacyjnej NRD. Gdy państwo to upadało w październiku 1990 roku, tereny dzisiejszej Saksonii-Anhalt planowano podzielić pomiędzy Saksonię i Brandenburgię. Opór historycznych stolic w Halle i Magdeburgu przekreślił te projekty a tożsamość Sachsen-Anhalt potwierdziły późniejsze referenda graniczne a nawet epizodyczne „Gebietskämpfe”.
Północ landu to dawne ziemie słowiańskie, nazywane obecnie Altmark. Do dziś z polami uprawnymi przeplatają się tu wrzosowiska i mokradła, co podziwiać można z siodła rowerowego lub z okna pociągu. Poniżej zaczyna się żyzna równina Börde ze stolicą kraju Magdeburgiem. Im dalej na południe, tym bardziej mistycznie, bo częstsze stają się lasy a teren jest coraz bardziej pofałdowany. Góry Harcu są najdalej na północ wysuniętym pasmem górskim Niemiec i zarazem duchowym sercem landu. Położony u stóp Harcu niewielki Quedlinburg to wczesnośredniowieczna siedziba władców, gdzie do dziś zachowały się przepiękny zamek i budowle wzniesione z fachwerku i cegły. Porośnięte lasami góry Harcu były celem wędrówek pragnących nawiązać łączność z tradycją Niemców jeszcze w czasach NRD. Znajduje się tam największa w Europie sieć kolejek wąskotorowych – kolej zaś, obok sterowców, to symbol starych imperialnych Niemiec; o ile indywidualistyczny automobilizm jest atrybutem cywilizacji anglosaskiej, o tyle wspólnotowa kolej jest symbolem cywilizacji europejskiej, matecznikiem i sercem której są Niemcy. Po drugiej stronie Harcu rozciąga się największy we wschodnich Niemczech okręg przemysłu ciężkiego z największym ośrodkiem miejskim landu Halle i dawną stolicą Anhaltu Dessau. W górnym biegu Soławy miasta znów stają się mniejsze i bardziej przytulne, krajobraz zaś bardziej naturalny i tradycyjny.
Rozpad starego kraju
Ewolucja gospodarcza Sachsen-Anhalt po rozpadzie realnego socjalizmu zmierzała od rozkładu wielkich podmiotów przemysłowych ku rozdrobnieniu struktury gospodarczej. Różnice płacowe pomiędzy wschodnimi a zachodnimi Niemcami nie zostały zniwelowane do dziś. Land doświadcza zapaści demograficznej. Angela Merkel nie skonsolidowała tu ani nie odnowiła infrastruktury materialnej ani społecznej. Rządy Olafa Scholza okazały się katastrofą, gdy kanclerz znalazł się w centrum ujawnionych przez kolońską prokurator Anne Brorhilker skandali finansowych nazwanych „cum-ex-steuerbetrug”, obnażających uchylanie się przez sektor bankowy od płacenia podatków. Nokaut będącemu kręgosłupem systemu produkcyjnego przemysłowi samochodowemu, już wcześniej przeżywającemu problemy z adaptacją do warunków cyfrowych, zadał ukraiński zamach na Nord Stream we wrześniu 2022 roku. Ucierpiał też oczywiście zatrudniający w Saksonii-Anhalt dwadzieścia pięć tysięcy pracowników przemysł chemiczny, a także farmaceutyczny i naftowy. Ulrich Siegmund obiecuje wrócić upadłemu landowi życie, między innymi ściągając tych, którzy z niego wyjechali.
Uchodźcy i imigranci napływający masowo z Ukrainy po rosyjskiej inwazji na ten kraj zostali przez niemieckie rządy uprzywilejowani w dostępie do świadczeń społecznych. Będąca w istocie kontynuacją linii Scholza, „banksterska” orientacja Merza uderzyła w system emerytalny landu podlegającego emigracji roczników produkcyjnych i starzeniu się populacji. Inflacja spowodowana spadkiem produkcji i będący jej rewersem wzrost cen, szczególnie energii (wracamy tu do kwestii zastąpienia dostaw gazu z Rosji przez kilkukrotnie droższy gaz z USA po zamachu na Nord Stream) dodatkowo uderzyła w standard życia uboższych warstw klasy średniej i niepewnej znalezienia pracy młodzieży, które we wrześniu stały się elektoratem Alternative für Deutschland. Jak wskazują niemieccy analitycy, partia zaczęła przenikać do uzwiązkowionych fabryk Halle, Dessau, Bitterfel-Wolfen i innych ośrodków przemysłowych. Niemieccy alter-prawicowcy obiecują reemigrację nielegalnie przebywających w landzie cudzoziemców i nieproduktywnych imigrantów legalnych, choć realizacja tego akurat postulatu nie będzie możliwa bez przejęcia władzy na poziomie narodowym, bo polityka migracyjna nie leży w kompetencjach krajów związkowych.
Gniew niemieckich „petits blancs”
Niemieccy „aktywni pracujący” mają też dość oszołomskiego feminizmu, wokeness, lewicy, queer, polityki płci, promowania imigracji i całej reszty liberalnej szurii z jej parytetami, poprawnością polityczną, cenzurą debaty publicznej i deplatformizacją „nieprawomyślnie” myślących (czyli w ogóle myślących), ale także demonizacją Rosji i Putina i panoszeniem się policji politycznej z Urzędu Ochrony Konstytucji. Wyborcy AfD (a także Bündis Sahra Wagenknecht) mają dość szaleństw Unii (anty)Europejskiej, nachalnego promowania Ukrainy, chcą powrotu do taniej energii z atomu i węgla oraz normalizacji stosunków z Rosją. Niemcy obawiają się dziś – mówią tamtejsi socjologowie – niepewności związanej z niewskoczeniem przez niemiecką gospodarkę na poziom cyfrowy, spadku wartości płac, brudnych ulic, szkół w których mówiące po niemiecku dzieci są mniejszością. Nieprzypadkowo Ulrich Siegmund jest gwiazdą TikToka popularnego wśród niepewnej swego jutra młodzieży. Ideolog AfD Hans-Thomas Tillschneider, wielbiciel Ottona von Bismarcka i imperialnej tradycji niemieckiej, to zaś zwolennik „wycięcia ideologii LGBT ze szkół”, reformy mediów publicznych i oczyszczenia programów nauczania z „pedagogiki wstydu”.
Decydujące dla zmiany politycznej okazało się więc niezadowolenie społeczne. W kampanii zaś wiodącymi tematami były bezpieczeństwo wewnętrzne, przestępczość i imigracja. Urodzony w 1990 roku Ulrich Siegmund powtarzał wielokrotnie, że dorastał w kraju, gdzie jako dziecko mógł bez obaw bawić się wieczorem na ulicy. Przekaz Systemu, by ratować kraj przed AfD, nikogo już nie przekonuje. Niemcy szukają natomiast w AfD ratunku przed Systemem, który zalał ich kraj imigrantami, wcześniej pogrążając go w stagnacji gospodarczej i paraliżując znaczną część jego zdolności przemysłowych. Jedyną odpowiedzią na strukturalny kryzys Niemiec do jakiej zdolny się okazał finansista na jankeskiej smyczy zasiadający dziś na fotelu kanclerza Niemiec, okazało się podkręcanie antyrosyjskiej histerii i kolejne zakupy sprzętu wojskowego z USA, kosztem zapaści świadczeń emerytalnych. Analogie z agendą PiS, Nawrockiego i ich „młodzieżowych” klonów pokroju Krzysztofa Bosaka i jego Ruchu Narodowego w Polsce nasuwają się same.
Rozbić CDU
Wyborcza rewolta w Saksonii-Anhalt nie była przy tym skierowana przede wszystkim przeciw Svenowi Schulzemu. W Niemczech wybory w krajach związkowych niemal nigdy nie są sprawą narodową, ani tym bardziej globalną. Tym razem jednak było inaczej. Wyborcy zbuntowali się przeciw byłemu prezesowi BlackRock Deutshland (87% badanych w landzie było niezadowolonych z pracy rządu centralnego), który zasiadając na fotelu kanclerza federalnego w połowie 2025 roku obiecywał zerwanie z czasami Angeli Merkel: rewizję polityki nuklearnej, imigracyjnej i gospodarczej. Realizując strategię Systemu, Friedrich Merz musiał jednak wykluczyć jakąkolwiek współpracę z AfD, analogicznie jak dziś w Polsce PiS i Nawrocki wykluczają współpracę z Braunem. Skrycie się za Brandmauer zmusiło zaś Merza do współpracy z socjaldemokratami, a zatem do przyjęcia części ich agendy. W ten sposób depozytariuszem obietnic wyborczych CDU stała się AfD (84% ankietowanych w Saksonii-Anhalcie odpowiedziało, że CDU wiele obiecała, lecz niewiele zrealizowała).
Powyborcza strategia Ulricha Siegmunda zmierza do skompromitowania chadeków i ich rozbicia. W pierwszej kolejności, zakłada wyciągnięcie ręki do CDU. Gdy reżimowi konserwatyści odrzucą ofertę koalicyjną AfD tłumacząc to logiką Brandmauer, zwycięzca wyborów postara się wyłuskać z ich szeregów działaczy, którzy nie wierzą już w sens izolacji jego partii. Nie będzie to trudne, bowiem Friedrich Merz wprowadził do partii pokolenie ludzi bezideowych, politycznie oślizgłych i niedorozwiniętych moralnie, których odpowiednikami w Polsce byliby Krzysztof Bosak i jego naśladowcy, a którzy wśród bardziej koherentnych politycznie działaczy chadeckich budzą pogardę – zarząd młodzieżówki CDU w Brandenburgii już w tej chwili domaga się ustąpienia Merza. Wielką ambicją AfD jest spowodowanie pęknięć w chadecji i rozebranie muru oddzielającego ich od władzy cegła po cegle. Na gmachu Systemu, który zdefiniował w 1987 roku Franz Josef Strauß, gdy po sukcesie wyborczym Republikanów stwierdził że na prawo od CDU/CSU nie ma prawa istnieć żadna uznana w Systemie partia, szóstego września zaczęło pojawiać się w Saksonii-Anhalt głębokie pęknięcie.
Dwudziestego września odbędą wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i w Berlinie. W stolicy AfD notuje 18% poparcia wobec 20% dla chadeków, w poszukującym swojej „Ossi-pride”, zdegradowanym cywilizacyjnie i ekonomicznie przez System dawnym kraju Obodrytów prowadzi natomiast w sondażach, mając szansę na trzydzieści siedem miejsc w 79-osobowym Zgromadzeniu Krajowym. Kolejny sukces AfD, zgodnie z nadziejami tej partii, podsycać będzie zaś napięcia w CDU. Wyborów w katolickiej Nadrenii-Północnej Westfalii w kwietniu 2027 roku alter-prawicowcy już raczej nie wygrają bo to matecznik Christlich Demokratishe Union, chadekom przewodzi tam jednak uważany za eksponenta konserwatywnego skrzydła tej partii Hendrik Wüst, który mógłby zastąpić Friedricha Merza jako przywódca struktur krajowych, jako taki zaś być może zrewidowałby ideę Brandmauer.
Ronald Lasecki

Źródło: https://ronald-lasecki.blogspot.com/
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Najnowsze komentarze