Adam Gmurczyk: Kadra w ruchu narodowo-radykalnym

Zadania zorganizowanej działalności narodowej sprowadzać powinny się zasadniczo do dwóch punktów: zdobycia siły oraz jej zastosowania. Plan to, wydawać by się mogło, dosyć prosty i klarowny. Nie jest on jednak bynajmniej łatwym. Rozbija się bowiem o brak zrozumienia sprawy podstawowej. Walka, by mogła być efektywną, opierać musi się na szczególnego rodzaju ludziach.

Kadra, prawdziwa kadra narodowa, to ludzie bezwzględni — zarówno dla przeciwników, jak i dla siebie samych. To ci, którzy dokonali wyboru drogi życiowej, którzy ponad własne, osobiste potrzeby przedłożyli sprawy Narodu i Ojczyzny. Bez nich każde działania są jedynie sezonową zabawą, a nie permanentną akcją narodową. To nie przypadek, że Narodowe Odrodzenie Polski, za pierwszoplanowe zadanie uznało ukształtowanie nowego typu człowieka — bezkompromisowego Politycznego Zołnierza, który wyznawane wartości — Wiarę, Naród, Prawdę, Honor, Odwagę — propaguje nie tylko na zewnątrz, ale przede wszystkim realizuje w swym życiu prywatnym. Ten osobisty przykład jest bowiem — jeśli prawdziwie wierzymy — sprawą zasadniczą. Kilka zaledwie lat demoliberalnego szaleństwa dokonało ogromnego spustoszenia wśród ludzi — szczególnie młodego pokolenia. Naród psuje się — podobnie jak ryby — od głowy, ale umiera, gdy zostanie wykastrowany z wartości, które są jego spoiwem. Dobry zarobek, lepszy samochód — to dziś jedyne ideały przeciętnego Polaka. Tę chorobę trzeba zwalczyć od podstaw — poprzez ukazanie prawdziwego sensu życia. Nie poprzez papierowe deklaracje, ale osobisty przykład. O idei świadczą bowiem w dużej mierze jej wyznawcy.

Nie każdy może — i nie każdy powinien — zostać Politycznym Zołnierzem. Trudno byłoby uznać za rzecz normalną, by w pierwszej linii walki stanęli wszyscy. Tak samo jak nienormal-nym jest stan, gdy zdecydowanych na wszystko jest ledwo garstka. Kadra nie może działać w oderwaniu od swego zaplecza, jakim są ci, dla których Ojczyzna i Naród nie są pustymi dźwiękami, lecz konkretnymi wartościami. Nie miejsce tu, by omawiać formy zaangażowania ludzi „drugiej linii’ — są one tak oczywiste, tak rozległe, że każdy świadom swych obowiązków może wybrać najwłaściwsze. Działalność narodowa w gruncie rzeczy przypomina funkcjonowanie armii — 99% procent to praca szkoleniowo-wychowawcza. Reszta, to akcja bezpośrednia. Nikt jeszcze nie odniósł sukcesu odwracając te proporcje. Co dziś, niestety, jest zjawiskiem nagminnym. Porządni ludzie rzucają się w wir politycznych przepychanek, po czym — zniechęceni brakiem sukcesu — odchodzą. Sukcesu, który przyjść nie może, bo skrzyknięte naprędce pospolite ruszenie przegra nawet z mniej liczebnym, ale wyszkolonym i świadomym swych celów oddziałem. A nasi przeciwnicy nie są ani słabsi, ani gorzej wyposażeni — wręcz przeciwnie. Posiadają bowiem niewyczerpane źródło poparcia — ludzką niedoskonałość, która w odpowiednich warunkach ciągnie ku łatwiźnie życia. I będzie tak zawsze, dopóki w środowiskach predystynowanych do narodowej akcji nie zostanie to w pełni zrozumiałe. Problem nie najlepszych — niestety — efektów pracy nie tkwi bowiem w braku odpowiednich ludzi, ale w tym, że nie rozumieją oni istoty walki. Można oczywiście głową walić w kamienny mur — lub krzyczeć na niego żądając, by się rozpadł — lecz znaczniej prostsze jest użycie odpowiednich narzędzi, które szybko go skruszą.

Zdrowy rozsądek, który nie pozwala normalnemu człowiekowi przechodzić przez ulicę w momencie największego natężenia ruchu, zawodzi w sprawach dotyczących naszej Ojczyzny. A narzędziem, które może uporać się z przeciwnościami — jesteśmy my sami. Spotykamy się niekiedy z zarzutem, że gdy Polska kona, marnujemy czas na pracę wychowawczą, że oddajemy się wpajaniu wartości, zamiast zachęcać do udziału w polityce. Pomijając fakt, że w Polsce współczesnej nie istnieje żadne publiczne życie polityczne, a jedynie panoszy się demokracja — dziwnym trafem owe pretensje (często nacechowane niezrozumiałą nienawiścią) pochodzą wyłącznie od ludzi, którzy swoje biologicznie najlepsze lata spędzili pod rządami komunistycznej tyranii, nie przejawiając w tym okresie wobec niej nawet najmniejszego oporu czy sprzeciwu. Dziś, stojąc nad grobem, odczuwają potrzebę przyspieszonego działania, jakby pragnąc tym samym zamazać grzech własnej bierności. Rozumiemy to — lecz Polski nie stać na bezrozumne działania. A od martwego narodowca jest tylko jedna gorsza rzecz — narodowiec przepełniony jedynie dobrymi chęciami, które zwykle niweczą każdą wartościową pracę. Jakże często, od tych właśnie „ideowo oświeconych”, usłyszeć można natomiast narzekania na brak zrozumienia dla głoszonych przez nich poglądów. Nie patrzą — niestety — na to, że jest to zwykle naturalna reakcja na dwoistość ich postawy, która rozdziela słowo od czynu, deklarację od życia. Nie istnieje ktoś taki, jak weekendowy nacjonalista, tak jak nie ma niepraktykujących katolików. Jest się kimś — lub nie, ale zawsze z wynikającymi z tego konsekwencjami. Kolejność podjętych przez nas działań wynika z lojalności i wierności dla całego narodu — zarówno jego pokoleń prze-szłych, teraźniejszych — jak i tych, które pojawią się po nas. Można oczywiście podjąć każdą walkę — i przegrać, gdyż nie jest rzeczą trudną ponieść klęskę nie będąc przygotowanym. Można jednak, co właśnie robimy, budować siłę, by w od-powiednim momencie uderzyć — i zwyciężyć. Praca której się podjęliśmy jest więc ogromna. Wymaga bowiem więcej, niż okazjonalne uczestniczenie w spotkaniach, dyskusjach, parlamentarnych przepychankach. Dla kadry, a taką właśnie tworzy NOP, nie istnieją bariery czasu i miejsca. Jeśli obecni jesteśmy na ulicach, zakładach pracy, w klubach, na uczelniach, w kościołach — słowem wszędzie tam, gdzie są nasi rodacy, to nie po to, by zapewnić sobie poparcie elektoratu, lecz by przekazać prawdy, których staliśmy się orędownikami. Zle się stało, że druga wojna światowa dokonała wyrwy w ciągłości pokoleń polskich nacjonalistów. Ale fakt ten, który można tłumaczyć na tysiące sposobów, nie może stać się żadnym usprawiedliwieniem dla dzisiejszej bierności lub złego ustawia-nia priorytetów. Dumni jesteśmy z tego, że to na naszym pokoleniu spoczął obowiązek podjęcia przerwanego dzieła naszych poprzedników. Znamy też cenę, jaką będziemy musieli zapłacić, jeśli zadaniu temu nie sprostamy. I mimo tego — a może właśnie dlatego — my, wciąż jeszcze niedoskonali Polityczni Zołnierze, godzimy się na to. Bo choć łatwo jest mówić o obowiązkach i poświęceniu względem własnego kraju — to niewiele jest w dzisiejszej Polsce prawdziwego, twórczego fanatyzmu. A tylko on jest w stanie doprowadzić do prawdziwego narodowego odrodzenia Polski.

Adam Gmurczyk

Tekst ukazał się w “Szczerbcu”, czasopiśmie Narodowego Odrodzenia Polski.
Przedruk całości lub części wyłącznie po uzyskaniu zgody redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pismo do nabycia:

http://www.archipelag.org.pl/ oraz na Allegro

logoNOP

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , ,

Podobne wpisy:

  • 3 lipca 2017 -- Adam Gmurczyk: Bezhołowie
    Jest taka książka, do której wracam dość często. Nie po to, by szukać odpowiedzi na pytania dręczące Ludzkość, Kosmos czy kogokolwiek – i gdziekolwiek. I nie zaglądam do niej równi...
  • 30 lipca 2017 -- Adam Gmurczyk: „Patriotyczni” niewolnicy USA i UE
    „Polska powinna stać się ekspozyturą gospodarki amerykańskiej” - poseł Roman Giertych, LPR, w programie TVN 24 „Cały ten świat”, 27.07.2002 Amerykańska agresja na Irak i wynikłe n...
  • 15 lipca 2017 -- Jan Olechowski: Wielkość Narodu celem młodego pokolenia
    Stosunek jednostki do Narodu, udział jej w życiu narodowym decyduje o spoistości i sile wewnętrznej danego Narodu. Materializm XIX wieku przez systematyczną propagandę walki klasow...
  • 25 marca 2017 -- Adam Gmurczyk: Niewolnicy kontra naród
    Polskie życie polityczne jest – i tu zgodzę się, co do konkluzji, z telewizyjnymi kaznodziejami demokracji – dwubiegunowe. Tyle że (i tu odstawiam gadające pustaki do komórki), po ...
  • 9 grudnia 2016 -- Marek Konecki: Polska należy do nas!
    Chcemy wziąć odpowiedzialność za Naród i ziemią polską. Czujemy się na siłach wziąć na swe barki i na swe sumienie tę odpowiedzialność, która jest szczytnym obowiązkiem każdego syn...