Degradacja środowiska naturalnego po chińsku

Zamiana czerwonych książeczek towarzysza Mao na portfele wypełnione kartami kredytowymi, spowodowała nie tylko zmianę stylu życia setek milionów Chińczyków i zalanie całego świata produktami z napisem „made in China”, ale doprowadziła także do niespotykanej degradacji środowiska naturalnego, co z kolei będzie miało ogromny wpływ na losy przyszłych pokoleń.

Zanieczyszczenie środowiska w Chinach doprowadziło do tego, że co 20 noworodek przychodzi na świat z wadą wrodzoną, która zaważy na jego rozwoju. W Chinach odsetek dzieci z wadami wrodzonymi wzrasta zarówno w miastach, jak i na wsiach. Co roku  na świat przychodzi aż 1,1 mln upośledzonych fizycznie dzieci. Stanowi to 7 proc. wszystkich narodzin w Państwie Środka. 10 proc. wad wrodzonych u noworodków spowodowanych jest zanieczyszczeniem środowiska. 2/3 przypadków zwyrodnień to efekt zarówno degradacji środowiska, jak i wad genetycznych.

„Dziennik Ludowy”, oficjalny organ prasowy Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin, w jednym ze swoich artykułów nie ukrywa ponurej rzeczywistości „chińskiego kapitalizmu”. W 2011 roku około 40% wszystkich rzek chińskich zostało poważnie zatrutych w zeszłym roku  w wyniku przedostania się do wód rzecznych 75 miliardów ton wód zanieczyszczonych, lub będących odpadem poprodukcyjnym. 20% rzek zostało tak zatrutych, że jakikolwiek kontakt fizyczny z ich wodami uznano za niebezpieczny dla zdrowia i życia ludzkiego. Prawie 300 milionów mieszkańców obszarów wiejskich w Chinach cierpi na brak dostępu do wody pitnej. Fatalna jakość powietrza w niektórych chińskich miastach, szczególnie w Pekinie, stała się ostatnio niechlubnym symbolem kraju. Ubiegłej zimy chińską stolicę przez kilka tygodni spowijał gęsty smog, widoczność spadła do 500 metrów, ludzie nosili maski przeciwpyłowe, a stężenie szkodliwych dla zdrowia drobnych cząstek w powietrzu chwilami 40-krotnie przekraczało limity zalecane przez Światową Organizację Zdrowia.

Naukowy piszą już o „Brązowej Chmurze”, która nakręca cyklony, rozpuszcza lodowce, wylewa rzeki, zabija dzieci, skraca życie dorosłych. Ogromne ilości zanieczyszczeń krążą nad Azją i tylnymi drzwiami wracają do USA, które cieszyły się z eksportu swoich zanieczyszczeń. Chińska „Brązowa Chmura” sięga do 3 km w górę i rozpościera się ponad całą Azją Południowo-Wschodnią, przepływając ponad Indiami aż nad półwysep Arabski.

Jak informuje serwis twojapogoda.pl, chińskie Ministerstwo Środowiska pod rygorem tajemnicy państwowej utajniło niedawno raport na temat stanu środowiska w Chinach. Dane będące podstawą opracowania były zbierane przez 6 lat, przebadano 200 000 próbek powietrza, gleby, wody i artykułów rolnych. Nieoficjalne dane przekazywane przez geologów wskazują, iż w chińskich miastach skażonych jest aż 90 procent wód podziemnych, z czego 60 procent w stopniu poważnym. Normy jakościowe wody podziemne miały tylko w 3 procentach miast. W całym kraju istnieją obszary, gdzie populacja całych wiosek choruje na nowotwory.

Tylko w 2010 roku koszty degradacji środowiska naturalnego i jej następstw wyniosły 230 miliardów dolarów, czyli ok. 3,5% chińskiego PKB. Władze tylko samego Pekinu na walkę z zanieczyszczeniem powietrza w ciągu najbliższych 5-ciu lat chcą przeznaczyć kwotę 280 miliardów dolarów!

Przykład Chin wskazuje, iż w wielu kwestiach socjalizm i kapitalizm bazują na podobnych zasadach. Myślenie jedynie w kategoriach dnia dzisiejszego, degradacja środowiska naturalnego, nieliczenie się z dobrem wspólnym, dehumanizacja życia społecznego, rugowanie etyki z życia publicznego.

Oprac. WT

Flora, fauna i wszelkie szlaki wodne świata są ze sobą powiązane w sposób dynamiczny i kompleksowy, co pozwala istnieć rodzajowi ludzkiemu. Zaś te wzajemne stosunki mają kluczowe znaczenie dla wszystkich narodów i kultur. Trzecia Pozycja będzie działać na rzecz ograniczenia wyniszczania naszego wspólnego domu przez zachłanność kapitalistycznych korporacji, manię uprzemysławiania marksistów, chciwość międzynarodowych banków i przez zagrażających wolności adwokatów Zjednoczonego Świata. Człowiek posiada oczywiście prymat nad naturą, ale musi ją traktować jako podarunek, który ma zostać przekazany przyszłym pokoleniom.

Deklaracja Trzeciej Pozycji

kkchiny

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

11 Komentarzy

  1. Wypisz wymaluj dzielnice przemysłowe Londynu w XIX wieku :-)

  2. Zaraz się zlecą fani JKM, jak to fajnie jest w kapitalistycznych Chinach…

  3. @Rafał

    Jest, tylko głównie dla kapitalistów. :D

  4. I chińskiej klasy średniej, której przed Dengiem Xiaopingiem nie było. Czyli jakieś… 300 milionów Chińczyków? No, coś koło tego.

  5. Nie wiem, jak można krytykować Chiny za ten ich kapitalizm. Oni przez tego debila (słowo użyte w pełni świadomie) Mao Zedonga u progu przemian zastali kraj w skrajnej nędzy. Ludzie zdychali z głodu w brudzie, smrodzie i ubóstwie. Ci, którzy bredzą o „biednych upodlonych Chińczykach” nie znają ani kultury, ani historii, ani teraźniejszości Chin. W tej konfucjańskiej kulturze praca i poddaństwo są czymś naturalnym – oni zapieprzają jak mrówki i się nie buntują, bo dla nich to jest NORMALNE. Gdyby nie Deng, nadal tkwiliby w gównie po uszy wielbiąc bodaj największych ludobójców wszech czasów – Mao i jego następców.

    Polska, tak jak Chiny, potrzebuje kapitalizmu, przynajmniej okresowo. Autarkiczne dążenia jeszcze NIGDY się nie sprawdziły – niech ktoś poda przykład. Korea Północna? Socjalistyczna Republika Chile, która zdechła po kilku latach? Błagam, nawet Iran czy Wenezuela, o Rosji nie wspominając, mają g… wspólnego z autarkią. Tu w Polsce brakuje przedsiębiorstw, brakuje pracy, brakuje towarów, którymi będziemy mogli podbijać świat i prowadzić ekspansję. Tyle polskich koncernów zostało rozkradzionych i wyprzedanych. Jedyne „zdobycze” PRL teraz służą za meliny dla pijaków albo trzymają je właśnie Azjaci. Oni nas KOLONIZUJĄ i dzięki temu swojemu kapitalizmowi połączonemu z konfucjańską etyką pracy zmiażdżą nas ekonomicznie i jest to dużo bardziej realne dla Polski niż np. islamizacja przy kilku promilach muzułmanów w naszym pięknym kraju.

    „Tylko w 2010 roku koszty degradacji środowiska naturalnego i jej następstw wyniosły 230 miliardów dolarów, czyli ok. 3,5% chińskiego PKB. Władze tylko samego Pekinu na walkę z zanieczyszczeniem powietrza w ciągu najbliższych 5-ciu lat chcą przeznaczyć kwotę 280 miliardów dolarów!”

    Ich przynajmniej na coś takiego stać. Za jakiś czas zneutralizują te szkody a świat zastanie ich jako mocarstwo. A polski rząd w międzyczasie rozkrada lasy państwowe i kłóci się o małżeństwa pederastów…

    Tak, tak, minusujcie. Wolny rynek to czyste zło.

  6. Szkoda nawet tego bełkotu powyżej komentować. Kolejny zagubiony koliberał, który o Chinach ma niewiele pojęcia, no chyba tylko tyle, co napisze guru z muszką :)

  7. „Polska, tak jak Chiny, potrzebuje kapitalizmu”
    No to przecież jest od 1989 roku, realny kapitalizm, a nie ten z bajeczek dla gimnazjalistów – „jak będzie ten prawdziwy i najprawdziwszy to będzie jak w raju” :) Z realnym kapitalizmem nie mają do czynienia jedynie uczniowie i studenciaki – oni korzystają z „socjalistycznej” państwowej edukacji aż miło.

  8. Że w chinach funkcjonuje kapitalizm to fakt, że nie ma tam żadnego mitycznego „wolnego rynku”, to też fakt. Państwo kontroluje w zasadzie wszystkie wielkie korporacje chińskie, którym oczywiście przysługuje pewna niezależność np. w doborze rynków, ale o sprzeciwie względem polityki partii nie ma mowy. I kolejna rzecz to wspomniana kolonizacja – przykładowo w Afryce chińskie firmy budują np. tory dla kolei transgranicznych, tylko po to, by po tańszych kosztach przewozić wydobywane przez siebie surowce. I tu pojawiają się protesty afrykańskich partnerów względem NACJONALIZMU ekonomicznego Chin, które niechętnie zatrudniają miejscowych pracowników. Zamiast tego, sprowadzają na miejsce setki tysięcy Chińczyków, którzy budują na terenie Afryki własne enklawy. Oj jak bardzo niewolnorynkowo, oj jak bardzo państwo swoimi regulacjami wspiera ekspansję… a potem z tego wszystkiego pozostają tylko wolnorynkowe bajeczki o braku płacy minimalnej, dla polskich idiotów.

  9. Czysty kapitalizm w Polsce? Błagam, gdzie? W Polsce prowadzenie biznesu jest trudniejsze niż w niektórych państwach „socjalistycznych”. Polska zajmuje 75 miejsce na 175 państw, Wolny rynek to sytuacja, w której można sobie POINFORMOWAĆ państwo, że właśnie otwieram działalność gospodarczą a potem po prostu płacę niskie, nieskomplikowane podatki I TYLE. W Polsce podatki należą do najwyższych w Europie a kwota wolna od podatku jest bodajże druga najniższa w Europie. Prawa socjalne i działalność sektora państwowego nie mają tu NIC do gadania. Może „kapitalizm” jest określeniem nieścisłym, bo państwo bez regulacji istnieje tylko w liberalnych czy libertariańskich utopiach, ale gospodarka RYNKOWA to jedyna alternatywa, jeśli chodzi o rozwój polskiej mocarstwowości.

    A tak, że wolnego rynku brak a świadczenia na rzecz państwa są potwornie uciążliwe, to małe polskie biznesy zamiast rosnąć na potężne korporacje upadają. Ich miejsce zajmują jakieś gówniane zagraniczne firmy traktujące Polskę jak rynek zbytu dla śmieci, których nigdzie indziej nie da się sprzedać.

  10. No tak, zapomniałem, że w III RP nie ma gospodarki rynkowej, tylko nakazowo-rozdzielcza hehe. Bzdury o najwyższych podatkach już dawno obalono, owszem fiskalizm jest uciążliwy, ale bajeczki o najwyższych podatkach są dobre dla tych, za których płacą je rodzice :)
    Nikt nie pisze o „czystym” kapitalizmie, ale o realnym, takim, który na początku lat 90-tych doprowadził do zniszczenia przemysłu i zalania kraju przez importowane produkty.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*