life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Luca Negri: Woke – parodia przebudzenia

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Założenie – niefideistyczne, lecz przyjęte jako hipoteza dla pracy wewnętrznej i politycznej – że istnieją tradycyjne, wertykalne, metastoryczne formy wiedzy i praktyki, wieczne jak idee platońskie, prowadzi nas do przyjęcia tez wyrażonych przez René Guénona (w „Kryzysie współczesnego świata” i „Królowaniu ilości i znakach czasu) oraz Juliusa Evoli („Rewolta przeciwko współczesnemu światu”): nowoczesność, wschodząca w średniowiecznym nominalizmie, a później rozwijająca się z reformacji protestanckiej i jakobińskiego oświecenia, ukształtowała się jako radykalna opozycja wobec Tradycji, jej odwrócenie i inwersja, dobrze reprezentowana przez filozofię Karla Marksa w jego obaleniu myśli Hegla. Nowoczesność jednak dobiegła swego biegu i wyczerpała cały swój potencjał, historycznie osiągając punkt kulminacyjny w różnych formach totalitaryzmu XX wieku. W 1922 roku Nikołaj Bierdiajew napisał swój fundamentalny esej „Nowe średniowiecze”, witając koniec oświecenia i nowoczesnej narracji o świecie i bycie. Okres powojenny – zwłaszcza horyzont kulturowy stworzony przez kurz wzniesiony po upadku Muru Berlińskiego – wyraźnie wskazuje na paradygmatyczną zmianę w kierunku tak zwanego „ponowoczesności”. Dostrzegli to myśliciele o różnym zapleczu ideologicznym, od Jeana Baudrillarda po Guillaume’a Faye’a, teoretyka archeofuturyzmu.

Zamiast walczyć i negować świat Tradycji, jak czyniła to nowoczesność, typową cechą postmodernizmu jest jego parodiowanie (jak skutecznie ilustruje to Aleksandr Dugin w „Radykalnym podmiocie”). Ponowoczesność przetwarza wszystko, w tym nowoczesność, jednak operacja ta staje się jeszcze bardziej podstępna, gdy ta nieświadoma parodia skierowana jest przeciwko tradycyjnym treściom. Ta parodystyczna natura staje się oczywista, gdy bada się ideologię woke.

Podmiot „przebudzony” (woke) pragnie, etymologicznie rzecz biorąc, być „przebudzonym” (woke), a zatem w pełni świadomym, w ciągłej czujności i alarmie, gotowym identyfikować i potępiać dyskryminację etniczną i płciową (formy społeczne i ekonomiczne wydają się mniej ważne, prawdopodobnie z powodu fałszywej świadomości marksistowskiej…). W ten sposób pojawia się ekstremizacja należnego szacunku, uznania i ochrony ludzkiej różnorodności. Przede wszystkim różnorodność jest akceptowana i broniona tylko wtedy, gdy reprezentuje określony światopogląd, aż do pozbawienia wartości tego, który reprezentuje biały mężczyzna rasy białej. Co więcej, ta bezsenna inwigilacja wykrywa dyskryminację i niesprawiedliwość tam, gdzie mogłyby one nie istnieć pod bardziej obiektywnym, niewojowniczym i mniej otępiałym ideologicznie oglądem.

Krótko mówiąc, słuszne jest, by być jak najbardziej świadomym tego, co się mówi i robi, powstrzymywać się od obrażania, znać historię i pamiętać o niesprawiedliwościach popełnionych przez Europejczyków i patriarchalną kulturę. Staje się to jednak niepokojące, gdy uzasadnione potępienie i reinterpretacja naszej przeszłości nabierają cech religijnej i totalitarnej inkwizycji, która narzuca poczucie winy.

Podobnie jak religijny inkwizytor – niemal egzorcysta – czy stalinowski agent, podmiot woke rzeczywiście skłania się ku paranoicznemu dryfowaniu poprzez nadmiar analizy. W tym przypadku to nie sen rozumu rodzi potwory, lecz raczej czujny, bezsenny rozum – o wiele bardziej płodny w produkcji potworności – jak ostrzegali Gilles Deleuze i Félix Guattari w „Anty-Edypie”, dziele, które możemy uznać za jeden z tekstów założycielskich samej kultury ponowoczesnej.

Paradoksalnie, to właśnie podmiot woke staje się nietolerancyjny i krytyczny właśnie z powodu religijnego zapału i paranoicznej ideologii. Nie jest to zatem „przebudzenie” (woke), jak sugeruje nazwa, lecz jego parodia. Zgodnie z ponowoczesną parodią tradycyjnych prawd i praktyk, możemy zatem mówić o parodii przebudzenia do mądrości.

U zarania cywilizacji europejskiej Heraklit z Efezu zaproponował rozróżnienie między ludźmi „czuwającymi” a tymi, którzy „śpią”. Ci pierwsi pozostają w kontakcie z Logosem; są rozciągnięci wertykalnie, a nie horyzontalnie, jak drzemiący. Czuwanie to w istocie posiadanie mądrości – a przynajmniej dążenie do niej – dokonywane nie tylko poprzez moc racjonalnego myślenia, ale poprzez praktyki inicjacyjne. Według Giorgia Colliego, filozofia jest w istocie spadkobierczynią misteriów, wyłaniającą się z fundamentalnej tradycji rytualnej, takiej jak Wedy.

Gdy przebudzająca moc misteriów osłabła, dialektyka maieutyczna praktykowana przez Sokratesa zrodziła się jako próba poruszenia jego rozmówców poprzez nieustanne pytania – badanie oparte na rozpoznaniu własnej niewiedzy, na uświadomieniu sobie, że w ścisłym sensie śpi się. Sen w tym kontekście to doksa: biernie przyjmowana opinia, narzędzie sofistów, nominalistów ante litteram, którzy odrzucają transcendentną prawdę.

Ciekawie jest znaleźć paralelę z naszą obecną sytuacją, jeśli rozważymy, jak ponowoczesność jest rodzajem neosofizmu i jak ideologia woke stała się z kolei doksą jako dominująca ideologia Zachodu.

Czyż kondycja więźniów w platońskim micie jaskini nie jest stanem snu i marzeń sennych? Wówczas filozof, który dotarł do świata zewnętrznego – obrazu wymiaru archetypowego – będzie musiał zaryzykować powrót do jaskini, aby obudzić więźniów. Temat przebudzenia jest rzeczywiście charakterystyczny dla neoplatoników. Plotyn mówi o przebudzeniu jaźni, formie kontemplacji wykraczającej poza fizyczny sen.

Częściowo przesłonięte przez dewocyjną i dogmatyczną ścieżkę średniowiecznego chrześcijaństwa, inicjacyjne przebudzenie odrodziło się właśnie w epoce nowożytnej w rytuałach masońskich i naukach ważnych ezoteryków. Rudolf Steiner, twórca antropozofii — Weltanschauung, który zbiera wątki niemieckiego idealizmu i koryguje, w europejskim i chrześcijańskim sensie, nadmierny orientalizm teozofów — zatytułował jeden ze swoich dramatów misteryjnych „Przebudzenie dusz: epizod w cyklu teatralnym” mającym na celu zaoferowanie ludziom jego czasów odpowiednika starożytnych helleńskich dramatów rytualnych. Poprzez swoje eseje przekazał również ćwiczenia dla edukacji duszy, medytacji, rozwoju zdolności — krótko mówiąc, przebudzenia ukrytego potencjału, który może prowadzić do coraz większej świadomości, czyli połączenia z archetypami.

Ormiański mistyk Georges Gurdżijew stwierdził wprost, że człowiek zazwyczaj zawsze śpi, działając w stanie czystego, hipnotycznego snu niczym automat. On również stosował szczególne ćwiczenia psychofizyczne – często nagłe i szokujące – aby obudzić swoich uczniów do świadomości.

Mniej więcej w tym samym czasie czeski pisarz i okultysta Gustav Meyrink zauważył, że „bycie przebudzonym jest wszystkim”, ponieważ człowiek jest śpiącym bogiem, zdolnym do odbycia podróży „od przebudzenia do przebudzenia”, odzyskując w ten sposób wymiar archetypowy i osiągając pełną świadomość.

Takie przebudzenie ze stanu iluzji pojawia się już jako centralny temat w buddyzmie, znacząco współczesny złotemu wiekowi filozofii greckiej. Esej Juliusa Evoli poświęcony przesłaniu Gautamy i jogicznym dyscyplinom przebudzenia nosi trafny tytuł „Doktryna przebudzenia”.

Można by podać więcej przykładów, jednak te już podane powinny jasno pokazać, w jaki sposób przebudzenie wokizmu stanowi bladą parodię inicjacyjnego przebudzenia w coraz bardziej parodystycznym obrazie ponowoczesności.

Luca Negri

Tłumaczenie: dr Krzysztof Karczewski

Źródło: geopolitika.ru


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 5)

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)
Tagi: 

Podobne wpisy:

  • 7 kwietnia 2026 -- Ronald Lasecki: Izrael nie ma prawa do istnienia
    Wojtek Żubr Boliński: Nie, Izrael nie ma prawa do istnienia Nie ma prawa istnieć państwo, dla którego konflikt na tle etnicznym i eksterminacja mniejszości jest ideologiczną pod...
  • 27 marca 2026 -- Aleksandr Dugin: Przeciwdziałanie systemowi Epsteina
    Jeśli nowy kapitalizm, według Keesa van der Pijla, składa się z wywiadu + mediów masowych + IT, to kontrkapitalizm i kontrhegemonia muszą być czymś symetrycznym: integracją nowego ...
  • 23 marca 2026 -- Aleksandr Dugin: Kapitalizm a la Epstein
    Kapitalizm to nie tylko system polityczny i ekonomiczny, ale także ideologia. Jak każda ideologia, jest formą fałszywej świadomości (Marks). Dlaczego fałszywej? Ponieważ działa w i...
  • 20 marca 2026 -- Aleksandr Dugin: Baal, Katechon i wojna o czas
    Filozofia akceleracjonizmu (taka sama jak „dromokracja” Paula Virilio) ma dwie wersje: Świecką: (koniec historii, liberalizm, postęp, ekologia, ideologia „woke”, osoby transpłciow...
  • 26 lutego 2026 -- Adam Wielomski: Dlaczego nie jestem liberałem?!
    Miło mi moich Czytelników poinformować, że właśnie ukazała się moja nowa książka w postaci wywiadu-rzeki, w której pytania zadawał mi Kamil Klimczak, zatytułowana „Dlaczego nie jes...
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 6)
Subscribe to Comments RSS Feed in this post

16 Komentarzy

  1. K pisze:

    Proponowałbym tłumaczenie:
    Rene Guenon „Kryzys nowoczesnego świata”
    Julius Evola „Rewolta przeciw nowoczesnemu światu”

    Chodzi bowiem o „nowoczesność” rozumianą jako konkretna epoka i jako kategoria filozoficzno-socjologiczna.

    • K pisze:

      Nowoczesność w tym sensie: en.wikipedia.org/wiki/Modernity

      Natomiast słowo współczesność/współczesny oznacza po prostu czasy w których żyje dany człowiek.

      Słowo nowoczesność / nowoczesny lepiej oddaje to przeciwko czemu występowali Guenon i Evola

    • K pisze:

      Choć oba terminy są zbliżone i zależnie od kontekstu możnaby używać albo „współczesny” albo „nowoczesny” – decyzja tłumacza który termin w danym kontekście lepiej oddaje sens myśli

    • K pisze:

      Z drugiej strony tłumaczenie „Rewolta przeciw współczesnemu światu” też jest dobre.

      „przeciw nowoczesnemu” mogłoby błędnie sugerować, że chodzi o nowoczesne technologie… a tu chodzi o kulturę.

    • K pisze:

      W zasadzie „Rewolta przeciw współczesnemu światu” lepiej brzmi. I przyjęło się już w Polsce więc niech zostanie

  2. K pisze:

    Ostatnio wyszła książka Marka Sedgwicka „Przeciw nowoczesnemu światu” opisująca historię tradycjonalizmu integralnego.
    bonito.pl/produkt/przeciw-nowoczesnemu-swiatu-tradycjonalizm-i-sekretna-historia-intele

    Jak widać autor przekładu wybrał słowo „nowoczesnemu” a nie „współczesnemu”

    • . pisze:

      Tradycjonalizm integralny to w większości niestety bełkot pseudointelektualny i pseudohistoryczny. Kilka ciekawych konceptów i nic poza tym. Takie New Age (a w zasadzie to Old Age, ale logika generalnie podobna, tylko że w drugą stronę) dla prawicy. Można z tego mieć problemy duchowe. Lepiej trzymać się Chrystusa, który rzeczywiście jest niezmiennym, ponadczasowym Bogiem, a nie bawić się w iluzje „Tradycji” (pisanej obowiązkowo przez duże T) różnych samozwańczych perrenialistów.

    • K pisze:

      Nie zgadzam się. Tradycjonalizm integralny to bardzo dobra koncepcja jako podstawa służąca interpretacji obecnego świata.

      Zresztą to widać po większości środowisk które inspirują się ideami tradycjonalizmu że ich ideologia jest bardzo pogłębiona.

      Nie jest to też new age w prostym rozumieniu. Np. Dugin jest wyznawcą jak najbardziej tradycyjnego prawosławia

    • . pisze:

      Dugin jest heretykiem i okultystą to po pierwsze. Po drugie promuje zbrodniczą agendę. Generalnie można go zaklasyfikować w jednym rzędzie z socjopatami. A co do tradycjonalizmu integralnego to wystarczy powiedzieć, że zasadnicze punkty tej 'filozofii’ w odniesieniu do różnych religii kropka w kropkę pokrywają się akurat z ideami masońskimi potępionymi przez prawdziwych katolickich papieży, promowanymi z kolei przez modernistów okupujących Watykan, których kwintesencją był Bergoglio. Zresztą Julius Evola i Rene Guenon w listach, które do siebie wysyłali wyraźnie fascynowali się masonerią. Tzw. (pseudo)tradycjonalizm integralny to po prostu prawicowa wersja modernizmu, choć podobno mająca walczyć (rzekomo) z nim. W zasadniczych kwestiach, na przykład co do „ekumenizmu”, dokładnie to uznawania wszystkich religii za równe to może oni kontynuują jakieś „tradycje”, ale chyba te wykute w lożach masońskich. Prawdziwa Tradycja, we właściwym znaczeniu zawiera się w nieomylnym, niezmienialnym Magisterium katolickim, a nie w pismach heretyków i apostatów, które w normalnych, katolickich czasach znalazłyby się na Indeksie Ksiąg Zakazanych i byłyby palone na stosach.

    • K pisze:

      @kropka

      Twoje twierdzenia to są te same bzdury które opowiada Wielomski na temat Guenona, Evoli i Dugina.

      1. Guenon przez cały czas krytykował masonerię, jest to jasne we wszystkich jego tekstach.
      2. Dugin nie jest żadnym „okultystą” tylko prawosławnym chrześcijaninem. Jakieś „Czarne Zakony SS” do których rzekomo miałby należeć Dugin to są plotki-anekdotki nie mające nic wspólnego z rzeczywistością. Być może chodzi o tzw. Jużinski Krużok zwykły krąg intelektualno-towarzyski a nie żadną „organizację okultystyczną” – ale Wielomski nie zna się na Rosji (co zresztą otwarcie przyznaje) więc powtarza jakieś plotki byle tylko oczernić nielubianych autorów.

    • K pisze:

      Błędem Guenona było szukanie daleko tego co mógł znaleźć blisko. Ideał duchowej kontemplacji którego szukał mógł znaleźć w prawosławnym monastycyzmie i tradycji hezychazmu mnichów z góry Athos.
      Błędem Evoli była zbyt zachodnia perspektywa. W poszukiwaniu ideału Cesarstwa skupił się na walce gwelfów i gibelinów nie dostrzegając że Cesarstwo przetrwało na wschodzie – jako Bizancjum.

      Oba te błędy naprawił Aleksander Dugin.
      Tradycjonalizm Integralny doprowadził Dugina (być może po jakichś poszukiwaniach w okresie młodości) do pełnego przyjęcia nauki Cerkwi Prawosławnej.
      Ale tak samo tradycjonalizm Guenona inspirował np. słynnego amerykańskiego mnicha-pustelnika ojca Serafina Rose.

    • K pisze:

      @kropka

      Twoja interpretacja Tradycjonalizmu integralnego jest błędna.
      W swoim fanatyzmie „antyekumenicznym” starasz się być „bardziej papieski od papieży”. Przecież katoliccy myśliciele i święci Kościoła opierali się np. na pogańskiej filozofii starożytności Platona i Arystotelesa. Uznawali, że zawierała ona wiele zgodnych z Prawdą myśli.

    • . pisze:

      Dużo pieniactwa i pustosłowia, zero konkretów. Wyjaśniam. Dugin będąc schizmatykiem już choćby z tego powodu powinien być unikany przez katolika. Nie interesują mnie żadne czarne zakony SS tylko fakty. Fakty są takie, że Dugin w swojej publicznej, jawnej działalności głosił i w zasadzie do dzisiaj nie odciął się od tego synkretyzm religijny. Z jednej strony podziw dla sekt staroobrzędowców, z drugiej dla jakichś pogańskich wierzeń, z trzeciej dla okultysty Crowleya, z czwartej wspomnianego Evoli. Mówisz o prawosławnych tradycjonalistach. Choć mam o nich zdanie katolickie, zgodne z tym, co Kościół stwierdza nieomylnie na temat innych religii to starokalendarzowcy (można to nazwać prawosławnym odpowiednikiem lefebrystów/sedewakantystów, choć są schizmatykami to w wielu kwestiach podstawowych mają zdrowe, katolickie podejście), wspomniani właśnie prawosławni tradycjonaliści mają o nim wyrobione zdanie. Pomijam już jego polityczną stronę, która nie jest do pogodzenia ani z katolickim pojęciem polityki, ani nie powinien jej popierać ktoś, kto się uważa za polskiego patriotę.

    • . pisze:

      „Przecież katoliccy myśliciele i święci Kościoła opierali się np. na pogańskiej filozofii starożytności Platona i Arystotelesa. Uznawali, że zawierała ona wiele zgodnych z Prawdą myśli.”
      Tak, zgadza się, były nawet elementy inkulturacji różnych kultur w czasie działalności misyjnej. Ale ZAWSZE czerwoną granicą było rozróżnienie na to, co jest katolicyzmem, a co nie jest. Co jest prawdziwą religią, prowadzącą do zbawienia, a co jest mamieniem szatańskim. Więc pewne greckie wątki filozoficzne połączone z łacińską filozofią prawa przyczyniły się do uformowania scholastyki. Czegoś takiego u Rene Guenona i Evoli po prostu nie ma. Faktycznie zwolennicy tradycjonalizmu integralnego rozmydlają każdą religię, mówią wiele o ich „tradycyjnych aspektach”, ale żaden z nich nie bierze pod uwagę ich istoty, która jest dla nich czymś pobocznym. Gdyby było inaczej to nie próbowaliby łączyć ze sobą sprzeczności, buddyjskiego wyzwolenia się z cyklu samsary, zbawienia przez ofiarę krwi Chrystusa, czy zbawienia przez proroczą misję Mahometa. Bo tych rzeczy nie da się połączyć, a to jest istota tych religii, bez których one nie mają żadnego sensu. Ostatecznie inspirowanie się Guenonem i Evolą w skrajnych przypadkach, gdy zacznie się samemu praktykować techniki sufickie, czy tantryczne w medytacji to może się to skończyć koniecznością wizyty u egzorcysty. A już na pewno z perspektywy katolika spowiedź to jest absolutne minimum. Zresztą nawet zawężając ten ekumenizm do chrześcijaństwa to jest on bardzo cienką linią, wprowadzającą chaos. Śp. Łukasz Paczuski na swoich blogach dobrze wypunktował to zjawisko pod nazwą 'tradiekumenizmu’.

  3. K pisze:

    A ten artykuł o woke oczywiście bardzo dobry.
    Od początku uważam że to jakaś celowa podmiana pojęć, że nazwano najbardziej pro-globalistyczny, systemowy produkt jakimś „przebudzeniem”.

  4. Tobiash_rbk pisze:

    W temacie: Jacek Kaczmarski – A my nie chcemy uciekać stąd.

    „Dym w dziurce od klucza a drzwi bez klamek
    Pękają tynki wzdłuż spoconej ściany
    Wsuwam swój język w rozpalony zamek
    Śmieje się za mną ktoś jak obłąkany

    Lecz większość śpi nadal, przez sen się uśmiecha
    A kto się zbudzi nie wierzy w przebudzenie
    Krzyk w wytłumionych salach nie zna echa
    Na rusztach łóżek milczy przerażenie

    Ci przywiązani dymem materaców
    Przepowiadają życia swego słowa
    Nam pod nogami żarzą się posadzki
    Deszcz iskier czerwonych osiada na głowach

    Dym coraz gęstszy, obcy ktoś się wdziera
    A My wciśnięci w najdalszy sali kąt
    „Tędy!” – wrzeszczy – „Niech was jasna cholera!”
    A my nie chcemy uciekać stąd.

    A my nie chcemy uciekać stąd!
    Krzyczymy w szale wściekłości i pokory
    Stanął w ogniu nasz wielki dom!
    Dom dla psychicznie i nerwowo chorych!”

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*