W cywilizacji zachodniej wielu ludzi uznaje za miernik wartości człowieka sumę pieniędzy, które potrafi on zarobić czy zdobyć. Wielu ludzi w pogoni za pieniędzmi widzi cały sens swojego życia. Ludzie kochają pieniądze i nawet całe życie poświęcają wysiłkom, żeby je zdobyć. Pieniądze mogą być wcale dobrą rzeczą, o ile ktoś potrafi zdobywać je uczciwie, a potem robić z nich rozumny użytek. Z psychologicznego punktu widzenia pogoń za pieniędzmi to dążenie do mocy, do znaczenia, do siły, do pewności wśród niepewności.
Bogactwo
Idea bogactwa jako dobra ewidentnego i najważniejszego jest prawdziwa dla pospolitego umysłu. Dla przeciętnych ludzi pieniądze są uniwersalnym miernikiem wszystkiego. Dla szlachetnych ludzi majątek nie stanowi sam przez się źródła sensownego i szczęśliwego życia, może być tylko dodatkiem do niego lub czynnikiem ułatwiającym czynienie na szeroką skalę tego, co dobre. Bogactwo ani władza nie są warunkiem szczęścia. Człowiek nie ma prawa pozostawać w niewoli psychologii, która mu nakazuje zagarniać skarby i bogactwa, nie zważając na wstyd, sumienie, rozum, przyzwoitość. Wśród ludzi wielu jest jednak nie mających żadnego instynktu etycznego, dla których jedynym zrozumiałym dobrem jest pieniądz – nie ma znaczenia, jak zdobyty. Uważa się, że jest wiele sposobów bogacenia się i że większość z nich jest nikczemna.
Bogactwo jest szkodliwe, jeśli się go nie używa godziwie. Przesadne dążenie do zdobycia majątku ma zgubne skutki. Posiadany majątek uzależnia i zaczyna posiadać swego posiadacza. Pieniądz może psuć ludzi i uniemożliwiać ich rozwój, jeśli się bogactwo uważa za wartość nadrzędną. Kto z wielkim pożądaniem przypatruje się pieniądzom, wchłania w siebie ich brud energetyczny, czym może na siebie i swych bliskich ściągnąć kłopoty losowe lub zdrowotne. Gdy ktoś zaczyna pozyskiwać pieniądze, natychmiast zjawia się silna pewność siebie, pieniądze dają bowiem owo poczucie mocy i wyższości nad innymi ludźmi. Razem z tym zjawia się pogarda dla innych, mniej „szczęśliwych”, skłonność do ich surowej oceny, do krytykowania, poniżania, pomiatania. Charakter ulega zepsuciu, ulegają zakłóceniu również funkcje fizjologiczne.
Tyrania pieniądza ma nie tylko skutki społeczne, ale również ma wpływ psychologiczny na jednostki, na osobisty charakter człowieka. Przymierze zawarte ze złotem szkodliwie odbija się na całym charakterze. Ci, którzy się dali opanować pieniądzom, popadają w nędzę moralną i duchową. Bogactwo jest przeszkodą dla cnoty. W imię bogactwa popełnia się na świecie niezliczone występki i niewyobrażalne zbrodnie. Posiadane bogactwo rzadko bywa używane rozsądnie, ginie z reguły w bezsensownym skąpstwie, rozpuście i rozmaitym draństwie. Bogactwo i władza mogą przez pewien czas korzystnie wpływać na zdrowie fizyczne, ale nie na zdrowie duszy. Powodują często nędzę i upośledzenie duchowe, a z pewnością nigdy same przez się nie dają szczęścia.
O wiele ważniejsze niż wszelkie materialne bogactwa wydawały się dawnym mędrcom panowanie nad sobą, umiłowanie mądrości, dokładna wiedza o świecie, samopoznanie. Gdy więc komuś los ofiarował znaczny majątek, niech pamięta, że pieniądze są po to, aby je dobrze wydawać, czyli mnożyć za ich pomocą dobro. Bogactwo jest dobrem dla ludzi dobrych i szlachetnych, dla tych, którzy wiedzą, jaki użytek należy czynić z pieniędzy. Natomiast dla ludzi złych czy głupich jest złem, gdy ktoś kosztem zdrady lub oszustwa może się dorobić przywilejów i dobrobytu. Niegodziwość w zdobywaniu majątku jest haniebna. Lecz brak pieniądza pociąga za sobą poniżenie i zastój.
Chciwość i skąpstwo
Z posiadaniem majątku organicznie łączą się takie przywary moralne jak chciwość i sknerstwo. Cechują one ludzi zniewolonych przez odrażającą zachłanność. Są postawą człowieka, który niewolniczo podporządkowuje się dobrom zewnętrznym, zamiast nad nimi panować.
Skąpstwo uchodzi w oczach ludzi przyzwoitych za coś żenującego. Skąpcowi jego trwoga przysparza więcej mąk, niż ma ich nędzarz. Zachować swe pieniądze bywa trudniej niż je zdobyć. Po pierwsze bowiem, bogacze nieuchronnie stają się przedmiotem zawiści, nienawiści i agresji, oraz, po drugie, ogarnia ich często niepohamowana skłonność do szastania swym groszem. Z innej strony, ludzie zachłanni, uzależnieni emocjonalnie od dóbr materialnych, są często okradani. Mając bogactwo, najlepiej jest zachowywać się skromnie i nie wbijać się w pychę, by nie budzić zawiści i wrogości.
Według psychologów nadmierna zachłanność i sknerstwo stanowią kompleks „skąpego rycerza” i są powiązane z impotencją. Impotent pragnie mieć dużo pieniędzy, co mu rekompensuje poczucie mniejszej wartości i jakby dodaje otuchy. Pieniądze stają się tu jakby namiastką męskiej siły, dają iluzję mocy i znaczenia. Chciwość na pieniądze jest przykładem nerwicy, która stopniowo pochłania osobowość człowieka do tego stopnia, że przestaje się on interesować czymkolwiek innym.
Ustrój społeczny
Społeczeństwa, w których bogactwo jest niezależne od wysiłków i zasług obywateli, ulegają demoralizacji i zabobonom. Cnoty pilności, uczciwości, pracowitości, lojalności są tu niewiele warte. W takich społeczeństwach obserwuje się wzrost irracjonalizmu, podkreśla się los takich czynników jak los, przypadek, szczęśliwy traf. Z drugiej strony w takich społeczeństwach często są podejmowane nieuczciwe aktywności. Niełatwo o rozsądek tam, gdzie rozpanoszyła się żądza zysku i chciwość pieniądza. Natomiast stabilne i mądrze rządzone ustroje starają się zapewnić, by popłacała rzetelna praca i uczciwy wysiłek, a niegodziwość i bezczynność prowadziły do porażki. Prawo własności powinno się opierać wyłącznie na wkładzie pracy, gdyż tylko w takim charakterze jest ono moralnie i społecznie korzystne.
Od XIX wieku, w miarę potęgowania się kapitalizmu, merkantylizm zataczał w Europie coraz szersze kręgi. Duch cywilizacji żydowskiej, zasadniczo sprzecznej z duchem chrześcijaństwa, zatriumfował. Dziś chrześcijanie w ogromnej masie są dalecy od ducha bezinteresownej etyki Jezusa z Nazaretu. Proces rozkładu Europy postępuje nadal. Proces uprzedmiotowienia stosunków społecznych przebiega w kierunku takiej formy organizacji, w której zaszczyt przywileju łączy się z osiągniętym statusem socjalnym, a nie z bogactwem. W tym przypadku z obfitości różnych dóbr korzysta się płacąc nie z własnej kieszeni, lecz dzięki zajętej pozycji społecznej płaci za nas rząd, urząd, firma, instytucja itd.
Największym wypaczeniem jest podporządkowanie wartości życiowych wartościom użytecznym, czyli inaczej mówiąc – podporządkowanie tego, co szlachetne, temu, co użyteczne. Samo życie jednostki, rodziny, rodu, narodu, ich czysta egzystencja musi się dopiero usprawiedliwić z tego, że żyje, za pomocą korzyści, którą przynosi jakiejś szerszej wspólnocie. Nie wystarcza samo ich istnienie jako nosicieli wartości wyższych od tych, które reprezentuje korzyść. Zgodnie z podstawową ideą współczesnej „cywilizacji pieniądza” zatraca się wszelki sens traktowania życia jako wartości samoistnej. Na miejsce wyższych wartości metafizycznych postawiono z natury niższe wartości użyteczne i kupieckie. A to nieuchronnie prowadzi do uprzedmiotowienia zarówno stosunków między ludźmi, jak i samych ludzi.
Natura człowieka
Klątwa złota tkwi nie w ustroju społecznym, ale w demonicznych skłonnościach natury człowieka. Optymistyczny pogląd wmawiający w nas, że człowiek jest z natury dobry, jest niczym nieuzasadniony. Świadczy o tym dobitnie fakt, że w ostatniej dekadzie XX wieku komuniści w Rosji, Polsce, Rumunii, Czechosłowacji, Bułgarii i innych krajach socjalistycznych, którzy przez dekady głosili pogardę dla własności prywatnej, w końcu padli ofiarą instynktu posiadania i sami zdemontowali odnośne ustroje zbudowane na podstawie własności państwowej. Rozkradli majątek narodowy swoich państw pod hasłem, że „pierwszy milion trzeba ukraść” i zostali z dnia na dzień zwolennikami własności prywatnej. Nie inną mentalność i nie inny poziom reprezentują zresztą także zawołani antykomuniści. Wszyscy z tej samej gliny ulepieni i wszyscy czczą złotego cielca. To materialiści opętani przez bożka pieniądza, którzy depczą prawdę i wartości moralne w imię zysku.
Stanisław Tujaka

Literatura: Jan Ciechanowicz: Etyka życia i śmierci. New York 2009.
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Najnowsze komentarze