Henryk Sienkiewicz twierdził, że każdy człowiek ma dwie ojczyzny; swoja własną i Włochy. Stoi to w jaskrawej sprzeczności z opinią sławnej spółki autorskiej Marks&Engels, według której robotnicy nie mają ojczyzny. Ta spółka autorska jak zwykle się myliła, o czym mogłem się przekonać na własne oczy pod koniec kolacji, w której uczestniczyliśmy po wernisażu, jaki odbył się 3 maja w Pistoi, a na który zostaliśmy zaproszeni przez mieszkającą w Toskanii panią Małgorzatę Matyjaszczyk. Pod koniec kolacji do naszego stołu dosiedli się kucharze wraz ze swoim szefem. Wszyscy oni, co do jednego, okazali się komunistami. Po okazaniu zaskoczenia, że nadal oglądam komunistów nie tylko żywych, ale pełnych wigoru i planów na przyszłość, przekazałem im wspomnianą opinię Henryka Sienkiewicza, co sprawiło im widoczną przyjemność. Widać, że komunizm – komunizmem, ale poczucie przynależności i dumy narodowej – swoją drogą. Zresztą – jaki we Włoszech, gdzie jest tyle urodziwych kobiet i tyle dobrego wina, może być komunizm? To nie Rosja, gdzie króluje tołstojowski maksymalizm, ani nie Niemcy, gdzie panuje dyscyplina i jeśli jest rozkaz, by nosić Żydów na rękach, to Niemcy nie pozwolą nikomu wyprzedzić się w gorliwości – ale jeśli pewnego dnia padłby inny rozkaz, to też nie pozwoliliby nikomu się wyprzedzić.
Wróćmy jednak do wernisażu, bo to właśnie on był głównym powodem naszego przyjazdu do Toskanii. Pani Małgorzata Matyjaszczyk, o której przed kilkoma laty wspominaliśmy w „Najwyższym Czasie!” w związku z wystawą jej obrazów w jednym z kościołów w Pistoi, przedstawiających Drogę Krzyżową – ale w postaci dłoni, wyrażających przesłania wynikające z poszczególnych stacji – tym razem przygotowała nową wystawę obrazów, poświęconych modlitwie różańcowej. Składa się ona z dwóch części; w głównej nawie barokowego kościoła świętego Leona w Pistoi zgromadzone zostały portrety kobiet i mężczyzn z różańcami – a w prezbiterium – obrazy przedstawiające „część mistyczną”, to znaczy poszczególne tajemnice różańca, widziane oczami Matki Boskiej. Tajemnice radosne to znaczy – Zwiastowanie, Narodzenie i tak dalej – utrzymane są w tonacji białej. Tajemnice bolesne, jak biczowanie Jezusa, czy Jego śmierć – w tonacji krwawej, a tajemnice chwalebne, a więc np. wniebowzięcie Najświętszej Marii Panny – w tonacji złotej. Do postaci Madonny pozowała artystce młoda dziewczyna, co moim zdaniem ma swoje konsekwencje. Z uwagi na młodość i związany z tym stosunkowo skromny zasób doświadczeń, modelka chyba nie do końca potrafiła mimicznie wyrazić na przykład zgrozę na widok okrucieństwa towarzyszącego biczowaniu Jezusa – ale już w przypadku tajemnic radosnych, czy chwalebnych uczucie radości, czy zachwytu zostało przez nią wyrażone w sposób nie budzący wątpliwości.
Wystawie towarzyszyły występy zespołu muzyków i chórzystów z Wielkopolski, którzy udelektowali wernisażową publiczność nie tylko muzyką na tradycyjnych instrumentach, ale również starodawnymi pieśniami religijnymi, na przykład kolędą, której refren brzmi: „Wiwat Pan Jezus, wiwat Maryja, wiwat i Józef, cała kompanija”. Ja tę kolędę pamiętałem z dzieciństwa, w wykonaniu babci Marianny, ale w jej skróconym wykonaniu, bo zaraz po tym refrenie następowała zwrotka ostatnia: „Coraz to dalej, szopa się wali, Józef nieborak kijmi podpiera”. Z jakiego okresu pochodzi ta kolęda – trudno powiedzieć, ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby pochodziła z czasów saskich, podobnie jak ów wierszyk: „Ukrajemy szyneczki, umaczamy w chrzanie; jakżeś dobrze uczynił, żeś zmartwychwstał, Panie!”
W ramach laudacji Autorki obrazów przypomniałem przemówienie, jakie w 1926 roku, na zjeździe Unii Intelektualnej w Wiedniu, wygłosił prof. Tadeusz Zieliński, najwybitniejszy wówczas znawca antyku w Europie, a więc i na świecie. Wprawił słuchaczy w zdumienie, jako, że przemówił językami: greckim, łacińskim, francuskim, niemieckim i angielskim. A powiedział, że kultura europejska wspiera się na trzech wartościach: Dobra, Prawdy i Piękna – którym przypisał odpowiednie znaczenie. Prawdę wyraża chrześcijaństwo, Piękno wyraża antyk, a Dobro – przynależność narodowa. Uczestniczący w tym wiedeńskim spotkaniu Ludwik Hieronim Morstin zauważył, że w Pięknie może objawiać się również Pan Bóg, toteż bardzo jesteśmy wdzięczni pani Małgorzacie, że dzięki jej sztuce doświadczyliśmy takiego przeżycia.
Stanisław Michalkiewicz
Grafika: pixabay.com

Tekst ukazał się w tygodniku „Najwyższy Czas!”. Źródło: michalkiewicz.pl
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Najnowsze komentarze