Ponad trzy czwarte Polaków popiera wprowadzenie zakazu korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15. roku życia – wynika z sondażu IBRIS dla Radia Zet. Co ciekawe, zgoda wobec ewentualnego ograniczenia ma charakter ponadpartyjny.
Respondenci zostali zapytani, czy należy w Polsce wprowadzić zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15. roku życia. 45,7 proc. badanych wybrało odpowiedź „zdecydowanie tak”, a kolejne 31,3 proc. wskazało „raczej tak”.
Oznacza to, że łącznie wprowadzenie zakazu popiera 77 proc. badanych. Przeciwnego zdania jest zdecydowanie mniej respondentów – 6 proc. wybrało opcję „zdecydowanie nie”, 5,4 proc. „raczej nie” (łącznie 11,4 proc.).
Należy popierać wszelkie działania mające na celu wprowadzenie takich regulacji, które istnieją już w kilku krajach.
Media społecznościowe stały się integralną częścią życia codziennego, zarówno dorosłych, jak i dzieci. Platformy takie jak TikTok, Instagram, Facebook czy YouTube oferują nieograniczony dostęp do treści, umożliwiają kontakt ze znajomymi i stanowią formę rozrywki. Jednak ich nadmierne używanie przez najmłodszych budzi coraz większe obawy wśród psychologów, pedagogów i rodziców. Wpływ mediów społecznościowych na rozwój dzieci może być bardzo negatywny, prowadząc do problemów emocjonalnych, społecznych i poznawczych.
- Uzależnienie i zaburzenia koncentracji
Jednym z najpoważniejszych zagrożeń związanych z mediami społecznościowymi jest uzależnienie. Algorytmy platform są projektowane tak, aby jak najdłużej przytrzymać użytkownika przed ekranem, co w przypadku dzieci może prowadzić do kompulsywnego korzystania z aplikacji. Ciągłe przewijanie treści i szybkie zmiany bodźców sprawiają, że dzieci mają trudności z koncentracją na dłużej trwających zadaniach, takich jak nauka czy czytanie książek.
Nadmierna ekspozycja na krótkie, dynamiczne treści (np. krótkie filmy na TikToku) może zaburzać zdolność do głębszego myślenia i analizowania informacji. Dzieci przyzwyczajają się do natychmiastowej gratyfikacji, co utrudnia im cierpliwość i skupienie w codziennym życiu.
- Problemy emocjonalne i niska samoocena
Media społecznościowe promują nierealistyczne standardy piękna i sukcesu. Dzieci, które spędzają dużo czasu na oglądaniu idealizowanych zdjęć influencerów, mogą zaczynać porównywać się do nich, co często prowadzi do obniżonej samooceny i niezadowolenia ze swojego wyglądu czy życia.
Zjawisko tzw. „FOMO” (fear of missing out – strach przed byciem pominiętym) powoduje, że dzieci czują presję, by być ciągle aktywnymi online i uczestniczyć w trendach. Negatywne komentarze oraz cyberprzemoc to dodatkowe czynniki wpływające na rozwój lęków, depresji i innych problemów psychicznych.
- Zaburzenia relacji społecznych
Paradoksalnie, choć media społecznościowe służą do komunikacji, ich nadmierne używanie może prowadzić do pogorszenia relacji międzyludzkich. Dzieci, zamiast uczyć się realnych interakcji twarzą w twarz, spędzają godziny na wirtualnych rozmowach, często zaniedbując kontakty w świecie rzeczywistym.
Rozwój empatii i umiejętności społecznych jest kluczowy w dzieciństwie. Jednak gdy komunikacja odbywa się głównie przez ekrany, dzieci mogą mieć trudności z rozpoznawaniem emocji u innych i właściwym reagowaniem na sytuacje społeczne.
- Negatywny wpływ na sen
Korzystanie z mediów społecznościowych tuż przed snem zakłóca naturalny rytm snu. Niebieskie światło emitowane przez ekrany hamuje produkcję melatoniny – hormonu odpowiedzialnego za zdrowy sen. Dzieci, które spędzają wieczory na przeglądaniu social mediów, mają trudności z zasypianiem i regeneracją organizmu.
Niewystarczająca ilość snu wpływa na koncentrację, pamięć i zdolności poznawcze, co z kolei odbija się na wynikach w nauce i ogólnym samopoczuciu.
- Ekspozycja na nieodpowiednie treści
Dzieci w mediach społecznościowych często mają dostęp do treści nieodpowiednich dla ich wieku, takich jak przemoc, wulgaryzmy czy materiały promujące niezdrowe nawyki (np. zaburzenia odżywiania). Algorytmy mogą podsuwać dzieciom treści, które nie są dostosowane do ich poziomu emocjonalnego i poznawczego, co może mieć negatywny wpływ na ich psychikę.
Dodatkowo, brak świadomości zagrożeń związanych z prywatnością w sieci sprawia, że dzieci mogą nieświadomie udostępniać wrażliwe informacje, co naraża je na cyberprzestępstwa, takie jak kradzież tożsamości czy grooming (nawiązywanie kontaktów przez dorosłych w celu wykorzystania seksualnego).
Na podstawie: nacjonalista.pl / pch24.pl
(Grafika: noax1974 / Pixabay)

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Zgoda, poprę taki zakaz, choć sam wychowałem się na „Wielkim Mixie Youtube’a” czy „WTF i tak nie ogarniesz”. Choć uważam, że problem będą stanowić gumowe paragrafy, a takie prawo może przeforsować i potem może być tak, że rodzic będzie musiał z byle powodu oddać dziecko do domu dziecka i potem latami być ciągany po sądach o prawa rodzicielskie.
Zgoda. Co ciekawe jedynymi, którzy będą bronić tego badziewia będą różne tępe libertariaństwa, w tym te korwinowskie i najbardziej głupawe i hedonistyczne lewactwo. Pod tym względem (i wieloma innymi) Korwina i antify mogą podać sobie ręce. Nawet Tusk i Bruksela o dziwo jest za zakazem.
Taki zakaz to dziś konieczność.
Ograniczanie dla młodych ( z naszej nadwiślańskiej perspektywy – Polaków ) korzystania z mediów społecznościowych to najczystsza głupota. Nie dziwi nikogo podejrzana koicydencja ? Kiedy Polska , Europa i Świat były jeszcze w miarę konserwatywne ( nawet jeśli w sposób letni ) to lewactwo narzuciło prawicy siłą narrację o natychmiastowym otwarciu się na dobrodziejstwa internetu. Co było do przewidzenia spowodowało to gargantuiczne zlewaczenie społeczeństw poprzez otwarcie ich na niekontrolowany potok patologicznego przekazu. Teraz nagle po dwudziestu latach lewactwo odwraca kierunek. Teraz trzeba się ,, zatroszczyć o dzieci ” i ograniczyć im surfowanie po necie. I co najgorsze w tym oto planie lewactwo ma jak zawsze pomoc w postaci naiwności pipikonserwatystów , pipiprawicy , pipiantysystemu czy jak chcecie to zwać. Ciekawe że z jednej strony lewactwo pragnie ,, ucyfryzować ” nam na chama życie robiąc z wirtualu smycz i kaganiec ale z drugiej strony chce ,, ograniczać złe trendy u młodych „. Czy nie chodzi czasem o to że dziś , AD 2026 konserwatyści , prawica , antysystem a nawet Kościół nauczyły się już korzystać z cyfrowych dobrodziejstw i rozlewają swój przekaz szerokim strumieniem ? To już nie jest siedzenie w ciasnym kącie. To szeroki front walki. To już nie jest 2010 rok gdzie na jednego bloga lub kanał na YT jakiegoś prawicowca przypadało 100 lewackich ścieków. Nie ! Szanse się wyrównały a nawet zaczęły się przechylać na prawo. Lewacki ściek już nie narzuca narracji. On musi coraz częściej się konfrontować z oponentem. Stąd histeria lewactwa. Cenzura , mowy nienawiści itd , itp. Nic to jednak nie daje. Młodzi w necie czy chcą czy nie coraz częściej ,, potykają się ” o przekaz antysystemowy. Nie istotne czy w wersji hard czy lajt. A to system mocno drażni. Stąd plan ,, zaopiekowania się dziećmi dla ich dobra „. Prawa strona dla swojego zaś dobra nie ma prawa się przyłączać do tych głupkowatych postulatów. Inaczej podetnie gałąź na której siedzi. Szkoła ? Lewacka ! Rodziny ? Zlewaczone ! Tradycyjne media ? Zlewaczone ! Platformy Stream ? Lewactwo ? Koledzy z osiedla ? Lewacy ! Jak by to paradoksalnie nie zabrzmiało dziś miejscem w którym młody Polak , Europejczyk i tak dalej najszybciej natknie się na prawicowe treści jest wirtual. Stąd postulat ,, ograniczania ” należy wyśmiać i wyszydzić. Im szybsze natykanie się młodych na konfrontację przekazów tym lepiej zanim zostaną ,, uformowani ” przez Rodzinę , Szkołę i Kolegów. Tym postulatem ograniczania – można się zająć wtedy gdy siły narodowe przejmą realną władzę i kontrolę. Wtedy można bawić się w ,, selektyzm „. Swoją drogą ciekawe że zwolennicy populistycznego hasełka ,, chcącemu nie dzieje się krzywda ” ( które to hasełko Ja osobiście traktuję jak frazes ) w sprawie internetu nie uznają jego zasadności. Nie ! Tutaj nagle promują interwencjonizm. I to najgłupszy z możliwych bo taki który pie….nie tylko i wyłącznie w prawicę
Co z tego, że 'prawica’ nauczy się wykorzystywać internet do nachalnej szczekaczki w swoim interesie, skoro i tak w ten sposób nie ukształtuje ludzi lepszymi. Propaganda internetowa co najwyżej spowoduje, że część pójdzie głosować na nich w wyborach, a na co dzień będą takimi samymi wykolejeńcami życiowymi, jakimi byli wcześniej. Poglądy nie gwarantują tego, że w życiu prawidłowo się postępuje.
@AZARIASZ
raczej się nie zgadzam.
Według mnie to po prostu „działanie pozorowane” mające pokazać, że demoliberalizm stara się „radzić sobie” z problemami społecznymi.
Bo jakie media społecznościowe są zagrożeniem politycznym dla Systemu? Kilka kanałów na tegramie? Bo chyba nie totalnie cenzurowany facebook.
Nawiasem mówiąc sytuacja w internecie nie jest dobra.
Ze stron które czytałem regularnie i uważałem za dobre:
– Xportal to już tylko archiwum bez aktualizacji
– Autonom to teraz tylko kanał na tg
– Droga Legionisty nie działa
Został tylko Nacjonalista.pl
@K
Sprawa jest prosta. Internet z jednej strony zrobił z ludzi tumanów, którzy są coraz mniej użyteczni w pracy dla kapitalistów. Bo dużo ludzi teraz do roboty ma dwie lewe ręce. Z drugiej strony internet wzmacnia frustrację, a potem część z tych sfrustrowanych bawi się w Breivików. A rządzący wolą mieć święty spokój na ulicach.
Zakaz social media dla WSZYSTKICH (dla dorosłych też) – kiedy?