life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Władysław Studnicki: Wyznanie germanofila polskiego

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Nie – to nie spowiedź. Spowiedź, to wyliczenie win, wyznanie zaś, to wypowiedzenie przekonań, wypowiedzenie prawd, chociażby subiektywnych. Mówię z podniesionym czołem: „Jestem germanofilem polskim”. Czy znajdzie się polityk, który będąc moskalofilem, powie to o sobie? Moskalofilstwo bowiem, to przystosowanie się do niewoli, do jarzma rosyjskiego; germanofilstwo natomiast u Polaka, pochodzącego z zaboru rosyjskiego, który obejmował 80% naszego terytorium historycznego, było dążnością do wyzwolenia politycznego Polski, do bytu samodzielnego. Kto realnie ujmował sprawę polską, ten rozumiał, że tylko opancerzona pięść niemiecka zdolna była do rozbicia Rosji, do oderwania od niej tak olbrzymich połaci kraju polskiego, że o wcieleniu, o asymilacji nie mogło być mowy, że więc musiała nastąpić prawno-państwowa odrębność Polski; jeżeli nawet na razie nie mogłaby powstać Polska, posiadająca wszystkie swe dzielnice, to w każdym razie posiadałaby ośrodek krystalizacyjny, który stałby się słońcem i magnesem wszystkich jej dzielnic.

Gdy podczas wojny światowej śpieszyłem do wyzwolonej Warszawy, w parę dni po wyruszeniu Moskali, widziałem olbrzymie pole świeżych mogił. Bawarzy, Hannowerczycy, Wirtemberczycy, Sasi, Prusacy. Niemcy ze wszystkich części Rzeszy Niemieckiej legli tu, na polskiej ziemi, a konsekwencją tych ofiar stała się Polska niepodległa. Wprawdzie nie walczyli oni w tym celu. Walczyli o stanowisko w świecie swego narodu, o jego położenie międzynarodowe, lecz konsekwencją tej walki – nasze wyzwolenie. Jak nie możemy bez niechęci myśleć o tym, który nawet bez złego zamiaru wyrządził nam olbrzymią krzywdę, tak nie możemy myśleć bez rozczulenia o tym narodzie, który bez zamiarów dobroczynnych względem nas dał nam największe dobrodziejstwo – możność osiągnięcia niepodległości. Tylko wówczas uwierzę, że zanikły w nas rezultaty niewolnictwa rosyjskiego, gdy germanofilstwo stanie się w Polsce objawem nie wyjątkowym, ale powszechnym, gdy prasa, przystosowująca się dla geszeftu do nastrojów publiczności, przestanie szczuć na Niemców i zmieni radykalnie stosunek do tego narodu.

Od wojen napoleońskich w ciągu trzech ćwierci wieku sympatie francuskie były silne wśród najbardziej patriotycznych natur w Polsce. Rzecz naturalna, z rozkładu i apatii, w które wtrącił nas doszczętny rozbiór Polski, wyzwoliły nas wojny napoleońskie. Dały one ważne ogniwo w naszym rozwoju – Księstwo Warszawskie – i odrodziły narodowego ducha. Pamięć o kampanii polskiej 1812 r. nie zarysowała się w świadomości Polaków jako argument, dowodzący, iż Francja nie jest w możności odbudowania Polski, lecz jako dążność do naszej odbudowy przez to państwo. Nie zraziły nas do Francji słowa ministra Sebastianiego: „L’ordre régne à Varsovie”, wypowiedziane w chwili zduszenia naszego powstania i pastwienia się nad Polską przez zwycięską Rosję. Wiara, że we Francji nastąpi nowa rewolucja, która da nam wyzwolenie i wyrównanie wszelkich krzywd, panowała wśród emigracji naszej, będącej mózgiem i sercem narodu. Demonstracje za Polską, domagające się odbudowy Polski w r. 1848, w końcu powrót dynastii Napoleona na tron, dziedzica wielkiego imienia, podnoszącego sprawę narodowości w Europie, ożywiły nasze nadzieje na Francję. Były one jednym z czynników powstania 1863 r. i przedłużały to powstanie. Reakcja polityczna w Polsce rozpoczęła się nie bezpośrednio po r. 1864, lecz po przegranej przez Francję wojnie 1871 r. Hrabia Wojciech Dzieduszycki wspomina, iż na niego i na jego przyjaciół pogrom Francji 1871 r. wywarł wpływ depresyjny, wywołał poczucie beznadziejności. Rzecz naturalna, skoro uważano, iż Francja jest jedynym źródłem siły, mogącej nas wyzwolić.

Inny stosunek do Francji musiał być u przedstawicieli tego pokolenia, które zaczęło czuć i myśleć politycznie w okresie przymierza francusko-rosyjskiego. Nienawiść do Rosji musiała wzbudzać niechęć do sprzymierzonej z nią Francji, jak swojego czasu budziła żywe sympatie do zwycięskiej nad Rosją Japonii. Uderzenie Rosji na Dalekim Wschodzie, nawet klęski, zadawane jej w Azji, nie mogły jeszcze sprawić oderwania Polski od Rosji. Tu trzeba było potężnej, opancerzonej pięści niemieckiej. Tymczasem w społeczeństwie polskim powstawały i rozwijały się nastroje antyniemieckie. Jednym z czynników tych nastrojów była germanizacja, polityka antypolska w zaborze pruskim. Położenie każdego zaboru jest zależne od stosunku sił zaborczego państwa do danego zaboru i od polityki zewnętrznej. Stosunek sił w zaborze pruskim przesuwał się na naszą niekorzyść. Polityka zewnętrzna była też dla nas niekorzystna. Niemcy bismarckowskie oraz kontynuujące politykę Bismarcka dążyły do zbliżenia z Rosją a czynnikiem tego zbliżenia była polityka likwidacji żywiołu polskiego. Lata przerwy w tej polityce, zelżenie ucisku narodowego, pewne koncesje w zaborze pruskim przechodziły w okresie naprężonych stosunków między trójprzymierzem a dwuprzymierzem (pierwsze lata panowania Wilhelma II, kanclerstwo Capriviego). Prasa warszawska, pragnąc eksploatować patriotyzm w sposób bezpieczny, w dodatku skrępowana cenzurą, uniemożliwiająca pisanie o ucisku w zaborze rosyjskim, elektryzowała nerw narodowy, uderzając w ton antypruski. Przedstawiciel płytkości politycznej Warszawy, Prus, który w „Omyłce” urągał pod opieką cenzury carskiej powstaniu 1863 r., zdobywał ostrogi w walce z germanizmem. Sienkiewicz w r. 1905 w liście do redakcji „Rusi”, przyznał się, że nowelę „Z notatek poznańskiego nauczyciela” pisał mając na myśli szkołę rosyjską, a tylko ze względów cenzuralnych przeniósł rzecz na teren poznański. Wielki pisarz mniemał, że czytelnik się domyśli i resztę w duszy sobie dośpiewa. Lecz czytelnik stawał się coraz mniej domyślny, a w duszy jego coraz rzadziej śpiewały arie zakazane przez cenzurę.

Przyszła Duma rosyjska, a z nią nadzieje na zawarcie ugody polsko-rosyjskiej, dającej nam koncesje narodowe. Siłą motorową tych koncesyj miał być, według przypuszczeń przywódców Narodowej Demokracji, antagonizm rosyjsko-niemiecki i nasze opowiedzenie się po stronie Rosji. W r. 1907 Liga Narodowa, będąca zakonspirowanym jądrem Narodowej Demokracji, uchwaliła zaniechać wszelkiej agitacji antyrosyjskiej, natomiast zaleciła prowadzenie agitacji antypruskiej. Głoszono wówczas, że Królestwo nie otrzymało autonomii, gdyż nie pozwalały na to Niemcy, i wszelkie objawy ucisku w zaborze rosyjskim przypisywano wpływom niemieckim. W Dumie głosowano za kontyngentem rekrutów, motywując, że chcemy, aby Rosja była silna, aby nikt nie mógł się wtrącać do stosunków rosyjsko-polskich. Wkońcu na bankiecie słowiańskim w r. 1908 Dmowski rzucił hasło „słowiańskości bez zastrzeżeń”.

Od r. 1909 odczuć było można zbliżanie się wojny między państwami centralnymi a Rosją. Ci, co chcieli utrzymać polskie społeczeństwo w bierności wobec zbliżającej się wojny, wskazywali uporczywie na niebezpieczeństwo niemieckie. Ja zaś, pragnąc zmobilizowania naszych sił podczas wojny przeciwko Rosji, wykazywałem, że już od lat przeszło trzydziestu niema „Drang nach Osten” lecz tylko „Drang nach Westen”, że zabór pruski oddaje prowincjom Niemiec zachodnich znaczną część swego przyrostu naturalnego, że w tej wędrówce na zachód znaczniejszy jest udział Niemców niż Polaków, że w ciągu stulecia procent ludności polskiej i niemieckiej w zaborze pruskim ulegał wahaniom, lecz w gruncie rzeczy nie uległ zmianie na naszą niekorzyść. Zestawiając gęstość zaludnienia Królestwa i Poznańskiego oraz Pomorza, wykazywałem, że przyłączenie całości do Prus wywołałoby zalanie żywiołem polskim rzadko zaludnionego zaboru pruskiego i byłoby przekreśleniem procesu germanizacyjnego całego stulecia oraz zdwojeniem lub potrojeniem Żydów w Niemczech, słowem, zjawisk dla Niemiec niepożądanych. Jeszcze w r. 1912 rząd pruski dla zamanifestowania swych pokojowych dążeń wobec Rosji na mocy ustawy z r. 1908 wywłaszczył dla celów kolonizacyjnych dwa majątki polskie, a już na wiosnę 1914 r. zamierzał zmienić kurs względem zaboru pruskiego, dla pozyskania Polaków wobec zbliżającej się wojny. Niespodziewanie wojna przyszła wcześniej.

W pierwszych dniach wojny w prasie niemieckiej pisano, że należy „umlernen in der polnischen Frage”, prof. Schmoller podkreślał, że rozbiór Polski był wielkim błędem Fryderyka Wielkiego, sławny Wundt, starzec 80-letni, miał wykład w Lipsku, dowodzący potrzeby odbudowy Polski. Prąd filopolski wezbrał w pierwszych dniach wojny w Niemczech, lecz zanikł, gdy się okazało, że nasza aktywność, nasza dążność do niepodległości mogła zmobilizować zaledwie kilka tysięcy ludzi dla stworzenia polskich legionów, mobilizacja rosyjska w Królestwie idzie jak z płatka, prasa zaś warszawska na ogół objawia nie mniej rosyjskiego, państwowego patriotyzmu od prasy Moskwy i Petersburga. Pomimo to, pomimo licznych wahań i błędów polityki niemieckiej w sprawie polskiej, udało się nam, polskim germanofilom, uzyskać proklamowanie państwa polskiego manifestem z dn. 5 listopada 1916 r. Akt ów przeniósł sprawę z płaszczyzny autonomii na płaszczyznę niepodległości, uczynił ją pierwszorzędną sprawą międzynarodową. Akt ów był jakby wołaniem: „Łazarzu wstań”. „Już cuchnie” – rozlegały się głosy. Tak. Jeszcze cuchnęła atmosfera dezorientacji, jeszcze cuchnęło moskalofilstwem w Polsce. Lecz to już historia, bliska ze względu na lata, daleka – ze względu na zmienione okoliczności.

Podczas wojny byliśmy wespół z państwami centralnymi jakby w jednej, wielkiej oblężonej i ogłodzonej fortecy. W r. 1917 i 1918 zwiększona była śmiertelność ludności cywilnej w Niemczech, Austrii, Polsce, Anglii i Francji, szczególnie ciężkie były lata 1917 i 1918. W r. 1917 śmiertelność Warszawy wynosiła 42 na tysiąc, stopa urodzeń 17 na tysiąc. Ubytek 2,5%. Dzieci, które zaczynały już chodzić, pod wpływem złego odżywiania w r. 1917 i 1918 wracały do bezwładności niemowlęcej. Tymi ciężkimi warunkami, tymi dotkliwymi brakami obciążano Niemców. Stąd niechęć do nich rozlała się w szerokich warstwach. Po wojnie prasa polska usiłowała eksploatować ten nastrój przez prowadzenie antyniemieckiej agitacji. Nie było to monopolem Narodowej Demokracji, lecz obiektem współzawodnictwa niemal całej prasy. Na tym robił interesy krakowski „Ilustrowany Kurier Codzienny”, zawsze gotowy karmić czytelników chociażby trucizną, byleby geszeft szedł. Było to wszystko bardzo niebezpieczne, mogło mieć fatalne konsekwencje.

Granice polsko-niemieckie ciągną się na przestrzeni 1918 km., nawet z Rosją granica jest krótsza, wynosi 1412 km. Granica z Niemcami półkolem otacza znaczną część Polski, co uniemożliwia przeprowadzenie frontu, gdyż musiałby on przechodzić pod Warszawą. Od Warszawy do Prus Wschodnich jest w linii powietrznej około 100 km., a więc Warszawa może być ostrzeliwana przez dalekonośne działa z Prus Wschodnich. Rzeki nie dzielą Polski od Niemiec, lecz łączą te dwa kraje. Zagłębie węglowe znajduje się na granicy polsko-niemieckiej. Gdyby w razie wojny polsko-niemieckiej linia frontu niemieckiego stanęła na Warcie, jak to było na początku wojny światowej, dotknąłby nas paraliż gospodarczy. Jeżelibyśmy wzięli pod uwagę wszystkie czynniki siły potencjonalnej, przeobrażone w siły militarne, to stosunek sił Polski do Niemiec byłby wielokrotnie niższy, tak że nawet Francja plus Polska jest słabsza od Niemiec. Czynnikami tymi są: liczba ludności, gęstość zaludnienia, gęstość sieci kolejowej, ilość samochodów, udział w światowej żegludze powietrznej, produkcja surowego żelaza, produkcja stali, przemysł maszynowy i przemysł chemiczny.

Rachowano u nas na pomoc Francji. Polska odrodzona do ostatnich czasów była jakby wasalem politycznym Francji. Francja przez długi czas usiłowała podtrzymać antagonizm polsko-niemiecki, lecz następnie była nim zaniepokojona. Publicystyka francuska wręcz oświadczała, że po Locarnie Francja może Polsce nieść pomoc tylko dyplomatyczną; Francja podczas wojny straciła 37% dorosłych mężczyzn w zabitych i rannych. Uzyskała Alzację i Lotaryngię z 1,7 milionów ludności, ma przeszło 2 miliony cudzoziemców, których naturalizowała na mocy prawa 1927 r. bardzo łatwo, a jednak posiada tyleż ludności co przed wojną. Francja jest podobna do człowieka, który walczył z silniejszym od siebie, otrzymał głębokie rany; trzynastu innych przybiegło mu na pomoc i dało zwycięstwo, lecz rany bolą. Pierwszym odruchem było wypuścić tyle krwi z tego silnego, aby stał się na zawsze słabszy. Była to polityka Clemenceau – Poincaré, okupacja zagłębia Ruhry i t. d. Kiedy ta polityka zawiodła, zaznaczyła się chęć pogodzenia się z tym silnym. Francja napadnięta będzie się broniła, lecz nie ruszy się dla zapewnienia sfery swych wpływów.

Przymierze z Rosją sowiecką jest dla Polski rzeczą niebezpieczną. Przekształcenie wojny w rewolucję społeczną, to zasada partii komunistycznej. Armia sowiecka, gdyby weszła do Polski jako sprzymierzona, przeobraziłaby Polskę w jedną z republik sowieckich.

Polska dotychczas miała tylko pewnych antagonistów, nie miała zaś sprzymierzeńców. Dla uniknięcia wojny z Niemcami, dla zachowania swego terytorialnego status quo, Polska winna iść na zbliżenie z Niemcami. Podstawy tego zbliżenia istnieją we wzajemnie uzupełniającej się strukturze gospodarczej obu państw. Niemcy i Polska, to podstawy bloku środkowo-europejskiego, ciągnące się od Bałtyku do morza Czarnego, od morza Niemieckiego do Adriatyku, to czynnik pierwszorzędny w polityce światowej. Wszystko to było podstawą moich przekonań politycznych i gospodarczych. Między mną a opinią i polityką polską był olbrzymi kąt odchylenia. Kąt ów się zmniejsza nie z tego powodu, żebym zmienił moje przekonania, lecz że obiektywna prawda mych poglądów przenika coraz bardziej do świadomości lepszych umysłów w Polsce.

Władysław Studnicki

Studnicki


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Tagi: , , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

12 Komentarzy

  1. ‚A propos WS, czyli obecna real UE to jest niemiecka dominacja dawnych służb Stasi DDR, kanzlerin Merkel socjalistka z NRD, unijne finansowanie i tryumf komunistycznych socjalistycznych, demosratycznych i lewicowych organizacji partii stowarzyszen, niemiecka ekonomia – finanse, kredyty, pożyczki dotacje granty z bankow niemieckich /to one najwiecej na tym zarabiaja/, nagrody fundacje, ale i sankcje kary nagonki szantaże groźby dla panstw i partii niepokornych/Polska, Węgry/, podporzadkowanie sobie wszystkich innych panstw – polityczne, ideologiczne/lewicowe socjalistyczne komunistyczne/, ekonomiczne i finansowe /najlepiej korzystają na tym niemieckie firmy koncerny korporacje dalej i mocniej uzależniając od siebie pozostałe unijne/, takze spoza UE; profanacja twórczości wielkiego Ludwika van/vide Mechaniczna pomarańcza/; stanie na bacznosc przy jego IX symfonii; pijany Junker, broniący – propagujacy pederastow Timermans, tysiące urzędników/biurokracji przepisów rozporządzeń dyrektyw – to wszystko m.in. za pieniędze polskich podatnikówi, polskie składki członkowskie liczone już w miliardach złotych!
    W zamian Polska dostaje ochlapy na kretynskie inwestycje nikomu niepotrzebne – idzie o maxymalne wydanie i szybkie tzw.dotacji; na czym najbardziej korzystają zbedni urzędnicy/biurokraci państwowi do tego procederu specjalnie powolani po linii partyjnej z PO PSL SLD PIS. Zgroza. Amen.

  2. Ps. Mały konkurs dotyczący UE/Niemców; Niemców/UE z nagrodą (butelka czerwonego wina półwytrawnego, może być reńskie):
    1. Czy UE to niemiecki bękart?!
    2. Czy hitlerowskie, niemieckie, narodowosocjalistyczne credo (hasło) z czasów II wojny światowej „Gott mit uns” jest nadal aktualne, prawdziwe i realne oraz w użyciu (a to w kontekście, powtórzmy, tejże UE) ?!

  3. Był kiedyś na murze taki napis: „Niemcy to Żydzi”.
    Cha cha

  4. Last ps.
    Ciekawy text WS jednak zmienia swoje znaczenie dla nas po 6 latach wojny światowej oraz całej tragedii, jaką ona przyniosła ze sobą, szczególnie dla Polski i Polaków. Stąd też germanofil dzis kiepsko brzmi, boleśnie.
    JKM powiedział kiedyś, w kontekście II wojny światowej i zamordowania 6 milionow Polaków (dokładnie nie wiadomo ilu, nikt tego nie policzyl, podobno troche mniej; to tak na otarcie łez, zresztą razem z Rosjanami) oraz w aspekcie UE, iż to Niemcy są prawdziwym, i realnym wrogiem Polski/Polaków, tak było, jest i będzie. A UE tego nie zmieni. Czy się to komu podoba, czy nie.
    Tak bardzo także Niemce kochają Rosjan i robią z nimi swe szmaciane geszefty naszym kosztem, oczywiście, za unijne srebrniki.
    Można samemu sprawdzić i zapytać o to niemiecką wycieczkę, jedną z wielu tutaj, blakajaca się (niczym po muzeum), po którymś z polskich kościołów na Dolnym Śląsku, w poszukiwaniu swego heimatu.
    Nie polecam.

    • „JKM powiedział kiedyś, w kontekście II wojny światowej i zamordowania 6 milionow Polaków (dokładnie nie wiadomo ilu, nikt tego nie policzyl, podobno troche mniej; to tak na otarcie łez, zresztą razem z Rosjanami) oraz w aspekcie UE, iż to Niemcy są prawdziwym, i realnym wrogiem Polski/Polaków, tak było, jest i będzie. A UE tego nie zmieni. Czy się to komu podoba, czy nie.”
      Nie ma to jak przygłup jest cytowany przez jeszcze większego przygłupa :D

    • Nie wiem skąd się bierzecie cuckserwatywne antyhitlerowskie germanofoby, ze swoimi wysrywami. Tak, z całą pewnością srUE to realizacja marzeń Hitlera o tysiącletniej czysto aryjskiej Wielkoniemieckiej Rzeszy.

    • Z pewnością pan kanclerz marzył o multirasowym tyglu, w jaki zamieniają się Niemcy i inne kraje Europy. Rozumiem krytykę UE i Niemiec, ale są granice absurdu.

    • „Nie wiem skąd się bierzecie cuckserwatywne antyhitlerowskie germanofoby, ze swoimi wysrywami”
      Chłop nawet nie umie się dobrze wysłowić po polsku. Nie zdziwiłbym się gdyby on się okazał trollem z hasbary.

  5. Studnicki był wizjonerem. Przewidział jak się skończy bratnia wojna między bratnimi białymi nacjami. Antygermanizm to rak, podobnie jak antyslawizm, gdyż jedno i drugie dzieli Białą Rasę.

    „Biali przeciwko białym dziś
    to czas konającej krwi.”
    (Konkwista 88 – Czas konającej krwi)

  6. Urodził się 15 listopada 1867 r. w Dyneburgu w rodzinie prawnika, wiceburmistrza tego miasta, w czasie Powstania Styczniowego agenta Rządu Narodowego w Inflantach. Pod koniec XIX wieku jego matka była działaczką Polskiej Partii Socjalistycznej. Po latach Studnicki wspominał, że to ona miała największy wpływ na ukształtowanie jego postawy patriotycznej. Już w gimnazjum zainteresował się ideami socjalistycznymi i niepodległościowymi.
    .
    Studnicki socjalista
    .
    W 1887 r. wyjechał do Warszawy i podjął naukę w Szkole Handlowej Leopolda Kronenberga. Tworzył szkolne kółko samokształceniowe. Wygłaszał odczyty z ekonomii i historii dla warszawskich robotników. W tym czasie poznał działaczy lewicy niepodległościowej, m.in. Marcina Kasprzyka. Wraz z nimi działał w szeregach tzw. II Proletariatu. Jesienią 1888 został aresztowany pod zarzutem prowadzenia działalności rewolucyjnej i osadzony w warszawskiej Cytadeli. Został zesłany na wschodnią Syberię Wschodnią. W czasie zesłania pisywał do warszawskiego tygodnika „Głos”. Jego wyrok zakończył się w 1896 r.
    .
    Powrócił do Królestwa Polskiego i ponownie zaczął działać w kręgach socjalistycznych. W kolejnych latach studiował w Wiedniu i Zurichu. Jednocześnie działał w środowiskach polskich socjalistów na emigracji. Po wybuchu wojny japońsko-rosyjskiej był zwolennikiem wsparcia Japończyków poprzez dywersję przeciwko Moskwie.
    .
    Germanofil
    .
    Od 1912 r. współpracował z Józefem Piłsudskim, między innymi przy tworzeniu polskich organizacji strzeleckich i Polskiego Skarbu Wojskowego. Po wybuchu I wojny światowej opowiedział się za budowaniem państwa polskiego w ścisłej współpracy z Niemcami, za cenę zrzeczenia się praw do Wielkopolski i Pomorza. Za zgodą władz niemieckich tworzył popierających współpracę z Berlinem Klub Państwowców Polskich. Opowiadał się za złożeniem przez Legiony przysięgi na wierność państwom centralnym. Pozostał wierny swoim poglądom po odzyskaniu niepodległości. Po przewrocie majowym zdecydował się na odejście z Ministerstwa Przemysłu i Handlu oraz Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Był wykładowcą w Instytucie Nauk Handlowo-Gospodarczych w Wilnie. Badał głównie funkcjonowanie gospodarki ZSRS.
    .
    Po dojściu do władzy w Niemczech NSDAP popierał dalszą współpracę z Niemcami, ale krytykował nazistów za antysemityzm. Po ataku Niemiec na Polskę przebywał w Krakowie. W połowie września 1939 r. w Krakowie zasugerował władzom niemieckim stworzenie sprzyjającego współpracy rządu polskiego. W listopadzie przedstawił Niemcom „Memoriał w sprawie odtworzenia Armii Polskiej i w sprawie nadchodzącej wojny niemiecko-sowieckiej”. Jego wysiłki nie spotkały się z zainteresowaniem funkcjonariuszy niemieckich. Po przedstawieniu kolejnego memoriału został internowany w jednym z niemieckich sanatoriów. W kolejnych miesiącach jego kontakty z Niemcami skutkowały jedynie zwolnieniu wielu więźniów Pawiaka. 10 lipca 1941 r. został ponownie aresztowany przez Gestapo. Na Pawiaku przebywał ponad rok i został zwolniony dopiero w sierpniu 1942 r. 30 lipca 1944 r. opuścił Warszawę.
    .
    Studnicki a emigracja
    .
    Wiosną 1945 r. się do Włoch i zamieszkał w Rzymie. Pragnął wyjechać do USA i rozpocząć współpracę z Ignacym Matuszewskim. Ostatecznie odrzucony przez niemal całe środowisko emigracyjne zamieszkał w Londynie. Tam współpracował niemal wyłącznie ze Stanisławem Catem-Mackiewiczem, podobnie jak on krytycznego wobec polskich władz na uchodźstwie. W swoich pamfletach na łamach wydawanego przez Cata pisma „Lwów i Wilno” skupiał się na krytyce sojuszu z Wielką Brytanią. Przed śmiercią opublikował wspomnienia z okresu II wojny światowej Tragiczne Manowce, gdzie próbował wyjaśnić swoje proniemieckie stanowisko, jakie zajmował przed wojną. W PRL wszystkie jego utwory objęte były zapisem cenzury PRL i podlegały natychmiastowemu wycofaniu z bibliotek publicznych i naukowych.
    .
    Żył w bardzo trudnych warunkach, które pogarszały jego stan zdrowia. Na początku r. 1950 doznał wylewu, a na przełomie lat 1950 i 1951 zapadł na zapalenie płuc. W przygotowanym wówczas testamencie politycznym napisał: Kto chce zachowania narodowości polskiej, a nie przeobrażenia w sowiecki naród polskiego języka, ten pójdzie przeciw reżimowi warszawskiemu, pójdzie przeciw Rosji. Powrót do naszych ziem wschodnich, których łączność z naszym zadaniem dziejowym, powrót do własności – oto drogowskaz naszej polityki”. Jednym z jego ostatnich dzieł był skierowany do Winstona Churchilla list w którym krytykował go za negatywne uwagi wobec Polski zawarte na łamach jego wspomnień z okresu II wojny światowej.
    .
    Zmarł 10 stycznia 1953 r. w Londynie. Został pochowany na St. Mary’s Roman Catholic Cemetery. W 2020 r. jego grób został odnowiony przez historyków zaangażowanych w przywracanie pamięci o jego twórczości.
    .
    Za zasługi w okresie walki o odbudowę państwowości został odznaczony Krzyżem Niepodległości, a w 1953 r. rząd na uchodźstwie przyznał mu pośmiertnie Order Odrodzenia Polski.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*