life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Zbigniew Lignarski: Nacjoprymitywizm – epidemia głupoty

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Jeżeli istnieje jakaś dobra rzecz w pladze gimbopatriotyzmu, to jest nią chyba tylko możliwość oglądania całkiem niezłego kabaretu – w końcu śmiech to zdrowie, a powodów do niego za sprawą „narodowej” dzieciarni jest zawsze sporo. Oczywiście, na dłuższą metę jest on bardziej denerwujący niż śmieszny, a także zwyczajnie dla polskiego nacjonalizmu szkodliwy, jednak przy zjawisku prymitywizacji idei, które przybiera na sile, i trudno w nim znaleźć cokolwiek zabawnego, stanowi problem dużo mniejszego kalibru. Obrazowo rzecz ujmując, gimbopatriotyzm jest zaledwie drzazgą w stopie, natomiast o wiele poważniejszy nacjoprymitywizm przypomina już raka z przerzutami.

Choć lata 90., kiedy to idea radykalnego nacjonalizmu była radośnie deprecjonowana przez skinheadowską patologię, dawno już są za nami, sama patologia (tyle, że ubrana w wygodniejsze i droższe łaszki) ma się dziś doskonale. Jest bardzo żywotna, wykazuje też tendencje do szybkiego rozmnażania się i przybierania najróżniejszych mutacji. Na fali sukcesów frekwencyjnych narodowych demonstracji oraz upowszechnienia mediów społecznościowych, trafiła więc i „pod strzechy”, dość skutecznie przyćmiewając nacjonalistyczny głos zdrowego rozsądku. Dzieje się tak pomimo tego, że w ciągu ostatnich kilkunastu lat idea narodowo-radykalna poczyniła duży krok naprzód, by wymienić tylko ogólny wzrost świadomości wśród zaangażowanych działaczy, poziom samoorganizacji i samorozwoju, a także wysyp bardzo pożytecznych inicjatyw (działalność wydawnicza, społeczna, itd.). Rozwój radykalnego nacjonalizmu jest jednak ustawicznie hamowany przez nieodpowiedzialne, nieprzemyślane i skrajnie przedmiotowe traktowanie idei przez zwykłe pospólstwo, które rości sobie prawo do tytułowania się narodowym i radykalnym. Trudno się oprzeć wrażeniu, że polski narodowy radykalizm stał się zakładnikiem upadku myślenia, a jego instrumentalne wykorzystywanie (nazwa, symbolika) jest dobrym alibi dla zwykłego chamstwa i prymitywizmu, których w polskim społeczeństwie nie brakuje. Zamiast ambicji zostania prawdziwą awangardą intelektualną i rzeczywistą alternatywą dla bylejakości oraz marazmu w polskim życiu społeczno-politycznym, narodowemu radykalizmowi przyprawiono gębę nacjoprymitywizmu, na co w pocie czoła pracują zastępy pozerów i zwykłych idiotów, którzy do swojej pustki umysłowej dodają quasi-radykalną retorykę, z zapałem niszcząc wszystko, co mozolnie zostało wypracowane przez nielicznych, dla których narodowy radykalizm to nie zabawa czy chwila oddechu od „prawdziwego” życia.

Narodowy radykalizm w krzywym zwierciadle, czyli wybuchowe połączenie arogancji, nieuctwa i odporności na wiedzę ze zwyczajnym buractwem, stał się „wizytówką” polskiego nacjonalizmu. Choć głupota jest ponadnarodowa i ponadczasowa, to w Polsce przybrała ona formę niemalże oficjalną, co z łatwością można zaobserwować, patrząc na wytwory „myśli” narodowo-prymitywnej, zalegającej w czeluściach Internetu, który ma obecnie największy wpływ na kształtowanie się opinii i postaw. Zagadnienia natury geopolitycznej, gospodarczej, religijnej czy historycznej, trafiają w ręce samozwańczych „ekspertów”, którzy mają wyraźny problem z poskładaniem kilku logicznych zdań w języku ojczystym. Stąd też lawina kłamstw, niedomówień, półprawd, odziana w szaty internetowych grafik i memów – mówienie w tym przypadku o idei narodowo-radykalnej, bądź awangardzie myśli politycznej, jest zwykłym naigrawaniem się z nich. Do niedawna w czołówce nacjoprymitywistycznej „działalności” była mityczna już „antykomuna”, która ustąpiła w ostatnim czasie miejsca problematyce stosunków polsko-ukraińskich oraz aktualnemu problemowi pozaeuropejskiej imigracji. Wystarczy pobieżna tylko lektura internetowych dyskusji, by wyrobić sobie zdanie na temat kondycji umysłowej większości polskich „nacjonalistów”. Poziom rozmów, argumentacji oraz ogólnej kultury oscyluje gdzieś wokół przydworcowej mordowni, pełnej najbardziej zdegenerowanego elementu. Nie chodzi tu bynajmniej o takie czy inne stanowisko – problemem jest wspomniany brak poważnej, merytorycznej dyskusji oraz umiejętności klarownego wyrażenia swojego stanowiska. Ktoś, kto na dzień dobry dostanie po oczach serią rozmaitych „banderowców”, „UPAińców”, „kozojebców” czy „ciapatych”, bo takie słownictwo dominuje w wypowiedziach „narodowej” menażerii, niechybnie stwierdzi, że większość podających się za nacjonalistów to zwykłe intelektualne bydło, mentalne bagno, które lepiej omijać z daleka. Niestety, niebezpodstawnie.

Antyukraińska szowinistyczna histeria, której doskonałą ilustracją jest młodzieniec odlewający się na grób Stefana Bandery, antyimigranckie nastroje, które stały się pożywką dla pokazania urbi et orbi zwykłego, żenująco „biednego” rasizmu i braku zrozumienia prawdziwych mechanizmów, kierujących do Europy przybyszów z Afryki i Azji, stały się podręcznikowym wręcz przykładem nacjoprymitywizmu. Nieważne jest przy tym, czy ten prymitywizm jest prezentowany przez bezzębną żulię, działającą na odcinku „akcji bezpośredniej”, czy też ma postać pseudointelektualnej, czesanej w ząbek „elity”, która w swoim naturalnym środowisku, jakim jest Internet, codziennie płodzi bełkotliwe miazmaty – w ostatecznym rozrachunku, wszelkie te działania uderzają w narodowy radykalizm, coraz bardziej go izolując i ośmieszając. Podane wyżej przykłady są tylko czubkiem cuchnącej góry śmieci, która coraz bardziej zatruwają powietrze, przyprawiając o ból głowy i nudności. O ile wspomniany na początku gimbopatriotyzm jest domeną osób raczej młodych, tak w wielu przypadkach przeradza się już w „dojrzały” nacjoprymitywizm, który coraz trudniej wykorzenić, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę wstydliwy problem odporności dorosłych Polaków na słowo pisane. Choć autentyczni wyznawcy idei narodowo-radykalnej nie ustają w wysiłkach, by uwolnić ją od zalewu paranacjonalistycznego syfu, żywotność nacjoprymitywizmu jest zatrważająca. Przypomina to nieco herkulesowy pojedynek z Hydrą lernejską, lecz jest to jedyne wyjście, by rewolucyjnemu nacjonalizmowi przywrócić należne mu przecież miejsce w czołówce twórczej myśli. Co prawda medycyna zna przypadki samoczynnych remisji nowotworów, lecz tutaj z pewnością nie obędzie się bez radykalnego ciachania lancetem. Bez tego rak będzie się stale rozprzestrzeniał.

Zbigniew Lignarski

Tekst ukazał się w 11. numerze internetowego miesięcznika narodowo-radykalnego „Szturm”.

gimbopatriotyzm


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Tagi: , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

14 Komentarzy

  1. Naprawdę szkoda że 2023 i wciąż istnieją takie nurty „nacjonalistów” czego przykładem jest chociażby Trzecia Droga.

    • Przecież to dosłownie jest artykuł ze Szturmu, czyli czołowej gadzinówki Trzech Drągów i innych LGBT-nacjonalistów. Towarzystwo od dokarmiania kloszardów, dendrofilii, bambinizmu, lansowania ciapuchów i kolorowych „antyimperialistów” czy normalizatorów banderyzmu. Obrzezany umysłowo muł, który zaakceptował już ekoterror, plandemię, transhumanizm, syfionki i resztę systemowych geszeftów do dalszego przeprogramowywania Białego człowieka na pozbawione tożsamości, krwi i historii bydło, którego jedynym celem jest konsumpcja i tasowanie się do losu zwierzontek czy jakichś subludzi.

    • Kseroboje antify, dla których szczytem wysiłku jest wstawienie przepiisów na sojowe kotleciki na pejsbuka i podanie dalej zbiórki na jakieś zapchlone kundle. Pedalstwo jednymi słowy.

    • Oczywiście zdaję sobie sprawę ze źródła artykułu ale poniekąd niechcący opisali samych siebie ;) Dwie strony tej samej monety

    • @Citoyen

      1. To co ty wypisujesz już się serio nudne robi, te obsesyjne wyładowywanie jadów i złości na jakieś mikroskopijne środowiska, o których nikt nie słyszał, ani nawet słyszeć nie chce.

      2. Tym bardziej, że nie ma nic złego, ani „pedalskiego” w trosce o ubogich, miłości do drzew, ekologii, kotletach sojowych czy zbiórkach na zwierzęta.

      3. Dalej: nie jestem fanem banderyzmu, transhumanizmu czy syfionek, ale wiem dobrze, że są to typowe tematy zastępcze. Nie sądzę by syfionki czy fani Bandery byli głównym powodem obecnej destrukcji naszej rasy.

      4. Co do „lansowania ciapuchów i kolorowych „antyimperialistów” „, to przecież jest to niestety też domena tego portalu: zachwycanie się jakimiś trzecioświatowymi brzydalami gwałcącymi małe dziewczynki pokroju Kaddafiego. Tak jakby nie można było się ograniczyć do promocji postaci pięknych, nieskazitelnych i rycerskich takich jak np. Codreanu. A jak człowiek odważy się to wytknąć czy skrytykować, to od razu rzucają kamieniem oskarżenia, że jest syjonistą, globalistą, albo kapitalistą. Trudno.

    • „zachwycanie się jakimiś trzecioświatowymi brzydalami gwałcącymi małe dziewczynki pokroju Kaddafiego”
      Czy zachwycaniem się Kaddafim będzie samo zaciekawienie owszem, ciekawym oddolnym systemem administracji i działania państwa libijskiego w czasie jego rządów? Lub rozwiązaniami ekonomicznymi, które w przeciwieństwie do idei powojennych ‚Politycznych Żołnierzy’ Europy zadziałały w rzeczywistości, a nie w teorii?
      „Tak jakby nie można było się ograniczyć do promocji postaci pięknych, nieskazitelnych i rycerskich takich jak np. Codreanu”
      I co z tego ograniczenia się do promocji Codreanu wynika konkretnego? Konkretnego, tzn. czegoś, co przyniesie wymierne skutki dajmy na to za 10, 20 lat? Znowu jakieś puste słowa bez konkretów.

    • >Tym bardziej, że nie ma nic złego, ani „pedalskiego” w trosce o ubogich, miłości do drzew, ekologii, kotletach sojowych czy zbiórkach na zwierzęta.

      Oczywiście, ale pod warunkiem, że jesteś platformiarzem czy innym WOŚPowcem. To są fundamenty światopoglądu wielkomiejskich zombie w wieku 24 – 39, barany z KL Polin, które cenią życie kundla czy świni bardziej niż życie dziecka, bo popierają skrobanki od ręki. Wieszczyciele klimatycznej apokalipsy prosto z telewizora, entuzjaści eurokołchozu.

    • „Wieszczyciele klimatycznej apokalipsy prosto z telewizora”
      Ja popieram mądrze przeprowadzoną (bez skrajnego zielonego oszołomstwa) transformację energetyczną z troski o narodzonych i nienarodzonych Polaków. Zanieczyszczenia chemiczne nie tylko szkodzą rolnictwu przez zatruwanie wody i gleby (zasobów, które i tak mamy bardzo ograniczone), ale szkodzą też medycznie, bo powodują plagi nowotworów, alergii, astm, wad płodów, problemów z płodnością i innych chorób. Z podobnych względów popieram mądrą, bez skrajności ochronę środowiska, flory i fauny. Jeśli ktoś jest oszołomem to ty nim jesteś, bo nie podajesz żadnych rzeczowych argumentów, tylko infantylne epitety typowe dla niedorozwiniętych nastolatków.

    • Nie popieram transformacji energetycznej. bo jej założenia sprowadzać się będą do importu energii i węgla, a także stali. Wszystko pod dyktando globalistów z Davos, IPCC i UE.

    • @tobiash
      Wcale nie. Przyszłe technologie głębokich odwiertów i reaktorów fuzyjnych będą w stanie zapewnić stałe źródło energii. Teraz też istnieje technologia reaktorów powielających, która produkuje więcej paliwa radioaktywnego niż zużywa. Za to rabunkowa eksploatacja węgla owszem, może doprowadzić do zużycia większości zasobów jeszcze w tym wieku i konieczności importu węgla i energii. Zasobów żelaza do produkcji stali i tak jest za mało, by zaspokoić rynek krajowy bez importowania. Za to mamy bardzo dużo zasobów miedzi potrzebnej do produkcji reaktorów i innych odnawialnych źródeł.

  2. Ten tekst Lignarskiego raczej się dobrze nie zestarzał do końca – są ludzie w klapach z mieczykiem Chrobrego pod banderą Konfederacji, który ten tekst tu dobrze opisuje, a obecnie mamy szowinizm żydobanderowca (((Zełeńskiego))) i paru innych.

    • Stając po stronie banderystanu automatycznie bratasz się z NATO, ONZ, UE, Blackrockiem, WEF, City of London i innymi organizatorami Białego ludobójstwa i ekspansji atlantyzmu, tęczowego libertynizmu i demoliberalnego rozkładu.

    • Czy ja ci coś mówiłem, że jestem po ich stronie?

    • Nic takiego nie sugeruję.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*