Xportal i Falanga w Syrii oraz Libanie

Ciąg dalszy relacji naszych Kolegów z redakcji Xportal.pl oraz Organizacji Falanga.

***

wspólna-sprawa-300x217

12 czerwca, Damaszek, Syria

W dniu 12 czerwca „Misja do Syrii” spotkała się z przedstawicielami Ministerstwa Informacji i organizacjami pozarządowymi, jednocześnie obserwując rozwój sytuacji w Damaszku. Dzień po zamachu na posterunek policji, w którym zginęli przede wszystkim cywile, rebelianci ponownie uderzyli na obszarze aglomeracji Damaszku. Walki rozgorzały na nowo w dzielnicy Darajja i na północy syryjskiej stolicy. Wojska rządowe odpowiedziały ofensywą z wykorzystaniem artylerii i ataków lotniczych. Od samego południa nad Damaszkiem unosi się chmura dymu i pyłu, zaś wymiana ognia ma miejsce również w centralnych częściach miasta, co zostało udokumentowane przez falangistów na poniższym materiale filmowym:

W godzinach późniejszych delegacja udała się do jednego ze szpitali wojskowych, by odwiedzić rannych w walkach żołnierzy. Pomoc medyczna jest w Syrii utrudniona, ponieważ większość państw NATO i UE wprowadziła embargo na sprzęt medyczny i leki dla Syrii. Opinia o wysokim morale armii syryjskiej okazała się być całkowicie słuszna: żaden z żołnierzy nie narzekał na odniesione rany, natomiast wszyscy wyrażali chęć jak najszybszego powrotu na pole walki. Bohaterowie Syrii podkreślali, że pomimo zróżnicowania religijnego – a byli wśród nich sunnici, alawici i chrześcijanie – wszyscy walczą o jedność swojej ukochanej ojczyzny, przeciwko dżihadystom dążącym do masowych czystek etnicznych i religijnych. Wśród rannych byli weterani bitwy o Al-Kusajr, żołnierze zaatakowani podczas pełnienia służby na punktach kontrolnych, oraz cywile ranni w zamachach. Szczególny szacunek delegacji wzbudził niespełna 21-letni chłopak, żołnierz Syryjskiej Armii Arabskiej, który otrzymał ciężkie rany postrzałowe w bitwie o Al-Kusajr – pochodzi on z osady zamieszkanej w 100% przez sunnitów, a pomimo to pragnie oddać życie za jedność narodowej Syrii i jak najszybciej wrócić na front. Chwała współczesnym bohaterom!

Następnie falangiści udali się do bazy wojskowej armii syryjskiej w bliskim sąsiedztwie frontu, by poznać również antybohaterów syryjskiego dramatu. Pośród nieustającej kanonady zostali nam przedstawieni świeżo pochwyceni najemnicy i terroryści z Turkmenistanu, Jordanii i Francji, w tym nieskuteczni zamachowcy-samobójcy, którzy zmuszeni byli odpowiadać na pytania ekspedycji. Często deklarowali oni nienawiść do chrześcijan, szyitów i alawitów, lecz jeszcze częściej zasłaniali się „wykonywaniem rozkazów” przełożonych w swoich strukturach. Ci ostatni nie potrafili udzielić innej odpowiedzi na pytanie, dlaczego nie pojechali walczyć do Izraela lub Ameryki, tylko właśnie do Syrii, gdzie ich ofiarami byli przede wszystkim muzułmanie. W najbliższych dniach z pewnością czeka ich ciężkie życie, ale zdaje się, że nie będą się męczyć zbyt długo.

Dym, który niezmiennie unosi się nad Damaszkiem zmieszał się z ciemnością nocy, a gdzieś z oddali wciąż słychać śmiertelne zmagania bohaterów i antybohaterów syryjskiej wojny o wszystko.

13 czerwca, Damaszek i okolice, Syria

W kolejnym dniu misji falangiści spotkali się z syryjskimi przywódcami religijnymi, którzy niezależenie od reprezentowanego wyznania pragną jak najszybszego zwycięstwa jedności narodowej i zgody religijnej, oraz zakończenia działalności salafickich „rebeliantów”.

Pierwsze spotkanie delegacji odbyło się z biskupem Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego, w którym z uwagi na bezpośrednie dziedzictwo starożytnego Kościoła Antiochii, wciąż używa się języka aramejskiego jako języka liturgicznego. Biskup Musa podkreślał, że chrześcijanie do Syrii nie przybyli z zewnątrz, ale są tutaj od najstarszych wieków chrześcijaństwa i stanowią integralną część narodu. Przywódca Falangi zadeklarował solidarność z syryjskimi chrześcijanami, którzy są poddawani regularnym prześladowaniom i mordom ze strony „rebeliantów”. Syryjscy chrześcijanie, jak zaznaczył biskup Kościoła Wschodniego, cierpią na równi z całym narodem syryjskim, niezależnie od różnic w jego tradycjach religijnych. W ostatnich miesiącach doszło w Syrii do porwania dwóch metropolitów Aleppo i dwóch księży. Ich los jest nieznany. Społeczność chrześcijańska w opanowanym przez „rebeliantów” mieście Homs praktycznie przestała istnieć.

Po spotkaniu z przedstawicielami Syryjskiego Kościoła Ortodoksyjnego konwój z delegacją udał się do Wielkiego Muftiego Syrii Ahmada Badreddina Hassouna, który stracił swojego porwanego przez „rebeliantów” syna odmawiając udzielenia poparcia terrorystom. Podczas spotkania z delegacją Wielki Mufti podkreślił, że w przypadku pogorszenia się sytuacji konflikt rozprzestrzeni się na cały Bliski Wschód, a następnie dotrze do Europy i innych części świata. Podkreślił on zaangażowanie Izraela w destabilizację sytuacji w regionie. Opowiedział się przeciwko idei „wojen religijnych” i koncepcji „zderzenia cywilizacji”. Stwierdził, że jest Muftim nie tylko dla sunnitów, ale pracuje także dla chrześcijan i wszystkich innych syryjskich grup religijnych, które przez wieki zamieszkiwały ziemie syryjskie w budującej zgodzie. Kiedy zderzają się dwie kultury - mówił Wielki Mufti Hassoun - powstaje trzecia, wspólna. Gdy ktoś mówi o zderzeniu cywilizacji, ma chyba na myśli zderzenie ignorancji z ignorancją. Mufti potępił amerykańską ignorancję, dostawy broni dla „rebeliantów” i kult pieniądza. Przedstawił też niepokojące dane na temat ekspansji meczetów w Europie opanowanych przez zaślepionych i nienawistnych wahabitów.

W następnej kolejności falangiści udali się do bazy wojskowej nieopodal frontu, gdzie brali udział w przesłuchaniach pojmanych „rebeliantów”. Po raz kolejny potwierdziły się informacje, że wśród salafickich terrorystów, którzy przyjeżdżają zabijać do Syrii, znajdują się również obywatele Unii Europejskiej. Przejrzeliśmy dokumenty jednego z hiszpańskich „pielgrzymów”, który stojąc przed nami wyglądał na bardzo zmarnowanego – wahabicka turystyka terrorystyczna najwyraźniej szkodzi zdrowiu. Z pacjentem lepiej już chyba nie będzie. Za oknem słychać było nieustanny ostrzał artyleryjski i kanonadę grup szturmowych Syryjskiej Armii Arabskiej.

W nocy w okolicach Damaszku tradycyjnie doszło do zaostrzenia wymiany ognia, jednak front grzmiał bardziej niż zwykle. Do późnych godzin nocnych falangiści zwiedzali pogrążone w wojnie miasto. Ludzie starają się żyć normalnie i pragną jak najszybszego zakończenia tego konfliktu – pełnej hipokryzji, amerykańskiej proxy war przeciwko narodowi syryjskiemu, która w ostatnich dniach zmierza ku międzynarodowej eskalacji. Dostawy broni dla „rebeliantów” zostały ogłoszone już oficjalnie przez Waszyngton, a na poziomie stosunków międzynarodowych mówi się o wprowadzeniu tzw. przestrzeni zakazu lotów, czyli de facto rozpoczęcia bombardowań przez NATO i Izrael.

14 czerwca 2013, Damaszek i okolice, Syria

W dniu 14 czerwca falangiści swobodnie przemieszczali się po Damaszku i jego okolicach. Polska delegacja odwiedziła obóz palestyńskich uchodźców, który de facto stał się jedną z dzielnic Damaszku. Na jego terenie jeszcze niedawno trwały ciężkie walki, w związku z czym został on mocno uszkodzony. W całym mieście wyczuwa się pewne napięcie w związku z ostatnimi zamachami, niesłabnącym ostrzałem między Syryjską Armią Arabską a „rebeliantami” i pogarszającą się sytuacją międzynarodową. Żołnierze na punktach kontrolnych reagują nerwowo na wszelkie podejrzane działania. Na ulicach nie ma ciężkiego sprzętu prócz „toyot bojowych” (pickupy z zamontowaną bronią maszynową, tzw. technicals), choć nieopodal pałacu prezydenckiego krąży śmigłowiec, a od czasu do czasu słychać huk samolotów bojowych podczas nalotów na pozycje „rebeliantów” lub wykonywania rutynowych patroli zagrożonej przestrzeni powietrznej. Falangiści udali się też na górę Kajsun znajdującej się w paśmie Antylibanu, gdzie według tradycji Kain zabił Abla. Obecnie jest to jeden z najbardziej strategicznych punktów Damaszku i okolic, skąd rozpościera się widok na całe miasto, a także lotnisko i obszary gdzie wciąż trwa aktywność zbrojnych band. Góra jest pilnie strzeżona przez wojsko, ponieważ utracenie jej miałoby o wiele gorsze skutki niż pamiętny ostrzał Sarajewa. Wraz z zapadnięciem zmroku po raz kolejny nasila się wymiana ognia. Wkrótce wyruszamy na pozycje Hezbollahu nieopodal granicy z państwem syjonistycznym.

15 czerwca 2013, południe Libanu

W dniu 15 czerwca falangiści o świcie wyruszyli z Damaszku na pozycje znajdujące się pod kontrolą Hezbollahu w południowym Libanie, nieopodal granicy z Syrią i Izraelem. Droga wiodła przez góry krętymi, malowniczo położonymi szosami, które udekorowane zostały flagami organizacji antysyjonistycznej i portretami jej liderów. Strome, kamieniste urwiska i wąskie drogi stanowić mogą swego rodzaju wytłumaczenie dla klęski zadanej przez Hezbollah  armii lądowej Izraela podczas jej inwazji na Liban w 2006 roku. Jak mogliśmy się później przekonać, rolę nie do przecenienia musiał tutaj również odgrywać prawdziwy talent organizacyjny Hezbollahu – jego struktury tworzą organizm quasipaństwowy, który jest daleko potężniejszy i sprawniejszy niż niejedno państwo. Libańskie flagi na terenach kontrolowanych przez Hezbollah pojawiają się zresztą bardzo nieśmiało i niejako „dla przyzwoitości”, choć każdy zdaje sobie sprawę, że rząd libański nie ma tu absolutnie nic do powiedzenia. Administracja publiczna, służba zdrowia, organizacje charytatywne, wojsko i policja – wszystkim w południowym Libanie kieruje Hezbollah, który stanowi zaporę dla syjonizmu od ponad 30 lat. Jego wojska walczą także w Syrii po stronie sił rządowych prezydenta Baszara al-Asada w sile ok.  3 tys. bojowników. W razie gdyby w Syrii doszło do tragedii i upadku władzy centralnej, Izrael będzie miał wolną rękę, by ostatecznie rozprawić się z Hezbollahem od którego doznał już tylu upokorzeń. Tymczasem do sztandarów Hezbollahu gościnnie dołączyły flagi polskiej Falangi, która dotarła do punktu położonego nieopodal granicy z Izraelem, okupowanymi Wzgórzami Golan i granicą z Syrią.

Wzorcowa sieć podziemnych tuneli i kryjówek, które mieliśmy okazję zobaczyć, została świetnie rozplanowana, zarówno by stawiać czoła lądowej agresji wojsk izraelskich (IDF), jak i sprostać atakom lotniczym. Korytarze wielokrotnie gwałtownie zakręcają, by chronić ich załogę przed falą uderzeniową silnego ostrzału artyleryjskiego i rakietowego oraz bomb lotniczych, oraz ułatwiać obronę. Zapoznaliśmy się ze sprzętem moździerzowym oraz wyrzutniami rakiet, które pozwalały oddziałom Hezbollahu bombardować terytoria państwa syjonistycznego. Zobaczyć można było również wraki ciężkiego sprzętu należącego do IDF (np. nowoczesny czołg Merkawa IV), jak i wszystkie inne „fanty”, które zostawili po sobie wycofujący się w pośpiechu izraelscy żołnierze. Wielu z nich zagościło jednak na dłużej, co niedwuznacznie sugerowały przestrzelone hełmy.

Ciekawostkę stanowiły dokładne dane wywiadowcze na temat wojsk izraelskich zdobyte i udostępnione przez Hezbollah. Przedstawiają one w sposób szczegółowy i imienny strukturę IDF, co może źle świadczyć o izraelskim kontrwywiadzie, oraz potwierdzać profesjonalizm służb organizacji antysyjonistycznej.

Wyrażamy szacunek i podziw dla struktur Hezbollahu, który stojąc u wrót Libanu prowadzi walkę przeciwko amerykańskiemu imperializmowi i syjonizmowi. Oddziałom operującym na terytorium Syrii przeciwko sterowanej przez Zachód „rebelii” życzymy licznych zwycięstw.

Xportal.pl

Hezb5

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

Jeden komentarz

  1. Panowie, gratuluję odwagi. Wielki dzięki za prawdziwe relacje z toczących się działań wojennych.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*