life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Julius Evola: Aryjska doktryna walki i zwycięstwa

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Zmierzch Zachodu, wedle koncepcji znanego krytyka cywilizacji, jest łatwo rozpoznawalny poprzez dwie cechy charakterystyczne: po pierwsze: patologiczny rozwój aktywizmu; po drugie, pogarda dla wartości kontemplacji i wewnętrznej wiedzy.

Ów krytyk przez wiedzę nie rozumie bynajmniej racjonalizmu, intelektualizmu czy próżnych zabaw literatów: kontemplacja zaś nie oznacza wcale oddalenia od świata, wyrzeczenia spraw doczesnych lub źle pojętego mniszego odosobnienia. Wiedza wewnętrzna i kontemplacja stanowią natomiast normalne i najwłaściwsze dla człowieka formy uczestnictwa w rzeczywistości ponadnaturalnej. Jednakże, pomimo tych objaśnień, u podstaw wspomnianej przez nas koncepcji znajdują się przesłanki niemożliwe dla nas do zaakceptowania. Zostało mianowicie milcząco przyjęte założenie, że każde działanie w sferze materialnej jest ograniczone, a najwyższe sfery dominium duchowego są dostępne tylko drogami odmiennymi aniżeli działanie.

W postawie tej jasno widoczny jest wpływ koncepcji życia zdecydowanie obcej duchowi rasy aryjskiej, która jednakże jest tak głęboko zakorzeniona w sposobie myślenia chrześcijańskiego Zachodu, że odnaleźć ją można nawet w dantejskiej koncepcji imperialnej. Opozycja pomiędzy działaniem a kontemplacją była natomiast zupełnie nieznana wśród starożytnych Ariów. Działanie i kontemplacja nie były pojmowane jako dwa terminy przeciwstawne. Oznaczały one jedynie dwie różne drogi tej samej realizacji duchowej. Innymi słowy, przyjmowano, że człowiek może przezwyciężyć uwarunkowania indywidualne i uczestniczyć w rzeczywistości ponadnaturalnej nie tylko poprzez kontemplację, ale także poprzez działanie.

Jeśli wyjdziemy z takiego punktu widzenia, wówczas charakter postępującej dekadencji zachodniej cywilizacji musi być oceniany w odmienny sposób. Dla ras zachodnio-aryjskich typowa jest tradycja akcji. Tradycja ta uległa jednak postępującemu wypaczeniu. I tak, współczesny Zachód uznaje i honoruje jedynie działanie zsekularyzowane i zmaterializowane, pozbawione jakiegokolwiek kontaktu transcendentnego – działanie zbezczeszczone, które nieuchronnie wyradza się w manię i gorączkę i kończy się działaniem dla działania, a zatem działanie związane jedynie z efektami uwarunkowanymi czasowo. Dla tego rodzaju zdegenerowanego działania nie stanowią przeciwwagi we współczesnym świecie wartości ascetyczne i autentycznie kontemplacyjne, lecz jedynie mętna kultura oraz bezbarwna i konwencjonalna religia. Taki jest nasz punkt odniesienia w ocenie sytuacji.

Jeśli powrót do źródeł jest hasłem wiodącym każdego współczesnego ruchu odnowy, to powinno być również zadaniem nieodzownym odnowienie pierwotnej aryjskiej koncepcji. Koncepcja ta powinna działać jako czynnik transformujący, ewokujący w nowym człowieku siły życiowe. Pragniemy poważyć się teraz na krótki excursus w uniwersum kulturowe pierwotnego świata aryjskiego w celu ponownego naświetlenia niektórych fundamentalnych elementów naszej wspólnej tradycji, ze szczególnym uwzględnieniem znaczenia walki, wojny i zwycięstwa.

Dla starożytnego wojownika aryjskiego wojna była w istocie odpowiednikiem odwiecznej walki pomiędzy siłami metafizycznymi. Z jednej strony stał olimpijski czynnik światła, rzeczywistość uraniczna – solarna; z drugiej naga przemoc, element tytaniczno-telluryczny, barbarzyński w klasycznym sensie, żeńsko-demoniczny. Temat tej walki metafizycznej przejawia się nieustannie na tysiąc sposobów we wszystkich tradycjach o aryjskim rodowodzie. Wszelka walka w sensie materialnym była zawsze, mniej lub bardziej świadomie, pojmowana jako zwykły epizod tej odwiecznej antytezy. Ponieważ Ariowie uznawali samych siebie za bojowników zasady olimpijskiej, tak więc należy sprowadzić do tej samej zasady również występującą wśród starożytnych Ariów legitymizację, czy też najwyższe uświęcenie prawa do panowania, jak też samą koncepcję imperialną, których antysekularny charakter rysuje się na tym tle w sposób oczywisty.

W wyobraźni świata tradycjonalistycznego każda rzeczywistość stawała się symbolem. Odnosi się to również do wojny ujmowanej z punktu widzenia subiektywnego i wewnętrznego. W ten sposób mogły połączyć się w jedną całość i utożsamić ze sobą „wojna i droga boskości”.

Powszechnie znane są liczne świadectwa, jakie oferuje w tym względzie tradycja nordycko-germańska. Należy podkreślić, że tradycja ta, w formie w jakiej się zachowała, jest często fragmentaryczna i skażona, jednak reprezentuje materializację najwyższej pierwotnej tradycji aryjskiej, zdegenerowanej często do poziomu ludowych przesądów. Nie szkodzi to jednak we wskazaniu kilku elementów.

Przede wszystkim, jak powszechnie wiadomo, Walhalla jest miejscem niebiańskiej nieśmiertelności zarezerwowanym dla bohaterów poległych na polu bitwy. Pan tej krainy, Odyn-Wotan, jest ukazany w Ynglingasaga, jak poprzez swoje symboliczne poświęcenie na kosmicznym drzewie Ygdrasil wskazuje wojownikom drogę wiodącą ku boskiej krainie, gdzie kwitnie nieśmiertelne życie. Zgodnie z tą tradycją żadne ofiary lub kult nie są bardziej miłe najwyższemu bóstwu, żadne nie zapewniają bogatszych pozaziemskich nagród, aniżeli ofiara składana przez wojownika w chwili śmierci na polu bitwy. Więcej nawet. Za niejasnym ludowym wyobrażeniem tzw. Wildes Heer (Dziki Oddział), kryje się następujące znaczenie: dzięki wojownikom, którzy ginąc poświęcali swe życie Odynowi, powiększa się zastęp, który potrzebny będzie Odynowi w czasie ostatniej bitwy ragna-roeke, to jest w chwili Zmierzchu Bogów, jaki od najodleglejszych czasów zagraża światu. Tutaj właśnie aryjski motyw walki metafizycznej jawi się w pełnym świetle. Edda stwierdza też: „Chociażby nie wiadomo jak wielka była liczba bohaterów zgromadzonych w Walhalli, nigdy nie będzie ich zbyt dużo, kiedy Wilk Fenrir zerwie łańcuchy”. Wilk stanowi tutaj wyobrażenie mrocznych i dzikich sił, które świat Asów zdołał wcześniej okiełznać i ujarzmić.

Zupełnie analogiczna jest ario-irańska koncepcja Mithry, „wojownika nie znającego snu”, który na czele Fravashi i swoich wiernych sprzymierzeńców prowadzi walkę przeciwko wrogom aryjskiego Boga Światłości. Wrócimy za moment do Fravashi porównując je z Walkiriami z tradycji nordyckiej. Na razie chcemy jeszcze wyjaśnić znaczenie „wojny świętej” poprzez inne zgodne świadectwa.

Nie powinno nikogo dziwić, że odwołamy się przede wszystkim do tradycji islamskiej. Tradycja islamska zajęła miejsce tradycji ario-irańskiej. Idea świętej wojny – przynajmniej jeśli chodzi o podstawowe elementy – przeniknęła do plemion arabskich z perskiego uniwersum kulturowego, uzyskując w tym samym czasie znaczenie późnego odrodzenia pierwotnego dziedzictwa aryjskiego i z tego punktu widzenia może być wykorzystana w naszych rozważaniach.

W tradycji islamskiej wyróżnia się dwa rodzaje świętej wojny, mianowicie wielką i małą świętą wojnę. To rozróżnienie opiera się na słowach Proroka, który po powrocie z wyprawy wojennej stwierdził: „Wróciliśmy z małej świętej wojny do wielkiej”. W takim kontekście wielka wojna święta odnosi się do sfery duchowej. Natomiast mała wojna święta jest to walka fizyczna, materialna, wojna prowadzona w świecie zewnętrznym. Wielka wojna święta, to walka, jaką człowiek toczy przeciwko wrogom, których nosi w sobie samym. Bardziej precyzyjnie, jest to walka czynnika nadnaturalnego w człowieku przeciwko wszystkiemu, co w nim jest instynktowne, związane z chaotycznymi namiętnościami, podporządkowane siłom natury. Idea taka pojawia się także w starożytnym traktacie aryjskiej wiedzy wojennej, w Bhagavad-gita: „Poprzez realizację tego, co jest ponad intelektem umacniasz siebie poprzez samego siebie i zabijasz wroga przebranego w postaci pragnień trudnych do zwalczenia”. Warunkiem koniecznym dla całkowitego powodzenia działa wewnętrznego wyzwolenia jest definitywne unicestwienie pokonanego wroga.

W ramach tradycji heroicznej mała święta wojna, tj. wojna w rozumieniu walki zewnętrznej, służy tylko jako droga wiodąca do realizacji wielkiej wojny świętej. Z tego względu wojna święta i droga do Boga pojawiają się często w tekstach jako synonimy. Tak więc czytamy w Koranie: „Walczą na drodze Boga [tj. w świętej wojnie] ci, którzy poświęcają życie ziemskie dla życia przyszłego, dlatego przyrzekamy wielką nagrodę tym, którzy walczą i umierają na drodze Boga”. I dalej: „A ci, którzy zostaną zabici na drodze Boga – Bóg nigdy nie pozwoli by na marne poszło ich dzieło, poprowadzi ich i obdaruje pokojem ich serca, wprowadzi ich do raju, który przed nimi otworzy”. Jest to aluzja do śmierci fizycznej na wojnie, do tzw. mors triumfalis – śmierci zwycięskiej, która znajduje doskonały odpowiednik w tradycji klasycznej. Ta sama doktryna może być jednak interpretowana także w sensie symbolicznym. Kto w małej wojnie świętej potrafi prowadzić także wielką wojnę świętą, ten stwarza w sobie siłę, która pozwoli mu przezwyciężyć kryzys śmierci. Lecz nawet nie ginąc fizycznie, człowiek może, poprzez ascezę działania i walki, doświadczać śmierci, może zwyciężyć wewnętrznie i zrealizować „więcej niż życie”. Raj, Królestwo Niebieskie i inne analogiczne wyrażenia, pojmowane ezoterycznie, nie są w istocie niczym innym, jak tylko symbolami, przedstawieniami stworzonymi dla ludu, transcendentnych stanów iluminacji na płaszczyźnie wyższej aniżeli życie i śmierć.

Powyższe uwagi zachowują wartość także w odniesieniu do identycznych znaczeń, jakie odnajdujemy pod zewnętrznym przebraniem chrześcijańskim, które nordycko-zachodnia tradycja heroiczna zmuszona była przybrać w okresie Krucjat, by móc zamanifestować się na zewnątrz. W ideologii krucjat wyzwolenie Świątyni, podbój Ziemi Świętej posiadają o wiele więcej punktów wspólnych z tradycją nordycko-aryjską, niż zazwyczaj skłonni jesteśmy przypuszczać. Odniesienie do mitycznego Asgardu, do odległej ziemi asów i bohaterów, gdzie śmierć nie ma władzy, a mieszkańcy cieszą się nieśmiertelnością i ponadnaturalnym pokojem są tutaj wyraźne. Święta wojna jawi się tutaj jako wojna całkowicie duchowa, tak iż porównywana jest przez kaznodziejów dosłownie do „oczyszczenia ogniem czyśćcowym jeszcze przed śmiercią”.

„Jakaż większa chwała dla was niż ukoronowanie laurem tryumfu w bitwie. Ale o ileż większą chwałę daje zdobycie na polu bitwy korony nieśmiertelności” – zwracał się do Templariuszy święty Bernard z Clairvaux. Chwała absolutna, ta sama, która przez teologów jest przypisywana Bogu na wysokościach niebios (in excelsis Deo), jest także udziałem krzyżowca. Na tym tle Jerozolima, święte miasto, jawi się w podwójnym aspekcie: jako miasto ziemskie i jako miasto niebiańskie, a krucjata stanowi rodzaj drogi wiodącej ku nieśmiertelności.

Zmienne losy wojenne krucjat przyniosły najpierw olśnienie, potem zmieszanie a nawet zachwianie wiary, ale w ostateczności przyniosły tylko oczyszczenie idei świętej wojny z wszelkich pozostałości materialistycznych. Nieszczęśliwy wynik krucjaty porównywany był z męstwem prześladowanym przez niepowodzenie, którego wartość może być osądzona i zrekompensowana jedynie w odniesieniu do życia pozaziemskiego. Tak więc ocena wartości przesunęła się na aspekt duchowy działania, ponad zwycięstwem czy klęską. Zatem wojna święta stanowi wartość samą w sobie, niezależnie od swoich widocznych rezultatów, jako środek uzyskania, poprzez poświęcenie aktywne elementu ludzkiego, realizacji ponadludzkiej.

To samo przesłanie, wzniesione do poziomu metafizycznego, pojawia się w znanym tekście indo-aryjskim – Bhagavad-gita. Współczucie i sentymenty humanitarne, które powstrzymują wojownika Arjunę przed wyruszeniem w pole przeciw wrogom, zostają osądzone przez Boga, jako „Tchórzostwo niegodne szlachetnego męża, które zamyka drogę do niebios”. Polecenie boga brzmi: „Jeśli zginiesz – zdobędziesz Raj; jeśli zwyciężysz – zdobędziesz panowanie nad ziemią. Dlatego ruszaj zdecydowanie do bitwy”. Nastawienie wewnętrzne, które może przekształcić małą świętą wojnę we wskazaną wcześniej wielką świętą wojnę, zostało opisane wyraźnie w następujących słowach: „Gdy poświęcisz mi każde działanie - stwierdza bóg – a twój duch utwierdzi się w najwyższym stadium twojego Ja, daleki od wszelkiej myśli o posiadaniu, wolny od duchowej gorączki – walcz”. W sposób równie wyraźny potwierdzona została czystość tego rodzaju działania, ponad wszelkimi namiętnościami i wszelkimi ludzkimi impulsami. „Gdy postawisz na tym samym planie wartość przyjemności i bólu, korzyści i straty, zwycięstwa i klęski, uzbrój się do walki: nie będzie ci zarzucona żadna wina”.

Jako ostateczny fundament metafizyczny bóg objaśnia różnicę pomiędzy absolutną duchowością, która jako taka jest niezniszczalna, a tym, co jako element cielesny i ludzki, posiada jedynie egzystencję iluzoryczną. Z jednej strony podkreślona została metafizyczna nierzeczywistość tego, co można stracić – przemijającego życia i śmiertelnego ciała. Z drugiej, Arjuna doświadcza tej formy manifestacji boskości, która jest potęgą miażdżącą z nieodpartą pewnością. W obliczu wielkości tej siły każda uwarunkowana forma egzystencji jawi się jako negacja. Tam, gdzie taka negacja zostanie aktywnie zanegowana, tam zatem gdzie w trakcie walki wszelka uwarunkowana forma egzystencji zostanie zmiażdżona i zniszczona, owa siła przejawia się w sposób przerażający. Na takiej bazie można właśnie uchwycić energię, która zdolna jest wywołać heroiczną transformację jednostki. W stopniu, w jakim zdolny jest działać w sposób czysty i absolutny, w sensie przedstawionym wyżej, wojownik zrywa okowy czynnika ludzkiego, przywołuje boga jako siłę metafizyczną, przyciąga ową siłę aktywną do siebie, odnajdując w niej iluminację i wyzwolenie. Odpowiednia maksyma z innego tekstu, przynależnego do tej samej tradycji, brzmi: „Życie – jak łuk; dusza – jak strzała; duch absolutny – jak cel do trafienia. Zjednocz się z owym duchem jak wypuszczona strzała wbijająca się w cel”.

Jeśli potrafimy dojrzeć tutaj najwyższą formę duchowej realizacji i heroizmu, wówczas naprawdę znaczący jest fakt, iż owo przesłanie zaprezentowane zostało w Bhagavad-gita, jako pierwotne dziedzictwo ario-solarne. W istocie nauki te zostały udzielone przez „Słońce” pierwszemu prawodawcy Ariów – Manu, a następnie kolejno przekazywane w ramach dynastii królów-kapłanów. W ciągu wieków nauki te zostały zagubione i dlatego musiały być ponownie odkryte przez boga, tym razem już nie kapłanowi, ale przedstawicielowi szlachetnego stanu wojowników – Arjunie.

***

Wszystko to, co powiedzieliśmy wyżej, pozwoli nam dojść do lepszego zrozumienia wewnętrznych znaczeń znajdujących się u podstaw innej grupy tradycji – klasycznych i nordyckich. Jako punkt odniesienia należy przyjąć tutaj obserwację, iż w tradycjach tych niektóre dokładne wyobrażenia symboliczne pojawiają się ze szczególną częstotliwością. Są to: wyobrażenie duszy jako demona, wyobrażenie bogini śmierci, wreszcie wyobrażenie bogini zwycięstwa, która często pojawia się także pod postacią bogini bitwy.

Dla dokładnego zrozumienia tych odniesień korzystne jest przede wszystkim wyjaśnienie, jakie znaczenie posiada dusza pojmowana jako demon lub geniusz. Człowiek antyczny pod postacią demona pojmował siłę działającą w głębi, która jest, można by rzec, życiem życia, gdyż kieruje wszystkimi czynnościami cielesnymi i duchowymi, których normalna świadomość nie obejmuje lecz które, mimo wszystko, w wysokim stopniu warunkują codzienną egzystencję i przeznaczenie jednostki. Pomiędzy tymi istotami duchowymi a mistycznymi siłami krwi i rasy istnieje, w pojęciu starożytnych, ścisły związek. I tak, na przykład, demon jawi się pod wieloma aspektami podobny larom, mistycznym istotom opiekuńczym plemienia lub rasy, o których Makrobiusz pisze: „Istnieją bóstwa, które utrzymują w nas życie – odżywiają nasze ciało i kierują naszą duszą”. Można powiedzieć, że pomiędzy demonem a normalną świadomością istnieje związek podobny temu, jaki zachodzi pomiędzy czynnikiem indywidualizującym a indywidualizowanym. Ten pierwszy, wedle nauk starożytnych, stanowi siłę ponadindywidualną, wyższą zatem od życia i śmierci. Drugi natomiast jest to świadomość uwarunkowana przez ciało i świat zewnętrzny, której przeznaczeniem jest rozkład lub efemeryczne przetrwanie właściwe cieniom. W tradycji nordyckiej wyobrażenie Walkirii posiada mniej lub bardziej to samo znaczenie, co demon. Wyobrażenie Walkirii opiera się w wielu tekstach na wyobrażeniach fylgii (towarzyszki), to jest istoty duchowej, działającej w człowieku, której sile podporządkowane są losy człowieka. I jako kyn-fylgia Walkiria jest, podobnie jak lary rzymskie, mistyczną siłą krwi. To samo odnosi się do fravashi z tradycji ario-irańskiej. Fravashi – stwierdza znany orientalista – jest to wewnętrzna siła każdego bytu ludzkiego, to co go podtrzymuje przy życiu, sprawia, że rośnie i trwa. Równocześnie fravashi, podobnie jak lary rzymskie, pozostawały w kontakcie z pierwotnymi siłami plemienia i były, tak jak Walkirie, budzącymi grozę boginiami wojny, niosącymi szczęście i zwycięstwo.

To jest pierwszy związek, który mieliśmy odkryć. Co wspólnego może mieć owa tajemnicza siła, która reprezentuje najgłębszą duszę rasy i czynnik transcendentalny w jednostce, z boginiami wojny? Dla poprawnego zrozumienia tego punktu należy przypomnieć, że starożytni Indo-Germanie posiadali koncepcję nieśmiertelności, można by rzec, arystokratyczną i zróżnicowaną. Nie wszyscy podlegali rozkładowi, przechodząc do owego stanu lemurycznego letargu, którego starożytnymi wyobrażeniami symbolicznymi były Hades i Niflheim. Nieśmiertelność jest przywilejem nielicznych i, wedle koncepcji aryjskiej, przede wszystkim przywilejem bohaterów. Dalsze istnienie, i to nie jako cień, ale jako półbóg, zarezerwowane jest dla tych, którzy dzięki szczególnej akcji duchowej wznieśli się z jednej natury do drugiej. Nie możemy niestety dostarczyć tutaj wszystkich dowodów, aby usprawiedliwić następujące stwierdzenie: technicznie owa akcja duchowa polegała na transformacji Ja indywidualnego ze stanu normalnej świadomości ludzkiej, ograniczonej i zindywidualizowanej, w rodzaj siły pierwotnej, ponadindywidualnej, która jest ponad narodzinami i śmiercią, z którą koresponduje wspomniana wcześniej koncepcja demona.

Właśnie demon jest ponad wszystkimi formami skończonymi w jakich się manifestuje – nie tylko dlatego, że reprezentuje siłę pierwotną całego plemienia, ale także pod względem intensywności. Gwałtowne przejście od zwykłej świadomości do owej siły symbolizowanej przez demona wywołuje w konsekwencji niszczący kryzys, tak jak piorun w następstwie zbyt wielkiego napięcia potencjałów. Mamy zatem do czynienia z przypadkiem, gdy w warunkach całkowicie wyjątkowych, demon wybucha w człowieku i w ten sposób wywołuje destrukcyjną transcendencję: następuje swego rodzaju aktywne doświadczenie śmierci. Staje się zatem jasny drugi związek, gdy wyobrażenie demona w starożytnych mitach miesza się z wyobrażeniem bogini śmierci. W tradycji nordyckiej wojownik widzi swą Walkirię właśnie w chwili śmierci lub śmiertelnego niebezpieczeństwa.

Idziemy dalej. W ascezie religijnej, umartwienia, wyrzeczenie się własnego Ja, porzucenie wszystkiego dla Boga, są środkami za pomocą których próbuje się właśnie sprowokować wspomniany wyżej kryzys i przezwyciężyć go pozytywnie. Powszechnie znane są określenia, takie jak „śmierć mistyczna”, lub też „ciemna noc duszy”, które wskazują takie właśnie zjawisko. W ramach tradycji heroicznej natomiast droga do tego samego celu prowadzi poprzez napięcie aktywne, poprzez dionizyjskie wyzwolenie elementu działania. Na najniższym stopniu odpowiadającej fenomenologii obserwujemy na przykład zjawisko tańca, stosowanego jako technika święta dla wywołania i sprowadzenia, poprzez ekstazę duszy, sił leżących w głębi. W życie jednostki, wyzwolone poprzez rytm dionizyjski, wchodzi inne życie, niejako wykwita z podstawowego korzenia. Dziki Oddział (Wildes Heer), Furie, Erynie i inne podobne istoty duchowe ucieleśniają ową siłę w kategoriach symbolicznych. Odpowiadają ujawnieniu się demona w jego przerażającej i aktywnej transcendencji. Na stopniu wyższym sytuują się natomiast sakralne igrzyska wojenne. Jeszcze wyżej stoi wojna. W ten sposób wracamy ponownie do pierwotnej aryjskiej koncepcji walki i ascezy wojownika.

W najbardziej niebezpiecznym momencie heroicznej walki ujawnia się możliwość tego rodzaju ponadnormalnych doświadczeń. Już samo łacińskie wyrażenie ludere (grać, walczyć), wydaje się zawierać ideę „rozwiązania” (risolvere). Jest to tylko jedna z wielu aluzji do zawartych w walce możliwości wyzwolenia z ograniczeń indywidualnych i uwolnienia ukrytych sił z głębi. Wynika stąd podstawa trzeciej asymilacji: demony, lary, Ja indywidualizujące są identyczne nie tylko z Furiami, Eryniami i innymi rozpętanymi naturami dionizyjskimi, które ze swej strony mają wiele cech wspólnych z boginiami śmierci; przyjmują także identyczne znaczenie względem dziewic, które prowadzą wojowników do ataku w czasie bitwy: Walkirie i Fravashi są określane w tekstach na przykład, jako budzące grozę, wszechpotężne, słuchające i obdarowujące zwycięstwem tych, którzy je wzywają – lub, mówiąc lepiej, tych, którzy potrafią je wywołać wewnątrz siebie samego.

Stąd do ostatniego podobieństwa jest już tylko krótki krok. Te same wojownicze istoty przybierają w tradycjach aryjskich cechy bogiń zwycięstwa; ta metamorfoza charakteryzuje właśnie szczęśliwe zakończenie wspomnianych wcześniej doświadczeń wewnętrznych. Tak jak demon oznacza głęboką i ponadindywidualną moc w swym stanie uśpionym względem uporządkowanej świadomości; tak jak Furie i Erynie odzwierciedlają specyficzną manifestację rozpętania i erupcji sił demonicznych, a boginie śmierci, Walkirie, fravashi, itp. odwołują się do podobnych sytuacji, o ile te realizowane są poprzez walkę heroiczną; podobnie bogini Zwycięstwa jest wyrazem tryumfu Ja nad tą mocą. Bogini Zwycięstwa oznacza zwycięskie dążenie w stronę stanu usytuowanego ponad niebezpieczeństwem wpisanym w ekstazę i inne formy subosobowej destrukcji, niebezpieczeństwo czające się zawsze poza frenetycznym momentem akcji dionizyjskiej, a nawet akcji heroicznej. Dążenie w stronę stanu duchowego rzeczywiście ponad-osobowego, który czyni wolnym, nieśmiertelnym, wewnętrznie niezniszczalnym; tzw. „tworzenie się jedności z dwojga” (dwóch elementów natury ludzkiej) wyraża się właśnie w tej reprezentacji świadomości mitycznej.

Przejdziemy teraz do dominującego znaczenia pierwotnych tradycji heroicznych, to jest do mistycznej koncepcji zwycięstwa. Fundamentalną przesłanką jest tu wzajemna relacja pomiędzy elementem fizycznym i metafizycznym, widzialnym i niewidzialnym, która była pojmowana wszędzie tam, gdzie działania duchowe ujawniały swe cechy ponadindywidualne i wyrażały się poprzez czynności i fakty realne. Realizacja duchowa na tej podstawie przedstawiona była jako utajona dusza pewnych działań autentycznie wojennych, których ukoronowanie stanowiło efektywne zwycięstwo. Zatem, aspekty materialne zwycięstwa militarnego stanowiły wyraz akcji duchowej, która spowodowała zwycięstwo, w punkcie w którym łączy się to, co zewnętrzne i to, co wewnętrzne. Zwycięstwo jawi się, jako namacalna oznaka konsekracji i mistycznego odrodzenia dokonujących się w tym samym punkcie. Furie i Śmierć, którym wojownik stawiał czoło materialnie na polu bitwy, atakowały go także wewnętrznie, na płaszczyźnie duchowej, w postaci groźnego rozpętania pierwotnych sił w jego wnętrzu. W momencie, gdy wojownik zdoła zatryumfować nad tymi siłami, zwycięstwo należy do niego.

Na tym tle można również wyjaśnić, dlaczego w świecie Tradycji, każde zwycięstwo nabiera znaczenia sakralnego. Tak więc wódz armii obwołany na polu bitwy oferuje doświadczenie obecności owej siły mistycznej, która go przekształciła. Staje się więc zrozumiałe głębokie znaczenie nieziemskiego charakteru wypływające z chwały i „boskości” zwycięzcy, jak również okoliczność, iż starożytna rzymska celebracja tryumfu przybierała cechy bardziej sakralne aniżeli militarne. Symbolizm, odwołujący się w pierwotnych tradycjach aryjskich do bogiń zwycięstwa, Walkirii i innych analogicznych istot, które wiodą duszę wojownika do „nieba”, podobnie jak mit zwycięskiego bohatera, jak dorycki Herakles, który otrzymuje od Nike (bogini Zwycięstwa) koronę, pozwalającą mu korzystać z olimpijskiej nieśmiertelności, symbolizm ten jawi się nam teraz w zupełnie innym świetle. Staje się teraz jasne, jak powierzchowny i błędny był pogląd, wedle którego wszystko to było jedynie poezją, retoryką i bajką.

Teologia mistyczna naucza, że w glorii wypełnia się uświęcająca transfiguracja duchowa, a ikonografia chrześcijańska przedstawia głowy świętych i męczenników otoczone aureolą glorii. Wszystko to wskazuje na dziedzictwo, chociaż osłabione, naszych najwznioślejszych tradycji heroicznych. Już tradycja ario-irańska znała ogień niebiański, pojmowany jako „chwała” – Hvareno – która zstępowała na królów i wodzów, dając im nieśmiertelność i stanowiąc świadectwo zwycięstwa. Starożytna promienista korona królewska symbolizowała właśnie glorię, jako ogień solarny i niebiański. Światło, blask słoneczny, chwała, zwycięstwo, boskość królewska, są to wyobrażenia, które w świecie aryjskim pojawiają się w ścisłym wzajemnym związku, i to nie w kategoriach abstrakcyjnych, jako wymysł ludzki, lecz jako oznaczenie sił i potęg absolutnie realnych. W takim kontekście mistyczna doktryna walki i zwycięstwa stanowi dla nas świetlisty wierzchołek naszej wspólnej koncepcji działania w sensie tradycjonalistycznym.

***

Koncepcja tradycjonalistyczna przemawia do nas dzisiaj w sposób jeszcze dla nas zrozumiały, naturalnie jeśli abstrahujemy od jej manifestacji zewnętrznych i uwarunkowanych przez czas. Jeśli dziś pragniemy przezwyciężyć ową wycieńczoną, anemiczną duchowość, opartą na abstrakcyjnych spekulacjach lub ckliwych sentymentach, i jeśli, równocześnie, chcemy także przezwyciężyć degenerację – w sensie materialistycznym – działania, to czyż można znaleźć, dla spełnienia tego zadania, lepszy punkt odniesienia aniżeli przedstawiony wyżej pierwotny ideał człowieka aryjskiego?

Co więcej, napięcia materialne i duchowe doszły ostatnimi laty na Zachodzie do takiego punktu, że mogą być rozwiązane tylko poprzez walkę. Wraz z obecną wojną zmierza do swego końca pewna epoka i rozbudzone zostały siły, które nie mogą być zdominowane i przekształcone w swej dynamice przez nową cywilizację abstrakcyjnych idei, uniwersalistycznych przesłanek i irracjonalnie pojmowanych mitów. Narzuca się konieczność akcji o wiele głębszej i istotniejszej, aby na ruinach świata podminowanego i skazanego na zagładę zaczęła się dla Europy nowa epoka.

W takiej perspektywie wiele zależy od sposobu, w jaki jednostka może dać wyraz doświadczeniu walki, to jest, czy będzie zdolna przyjąć heroizm i poświęcenie jako khatarsis, jako środek wyzwolenia i rozbudzenia wewnętrznego. Nie tylko dla ostatecznego i zwycięskiego końca wydarzeń tego burzliwego okresu, ale także aby nadać formę i treść nowemu porządkowi, jaki wyłoni się ze zwycięstwa, to przedsięwzięcie naszych bojowników – wewnętrzne, niewidzialne, dalekie od wszelkiego gestu i wielkich słów – ma decydujące znaczenie. Właśnie w bitwie należy rozbudzić i zahartować tę siłę, która, ponad zawieruchą krwi i cierpienia, nowym blaskiem i trwałym pokojem umożliwi nową twórczość.

Z tego względu dziś powinniśmy znowu nauczyć się na polu bitwy czystego działania, działania nie tylko w znaczeniu męskiej ascezy, ale także w sensie oczyszczenia i drogi wiodącej w stronę wyższej formy życia, działania mającego wartość samo w sobie, co oznacza, w pewnym sensie, właśnie powrót do pierwotnej tradycji aryjskiej i zachodniej. Z najodleglejszych czasów dobiega nas brzmienie sugestywnych słów: „Życie – jak łuk; dusza – jak strzała; duch absolutny – jak cel do trafienia”. Kto dziś jeszcze potrafi przeżywać bitwę w takim znaczeniu, ten pozostanie niezłomny, gdy wszyscy inni upadną i stanowić będzie siłę nie do pokonania. Ten nowy człowiek pokona w sobie każdy dramat, każdy mrok, każdy chaos i u zarania nowych czasów reprezentować będzie początek nowego rozwoju. Wedle pierwotnej tradycji aryjskiej, taki heroizm najlepszych może przybrać realną funkcję ewokującą, tzn. przywrócić, rozluźnioną od wieków, więź pomiędzy światem i zaświatami. Zatem, walka nie będzie krwawą rzezią, ani też smutną koniecznością uwarunkowaną jedynie wolą panowania, ale stanie się sprawdzianem misji i prawa określonego narodu. Pokój nie będzie zaś oznaczać ponownego pogrążania się w codziennej burżuazyjnej szarzyźnie, ani też rozluźnienia napięć duchowych działających w czasie bitwy, ale oznaczał będzie dopełnienie tej ostatniej.

Także z tego względu pragniemy dziś ponownie podjąć starożytne wyznanie wiary, wyrażające się w słowach: „Krew bohaterów bliższa jest Bogu, aniżeli inkaust uczonych i modlitwa kapłanów”. Zasada ta znajduje się także u podstaw tradycjonalistycznej koncepcji, zgodnie z którą w świętej wojnie działają, bardziej niż jednostki, pierwotne mistyczne siły rasy. Owe pierwotne siły tworzą imperia światowe i przynoszą ludziom zwycięski pokój.

tłumaczenie: Bogdan Kozieł

Tekst ukazał się w “Szczerbcu”, czasopiśmie Narodowego Odrodzenia Polski.
Przedruk całości lub części wyłącznie po uzyskaniu zgody redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Pismo do nabycia:
http://www.archipelag.org.pl/


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Tagi: , , , ,

Podobne wpisy:

  • 5 lutego 2020 -- Julius Evola: Wielka i mała święta wojna
    Zważywszy na to, że w tradycyjnym światopoglądzie wszelka rzeczywistość była jednocześnie symbolem, akcja zaś rytuałem, prawdą było to również odnośnie wojny; przybrawszy charakter...
  • 7 marca 2017 -- Bogdan Kozieł: Nowy Człowiek Legionu Archanioła Michała
    Legion Michała Archanioła był w latach 30. XX wieku w bardzo dużym stopniu organizacją realizującą ideały tradycjonalizmu integralnego, zresztą sam Evola wysoko cenił Legion i Codr...
  • 22 listopada 2018 -- Julius Evola: Duch arystokratyczny a rasizm
    Istnieje duch arystokratyczny i istnieją różne jego wcielenia związane z określonym czasem i miejscem. Wcielenia te, jako takie, posiadają charakter przypadkowy, posiadają genezę, ...
  • 10 października 2013 -- Julius Evola: Rodzaje heroizmu
    Problem, na który często zwracaliśmy uwagę, i który posiada szczególne znaczenie w rozważaniach na temat „rasy wewnętrznej”, wiąże się z faktem, że oprócz samego zagadnienia śmierc...
  • 23 lipca 2015 -- Julius Evola: Prawo do życia
    Zamierzamy omówić tutaj krótko nie prawo do życia w ogólności, lecz prawo do własnego życia, zgodnie z antyczną formułą ius vitae necisque, która oznacza moc zaakceptowania ludzkie...
Subscribe to Comments RSS Feed in this post

2 Komentarzy

  1. Tekst pozwolił mi rzucić od razu nowe spojrzenie na wszelkie ruchy rodzimowierców, zadrużne itd. w Polsce, które w znacznej mierze swoje siły poświęcają na krytykę Katolików.

    Świetnie się czytało.

  2. Julius Evola [właściwie: Giulio Cesare Andrea baron Evola] – ur. 19 V 1898 w Rzymie, zm. 11 VI 1974 tamże; włoski filozof, badacz cywilizacji i duchowości, myśliciel metapolityczny, poeta i malarz; współtwórca Tradycjonalizmu integralnego i patron ideowy radykalnej prawicy….
    https://www.nacjonalista.pl/2012/07/24/prof-jacek-bartyzel-julius-evola/

Odpowiedz na cwp966 Anuluj odpowiedź

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*