life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Wyatt: Azjatyckie dygresje

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Od 1989 roku w Polsce upadł komunizm, nastała era demokracji importowanej z Zachodu. Mimo to, w wielu dziedzinach życia Europejczyków nie obserwujemy rozrastania się wpływów świata zachodniego, tylko obserwujemy oplatanie cywilizacji europejskiej niczym ośmiornica przez Azję orientalną, w dużej mierze poddaną wpływom komunizmu. Trochę przypomina mi to snute w domu rzekome przepowiednie królowej Saby według których miał nadejść moment zdominowania świata przez żółtą rasę. Temat nie dotyczy jednak ani przepowiedni ani kreowania wizji „żółtego zagrożenia”, dotyczy on krótkiej analizy sytuacji związanej z wpływem kulturowym, politycznym i ekonomicznym państw żółtej Azji na cywilizację białego człowieka.

Wpływ Azji na Europę można już zaobserwować na przełomie lat 80 i 90, gdy rozwój przemysłu (początkowo lekkiego) w krajach azjatyckich takich jak Chiny zapoczątkował wzajemną interakcję kapitalistycznych firm zachodnich z władzami państw azjatyckich, w tym tych komunistycznych. Nie przeszkodziły temu różnice ideologiczne, biznes osiągnął przewagę nad ortodoksją ideową. Demokraci zaakceptowali współpracę z dyktaturami, komuniści azjatyccy zaakceptowali współpracę z kapitalistami. Rynek krajów europejskich zaczęła zalewać tania chińszczyzna i podrabiane przedmioty. Zachodnie firmy liczyły na łatwy zysk, nietrudno było się domyśleć, że po latach wyrośnie im ogromna konkurencja dążąca do wyeliminowania swoich rywali. Dzisiaj świat zbiera tego plon w postaci wschodzącego supermocarstwa (być może w przyszłości hipermocarstwa) – Chin.

Kwestie ekonomiczne i polityczne wzrostu chińskiej potęgi raczej wydają się jasne, więc skupię się na aspekcie, który mnie ciekawi w większym stopniu. Jest nim aspekt kulturowy, który można odnieść również do geopolityki. Okres wyśmiewania przysłowiowych „mangozjebów” na prawicy wydaje się powoli odchodzić w przeszłość. Już teraz wątki anime w kręgach alter-prawicy wykorzystywane są do tworzenia memów internetowych na podobnej zasadzie, na jakiej do tworzenia memów wykorzystane zostały postaci takie jak Pepe the Frog lub Moon Man. Wielu „z klimatu” wie, czym jest japoński film animowany Jin-Roh, niektórzy być może słyszeli o filmie „Shinpi no hô”, w której państwo nazistowskie wzorowane na Chinach planuje podbój Japonii, a następnie reszty świata. Więc wątki azjatyckiej popkultury weszły do zarówno prawicowego, jak i lewicowego mainstreamu.

Niestety, popularyzacja azjatyckiej popkultury wśród młodzieży przyniosła za sobą również negatywne skutki. Nurty typu k-pop lub j-pop w dużej mierze przyczyniły się do zjawiska, które możemy nazwać „banalizacją młodzieży”, co z kolei sprzyja liberalizacji mentalności młodzieży.

Co daje państwom azjatyckim popularyzacja ich popkultury w społeczeństwach pozaazjatyckich? Jest to dla nich ogromny kapitał kulturowy, który nie tylko daje im ogromne wpływy finansowe poprzez popularność miejscowych celebrytów lub wzmożoną turystykę, ale też jest bardzo dobrym narzędziem do kreowania pozytywnego wizerunku tych państw w obcych społeczeństwach i w ten sposób wzmacniania własnego soft power. Z pewnością Polska powinna odrobić lekcję z tej dziedziny.

Niewątpliwym jest, że coraz bardziej popularne chińskie media społecznościowe są asem w rękawie ChRL, zwłaszcza jej służb. Miarą siły danego państwa jest w XXI wieku wpływ państwa na przestrzeń informacyjną własnego społeczeństwa, społeczeństw sojuszniczych i społeczeństw wrogich. Chiny są zdecydowanym rywalem dla takich państw, jak Japonia, Korea Południowa, czy Tajwan. Mimo to, to właśnie chińskie media takie jak TikTok odgrywają ogromną rolę w popularyzacji na Zachodzie popkultury tych państw. Przyczyna tego może być dwojaka. Z jednej strony Chiny zdają sobie sprawę, że jeśli chcą uzyskać dominację w Azji Wschodniej i szeroki dostęp do Pacyfiku to w końcu będą musiały „wyrwać” Stanom Zjednoczonym ich pacyficzno-azjatyckich sojuszników, przybliżyć ich do siebie, by te państwa stały się sojusznikami Chin. Inny powód jest bardziej prozaiczny. Przeciętny mieszkaniec Europy, czy Stanów Zjednoczonych nie odróżnia Chińczyka od Japończyka i tym bardziej nie wie nic o sporach politycznych między nimi. Obecnie chińska popkultura jest mniej wpływowa od japońskiej i koreańskiej, więc wspierając rozwój popkultury tych krajów Chińczycy promują ogólnie Azję Wschodnią i pośrednio własny kraj.

Jakie wnioski powinni wyciągnąć z tego europejscy i biali amerykańscy nacjonaliści? Wpływ kulturowy żółtej Azji jest nieunikniony. To od nas zależy, czy wykorzystamy ten fakt do osiągnięcia pozytywnych celów, czy też prześpimy ten moment. Możliwości do wykorzystania jest kilka. W odpowiedzi na dekadenckie treści popkultury azjatyckiej możemy wypromować pozytywne elementy kulturowe Azji mogące wzbogacić kulturę europejską i tym bardziej amerykańską. Np. azjatyckie sztuki walki, w lepszych czasach (w czasach, za którymi czują nostalgię inicjatorzy nurtu fashwave) bardzo popularne; konserwatywne wartości wynikające z kodeksu bushido, z konfucjanizmu i z azjatyckich systemów duchowych i filozoficznych; militarystyczne wartości z historii państw azjatyckich; popularyzacja historii azjatyckich nacjonalizmów. Może to się odbyć za pomocą współczesnych form przekazywania treści. Europejscy nacjonaliści oraz biali nacjonaliści w Ameryce mogliby próbować nawiązywać szersze relacje z nacjonalistami z krajów azjatyckich (początkowo z Japonii) z jednej strony popularyzując tam formy alt-rightu mieszając je z japońską popkulturą, popularyzując europejskie idee nacjonalistyczne (narodowy syndykalizm, konserwatywną rewolucję, korporacjonizm, terceryzm itd.). W niektórych państwach azjatyckich istnieje możliwość popularyzacji chrześcijańskich form nacjonalizmu, zwłaszcza w Korei Południowej i na Filipinach, gdzie chrześcijaństwo jest powszechnie wyznawaną religią.

Z pewnością należy odrzucić wyższość Europejczyków na podstawie tez o wyjątkowości kultury europejskiej. Kultura europejska owszem, jest wyjątkowa, ale tylko we własnym zakresie. Licząc na miraże wyższości Europejczyków nad resztą ludzkości tradycjonalistycznie zorientowani nacjonaliści nigdy nie osiągną sukcesu. Nacjonalizm musi wytworzyć własną, w zdrowym umiarze pojętą wersję internacjonalizmu opartego o zasadę etnopluralizmu.

Wyatt

Players fight against the sky.


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Tagi: , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

6 Komentarzy

  1. Przedstawiciele rasy żółtej to w większości rasiści. Nawet nie chodzi o rasizm międzyrasowy ale nawet ten wewnętrzny, plemienny. Trochę znam temat chiński i znajomy opisywał, że pochodząc z zachodu kraju, mając inne „chamskie” rysy, na bogatym wschodzie był traktowany gorzej. U nas ludzie opalają się, spalają skórę na wzór mulatów. W krajach azjatyckich jasna skóra to powód do dumy.

    Po białych zostaną czarni i żółci. Wygrają ci ostatni.

    • I tak i nie. W krajach azjatyckich istnieje zdrowo pojęta ksenofobia polegająca na naturalnym instynkcie redukowania obecności obcych w ich krajach, ale nie jest to rasizm rozumiany tak, jak go rozumiał Rosenberg. Sinocentryzm polega głównie na poczuciu wyższości kulturowej Chińczyków, a sami Chińczycy są w stanie współpracować z innymi o ile mają taką możliwość. Zdarzają się nieetyczne zachowania w ramach interakcji z obcymi, ale to już inny temat.

    • A jak go rozumiał Rosenberg? Może mi jeszcze powiesz, że go czytałeś? Zrozumiałeś? Nie sądzę. Gdybyś go czytał to byś wiedział, że darzył chińską kulturę szacunkiem i ostro potępiał biały imperializm wobec Chin. Ale tego ci twój (((net))) nie powiedział, co nie? Do książek! Zamiast czytania gówna jakiś (((wyattow))), sięgnąć po książki, choćby napisane przez starego dobrego Alfreda Rosenberga ;)

    • @Kamil
      W zasadzie to już nie interesują mnie tego typu dyskusje ale zrobię dla ciebie specjalnie wyjątek. Gówno mnie obchodzą jakieś rosenbergi i nie zamierzam tego czytać bo to nie jest do życia potrzebne. Dziękuję za uwagę.

    • 1. Skoro już cię nie interesuje polityka, to co robisz na politycznej stronie? To raz.

      2. Dwa: nie, autor Mitu nie jest do życia potrzebny, ale do dobrego życia potrzebny jest idealizm, który można zaczerpnąć m.in. od niego, ale też z Ewangelii, od Codreanu, Degrelle’a, Dariusza Zalewskiego, Kevina MacDonalda, Petera Jentschury, Gary’ego Wilsona albo nawet (niektórych tekstów) Dugina. Z różnych źródeł.

      3. Dzięki za koment, bo przypomniał mi o tekście Laseckiego o emo-prawicy ;)

  2. Julius Evola – O istocie Zen
    tradycjonalizm.net/juliusevola/zrodla/o-istocie-zen

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*