Co wydarzyło się w Unii Europejskiej w 2025 roku? Widzimy tu dalsze oddalanie się od Stanów Zjednoczonych. UE nadal podąża za globalistyczną agendą. Najwyraźniej europejscy przywódcy postanowili poczekać na erę „po Trumpie”, w której – taką mają nadzieję – że Demokraci obejmą władzę i powrócą do starej, globalistycznej linii.
W związku z tym europejscy przywódcy początkowo próbowali schlebiać Trumpowi i przekonywać go do kontynuowania polityki poprzedników, ale to nie przyniosło skutku.
W rezultacie między USA a Unią Europejską pojawił się poważny rozdźwięk, do tego stopnia, że samo istnienie NATO zostało zakwestionowane. Na Zachodzie coraz głośniej mówi się o zbliżającym się końcu sojuszu i nieodwracalnej rozbieżności interesów Europy i Ameryki. Jednocześnie wysunięto pomysł utworzenia nowego klubu – C5 (Core 5) [„Rdzeń Pięciu”] – który obejmowałby następujące państwa cywilizacyjne: USA, Rosję, Chiny, Indie i Japonię.
Europa nie będzie włączona do tego klubu. Model ten został sformułowany i zaproponowany w samej Ameryce. Jest to idea radykalnej restrukturyzacji świata: nie G7 czy G20, ale C5. To „twarda wielobiegunowość” oparta na państwach cywilizacyjnych, zorientowana na Wschód, a nie na Zachód, na Pacyfik, a nie na Atlantyk.
W tym schemacie nie ma miejsca ani dla NATO, ani dla UE. Japonia jest naturalnym sojusznikiem USA w C5. Rosja i Chiny są sojusznikami politycznymi, gospodarczymi, surowcowymi i ideologicznymi. Indie znajdują się pomiędzy nimi jako siła, która jest przyjazna zarówno Rosji, jak i USA. To unikalna konfiguracja nowej geopolityki, pozostawiająca globalizm, atlantyzm i liberalizm w przeszłości. Wszyscy gracze opierają się na tradycyjnych wartościach.
Obserwujemy również konserwatywny zwrot w Ameryce Łacińskiej, a nawet w Europie konserwatywne ruchy populistyczne zyskują na sile. Jeśli weźmiemy pod uwagę czynnik ideologiczny, to w roku 2025 konserwatyzm obronił prawo do bycia wiodącą ideologią na skalę globalną. Znaczenie tradycyjnych wartości jest przywracane we wszystkich społeczeństwach. Wyjątkiem jest oficjalna Europa, ale nawet tam obrońcy tradycji umacniają swoją pozycję. Kilka krajów – Węgry, Słowacja, Czechy, a do pewnego stopnia Polska i Włochy (pomimo rusofobii tych ostatnich) – już podążają w kierunku konserwatywnych nurtów ideologicznych.
Zatem, w ujęciu światopoglądowym, rok 2025 stał się rokiem gwałtownego wzrostu tradycjonalizmu. Rosja podążała w tym kierunku od dawna, a decydujący zwrot nastąpił po rozpoczęciu Specjalnej Operacji Wojskowej. A „czynnik Trumpa” pokazał, że możliwe jest podążanie w tym samym kierunku z drugiej strony, z Zachodu.
Wzrost światowego konserwatyzmu i upadek liberalnych dogmatów nie jest zjawiskiem przejściowym, lecz procesem globalnym. W roku 2025 nastąpił istotny punkt zwrotny: jeśli globalizm był wcześniej uważany za coś dominującego, to teraz dominuje powrót do strategii konserwatywnych. Dotyczy to zarówno Zachodu, jak i Wschodu, społeczeństw chrześcijańskich, islamskich, hinduistycznych i chińskich.
Innymi słowy, rok 2025 stał się „rokiem konserwatywnej rewolucji” na skalę globalną, głównym punktem zwrotnym w konfrontacji między suwerennością a liberalnym globalizmem. Trudno to przecenić. Nawet Michael McFaul, globalista, liberał i zagorzały przeciwnik Rosji, napisał w tym roku książkę zatytułowaną „Autocrats vs. Democrats: China, Russia, America, and the New Global Disorder” [„Autokraci kontra Demokraci: Chiny, Rosja, Ameryka i nowy globalny niepokój”], w której próbuje opisać obecną sytuację. Charakterystyczne jest to, że McFaul zalicza teraz do „reżimów autorytarnych”, z którymi wzywa wszystkich demokratów na świecie do walki, nie tylko Rosję i Chiny, ale także obecnego prezydenta USA i, faktycznie, same Stany Zjednoczone. Dzięki temu obóz światowego konserwatyzmu staje się praktycznie dominujący, a liberalni globaliści przechodzą do globalnej opozycji. Owszem, nadal zajmują stanowiska w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech, ale są to już walki straży tylnej.
Oczywiście, nie wszystko w minionym roku poszło tak gładko, jak byśmy sobie tego życzyli. Ani jak obiecywał Trump. Jednakże ruch ten postępuje na wszystkich frontach jednocześnie: świat staje się wielobiegunowy, państwa umacniają swoją suwerenność, a wartości konserwatywne zaczynają dominować w skali globalnej. Nadchodzący rok prawdopodobnie będzie rokiem wielkich wstrząsów. Porządek świata nigdy nie zmienia się stopniowo. Dotarliśmy już do punktu, w którym linia podziału jest wyraźna. Dlatego ryzyko wojny światowej w 2026 roku będzie jeszcze wyższe niż w 2025 roku.
Aleksandr Dugin

Tłumaczenie: dr Krzysztof Karczewski
Źródło: geopolitika.ru
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Najnowsze komentarze