Nakładem Wydawnictwa Magna Polonia ukazała się książka Siergieja Miełgunowa „Czerwony Terror w Rosji 1918 – 1923”. Autor – rosyjski historyk, polityk i publicysta – daje nam obraz bolszewizmu w praktycznym wymiarze od chwili jego narodzin. Jest to praca niezwykła, można by rzec osobiste martyrologium, albowiem autor choć sam o poglądach socjalistycznych, jednak posiadający zdrowy rozsądek i odwagę, aby głosić prawdę; pokazuje nam rozmiar terroru i rozmach eksterminacji, jakiej dokonywali bolszewicy od samego początku swojej działalności.
Co może dać polskiemu czytelnikowi ten swoisty raport o zbrodniach bolszewickich? Myślę, że jest to jedna z niewielu prac, dostępnych na rodzimym rynku wydawniczym, która wnika dość szczegółowo w wydarzenia, które dla nas pozornie są odległe choć straszne i bardzo polityczne, do których wciąż się odwołujemy. Szczególnie teraz, kiedy bardzo intensywnie utożsamia się bolszewizm z Rosyjskim Imperium, oraz nachalnie usiłuje się nałożyć Rosjanom maski Lenina, Trockiego i Stalina. Oczywiście, że bolszewicy w Rosji mają się nadal dobrze (jak i w IIIRP postkomuniści), to prawda, że widmo komunizmu wciąż krąży po świecie, ale są ludzie, którzy sięgają głębiej; przed rok 1917, a Miełgunow umożliwia nam zrozumieć te wszystkie opisane przez siebie wydarzenia, których konsekwencje trwają po dziś dzień.
Czym jest Czerwony Terror? Możemy nieco wyjść poza rosyjskiego historyka i znając treść tej książki dać odpowiedź o skutkach tych opisanych wydarzeń, które choć działy się wtedy w Rosji, to rozlały się szybko po świecie. Wiek XX , to na początku tego stulecia wiek szatana odzianego w sierp i młot, w swastykę, w czerwono – czarne sztandary, w Stars and Stripes, w Union Jack. Można wymienić wiele symboli, w których czerwień ma swoje niezmienne demoniczne i krwawe znaczenie, o czym można się przekonać czytając książkę Miełgunowa.
Co my wiemy o Rosji i co kolejne pokolenie Polaków jest w stanie zrozumieć? Chyba tylko tyle ile wcisną nam do głów media, reprezentujące jeden, subiektywny punkt widzenia. Niektórzy z nas znają twórczość Aleksandra Sołżenicyna, który wypadł z mody za to, że dostrzegł i mówił o źródłach finansowania bolszewizmu, nie uległszy zachodnim mirażom szczęścia. Może czytaliśmy biografię Stalina napisaną przez Edwarda Radzińskiego, wiemy co nie co o Rasputinie, a potem znamy medialną historię ZSRR. Ale to przecież nie Rosja. To już twór, będący konsekwencją Czerwonego Terroru, zapoczątkowanym wystrzałem z Aurory.
Wróćmy jednak do książki Siergieja Miełgunowa. Autor jest dokładny i dość wnikliwie przedstawia nam sposoby i charakter dokonywanych prześladowań. Był to zaplanowany z rozmachem zamach na rosyjskie elity, klasę średnią, na ludzi, którzy mogliby tworzyć – według Czeki – antybolszewickie podziemie, zagrażać komunistom w budowaniu ich raju na ziemi. Kiedy patrzymy dzisiaj na Rosję i często się dziwimy czemu tak tam jest, to nie zdajemy sobie sprawy, jak wielu Rosjan wymordowano, wygnano, zdemoralizowano, aby masy pozostawione przy życiu nigdy nie zagrażały sowieckiej władzy, która przecież niczym III Rzesza, miała być tysiącletnia.
„Czerwony Terror w Rosji 1918 – 1923” nie daje nam wszystkich odpowiedzi odnośnie bolszewizmu, ale pozwala pewne rzeczy zrozumieć. Przede wszystkim to, że eksterminacja nie jest przypadkowa i jest celowa. Wiek XX pogrzebał La Belle Epoque i czasy rycerskie zostały pokonane przez terror, czystki, eksterminacje, przez odpowiedzialność zbiorową, deportacje. O początkach tych diabelskich czasów jest właśnie praca Mielgunowa, która dotyczy tylko niewielkiego fragmentu z dziejów ludzkiej niegodziwości. Wartości tej pracy dodaje fakt, że autor sam na własnej skórze doświadczył „dobrodziejstw” bolszewii.
Mam nadzieję, że wydawnictwo Magna Polonia wyda inne prace rosyjskich historyków odnośnie bolszewizmu – jego genezy, twórcach, wykonawcach, kulisach, znaczeniu i skutkach – bolszewizmu, o którym tak wiele się mówi i wciąż tak mało wie.
TJK
*

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







„ale są ludzie, którzy sięgają głębiej; przed rok 1917”
I dobrze, bo agresywny carski imperializm w niczym nie był lepszy dla Polski od agresywnego bolszewickiego imperializmu.
xd
Panie „xd” radzę zacząć czytać książki.
Zabawne, jakoś nie przypominam sobie żeby carat wymordował kilkadziesiąt tysięcy polskich oficerów czy dokonał ludobójstwa na ponad 100 tysięcy obywateli jak podczas Operacji Polskiej NKWD.
Kwestia jest taka, że Piłsudski się wypiął na białych, a potem mesjanizował na czerwonych. Jak skończony idiota. Jakby pomógł Białym, to Polska na wschodzie miałaby spokój i pomoc carskiej Rosji w wojnie z Niemcami, aczkolwiek nie wiadomo, czy wówczas Hitler nie machnąłby na wojnę z caratem ręką, a poszedł tylko na Francję i Anglię z Polską i Rosją, jak chciał Skiwski.
„Panie „xd” radzę zacząć czytać książki.”
Mogę powiedzieć to samo, proszę spojrzeć chociażby na Mackiewicza, dobrze ukazał kontrast między carską a rewolucyjną Rosją.
@Tobiash_rbk
Jezu, a co to za różnica? 100 lat minęło od tych wydarzeń, mamy jeszcze kolejne 100 lat analizować, co Piłsudski „zjebał”, a co nie (oczywiście zapewne siedziałeś w jego głowie, że tak jesteś pewien dlaczego rzekomo źle zrobił)?
„proszę spojrzeć chociażby na Mackiewicza, dobrze ukazał kontrast między carską a rewolucyjną Rosją”
No to analizuję ten „kontrast”: niszczenie polskiej kadry oficerskiej przed powstaniem listopadowym i represje po powstaniu, polityka rusyfikacji, zsyłki na Syberię, cykliczna wieloletnia branka młodych Polaków do rosyjskiego wojska na mięso armatnie. Nie no żyć nie umierać było za panowania tego miłościwego cara.