life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Krzysztof Baliński: Koza na krzywym drzewie

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Zgodnie z Konstytucją, politykę zagraniczną prowadzi rząd oraz Prezydent RP współpracujący z Prezesem Rady Ministrów i ministrami. Tymczasem, mimo że konstytucja się nie zmieniła, dyplomację postanowił wziąć w swoje łapska marszałek Sejmu. Wygłosił przemówienie, w którym obraził prezydenta Stanów Zjednoczonych, i tym samym samozwańczo mianował się trzecim ośrodkiem władzy wykonawczej w Polsce, prowadzącym politykę zagraniczną.

Warto ten przypadek opisać, bo skupia, jak w soczewce, wszystkie patologie polskiej polityki, a w mediach rozegrany została w wyjątkowo fałszywym świetle. To było tak: Spiker Izby Reprezentantów wystąpił z prośbą, by Sejm poparł kandydaturę Donalda Trumpa do pokojowej nagrody Nobla. Kancelaria Sejmu udzieliła odpowiedzi w wyważonym tonie. I na tym by się skończyło, gdyby nie to, że Włodzimierz Czarzasty postanowił urządzić medialny cyrk – wyszedł do kamer i zbeształ Trumpa. Po takiej prowokacyjnej zaczepce, ambasador USA oświadczył, że „ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów ani komunikować się z marszałkiem Sejmu”, i podał, jako powód, „oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta USA”. A dalej poszło jak z górki – mieliśmy, jak się dawniej mówiło, awanturę na cztery fajerki. Swoje dołożył Sikorski i jego żona. A potem, jak nakręcane małpki, z pudełka wyskoczyli inni ministrowie, posłowie i redaktorzy od Michnika.

W czyim imieniu wypowiadał się Czarzasty? Od Sejmu nie potrzymał mandatu i nie miał do tego konstytucyjnego prawa. Kto go nakręcił? Tusk, Sikorski i wszyscy, którzy wcześniej atakowali prezydenta RP za mieszanie się do polityki zagranicznej, choć ten ma do tego prawo. Mało tego – Radek Sikorski zapowiedział, że zażąda wyjaśnień, ale nie od Czarzastego, tylko od ambasadora USA, od którego chciał się dowiedzieć, czy zapowiedź zerwania kontaktów z Czarzastym jest oficjalnym stanowiskiem Waszyngtonu.

To nie był podyktowany emocjami wyskok. To była skrojona na zimno prowokacja, obliczona na pogorszenie relacji z USA. Bo wykluczone, aby Czarzasty nie skonsultował wystąpienia z Sikorskim, Sikorski działał bez zgody Tuska, a Tusk bez instrukcji z Berlina. Cele były trzy: Rozbujać emocjonalnie elektorat dyszący skrajną nienawiścią do Trumpa. Sprowokować PiS do obrony „ucieleśniającego butę i arogancję” ambasadora, i tym samym wmówić Polakom, że PiS jest ślepo proamerykański, a oskarża nas o wiszenie u klamki kanclerza Niemiec. No i podlizać się patronom z Berlina. Miało to też szerszy, niż realizacja politycznego zamówienia wymiar. Czarzasty tak naprawdę powiedział: Trump, nienawidzimy cię za wszystko, a szczególnie za to, że zamknąłeś agencję USAID, która futrowała lewaków na całym świecie miliardami dolarów, bez których nie odzyskalibyśmy władzy w Polsce.

Tusk czerpie pełnymi garściami z metod bezpieki stosowanych w czasach partyjnej młodości Czarzastego: „dobry milicjant, zły milicjant”. Przy czym za złego milicjanta robi Czarzasty, a za dobrego milicjanta robi Kosiniak-Kamysz, który przymilał się do ambasadora: Polska to jeden z najpewniejszych sojuszników Stanów Zjednoczonych (…) To jest zauważone i docenione przeze naszych sojuszników ze Stanów Zjednoczonych”. Ale nie najważniejsze jest to, czy na dobrego milicjanta Władka dał się nabierać Tom. Bo jakimi trzeba być durniem i zaprzańcem, żeby z Polski uczynić najbardziej antyamerykańskiego harcownika, lidera w szarpaniu za nogawki Trumpa.

Tom Rose zjednoczył polską scenę polityczną. W obronie Czarzastego zgodne były KO i PiS, skrajna lewica i skrajna prawica, żydokomuna i front gaśnicowy. Słowa ambasadora oburzyły prezydent RP: „To nie jest dobre dla Polski, jeśli ambasador obcego państwa, nawet wielkiego mocarstwa i naszego przyjaciela, dyscyplinuje polskiego marszałka Sejmu”. Przypływ narodowej dumy poczuli internauci, uznając Czarzastego za „prawdziwego męża stanu i patriotą”, który pokazał, że polska to suwerenne państwo, któremu „nikt nie podskoczy”. Ci sami, którzy pielgrzymowali do rezydencji Marka Brzezińskiego, żebrząc o pomoc w obaleniu polskiego rządu i o kasę z USAID, ta sama banda zaprzedanych renegatów przeistoczyła się nagle w niezłomnych obrońców polskiej godności i na wyprzodki jęła wycierać sobie gęby polską racją stanu.

Najbardziej dziwiło, że do akcji włączył się Sławomir Mentzen, biorąc Czarzastego w obronę: To, że posłowie to głąby i wybrali postkomunistę to jedno, ale to jest nasz postkomunista i żadni Amerykanie nie będą nam mówić, kto ma być marszałkiem polskiego Sejmu. Zażądał też, aby MSZ wezwało ambasadora „na dywanik” i wskazało mu „swoje miejsce w szeregu”. Mentzen przeoczył jednak, że ambasador nie żądał dymisji Czarzastego ani nie wskazał, kto ma zająć jego miejsce. Zarzut lidera Konfederacji był więc naciągany i wymyślony na potrzebę obrony „naszego postkomunisty”. Pod tym, że Czarzasty to „nasz postkomunista” nie podpisali się wyborcy Konfederacji. Podpowiedzieli natomiast Mentzenowi, żeby wypowiadał się w swoim imieniu i mówił o „moim postkomuniście”.

Na pochyłe drzewo to i koza wlezie – tak mówi stare polskie porzekadło. Kiedy kilkudziesięciu obcych ambasadorów podpisało się pod listem wspierającym wyuzdany marsz pederastów i lesbijek\, a w ślad za nim ambasador Irlandii wraz ze swoim mężem pląsał się na warszawskich ulicach, ambasador Szwecji złożył kwiaty przy tęczy na Placu Zbawiciela i obściskiwał się publicznie z Robertem Biedroniem, przecieraliśmy oczy ze zdumienia. To był klasyczny przykład mieszania się dyplomatów obcych państw w wewnętrzne sprawy państwa, które ich gości. No,  ale trudno się dziwić, skoro polskie państwo – zacytujmy Bartłomieja Sienkiewicza – istnieje tylko teoretycznie. W normalnym, czyli szanującym się państwie, potrzebna była reakcja MSZ, wezwanie  wszystkich, którzy list podpisali do MSZ i żądanie wyjaśnień. Tymczasem to premier Mateusz Morawiecki tłumaczył się przed sygnatariuszami listu, jakim to tolerancyjnym krajem od wieków jest Polska, a jego minister wyraził ukontentowanie, że w  liście nie powiela się kłamstw o „strefach wolnych od LGBT”. A jaka powinna była być właściwa reakcja? Ambasador RP w Berlinie inicjatorem listu ambasadorów przeciwko „zatrważającemu wzrostowi antysemityzmu w Niemczech”.

W kwietniu 2022 roku rozpoczęła się egzekucja komornicza poradzieckiego kompleksu budynków przy ul. Sobieskiego 100 w Warszawie, znanego jako „Szpiegowo”. Przed bramą posesji pojawili się przedstawiciele miasta. Zjawił się także ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczyca, który przekazał mediom, że zamierza wejść na budynek i zawiesić flagę ukraińską oraz autorytatywnie zapewnił, że budynki będą służyć Ukrainie i Ukraińcom. Wygłosił też zaskakujące słowa: Mam dla nich (Rosjan) propozycję. Oni niech dają nam Donbas i Krym, my oddamy wam „Szpiegowo”. A w tym samym czasie deputowani partii Swoboda rozpoczęli w Radzie Najwyższej Ukrainy prace nad ustawą o roszczeniach terytorialnych wobec Polski, a Deszczyca publicznie oskarżał Polaków o ludobójstwo na Ukraińcach. Na te bezczelne słowa nie zareagował MSZ. Nie protestował prezydent Warszawy. A jedyną reakcją prezydenta Andrzej Duda było nadanie Deszczycy Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Zasługi, „w uznaniu znamienitych zasług w rozwijaniu współpracy między Polską i Ukrainą”.

Na ambasadora amerykańskiego się oburzali, ale milczeli, gdy w ordynarny sposób traktowali ich dyplomaci z pewnego gównianego, tropikalnego państewka. Za słowa „Język, którym mówi się o PiS, […] mamy być tak traktowani, jak Żydzi przez Goebbelsa”, jak uczniaka obsztorcowała wicepremiera polskiego rządu ambasador Izraela Anna Azari: „Ja po prostu nie chciałabym widzieć więcej takich cytatów”. Piotr Gliński tylko się oblizywał a jego pryncypał premier tchórzliwie milczał. Dodajmy tylko, że tyle pogardy wykazała wobec prożydowskiego fanatyka, który dał 100 milionów na żydowski cmentarz i drugie tyle na żydowski teatr. Podobnie rozbestwiali się jej poprzednicy. Dawid Peleg wezwał do bojkotowania wicepremiera i ministra edukacji Romana Giertycha za to, że na listę lektur szkolnych wpisał książkę Adolfa Dobraczyńskiego. Alexander Ben Zwi pozwolił sobie na ocenę: „Jak Konfederacja wejdzie do Sejmu, to Będziemy mieli problem”. Dlaczego powiedział „My”? Ano dlatego, że ambasador Izraela w Warszawie jest wśród swoich i zawsze zabiera głos, jakby był członkiem polskiego rządu.

Przykładów nieobyczajnych zachowań dyplomatów jest mnóstwo:

1. Ambasador USA Victor Ashe na stronie ambasady zamieszcza informację, że loża B’nai B’rith zajmuje się odzyskiwaniem majątków pożydowskich i obwieszcza, że z szefem loży omawiał „kwestie związane z Radiem Maryja i Telewizją Trwam”.

2. Ambasador Rosji szarogęsi się przy pomniku sowieckiego generała, który decyzją miejscowego samorządu miał zostać rozebrany, bo generał (zresztą żydowskiego pochodzenia) był odpowiedzialny za mordy i zsyłkę do łagrów setek żołnierzy wileńskiej brygady AK.

3. Prezydent Wrocławia przyznaje (albo wygaduje się), że interwencja Policji wobec demonstrujących na wykładzie Zygmunta Baumana odbyła się na żądanie konsula Niemiec.

4. „Otwarta Rzeczpospolita” – zbiegowisko specjalistów od walki z polskim „szowinizmem i antysemityzmem” składa donos do ambasady Holandii, a ta finansuje publikację „Mowa nienawiści”, brutalnie ingerując w wewnętrzne sprawy Polski i nawołując do represji karnych wobec obrońców dobrego imienia Polski.

To nie pierwszy raz, gdy o ambasadorze USA w Polsce robi się głośno. Gdy Georgette Mosbacher zabrała głos w obronie TVN, oskarżano ją, że broni racji żydowskich, że jest wysłanniczką lobby żydowskiego w Waszyngtonie i że jest Żydówką. Tymczasem nie była taka straszna, jak ją malowali. Bo broniła nie interesu żydowskiego, lecz biznesu amerykańskiego, bo miała do tego prawo, a nawet psi obowiązek. No i nie jest Żydówką, ale prostą amerykańską dziewuchą z prowincji, a żydowsko brzmiące nazwisko odziedziczyła (wraz z milionami dolarów) po żydowskim mężu. A polskie władze? Zamiast przekazać do Białego Domu, że TVN to oszczercy Donalda Trumpa, tchórzliwie położyli ruki po szwam i pospieszyli z zapewnieniami o wolności słowa.

W Stanach Zjednoczonych jest taki zwyczaj, że prezydent którzy go wspierali w nagrodę obdziela stanowiskami. Ma to plusy, bo taki ambasador ma bliski kontakt z prezydentem. Mosbacher kilka razy udowodniła, że jest w stanie pomóc w organizowaniu spotkań, i to w błyskawiczny sposób, między prezydentami. To ona pomogła w zniesieniu upokarzających restrykcji wizowych (o co polska dyplomacja – jeśli w ogóle jest coś takiego – zabiegała nieskutecznie przez lata). Innym plusem było to, że nigdy nie podnosiła, w przeciwieństwie do swych poprzedników, kwestii majątków pożydowskich. Dowodem na to, że taka była: Po odejściu Trumpa i odwołaniu Mosbacher z Warszawy, triumfowała żydowska gazeta dla Polaków, firmowana przez Bidena administracja okazała się żydokomunistyczną rekonkwistą, a w osobie Trumpa utraciliśmy sojusznika. I gdy w Warszawie pojawił się Mark Brzezinski… zatęskniliśmy za Mosbacher.

A co do obrony przez Mosbacher amerykańskich biznesów i obrony przez Rose dobrego imienia prezydenta, to odnotujmy, że w historii dyplomacji III RP nie było przypadku, żeby ambasador RP interweniował w obronie prezydenta swego kraju, jak i dobrego imienia Polski. A co do obrony polskich interesów, to polskim biznesmenom doświadczenie mówi, żeby nie tylko nie zwracać się o pomoc do polskiej ambasady, ale unikać z nią wszelkich kontaktów i szerokim łukiem obchodzić jej siedzibę.

Gdy media w Polsce podały sensacyjną wiadomość, że „wychodzący z nocnego klubu studenci izraelscy zostali pobici przez napastników posługujących się językiem arabskim”, reakcja była natychmiastowa – polskie MSZ wydało oświadczenie, a ambasador RP w Izraelu obwieścił: „Ohydny akt barbarzyństwa. Nie ma uzasadnienia dla przemocy. Wierzę, że sprawcy zostaną wkrótce aresztowani. Życzę Yotamowi i innym szybkiego powrotu do zdrowia”. Z banalnego incydentu, którym powinien zająć się policyjny stójkowy, władze polskie zrobiły międzynarodową aferę. Polskie MSZ natomiast tchórzliwie milczało, gdy na ogrodzeniu nasze ambasady w Tel Awiwie namazano swastykę oraz graffiti: „mordercy spieprzajcie” i „polskie gówno”. MSZ nie dało się „sprowokować” nawet wówczas, gdy składający się z marcowych emigrantów tłum wdarł się na teren polskiej placówki i opluł polskiego ambasadora, a na publicznej plaży w Ejlacie kamieniami oraz wyzwiskami „Dobry Polak to martwy Polak” obrzucono polskich turystów. Głosu nie zabrało ani polskie MSZ, ani sam opluty, czyli ten, który podbicie oka Yotamowi nazwał „ohydnym aktem barbarzyństwa”.

Marek Magierowski, bo o nim mowa, okazał się faktycznie ambasadorem Izraela w Tel Awiwie. To dość powszechna praktyka w polskojęzycznej dyplomacji. Ryszard Schnepf był ambasadorem Izraela w Waszyngtonie (równocześnie akredytowanym przy tamtejszej gminie żydowskiej). Jan Piekło był ambasadorem Ukrainy w Kijowie, a pierwszy ambasador Rzeczypospolitej przy Unii Europejskiej, po tym jak odwołano go z urzędu za to, że zezwalał na manifestacje antyrządowe na schodach ambasady, natychmiast przeszedł na obcą służbę – został ambasadorem UE w Warszawie.

Wracając do „Kwestii Czarzastej”, trzeba jasno powiedzieć: Ambasador Tom Rose zachował się prawidłowo. Nie mógł zachować się inaczej. Atak na jego prezydenta musiał spotkać się z reakcją, która nie była ani „szokująca” ani „oburzająca”, tylko „wyważona”. Pokazał różnicę między naszą dyplomacja i dyplomacją państw prawdziwego, polegającą na tym, że politycy znad Wisły zawsze bagatelizują obraźliwe wypowiedzi pod adresem Polski, a amerykańscy w analogicznych sytuacjach reagują natychmiast, że prezydenta własnego kraju trzeba za granicą bronić, nawet jeżeli wywodzi się z przeciwnego obozu politycznego.

Być może reakcja powinna była być łagodniejsza (albo wcale jej nie być), ale pamiętać trzeba, że za Oceanem ma miejsce kontrrewolucja, po tym jak żydokomuna otrząsnęła się z traumy po zwycięstwie Trumpa, które – co trzeba powiedzieć – było korzystne dla Polski, w tym dla Konfederacji lub przede wszystkim dla Konfederacji. Pamiętać też należy, że Rose protestował przeciwko szkalowaniu Polski przez środowiska przypisujące nam udział w Holokauście, i jest rzeczą pewną, że Trump nie przysłał go do Polski po to, aby odzyskał pożydowskie majątki. I jeszcze raz powiedzmy jasno: Tom Rose zachował się, jak trzeba, a polscy politycy, jak nie trzeba.

7 marca w wyłożonej w ambasadzie Iranu po zabójstwie przywódcy duchowego tego kraju księdze kondolencyjnej, wpis złożył Grzegorz Braun. Ambasador USA skomentował to tak: „Ameryka i Donald Trump nie zapomną, kto jest ich przyjacielem, a co ważniejsze, kto nim nie jest”. W kolejnym wpisie udostępnił filmik z udziałem lidera Korony i nazwał go „obrzydliwym”. I akurat tu potrzebna była reakcji Mentzena. Na przykład z argumentem, że „to nasz antysemita i żadni Amerykanie nie będą nam mówić, kto jest obrzydliwy”.

Na koniec pytanie: Czy politycy Konfederacji (jednej i drugiej) są zdolni wytłumaczyć Polakom (przy założeniu, że Polaków to interesuje), o co w tym wszystkim chodzi? Czy muszą, często w sposób chaotyczny i nieprzemyślany zabierać głos na każdy temat, chociażby dlatego, żeby mieć więcej czasu na myślenie?

Krzysztof Baliński

Zdjęcie: zrzut ekranu YouTube

Krzysztof Baliński – dyplomata i politolog. W latach 1991-1995 ambasador RP w Syrii i Jordanii. Publicysta poruszający zagadnienia polityki międzynarodowej i polskiej dyplomacji. Publikował w „Nasza Polska”, „Tygodnik Solidarność”, „Głos”, „Warszawska Gazeta”. Autor książek: MSZ polski czy antypolski?, Ministerstwo Spraw Obcych, Polska czy Polin? – sekrety relacji polsko-żydowskich, Judejczykowie nas podchodzą. O mieniu pożydowskim w Polsce, Polska czy UkroPolin, czyli Polska Palestyną Europy.


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 5)

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)
Tagi: ,

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 6)
Subscribe to Comments RSS Feed in this post

Jeden komentarz

  1. AZARIASZ pisze:

    Z całym szacunkiem dla Pana Balińskiego ale czy ten felieton to jest robienie sobie jaj z czytelnika ? Czy to jakaś prowokacja intelektualna w ramach szachów 5D ? A może akcja sponsorowana przez placówkę na Alejach Ujazdowskich 29–31 czy może wprost z Rezydencji przy Idzikowskiego 34 ??? Ten tekst to jest ( wybaczcie ) zdefekowanie się na dorobek prac – ,,…MSZ polski czy antypolski ?…” , ,,…Ministerstwo Spraw Obcych…” , ,,…Polska czy Polin ?…” , ,,…Judejczykowie nas podchodzą…” , ,,…O mieniu pożydowskim w Polsce…” oraz ,,…Polska czy UkroPolin czyli Polska Palestyną Europy…”. Pomijając tezy w tekście Pana Krzysztofa z którymi każdy zdroworozsądkowy Polak się zgodzi reszta tekstu to dosłownie …… ujmę to najdelikatniej jak mogę – groch z kapustą. W tekście jest tyle bełkotu że nie ma sensu odnoszenie się do wszystkiego bo komentarz by nie miał końca. Do kilku punktów najważniejszych jednak trzeba. Nie da się przejść obok tego i udać że nic się nie stało. Że się tych bzdur nie dostrzegło. Oczywiście że cecha polskich polityków wychodzenia przed szereg zawsze i wszędzie zwłaszcza podlana pompatycznym nadęciem to patologia natomiast nie da się za każdym razem chować pod kamieniem. Zwłaszcza że coraz silniej odbiera nam się podstawową wolność. Jeszcze chwila i bez zgody ambasadorskiego ciecia nie będzie można zrobić ani kroku w swoim kraju. Pisanie że – ,,…najbardziej dziwiło że do akcji włączył się Sławomir Mentzen biorąc Czarzastego w obronę. Ambasador nie żądał dymisji Czarzastego ani nie wskazał kto ma zająć jego miejsce…” to kpina. Ten Ambasador od początku swojego urzędowania ma czelność wskazywać kto w nadwiślańskiej przestrzeni publicznej może a kto nie ma prawa się pokazywać. Jaki przekaz ma prawo istnieć a jaki należy rugować. Mentzen nie stawał w obronie postkomuny czy sweterkowego Włodka a elementarnych zasad. Fakt że robi to w sposób niezdarny ( być może kwestia Aspergera ) ale nie trzeba być jasnowidzem by wiedzieć o co mu chodzi. Ambasador jest na tyle inteligentny ( i dlatego tak silnie niebezpieczny ) iż dopóki rządzi PO wie jak ,, kąsać „. Każdy normalny wie że ROSEnbaum chciałby na funkcji Marszałka tak posłusznego goja jak psychol Tarczyński. Pisze Pan – ,,…zarzut lidera Konfederacji naciągany i wymyślony. Pod tym nie podpisali się wyborcy Konfederacji…”. Zarzut Sławomira był jak najbardziej słuszny a Ci którzy nie potrafią go zrozumieć powinni zająć się czymś co wpisuje się bardziej w ich kategorie intelektualne. Dalej Pan Krzysztof dosłownie galopuje w opary absurdu – ,,…na Ambasadora amerykańskiego się oburzali ale milczeli gdy w ordynarny sposób traktowali ich dyplomaci z pewnego gów….. tropikalnego państewka…”. Milczeli ze strachu przed nikim innym jak właśnie przed elitami amerykańskimi które robią za podnóżek Syjonu. Czy Pan Baliński wariata struga czy nim jest a może to atak demencji ? Zapomniał on że to właśnie USA ( za pierwszej kadencji Trumpa ) zawdzięczamy uwalenie nam Noweli do Ustawy o IPN ? To Ameryka stanęła wtedy po stronie zmasowanego żydobanderowskiego ataku ( koordynowanego z Tel-Avivu i Kijowa ) na Polskę i Polaków. To Ameryka Donalda sprowadziła nadwiślańskich polityków do roli odpadów z kubła na śmieci każąc procedować w kilka godzin nowelę do noweli gdzie treść ustalono wcześniej w siedzibie Mossadu. Sejm , Senat i Prezydenta potraktowano jak najtańsze kur…… zaś Premierowi RP kazano ,, połączyć się video ” o określonej przez chazarstwo godzinie na chwilę by złożyć samokrytykę i pokłon SZATANjahu. Ja to doskonale pamiętam. Gdybym był wyjątkowo złośliwy mógłbym stwierdzić iż niech Pan Baliński powie , niech dokona na ręce Amerykańskiej i Izraelskiej Ambasady autodenuncjacji iż Państwo Żydowskie nazywa ,, gów… tropikalnym państewkiem „. Gwarantuję iż reakcja będzie tak ostra iż to jak jest traktowany Wojciech Sumliński , Grzegorz Braun czy jak został potraktowany na dniach weteran Brian McGinnis to będzie nic przy tej reakcji otoczenia Trumpa… Obrona przez Pana Balińskiego – byłej Ambasador Mosbacher jest doprawdy żenująca. Georgette nie była taka straszna jak ją malowali ??? A co Pana zdaniem miała ona robić ? Zjadać ludzi żywcem ? To jest Ambasador do jasnej cholery !!! Jedni są bardziej bezczelni i bezpośredni jak Azari a inni bardziej skryci. Cel jednak jest jasny. Po za tym Mosbacher była Ambasadorem za PiS. Po co miała krzyczeć w mediach skoro oni stali przed nią na baczność jak kije od szczotek a jak był zgrzyt to wydawała im rozkazy korespondencyjnie. Dalej pisze Pan – ,,…w Stanach Zjednoczonych jest taki zwyczaj że prezydent którzy go wspierali w nagrodę obdziela stanowiskami…”. Bzdura. Polska jest traktowana jako zapasowy ogryzek do zabawy dla Żydów. Robienie Żydów – Mosbacher czy ROSEnbauma Ambasadorami USA nad Wisłą to dosłownie plucie Narodowi Polskiemu w twarz. Przypominam że Stany Zjednoczone Ameryki Północnej to kraj który ma 348 milionów obywateli. Z czego 10 milionów to nasi rodacy z Polonii. Przysyłanie nam Żydów w dodatku syjonistów na placówkę to po prostu pokaz pogardy i miejsca w szeregu. Zwłaszcza w kontekście podpisania przez nikogo innego jak Donalda Trumpa antypolskiej ustawy 447Act o roszczeniach majątkowych. W tej zresztą sprawie i jankescy Reps i Dems idą ręka w rękę. Nie kto inny jak przydupas Trumpa Mike Pence zwany pejsem opluł nas na oczach świata i przypiął łatkę antysemitów podczas Antyirańskiej Konferencji organizowanej w Warszawie. Ten trend kontynuowali Demokraci. Prawa ręka Prezydenta Bidena – chazar Anthony Blinken na Konferencji w Czechach pod koniec 2022 roku stwierdzał wprost publicznie że Polacy muszą zapłacić roszczenia 447 a rolą Ameryki jest to wyegzekwować. Mało tego ! Postawił nas w jednym rzędzie z hitlerowskimi kolaborantami ( węgierscy Stałokrzyżowcy i chorwaccy Ustasze ) stwierdzając iż Warszawa , Budapeszt i Zagrzeb mają coś do zrobienia oraz postawił nas w jednym szeregu z Niemcami , Austrią i Szwajcarią czyli sprawcą , pomocnikiem i kasjerem operacji Szoah sugerując że to ,, coś ” już zrobiły Berlin , Wiedeń i Bazylea i musimy brać przykład. Widać więc po jakiej ,, linii ” czołgają się Reps i Dems i przed kim więc stwierdzenie cytuję – ,,…gdy w Warszawie pojawił się Mark Brzezinski zatęskniliśmy za Mosbacher…” można o kant dupy rozbić. Może Pan Panie Baliński ZATĘSKNIŁ bo Ja nie ponieważ doskonale rozumiem że USrael gra z nami w grę pod tytułem dobry i zły glina. Raz nas gilgoczą raz dają po mordzie z liścia ale cel jest ten sam – Naród Polski wykorzystać , okraść , upodlić i zrobić z niego stado bezmózgich i posłusznych gojów którzy z kipami na łbach będą się ,, kiwać ” w takt. Dalej opary absurdu wywodów Krzysztofa tworzą już smugę mgły – ,,…za Oceanem ma miejsce kontrrewolucja. Zwycięstwo Trumpa było korzystne dla Polski w tym przede wszystkim dla Konfederacji…”. Co to są za wierutne brednie ? Jaką to niby rewolucję przeprowadził w Ameryce szabesgoj Trump ? To żadna rewolucja lecz inne rozłożenie akcentów. Za wujka Joe mieliśmy terror nihilistów i pederastów którzy niszczyli nurty katolickie i narodowe pod pretekstem demokracji i Ameryki jako wartownika wartości. Za wujka Donalda mamy terror protestanckich pojebańców sekciarzy którzy niszczą nurty katolickie i narodowe pod pretekstem syjonistycznej fiksacji Erec Jisra’el ha-szelema oraz Ameryki jako globalnego sukinsyna który ma władać planetą i ludzkością jako hegemon. Ucisk został zamieniony na inny ucisk. OK , akcenty kładzione na klimatyzm czy genderyzm zelżały z kierunku zza Oceanu tylko co z tego ? Ubieranie dziewczynek za chłopców czy obcinanie chłopcom fiutów i doszywanie cyców zamieniło się na nakaz hodowania przez ludzi pejsów , ubierania Jarmułek i oddawania czci popaprańcom z Izraela. A kto tego robić nie chce jest niszczony. Niszczony takimi samymi metodami jakie stosował poprzednik. Odrzucić globalizm , klimatyzm czy pederasizm należy nie dlatego że tak głosi narcyz z Gabinetu Owalnego lecz dlatego że tego wymaga normalność. Oczywiście że gdybym już musiał wybierać to wolę Reps i Trumpa ale do diaska niech świat w końcu zacznie robić coś by ten frajerski taniec wybierania ,, mniejszego zła ” zdechł na wieki wieków… Zresztą jakie mniejsze zło ? Te same kraje i narody które były niszczone za Bidena i Dems dalej są atakowane i niszczone. Zmienił się pretekst. Ci sami ludzie ( grube ryby ) którzy za Bidena i Dems ustawiali nam świat robią to dalej. Mają się za Trumpa świetnie. Jaką szkodę poniósł taki BlackRock za tej prezydentury ? ŻADNEJ ! Jaki uszczerbek ponieśli cyfrowi giganci którzy za Bidena i Dems niszczyli wolność słowa ? ŻADEN ! Ograniczają nam ją i za Trumpa tylko w innym segmencie. Jak można tego nie dostrzegać ? Jaka jest korzyść z działań Trumpa w kontekście UE ? ŻADNA ! Ten brukselski chłam dzięki Donaldowi zamiast się rozpadać to się coraz szybciej centralizuje. Moim zdaniem to celowy plan USA. Oni chcą powtórzyć scenariusz z II Wojny. Rzucić przeciw sobie Europę , Rosję i Chiny a samemu przeczekać na dogodny moment. To jednak wymaga by z Europy zrobić ,, samowystarczalny lotniskowiec „. I to się dzieje ale mniejsza… Pisałem o metodzie dobrego i złego gliny. Krzysztof Baliński sam ją sugeruje ale w tym kontekście – ,,…Tusk czerpie pełnymi garściami z metod bezpieki stosowanych w czasach partyjnej młodości Czarzastego : dobry milicjant , zły milicjant…”. Nieee nooo taaak wiadomo że USrael z tych metod nie korzysta. Nieee. To nasz ,, sojusznik ” jako rzecze autor. Dalej mamy już apogeum pomieszania wszystkiego. Autor pisze – ,,…kilkudziesięciu obcych ambasadorów podpisało się pod listem wspierającym wyuzdany marsz pederastów i lesbijek…”. A wśród sygnatariuszy owa ,, dziewucha z prowincji ” , nominatka konserwatywnego rewolucjonisty Trumpa – Mosbacher którą Baliński sufluje nam jak idiotom. Owszem sama nie poszła w Marszu dewiantów ale jej pracownicy owszem a na budynku Ambasady powiewała flaga LGBT. Dalej autor dryfuje w oparach swoich fantasmagorii – ,,…Rose protestował przeciwko szkalowaniu Polski przez środowiska przypisujące nam udział w Holokauście i jest rzeczą pewną że Trump nie przysłał go do Polski po to aby odzyskał pożydowskie majątki…”. O doprawdy Panie Baliński ? Pewne to jest ? A którz to Panu ową dobrą nowinę objawił ? Anioł Gabriel ? A może Dżibril ? Zwracam uwagę każdego myślącego Polaka na przemówienie ( bodajże 2 , 3 lub 4 miesiące wstecz ) owego Ambasadora ROSEnbauma na spotkaniu z Diasporą Żydowską w Warszawie. Tak wyrażał się on o Polsce bardzo miło. I o Polakach miło. Cały POPIS wręcz konia walił do tego przemówienia. Być może i sam Pan Baliński co sugeruje ów felieton. Trzeba jednak być albo głupim albo głęboko nieszczęśliwym by nie rozumieć co Pan Thomas ROSEnbaum mówi do Żydów ,, między słowami „. Niech każdy sobie wysłucha sam i samodzielnie zastanowi się czy nie ma tam sugerowania iż jeśli Izrael przegra z Arabami i Islamem na Bliskim Wschodzie to diaspora znajdzie swoje nowe miejsce nad Wisłą a co zostanie dokonane rękoma Amerykanów… To zresztą nawet niezły plan. Najpierw wewalić Polskę do wojny z Rosją i Białorusią. To skończy się rzezią patriotów polskich i białoruskich. Ukraińscy dawno użyźniają piach nad Dnieprem. Zniszczone Polskę , Białoruś i Ukrainę będzie można ,, zlicytować ” za długi z tego co tam im zostało – grunty , surowce i pochodne. A opustoszałe ziemie zasiedlić Narodem w potrzebie. No wita – rozumita towarzysze ,, ziemia bez Narodu dla Narodu bez ziemii ” co nie ? A odbudowa UkroBiałoPolin kosztuuuje ! A Naród w potrzebie ma piniążek. I inwestować umi… Ktoś powie toć to spiskowe teorie. No może i tak. Polecam się jednak każdemu zapoznać z pojęciem czerta osiedłosti z lat 1791–1917 dzięki Carycy Katarzynie II. Polecam się także zapoznać z unijnym programem POL/UKR/BIA – czyli Współpraca Transgraniczna. Sami wyciągnijcie wnioski. Ja tymczasem wracam do ostatnich bzdurzeń Pana Krzysztofa Balińskiego. Pisze on – ,,…Ambasador Tom Rose zachował się prawidłowo. Tom Rose zachował się jak trzeba…”. To w kontekście Czarzastego. Otóż ….uja prawda ! Zachowuje się cały czas tak samo. Wobec wszystkich i wobec wszystkiego. Jak chazarskie chamidło wychowane na Talmudzie bez zahamowań który dla tych którzy znają historię jest jak Repnin do szcześcianu. Próbuje zgrywać przed naiwnymi idiotami siwą poczciwą dziadzię a jest zwykłym parszywym dziadem który stosuje zasadę Ja jestem Panem a jeśli goim nie klęczy to wyeliminować. Tym jest Ambasador Thomas ROSEnbaum. Pan Baliński pisze – ,,…7 marca w wyłożonej w Ambasadzie Iranu po zabójstwie przywódcy tego kraju Księdze Kondolencyjnej wpis złożył Grzegorz Braun. Ambasador USA skomentował to – Ameryka i Donald Trump nie zapomną kto jest ich przyjacielem a co ważniejsze kto nim nie jest. W kolejnym wpisie udostępnił filmik z udziałem lidera Korony i nazwał go obrzydliwym…”. I tu jest sedno problemu. Nie ma tu różnicy czy Czarzasty czy Braun. Problemem jest syjonistyczny Ambasador który Polskę i Polaków traktuje jak własność. I tutaj nagle Pan autor domaga się od Mentzena reakcji i ma pretensje. Rozumiecie to ? Mentzen ma milczeć w sprawie traktowania Marszałka Sejmu ( jakąkolwiek szują by nie był ) jak gówno ale ma wystawiać się na strzał za Brauna. Gdzie tu logika ? W tym rozróżnianiu. Przecież to naturalna konsekwencja. Żydowski pan uważa że skoro Marszałka może zgnoić to i Brauna jeszcze bardziej. I tak dalej. Podobnie jak z Hitlerem. Mógł zabić chore dziecko w Niemczech ? Mógł. To zabił. To potem zabijał chore wszędzie. Bo mógł. To potem zaczął zabijać i zdrowych. A co ! To jest identyczna mentalność. Na koniec Krzysztof Baliński pisze – ,,…wmówić Polakom że PiS jest ślepo proamerykański a oskarża nas o wiszenie u klamki kanclerza Niemiec…”. Wmówić ??? Niech sobie każdy wejdzie na profil YouTube Telewizji Republika i zobaczy co się tam odpi…….. dzieje. To jakie cele ma PO w zwracaniu się do swoich z tym tekstem wiadomo. Ale wmówić ? Tu nie trzeba niczego wmawiać. POPIS w kontekście polityki zagranicznej to jedno i to samo. Tylko umocowanie w innych stolicach.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*