life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Ronald Lasecki: O co chodzi z Włodzimierzem Czarzastym?

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Zaobserwować da się ostatnio ewolucję debaty nad jego wystąpieniem w kierunku kwestii tego, że Czarzasty rzekomo „obraził prezydenta USA”. Jest to oczywiście zarzut pozbawiony sensu, bo rzekoma obraza miałaby dotyczyć pogardy obecnego gospodarza Białego Domu wobec prawa międzynarodowego, tę zaś sam wyrażał on (skądinąd słusznie) wiele razy i ochotnie. Istotą konfliktu jest w istocie, że marszałek polskiego Sejmu poważył się na krytykę przywódcy Stanów Zjednoczonych, wszelką taką krytykę hegemon uznaje zaś za niesubordynację i reaguje na nią gniewem. Sam Numer Jeden najpewniej w ogóle nie jest świadom konfliktu, gdyby jednak był, też zapewne zareagowałby wściekłością, gdyż słowa i sama niesubordynacja Czarzastego uderzałaby w jego dumę własną. Na punkcie tejże Narcyz jest zaś wyjątkowo przewrażliwiony, o czym świadczy choćby jego reakcja na nieprzyznanie mu Nobla.

W każdym razie, kierunek w jakim zmierza debata w Polsce świadczy o głębokiej duchowej degeneracji narodu i jego elit. Niedawno przecież premier sąsiedniej Słowacji, uważany skądinąd za bliższego Trumpowi niż zachodnioeuropejskim liberałom, po spotkaniu z Pomarańczowym wyraził zaniepokojenie jego kondycją umysłową i psychiczną. Nie była to co prawda oficjalna wypowiedź tylko „przeciek” do środków masowego komunikowania, słowa przywódcy Słowacji odbiły się jednak echem na całym świecie. Naród którego potencjał do utrzymania własnego państwa jest dość dyskusyjny, okazał się zatem mieć silniejszy kręgosłup moralny niż Polacy. Dla mnie zresztą nie jest to zaskoczeniem, mam bowiem cały czas w pamięci, jak pięknej ekspresji swojej tożsamości narodowej dali Słowacy wyraz w pierwszej połowie XX wieku, z okresem drugiej wojny światowej jako zwieńczeniem tej tendencji, jak zaś żałosną postać analogiczne tendencje przybrały wtedy w Polsce.

Wracając jednak do rzeczy: rzadko chyba pisze się o tym wprost, od co najmniej lat 1980. jest jednak tak, że geopolityczny Zachód ma dwa oblicza – zachodnia Europa jest bardziej liberalna a USA bardziej konserwatywne. Jest to w zasadzie przestrzenny wyraz dychotomii zachodniej polityki na te dwa nurty – co, jak słusznie uważa Kenneth Minogue, w ogóle określa Zachód. Z zastrzeżeniem, że konserwatyzm jest w istocie prawicowym liberalizmem. Wszak ojciec tego nurtu politycznego, Edmund Burke był wigiem popierającym liberalne rewolucje w Anglii w 1688 roku i w jej koloniach w Ameryce w 1776 roku. Innymi słowy, punktem wyjścia zachodnioeuropejskiej polityki jest liberalizm ze swoją antropologią i ontologią polityki, a różnice polegają na tym, że konserwatyści są liberałami bardziej zachowawczymi (zorientowanymi poznawczo na przeszłość) a liberałowie właściwi są bardziej progresywni (zorientowani poznawczo na przyszłość). Konserwatyści wyznawali ewolucjonizm organicystyczny a liberałowie reformistyczny i konstruktywistyczny. Konserwatyzm nie był zatem żadną alternatywą dla liberalizmu reformistycznego, stąd też Zachód jest dziś tym czym jest.

Tymczasem na poziomie systemów partyjnych liberalnych demokracji różnice w cieniowaniu pomiędzy prawicowo-liberalnymi USA i lewicowo-liberalną zachodnią Europą przełożyły się na fakt, że po 1945 roku koncesjonowana liberalna prawica w zachodniej Europie (konserwatyści w UK, chadecy w Italii i zachodnich Niemczech, „ludowcy”w Danii i Austrii itd.) była projankeska i niechętna projektom europejskim, a liberalna lewica była za integracją zachodniej Europy i odmiennością jej polityki zagranicznej od USA (choć nie jej odrębnością – lewica była bowiem za utrzymaniem protektoratu Waszyngtonu celem odstraszania i blokowania nieliberalnych sił w otoczeniu Europy i w politycznym podziemiu jej samej). To nadało integracji europejskiej oblicze lewicowo-liberalne i sprawiło, że w opozycji do niej stanęła nie tylko reżymowa prawica (pełniąca teraz rolę agentury wpływu USA) ale też antyliberalna lewica (komuniści, socjaliści) i Antysystem (różne ruchy prawdziwie ludowe, terceryści, skrajna prawica).

Schemat ten zadziałał również po 2005 roku w Polsce, gdy rolę „partii amerykańskiej” zaczął odgrywać PiS, a rolę „partii zachodnioeuropejskiej” PO. W polskiej dychotomii nie ma jednak równowagi, bowiem liberałowie z PO nie stworzyli własnej ideologii, wizji historii, bohaterów potrafią sobie dobrać co najwyżej z dekady lat 1980., podczas gdy konserwatyści z PiS żerują na całej polskiej tradycji narodowej, zawłaszczywszy nawet tradycję radykalnego nacjonalizmu (powojenne antykomunistyczne podziemie zbrojne, Brygada Świętokrzyska NSZ). To zatem „partia amerykańska” ma w Polsce rząd dusz, gdy tymczasem „partia zachodnioeuropejska” zakorzeniła się co najwyżej w inteligencji odrodzonej w latach 1990., która jednak dziś z powodów pokoleniowych i przemian gospodarczych traci na znaczeniu. Stąd demonstracje KO wyglądają tak jak wyglądają a ikoną tego środowiska jest nieprzypadkowo jest pewna „babcia”.

Antysystem stoi oczywiście zupełnie poza tym spektrum politycznym. Obydwa zaś jego bieguny – konserwatywny i liberalny – są mu zdecydowanie wrogie. Jest jednak coś takiego jak układ równowagi sił. W sytuacji gdy siła jest rozproszona, układ polityczny jest bardziej dynamiczny, bardziej otwarty, pozostaje w nim zatem więcej miejsca na grę dla podmiotów antysystemowych. Przykładowo, gdyby USA formalnie anektowały Grenlandię i Kanadę, oznaczałoby to de facto powstanie planetarnego dominium Waszyngtonu – dalsze pisanie o polityce międzynarodowej straciłoby sens. Podobnie rzecz ma się z rolą zachodnioeuropejskich liberałów.

Przypomnijmy, że poparcie dla cywilizacyjnej poliarchii oznacza poparcie dla istnienia i podmiotowości ośrodków siły i cywilizacji, z którymi niekoniecznie się utożsamiamy. To, że kibicujemy niepodległej Korei, Erytrei, Turkmenistanowi, Hamasowi, nie oznacza że chcielibyśmy kopiować ich rozwiązania. To samo dotyczy graczy bardziej „kontrowersyjnych” jak choćby Da’isz czy zachodnia Europa. Nie muszę chcieć u siebie wdrażać idei kredytu społecznego żeby popierać Chiny, analogicznie jak nie muszę chcieć u siebie wdrażać „praw człowieka” żeby popierać odrębność Grenlandii od USA. Niektóre rozwiązania mogą nas brzydzić, nie odbieramy im jednak prawa do istnienia – na tym polega cywilizacyjna poliarchia.

Na tym tle, względna odmienność zachodnioeuropejskiego liberalizmu wobec jankeskiego hegemona którą wyartykułował Czarzasty zasługuje na wsparcie w ramach koncepcji policentryzmu siły i poliarchii aksjologicznej. Liberałowie nie są oczywiście „naszą” partią i ani my nie powinniśmy się do nich przyłączać, ani oni zapewne by nas nie przyjęli – to sytuacja analogiczna jak w przypadku Da’isz w którym nie-muzułmanin nie ma czego szukać; nie da się ich popierać czynnie, można jednak ich nie atakować, w sytuacji istnieje poważniejsze wyzwanie w postaci tyranii prawicowego liberalizmu/konserwatyzmu rodem z Ameryki Północnej. Atakować dziś należy PiS, które jest agenturą wpływów USA i Izraela w Polsce, zachodnioeuropejskich liberałów zaś o tyle, o ile w danej sytuacji stwarzają oni konkretne zagrożenie dla jakichś wartości.

Antysystem nie ma dziś, generalnie, swojej politycznej reprezentacji. Potencjalnie niemal idealną byłaby Korona. Gdyby była ona rzeczywiście tym, czym malują ją liberalne i konserwatywne przekaźniki, miejsce każdego normalnego człowieka byłoby wśród jej działaczy czy osób ją wspierających. Niestety, obraz wyłaniający się z wypowiedzi i działań samych przywódców Korony musi ten entuzjazm studzić, nasuwa on bowiem wniosek, że pierwszym co zrobiłaby po wyborach partia Grzegorza Brauna, to zaczęła popierać jankesko-syjonistyczne rządy PiS, czyli tyrański liberalny reżym. Da się jednak dostrzec światełko nadziei w mrocznych perspektywach Korony pójścia szlakiem świętej pamięci „Samoobrony” (antysystemowego koalicjanta PiS, zniszczonego następnie przez PiS-owską bezpiekę), a jej źródłem jest ta sama ambasada USA która wyklęła Czarzastego: wcześniej bowiem, namiestnictwo przy Pięknej, ustami samego Jarosława Kaczyńskiego, równie stanowczo wyklęło Grzegorza Brauna. Nie przekreśla to oczywiście ponurego wariantu, w którym Korona stałaby się „gównojadem”, czyli popierała PiS „by nie było gorzej”, pomimo bycia przez konserwatystów zwalczaną i atakowaną. Faktem jednak jest, że gaśniczaki dostały od ambasadora Rose’a mocnego „strzała” w nos – pytaniem pozostaje, czy wyciągną z tego wnioski.

Warto też mimochodem odnotować rozdwojenie bosako-wiplerowej Konfederacji, bowiem o ile „podskakujacy” towarzysko do różnych paramasońskich konserwatywnych gremiów Bosak jest w równym stopniu agenturą wpływu Waszyngtonu co PiS (choć może nie jest tak hałaśliwy i bezczelny jak oni), o tyle Mentzen wydaje się spoglądać raczej w kierunku KO. O ile zatem Konfederacja jako całość należy już z kretesem do spektrum liberalnego reżymu i zerwała wszelkie związki z Antysystemem, jej przyszłość nie jest jednak wcale pewna.

To co nam zatem pozostaje, to życie Tradycją i tożsamością w takim stopniu jak to dziś możliwe; a możliwe jest w całkiem sporym stopniu, zwłaszcza jeśli części działań nie będziemy zbytnio nagłaśniać. Na Koronę ja osobiście patrzę z mieszaniną nadziei z nieufności (z przewagą tej ostatniej – za stary już jestem, za dużo widziałem i zbyt wiele razy politycznie się sparzyłem, by łatwo dać się porwać entuzjazmowi). Na spór partii amerykańskiej z partią zachodnioeuropejską patrzę zaś tak, że na pewno nie zamierzam się przyłączyć do jankeskiej agentury wpływu (PiS, Bosak, Miller) w ich atakach na tych, którzy wykazują się jakąś odmiennością (jak dziś choćby Czarzasty). Analogicznie, jak nie kibicowałem bombardowaniom Rakki przez USA i różnych ich mniej czy bardziej przypadkowych „fellow travellers”. Choć ani wobec islamistycznych rewolucjonistów ani wobec zachodnioeuropejskich liberałów żadnego powinowactwa nie odczuwam.

Ronald Lasecki

Zdjęcie: zrzut ekranu YouTube


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 5)

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)
Tagi: , , ,

Podobne wpisy:

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 6)

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*