Okazuje się, że ponownie mieliśmy rację zalecając ostrożność wobec medialnego prania mózgów w sprawie „pandemii” i „cudownych produktów” koncernów farmaceutycznych. Dr Zbigniew Martyka to jeden z tych nielicznych lekarzy, który zachował wierność powołaniu i odważnie przeciwstawiał się „wiedzy medycznej” narzucanej przez System i jego niewolników. Za niezłomną postawę Okręgowy Sąd Lekarski w Krakowie odebrał dr. Zbigniewowi Martyce prawo wykonywania zawodu lekarza na okres jednego roku. On sam w programie „Rozmowy niedokończone” w TV Trwam powiedział między innymi:
Pamiętamy teleporady, kiedy wielu chorych ludzi chciało się dostać do lekarza i byli odsyłani z kwitkiem. Kuriozalnym przypadkiem było to, kiedy długim kijem pukano w okno i stamtąd zrzucano skierowanie na badania. Nikt tego pacjenta nie zbadał. Wiele sytuacji było zaprzeczeniem tego, co nas uczono. Pacjenci trafiali do lekarzy z dużym stopniem zaawansowania choroby. Wtedy pytano się ich, dlaczego tak późno przychodzili. Wielu z nich przypłaciło to życiem. Oni mogli być uratowani, gdyby od początku byli właściwie badani i leczeni. Nie można zgadywać przez telefon, co zrobić z pacjentem.
Jeżeli mamy chorobę, powinniśmy pacjentów uspokoić, a nie straszyć. Nie chodzi o lekceważenie niebezpieczeństwa. Jak widać na przykładzie COVID-19, pokazywano wiele fałszywych obrazów, specjalnie wprowadzano ludzi w błąd, żeby się wystraszył.
Po szczepieniach na COVID-19 w ciągu roku jest więcej powikłań w tym śmiertelnych, niż z powodu wszystkich innych szczepień, jakie istnieją na świecie, w ciągu ostatnich 10 lat. Dlaczego nie wolno tego powiedzieć? Znałem prawdę, docierałem do prac naukowych i w swoich wypowiedziach podpierałem się nimi, więc byłem przekonany, że nikt nie może postawić mi zarzutu, bo nie były to moje słowa, tylko cytowane wyniki badań naukowych. Okazało się, że zostałem pociągnięty do odpowiedzialności, bo nie wolno mówić prawdy.
Kiedy komunizm upadł, myślałem, że to wszystko się skończyło i będziemy żyć w normalnym świecie. Gdy byłem przewodniczącym komitetu obywatelskiego „Solidarność”, opluwano mnie w prasie wojskowej i mówiono, że jestem człowiekiem, który chce podważać Układ Warszawski. Byłem wrogiem społecznym. Wydawało się, że to wszystko się skończyło. Obecnie funkcjonują inne mechanizmy, ale są całkiem podobne.
Liberaści, lewicowcy, „antyfaszyści”, koszerni „patrioci” z PiS-uaru i przystawek – wszyscy oni powielali narrację WHO i innych globalistycznych agend. W czynie społecznym dołączyli do nich także niektórzy „nacjonaliści” z Polski, którzy domagali się w swoim pisemku „paszportów covidowych, przymusowej kwarantanny i obowiązku zaszczepienia”. Covidianizm i ukroszajba idą w parze.
Na podstawie: nacjonalista.pl/radiomaryja.pl

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Dlaczego nie piszecie wprost, że chodzi o „Szczurm” i ekipę umarłych szczurmowców-abwowców/Sojowej Alternatywy i Oklepanej Drogi, którzy myślą, że jak popierają sanitaryzm i upadlinę to od razu ich pokochają w mainstreamie 🙂 Nie pokochali, a dowodem są obicia mordy zaliczane z częstotliwością miesiączki u bab.
Teraz zmienili taktykę na rzecz propagowania feminizmu 🙂 Kto wie, może jakiś tranzol zdecyduje się z nimi pójść na randkę.
Jakoś tak nagle zniknęli z TV medialni „eksperci” tacy jak Simon, Grzesiowski, Fiałek i reszta tej bandy 🙂