Wielokrotnie w przeszłości Polacy zdobywali zasługi w sprawie losów Europy. W 1683 r. polscy husarze pod wodzą króla Jana III. Sobieskiego odegrali decydującą rolę w pokonaniu Turków pod Wiedniem, chroniąc tym samym Cesarstwo i Europę przed obcymi rządami i islamizacją. Na początku lat 80. XX wieku dzięki antykomunistycznemu ruchowi strajkowemu w Gdańsku i innych miastach – przy wsparciu polskiego papieża Jana Pawła II – zachwiał się system komunistyczny w Polsce, a tym samym osiągnięto ważny wkład w późniejszy upadek rządów komunistycznych w całej Europie Środkowej i Wschodniej.
Wolność i sprawiedliwość
Kilka tygodni temu, na początku października, polski Trybunał Konstytucyjny wydał daleko idące w skutkach orzeczenie, w którym stwierdził niezgodność części prawa unijnego z polską konstytucją. Równie histeryczne było oburzenie brukselskich biurokratów i polityczno-medialnej klasy w krajach członkowskich UE, bo Polska już od dawna była na ich celowniku. Od 2015 roku za konserwatywnego rządu PiS wprowadzono w życie reformę sądownictwa, która ostatecznie doprowadziła do powołania izby dyscyplinarnej przy polskim Sądzie Najwyższym. W lipcu 2021 r. „Europejski Trybunał Sprawiedliwości” (ETS), organ UE, orzekł, że stanowi to naruszenie prawa europejskiego i że wymogi ETS muszą zostać wdrożone. Ponieważ polski rząd odmówił podporządkowania się dyktatowi sędziów ETS, 27 października 2021 r. skazał Polaków na karę w wysokości miliona euro dziennie!
Głupota unijnych biurokratów
Polska nie powinna jednak dać się szantażować, ale konsekwentnie bronić swojej suwerenności przed pretensjami brukselskiej centrali, a tym samym być wzorem do naśladowania dla innych państw. W końcu Polska ma też w rękach pewne atuty: na przykład Polska jest obecnie trzecim największym eksporterem do UE, a dalsze sankcje wobec tego kraju prawdopodobnie będą miały wpływ na działalność gospodarczą w Unii Europejskiej. W toku irracjonalnego zachowania białoruskiego prezydenta Łukaszenki w odpowiedzi na sankcje UE wobec jego kraju za faktyczne lub domniemane naruszenia praw człowieka poprzez sprowadzanie migrantów z Afryki i Azji, Polska okazuje się również tarczą ochronną przed szturmem tych ekonomicznych uchodźców i poszukiwaczy szczęścia. W obliczu tej sytuacji szczególnie bezczelną i głupią ze strony unijnych biurokratów jest próba oswojenia i zdyscyplinowania Polski.
Polityczna sprawiedliwość RFN
W szczególności Republika Federalna Niemiec powinna się lepiej wstrzymać się z pouczaniem Polski. Po pierwsze, sądy najwyższe RFN zapełnione są stronnikami z CDU/CSU, SPD i Zielonych – bo sędziów wyznaczają partie – jak w prawie żadnym innym kraju w UE. Ale co więcej: regularnie orzekają w decydujących kwestiach przeciwko traktatom UE (takim jak Traktat z Maastricht), przeciwko duchowi i literze Ustawy Zasadniczej oraz przeciwko interesom narodowym kosztem narodu niemieckiego. A z drugiej strony zbliża się czas, w którym staniemy się w znacznym stopniu uzależnieni od Polski w kwestiach dostaw energii: pod koniec roku zostaną zamknięte trzy elektrownie jądrowe w Niemczech, a pod koniec 2022 r. ostatnie trzy – ale z brakiem zapewnienia dostatecznej obciążalności podstawowej w obszarze niekonwencjonalnego zaopatrzenia w energię. Byłoby to możliwe dzięki biomasie i energii geotermalnej, ale nie dzięki słońcu i wiatrowi. Zamiast tego, planowane jest, według równie głupiej co histerycznej agendy, jednoczesne wycofanie węgla.
Szansa geopolityczna
Już teraz Polska dostarcza nam energię elektryczną z węgla w czasach, gdy nie wieje wiatr i nie świeci słońce – a nawiasem mówiąc, Francja dostarcza nam energię jądrową. Wobec pouczania Polski przez posłuszny Brukseli Berlin, Polakom byłoby łatwo pokazać, kto tak naprawdę trzyma w ręku wszystkie atuty. Ponieważ również w odniesieniu do szalonego projektu „Zielony Ład”, który nie jest niczym innym, jak grabieżą narodów europejskich dla ideologicznych projektów międzynarodowej polityczno-medialnej kasty rządzącej, do jego realizacji wymagana jest jednomyślność w Brukseli. I tu właśnie Warszawa mogłaby napluć do zupy aroganckich Timmermannsów, von der Leyenów, Weberów i wszystkich innych wrogów wolnych narodów. Last but not least: jeśli Polska porzuciłaby swoje historyczne urazy do Rosji, w sprawach geopolityki mogłoby się coś ruszyć. Być może Polacy zaczęli już rozsadzać żelazną obręcz, którą unijna biurokracja zacisnęła wokół państw Europy – tak jak polscy skrzydlaci husarze rozsadzili turecki pierścień oblężenia wokół Wiednia. Powinniśmy być im za to wdzięczni i stać u ich boku.
Axel Michaelis
Autor jest niemieckim nacjonalistą, zastępcą przewodniczącego Narodowodemokratycznej Partii Niemiec (NPD) w Bawarii. Przedruk części lub całości wyłącznie po pisemnej zgodzie redakcji Nacjonalista.pl.

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Aha, czyli do Niemiec zniknął ten węgiel…
Ten tekst to cudowna odpowiedź na brednie naszych rodzimych szowinistów, którzy twierdzą, że niemieccy nacjonaliści są antypolscy do szpiku kości, a w ogóle UE jest narzędziem niemieckiego nacjonalizmu XD.