Agencje pośrednictwa pracy dla cudzoziemców, to w Polsce ostatnich lat wyjątkowo intratny interes. Mnożą się one jak grzyby po deszczu. Zakładane są i prowadzone przez Polaków, Ukraińców, Białorusinów, Turków a nawet Hindusów. Załatwiają, podrabiają lub sugerują pozyskanie lewych dokumentów przez potencjalnych pracowników szukających zatrudnienia w Polsce. Oczywiście specyfika działalności takich instytucji powoduje, że mają one do czynienia z polskimi urzędami, w których polscy urzędnicy przymykają oczy albo z braku wiedzy i doświadczenia w weryfikacji autentyczności dokumentów albo dzieje się tak dlatego, że przełożeni urzędników naciskają na nich żeby nie byli z byt gorliwi w prześwietlaniu ubiegających się o pracę w Polsce.
Kilka lat temu jeden z szeregowych urzędników na Mazowszu stracił pracę ponieważ jego przełożeni uznali, że jest zbyt surowy i odrzuca zbyt wiele wniosków. To zaskakujące, że urzędnik dbający o interes polskiego państwa zamiast być nagradzanym został ukarany. Jak to mówią, kto żyje w Polsce ten w cyrku się nie śmieje. Agencje te zatrudniają pracowników zagranicy którym następnie nie płacą. Ludzie ci zgłaszają sprawy do prokuratury ale ta rozkłada ręce i pozwala na dalsze działanie oszustów. Znam przypadek jednej z tak działających firm prowadzonej przez Hindusa w Katowicach. Mimo tego, że zalega on z wypłatami pracownikom, ale również ze składkami za tych pracowników na rzecz ZUS, to i tak nie został wydalony z Polski, tylko w dalszym ciągu prowadzi w Polsce swoje szemrane biznesy.
Obcokrajowcy z dawnych republik radzieckich dostarczają albo fałszywe dokumenty: prawa jazdy, dyplomy ukończenia szkół i uczelni wyższych, dokumenty poświadczające kwalifikacje zawodowe albo przedstawiają dokumenty prawdziwe, ale kupione w swoim rodzinnym kraju. Znam przypadki Ukraińców posiadających legalne prawa jazdy na motocykl czy autobus, którzy nigdy nawet nie siedzieli na motocyklu czy na siedzeniu kierowcy autobusu. Potem człowiek zachodzi w głowę jak to możliwe, że nauczyciel z Ukrainy który ma 19 lat uczy trzech przedmiotów w polskiej szkole. Od ponad dekady Ukraińcy czy Białorusini zdają egzaminy pisemne w języku polskim w pomaturalnych szkołach zawodowych nabywając uprawnienia zawodowe nie znając języka polskiego, nikogo to nie dziwi i nikogo nie zastanawia jak to możliwe. Jak to możliwe, że setki ukraińskich lekarzy leczy polskich pacjentów nie znając jeżyka polskiego? Ilu z tych ludzi nie jest w ogóle lekarzami tylko udaje lekarzy? Ilu kierowców taksówek w Polsce nie posiada prawa jazdy?
O tym jak wygląda system szkolnictwa na Ukrainie doskonale obrazuje przykład polskiej studentki, która zdecydowała się na studia we Lwowie opisywany w ukraińskiej prasie. Otóż dziewczyna ukończyła studia, zdała wszystkie egzaminy, obroniła się nawet ale dyplomu jej nie wydano ponieważ dopiero wówczas dopatrzono się , że absolwentka nie posiadała świadectwa maturalnego. Problem w tym, że na etapie rekrutacji nie wymagano od niej przedstawienia go. Czyli ukraińska uczelnia brała przez wszystkie semestry pieniądze za studia od Polki, po czym dopiero jak już za wszystko zapłaciła przypomniano sobie o tym, że nie można jej wydać dyplomu ponieważ nie posiada dyplomu.
Czas w Polsce na powtórną weryfikację wszystkich obcokrajowców pracujących w Polsce, którzy podjęli ją w ciągu ostatniej dekady. Pora również na weryfikację Kart Polaka, każdy Ukrainiec, który ją otrzymał powinien zostać zweryfikowany pod kątem jego stosunku do polskości i Polaków. Kartę Polaka należy odebrać każdemu Ukraińcowi, który publicznie głosi słuszność ukraińskich mordów na Polakach oraz każdemu, który nie jest wstanie wykazać swoich związków z polskością. Nie może być tak, że z przywilejów jakie daje Karta Polaka korzystają wrogowie naszego państwa. Mam nadzieję, że za rok po wyborach będzie to jeden z priorytetów do rozwiązania przez nowy rząd. Polskie placówki dyplomatyczne zamiast być wizytówką Polski w innych państwach, stały się w ostatniej dekadzie miejscami, w których skorumpowani polscy urzędnicy handlują Kartami Polaka czy zezwoleniami do pracy w Polsce. Takie praktyki to nie tylko szkoda dla budżetu państwa ale również potencjalne zagrożenie pod kątem naszego bezpieczeństwa. Bycie Polakiem nie może być kwestią odpowiednio wysokiej zapłaty komu trzeba, a praca w Polsce nie jest dla każdego kto chciałby w Polsce pracować.
Arkadiusz Miksa

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Najnowsze komentarze