Administracja obywatelska nie potrzebowałaby w swym zakresie działania żadnych urzędów. Samorządy polegają nie tylko na tym, że obywatele sami się rządzą ale też sami załatwiają swoje sprawy, a nie przez urzędników publicznych.
Samorządy muszą być dwojakie: zawodowe i terytorialne. Te drugie obejmują wszystkich mieszkańców pewnej przestrzeni bez względu na ich zawody, a więc gromady, gminy, parafie, powiaty, województwa. Zawodowe zaś stanowią organizację społeczeństwa według warstw tj. według zajęć. Nie urodzenie stanowi o przynależności do pewnej warstwy lecz rodzaj pracy wykonywanej zawodowo. Warstwy zamieniają się w zawody. Nie ma warstwy uprzywilejowanej, nie ma w organizacji publicznej nigdzie żadnej szlachty. Znaczy to, że nie dopuszcza się też do wytworzenia jakiejś szlachty nowej i nie ma zawodu uprzywilejowanego. Wszystkie są jednakowo równouprawnione. Żadnemu zawodowi nie wolno czynić niczego na szkodę drugich zawodów i z ich krzywdą.
Zawodowe zrzeszenia potrzebne są dlatego, żeby o sprawach zawodowych rozstrzygali tylko tacy, którzy się na nich znają, sami zawodowcy. Ale też działalność tych związków musi być ograniczona do rzeczy tyczących się ściśle danego zawodu, a żadną miarą nie godzi im się uprawiać polityki. Od tego są samorządy terytorialne, o których pomówimy innym razem.
Zajęcia ludzkie są dwojakiego rodzaju: gospodarcze i oświatowe. Wymagają osobnych sposobów i osobnej pieczy do swego rozwoju. Potrzebne są jednakowo i wzajemnie się uzupełniają. Rolnik oświecony lepiej uprawi rolę, a więc zdobędzie więcej chleba powszedniego, szkoły przyczyniają się tedy do rozwoju rolnictwa. Nawzajem rozwój rolnictwa wpływa na rozwój szkolnictwa, bo im rolnik zamożniejszy, tym na lepsze stać go szkoły.
Zawodów gospodarczych jest mnóstwo. Jedne więc liczne, inne zaś niewielu stosunkowo liczące członków, wszystkie zaś jednakowo potrzebne. Rzeźników nie może być tylu, co hodowców bydła; piekarzy musi być mniej niż rolników. Rzemieślnik nie jest jednak członkiem społeczeństwa mniej ważnym od rolnika. Gdzie zajęcia mieszczańskie nie kwitną, tam wieś popada w nędzę. Jeżeli część młodzieży wiejskiej nie może przenieść się do miasta i przejść do warstwy mieszczańskiej, musi nastąpić rolnicze przeludnienie wsi i wszystkie smutne tego objawy: karłowate gospodarstwa i nędza. A zatem o społecznej wartości zawodu nie decyduje ilość tych zawodowców. Liczba znajduje swe znaczenie w samorządach terytorialnych, ale w zawodowych jest ona bez znaczenia.
Zrzeszenia zawodowe muszą być dwojakiego rodzaju. Np. za granicą pełno jest towarzystw mających na celu upiększenie miasta, czy wsi. Mogą mieć swoje stowarzyszenia miłośnicy śpiewu, teatrów amatorskich itp. Tym bardziej mogą się stowarzyszać rolnicy, rzemieślnicy, kolejarze, inżynierowie, bartnicy, rybacy, itp. W najrozmaitszych swoich specjalnych celach. Są to atoli stowarzyszenia prywatne, nie posiadające stanowiska prawno-publicznego. Uchwały ich nie mogą się odwoływać do publicznej egzekutywy, tj. żeby państwo gwarantowało, że uchwały te będą w danym razie przymusowo wykonywane. Do towarzystw należy się dobrowolnie. Każdej chwili można się wypisać, przestać być członkiem i już takiego uchwały stowarzyszenia nic nie obchodzą.
Jeżeli związki zawodowe mają być podstawą samorządu, muszą posiadać cechę urzędową i urzędową moc; inaczej bowiem nie stanowiłyby części administracji publicznej. Mając objąć prawodawstwo (w zakresie spraw zawodowych), muszą mieć prawo i moc żeby na swych członków nakładać obowiązki, od których nie wolno się uchylać, a zarząd związku musi być wyposażony we władzą, żeby swych zawodowców zmuszać do wypełniania uchwał. Związki zawodowe muszą być przymusowe. Każdy musi należeć do jakiegoś związku. Gdy zmienia zawód, musi zawiadomić o tym władzę swego dotychczasowego związku i wykazać się, że wstąpił do innego.
Chcąc zorganizować samorządy zawodowe, musimy oznaczyć, ile jest głównych działów wszelkich zawodów; jakie są ich rodzaje i jak się grupują. Obecnie składa się na gospodarstwo społeczne siedem zawodów zasadniczych: Rolnictwo, rzemiosło, handel, przewóz, własność domów miejskich, inżynieria. Rolnictwo musi być oczywiście połączone z własnością gruntową po wsiach. Kupcem jest nie tylko właściciel sklepu, ale także cały jego personel handlowy. Do przemysłu należy i fabrykant i dyrektor fabryki i robotnik. Podobnież mają się rzeczy w innych zawodach. Wszędzie wyłaniają się dwa oddziały zawodowców: przedsiębiorcy, właściciele dający inicjatywę, twórcy przedsiębiorstw, sami ponoszący całe ryzyko i personel najemny którego ryzyko nie obchodzi. Jeżeli grad wytłucze zboże, a księgosusz wytraci bydło, gospodarz musi pomimo to jednak opłacić parobka. Mogą istnieć umowy co do udziału w zyskach, a nawet umowy o współwłasność między przedsiębiorcą a jego personelem. Umowy takie wymagają stałości i ciągłości przedsiębiorstwa. Toteż prawo głosu w związkach zawodowych winno przysługiwać czy to właścicielom, czy kierownikom, czy też członkom całego personelu dopiero po trzech latach pracy zawodowej w tym samym gospodarstwie, czy w tej samej firmie. Reprezentantom personelu przyznajemy trzecią część miejsc w zarządach związków.
Rzemieślników nie należy mieszać z robotnikami. Rzemieślnikiem zostaje się za pomocą szkół i cechów. Rzemieślnik pracujący w fabryce nie przestaje być rzemieślnikiem i należy do związków rzemieślniczych. Robotnik jest to pracownik fizyczny, nie posiadający żadnego rzemiosła. Należy do związków przemysłowych.
Przewóz obejmuje wszystko, co tyczy dróg, komunikacji wszelkiego rodzaju i poczty z telefonami itp. Handel i przewóz nadają wartość towarom. Każdy wie, że dom przy bitej drodze wart jest więcej od takiego samego domu i wystawionego daleko od dróg. Gdyby nie handel i przewóz, największe dary przyrody marnowałyby się a bogactwo narodowe zmniejszyłoby się nie o połowę, lecz może nawet o trzy czwarte części. Nonsensem jest mówić, że kupiec nie pracuje gospodarczo, że nic nie wytwarza. Rzecz ma się przeciwnie: bez handlu nie wytwarzałoby się niemal niczego, bo nie byłoby z tego żadnego pożytku. Czyż trzeba zaś wywodzić, ile zawdzięczamy ekonomicznie kolejom żelaznym, autobusom itp.?
Nie byłoby miast, gdyby nie było osób stawiających domy za swoje pieniądze, na swoją własność. Społeczeństwo nie obejdzie się tedy bez warstwy właścicieli nieruchomości miejskich. Niechaj będą zorganizowali w związek zawodowy jeden wspólny, bez względu na wielkość swych posiadłości. Według katolickiej etyki życia publicznego, należy dążyć do tego żeby każdy, kto tylko zechce (choćby robotnik) mógł dojść do własności swojego domku. Przy każdym związku zawodowym powinna być osobna sekcja budowlana, działająca na podstawie tzw. kredytu amortyzacyjnego. Kredyt amortyzacyjny, to cudowny wynalazek, bo każdy, chociaż ubogi, byle rządny i pracowity, może dojść do własności. My katolicy chcielibyśmy każdego robotnika zrobić właścicielem domku z ogródkiem. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że majątek polski podniósłby się bardzo, gdyby w Polsce zaprowadzono administrację obywatelską z samorządami. Wszystkie niemal rany społeczne i niedomagania dadzą się niemal uleczyć samorządami. Wynika z nich wzajemne zaufanie warstw społecznych wewnątrz kraju, a z tego wyrasta konsekwentnie zaufanie zagranicy. W samorządach nie może jedna warstwa czyhać na drugą, bo są wzajemnie ze sobą sprzężone i wzajemnie od siebie zależne.
Gdy zaś społeczeństwo jest silne, zamożne i oświecone staje się tym samym zdatnym do utrzymania silnego państwa. Albowiem państwo musi być oparte na społeczeństwie. Nie ma innej drogi do dobra publicznego. Jest zaś rada na to żeby jeden zawód nie mógł wyzyskiwać położenia przeciwko drugiemu: Wszystkie związki zawodowe posiadają szczeblowatość potrójną: są powiatowe, wojewódzkie, i ogólnopolskie. Wszystkie ich zarządy pochodzą z wyborów. Porządki wewnętrzne, ordynacje wyborcze, ilość wydziałów, rozdział obowiązków pomiędzy władze związkowe i sposób ich wykonywania – to wszystko należy pozostawić uznaniu każdego związku z osobna. Nie musi to być u wszystkich jednakowe, bo trudno organizować w szczegółach jednakowo np. właścicieli domów i poczciarzy.
Główne zarysy mogą być tylko takie same, lecz odmienność w szczegółach jest nieuchronna, ale u góry wszyscy muszą mieć po równej ilości głosów. Zarządy związków ogólno-polskich składać się muszą z jednakowej ilości członków. Im mniej osób w takim zarządzie, tym lepiej; proponuję po siedmiu na każdy związek. Wszystkie te ogólno-polskie zarządy razem utworzą z siebie Wielki Wydział polskiej organizacji gospodarczej, złożony razem z osób 49. Jest to najwyższa władza nad związkami zawodowymi.
Na koniec rzecz najważniejsza; Gdyby jakie postanowienie pewnego związku wydawało się szkodliwym dla drugiego związku, każdy związek ma prawo zrobić zastrzeżenie. Taka sprawa wymaga wspólnego porozumienia; jeżeli go się nie osiągnie, sprawa przechodzi pod osąd zarządu wyższego szczebla, a w drodze apelacji, aż do Wielkiego Wydziału. Gdyby się zdarzyło, że zarządy dwóch związków uznałyby jakąś uchwałę innego związku za szkodliwą dla ogólnego dobra publicznego, sprawa wchodzi od razu na osąd Wielkiego Wydziału.
Zaczepione w ten sposób postanowienia nie nabędą prawomocności póki sprzeciw nie zostanie załatwiony. Jest to prawo veta przeciwko możliwościom wyzysku jednej warstwy przez drugą. Żaden związek zawodowy nie staje się władzą, póki nie będą zorganizowane wszystkie siedem. Taki jest najogólniejszy zarys samorządów zawodowych. W szczegóły nie mogłem się tu wdawać; a z resztą nie ma sensu rozprawiać o szczegółach, póki nie wiadomo, czy będzie zgoda na ogólne zasady.
My „Jasnogórcy”, poszukujący programu odpowiednio do naszego ślubowania, jesteśmy za samorządami także dlatego, że przy samorządach łatwiej o tę jedyną totalność, jaką uznajemy, tj. o totalność etyki.
prof. Feliks Koneczny

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Najnowsze komentarze