Żywe reakcje wzbudziły imprezy dla zdegenerowanych kobiet, jakie odbyły się 8 marca w niektórych polskich miastach z udziałem murzyńskich… striptizerów. To chyba najlepsze słowo. Krążące w internecie zdjęcia z tych wydarzeń mówią same za siebie, więc nie wymagają specjalnego komentarza. Jednak komentarzy posypała się istna lawina. Cała sprawa dowodzi po raz kolejny, że nikt tak bardzo jak nowoczesne, liberalne społeczeństwo nie żyje bajkami i mitami. A mnie przypomniała się książka Gilberta Freyre.
Socjolog Gilberto Freyre (1900-1987) w 1933 r. opublikował pierwszą wersję (potem rozszerzanej) rozprawy poświęconej procesowi formowania się narodu brazylijskiego, w której dokonał wnikliwej analizy charakteru narodowego Brazylijczyków i objaśnił jego etnogenezę. W Polsce książka ukazała się pod tytułem „Panowie i niewolnicy”, ponieważ jej oryginalny tytuł byłby dla polskiego czytelnika słabo uchwytny (1). W świetle ustaleń Freyrego Brazylia jawi się właściwie jako odrębna cywilizacja, zrodzona ze spotkania trzech różnych elementów etnicznych – Białego, Murzyna i Indianina – odznaczająca się ponadto silnymi wpływami orientalnymi, przyniesionymi przez zżytych ze światem Wschodu portugalskich kolonizatorów. Napisana w latach trzydziestych praca odrzuca jednak modne wówczas koncepcje rasizmu, a autor pokazuje, że Biały, Murzyn i Indianin wnieśli do budowy cywilizacji brazylijskiej wkład w zasadzie równoprawny i w równie wielkiej mierze nosi ona piętno każdego z nich.
Jednym ze zjawisk, które odcisnęły na narodzie brazylijskim i jego kulturze najmocniejszy ślad było niewolnictwo Murzynów, toteż Freyre poświęcił jego ogólnospołecznym aspektom i konsekwencjom obszerną część swojej rozprawy. Autor rekonstruuje oddziaływanie obecności czarnych niewolników (i niewolnic) na wszystkie dziedziny życia społeczeństwa brazylijskiego: język, poezję i sztukę, formy religijności, techniki uprawy roli, kuchnię, ubiory i ozdoby, rozrywki, tańce, gry i zabawy – w tym, co z pewnością nie zaskakuje, na obyczajowość seksualną. Dwa z pięciu rozdziałów książki zatytułowane łącznie „Murzyn-niewolnik w życiu płciowym i rodzinnym Brazylijczyka” stanowią ponad jedną trzecią jej objętości.
Z pieczołowicie pozbieranych źródeł pochodzących ze wszystkich epok w historii Brazylii aż do czasów, w których pisał, Freyre wyłuskał mnóstwo interesujących faktów. W nawiązaniu do ostatnich wydarzeń przytoczmy tylko jeden: portugalscy kolonizatorzy, a potem Brazylijczycy notorycznie dziwili się małym rozmiarom genitaliów czarnych niewolników, nieraz kontrastującym z ich potężnym wzrostem. Autor przytacza ponadto ze współczesnej sobie literatury naukowej obserwacje antropologów, którzy doszli do wniosku, że ludy afrykańskie są generalnie mniej pobudliwe płciowo od Europejczyków. Tym właśnie tłumaczyli fakt tak silnego nasycenia kultur tych ludów erotyzmem: widzieli w nim funkcję adaptacyjną mającą chronić biologiczną ciągłość populacji, gdy prokreacja przy słabszej skłonności Afrykanów do aktywności seksualnej wymaga zewnętrznego wsparcia, bodźców w postaci kultów fallicznych, rozwiązłych tańców, rytuałów orgiastycznych i podobnych praktyk.
Dlaczego o tym piszę? Otóż incydenty z 8 marca to nie pierwszy dowód, jaki można napotkać, że zdegenerowane, liberalne kobiety w Polsce żyją bajkowymi fantazjami o murzyńskiej anatomii; publicznie zapewne nikt tego nie mówi, ale w obiegu potocznym krąży. No cóż, a czego można się było spodziewać po osobach o tak wysublimowanej umysłowości?
Bardziej natomiast dziwi co innego: „maskulinistyczna” (poważnie?) prawica powiela i powtarza ta fantazje, użalając się, że Murzyni zabierają jej kobiety.
Adam Danek
Zdjęcie ilustracyjne: freepik.com

1. Gilberto Freyre, Panowie i niewolnicy, przeł. Helena Czajka, Warszawa 1985. Oryginalny tytuł dzieła brzmi „Casa-grande i senzala”. Casa-grande to typowy dla krajobrazu starej Brazylii dwór ziemiański, równie specyficzny jako obiekt architektury, co jako instytucja społeczna i ekonomiczna. Nazwę senzali nosił zabudowania przy dworze, w których mieszkali niewolnicy.
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Pytanie ile w tym prawdy a ile fake-newsów oraz powielania grafik AI? Pamiętacie może niedawną „aferę” jaka przetoczyła się przez polski internet w związku z rzekomą, wielką imprezą „Blacked Warsaw” która finalnie okazała się po prostu zwykłą schadzką jakiejś grupki zboczonych fetyszystów? Niewykluczone że rozsiewanie tego typu pikantnych sensacji to część podprogowej propagandy politycznej uprawianej przez farmy trolli na usługach polityków (vide. sok z buraka), np. wiele osób zwracało uwagę że sprawa z „Blacked Warsaw” jakoś dziwnie wypłynęła podczas kampanii prezydenckiej i pośrednio miała zniechęcać do głosowania na Trzaskowskiego. Natomiast bezspornym faktem jest że dominujące media oraz przemysł rozrywkowy mocno promują murzyńskich mężczyzn oraz związki międzyrasowe między nimi a białymi kobietami. Kolejny fakt to taki że egzotyczni mężczyźni (do których zaliczam zarówno murzynów jak i przedstawicieli nacji zachodnich) są bardzo mocno idealizowani przez polskie kobiety. Myślę że warto bardzo poważnie zbadać ten temat zamiast przesadnie skupiać się na jakiś rozporkowych memach.
Konserwatywno-narodowi publicyści w rodzaju Danka nie od lat, ale od dekad już bombardują swych czytelników następującymi messages, które w kwestiach rasowych są dokładnie takie same jak to co gadają różne elementy lewicowo-liberalne: rasa nie ma znaczenia. Kolor skóry nie ma znaczenia. Krew nie ma znaczenia. Genetyka nie ma znaczenia. Mokebe to taki sam człowiek jak ja czy ty. Ale gdy potem biała kobieta wiąże się z takim Mokebe to potępiają to jako degenerację. Gdzie tu sens, gdzie logika? Jeśli związki białych kobiet z murzynami to degeneracja (z czym się zgadzam), to logicznie należy potępić jako degenerację antyrasowe poglądy konserwatywno-narodowych publicystów takich jak Danek. To jest proste. Gdyby biali ojcowie uczyli swe białe córki białej supremacji to byłoby też o wiele mniej przypadków hańbienia rasy przez białe kobiety z murzynami. To naprawdę nie jest trudne do zrozumienia. To jest elementarna logika.
I Danek i Autor powyższego komentarza to dwie strony tego samego medalu, myślenia światowego. Pomijam już treść artykułu Danka, analizę rozmiaru genitaliów murzynów nadającą się na brukowiec do pism Urbana. Problem opisywanego tematu to w pierwszej kolejności zdecydowanie nie problem rasowy, tylko obyczajowy. Tzw. rasiści nie mają problemu z tym, że fetyszyzm egzotyki to objaw Sodomy, zdziczenia obyczajów, sprzeniewierzenia się przykazaniu Chrystusa, żeby panować nad swoimi zmysłami. Czystość rasy to taki centralny punkt, przysłaniający samego Chrystusa. Nawet to wartościowanie ludzi na podstawie pochodzenia rasowego to czysta bzdura, bo potomek Adama niezależnie od koloru skóry posiada duszę nieśmiertelną i jest podmiotem misji Chrystusa. Dowodem na to jest to, że tzw. rasiści mimo, że chętnie ten fakt ignorują, na każdym kroku choćby tych Żydów mocno wartościują moralnie. Wartościować moralnie można tylko istotę posiadającą duszę nieśmiertelną, czyli człowieka posiadającego zdolność do myślenia duchowego lub anioła. Zwierzęcia nikt nie będzie wartościował moralnie. Nikt nie będzie sądził insekta za roznoszenie zarazy, nikt nie będzie sądził rekina za to, że zabija. Taka jest ich natura. To jest więc dowód z czystej logiki, której u tzw. rasistów nie ma. Przynajmniej tych, którzy twierdzą, że są chrześcijanami, czy nawet katolikami. Rasiści, którzy dokonali apostazji przynajmniej są pod tym względem konsekwentni w swej logice. Podsumowując ten wątek można tylko powiedzieć tyle, że na końcu czasów wśród 144 tysięcy wybrańców, tej resztki wiernych katolików będą ludzie z każdego narodu świata. Jeśli sedewakantyści i tym podobne zjawiska religijne są tym prawdziwym Kościołem Chrystusowym to akurat bardzo pasują do tego. Można ich spotkać w każdym regionie świata, każdym typie człowieka, a styl życia (patrząc pod kątem etyczno-duchowym) w przybliżeniu jest taki sam. Podczas gdy ogół ludzkości coraz bardziej się degeneruje, deprawuje i stacza w kierunku apostazji. Z kolei eugeniczne, ableistyczne wymysły tzw. rasistów duchowo też są łatwe do obalenia. Cierpienie jest elementem życia człowieka, bo cierpienie jest elementem pokuty za ogrom grzechów popełnianych przez ludzi na całym świecie. W zasadzie to ci właśnie pokutujący są gwarantem, obok innych elementów jak nieprzerwane trwanie sakramentalnej Ofiary Chrystusa tego, że Bóg jeszcze nie wydał wyroku na ludzkość. Wśród mieszkańców Sodomy ich zabrakło.
@Pod prąd głupocie świata
Aha, czyli wg ciebie biały chrześcijanin nie powinien sprzeciwiać się postepujacemu zmurzynieniu Europy i świata, tylko ma być cuckoldem? Nice try Shlomo, but you have to try a little bit harder than that 🙂 Ja osobiście NIE uważam bym w walce o uratowanie Białej Rasy musiał odwoływać się do argumentów biblijnych czy w ogóle religijnych. Uważam to za niekonieczne. Ale jeśli uważasz, że twoja anty-biala, bezrasowa, dysgeniczna, pro-murzynska i pro-racemixerska interpretacja biblii jest jedyną możliwą interpretacją to się gruntownie mylisz. Jest cała masa pro-bialych ruchów z przeszłości jak Ku-Klux-Klan czy zwolennicy Apartheidu, którzy też w swej heroicznej obronie Białej Rasy przed zagrożeniem ze strony tego co Rockwell określał jako 'black plague’ wprost odwoływali się w swej walce do Biblii. Czyli jest możliwa pro-biala interpretacja biblii, nigger!
„Aha, czyli wg ciebie biały chrześcijanin nie powinien sprzeciwiać się postepujacemu zmurzynieniu Europy i świata”
Wskaż mi fragment gdzie coś takiego zasugerowałem. Oczywiście wmawianie mi sugestii kompletnie z dupy wziętych dobrze ci idzie.
„Ja osobiście NIE uważam bym w walce o uratowanie Białej Rasy musiał odwoływać się do argumentów biblijnych czy w ogóle religijnych. Uważam to za niekonieczne. Ale jeśli uważasz, że twoja anty-biala, bezrasowa, dysgeniczna, pro-murzynska i pro-racemixerska interpretacja biblii”
Kolejne kompletnie z dupy wzięte imputowanie słów, których nie użyłem ANI RAZU. Nic nie powiedziałem o race mixingu. Ale o tym, co dla każdego wierzącego w Stwórcę (to znaczy w Boga Ojca, Syna Bożego i Ducha Świętego, bo innego Stwórcy nie ma) jest oczywiste, że każdy potomek Adama jest bratem zarówno duchowo (a w zasadzie to zwłaszcza duchowo), jak i we krwi. I ostatecznie Bóg nie będzie pytał na Sądzie Ostatecznym o żadne teorie rasowe, tylko o to jak traktowało się swojego bliźniego. I tego białego i niebiałego.
„Jest cała masa pro-bialych ruchów z przeszłości jak Ku-Klux-Klan czy zwolennicy Apartheidu, którzy też w swej heroicznej obronie Białej Rasy przed zagrożeniem ze strony tego co Rockwell określał jako 'black plague’ wprost odwoływali się w swej walce do Biblii.”
I te same Ku Klux Klany wspierały masoński rząd w Meksyku w niszczeniu wiary katolickiej i w mordowaniu katolików. Wiem, że dla ciebie nie ma to żadnego znaczenia, ale dla mnie ma. Im bardziej brnąłem w te dywagacje o rasie i im bardziej na tym punkcie się fiksowałem, pomstowałem na tych murzynów czy kogo tam jeszcze to tym bardziej byłem rozchwiany psychicznie. Bo w sumie to racja, często widziałem ten motyw, że im bardziej ktoś fiksował się na punkcie rasizmu, to tym bardziej mu ryło banię. Tradycyjna religijność, jak choćby post, pokuta, tradycyjna liturgia z kolei dały mi efekt odwrotny. Lepiej kontroluję swoje popędy, swoje negatywne emocje w nieprzyjemnych sytuacjach, bardziej potrafię się wyciszyć i zachować spokój ducha. Z czytania tych Pierce’ów, MacDonaldów nie wyniosłem kompletnie NIC, bo to jest zajmowanie się rzeczami, na które nie mam kompletnie żadnego wpływu. Za to na swoją duchowość mam bardzo duży wpływ i co ważniejsze ona ma na mnie duży wpływ. Co w sumie uważam za dowód, że religia jest bez alternatyw. Więc przekonywać możesz, ale nie mnie. Co najwyżej trop se we mnie Żyda, chętnie będę czytał to przy popcornie.
1. Ok, jak dla ciebie murzyn to brat, spoko, dla mnie nie, ale ok. Dla mnie to niższa, obca i wroga rasa najeżdżająca i zabierająca mi dziś ziemie moich przodków.
2. Co do katolików w Meksyku czysta prawda nie obchodzą mnie oni, ja choć od około roku nie byłem na mszy, też jestem z bardzo katolickiej rodziny. I nic dobrego z tego całego katolicyzmu dla mnie nie wyszło.
3. To akurat prawda, co do MacDonalda czy Pierce’a, że ich słuchanie to (nie zawsze, ale w większości) zajmowanie się rzeczami, na które przynajmniej ja nie mam wplywu. Więc ja zamiast nich zajmuję się medycyną i psychologią tera, ot co. Inna rzecz, że ci wszyscy religijni także ci tradycyjni też w większości zajmują się rzeczami na które nie mam wpływu. Nic tylko sobór watykański 2 I komentowanie każdego kolejnego gówna jakie robią moderniści religijni. Parafrazując twoje słowa mogę rzec, że im bardziej brnąłem w te dywagacje o soborze i im bardziej na tym punkcie się fiksowalem, pomstowalem na tych modernistów czy kogo tam jeszcze, to tym bardziej byłem rozchwiany psychicznie. Bo w sumie to racja, często widziałem ten motyw, że im bardziej ktoś fiksowal na punkcie soboru, to tym bardziej mu ryło banię. Medycyna: zajmowanie się zdrowiem snu, aktywnością fizyczną, dietą, psychologią uzależnień z kolei dały mi efekt odwrotny. Lepiej kontroluję swoje popędy, swoje negatywne emocje w nieprzyjemnych sytuacjach, bardziej potrafię się wyciszyć i zachować spokój ducha. Z czytania tych wszystkich antysoborowych polemik nie wynioslem kompletnie NIC, bo to jest zajmowanie się rzeczami, na które nie mam kompletnie żadnego wpływu. Za to na swój sen, aktywność fizyczną, dietę itd. mam i co ważniejsze one mają na mnie wpływ. Co w sumie uważam za dowód że medycyna jest bez alternatyw. Więc przekonywać możesz ale nie mnie. Co najwyżej trop se we mnie bezbożnika, poganina, heretyka czy moderniste, chętnie będę czytał to przy bananach, daktylach i gruszkach.
„Więc ja zamiast nich zajmuję się medycyną i psychologią tera, ot co. Inna rzecz, że ci wszyscy religijni także ci tradycyjni też w większości zajmują się rzeczami na które nie mam wpływu. Nic tylko sobór watykański 2 I komentowanie każdego kolejnego gówna jakie robią moderniści religijni. Parafrazując twoje słowa mogę rzec, że im bardziej brnąłem w te dywagacje o soborze i im bardziej na tym punkcie się fiksowalem, pomstowalem na tych modernistów czy kogo tam jeszcze, to tym bardziej byłem rozchwiany psychicznie. Bo w sumie to racja, często widziałem ten motyw, że im bardziej ktoś fiksowal na punkcie soboru, to tym bardziej mu ryło banię.”
Jeśli jedyne, co wyniosłeś z tego to ten cały sobór i modernizm, który był dopiero po prawie dwóch tysiącach lat istnienia chrześcijaństwa pojawił się, a nie wyciągnąłeś nic z praktycznych nauk duchowych takich świętych jak Alfons Maria Liguori etc to cóź… twoja strata. Mi nic nie ryło z tego wszystkiego bani, wręcz przeciwnie. Im większe środowisko rasistów widziałem w realnej rzeczywistości, nie w książkach tym większych degeneratów widziałem. Z kolei klasyczna liturgia, czy to rzymska, czy bizantyjska zawsze wyciszają mój umysł od zewnętrznego syfu. To jest z kolei dla mnie dowód na to, że ten fakt nie zaprzecza dobrze pojętej medycynie i psychologii, o której później wspomniałeś, bo od tego one są, żeby leczyć ludzi i fizycznie i duchowo. Niczego więc z mojego doświadczenia nie udowodniłeś.
1. „Jeśli jedyne, co wyniosłeś z tego to ten cały sobór i modernizm, który był dopiero po prawie dwóch tysiącach lat istnienia chrześcijaństwa pojawił się, a nie wyciągnąłeś nic z praktycznych nauk duchowych takich świętych jak Alfons Maria Liguori etc to cóź… twoja strata”
Czytałem nie to co trza, ale skąd miałem niby wiedzieć jak oddzielać ziarno od plew?
2. „Im większe środowisko rasistów widziałem w realnej rzeczywistości, nie w książkach tym większych degeneratów widziałem.”
Cóż współczuję. Ja wprost przeciwnie w każdym bądź razie. Jeśli spotykałem rasistów to byli to na ogół inteligentni, myślący ludzie, pozytywnie wyróżniający się na tle bezmyślnej masy normies.
3. Tak czy owak, zwalanie winy za jakieś swoje problemy emocjonalne na Williama Pierce’a czy (co gorsza) na Kevina MacDonalda (który po prostu daje naukowe zrozumienie dzisiejszego świata, choć to fakt, że nie ma za bardzo u niego praktycznych wskazówek jak se życie ogarnąć, ale NIGDY nie nawoływał do JAKICHKOLWIEK aktów nienawiści czy przemocy wobec JAKICHKOLWIEK nie-białych) jest po prostu głupie. Ja właśnie m.in. dzięki niemu zrozumiałem, że historia i polityka nie są dla mnie, przynajmniej nie na razie i potrzebuję tera bardziej życiowych nauk niż studiowanie takiego np. problemu żydowskiego.
„Co do katolików w Meksyku czysta prawda nie obchodzą mnie oni, ja choć od około roku nie byłem na mszy, też jestem z bardzo katolickiej rodziny. I nic dobrego z tego całego katolicyzmu dla mnie nie wyszło.”
Pierwszy komentarz mi nie przeszedł, bo widocznie redakcja boi się nazwać rzeczy po imieniu. To napiszę inaczej. Jakoś wcale mnie to nie dziwi, co piszesz, bo znam takie przypadki. Mój kuzyn choć on poszedł znowu w drugą stronę, bardziej typowego libka, ale sam mechanizm był taki sam. Generalnie kończy się to tym, że przestaje się wierzyć. Dzięki Bogu, że w porę się opamiętałem i przestałem brnąć w te niszowe polityczne idiotyzmy.
/Moderator/: Nikt nie boi się nazywać rzeczy po imieniu – część komentarzy wpada do spamu i jest przez automat usuwana. Skończ już te wycieczki, bo jesteś irytujący. Zamiast ciągłego ględzenia jacy to wszyscy są „be”, zajmij się czymś pożytecznym.
„Cóż współczuję. Ja wprost przeciwnie w każdym bądź razie. Jeśli spotykałem rasistów to byli to na ogół inteligentni, myślący ludzie, pozytywnie wyróżniający się na tle bezmyślnej masy normies.”
Tak, czy siak to są wszystko bzdury, które nie uformują prawidłowo kręgosłupa moralnego żadnego człowieka. Wprowadzać mogą tylko chaos i niekończący się ciąg odwetów.
„ale NIGDY nie nawoływał do JAKICHKOLWIEK aktów nienawiści czy przemocy wobec JAKICHKOLWIEK nie-białych”
Przemoc na tle rasowym można z perspektywy przeciętnego laika określić jako najbardziej prymitywny aspekt rasizmu, ale mimo to i tak jest to najbardziej naturalny, instynktowny aspekt. Czyli ogólnie ksenofobia. Reakcja naturalna, którą natura stworzona przez Pana Boga dała zwierzętom, w tym ludziom, żeby w przypadku zagrożenia chronili swoje stada. Tylko, że w normalnej rzeczywistości jest równoważona przez inne rzeczy tak, żeby ludzie nie pozabijali się między sobą, bo jeden należy do innego plemienia niż drugi. Dajmy przykład Pasztunów i ten ich kodeks pasztunwali. Mają różne pojebane zwyczaje jak bacha bazi itd, ale jak ktoś jest u nich gościem to będą go bronić za wszelką cenę. Dlatego potrafili ginąć w obronie rannych amerykańskich żołnierzy przechowywanych w ich domach, nawet jeśli teoretycznie uważali ich za wrogów. Nie chodzi mi o podniecanie się kulturą Afganistanu, tylko o to, że coś takiego istnieje w każdej kulturze na świecie. To jest po prostu równowaga między świadomością przynależności do swojego ludu, a świadomością bycia człowiekiem. Obecne liberalne lewactwo wyłącza jeden bezpiecznik, „ksenofobiczny”, rasizm wyłącza drugi. Ani jedno, ani drugie nie skończy się nigdy dobrze i w sumie historycznie też się nie skończyło. A poglądy towarzyszące tym poglądom, często prowadzące do upodlenia słabszych (ableizm) dla człowieka o uformowanej moralności to zwykłe barbarzyństwo i oczywiście, że to jest bycie degeneratem. Może i są inteligentni, ale moralnie to jest rynsztok.
’Pod prąd głupocie swiata’ weź się zamknij już. Co jest dla ciebie bzdura? Fakt że czarni popełniają kilkadziesiąt razy więcej przestępstw przeciw białym niż wice wersa? A degeneracja to wg ciebie sprzeciw wb takiego wzbogacenia kulturowego? Zamknij się bo gadasz taki bełkot że nic z tego się nie da zrozumieć. Nie wiadomo o co chodzi ci nawet. Takie pomieszanie z poplątaniem i wyzwiska wb każdego kto się nie zgadza. Klasyczne szukanie dziury w całym. Jedź do Palestyny tam walcz z ludobojczym rasizmem Izraela zamiast go tu węszyc i tropic w komentach w necie, mądralo.
Ja się nie będę zamykać, bo mam takie samo prawo do mówienia, jak ty. To po pierwsze. Po drugie, zmieniasz temat zjeżdżając w kierunku jakichś statystyk przestępczości, co to nie ma nic piernik do wiatraka o czym mówię i słyszałem o tych statystykach już miliony razy (dlatego tym bardziej nie wiem z jakiej paki miałbym przez to uznać twój światopogląd, zresztą ja tych murzynów nie sprowadzałem). I nie pierdol o wyzwiskach, bo nikogo z komentujących tu nie wyzywałem. Jeśli już to ty mnie wyzywałeś na samym początku od „Shlomo” itd. Poza tym nie czuję potrzeby jechać do Palestyny, bo nie identyfikuję się z żadną stroną konfliktu.
Poza tym samo sugerowanie, że nie uznaję z automatu kogoś za wroga egzystencjalnego za kolor skóry nie znaczy, że dla mnie krew nie ma znaczenia. Choćby samo to, że mając haplogrupę R1a-L260 udokumentowaną w laboratorium jestem od kilku tysięcy lat autochtonem na swojej ziemi. Jestem u siebie wbrew temu, co bredzili choćby niemieccy szowiniści wykłócający się ze mną, że jestem słowiańskim okupantem ze średniowiecza na ich ziemi.
Rozumiem adnotację – ,,…/Moderator/: Nikt nie boi się nazywać rzeczy po imieniu – część komentarzy wpada do spamu i jest przez automat usuwana…” – ot wyjaśnienie ucinające spekulacje ale co to jest ? – ,,…skończ już te wycieczki, bo jesteś irytujący. Zamiast ciągłego ględzenia jacy to wszyscy są „be”, zajmij się czymś pożytecznym…” – czy Moderacja powinna z pozycji decyzyjnych czynić aż takie osobiste , nacechowane emocjonalnie dojazdy do komentującego ? Bardzo wątpliwe…
@Azariasz
Moderacja i osoby tworzące portal mają prawo do wszystkiego, zwłaszcza wobec osób, których jedynym dokonaniem tutaj jest uprawiane jałowe krytykanctwo, a których wkład w ruch nacjonalistyczny w Polsce i w ten portal jest zerowy.
„których jedynym dokonaniem tutaj jest uprawiane jałowe krytykanctwo, a których wkład w ruch nacjonalistyczny w Polsce i w ten portal jest zerowy”
Jakoś mi z tego powodu obojętne.
,,…mają prawo do wszystkiego…” ciekawa perspektywa zwłaszcza jak na polski ruch nacjonalistyczny w strukturach takiego tworu jak III RP. Każdy człowiek swoim życiem prywatnym wnosi codzienny wkład w życie Państwa i Narodu czasem nawet większy niż kolektywne środowiska. I pojedynczy człowiek i pojedyncze środowiska mają takie znaczenie że gdyby zniknęli z dnia na dzień Naród by tego nawet nie poczuł więc nie ma co uprawiać płytkiej demagogii. A co do ,, jałowego krytykanctwa „. Dla jednych dane komentarze są tym dla innych perspektywą opinii…
„Skończ już te wycieczki, bo jesteś irytujący. Zamiast ciągłego ględzenia jacy to wszyscy są „be”, zajmij się czymś pożytecznym”
1. Co jest według moderatora irytujące?
2. Skąd moderator wie, że nie zajmuję się czymś pożytecznym?
3. Widocznie tu są pewne osoby „nietykalne”, których nie można „urazić”, żadnym smutnym słowem.
Daj już spokój Bracie. Nie eskaluj bo to i tak niczego nie zmieni. Nie warto w nieskończoność kruszyć kopii o jedną rzecz ze stu gubiąc 99 innych na dobre. Każdy sobie dał ,, po razie ” i udowodnił że ma dużego i wystarczy. Pozdrawiam
Jak ktoś mnie ruszy po ambicji to lubię być zawzięty 😀 choć przyznaję, że to moja wada, Jezus przestrzegał przed taką zawziętością…