life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Konrad Rękas: O Grzegorzu Braunie po endecku

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Jednym z największych problemów, który od co najmniej 35 lat krępuje wszelką aktywność środowisk narodowych w Polsce, jest przemożny lęk przed zejściem z kanapy. W połączeniu z naszą naturalną swarliwością i nieufnością, skłonnością do sejmikowania ponad miarę i tetrapiloktomii daje to uniwersalny przepis na to, by zawsze mieć rację, stale powtarzając, że nic się na pewno nie uda i wszystko to z pewnością agentura, manipulacja i fałszywe flagi. Odnoszę wrażenie, że takie są właśnie motywy raptownej ucieczki niewątpliwych narodowców od głównego obecnie ośrodka, w którym o polityce narodowej można nie tylko pisać i mówić, ale także ją robić, tj. od Frontu Gaśnicowego Grzegorza Brauna.

Patos a praktyczna użyteczność

Byli więc ludzie z przedrewolucyjnego okresu, zaprawieni w działalności tajnej, ludzie, którzy umieli byli dużo na tym polu zrobić, ale którzy do nowych warunków działania dopasować się nie umieli, którzy często nawet nie rozumieli, że może istnieć jakaś polityka poza organizowaniem tajnych kółek i rozdawaniem pism nielegalnych. Ci ludzie wykonywali w ubiegłym okresie wielką pracę w kierunku, jaki demokracja narodowa sobie nakreśliła, ale myśli politycznej obozu nie rozumieli, nie szli z nią naprzód, im samym i obozowi wystarczyło to, że są praktycznie użyteczni[1]” – tak Roman Dmowski charakteryzował podobny problem endecji przed 120 laty. Dziś nie żyjemy w czasach tak tytanicznych, zamiast tajnych kółek mamy, póki co, wciąż jeszcze legalne Kluby, a pismo nasze nie było na szczęście nielegalnym, a jedynie blokowanym w internecie. A jednak podobieństwo owego nieprzystosowania niektórych kolegów do możliwości uzyskania więcej dla Polski przy wyjściu z bańki aż bije w oczy, oczywiście przy całym uszanowaniu dla „praktycznej użyteczności” wykonywanej przez nich pracy.

A przecież Dmowski i Liga Narodowa aktyw i zwolenników do transformacji przygotowywali stopniowo i na tyle skutecznie, że przeczuleni na tle insurgentyzmu realiści wietrzyli w nich kolejną odsłonę Liberum Conspiro[2]. Opinia ta, zbudowana na wystąpieniach takich jak słynna manifestacja Ligi (wówczas jeszcze Polskiej) 3 maja 1891 r., kiedy to młody Dmowski poprowadził patriotycznie nastawiony pochód z archikatedry warszawskiej przez Aleje Ujazdowskie w stronę kamienia węgielnego Świątyni Opatrzności. „(…) wśród wielu [rosyjskich] urzędników panowało przekonanie, że Polacy szykują się do powstania!” – dramatycznie relacjonowała ówczesna prasa[3]. Natrętna symbolika całej akcji, jej patos, wykorzystanie wątków religijnych, podejrzenie, że całą inicjatywą kryją się obce realizmowi pierwiastki powstańcze – wszystko to z pewnością nie spodobałoby się również współczesnym krytykom Grzegorza Brauna z kręgów bliskich „Myśli Polskiej”. Tyle tylko, że wtedy pochód ten prowadził Roman Dmowski.

Taktyka i kariery

Oczywiście, z dużą dozą prawdopodobieństwa można jednak zakładać, że Grzegorz Braun niemal na pewno Romanem Dmowskim nie jest. Lider Konfederacji Korony Polskiej może rzecz jasna sam odnieść się do zastrzeżeń wobec swej osoby, wiemy natomiast co krytykom po latach odpowiadał przywódca endecji. Dmowski, mając w perspektywie dalszą współpracę z realistami nie wahał się wypomnieć im stosunku do rodzącej się narodowej demokracji:   „Przez dłuższy czas nie zwracano na tę grupę uwagi, lekceważono ją lub traktowano jako spóźnione, pozbawione żywotności echo dawnych prądów, spisków i planów powstańczych[4]” utyskiwał dodając na temat późniejszej, parlamentarnej fazy działalności:  „’realiści’ nie zdawali sobie sprawy z tego, że taktyka demokracji narodowej w początkach okresu parlamentarnego jest tylko chwilową koniecznością, zdawało im się, że nie będzie ona zdolna tej taktyki porzucić, że będzie się jej bezmyślnie trzymała, jak pijany płota[5]”.

I oto właśnie rzecz cała idzie, czy ciągłe narzekanie na formę działań pos. Brauna i Korony nie jest po prostu ignorowaniem konieczności taktycznych? Kogo jak kogo, ale przecież choćby takiego kol. Przemysława Piastę ani bym pomyślał, by taktyki uczyć, taktyk to bowiem wytrawny, nie tylko jeśli chodzi o polityczną formę, ale i towarzystwo, w którym szuka się i robi to, co możliwe, a dla polskiego interesu narodowego słuszne i korzystne. Jako endecy współpracowaliśmy już w środowisku „Myśli Polskiej” z PSL i z UPR, z MacierewiczemOlszewskim i Giertychem, niektórzy koledzy także z Michałem Kamińskim i Joanną Kluzik-Rostkowską, a inni (choć nie tylko) również z JKM i Andrzejem Lepperem. Czy ktoś z nas przestał być od tego endekiem, zaraził się może czymś lub przesiąkł? Każdy może sądzić po sobie, jednak kto miał pójść w wiceministry cyfryzacji ten już chyba poszedł i szukanie akurat w naszym własnym, wąskim przecież gronie karierowiczów wydaje się być zajęciem tyleż śmiesznym co jałowym.

Forma i słowa

Równie jałowym, jak krytyka formy działania Frontu Braunowego. Happenerami po stronie niesystemowej byli już w III RP i JKM, i zwłaszcza Andrzej Lepper. Przyznaję, że poza pewnym niuansem priorytetów i przewagą kwestii gospodarczych nad ideowymi nie widzę większej różnicy między wysypaniem przez wodza Samoobrony ukraińskiego zboża na tory, a gaszeniem chanukiji czy zrywaniem ukraińskich flag przez prezesa Konfederacji Korony Polskiej.

O dziwo jednak, dla niektórych słowa okazują się być ważniejsze niż czyny i słów odpowiedzi od Grzegorza Brauna łakną. Rozumiejąc najszlachetniejsze intencje, stojące zapewne za Szanownymi Autorami „7 Pytań do Grzegorza Brauna”, opublikowanych w „Myśli Polskiej” 5. stycznia 2026 r. pragnąłbym jednak zwrócić uwagę, że skoro o słowach mowa – to czy ich nadmiarowi nie towarzyszył niedobór pokory? Czy nasze środowisko, a dokładniej ledwie kilkoro jego przedstawicieli koniecznie musi wołać w imieniu i LN, i ZLN, i OWP, i SN (zwłaszcza w sytuacji, gdy chyba zapomniano o opisanych wyżej trudnych początkach Ligii Narodowej – tej historycznej)? Przecież to już skromniej byłoby wyrąbać p. Braunowi od razu: „My, Naród!”. A przecież w miłym pewnie gustowi wielu czytelników „Myśli Polskiej” serialu „07 zgłoś się” porucznik Borewicz podkpiwał, że „u nas każdy ma w zwyczaju przemawiać w imieniu narodu i to, co myśli ze szwagrem, to oczywiście zdanie większości”…

PRLorealizm i filoPRLizm

Skoro zaś jesteśmy przy kinie PRL-u – to warto się zatrzymać nad samą Polską Ludową. Nie budzi zastrzeżeń fakt, że w ostatnich latach do grona stałych czytelników „Myśli Polskiej” dołączyło wiele osób odczuwających więź i sentyment do okresu PRL. Osobiście przyjmuję to z satysfakcją, bo już 30 lat temu, gdy zaczynałem swoją współpracę z naszym pismem, starałem się także własną publicystyką wyróżnić je od innych, licznych wówczas wydawnictw endeckich m.in. właśnie ową nutą PRLorealizmu. Realizmu jednak, nie afirmacji, co jest rozróżnieniem tak istotnym jak to między przyprawą a daniem głównym. Racjonalni endecy dostrzegają pozytywy Polski Ludowej właśnie weryfikując jej osiągnięcia pod kątem zgodności z polskim interesem narodowym, nie zaś tylko wzdychają za przeszłością, gdy mleko było w butelkach, KOR-owcy w więzieniach, a my byliśmy młodsi i pełni optymizmu. Słusznie też zawsze zarzucaliśmy głównemu szlamowi partyjnemu III RP, że stosunek do przeszłości w ogóle, a do PRL-u w szczególności nie powinien być głównym weryfikatorem czyjejś prawomyślności patriotycznej. Czemu więc niektórzy chcieliby dziś zastosować tę samą, odrzuconą już niegdyś metodę w stosunku do Grzegorza Brauna? „Powiedz natychmiast co myślisz o PRL-u, bo cię nie poprzemy!” – przecież to cenckiewiczym, tylko à rebours!

Trumposyjonizm a gaśnica

Inny zarzut, który w środowisku wysuwa się wobec Frontu Gaśnicowego, to jego podobieństwo (znowu, raczej zewnętrzne) do… trumpizmu i założenie, że wobec tego braunizm jest tylko kolejnym amerykańskim pomysłem na politykę w III RP. Cóż, pogląd ten falsyfikuje jedno słowo: GAŚNICA. Żaden trumpista, szczery czy zwłaszcza wynajęty nigdy nie podniósłby ręki na chanukiję, nigdy też nie nazwałby po imieniu zbrodni syjonistycznych, ani kłamstw przemysłu holokaustu i międzynarodowych roszczeń. A pos. Braun to potrafił! I tak jak należy mu się uznanie, za podniesienie w bardzo trudnym momencie hasła powstrzymania ukrainizacji Polski, tak równie ważnym było przywrócenie kwestii antysyjonizmu do debaty publicznej w naszym kraju w sytuacji, gdy (inaczej niż na Zachodzie) tematykę tę porzuciła i oficjalna lewica, i nasi byli koledzy, którzy przechodząc na pozycje naradawe i właśnie protrumpistowskie musieli ukorzyć się przed syjonistycznym Złotym Cielcem (o czym opowiadałem niegdyśna WbrewCenzurze). Jeśli szukamy ochotników do zostania kolejną transzą amerykańskiej agentury w Polsce – to zdecydowanie łatwiej odnaleźć ich w neo-Konfederacji i zwłaszcza RN, a nie w Koronie. Jeśli zaś ta korzysta z transatlantyckiej fali wzmożenia, nazywanej często nieprecyzyjnie prawicowym populizmem – to co w tym właściwie złego? Głosząc pochwałę realizmu politycznego trudno byłoby obrażać się na wykorzystanie historycznego i geopolitycznego momentu, o ile oczywiście międzynarodowy trend udaje się nasycić polskim duchem, a zwłaszcza polską myślą narodową.

Polacy i Rosjanie

A no właśnie, polską i myślą. Ponoć każdy zamieszczony w całości cytat zmniejsza liczbę czytelników i tak długiego tekstu o połowę, dlatego daruję Państwu ten doskonale znany, o nienawidzeniu Rosjan silniejszym od miłości do Polski, jednak czy sytuacja nie ma się podobnie z tymi, którzy bardziej nienawidzą Ameryki? Albo bardziej kochają czy przynajmniej lubią Rosję? Był czas, że nas, publicystów nawołujących do ułożenia przez Polskę partnerskich, obopólnie korzystnych stosunków z Rosją było w Polsce ledwie kilku. Nie dlatego, że Rosja była tak potężna i groźna, ale dlatego, że wydawała się tak słaba i nieistotna. A jednak – mówiliśmy i pisaliśmy – przyszłość Polski i Polaków sprowadza się do znalezienia własnej drogi między Zachodem i Wschodem, bez tracenia z oczu bliskiej zagranicy i niezależnie od tego kto akurat na Wschodzie i Zachodzie zasiada na tronach. Z tej właśnie perspektywy i nie zmieniwszy zdania od kilku już dekad zastrzegam i przypominam: ułożenia stosunków Polski z Rosją nie dokona żadne stronnictwo, które będzie samoidentyfikować się jako pro-rosyjskie, bo ani nie zdobędzie poparcia wśród Polaków, ani szacunku u Rosjan. Tak właśnie historycznie było z narodową demokracją, która była w stanie wystąpić jako właśnie NARODOWA reprezentacja Polaków wobec Rosji, bo ani w Warszawie, ani w Moskwie nikt nie miał wątpliwości, że Roman Dmowski i jego obóz stoją na gruncie interesów polskich. I nie przeszkodziło w tym nawet i to, że Dmowski o Rosjanach pisał per „Moskale”[6].

Słowa, słówka i słóweczka

W ogóle zresztą łapanie Grzegorza Brauna za słówka jako żywo przypomina zastrzeżenia bynajmniej nie endeckie, ale wysuwane wobec endecji przez nierozumiejących czym ruch narodowy jest i do czego dąży. Jak pisał Dmowski: „To, co w publikacjach stronnictwa występowało jako podstawa kierunku narodowego, podawał on niewytrawnemu, nie umiejącemu ściśle myśleć czytelnikowi jako punkty programu praktycznego, ideał niepodległości utożsamiał z praktycznym programem powstańczym, ułatwiał sobie zadanie przez przemilczanie najpoważniejszych wynurzeń publicystyki demokratyczno-narodowej, a natomiast sypał pełną garścią cytaty z przemówień i artykułów niedojrzałych studentów, nie dorosłych jeszcze do zrozumienia istoty kierunku, lub z utworów starego emigranta, przechowywanego w obozie narodowym jako szanowna pamiątka przeszłości[7]”. Tak mniej więcej brzmi to ciągłe międlenie „Waluś to, a Olszański tamto…”.

Publiczny wizerunek posła Brauna zbudowany jest nie tylko na świadomie kontrowersyjnej formie i archaizowanej polszczyźnie podawanej głębokim głosem, ale na konsekwentnym przekazie, w świadomości polskiej jednoznacznie kojarzonym z patriotyzmem. Mieści się w nim postulat Polski silnej, także militarnie, bo pacyfizm i dążenie do jednostronnego rozbrojenia nigdy nie był zgodny z polską racją stanu. Mieści przekonanie, że za zdradę ojczyzny należy się kara główna, tak jak kula w łeb za dezercję w obliczu wroga – bo polski nacjonalizm to skrajne przeciwieństwo zarówno ślepej straceńczości, jak i rozhisteryzowanego tchórzostwa. W tym wszystkich sensach Grzegorz Braun, nie będący przecież endekiem, wydaje się być bliżej esencji tego co polskie niż ci, którzy na siłę chcieliby ją zmierzyć i nie tyle dopasować do jakiegoś wzorca, co raczej z niechęcią odrzucić, jako rzekomo niegodną historycznej tradycji i teoretycznych założeń. Koledzy wybaczą, ale kręcąc nosami na Polaków oglądających wygłupy Kamratów nie różnicie się bardzo od… elitek głównego nurtu, wiecznie nadąsanych, że im naród znów nie dorósł.

Racja moja i mojsza

Nawet zaś, gdy w końcu pos. Braun i Front Gaśnicowy zasłużą w końcu na jakąś pochwałę, to rzucana jest ona z przekąsem i poczuciem wyższości, tym samym, który okazywano niegdyś… Dmowskiemu, gdy rozpaczliwie z szeregów zachowawców starano się za nim nadążyć: „Periodycznie powtarzał się w nich triumfalny refrain: oto demokracja narodowa przeszła na nasze podwórko, oto nauczyła się od nas rozumu, oto przejęła naszą politykę…[8]”. Pokusa, by mieć rację, zwłaszcza małżeństwie i publicystyce jest szczególnie mocna. W obu tych przypadkach jednak zawsze dobrze jest się zastanowić: czy tym razem naprawdę warto? Czy naprawdę trzeba aż tak się nakręcać, ogłaszać kolejne, choćby najbardziej błyskotliwe zastrzeżenia, a wszystko to w nieskrywanej nadziei, że może coś jednak pójdzie nie tak, że może spełni się któryś z wieszczonych czarnych scenariuszy, dojdzie do Paktu Senackiego obu Konfederacji z PiSem albo że Grzegorz Braun zerwie opaskę i okaże się, że pod spodem ukrywa loczek Trumpa? A wszystko tylko po to, by móc sapnąć: „No, od razu mówiliśmy, że się nie uda!” i wrócić na kanapę?

Myśl Polska i patriotyzm

Tyle mojej rady, zrobicie, jak będziecie uważać, jak powiedział pułkownik Kwiatkowski do Moczara. Ja wiem tyle, że dopóki przy Grzegorzu Braunie widzę Mateusza Piskorskiego to właśnie nasz kolega jest mocną gwarancją, że czarne scenariusze się nie spełnią. Bo to Mateusz byłby problemem dla PiSu przy jakichkolwiek próbach układów z Frontem Gaśnicowym, nie odwrotnie i to Mateusz jest tym, który wspólnie z kol. red. Janem Engelgardem i kol. prezesem Przemysławem Piastą dokonał dzieła odnowienia „Myśli Polskiej”. Dzieła, które winno być dalej rozwijane i umacniane, zgodnie ze wskazówką udzieloną przez Romana Dmowskiego:

Przed ludźmi, usiłującymi organizować politycznie społeczeństwo polskie pod koniec ubiegłego stulecia, leżały trzy drogi:

– albo odwoływać się do patriotyzmu, szukać w nim oparcia, biorąc go takim, jakim jest, podsycać go nawet w jego złych stronach, bez względu na to, z jakim to będzie skutkiem dla narodowej sprawy;

– albo wystąpić z nim do walki, gromić jego zdrożności, czynić go odpowiedzialnym za wszystkie narodowe klęski, bronić swe własne szeregi od zapału patriotycznego jako od największego niebezpieczeństwa;

– albo wreszcie, uznając z jednej strony, że polityka polska tylko na silnym gruncie patriotycznym może być zbudowana, z drugiej zaś widząc te niebezpieczeństwa, jakie wynikają ze złego wychowania politycznego naszego patriotyzmu – oprzeć się mocno na patriotyzmie, ale zająć względem niego stanowisko nie bierne, lecz czynne, nie schlebiać i nie poddawać się jego złym stronom, jeno pracować nad jego wychowaniem, oczyszczać go z wad i kształcić w nim zalety, do jakich daje podstawę zdrowe poczucie narodowe i szczera, gorąca miłość ojczyzny, stanowiące niewątpliwe właściwości naszego narodu[9]”.

I tej właśnie siły, by przełamać bierność i pójść z patriotyzmem polskim i pracować nad nim razem wszystkim nam życzę, nie tylko na ten nowy, 2026 rok. Szczęść Boże!

Konrad Rękas

[1] „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”, luty 1914 r. w: Roman Dmowski „Pisma”, t. IV, Częstochowa 1938 r., str. 90.

[2] „Dziś, jak obwieszczają światu pisma wszechpolskie, zasiada w Warszawie władza tajna, która wprawdzie sama nazywa się „Ligą Narodową”, ale która pozwala swoim organom i agencyom tytułować się „Rządem Narodowym”, „prawnie funkcyonującą władzą państwa polskiego”, i która poczuwa się do „kierowania interesami narodu”… Stronnictwo, które z łona jej wyszło, i którem Liga Narodowa „kieruje”, rozporządza kilkunastu pismami we wszystkichczęściach Polski i na emigracyi. Program ruchu ten sam, co przed laty czterdziestu: niepodległość, wywalczyć się mająca przez zbrojne powstanie i tak samo, jak w r. 1863, ruch ograniczony tylko do zaboru rosyjskiego” – Scriptor [Erazm Piltz] „Nasze stronnictwa skrajne”, w: „Materyały i myśli polityczne”, przez Kraków, skład główny w drukarni W. L. Anczyca i spółki 1903, str. 8-9

[3] Ignacy Matuszewski, „Tygodnik Ilustrowany” nr 18,  4 maja 1907 r.

[4] „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”, luty 1914 r. w: Roman Dmowski „Pisma”, t. IV, Częstochowa 1938 r., str. 50.

[5] op. cit., str. 113

[6]  Roman Dmowski, „Myśli Nowoczesnego Polaka”, 1948 r. [I wyd. 1903 r.], str. 110.

[7] „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”, luty 1914 r. w: Roman Dmowski „Pisma”, t. IV, Częstochowa 1938 r., str. 85.

[8] „Upadek myśli konserwatywnej w Polsce”, luty 1914 r. w: Roman Dmowski „Pisma”, t. IV, Częstochowa 1938 r., str.116-117.

[9] op. cit, str. 77

Źródło: aniemowilem.pl


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 5)

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)
Tagi: ,

Podobne wpisy:

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 6)
Subscribe to Comments RSS Feed in this post

8 Komentarzy

  1. . pisze:

    W sumie dla zwykłego człowieka te „strategiczne” dywagacje są w całości bezużyteczne. Braun może w polityce ma fajną agendę, robi parę akcji showmańskich i nic poza tym. A już jak jego koledzy wyskoczyli z gadkami o zniesieniu płacy minimalnej to od razu podziękuję. Co z tego, że coś powiedzą na Żydów, Unię Europejską, lewaków skoro w sprawach typowo życiowych ich postulaty są bezużyteczne życiowo, nawet zabójcze. Z fajnego gadania politycznego się nie wyżyje, fajne gadanie polityczne nikogo nie będzie obchodziło jeśli na cały dzień roboty zarobi 15-20 złotych, a do tego praktycznie sprowadzić można likwidację płacy minimalnej. Może więc sobie w tym przypadku podać rękę z Tuskiem.

    • K pisze:

      To też stawia pod znakiem zapytania ideę „szerokiego frontu gaśnicowego”. Najpierw była mowa o tym że ma to być rzeczywiście szeroki front ludzi i organizacji walczących o kwestie podstawowe takie jak niepodległość Polski. A teraz liberałowie przystąpili do ideologicznego natarcia i już chcą wyrzucać z tego „szerokiego” frontu urojonych „socjalistów i komunistów”.

      Szeroki front to front od np. monarchistów przez NR po lewicę narodową. Ograniczanie się do niszy monarchistyczno-postkorwinistycznej to „wąski front” i czas przestać się oszukiwać.

      W kwestiach ekonomicznych – w spojrzeniu na kapitalizm ludziom idei NR bliżej jest do lewicy narodowej niż do liberałów

    • K pisze:

      O sprawie płacy minimalnej i liberalizmie
      – Krystian Jachacy:
      youtube.com/watch?v=ZLxM6fCjUJs
      – Kamil Klimczak
      youtube.com/watch?v=EbOqGFZyPFc

  2. K pisze:

    Zasadniczo zgadzam się z tym tekstem Rękasa.

    Ale uświadomić sobie trzeba jedno. Korona Brauna to nie ruch NR. Ani jak chodzi o metody organizacyjne (Korona to partia typu wyborczego) ani jak chodzi o ideologię (np. gospodarkę)

    Ot Braun zrobił kilka głośnych, godnych pochwały „akcji bezpośrednich”, wprowadził do debaty kilka ważnych kwestii – i tyle. Trzeba budować swój ruch, środowisko, ośrodki myśli i robić swoje akcje.

    Jak powiedział Juan Antonio Llopart:
    „NR musi pracować w bojowniczej społeczności narodowo-radykalnej, w organizacji narodowo-radykalnej, z narodowo-radykalnym programem. Ci którzy tego nie rozumieją nie są ani rewolucjonistami ani nacjonalistami.”

  3. AZARIASZ pisze:

    Wpierw piszę szczegółowo – nie zgodzę się Kropko że Braun może sobie podać rękę z Tuskiem. Różnica jest bowiem znacząca. Nawet jeśli brauniści przeprowadziliby libertariańską terapię szokową i tak byłaby ona mniej szkodliwa niż to co robi Tusk który dusi Polaków z dwóch stron – zarówno realizacją antyspołecznej agendy doraźnej jak i realizacją polityki całkowitej anihilacji wszelkiego potencjału rozwojowego którego zwolennikiem właśnie uwolnienia Braun jest… Drogi K – piszesz : ,,…w kwestiach ekonomicznych ludziom idei NR bliżej jest do lewicy narodowej…”. Osobiście wątpię. Może jeśli chodzi o przekaz medialny tak ale przecież nie kto inny jak wszelkiej maści lewice są za migracją co bezpośrednio wpływa na narodową ekonomię właśnie. Zauważ też że nawet lewica narodowa ma problem z wyraźnym potępieniem tego zjawiska jeśli napływa ono do Polski czy to z Rosji czy Białorusi. Nie widzisz jak choćby cytowany Jachacy wielokrotnie kłamliwie sugeruje że za tym co jest na polskiej granicy stoi Soros a Łukaszenka i Putin to tak właściwie nic do tego nie mają. Co ciekawe Jachacy nie był tak ,, subtelny ” gdy Aleksander ogłosił iż będzie ściągać migrantów na Białoruś do pracy ( pewnie to część dealu z Trumpem ). Tu pan Krystian był wyjątkowo rozgorączkowany…
    A teraz napiszę już komentarz tak ogólnie nie kierowany do kogokolwiek. Doprawdy szokuje mnie szok wielu ludzi ( nie mam na myśli tu Was Szanowni Kropko oraz K ) zdziwionych ,, zapatrywaniami ” Grzegorza Brauna i jego współpracowników oraz ogólnym charakterem struktury formacyjnej KKP. Czy ludzie w Polsce mają problemy ze słuchem ? Przecież i Braun i większość otoczenia KKP głosi swoje libertariańskie tezy od wielu lat. Przecież dla Pana Grzegorza – ,, polskim skarbem narodowym ” i de facto jego ideowym mentorem jest Janusz Korwin Mikke. Ten sam Korwin który popierał strzelanie do strajkujących. Ten sam Korwin który lżył Narodowców od bolszewików. Ten sam Korwin który stwierdził iż polskie dzieci urodzone w ramach 500+ to ,, ludzkie śmieci „. Ten sam Korwin który nie stronił od afiszowania się z separatyzmami wewnątrznadwiślańskimi jak ,, ślązakowcy „. I czy w Polsce nie istnieje problem czy to lewych strajków o podejrzanych intencjach , czy to narwanych narodowców , czy to wadliwości programu 500+ czy to patologicznej centralizacji systemu ? Oczywiście że te problemy istnieją. Niestety metoda Korwina to wziąć temat a potem obrócić go w blasku fleszy w skrajność od dupy strony i skompromitować jako mem. Już fachowo nazywa się to ,, protokołem 1 % „. I niestety między Bogiem a prawdą Panu Braunowi to silnie imponuje. Ten styl. Jak było z tematem covida ? Jak było z tematem banderyzacji ? Jak było z tematem chanukiji , obozów , komór czy Jedwabnego ? Wreszcie jak jest z tematem Palestyny czy Iranu ? No przecież tak samo… Oczywiście Pan Grzegorz robi to inteligentniej i też jego elektorat to nie pryszczate kuce z gimnazjum więc poparcie póki co stabilnie krzepnie czy owoce tych akcji są mniej szkodliwe ale proces jest podobny. To powoduje że formacja taka jak KKP nie ma i raczej mieć nie będzie charakteru realnie reformistycznego. Charakter bowiem taki oznacza gotowość do reformowania. Do podjęcia trudu. Oznacza proces pracy u podstaw i planowania. Tymczasem ,, charakter libertariański ” skupia się na sypaniu bez żadnych konsekwencji prostych populistycznych recept i zakrzyków typu – wolność , dostęp do broni , decentralizacja , dobrowolne opłaty , deregulacja , prywatyzacja , domowa edukacja czy polexit. Każde takie hasełko indywidualnie ma sens i jest warte pochylenia się nad nim ale rozsypane jak puzzle i oderwane od całości zagadnienia są niczym innym jak tumanieniem mas i wciskaniem im kitu. Jest to zaprzeczanie idei Państwa Narodowego i redukcja tego pojęcia do pipikonceptu absolutnego minimum. Jest to dosłownie powtarzanie patologii 1989 roku tylko wtedy robiono to z hasłem ,, uzachodnienia i uswobodnienia ” a teraz robi się to z Bogiem , Honorem i Ojczyzną na ustach… oczywiście za postawą reformistyczną ( mówię o postawie na serio a nie w rozumieniu POPISu ) idzie poczucie odpowiedzialności. Za postawą libertariańską jej nie ma ponieważ wszystkie wypaczenia i przejaskrawienia kwitowane są głupkowatymi zawołaniami – ,,…Bóg tak chciał…” , ,,…niech się dzieje wola Nieba z nią się zawsze zgadzać trzeba…” lub ,,…chcącemu nie dzieje się krzywda…” co jest nie tylko wypaczaniem obrazu Boga i obrażaniem go w całej istocie ale też i zwyczajnej logiki. Jeśli to nie działa to zawsze można popitolić o socjalistach i ich spiskach… Korwin zresztą zasadnie skądinąd skwitował że różnica między nim i Braunem a Mentzenem i Bosakiem i obiema Konfami jest taka że obie chcą de facto tego samego ( czyli eksperymentu libertariańskiego ) tylko duet Sławka i Krzysia się boi reakcji tłumów i kluczy a Janusz i Grzegorz chcą na pełnej… Prawdziwym dramatem polskiego nacjonalisty o zapatrywaniu kolektywnym ( bez oczywistych bzdur ) jest to że nad Wisłą nie ma na kogo głosować z czystym sumieniem. Mamy bowiem do czynienia z klasą polityczną ukształtowaną mentalnie na tych samych wzorcach systemowych. Oni różnią się didaskaliami i akcentami natomiast co do zasady wszyscy oni gardzą ideą Państwa Narodowego. Jedni chcą budowy ,, nowoczesnej Polski ” z podziałem na chamów i panów gdzie centrum stanowi samowola a drudzy chcą budowy ,, dawnej Polski ” z podziałem na chamów i panów gdzie centrum stanowi wypaczony obraz religijnego knuta. I tyle. W ogóle cała ta koncepcja ,, szerokiego frontu gaśnicowego ” to nic innego jak powtórka z projektu pierwotnej Konfy czyli gołodupki hop wyborczo do kupki ! To się sprawdza gdy się jest w opozycji i buduje ruch oporu i konsoliduje siły. Tylko co potem ? Konfa pierwotna swoim rozpadem pokazała co jest dalej. Gdzie kucharek sześć tam nie ma co jeść zwłaszcza gdy wszystkie 6 kucharek chcą inaczej i kierują się dogmatyzmem. Jeśli jakaś opcja przeważy w KKP Brauna to będzie kolejny rozpad i rozłam i wyzywanie się od zdrajców i sprzedawczyków. Taki Lasecki to już podczas wyborów na Prezia III RP się spultał do imentu. Zresztą nie on jeden… Jak zawsze od lat i tak do usrania. Niestety mam przekonanie że koniec końców przeważy opcja libertariańska. Ta sama która zniszczyła i LPR i Samoobronę a potem choćby ruch Kukiza ( mówię o ludziach dobrej woli ). Przeważy bo Braunowi jako liderowi bliżej do tej opcji choćby towarzysko od wielu lat. To są kręgi w których on się obraca i czuje najlepiej – średniomieszczańska inteligencja katolickich posiadaczy. Nacjonaliści i skrajniści pasują tam jak pięść do tyłka. Potrzebni są na teraz bo bazy pod wybory nie da się zbudować na innych mówiąc choćby o Żydach. Być może się mylę i będzie inaczej ale żyję tu już na tyle długo by czuć że będzie jak zwykle. Ja sam osobiście widziałbym Pana Brauna jako nie wiem – Marszałka Sejmu , Prezesa Trybunału Konstytucyjnego czy jakiegoś Prezesa Rady Stanu lub Rady Postulatywnej albo funkcji konsultatywno-doradczej bo nie można mu odmówić wielu cech urzekających i wybitnych. Natomiast absolutnie jako Prezydenta a tym bardziej Premiera czy Ministra. To funkcje wymagające formatu i przede wszystkim zrozumienia istoty tego czym jest Państwo i czym jest Naród w swojej istocie a nie strzępku bytu. Niestety takim formatem moim zdaniem nie charakteryzuje się żaden polski polityk. Wszyscy oni kierują się emocjami , sympatiami , antypatiami czy relacjami towarzyskimi. Swoimi wyobrażeniami o rzeczywistości. Napawa mnie to wielkim smutkiem bo Konfederacja Korony Polskiej mogłaby być przełomem. Bo Rzeczpospolita kategorycznie przełomu wymaga. Niestety gdy się ich słucha ze zrozumieniem tu nie ma żadnego przełomu. Tu jest mix wszystkiego i niczego co już poznaliśmy przez ostatnie ponad 30 lat. Nie mówię że wszystkie hasła które głoszą są złe czy że formacja jest bez wartości jako taka. Co to to nie. Natomiast czy naprawdę ktoś uważający się za polskiego narodowca może z pełną świadomością powiedzieć publicznie że Grzegorz Braun i Kon.Kor.Pol to jest właśnie to coś przez duże ,, C ” ?

    • . pisze:

      „Wpierw piszę szczegółowo – nie zgodzę się Kropko że Braun może sobie podać rękę z Tuskiem. Różnica jest bowiem znacząca. Nawet jeśli brauniści przeprowadziliby libertariańską terapię szokową i tak byłaby ona mniej szkodliwa niż to co robi Tusk który dusi Polaków z dwóch stron – zarówno realizacją antyspołecznej agendy doraźnej jak i realizacją polityki całkowitej anihilacji wszelkiego potencjału rozwojowego którego zwolennikiem właśnie uwolnienia Braun jest”
      Co ma piernik do wiatraka? Wyraźnie pisałem o ekonomicznej stronie Brauna lub przynajmniej jego niektórych kolegów, która w sprawach zasadniczych akurat w niczym się nie różni od Tuska (na marginesie to samo tyczy się Konfederacji). A mianowicie prywaciarzom trzeba cuda na kiju, a ty głupi człowieku radź se sam. Dlaczego głupi? Boś biedny. Mnie wystarczy, że ten Fritz lub któryś inny powiedział, żeby zlikwidować płacę minimalną i przekreśla to całą pozytywną resztę Brauna. Jeśli miałbym zarabiać tyle, że wylądowałbym na bruku lub zdechł z głodu, bo nie ma płacy minimalnej i prywaciarz może mi płacić ile chce to nie mam żadnego pożytku z fajnych poglądów Brauna. A to akurat to samo, do czego Tusk dąży, bo już kilkanaście lat temu jak chciał wprowadzić podatek katastralny to większość ludzi zarabiających niewiele wylądowałaby na bruku. Różne metody, efekt ten sam.

    • . pisze:

      „Zauważ też że nawet lewica narodowa ma problem z wyraźnym potępieniem tego zjawiska jeśli napływa ono do Polski czy to z Rosji czy Białorusi. Nie widzisz jak choćby cytowany Jachacy wielokrotnie kłamliwie sugeruje że za tym co jest na polskiej granicy stoi Soros a Łukaszenka i Putin to tak właściwie nic do tego nie mają. Co ciekawe Jachacy nie był tak ,, subtelny ” gdy Aleksander ogłosił iż będzie ściągać migrantów na Białoruś do pracy ( pewnie to część dealu z Trumpem ). Tu pan Krystian był wyjątkowo rozgorączkowany…”
      Jeśli ten ukochany Braun miałby wprowadzić przepisy, przez które wylądowałbym na bruku z niewypłacalności i inni nienależący do klasy przynajmniej średniej to będę 100% za sprowadzaniem imigracji tyle ile wlezie. I to największej patologii jaka tylko może być. A potem niech opierdalają tych wszystkich prywaciarzy z majątku, porywają ich na okup. Mi nic nie wezmą w takiej sytuacji, bo nic nie będę miał. A jak mnie ubiją to spokój będę miał.

  4. K pisze:

    Poseł Korony Roman Fritz w latach 90tych startował do Sejmu z list Kongresu Liberalno-Demokratycznego – jednej z najbardziej szkodliwych, antypolskich formacji IIIRP w pełni popierającej program złodziejskiej prywatyzacji. Przewodniczącym Kongresu był Donald Tusk.

    Czy Roman Fritz zmienił swoje przekonania? Wręcz przeciwnie – dalej głosi neoliberalne poglądy postulując np. zniesienie płacy minimalnej. Dla niepoznaki dodał po prostu trochę „bogoojczyźnianej” pustej frazeologii (w której mocne jest przecież także „prawe” skrzydło PiS)

    Poglądy pana Fritza nie mają nic wspólnego z polskim nacjonalizmem, szczególnie z rewolucyjnym nacjonalizmem (ideą NR) tak jak nie mają z nimi nic wspólnego programy KLD, PO i PiS.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*