life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Fiodor Dostojewski: Raskolnikow – sny o lichwiarce i zagładzie

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

W tej samej chwili w kącie, między małą szafką a oknem dojrzał coś jakby wiszącą na ścianie salopę. „Dlaczego tu salopa?-zastanowił się – przecie nie było jej tu przedtem”. Zbliżył się cicho i odgadł, że za salopa ktoś się ukrywa. Ostrożnie odchylił salopę ręką i zobaczył, że tu stoi krzesło, a na krześle w kąciku siedzi staruszka, zgięta w kabłąk, z głową przekrzywioną, nie mógł dojrzeć jej twarzy; lecz była to ona. Postał nad nią. „Boi się!”- pomyślał, oględnie wyjął z pętli siekierę i grzmotnął starą po ciemieniu raz, drugi raz. Rzecz dziwna: stara ani drgnęła pod razami, jakby była zrobiona z drzewa. Przestraszył się, pochylił niżej i chciał zajrzeć; ale ona schyliła głowę jeszcze niżej. Wówczas przytknął głowę aż do podłogi, zajrzał od dołu w jej twarz, zajrzał i skamieniał: starowinka siedziała i śmiała się, aż się zanosiła cichym, bezgłośnym śmiechem, krztusząc się, by on nie słyszał. Nagle wydało mu się, że drzwi sypialni leciutko uchylono i że tam również śmieją się, rozmawiają szeptem. Porwała go furia: z całej siły jął bić staruchę po głowie, ale za każdym ciosem siekiery śmiech i szept dochodził z sypialni coraz wyraźniej, staruszka zaś aż się trzęsła z wesołości. Rzucił się do ucieczki, ale sień już pełna ludzi, drzwi na schody są pootwierane, na podeście, na schodach, niżej – wszędzie ludzie, głowa przy głowie, wszyscy patrzą, ale wszyscy się czają, czekają, milczą… Ścisnęło mu się serce, nogi nie chcą ruszyć, wrosły w ziemię… Chciał krzyknąć – i zbudził się.

***

Przeleżał w szpitalu cały koniec postu i Wielki Tydzień. Będąc już na wyzdrowieniu przypomniał sobie swoje sny z czasów gorączki i maligny. Zdawało mu się w chorobie, w majaczeniu, że cały świat skazany jest na pastwę jakiejś strasznej, niesłychanej i niewidzianej morowej zarazy, ciągnącej z głębi Azji na Europę. Zginąć mają wszyscy oprócz kilku nader nielicznych wybrańców. Pojawiły się jakieś nowe złośliwe drobnoustroje, które się zagnieżdżały w ciałach ludzi. Lecz były to duchy obdarzone rozumem i wolą. Ludzie, którzy je przyjęli w siebie, natychmiast dostawali obłędu i opętania. Ale nigdy, nigdy ludzie nie poczytywali siebie za tak mądrych i niezachwianych w prawdzie, za jakich uważali siebie zarażeni. Nigdy nie mieli swych wyroków, swych wniosków naukowych, swych przekonań moralnych i wierzeń za tak niezbite. Całe osiedla, całe miasta i ludy ulegały zarazie i wariowały. Wszyscy byli w rozterce i nie pojmowali się nawzajem, każdy sądził, że w nim jednym tkwi prawda. i dręczył się patrząc na innych, bił się w piersi, płakał i załamywał ręce. Nie wiedzieli, kogo i jak sądzić, nie umieli uzgodnić, co należy uważać za zło, a co za dobro. Nie wiedzieli, kogo oskarżyć, kogo usprawiedliwić. Ludzie zabijali jeden drugiego w jakiejś niedorzecznej złości. Ruszali jedni na drugich całymi zastępami, ale te zastępy już w czasie wyprawy zaczynały nagle szarpać się same, szeregi szły w rozsypkę, rzucali się na siebie wzajem, kłuli bagnetami, wyrzynali, gryźli i pożerali jedni drugich. Po miastach całymi dniami bito w dzwony: zwoływano wszystkich, ale kto wzywa i po co – tego nikt nie wiedział, i wszyscy byli w trwodze. Porzucono najzwyklejsze rzemiosła, gdyż każdy proponował nowe pomysły, własne poprawki – i nie umiano się pogodzić. Ustala uprawa roli. Tu i ówdzie ludzie zbijali się w kupy, postanawiali coś razem, przysięgali, że się nie rozstaną – ale natychmiast rozpoczynali coś zupełnie innego, niż sami przed chwilą zamierzali, odzywały się wzajemne oskarżenia, wywiązywały bójki i rzezie. Wybuchły pożary, rozsrożył się głód. Ginęli wszyscy i wszystko. Choroba potęgowała się i zagarniała coraz to nowe obszary. Na całym świecie mogło ocaleć zaledwie kilku ludzi; ci byli czyści, wybrani, przeznaczeni do tego, by zapoczątkować nowy rodzaj ludzki i nowe życie, oczyścić i odświeżyć ziemię, ale nikt i nigdzie ludzi tych nie widział, nikt nie słyszał ich słów i głosów. Męczyło Raskolnikowa, że wszystkie te bezsensowne majaki tak smutno i dręczące odzywają się w jego wspomnieniach, że tak długo nie mija wrażenie tych gorączkowych przywidzeń…

Fiodor Dostojewski

dostojewski


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 5)

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)
Tagi: 

Podobne wpisy:

  • 28 marca 2026 -- Siergiej Jesienin – Taka jesteś prosta
    W ramach cyklu „Poezja na Nacjonalista.pl” prezentujemy wiersz wybitnego rosyjskiego poety. Siergiej Jesienin w twórczości łączył wątki rosyjskiej tradycji ludowej z mitologią Grek...
  • 20 stycznia 2026 -- Siergiej Jesienin – Nie ma we mnie żalu
    W ramach cyklu „Poezja na Nacjonalista.pl” prezentujemy wiersz wybitnego rosyjskiego poety w dwóch różniących się tłumaczeniach. Siergiej Jesienin w twórczości łączył wątki rosyjsk...
  • 22 grudnia 2025 -- Siergiej Jesienin – Płoń moja gwiazdo
    W ramach cyklu „Poezja na Nacjonalista.pl” prezentujemy wiersz wybitnego rosyjskiego poety. Siergiej Jesienin w twórczości łączył wątki rosyjskiej tradycji ludowej z mitologią Grek...
  • 4 października 2025 -- Siergiej Jesienin – Czarny człowiek
    W ramach cyklu „Poezja na Nacjonalista.pl” prezentujemy wiersz wybitnego rosyjskiego poety. Siergiej Jesienin w twórczości łączył wątki rosyjskiej tradycji ludowej z mitologią Grek...
  • 24 sierpnia 2024 -- Tomasz J. Kostyła: Wspomnienia Nadieżdy Mandelsztam
    Wspomnienia Nadieżdy Mandelsztam dzisiaj są już nieco zapomniane. Całość, to dwie grube książki niczym kamienne tablice. Dużo tekstu mało zdjęć. Systematyczna opowieść, krok po kro...
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 6)

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*