life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Marine Le Pen o Chavezie, Syrii, kapitalizmie i rychłym upadku UE

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

9 kwietnia telewizja Russia Today przeprowadziła wywiad z liderką Frontu Narodowego, europosłanką Marine Le Pen. Podczas rozmowy poruszono m.in. kwestię wzrostu popularności nacjonalizmu w całej Europie, wpływu globalizacji i wolnego handlu na rodzime, europejskie rynki, francuskiej polityki zagranicznej w kontekście tzw. interwencji zbrojnych i nie tylko. Przedstawiamy fragmenty wywiadu, które uznaliśmy za najbardziej interesujące.

RT: Moje pierwsze pytanie brzmi: obserwujemy w Europie wzrost popularności nacjonalizmu i ruchów pro-niepodległościowych, tęsknoty za większą suwerennością dla państw. Czy uważa Pani to za przejściowy trend? Ponieważ zdaniem analityków to tylko reakcja na będące obecnie u władzy partie oraz na zły stan gospodarki w całej Europie. Czy nie sądzi więc Pani, że niczym wahadło, może to przesunąć się od grup takich jak Front Narodowy na drugą stronę spectrum politycznego? 

Marine: Nie, wcale tak nie uważam. Sądzę, że przede wszystkim mamy do czynienia z negacją Unii Europejskiej i jej regulacji. Europejczycy zdają sobie sprawę, że Unia Europejska to imperium, Związek Sowiecki, który de facto niszczy ich wolność i nie chroni ich przed trudnościami ekonomicznymi, socjalnymi, czy migracyjnymi. I myślę, że wzrost popularności patriotyzmu, kwestii takich jak samorządność, kontrola własnych granic, czy to w aspekcie ludzkim, kapitałowym czy produkcyjnym, jest nieodwracalny. Uważam, że jesteśmy świadkami rozpadania się muru brukselskiego. A to znaczy, że Unia Europejska i jej model napotkały własny koniec. Ten rozpad jest aktualnie powolny, ale prawdopodobnie przyspieszy. (…) Za unijnymi regulacjami stoi ideologia; wolny handel, imigracja i globalizacja, które otwierają nasze drzwi i okna na wszelkie produkty tego świata, na dumping socjalny, na niekontrolowaną imigrację.

RT: Porozmawiajmy teraz na temat Hugo Chaveza, nieżyjącego już prezydenta Wenezueli. On także był przeciwnikiem neoliberalizmu i nacjonalistą, chciał większej suwerenności dla swojego kraju, ale był też socjalistą, lewicowcem. Czy podziela Pani którekolwiek z jego politycznych przekonań?

Marine: Hugo Chavez był paradoksem. Był socjalistą, a nawet komunistą; jednak to jest chyba ten rodzaj komunizmu, jaki znaliśmy we Francji 40 lat temu. Był komunistą, ale patriotycznym. Wiele jego działań było poddawanych krytycyzmowi, lecz wiele jest takich rzeczy, których nie można skrytykować; choćby fakt, że dzielił się surowcami z własnym narodem, co jest bardzo rzadkie.  Widzimy to w Afryce, gdzie wiele krajów posiada surowce, jednak dla ich obywateli nic z tego nie wynika. On wykorzystał je do obniżenia poziomu ubóstwa. Usiłował powołać do życia państwo zdolne do nacjonalizowania wielkich kompanii, tak aby nie wpadły one w ręce korporacji transnarodowych. Sprzeciwiał się USA, co ja uważam za rzecz pozytywną, w celu uzyskania większej samorządności oraz po to, aby Wenezuela mogła odzyskać wolność. Tak więc uważam ostatecznie jego bilans za średni, ale błędem byłoby negować wszystko, co zrobił.

RT: Przejdźmy do prezydenta Francji, Fracoisa Hollande’a. Minął niemal rok, odkąd został wybrany. Jak oceniłaby go Pani w skali od 1 do 10?

Marine: Nie mogę go ocenić, bo najpierw musiałby być przywódcą politycznym, a on jest zaledwie przywódcą technicznym, jak pan Monti we Włoszech. Oznacza to, że w rzeczywistości nie rządzi on krajem, nie podejmuje decyzji, tylko podąża za instrukcjami unijnymi. Najgorszą rzeczą, jaka teraz ma miejsce, jest negocjowane ze Stanami Zjednoczonymi porozumienie o wolnym handlu; to będzie koniec francuskiego rolnictwa. To nie jest jego błąd, ponieważ on o niczym nie decyduje; on tylko służy globalizacji i implementuje decyzje podjęte w Brukseli.

RT: Są jednak tacy, którzy pytają, że skoro tak bardzo sprzeciwia się Pani UE, to dlaczego jest Pani członkiem Parlamentu Europejskiego? Europarlament przydzielił pomoc finansową rozmaitym partiom politycznym, z której ponad 360 tysięcy euro trafiło do Europejskiego Sojuszu dla Wolności, do którego Pani należy.

Marine: To nasze pieniądze! To są nasze pieniądze. Przynajmniej tyle mogą nam zwrócić. Proszę pani, partycypuję jako europoseł, ponieważ ktoś musi mówić francuskiemu narodowi, co się tutaj dzieje. Ktoś musi walczyć. Walczymy z systemem będąc w samym sercu systemu. Gdybym próbowała zwalczać go od zewnątrz, miałabym mniej wpływu. Co do pieniędzy, które przyznaje Unia Europejska, pragnę im przypomnieć, że to nie są ich pieniądze. Oni nie odpowiadają za ich kreację i wytwarzanie. Dajemy rocznie 20 miliardów euro na rzecz UE. A oni implementują regulacje, które niszczą naszą gospodarkę i system socjalny, tak więc fakt, że jakaś cząstka tych pieniędzy wraca do nas jest w pełni uzasadniony.

RT: Omówmy teraz francuską interwencję; kiedy Francja wkroczyła do Libii, nazwała to Pani szaleństwem i powiedziała Pani, że Zachód w Syrii, cyt. „ślepo wspiera opozycję i robi dokładnie to samo, co w Libii, lecz tym razem potajemnie”; lecz kiedy Francja zainterweniowała w Mali, nie wyraziła Pani sprzeciwu. Dlaczego uznaje Pani tę interwencję za uzasadnioną? 

Marine: Ponieważ moje stanowisko jest spójne, jeśli Pani woli. Albo walczymy z islamskim fundamentalizmem, co w przypadku Mali daje asumpt do ingerencji… ale wspieranie tych samych terrorystów w Syrii i Libii już nie jest czymś normalnym. Jesteśmy teraz w takiej sytuacji, że nasi przywódcy są całkowicie, według mnie, nienormalni. Walczą po stronie terrorystów w Libii i Syrii i przeciwko tym samym terrorystom w Mali. To nie jest spójne; ja – jestem. To znaczy, uważam, że nie powinniśmy byli wspierać i zaopatrywać w broń dżihadystów w Libii, którzy natychmiast po przejęciu władzy zaczęli ustanawiać prawo szariatu. Nie powinniśmy robić tego w Syrii; powinniśmy natomiast zastanowić się nad stanem naszych relacji z Katarem, który finansuje terroryzm i fundamentalizm na całym świecie. I doprawdy, zwalczanie tego rodzaju ekstremizmu w Mali jest uzasadnione.

***

Komentarz: Marine zdążyła już nas przyzwyczaić do niezwykle celnych i wartościowych uwag. Nie ze wszystkimi jej stwierdzeniami się możemy zgodzić, np. określenie Chaveza mianem komunisty jest pewnym nadużyciem, zwłaszcza że ów od marksizmu się zdecydowanie dystansował, mimo iż (głównie z geopolitycznych względów) zdecydowanie wspierał reżim na Kubie. Tym niemniej rozumiemy tok myślenia liderki Frontu. Również kwestia słuszności interwencji w Mali jest dyskusyjna, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę zapowiedzi o zwiększeniu obecności francuskich sił w bogatej w surowce upadłej Republice Środkowej Afryki po tym, jak miał tam miejsce przewrót, co, jakby dodać wszystkie elementy do siebie, zakrawa na politykę jawnego neokolonializmu. Nie zmienia to jednak faktu, że Marine Le Pen, w większości tego co mówi, ma nasze pełne poparcie. (DD)

Zobacz całość:

Marine


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Tagi: , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

8 Komentarzy

  1. A czy ma Wasze wsparcie również w tym: ,,Ktoś musi walczyć. Walczymy z systemem będąc w samym sercu systemu. Gdybym próbowała zwalczać go od zewnątrz, miałabym mniej wpływu” ?

  2. @Pneumokok
    Oczywiście, że tak. W pytaniu pewnie tkwi jakiś podtekst, szkoda tylko że chybiony :-)

  3. Nie wychyla się z krytyką kolonializmu w Afryce, bo to pewnie na rękę Francji (złoto i uran z Mali). Nie sądzę by była taka naiwna by wierzyć w łapanie islamistów. Nie jest to moim zdaniem moralne, ale to właśnie wyjątkowy rodzaj cynizmu, którego brakuje naszym „opozycjonistom”, o rządzie nawet nie wspominam. Czy w naszej klasie politycznej ktoś sobie zadawał trud gimnastykowania by językiem dyplomacji wyrazić polską ekspansję? Nie widziałem, nie słyszałem. Za to eksnansję obcych u nas, nasze agresje pod sztandarem NATO – owszem. Tuataj dostają wigoru, i to na miarę mocarstwa, np. potrafią napluć Chińczykom na wycieraczkę.

  4. Dobry wywiad, dobre podejście. Chociaż z Mariną różnie bywa. A juz odnośnie komentarza redaktora co do Chaveza, że jest nadużyciem nazywanie go komunistą.. Cóż, przymusowa nauka dzieci w szkołach podstawowych marksizmu-leninizmu w pełni uzasadnia takie określenie. Doceniając rolę Chaveza w akcji sprzeciwu wobec imperialnej polityki USA nie popadajmy w absurdy, czyli dziecięca chorobę lewicowości :)
    Był czerwony, na sposób południowoamerykański, ale był. Doceńmy rzeczy dobre, nie zpaominajmy o debilizmach.

  5. @TIntin:

    –¿Cuál es la diferencia entre usted y Fidel?”

    Chávez dice:

    –Fidel es comunista, yo no. Yo soy socialdemócrata. Fidel es marxista-leninista. Yo no. Fidel es ateo. Yo no. Un día discutimos sobre Dios y Cristo. Le dije a Castro: “Yo soy cristiano. Creo en los Evangelios Sociales de Cristo”. Él no. Simplemente no cree. Más de una vez Castro me ha dicho que Venezuela no es Cuba, que no estamos en los años sesenta.
    Z wywiadu z amerykańskim lewicowym reżyserem Seanem Pennem, 2008r.

    Nie popadajmy więc w absurdy i nie przypisujmy Chavezowi czegoś, od czego się zdecydowanie odcinał. Zresztą system stosunków społecznych, jaki zapanował za czawistów nijak się ma do systemu pokrewnego marksizmowi vide Kuba, czy Korea Płn. Co do tej przymusowej nauki – chętnie bym zobaczył jakieś źródło ;-) Myślę, że jakieś tam podstawy mogą być wdrażane, ale coś mi się wydaje, że chodzi raczej o podstawy neomarksizmu podlane sosem leninowskiej teorii o neokolonializmie, teorie dependystów itp (bogata północ jako centrum, południe jako peryferie itp), czyli wybiórcze podejście, a nie trzymanie się sztywnych ram i katowanie nimi młodzieży jak u nas za PRL.

  6. Komunistą to ja bym Chaveza zdecydowanie nie nazwał, Chavez to był jednak patriota socjalistyczny i imperialista. Pomimo przyjazni z Fidelem (co jest zrozumiałe ze względów geopolitycznych) nie wprowadził w Wenezueli reżimu komunistycznego,ani nie zlikwidował własności prywatnej, choć oczywiście wiele sektorów poddał nacjonalizacji. Nie mylmy pojęć.

  7. Poprawka: oczywiście chciałem napisać ANTYIMPERIALISTA :)

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*