Model relacji między Panem a Niewolnikiem został szczegółowo zbadany przez Hegla. Jest w nim interesujący moment. W istocie Marks zbudował swoją doktrynę rewolucji właśnie na tym fragmencie. Pan walczy, preferując śmierć i wolność (to znaczy, dla niego wolność i śmierć są jednym i tym samym), podczas gdy Niewolnik wybiera nie wolność, lecz niewolę i życie. Kto wybiera życie, wybiera niewolę; kto wybiera śmierć, wybiera wolność. Zatem śmierć, wolność i panowanie tworzą jedną stronę, a życie, przetrwanie, materialna produkcja, przetwarzanie bytów i niewola – drugą.
W ten sposób wyłaniają się dwa typy filozoficzne. Zauważmy, że mówimy o typach filozoficznych. Oczywiście, od razu nasuwa się pokusa, by odnieść to do socjologii, antropologii, etnologii, struktury społecznej i klas. Marks zrobił dokładnie to: postawił tezę o Panach i Niewolnikach oraz o powstaniu Niewolników. Marksizm opiera się na założeniu, że Niewolnik nie ma własnej świadomości, a zatem wyzyskiwane masy społeczeństwa feudalnego (lub jeszcze starszego) żyją nie własną świadomością, lecz świadomością klasy rządzącej. Nie znają siebie, uświadamiając sobie siebie jedynie poprzez świadomość Panów. Brakuje im samoświadomości, podczas gdy Panowie ją posiadają.
Hegel kontynuuje, mówiąc, że w walce ze śmiercią i w walkach samej śmierci z jej odbiciami i echami, Pan nie osiąga nieśmiertelności w pełnym tego słowa znaczeniu, choć właśnie tego pragnie. Zamiast tego zyskuje Niewolnika. Ten, kto przed nim uciekł, kto nie mógł oprzeć się jego pustce i jego spojrzeniu, staje się jego ofiarą. A Niewolnik, stając się Niewolnikiem, zyskuje możliwość niepatrzenia w oczy swego Pana, spuszczania wzroku – to znaczy niepatrzenia śmierci w twarz – i w ten sposób zyskuje życie, choć nie jest już wolny. A co oznacza wolność? Dla Hegla wolność to samoświadomość, a jedynie samoświadomość to wolność. Kto jest wolny, jest świadomy swojej własnej świadomości – Selbstbewußtsein. Kto nie jest wolny, nie rozpoznaje swojej tożsamości: właśnie tym jest niewola. Wolność nie ma innych kryteriów. Pozycja społeczna, na przykład pozycja zależnych klas wyzyskiwanych lub klas rządzących, jest jedynie konsekwencją uświadomienia sobie pewnych orientacji filozoficznych i ruchów zachodzących w podmiocie. Podmiot, który do samego końca obstaje przy swojej samoświadomości, albo ginie, albo staje się dominujący. Podmiot, który unika tego oporu, który się z niego wycofuje, powiększa masy, jak wierzyli polscy sarmaci czy węgierscy wyznawcy ideologii scytyjskiej.
W filozofii, a zwłaszcza w filozofii heglowskiej, wszystko to jest nieskazitelne. Oczywiście, w historii, socjologii i antropologii można znaleźć zarówno przykłady potwierdzające, jak i obalające. Nie ma bezpośredniej projekcji tych zasad na historię społeczeństw ludzkich. Jednak te głębokie spostrzeżenia wymagają gruntownej refleksji; nie należy ich od razu stosować. Marks próbował je zastosować, ale gdy tylko nieznacznie zbłądził w subtelnościach modeli filozoficznych, nie przemyślając do końca idei Hegla, wiele jego pojęć dotyczących społecznej natury procesów zachodzących w społeczeństwie ludzkim na przestrzeni dziejów okazało się błędnych i błędnych.
Heglowska dialektyka Niewolnika i Pana odnosi się przede wszystkim do struktur subiektywnego Ducha. Można z niej wyciągnąć
1. wnioski Marksa,
2. wnioski Gentile,
3. oraz wnioski Heideggera.
Jeśli topografia filozoficzna jest poprawna, posiada nieograniczoną liczbę zastosowań, wersji, niuansów, obaleń i potwierdzeń. Jednocześnie jest całkowicie niezależna od aspektów aplikacyjnych. Prawdziwość filozofii weryfikuje się nie poprzez eksperyment, lecz poprzez pełne zanurzenie się w jej strukturach i umiejętność swobodnego poruszania się po nich, ostrożnego korelowania z innymi systemami metafizycznymi.
W każdym razie, kto wyrzeka się wolności, wyrzeka się samoświadomości. A kto wyrzeka się samoświadomości, zostaje natychmiast umieszczony na peryferiach społeczeństwa, co jest logiczne. Świadomość Niewolnika jest skierowana na zewnątrz, ku światu zmysłów, ku doznaniom, ku pozorowi (Schein), który podaje się za byt. Nie ku samym zjawiskom, ponieważ zjawiska znajdują się w Panu i aby przebić się do nich, trzeba najpierw przebić się przez ogromną moc negatywności. Ogólnie rzecz biorąc, fenomenologia jest sprawą Panów, ponieważ konfrontacja z ruchem myśli — zwłaszcza refleksji, ruchem świadomości w głąb siebie — oznacza dla Hegla zdobycie doświadczenia kontaktu ze sferą pierwszego świata nadzmysłowego, gdzie zjawisko objawia się jako zjawisko: Erscheinung als Erscheinung. Tylko Pan może sobie na to pozwolić, ponieważ zmierza ku swojemu własnemu panowaniu w sobie. Ponieważ Erscheinung jako fenomen jest sprawą podmiotu, sama fenomenologia jest sprawą Panów, a nie Niewolników. Sprawą Niewolników jest percepcja zmysłowa – świadomość bez samoświadomości. Filozoficzny Niewolnik jest przeznaczony do bycia narzędziem, strefą pośrednią w ludzkiej kulturze, terytorium granicznym między centrum panowania a światem zewnętrzności, strefą negatywnej przedmiotowości, która rozpada się i rozprasza, oddalając się od centrum radykalnej podmiotowości wzdłuż rozpraszających promieni kurczących się esencji.
Tak więc Pan, po zdobyciu Niewolnika, koncentruje się na wewnętrznej treści świadomości, na apercepcji, na redukcji fenomenologicznej, na problemie kultywowania królewskiego Podmiotu Radykalnego. Niewolnik, przeciwnie, zostaje wysłany na peryferie świadomości, aby uporządkować doświadczenie zmysłowe. Tam wchodzi w bezpośrednią interakcję (mówiąc w kategoriach Kanta) z apriorycznymi formami zmysłowości – z przestrzenią i czasem, z najbardziej zewnętrznymi aspektami bytu. Niewolnik wytwarza rzeczy, ponieważ je kultywuje. Oczywiście, jest on nosicielem ważnej, racjonalnej świadomości. Układa i porządkuje rzeczy; wytwarza je, podczas gdy Pan jedynie je konsumuje lub niszczy. Niewolnik dostarcza rzecz Panu, aby przestała istnieć. Pan mówi: „Przynieś mi to lub tamto; teraz to skonsumuję lub zniszczę”. Pan konsumuje, cokolwiek zechce, ponieważ w istocie jawi się jako niszczyciel wszystkiego, co istnieje, a czego sam nie tworzy. Niewolnik wszystko tworzy; Pan jedynie unicestwia. Czy to na wojnie, do której naturalnie go ciągnie, czy poza nią – Pan angażuje się w niszczenie. Naiwne przekonanie, że Pan musi być życzliwy, pomagając na przykład swoim pracownikom (lub robotnikom) malować ściany, jest mało realistyczne. Pan nie powinien się niczym zajmować; musi być absolutnie wolny od wszelkich nakazów, a przede wszystkim od nakazów dotyczących tego, co myślą Niewolnicy, ponieważ Niewolnicy muszą robić to, co im Pan każe, zamiast zwracać się do niego z własnymi względami.
Taka jest dialektyka Niewolnika i Pana. Można również zaobserwować ich odmienny stosunek do produkcji: to, co Pan niszczy lub konsumuje, Niewolnik tworzy. To zrobiło wrażenie na Marksie i postanowił, że w pewnym momencie Pan zbierze wielu niewolników (całą klasę), podporządkuje ich sobie i będzie konsumował tylko to, co wyprodukują. W związku z tym w pewnym momencie Pan stanie się zależny od niewolników, ponieważ jeśli nie będzie miał nic do zniszczenia – czyli do skonsumowania – zniknie, zginie. Wtedy okaże się, że niewolnicy, sami w sobie bezużyteczni, staną się dla niego niezbędni.
Nawet jeśli przyjmiemy, że to się nie zdarzy (wbrew Marksowi), a samoświadomość Pana stanie się samoświadomością absolutną, niezależną od niczego – w tym od klasy Niewolników, która dostarcza jej ontycznej treści – stanie się ona koncentracją czarnej negatywności, radykalną negacją unicestwiającą wszystko, co istnieje. Nawet iluzja nicht-Ich nie przetrwałaby, a w konsekwencji nie byłoby już żadnego podporządkowanego, niewolniczego świata podlegającego zniszczeniu przez świadomość – to znaczy przez zrozumienie lub wiedzę.
U Hegla dyskusja dotyczy struktury świadomości danej nam synchronicznie. Fazy walki między dwiema samoświadomościami – heroiczna walka ze śmiercią i dezercja, która zmienia wojownika w niewolnika, wybór życia kosztem wyrzeczenia się samoświadomości – są opisane jako sekwencyjne. Jednakże w strukturze Hegla są one synchroniczne. Są to momenty strukturalne w polu świadomości. Całkowitym błędem byłoby interpretowanie tego z perspektywy następstwa czasowego. To, co tu występuje, to logiczna, a nie chronologiczna czy diachroniczna sekwencja. Założyć, jak Marks, że nadejdzie moment, w którym Pan stanie się nadmiernie zależny od Niewolnika, że obudzi się w Niewolniku samoświadomość i uświadomi sobie, że Pan nie może ani jeść, ani pić bez niego, a Niewolnik, wkraczając w jego świadomość, zniszczy Pana i jego nihilistyczną wolę, powstrzyma jego dążenie do konsumpcji i unicestwienia oraz stworzy piękny świat robotników socjalizmu i komunizmu – to jest teoretycznie możliwe. Liberalny hegelista Kojève widział rozwiązanie dialektyki Pan–Niewolnik w społeczeństwie obywatelskim, choć sam Hegel uważał je za możliwe jedynie w pełni zrealizowanym państwie przyszłości – w monarchii konstytucyjnej.
Niemniej jednak, bez starannej analizy strukturalnej świadomości i jasnego zrozumienia natury samoświadomości, ryzykujemy uzyskanie nie autentycznego, lecz odwróconego heglizmu – heglizmu wywróconego do góry nogami. Myśl Marksa, że świadomość proletariacka rozpozna zależność Pana od robotników, odrzuci zapożyczoną samoświadomość panów, obali władzę klas wyzyskujących i zbuduje społeczeństwo bez negacji, bez świadomości negatywnej – oparte na czystej konstruktywności i wrażliwości, bez owego przerażającego podmiotu panów, który stanowił istotę fundamentalnego problemu w relacji Niewolnik–Pan – wynika z głęboko błędnego rozumienia (jeśli nie wręcz całkowitego odrzucenia) subiektywnego Ducha i jego struktur, nie mówiąc już o Podmiocie Radykalnym.
Ostatecznie, jeśli przyjmiemy stanowisko Marksa i staniemy po stronie Niewolnika, który szuka wyzwolenia od Pana, jest to równoznaczne z uznaniem, że świadomość może istnieć jedynie jako własne peryferie bez centrum – że centrum w ogóle nie istnieje i że nie jest potrzebne, ponieważ emanuje z niego jedynie rozmaite straszliwe impulsy, z których na czele stoi śmierć. Logika marksistów jest następująca: jeśli zignorujemy wewnętrzną treść świadomości i przylgniemy do bytu zewnętrznego – lub jeszcze dalej na zewnątrz, do domeny „naturalnej postawy” Husserla, poza granicami świadomości – tylko wtedy można osiągnąć szczęście, nieśmiertelność i równość, a średniowiecze, wyzysk i dominacja położą kres na zawsze. Rozciągając tę linię do jej logicznego końca, dochodzimy do wniosku, że w takim przypadku nie pozostałaby nie tylko żadna filozofia i żaden Podmiot Radykalny, ale ostatecznie w ogóle żaden człowiek.
Dlatego niezwykle ważne jest, aby postrzegać wszystkie fazy i etapy kształtowania się pary Pana (jako podmiotu i nosiciela samoświadomości) i Niewolnika (jako nosiciela podporządkowanej świadomości) jako niezmienną – w pewnym sensie „wieczną” – konfigurację struktury antropologicznej. W tym sensie synchronicznie rozumianego (czytaj) Hegla można zastosować zarówno do społeczeństw starożytnych, średniowiecznych, jak i nowożytnych. Czasami pojawia się to wyraźnie, czasami w zawoalowanej formie (na przykład poprzez różne procedury społeczeństwa obywatelskiego, gdzie nie występuje już bezpośrednie roszczenie do absolutnej władzy), jednak samo panowanie – i tu Marks ma całkowitą rację! – nie znika w demokracji i społeczeństwie obywatelskim, w kapitalizmie; wręcz przeciwnie, staje się jedynie bardziej totalne. W każdym razie, jeśli przyjrzeć się uważnie takim społeczeństwom, oś Pan/Niewolnik nieuchronnie się ujawni. Za wszystkimi twierdzeniami współczesnej demokracji o równości – że niewolnicy w końcu przejęli władzę i znieśli hierarchie, że nie ma już nad nimi panów, a zatem niewolnicy nie są już niewolnikami, lecz szanowanymi członkami „społeczeństwa obywatelskiego” – kryje się zupełnie inny obraz, znacznie bliższy heglowskiej parze. Elity rządzące demokracji – zwłaszcza w warunkach globalizmu – bardziej niż kiedykolwiek dążą do całkowitej kontroli nad świadomością mas, projektując na nią swoją wolę, obarczając ją fałszywymi surogatami i bezlitośnie „anulując” wszelkie próby mas, by się obudzić i zakwestionować panującą (najczęściej liberalną lub lewicowo-liberalną) ideologię. W społeczeństwie liberalnym inna wersja Pana zajmuje miejsce klasy rządzącej: nosi inne imię, wygląda inaczej, ma nowy styl. Jednakże panowania nie da się znieść bez zniesienia istoty ludzkiej, bez zniszczenia społeczeństwa, bez unieważnienia myśli i filozofii. Brak panowania wymagałby braku człowieka.
Postmodernizm, czyli nurt ponowoczesny w kulturze, stopniowo dochodzi do tak radykalnie egalitarnego wniosku. Wyzwolenie od hierarchii jest możliwe wraz z wyzwoleniem od człowieczeństwa. Tam, gdzie istnieje istota ludzka, rozróżnienie między niewolnictwem a panowaniem nieuchronnie pojawi się na jakimś poziomie, nawet w obrębie jednego i tego samego bytu. Stąd wertykalność człowieka; stąd dominacja umysłu (głowy) nad innymi organami. W istocie wszystko, co związane z człowiekiem, jest historią dialektyki Niewolnika i Pana, zasadniczo nie podlegającej zasadniczym zmianom przez cały okres istnienia ludzkości. Owszem, rozwija się ona w różnych formach i kombinacjach, jednak panowie i niewolnicy – w różnych formach, kombinacjach, pod różnymi maskami, z różnymi modelami instytucjonalizacji – istnieją zawsze, niezależnie od tego, czy zdają sobie z tego sprawę, czy nie, niezależnie od tego, czy przyznają się do tego, czy nie. Niewolnicy mogą nie podejrzewać, że są niewolnikami, ale panowie zawsze działają z bardziej odpowiedzialnym obrazem, choć często go ukrywają, zniekształcają, a nawet zaprzeczają jego istnieniu.
Aleksandr Dugin

Tłumaczenie: dr Krzysztof Karczewski
Źródło: geopolitika.ru
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Najnowsze komentarze