life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Adam Gmurczyk: Nasz radykalizm powszedni

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Nie jesteśmy istotami doskonałymi. Sznyt grzechu pierwotnego warunkuje nasze ludzkie chodzenie „na skróty” we wszystkich dziedzinach życia. Niekiedy przynosi to efekty pozytywne – z lenistwa i uwielbienia „łatwizny” człowieka wziął się choćby postęp technologiczny, począwszy od koła. Tyle że na ułatwiającym życie wynalazkach się nie kończy. Bo – to inna nasza człowiecza przywara – nie umiemy się zatrzymać w porę, wpadając często w autodestrukcyjny korkociąg w praktycznie każdej dziedzinie życia. Ta siła bezwładu potrafi być zabójcza.

Póki jednak życie społeczne warunkowane było jasnymi zasadami cywilizacyjnymi Chrystianizmu, istniał zawór bezpieczeństwa, który w miarę skutecznie trzymał w ryzach wszelkie odchylenia od tego, co współcześnie nazywa się „normami społecznymi”. To te powszechnie wyznawane zasady obalały władze, sprawowane przez tych, którzy dawali upust swym frywolnie interpretowanym potrzebom, to one dyscyplinowały życie jednostek, rodzin i większych zbiorowości. Co więcej, nie ograniczały rozwoju – wręcz przeciwnie: stymulowały go. Stosowane dziś przez liberastów jako obelga określenie „średniowiecze”, mające symbolizować regres i ograniczony sposób myślenia – zarówno w swym dosłownym znaczeniu, jako epoka naszych dziejów, jak i całego prawdziwego Świata Zachodu – wydźwignęło ludzkość na poziom nieosiągalny dla wziętych wszystkich razem (a tym bardziej z osobna) epok postępu.

Gdyż o faktycznej sile, słuszności i trwałości nie świadczy ilość a jakość, a tej w dzisiejszym progresywnym grajdołku szukać można nawet z ledowym oświetleniem – a i tak się go nie znajdzie. To fakt nie podlegający dyskusji, nawet jeśli postępowi zbereźnicy wykrzykują coś przeciwnego we wszystkich swoich mediach – wystarczy choćby uważniej na nich popatrzeć, by odrzucić każdą pojawiającą się w tym względzie niepewność.

Tak, to prawda – ludzkość zgięła jakiś czas temu kark przed terrorem liberalnej, antycywilizacyjnej zarazy. Ze strachu, lenistwa, z potrzeby choćby minimalnej pewności przeżycia w niesprzyjających okolicznościach. Zostaliśmy zbiorowym „Bear” Gryllsem, samoistnym mistrzem sztuki przetrwania w niebezpiecznych czasach. Sztuka kamuflażu, mimikry, stała się dla większości sposobem na (prze)życie. Tyle tylko, że czas romantycznych bohaterów survivalu odchodzi już do lamusa. Nawet lansowana lata temu przez wielu wewnętrzna emigracja – ze względu na wszechobecność kontroli, chociażby elektronicznych środków komunikacji – dobiega kresu. Koniec. To se ne vrati. Kaprawe oczko liberastów nie ogranicza się już bowiem wyłącznie do obserwacji i zarządzania po swojemu i choremu sferą publiczną, ale czujnie „filuje” na nasze życie osobiste i rodzinne, nasyłając coraz częściej, nawet na Szarego Człowieka, janczarów postępowego zamtuza.

Czas porzucić chorą nadzieję, że jakoś uda się tę naszą ziemską wędrówkę bezkonfliktowo przeczołgać. Pamiętajmy: nadzieja matką głupich jest, a zatem nie jest to nasza matka, tylko ich, więc nie miejmy wobec niej żadnych pozytywnych odczuć.

Nie ma pokoju ze Złem, gdyż podkuty but, który twardo trzymają na naszym karku, już teraz dociska tak mocno, że twarz od kałuży błota dzieli tyle co nic. Wiara w to, że wariat będzie kierował się logiką, która nakazuje utrzymać przynajmniej w jako takiej kondycji swoich niewolnych jest głupsze nawet niż przekonanie, że Unia Europejska to Europa.

Dzisiaj to już nie jest kwestia „jak przeżyć”, ale „czy przetrwać w ogóle”. Niech nie zajmuje nam uwagi pedalskie kwilenie akolitów reżimu o „nieuchronności” tego współczesnego niby postępu – bo ich los zależny jest od naszego upodlenia, więc mówić będą wszystko, co im w rzyci gra. A nie jest to, zgodzimy się co do tego wszyscy, szczególnie estetyczna muzyczka.

Pozostaje zatem jedno: opór. Bunt. Kontrrewolucja. Rewolucja – jak nazwiemy tę drogę powrotną do normalności jest kompletnie bez znaczenia. De gustibus non est disputandum.

I nie – nie chodzi o obalenie tej czy innej ekipy władzy. Nie interesuje nas prosta wymiana gęb pasących się na naszym życiu. Progresywna morda pozostaje taką – bez względu na akurat przypiętą maskę. Nie chodzi również o stawianie na ulicach barykad z koreańskich czy niemieckich tramwajów i obrzucanie napierających najmitów reżimu „mołotowami” z butelek po ukraińskiej gorzale, wypełnionych rosyjską benzyną. To jeszcze nie czas bohaterów Wizny, Westerplatte, powstań i buntów narodowych.

Tak, oczywiście, potrzebni są frontmani, furiaci idei, którzy będą gryźli wrażą szyję, nawet jeśli efektem będzie początkowo choćby wyłącznie krwawiąca „malinka”; potrzeba ludzi, pełniących rolę bufora przed szaleństwem postępowców. Tacy już tutaj są. Może nie jest to imponująca ilościowo armia „radykałów”, „neofaszystów” czy „ekstremistów”, raczej mobilne grupy akcji bieżącej, różnie ideowo się identyfikujące, ale jesteśmy – i będziemy; i prędzej szlag trafi naszych wrogów, niż my ustaniemy.

Główny ciężar oporu znajduje się jednak obecnie gdzie indziej. Bez niego nasze wysiłki pójdą na zmarnowanie. Dzisiaj nastał czas walki osobistej, rodzinnej, walki we własnych małych społecznościach.

Aby móc dobić wroga skutecznie i ostatecznie musimy mu najpierw odebrać władzę nad naszymi jednostkowymi myślami i uczynkami, nad językiem i pojęciami, którymi się posługujemy na co dzień, a które są dziś przenicowywane zgodnie z orwellowsko-huxleyowską przepowiednią; musimy – jako jednostki i wspólnoty, duże czy małe – powrócić do wartości, które nas określają, a które wyznacza w sensie ogólnym prawdziwe chrześcijaństwo (nie te „zsoborowane”). Do bycia człowiekiem Cywilizacji Łacińskiej, człowiekiem Zachodu, nie trzeba być katolikiem, bo wiara to sprawa Łaski. Ale zasady – te są wspólne wszystkim Ludziom. Podludzizm – no pasaran!

To naprawdę prosta i łatwa (że tak zaapeluję do bliskiej człowiekowi niechęci do komplikującego życie wysiłku) walka. W swoich najbliższych społecznościach, własnych „bańkach” wspólnotowych, ponownie musimy, tak na początek, nie zważając na propagandowy bełkot spływający ze ścieków medialnych, nauczyć się opisywać rzeczywistość taką, jaka ona jest. Bo słowa mają ogromne znaczenie. Musimy strzelać nimi, salwa za salwą, a i niejeden werbalny strzał snajperski będzie jak najbardziej na miejscu. Nazywajmy rzeczy po imieniu – dokładnie tak, jak jest: zboczeniec pozostaje zboczeńcem, bez względu na to, ile razy zmieni gatki po dupleksie analnym. Kobieta to człowiek, a nie worek na spermę, który można przepłukać w aborcyjnej myjni. Dzieci są nimi od chwili poczęcia, nie od ustalonej dowolnie daty w kalendarzyku z kolejnej ustawy. Honor to nie nazwa telefonu, ale poczucie własnej wartości i wyznawanych zasad. A kto nie z nami, temu nie podamy nawet nogi, by zacytować klasyka myśli swawolnej. Bo choć Szary Człowiek nie ma możliwości, by wyznawcę demoliberalnej destrukcji wyrzucić z publicznego urzędu, to może objąć go towarzyskim ostracyzmem, zamknąć przed nim podwoje własnego domu i nie dopuścić do uczestniczenia w życiu własnej społeczności. Czyli może odebrać to wszystko, bez czego cała ta progresywno-liberalna zbieranina nie jest w stanie zbyt długo przetrwać. Wystarczy konsekwencja w naszym postępowaniu.

To jest prawdziwa wunderwaffe powszedniego narodowego odrodzenia. Tutaj jesteśmy całkowicie wolnymi panami własnych uczynków. Co oznacza, że liberaści mogą nas wszystkich co najwyżej cmoknąć w grząśl. Oczywiście w przenośni. Ale nawet wówczas wyłącznie przez papierek. Higiena przede wszystkim.

Adam Gmurczyk

Autor jest prezesem Narodowego Odrodzenia Polski i redaktorem naczelnym pisma „Szczerbiec. Na Szlaku Idei”.

Przedruk całości lub części wyłącznie po uzyskaniu zgody redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 5)

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)
Tagi: ,

Podobne wpisy:

  • 2 lutego 2026 -- Nacjonaliści na górskim szlaku
    Działacze Narodowego Odrodzenia Polski (NOP) z Chorzowa i okolic przywitali kolejny rok wyjątkowo aktywnie. Korzystając ze sprzyjającej pogody, wyruszyli na górskie szlaki, by zreg...
  • 31 stycznia 2026 -- Nacjonaliści upamiętnili ofiary obu okupantów
    W dniu 18 stycznia 2026 roku śląscy działacze Narodowego Odrodzenia Polski (NOP) upamiętnili 85. rocznicę mniej znanej zbrodni w Lipowej, odwiedzając dawny teren katowickiej Cegiel...
  • 31 grudnia 2025 -- Krzyż Celtycki zwyciężył milicję
    Na koniec roku świetna wiadomość z Katowic. Jak informowaliśmy we wrześniu - "Śląsk pod znakiem nacjonalizmu", w czasie jednej z akcji NOP przeciwko dewiantom, nacjonaliści zostali...
  • 18 grudnia 2025 -- Spotkanie nacjonalistów z Januszem Walusiem
    Wróg Publiczny Nr 1 wszelkiej maści liberastów i lewaków – Janusz Waluś. Człowiek, który miał odwagę stanąć przeciwko terroryzmowi i ludobójstwu dokonywanemu przez południowoafryka...
  • 17 grudnia 2025 -- Nacjonalistyczny aktywizm na Górnym Śląsku
    To na pewno był udany rok śląskich struktur NOP. Dziesiątki akcji, dużych i małych (relacjonujemy je na bieżąco na naszych kanałach na Telegramie: https://t.me/nacjonalizmNOP/, htt...
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 6)

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*