life on top s01e01 sister act hd full episode https://anyxvideos.com xxx school girls porno fututa de nu hot sexo con https://www.xnxxflex.com rani hot bangali heroine xvideos-in.com sex cinema bhavana

Stanisław Stworzony: Feminizm, demokracja, politeja

Promuj nasz portal - udostępnij wpis!

Zdarzyło mi się niedawno poznać feministki zawodowe i wymienić poglądy na sprawy dotyczące życia akademickiego. Od dłuższego czasu polskie uczelnie utrzymują komórki pilnujące najrozmaitszych „równości”, ze szczególnym naciskiem na „równość płci”, a zatrudniane są w nich panie należące do pewnego szczególnego typu, dość powiedzieć: patrzę i od razu wiem, że mam do czynienia z aktywistką, z którą — tak sam z siebie — wolałbym do czynienia nie mieć… Jednak, jako się rzekło, panie są feministkami zawodowymi, a ja jestem zawodowym uczonym, kiedyś zatem nasze drogi musiały się przeciąć.

Bogu dziękować, aktywistki reprezentowały nieco starsze pokolenie, koncentrowały się zatem na „równaniu płci” przy milczącym założeniu, że słuchacze mogą — póki co (wiadomo, „mądrość etapu”…) — hołdować przesądowi, jakoby płcie do wyrównywania były tylko dwie. Krótko mówiąc, nauczanie miłych (przynajmniej jak na ten zawód…) pań tematu nadliczbowych płci nie objęło, dzięki czemu niżej podpisany mógł jako tako nadążyć za tokiem wywodów.

A czegóż tam nie było! Uczelniani urzędnicy tworzą obecnie „plany równości”, wdrażają „standardy antydyskryminacyjne”, a — co najważniejsze — walczą z „molestowaniem”. Już nie z molestowaniem seksualnym, bo to akurat (o ile dobrze zrozumiałem) wyszło z mody (czego to się człowiek na starość nie dowie…) lecz molestowaniem wielorakim, chociażby ze względu na „przynależność związkową” (to podobno się zdarza). Ale, ale — moje najlepsze chęci nie wystarczą, aby oddać uczoność wywodów pań feministek, przejdę zatem do najciekawszego.

Kiedy z sali padło pytanie gdzie, na naszej uczelni, występuje dyskryminacja, prelegentki odparły bez chwili wahania: „Na wydziale fizyki! W radzie naukowej jest tam tylko 4 procent kobiet.” (Co, nawiasem mówiąc, nie jest prawdą — w radzie wspomnianego wydziału zasiada bowiem kilkanaście procent przedstawicielek płci pięknej — ale kogo mogą obchodzić fakty, kiedy idzie o czystość doktryny…) Na takie dictum kolega fizyk zaczął cierpliwie tłumaczyć, jak to mało zgłasza się kandydatek do pracy, a czasem w ogóle ich nie ma, argumentując, że zarzut dyskryminacji stawiany wyłącznie na podstawie liczenia osób zatrudnionych jest cokolwiek pochopny. Jednak z pań feministek zawodowych odpowiedziała pojednawczo: „My wiemy, że na wydziałach humanistycznych jest z kolei mało mężczyzn, i też się temu przyglądamy.” (Widzicie Państwo, jak miłe i przyjazne są przedstawicielki zawodu feministycznego, które miałem okazję poznać.) Fizyk opowiedział mi później, że po tym zapewnieniu włosy stanęły mu dęba na głowie (chyba przesadzał, bo nie widziałem…) i postanowił już się nie odzywać, aby nie ściągnąć kłopotów na Bogu ducha winne osoby postronne. Rozumowanie pań feministek nie biegło bowiem w kontrze do jego myśli, ale raczej prostopadle do ich toru, o kontakcie intelektualnym nie może być zatem mowy.

Tymczasem wnioskowanie o „dyskryminacji” na podstawie wyłącznie małego udziału jednej z płci w jakimś gremium ma precedens już w starożytności. Kiedy bowiem cesarz Tyberiusz dowiadywał się, że zmarły nie zapisał w testamencie zwyczajowych 20 procent majątku dla cesarza orzekał, że delikwent za życia z całą pewnością przeciwko niemu spiskował. A czy rodzina spiskowca może dziedziczyć? Oczywiście nie; cały majątek musi przejąć cesarz. Dyskusja z takim rozumowaniem z odwołaniem do pojęć sprawiedliwości i prawdy naturalnie nie ma sensu. (Przypuszczam, że w czasach Tyberiusza rozsądne rodziny zawsze dbały, aby „politycznie poprawny” testament zmarłego się odnalazł…)

Liberałowie starszej daty podkreślają za Konradem Lorentzem, że większość ludzkich zachowań ma swoje źródło w świecie zwierząt. Chociaż za liberała się nie uważam dostrzegam jednak, że zachowania niektórych ludzi z pewnością mają w sobie coś zwierzęcego.

Prowadzone w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przez amerykańskiego biologa-behawiorystę Johna Calhouna doświadczenia na myszach pokazały, że nieograniczony dostęp do wody, pokarmów i wszystkiego co — jak się zdaje — tym zwierzątkom do szczęścia potrzebne, prowadzi do nienaturalnych zachowań. Samce spędzały długie godziny na pielęgnacji swojego futerka i wykazywały skłonności homoseksualne, samice z kolei stawały się agresywne i władcze, przedwcześnie porzucały niedostatecznie wykarmione potomstwo, które z kolei było słabe i chorowite. Mysia populacja żyjąca w nieograniczonym dobrobycie szybko się degenerowała i kurczyła.

Co nam to przypomina? W wielu epokach historycznych dobrobyt wiódł ludzi opisanych wyżej zachowań, nigdy jednak nie trwało to zbyt długo. Czy wygrywała potrzeba ładu, kultura duchowa (różna w różnych epokach), czy też zwyczajnie — dobrobyt się kończył, to i zdrowy rozsądek stawał się znów modny? Historycy pewnie będą się spierać o interpretacje konkretnych przykładów; jedno jest jednak pewne: dobrobyt nigdy nie trwał tak długo i nie był tak powszechny jak ma to miejsce dzisiaj w Europie Zachodniej i Ameryce Północnej. I upadek moralny, skala deprawacji i wynaturzeń osiągnęły w naszych czasach dziejowe rekordy.

Nienajbystrzejsze (choć na szczęście dobrze wychowane) paniusie–aktywistki, grasujące po polskich uczelniach, od przykładu których zacząłem ten tekst, to — rzecz jasna — drobiazg. Jednak drobiazg ten ilustruje jednak głębszy problem: czy skłonności w istocie pochodzące ze świata zwierząt, pudrowane jedynie „postępowymi” hasłami, znajdą właściwą przeciwwagę w świecie ducha? Czy pojawi się idea, która skłoni miliony młodych ludzi do samodoskonalenia i twórczej pracy zamiast destrukcyjnej konsumpcji używek (chemicznych lub cyfrowych) i absurdalnego „kolekcjonowania przeżyć”? Czy też musimy poczekać, aż nasz rejon świata się wyludni, a nasze miejsce zajmą przedstawiciele młodszej i (być może) zdrowszej kultury?

Trzydzieści kilka lat tzw. „demokracji” w Polsce to czas wielkich sukcesów durniów i histeryków wszelkiej maści. Nie powiem, miło posłuchać, jak pan prezes G. — fizycznie typowy Polak typu laponoidalnego — sugeruje, że premier T. (zdecydowanie nordyk) chce oddać polskie złoto Niemcom, ów zaś — poruszając kwadratową szczęką, z lekko niemieckim akcentem, w odpowiedzi miota groźby pod adresem tego pierwszego. Zawodowi kabareciarze nie mają szans w konkurencji z politykami z pierwszych stron gazet… Kabaret to zbyt mało, nawet aby sprostać zwyczajnym wyzwaniom, przed którymi stoi państwo; przykład błaznów na szczytach władzy (nie tylko u nas zresztą) zdecydowanie nie sprzyja także rozwojowi duchowemu narodu.

Skoro demokracja liberalna się nie sprawdza, zaś elity społeczne rozczarowują przekreślając szanse monarchii lub republiki arystokratycznej — co pozostaje? Arystoteles w swojej typologii ustrojów właściwych wskazywał jeszcze tytułową p o l i t e j ę. Zapomniane dziś słowo oznaczające coś w rodzaju pół-demokracji, w której decyzje podejmuje duża grupa obywateli (niekiedy nawet większość) w głosowaniu, są to jednak obywatele wyselekcjonowani w taki sposób, aby dbałość o dobro wspólne przeważała nad interesami jednostek. W greckich poleis byli to zazwyczaj obywatele wystarczająco zamożni, aby uczestniczyć w wojnach w rynsztunku hoplity (lub weterani, którzy swoje już odsłużyli). Jeśli na zgromadzeniu głosowali za wojną — ponosili konsekwencje swojej decyzji… Implementacja politeji we współczesnej Polsce, z uwzględnieniem realiów miejsca i czasu, to z pewnością praca herkulesowa, ale każda wyprawa zaczyna się od małego kroku.

A zatem, panowie, kiedy widzicie w pobliżu wojowniczo usposobioną damę, opowiedzcie jej o eksperymentach Calhouna i wytłumaczcie, dlaczego feministki koniecznie trzeba wykluczyć z politeji 😉

Stanisław Stworzony

Typowa feministka/lewaczka z brakiem argumentów


Promuj nasz portal - udostępnij wpis!
Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 5)

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)
Tagi: ,

Podobne wpisy:

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 6)

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*
*