Nienawiść czy taktyczne współdziałanie? To pytanie od lat pojawia się w kontekście obecności w polskim ruchu nacjonalistycznym nie tylko katolików, ale także rodzimowierców. Ten podział jest widoczny także w innych państwach, jednak my chcemy skupić się na naszym krajowym podwórku. Już przed 1939 roku istniała grupa kilkuset nacjonalistów-rodzimowierców związanych głównie z organizacją Zadruga. Na tle ogólnej panoramy politycznej szeroko rozumianego ruchu narodowego był to niewielki odsetek, jednak był i nie można tego negować. W czasie powstania warszawskiego w oddziałach AK walczyli obok siebie katoliccy narodowi radykałowie i działacze środowiska zadrużnego.
Polski ruch nacjonalistyczny jest zdominowany przez katolików i nie powinno to być dla nikogo zaskoczeniem. Nasz portal ma określone już dawno oblicze ideowe, narodowo-radykalne, więc każdy kto tu trafia, wie dobrze, czego może się spodziewać. Nie mówimy tu tylko o kwestiach stricte politycznych, ale także religijnych. Jesteśmy dumni z naszej Wiary i nic się w tej kwestii nie zmieni. Wiemy doskonale, że wśród Czytelników są także nacjonaliści-rodzimowiercy i nigdy nam to nie przeszkadzało. Nie narzucamy nikomu niczego siłą, nie obrażamy w trakcie „wycieczek” na drugą stronę i tego samego oczekujemy od innych. Zresztą nasz Regulamin mówi o tym wyraźnie w przypadku komentarzy – nie ma tu miejsca na ataki religię katolicką oraz polski nacjonalizm. To samo, co napisaliśmy o rodzimowiercach, odnosi się także do agnostyków, ateistów czy innych osób nazywających się nacjonalistami.
Dla demoliberalnego establishmentu medialno-politycznego nie ma znaczenia religia antysystemowego nacjonalisty. Liczy się już fakt samego bycia znienawidzonym nacjonalistą. W wielu zasadniczych kwestiach społeczno-politycznych (globalizm, UE, NATO, syjonizm, kapitalizm, degeneracja moralna, konsumpcjonizm, neosowietyzm) katolicy, rodzimowiercy i wszyscy pozostali w ramach ruchu nacjonalistycznego mają zbliżone poglądy. Może więc warto całą energię poświęcić na zwalczanie tych, którzy chcą nas zniszczyć za poglądy polityczne i nie będą mieli żadnej litości w tym względzie, a nie tracić czas na wulgarne i prymitywne ataki na tych nacjonalistów, z którymi często wspólnie sprzeciwiasz się Nowemu Porządkowi Świata, maszerujesz w Święto Niepodległości lub oddajesz hołd Żołnierzom Niezłomnym?
Na podstawie: nacjonalista.pl/”Historia i Polityka”

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Czy Szanowna redakcja portalu mogłaby wskazać fundacje lub osoby potrzebujące na które możnaby przekazać 1,5% podatku w rozliczeniu PIT?
Jest mega fajna fundacja Pomocny Ratel, ale nie ma statusu OPP. Jeśli nie macie w rodzinie nikogo potrzebującego, polecam wesprzeć: https://dzieciom.pl/podopieczni/24227.
Warto również mieć na uwadze fakt iż współczesny, posoborowy kler katolicki (także w Polsce) ma co najmniej niechętny stosunek do tradycyjnych europejskich nacjonalizmów i sam jest integralną częścią demoliberalnego systemu zła. Oczywiście pomijam tutaj katolickie środowiska tradycjonalistyczne bo to jakby osoby temat.
Jarosław Łojek – Podania i legendy Słowian
youtube.com/@jaroslawlojek
ciekawy projekt: książki i podcasty poświęcone legendom słowiańskim.
Autor ideowo i politycznie nasz człowiek
Jedynym wyznacznikiem narodowości jest krew i rasa. Jeżeli katolik bądź Polak dowolnego innego wyznania lub jego braku ten pogląd podziela, to jest mi ideologicznie bliższy od wszystkich tradchrześcijan, którzy zrobili by z Polski brazylię Europy, byleby większość mieszkańców była katolikami.
Krew to fundamen, religia czy kultura to kwestia drugorzędna, niekiedy dystrakcja.
Na odwrót właśnie
Forum Myśli Słowiańskiej
facebook.com/groups/1088612281971798/
Pozwolę sobie napisać kilka słów. Jestem nacjonalistą NR, ale…
Moje osobiste poszukiwania religijne od dawna prowadzą mnie do gnostycyzmu (z jego swego rodzaju ontologicznym pesymizmem i antymaterializmem). Wiem, że to marginalna i czysto indywidualna droga. Może błądzę idąc w gnostycyzm, ale błądzić jest rzeczą ludzką
Natomiast szanuję tradycyjnych katolików (wiernych FSSPX i sedewakantystów). Ci których poznałem to ludzie o bardzo zdrowych, twardych poglądach i takiej samej postawie życiowej.
Inne wrażenie odniosłem poznając rodzimowierców.
Po pierwsze to bardzo różnorodna grupa jak chodzi o poglądy polityczne i wiele osób tak się określających jest liberałami bądź lewicowcami.
Po drugie nawet rodzimowiercy o deklaratywnych poglądach nacjonalistycznych, gdy podrążyć temat okazują się często liberalni w podejściu do zagadnień moralnych takich jak aborcja czy sprawy seksualne.
Są wyjątki jak Ronald Lasecki ale nie są one regułą.
Oczywiście można w przypadku konkretnego intelektualisty iść drogą studiowania pism pogańskich filozofów starożytności, ale to nie jest rozwiązanie dla mas.
Odejść od „oficjalnego” Kościoła ze względu na infantylizm jego przekazu i hipokryzję będzie coraz więcej. Ale odejścia w stronę Tradycji katolickiej wiążą się z przyjęciem pewnego określonego zestawu wartości. Nic podobnego nie występuje w przypadku rodzimowierstwa.
Współczesne rodzimowierstwo szczególnie słowiańskie to rekonstrukcjonizm z pogranicza postmodernizmu i new age. To nie może być żadna alternatywa dla społeczeństwa.
Oczywiście szanuję prawdziwą tradycję „pogańską” jako element dziedzictwa kulturowego, ale jako religia jest ona martwa.
W większości deklaratywne „rodzimowierstwo” ogranicza się do fascynacji czysto estetycznych: obrazki z wizerunkami bogów, symbolika itd.
Cóż gdyby miało chodzić o wartość estetyczną skłaniałbym się raczej do prawosławia które jest po prostu piękne z cudownymi ikonami, architekturą cerkwi, śpiewem w trakcie liturgii. I które wniosło bardzo wiele do kultury słowiańskiej.
Przed chwilą na temat gnostycyzmu myślałem. Faktycznie nawet nie wiem, czy to nie jest jeszcze gorsza zaraza od współczesnego materializmu. O ile materialista, przynajmniej ten niebędący przesadnie intelektualny nie będzie miał jakichś wyższych refleksji to przynajmniej jego myślenie jest praktyczne. Mieć co zeżreć, mieć kasę, kopulować. Prymitywne i to bardzo, ale praktyczne. A to manichejskie myślenie to faktycznie mogło się narodzić tylko w czasie, kiedy powstała cywilizacja, gdy człowiek nie musiał tak jak jego prehistoryczny przodek walczyć o byt i nie ciążyła już na nim taka odpowiedzialność za swoich bliskich i plemię. Dzisiaj odpowiednikami manichejczyków są wszelkiej maści teoretycy bez końca, zanurzeni w swoim wirtualnym świecie, bo gdyby zajęci byli realnym myśleniem to by nie mieli czasu na takie puste dywagacje o złu materii i dobrym świecie duchowym. Ani materia nie jest do końca zła, ani świat duchowy nie jest do końca dobry. Szatan choćby nie jest ani trochę materialny, za to jest w całej okazałości duchem i to bardzo inteligentnym duchem. I poprzez zwodzenie, jak i opętanie zniewala ludzi tylko na poziomie duchowo-psychicznym, bo te wszystkie bajki o poruszaniu przedmiotów przez szatana istnieją tylko w filmach. Żaden poważny egzorcysta, który otrzymał solidną tradycyjną formację seminaryjną (a nie różni oszuści papugujący schematy Amortha) nie potwierdzi takich paranormalnych bredni. Za to każdy powie wyraźnie, że tego typu zabawy w gnostycyzm i manicheizm mogą skończyć się demonicznym opętaniem. A przy zbytnim wkręcaniu się mogą skończyć się rozwaleniem życia przez skupianie się na czymś, co jest nieżyciowe. Dlatego wolę katolicyzm i Tobie też radzę to samo.
„Cóż gdyby miało chodzić o wartość estetyczną skłaniałbym się raczej do prawosławia które jest po prostu piękne z cudownymi ikonami, architekturą cerkwi, śpiewem w trakcie liturgii”
Nie chodzi o liturgiczny estetyzm, tylko o prawdziwą wiarę, która prowadzi do zbawienia. Ksiądz Rafał Trytek, ksiądz Rissling, księża FSSPX i tak dalej służą do Ołtarza w warunkach dużo bardziej prowizorycznych niż duchowni schizmatyckich cerkwi. Pierwsi duchowni sedewakantyści, czy nawet FSSPX na początku swojego istnienia odprawiali Msze dosłownie w garażach wiernych, którzy użyczali im miejsca. Podczas gdy patriarcha Cyryl pewnie każdą swoją Mszę odprawia z dużą pompą. A jednak prędzej ci pierwsi odprawiają Ofiarę miłą Bogu, bo w jedności wiary z Kościołem Chrystusowym niż ten kacerz z KGB. I prędzej ta Ofiara służy zbawieniu ludzi. Na Mszę nie idzie się dla księdza, tylko dla dobra własnej duszy, bo nawet Msza odprawiana przez niegodziwego moralnie księdza o ile jest w jedności wiary z Kościołem katolickim służy zbawieniu, a fałszywe kulty choćby jak wysoki poziom estetyczny miały nigdy nie będą prowadzić do zbawienia.