Pornografia to narzędzie kontroli Systemu. Gdy chce się obniżyć energię (fizyczną, umysłową, a nawet duchową) mężczyzn, daje się im pornografię. Gdy chce się zająć czymś społeczeństwo, daje się mu pornografię. Gdy w Italii nastąpiły „lata ołowiu”, System odpowiedział uruchomieniem „commedia sexy italiana”. Gdy w „republice bońskiej” zaktywizowała się antysystemowa opozycja spod znaku ruchu antynuklearnego oraz lewicowych bombardierów, nastroje rewolucyjne rozładowano uruchamiając „lederhosenfilm”. Prawicowa dyktatura w Brazylii neutralizowała kontestację społeczną przy pomocy „pornochanchada”. Lewicowa dyktatura Jaruzelskiego zalała państwową telewizję różnymi „różowymi seriami” i innymi Borowczykami. Rosję w czasie „pieriestrojki” zasypano rynsztokową pornografią produkcji rodzimej i zachodniej.
Jeśli System ma być obalony, to należy najpierw „odłączyć się” od jego cywilizacyjnej „kroplówki”, tak więc również odciąć się od zalewu golizny. W antysystemie nie ma miejsca na pornografizm. Po Antyliberalnym Przełomie golizna zostanie objęta cenzurą obyczajową. Cały cywilizowany świat – Chiny, Indie, świat islamski, lepsza Korea – oficjalnie jej zakazuje. Pornografia zawsze będzie istnieć w podziemiu i może sobie tam istnieć i być półoficjalnie tolerowana (sił chaosu nie należy eliminować, tylko trzymać je pod kontrolą), ale jej legalizacja to koło zamachowe dekadencji i feminizacji mężczyzn.
Ronald Lasecki

Błąd, grupa nie istnieje! Sprawdź składnię! (ID: 9)







Pornografia to olbrzymi problem wśród młodzieży (i nie tylko młodzieży) na całym świecie. Nie udawajmy że nie ma problemu. Dorasta pokolenie ludzi, których pierwszym doświadczeniem seksualnym była pornografia.
Porno działa na mózg jak narkotyk (poprzez wpływ na dopaminę), uzależnia – osoba uzależniona potrzebuje więcej lub mocniejszej dawki Prowadzi to do licznych problemów natury psychicznej (brak motywacji, depresja) a nawet rozwoju zboczeń.
Niszczy naturalną ludzką cielesność, erotyczność. Sceny uwłaczają godności człowieka.
Niezależnie czy konkretny nacjonalista jest katolikiem, rodzimowiercą, czy agnostykiem / ateistą – powinien walczyć z pornografią we własnym życiu.
Materiały na ten temat:
PRZYDATNE STRONY:
Strona naukowca badającego ten temat od lat:
https://www.yourbrainonporn.com/
https://www.antidopamine.com/
FILMY:
Jak pornografia działa na mózg
https://www.youtube.com/watch?v=bfTvR-yGqDI
Czy pornografia degraduje mózg?
https://www.youtube.com/watch?v=6xiHRPZWP-8
Film dokumentalny: Pandemia Pornografii
https://www.youtube.com/watch?v=KVbWHyc_-So
https://www.youtube.com/watch?v=97vIDUOe_2Y
Inne materiały na YouTube:
https://www.youtube.com/results?search_query=nofap
Straight Edge to także wolność od uzależnień w sferze psychicznej i seksualnej. Świadomość i samokontrola. Czysta krew
Najciekawsze jest to, że tego typu praktykę wewnętrznej dyscypliny (kontrola, wstrzemięźliwość, asceza) znano już w starożytności, choć wtedy nie istniała pornografia w dzisiejszym tego słowa znaczeniu.
Mnisi chrześcijańscy (a także przedstawiciele wielu innych religii Tradycji) opisywali walkę z pokusami.
Generalnie jeśli zagłębić się w te nauki można podzielić pokusy/namiętnośći na te z którymi:
– można walczyć poprzez świadome konfrontowanie się z nimi – np. pycha, lenistwo.
– oraz te od których należy uciekać – przede wszystkim żądze cielesne ale także w przypadku uzależnienia – wszelkie substancje chemiczne (alko, nikotyna itd). Nie należy wystawiać się na pokusę (chrześcijaństwo określa to jako „bliska okazja do grzechu”)
Konkretyzując: należy stale kontrolować swoje myśli i uczucia (to wspólne założenie dla całej Tradycyjnej duchowości, nie tylko chrześcijaństwo, ale też pogański stoicyzm, czy tradycyjny buddyzm z jego koncepcją „uważności”)
W wersji świeckiej wiele informacji tutaj:
https://www.yourbrainonporn.com/rebooting-porn-use-faqs/
lub w wersji skróconej: https://manvsfap.com/
Ciekawe są opisy osób które dochodzą do tych samych wniosków. Nawet mała pobłażliwość dla własnych słabości prowadzi do pogłębienia się wady (w tym konkretnym wypadku: uzależnienia od porno)
Artykuł o walce z pornografią we własnym życiu na stronie NRM:
https://www.nordfront.se/porr-det-osynliga-missbruket.smr
Dla czytających po rosyjsku:
https://vk.com/@nordfront_sverige-pornografiya-skrytaya-zavisimost
„Pornografia zawsze będzie istnieć w podziemiu i może sobie tam istnieć i być półoficjalnie tolerowana (sił chaosu nie należy eliminować, tylko trzymać je pod kontrolą)”
1. Czemu niby (((porn))) ma być „półoficjalnie” tolerowany i „trzymany pod kontrolą”, a nie wyeliminowany? Autor pisze o sprzeciwie wb rozmiękczania mężczyzn przez (((porn))) a następnie przedstawia takie mięczakowate pół-rozwiązania.
2. Generalnie zresztą to o czym pisze autor (mentalna kastracja, de-erotyzacja, beta-cuckizacja mężczyzn) to jeden aspekt, inny to degradacja kobiet, inny to Rassenschande, jeszcze inny i kluczowy to bardzo ważne wskazanie (((kto))) stoi za pornobiznesem (chciałbym zwrócić krytyczną uwagę na to, że różni antyrasistowscy i anty-antysemiccy, ale za to „pro-liferscy” i „pro-rodzinni” cuck-serwatyści czy tard-cyjonaliści nawet gdy krytykują porn to zwykle ograniczają się do dwóch pierwszych aspektów bez wspomnienia o rasowym aspekcie i żydowskiej roli w pornobiznesie). Ale nie chce mi się rozpisywać, więc tylko powiem jedno: (((pornobiznes))) musi zostać zniszczony!
Jest też kwestia inna, pomijąc etnomasochistycznych beta-lewaków, którą nienawidzą swojej rasy i lubią się masturbować patrząc na jakąś ogłupioną i zdemoralizowaną białą kobietę hańbioną przez jednego, dwóch, pięciu, dziesięciu, dwudziestu kolorowych na raz, współczesna „prawica” to w większości cuck-pitalistyczne zjeby, które nawet jeśli osobiście są przeciw porn, nie poprą walki państwa przeciw temu, bo to byłby zamach na „święte” prawo własności i „święty” wolny rynek. TFU.
„współczesna „prawica” to w większości cuck-pitalistyczne zjeby, które nawet jeśli osobiście są przeciw porn, nie poprą walki państwa przeciw temu, bo to byłby zamach na „święte” prawo własności i „święty” wolny rynek”
Święta prawda. Pomijając kontekst tego artykułu, a mianowicie problemu kapitalistycznej akceptacji pornografii ze strony prawicy trzeba zauważyć, że generalnie to absolutyzowanie ekonomii, „świętego prawa własności” i uważanie tego za „wartość konserwartywną” to jakiś chory żart rodem ze syjonistycznej komedii. Przecież to „prawo własności” głoszone na modłę liberalną nie ma nic wspólnego z dawnym, legitymistycznym porządkiem, wręcz jest fundamentem założycielskim Ameryki i jej kultury. Ale nie ma co się spodziewać po koliberkach logiki. Ostatnio na cuckserwatyzm.prl niejaki Dubitacjusz Szczeciński na krytykę Platformy odpowiedział jej obroną i pisze, że demonizowanie PO jest efektem PiSowskiej operacji propagandowej mającej na celu zdyskredytować Platformę (!) XD
I jednocześnie pisał, że PiS jest partią lewicową, bo popiera 500+, które ma być „typowo lewicowym” programem 😀
Generalnie nie jestem zwolennikiem ani PiSu, ani 500+, ale od kiedy jakieś kwestie techniczne związane z ekonomią i świadczeniami mają świadczyć o lewicowości, czy prawicowości ideologicznej kogoś? Zawsze myślałem, że to kultura i stosunek do tożsamości jest determinantą ideologii.
No i, jeśli PiS jest taki straszny (z czym się zgadzam) to tym bardziej dlaczego PO ma być lepsze?
A tak poza tym, co to jest Vergeltungswaffe?
1. Tak, prawica powinna być rozumiana etymologicznie jako idea prawości, prawego życia. Prawe życie oznacza czynne umiłowanie Ideałów, samopoświęcenie się w walce dla Boga (by stworzyć świat bardziej zgodny z Jego ideami) i Rasy (by przetrwała i ewolucyjnie się rozwijała dzięki eugenice), a nie obronę szatańskiego i anty-białego cuck-pitalizmu, który obraża Boga, prowadzi naszą rasę do biologicznej zagłady tu na ziemi, a nasze dusze do wiecznego potępienia tam w wieczności. Z tej perspektywy cuck-pitaliści są partią nie-prawości, są wyznawcami satanizmu i prowadzą swych czytelników do duchowej i biologicznej samodestrukcji, niezależnie, jak dobre mogą być ich intencje.
2. Vergeltungswaffe – wy-goj-gluj. Nigdy się nie interesowałeś historią militarną?
A kuźwa faktycznie, to jest pełna nazwa V2. Ośmieszyłem się ignorancją historyczną, po prostu nie znałem pełnej nazwy V2. Bardziej interesuję się współczesnymi innowacjami militarnymi niż historią. Historia bardziej interesuje mnie z polityczno-ideologicznej strony.
A z pierwszym punktem całkowicie zgadzam się. To nie mamona i egoizm zbawią człowieka, tylko wiara, silna postawa moralna i dbanie o przyszłość własnych dzieci, własnego narodu. Do czego to doszło, żeby samozwańczym konserwatystom tak pojebało się w głowach, żeby odwracali hierarchię wartości – kapitalizm-mamonizm ma być „tradycyjną wartością”, a rasa to „wymysł postmodernistycznych rasistów”.
Generalnie jest to nonsensem zarówno z chrześcijańskiego, jak i pogańskiego punktu widzenia. Zarówno chrześcijaństwo, jak i pogaństwo w relacjach społecznych zakładają w pierwszej kolejności altruizm wobec własnego społeczeństwa, wobec swojego bliźniego.
Dwa podstawowe błędy czy grzechy cuck-pitalizmu są następujące:
1. Wolność rozumiania jest jako rzekome prawo jednostki do robienia czegokolwiek, a nie jako środek umożliwiający czynienie dobra. Jest to negatywna koncepcja wolności, róbta co chceta. Z tej perspektywy można zauważyć filozoficzną i życiową bezwartościowość tej ideologii, gdyż nie udziela ona odpowiedzi na fundamentalne pytanie: co robić z wolnością, do czego ta wolność ma służyć? Cuckpitalista odpowie róbta co chceta. Lepsza jest pozytywna koncepcja wolności: zawarta w słowie honor. Honor to pozytywna koncepcja wolności. Człowiek honoru chce być wolny nie po to by robić cokolwiek, ale by móc kroczyć drogą honoru, by móc dokonywać bohaterskich czynów jak wielcy aryjscy bohaterowie z przeszłości. To raz. Inna rzecz: co w takim razie z wolnością rasy? Rasa by być wolna od panowania innych ras, zwłaszcza (((jednej, najprzebiegleszej ze wszystkich))) musi dbać o to by jej członkowie byli mądrzy, szlachetni i zdrowi, a nie pozwolić im by się degenerowali intelektualnie, moralnie i fizycznie, jak to ma miejsce w dzisiejszej cuckpitalistycznej „wolności” made in ZOG. Kolejne pytania: co z wolnością intelektu od błędu, woli od grzechu, ciała od chorób? To wszystko cenne wolności wymagające ukrócenia pseudowolności negatywnej tak kochanej przez cuckpitalistów.
Przede wszystkim jednostka winna być rozumiana organicznie.
Człowiek nie jest jakimś atomem, który wziął się znikąd, całkiem przypadkiem, i może sobie robić co chce, byleby nie ograniczał wolności innych. Człowiek dostał życie od Boga za pośrednictwem wspólnoty historycznej jaką jest rasa, i powinien do Boga dążyć przez służbę swej rasie. Trzeba zerwać z chorą koncepcją praw jednostki, z prawoczłowieczyzmem. Nie ma czegoś takiego jak prawa, są tylko obowiązki, jak powiedział kiedyś 18. Należy mówić o prawach Boga, o prawach Rasy i o obowiązkach jednostki wobec Boga i Rasy. Państwo jest by bronić idei Boga i walczyć o przetrwanie rasy, a nie bronić rzekome „prawa” jednostki.
2. Drugi błąd analogiczny do uznania wolności jednostki za cel sam w sobie, to uznanie ekonomii za cel sam w sobie, a nie za środek służący zapewnieniu przetrwania rasy (przez zapewnienie napoju, pokarmu ale i środków do obrony nie tylko przed zagrożeniami fizycznymi, ale i duchowymi w postaci żydowskich mediów na przykład.). Wolność i ekonomia jako środki by czynić nas mądrzejszymi, szlachetniejszymi, zdrowszymi, płodniejszymi, silniejszymi, lepiej uzbrojonymi, a nie jako cele same w sobie innymi słowy.
Tak, znam od poszewki ten problem bo spotkałem się z wieloma ludźmi którzy tak „myślą”. Muh free drugs, nawet nie dlatego, że ja chcę się zatruwać, ale dlatego, że uważam, że każdy ma prawo robić to co zechce, nawet do woli niszczyć i rozpierdalać samego siebie, byleby wolności innych nie ograniczał. A poza tym, to cuckpitalism jest gut, bo poza zagwarantowaniem przysługującego mi od poczęcia „prawa do samoposiadania”, również dlatego bo im „wolniejszy” tym rzekomo wyższe muh PKB. Czy cuckpitalism zapewnia odpowiedź na pytanie co robić z wolnością? Czy gwarantuje przetrwanie i ewolucyjny postęp rasy? Jej zbawienie w wieczności? Jeśli nie (bo nie) to czas zaorać cuckpitalism – jedna droga dla kraju.
Tak jest. Bezrobocie, wyzysk, lichwa, degradacja środowiska naturalnego, narkotyki, pornole, antykoncepcja i wogóle wszechobecna degeneracja, zgniła popkultura, HollyJud i MTV, propaganda homoseksualna, czy aborcyjna, szeroko pojęty antynatalizm, to tradycyjne wartości cuckpitalistycznych cuckserwatystów. Mieszanie ras też – to wszak też podobie jak powyższe zjawiska naturalna konsekwencja uznania prawa jednostki do samoposiadania.
„Lepsza jest pozytywna koncepcja wolności: zawarta w słowie honor. Honor to pozytywna koncepcja wolności”
Zgadzam się. Konsekwencją wolności powinny być trzy słowa: wiara, krew i honor.
„Drugi błąd analogiczny do uznania wolności jednostki za cel sam w sobie, to uznanie ekonomii za cel sam w sobie, a nie za środek służący zapewnieniu przetrwania rasy (przez zapewnienie napoju, pokarmu ale i środków do obrony nie tylko przed zagrożeniami fizycznymi, ale i duchowymi w postaci żydowskich mediów na przykład.)”
To są jedne z celów podstawowych ekonomii, celów będących podstawą piramidy Maslowa, związanych z przetrwanie. Innym celem ekonomii ma być rozwój kultury narodu, czyli umożliwienie jednostce twórczego rozwoju mającego cel ogólnospołeczny, czyli postęp cywilizacyjny. A więc dobro jednostki ma przyczyniać się do dobra ogółu.
W temacie warto pokazać co odwalili klauni z konfederacji: https://www.youtube.com/watch?v=O-UxhVCtTFE
Zabawna jest ta natychmiastowa reakcja Bartyzela juniora: oy vey, now the Goyim know, shut it down! Fajnych nawiasem mówiąc sojuszników mają polscy „narodowcy”.
Komentarze tragedia, taki wygląd „prawicy”
Blokowanie dostępu do pornografii wiąże się z inną kwestią związaną z cenzurą w internecie (poruszaną w artykule niedawno opublikowanym na portalu). Kilka lat temu na portalu jak zamieszczono news o zakazie pornografii na Islandii zlecieli się „narodowi” liberałowie, którzy lamentowali nad tym krzycząc coś o „socjalizmie”, „inwigilacji”, pojawiły się nawet opinie, że pornografii nie należy zakazywać, ale trzeba ją opodatkować: https://m.nacjonalista.pl/2013/02/06/islandia-chce-calkowicie-zakazac-pornografii/
Do jakiego skurwienia doszło, że dla mieniących się narodowcami ważniejsza jest mamona, „wolność”, infoanarchizm i dogmaty rynkowe od ochrony narodu przed deprawacją?
W komentarzach pod tym newsem na 12 komentarzy aż 8 komentarzy zawierało albo ubolewanie nad walką z pornografią, albo relatywizowało sens penalizacji pornoli! To jest zatrważające jak mocno liberalizm zrobił Polakom, zwłaszcza nazywającym się narodowcami brainwashing.
Święta prawda, komentarze pod tym Jewtubowskim fil(th)mikiem i artykułem o islandzkiej walce z pornografią dowodzą kompletnej degeneracji nawet nie tylko moralnej, ale w pierwszym rzędzie intelektualnej „prawicy”. „Szpiegowanie, donosy, socjalizm, kolejny zamach na wolność, łapy precz od internetu, ach ci socjaliści, kontrola, ingerencja w wolność każdego obywatela, wolność jest zawsze od a nie do, chora ideologia islamu…” – kome(dia)nty różnych „konserwatywno-narodowych” pod artykułem o Islandii. Pod fil(th)mikiem na JewTube przeważały kome(dia)nty w rodzaju: „no i git, to normalne, że ma gołą laskę na kompie, to tylko świadczy, że ma zdrową orientację seksualną.” Z takimi po(rn)glądami dominującymi nie tylko w narodzie, ale wśród ludzi uważających się za prawicę/konserwy/narodowców/patriotów/antysy(f)stemowców itd. to nie tylko nie jest możliwy powrót do normalności, ale nawet zrozumienie co normalność oznacza.
W pierwszym rzędzie cuck-pitaliści będać ignorantami historycznymi, nie zauważają, w każdym normalnym państwie degeneracja (w tym zwłaszcza seksualna w rodzaju porn) zawsze były zwalczana. W chrześcijańskim, pogańskim (-ich), faszystowskim, narodowo-socjalistycznym, nawet czasami i do pewnego stopnia również w komunistycznym, czy przynajmniej w narodowych odmianach komunizmu, powiedzmy zatem, że w narodowo-komunistycznym. Dlaczego? Bo degeneracja seksualna uśmierca rasę. Każda zatem rasa, która zachowała instynkt samozachowawczy musi z tym walczyć. Nie tylko na szczeblu indywidualnym, to jasne, że każdy z nas musi walczyć z tym we własnym życiu indywidualnie i w rodzinie, jeśli się ma żonę i dzieci, ale również państwowym. Że to ogranicza „wolność”? Cóż życie wymaga ofiar. Gdy trwa wojna, twoja rasa walczy przeciw innej, też przecież nie powiesz: nie pójdę na front, odmówię stawienia się na pobór do wojska, bo to ogranicza moją wolność. Teraz robię co chcę, a tam będę musiał słuchać oficerów, wykonywać rozkazy, i nie chcę tego bo to ogranicza moją wolność. Gdy twoja rasa stoi w obliczu zagłady, jak dziś, każdy biały człowiek musi dać z siebie wszystko dla niej by ją ocalić, a nie bredzić, że zakaz oglądania pornoli, ogranicza wolność. To zachowanie małego dziecka, które tupie nóżkami, gdy rodzice zakażą mu czegoś co mu szkodzi, a nie zachowanie poważnego człowieka.
1. Reasumując moje komenty, rzeknę tylko tyle: żadnej wspólnej sprawy z cuck-pitalistami. Czy kto się uważa za religjnego czy kulturowego tradsa, etnonarodowego czy rasowego prezerwacjonistę, niech się trzyma z dala od cuchnącego cuck-pitalistycznego szamba.
2. Chciałbym jeszcze dodać, że pojęcie cuck jest tu jak najbardziej na miejscu z perspektywy rasistowskiej. Z tej perspektywy rasy walczą między sobą o ziemię i zasoby. Która zwycięży? Najlepiej zorganizowana, to jest najbardziej kolektywistyczna, najbardziej totalna i totalitarna. Cuckpitalism (tj. indywidualizm) skazuje nas na klęskę w świętej wojnie ras, i właśnie dlatego musi zostać zniszczony.
3. I na koniec (((kto))) stoi za cuckpitalistycznym brainwashingiem: https://i.4pcdn.org/pol/1408038893939s.jpg
Ciekawe swoją drogą dlaczego (((najbardziej kolektywistyczna rasa))) promuje radykalny indywidualizm wśród głupiutkich Gojów (a głupi Goje łykają to niczym prawdę objawioną z nieba)?
„Z takimi po(rn)glądami dominującymi nie tylko w narodzie, ale wśród ludzi uważających się za prawicę/konserwy/narodowców/patriotów/antysy(f)stemowców itd. to nie tylko nie jest możliwy powrót do normalności, ale nawet zrozumienie co normalność oznacza”
Święte słowa. W sporze z „prawicowymi” libertynami nacjonaliści powinni do znudzenia powtarzać to zdanie.
@Vergeltungswaffe-18
W ogóle twoje komentarze na całym tym portalu i na xportalu to złoto. Więcej są warte niż większość wysrywów polskich „narodowych publicystów”, co albo są o niczym, albo poruszają tematy drugorzędne, albo są po prostu bzdurami. One wystarczą do nadania kierunku ideowo-rozwojowego polskiego nacjonalizmu.
Nawet jeśli nie zawsze się z tobą zgadzam to żałuję że w Polsce nie ma większości działaczy nacjonalistycznych tak inteligentnych jak ty i tak zwięźle i treściwie przedstawiających to, co jest najważniejsze. Gdyby polski nacjonalizm miał same takie umysły to by był na dużo wyższym poziomie, znaczy się byłby bardziej do przodu i bardziej wpływałby na myślenie i poglądy Polaków.
Po prostu fascynuje mnie to jak łatwo i bez lania wody piszesz o sprawach, które teoretycznie powinny być oczywiste, a z różnych powodów nie są oczywiste.
Mógłbyś być mentorem polskiego, albo od razu białego/europejskiego ruchu narodowego, bo retorycznie bliżej ci do przedwojennych ruchów nacjonalistycznych, które były przekonywujące i były w tym mistrzowskie niż do większości współczesnych środowisk, do których oprócz zajawkowych gimbusów i już przekonanych pies się nie przekona.
Trzeba to świństwo totalnie zakazać. Na obecny rząd nie ma co liczyć, komuniści 2.0. Naród jest w połowie unicestwiony a porno-kultura tryumfuje. Nie o takie państwo walczyli Dziadowie. Polska ma zaburzenia tożsamościowe. A jeszcze katolicki feminizm, który jest bardziej niebezpieczny niż ten zwykły, świecki. Jak Kościół, to tylko „wzór średniowieczny”.Tenno-Heika-Banzai!-Christus.
Zakaz pornografii to walka ze skutkiem, a nie przyczyną. To znaczy może jakiś to efekt da jako dodatek, ale zakazując pornoli nie czarujmy się, że problem zniknie i ludziska przestaną oglądać. Nie przestaną, co najwyżej przeniosą się do jeszcze bardziej syfiastych (z jeszcze gorszą treścią) darknetów, poinstalują sobie tor browsery i dalej będą oglądać. Nie wiem jaka jest przyczyna oglądania tego typu treści wśród typów 30+. Za to mogę domyśleć się jaka może być przyczyna (lub przynajmniej jedna z przyczyn) ich oglądania wśród nastolatków. Jedno to pewnie burza hormonów, na to się nic nie poradzi, względnie przesadna nieśmiałość względem płci przeciwnej. Drugie to brak ruchu. Jeśli edukacja zdominowana jest przez jakiś tępy kult kujonów, w którym rozwój fizyczny jest lekceważony to nie ma się co dziwić, że jest jak jest. Niski poziom zajęć z WFu, które najczęściej polegają na tym, że wuefista daje piłkę uczniom i w kółko grają w to samo samemu niewiele angażując się w organizację zajęć (najczęściej wuefiści siedzą i patrzą się jak w kółko grają w to samo, czyli najczęściej w piłkę nożną) i w dodatku bardzo mało zajęć WFu w tygodniu. W liceum raz na miesiąc miałem pseudozajęcia z samoobrony, generalnie mam bekę z tego bullshido, którego byłem „uczony”, ale zamieniłbym te wszystkie bezużyteczne WFy na tę „samoobronę”. Myślę, że przede wszystkim nacjonalistyczna reforma edukacji powinna objąć reformę wychowania fizycznego. To znaczy powinno być więcej nacisku na sport, najlepiej jakiś bardziej ambitny (jak np sztuki walki), a nie w kółko to tępe „charatanie w gałę”, a mniej nacisku na te zjebane wkuwanie najczęściej bezużytecznych informacji, ewentualnie przeniesienie ich na poziom rozszerzony dla chętnych. Po co komu wkuwanie bez końca jakichś wyrażeń algebraicznych (które wciskano mi od końca podstawówki przez całe gimnazjum i liceum), których nigdy nie użyłem w swoim życiu, lub po co mielenie nudnych lektur szkolnych typu „Buszujący w zbożu”, których treści już nie pamiętam? Więcej WFu z prawdziwego zdarzenia przełoży się na mniejszy odsetek przegrywów z jednej strony i cwaniaków z drugiej (co rozwiąże dużą część problemu bullyingu – bo osoby mające więcej wysiłku fizycznego z reguły są mniej agresywne, a sprawność fizyczna wśród ogółu uczniów się wyrówna) oraz zmniejszy napięcie seksualne, bo sport, zwłaszcza sport wymagający interakcji z ludźmi (izolacja od ludzi również zwiększa napięcie seksualne i oglądalność pornografii, to jest jeden z charakterystycznych objawów nadużywania internetu) generalnie zmniejsza napięcie seksualne.
@Abdul Wisimulacha.
„Nie wiem jaka jest przyczyna oglądania tego typu treści wśród typów 30+. ”
Samotność i ciekawość.
„Po co komu wkuwanie bez końca jakichś wyrażeń algebraicznych (które wciskano mi od końca podstawówki przez całe gimnazjum i liceum), których nigdy nie użyłem w swoim życiu, lub po co mielenie nudnych lektur szkolnych typu „Buszujący w zbożu”, których treści już nie pamiętam?”
No, masz rewolucję AI, która wypycha ludzi z ich zawodów, więc ludzie, wpisujący prompta do ChatuGPT czy tworzący algorytmy czy dodający coś do blockchainu będą wartościowi. A to się opiera na matematyce przecież.
Niby fajnie, że więcej WF – u, ale bez algebry będziesz mieć więcej Amadeuszy Ferrari, inteligentnych wyłącznie w swoim środowisku, jak to mówiła Kashanka.
„No, masz rewolucję AI, która wypycha ludzi z ich zawodów, więc ludzie, wpisujący prompta do ChatuGPT czy tworzący algorytmy czy dodający coś do blockchainu będą wartościowi. A to się opiera na matematyce przecież.”
Do tego przebije się jakiś mały procent. Już teraz trudno się w tej branży przebić. Zresztą nawet te czynności powoli zaczynają się samoautomatyzować.
„Niby fajnie, że więcej WF – u, ale bez algebry będziesz mieć więcej Amadeuszy Ferrari, inteligentnych wyłącznie w swoim środowisku”
No i bardzo dobrze. Nie każdy musi być zdolny we wszystkim. Bez WFu coraz więcej ludzi będzie zapadało w choroby i właśnie to widzimy. A kujoństwo nie daje chleba.
Znakomity cytat z Aldousa Huxleya:
„Im bardziej redukuje się wolność polityczną i gospodarczą, tym bardziej wolność seksualna, na zasadzie rekompensaty, usiłuje się powiększyć. Dyktator sprytnie czyni powiększając ją. W połączeniu z wolnością snów na jawie dzięki środkom oszałamiającym, kinu i telewizji, wolność seksualna przyczynia się do połączenia swoich poddanych z niewolnictwem, którego stali się udziałem. Utopia jest znacznie bliżej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Ja przesunąłem ją o 600 lat w przyszłość, dzisiaj jednak wydaje się całkiem możliwe, że taka okropność może nam spać na karki już w ciągu najbliższych 100 lat.”
Aldous Huxley, Przedmowa do reedycji Nowego Wspaniałego Świata z roku 1949
Państwo liberalno zajmuje się ściganiem „mowy nienawiści” i zabranianiem dostępu do stron niepoprawnych politycznie. To samo robią kapitalistyczne koncerny usuwając „nieprawomyślne” treści.
Jednocześnie dopuszczają dostęp do pornografii – nawet dla nieletnich bo przecież limity wieku w dostępie na takich stronach to fikcja – wystarczy kliknąć i wejść.
Praktycznie niewykonalne jest obecnie zablokowanie tego dostępu do tego syfu na komputerze czy smartfonie, blokery porno można wyłączyć jednym kliknięciem.
Problem pornografii musi być rozwiązany metodami państwowymi. Państwo narodowe musi zablokować takie strony w sieci – tak jestem za cenzurą takich treści w internecie – dodatkowo musi się uderzyć w producentów tego syfu: zlikwidować należy wytwórnie porno a kapitalistów zarabiających na tym przykładnie ukarać i skonfiskować majątki.
Tak powinien każdy myśleć. To, że tak nie jest pokazuje jak bardzo sprali mózgi aryjskim ludziom podłe żydy. Promują wśród naiwniackich gojków poglądy w które sami nie wierzą. Wolność dla porno – wszystko w imię wolności, praw człowieka, demokracji, wolnego rynku, libertarianizmu (a brain-dead polska młodzież wierzy, że libertariańska konfa jest alternatywą dla systemu!). Dlaczego zatem w swoim Izraelu blokują strony porno? Dlaczego porno tak – w imię wolności słowa, ale wolność dyskusji na temat żydów już nie – bo nieakceptowalne przez Jude poglądy na jego temat to „teorie spiskowe” i „mowa nienawiści”?
Zgoda, że pornografia powinna być zakazana, blokowana itd. Z drugiej strony najczęściej te postulaty głoszą hipokryci, którzy sami oglądają pornografię. Ogólnie jakiekolwiek zakazy można o kant dupy roztłuc jeśli nie ma odpowiedniego kształcenia moralnego i przede wszystkim panowania nad swoim ciałem. Bo można wiedzieć, że pornografia jest zła, że jest grzechem, ale jeśli nie potrafi się zapanować nad swoimi zmysłami to pozostaje tylko puste gadanie. A jak mamy walczyć z pornolami skoro ci, którzy alarmują na ten temat piszą, że rasa jest ważniejsza od religii, blablabla. Zadam proste pytanie, czy to rasa, czystość rasowa będzie zabezpieczać wolę człowieka w popadaniem w nałogowe porno, onanizowanie się lub łażenie po prostytutkach i burdelach, czy raczej nakazy religijne postu, wstrzemięźliwości? Po swoim doświadczeniu mogę stwierdzić, że raczej to drugie. Ci wszyscy zadeklarowani rasiści od czystości razy mogę dać uciąć sobie rękę, że niejeden z nich po kryjomu ogląda jakieś japońskie porno, czy porno z murzynkami, albo jeżdżą na sexturystykę do różnych egzotycznych krajów jak mają kasę jak chociażby Andrew Anglin. Pierwszy raz w życiu gdy poszedłem na Mszę Świętą do FSSPX usłyszałem dla mnie wręcz rewolucyjną naukę św. Alfonsa Marii Liguoriego o poście i wstrzemięźliwości. Już św. Alfons Maria Liguori pisał, że wszelka nieczystość zaczyna się od nieumiarkowania w jedzeniu i piciu, po prostu obżarstwa, ale też lenistwa, braku pobożności, odkładania pokuty w nieskończoność. Mogę się podpisać pod tym w 100% (abstrahując, to jest żałosne, że imię Alfons jest obecnie postrzegane jako synonim sutenera biorąc pod uwagę, że jego patron był faktycznie mistrzem teologii moralnej i pobożności). Bez realnej zmiany człowieka w jego duszy żadne zakazy nie będą działać, będą po prostu korzystać z VPN, z TORów, czy po prostu przesyłać sobie wzajemnie pornole, nawet jeśli będzie to zabronione. U różnych Arabów przeglądanie i posiadanie pornoli jest karalne i nie zmieniło to faktu, że miliony Arabów masowo omija blokady stron pornograficznych, u nich jest wręcz jeden z najwyższych wskaźników oglądania pornoli. Po pierwsze pokuta, post, wstrzemięźliwość, praca.
@kropka
„Zgoda, że pornografia powinna być zakazana, blokowana itd. Z drugiej strony najczęściej te postulaty głoszą hipokryci, którzy sami oglądają pornografię.”
Ale gdzie tu hipokryzja? Hipokryzja była by wtedy gdyby ktoś mówił że on to nie ogląda a ci co oglądają to zboczeńcy – a po kryjomu oglądał.
Tu nie ma hipokryzji, tylko stwierdzenie – człowiek jest istotą słabą i państwo powinno dbać o jego moralność tam gdzie może.
„Ale gdzie tu hipokryzja? Hipokryzja była by wtedy gdyby ktoś mówił że on to nie ogląda a ci co oglądają to zboczeńcy – a po kryjomu oglądał.
Tu nie ma hipokryzji, tylko stwierdzenie – człowiek jest istotą słabą i państwo powinno dbać o jego moralność tam gdzie może.”
W sumie nie wiem jak na to odpowiedzieć i czy jest w ogóle sens odpowiedzieć, bo twój komentarz to zwykłe wyrwanie z kontekstu mojej wypowiedzi. Zamiast odnieść się do clou tego, co napisałem odniosłeś się akurat do najmniej istotnej części mojego komenta. Co jest dziwne, bo akurat ktoś, kogo inspirują mnisi z Athos powinien być zainteresowany tym, co napisałem. A tak to wychodzi walka z chochołem.
@kropka
Po prostu z resztą komentarza nie polemizuję, jest ciekawa, zgadzam się tu z Tobą.
„Pokuta, post, wstrzemięźliwość, praca.”
Jakby to miało jeszcze przełożenie na sensowne zainteresowanie kobiet mężczyznami w dzisiejszym, gynocentrycznym świecie oraz przejęciem sfery randkowej przez portale randkowe, czyli jej przeniesieniem do Internetu, to bym ten punkt widzenia zrozumiał.
Dziś pewne zainteresowanie pornografią wynika z samotności i selekcji facetów przez kobiety, bardziej niż kiedykolwiek indziej. Dziś kobiety dostają tyle zainteresowania od różnych facetów, że mogą na spokojnie selekcjonować sobie i wybierać sobie, kogo chcą, wystarczy wybór przez twarz. Kobieta dziś kupuje faceta. Walka z porno, zwłaszcza heteroseksualnym (homo powinno być zwalczane) w tej sytuacji doprowadzi do sytuacji, gdzie odbierze się ostatnią możliwość ulżenia sobie facetowi oraz eliminacji aktu protestu wobec zaistniałej sytuacji.
Masz też japońskie eroge. Współcześnie w Japonii stanowi ono odpowiedź na ignorancję kobiet
Żyjemy w czasach, gdzie ludzie w relacjach ludzkich po studiach i zawodówce przechodzą na internet, nie zaś na dyskoteki. Głównie z racji wygody i niechęci do przyjmowania wpierdzielu przy ciągłej rywalizacji o kobiety, bo skąd wiesz, czy dana sztuka jest wolna?
Jasne jednak jest, że człowiek powinien się spowiadać i coś działać z postem, jednak jak jest samotny (zwłaszcza współcześnie przy ignorancji i możliwości przebierania w facetach przez kobiety, mimo, że nic złego), to się wykruszy. Wiem z autopsji.
Polecę wam Redonkulasa, czyli Terrence’a Poppa, tutaj o kłamstwach, z jakimi zmagają się współcześni mężczyźni.
https://www.bitchute.com/video/-C-lJdt8ZVE
To są tylko wymówki. Każdy człowiek otrzymał wolną wolę i decyduje o tym, co ze sobą robi. Gdy stanie na sądzie ostatecznym przed Bogiem to nie będzie się tłumaczył, że „baba go nie chciała”. Poza tym napisałem to ze swojego doświadczenia. W moim przypadku to zadziałało, częstsza spowiedź, post przynajmniej według zasad tych przedsoborowych, większa pokora pozwoliły mi bardziej opanować kontrolę nad swoimi zmysłami. Więc stwierdzam, że to faktycznie działa. Katoliccy mnisi na przestrzeni wieków mieli rację. Oczywiście nie twierdzę, że jak się raz udało to już na wieki wieków amen pokusa u człowieka przejdzie. Szatan będzie próbować zwodzić każdego człowieka dopóki jest na tym świecie. Dlatego Kościół od zawsze stawiał nacisk na regularne praktyki religijne, a nie okazjonalne jak jest problem. Tak samo z egzorcyzmami, ksiądz może wypędzić diabła z opętanego, ale jeśli opętany nie będzie cały czas starał się o bycie w harmonii z Bogiem to opętanie może wrócić.
„Walka z porno, zwłaszcza heteroseksualnym (homo powinno być zwalczane) w tej sytuacji doprowadzi do sytuacji, gdzie odbierze się ostatnią możliwość ulżenia sobie facetowi oraz eliminacji aktu protestu wobec zaistniałej sytuacji.”
Koment kropki był dobry (pomijając niczemu niesłużące antyrasistowskie polemiki). Ale ten koment, że porno to ulżenie i protest! XD! Porno nikomu jeszcze w życiu nie ulżyło, porno tylko dokłada ciężaru – wiem z własnego doświadczenia. Ulżyć to pomaga człekowi sen, wypoczynek, spacer na słońcu, na świeżym powietrzu i na łonie natury, zdrowa dieta: jakieś świeże, niesuszone owoce plus ewentualnie lekkostrawne, niewymagające gotowania warzywa, dobra lektura, dobry audiobook, dobry film, dobra muza. Takie rzeczy. Nie porno! Jak porno ma ulżyć jak potem człek na sen, czy na spacer, czy na zdrowe odżywianie, czy refleksję nad życiem, czy nad dobrą książką nie ma – przez to przeklęte żydowskie porno. Wiem to wsio z własnego doświadczenia: porno dokłada ciężaru. Ulżyć to se może człek trzymając się od tego koszernego diabelstwa jak najdalej. Wtedy ma w końcu uwagę, czas, energię i motywację na te wszystkie dobre rzeczy w życiu.
Co do protestu: jasne to jest wspaniały protest przeciw Jude: zwalić se konia przed porno, które ten Jud sam wyprodukował by głupiutkiego Białasa ogłupić, zdemoralizować, zmarnować mu czas, życie i koniec końców wytępić. Weź się zastanów nim znów coś napiszesz.
Moim celem nie były żadne antyrasistowskie polemiki, tylko podkreślenie, że rasa nie może być wymówką do zepchnięcia Chrystusa na bok. A co do samej rasy to moje poglądy są pośrodku.
A co do porno to porno raczej dokłada frustracji i powoduje, że człowiek jest bardziej zmulony. Ale to i tak jest mało w porównaniu do najgorszego skutku, czyli stępionego sumienia.
To nie jest tak do końca, bo mamy przecież wcześniejsze źródła, które przecież prezentowały Wenus z Milo czy późniejsze figury z czasów renesansu. Sentymentalizm jest pewnym źródłem erotyki. Nie trzeba się odnosić akurat do Żydów, którzy tradycyjnie wykorzystali coś, co było od dawna – oczywiście, przeciw nam.
Już o naszej urodzinowej piosence „Sto lat” nie wspomnę, to znaczy tej nieocenzurowanej wersji, czy choćby żołnierskiej piosence „Kalina Malina”, gdzie rzecz szła o romansie i nieślubnym poczęciu syna przez kobietę, którą kochał pewien legionista.
Mamy też fraszki Kniaźnina, podszyte erotyzmem. No i w Kabarecie TEY bywały występy paru roznegliżowanych panienek (Kabareton Opole 1984), ale to wówczas nie wpłynęło przecież na obniżenie dzietności czy chęć dalszego kontynuowania strajków w ramach NSZZ „Solidarność”, tylko przeniesienie przez III RP odpowiedzialności za budowę mieszkań na deweloperów i samorządy, a potem przeniesienie się ludzi z dyskotek do internetu. No i znany „list miłosny” Jana Pawła II w Kodeksie Kanonicznym z 1988 r.
I to było daleko przed amerykańskim przemysłem pornograficznym, choć za II RP było głośne medialnie zabójstwo studenta – Polaka przez Żydów na tle zmuszania go do uprawiania seksu z prostytutkami.
U nas w Polsce narzędziem kontroli Systemu nigdy nie była pornografia, ale bardziej wymiana solidaryzmu społecznego na indywidualizm, dezindustrializacja, brak ochrony przed bezrobociem oraz wrogimi przejęciami oraz kompletna niezdolność nowych elit do budowy niepodległej Polski Narodowej – i co za tym idzie, niż demograficzny i emigracja na Zachód jako wentyl bezpieczeństwa tegoż systemu, – tak postępowali byli opozycjoniści i post – KORowcy po 1989 r. z Polakami.
„Dziś pewne zainteresowanie pornografią wynika z samotności i selekcji facetów przez kobiety, bardziej niż kiedykolwiek indziej”
Nie wiem. W moim przypadku pierwsze skrzypce grało po prostu złe towarzystwo. Może tam przewijała się jakaś frustracja, bo mi się nie udało z jedną, z drugą, ale w pierwszej kolejności były to pokazywanie przez kolegów świńskich filmików itd. Dzisiaj żyjemy w bardzo zdeprawowanym świecie, praktycznie żyjemy w czasach sodomy i Gomory. Dlatego tym bardziej nauki św. Alfonsa Liguoriego są aktualne. Autorytety katolickie praktycznie zawsze ostrzegały przez złym towarzystwem, że złe towarzystwo potrafi sprowadzić człowieka na złą drogę. Dzisiaj jest to problem wyjątkowo aktualny, a praktycznie nic o tym się nie mówi, praktycznie jest hulaj dusza, piekła nie ma.
„Masz też japońskie eroge. Współcześnie w Japonii stanowi ono odpowiedź na ignorancję kobiet
Żyjemy w czasach, gdzie ludzie w relacjach ludzkich po studiach i zawodówce przechodzą na internet, nie zaś na dyskoteki. Głównie z racji wygody i niechęci do przyjmowania wpierdzielu przy ciągłej rywalizacji o kobiety, bo skąd wiesz, czy dana sztuka jest wolna?”
No i efekt będzie taki, że będzie plaga coraz większej liczby takich upośledzonych niedorajdów. A potem zdziwienie, że tacy islamiści wysadzają bomby w powietrze, chlastają łepetyny i nikt nie zareaguje, bo takie pizdy pochowały się od gierek komputerowych i pornoli. Weź se pod uwagę to, że w krajach islamskich, ale też w Izraelu na przykład przyjmowanie wpierdzielu to chleb powszedni. Oni nie mają walki w gierkach komputerowych, tylko mają walkę w realnym życiu. To akurat my żyjemy dzisiaj w takich czasach anomalii, że oklep wydaje się końcem świata. Ale w końcu ospałego Europejczyka inni obudzą jeśli on sam się nie obudzi. Już niedługo przyjdzie czas, żeby europejskie chłopy, ale też baby ogarnęły się i nie będą mieli innego wyjścia. Czasem musi wydarzyć się gwałtowna katastrofa, żeby odmulić to otępiałe społeczeństwo.
„Już niedługo przyjdzie czas, żeby europejskie chłopy, ale też baby ogarnęły się i nie będą mieli innego wyjścia.”
„Już niedługo” już było, a dłużej i tak mimo wszystko będzie. Z wyjściem Polski z UE jest tak samo, ale tu nie o tym mówimy.
Mamy tu dysproporcję płciową między możliwościami mężczyzny i kobiety. Mężczyzna musi wszystko zdobywać, niczym połączenie paladyna ze stachanowcem, od samochodu i domu do pieniędzy i zainteresowania kobiety, a kobiecie wystarczy być i wybierać sobie tych, których sobie upodobała, nierzadko jeszcze, jak wyjedzie z wymaganiami, to umarł w butach. Do tego nie każdy może „o tyle, o ile” (powiedział św. Ignacy, że nie wszyscy są jednacy), a kobietę chce mieć (a ona sama też nierzadko ma tak samo). Samoumartwienie się w tych asymetrycznych warunkach nie jest koniecznie optymalnym rozwiązaniem. Wymagane jest rozeznanie między fikcją a rzeczywistością. Ale rozwiązłość też nie, niemniej, co odnotować należy, samotność faceta i zdenerwowanie zastałym stanem rzeczy może go prowokować w wewnętrzną emigrację, nie zawsze tam, gdzie powinien, ale czasem na przekór wszystkim zasadom, a czasem zgodnie z literą katolicką, co widać po tobie, Kropku.
„Już niedługo” już było, a dłużej i tak mimo wszystko będzie”
Mając na myśli „już niedługo” mówię o tym, że wszystko, co doprowadziło do upadku białego człowieka, w tym omawiana pornografia skończy się tym, że nieobca im przemoc ze strony napływowych ludów, których jest coraz więcej zmusi go do ogarnięcia się. Czyli w dużej mierze zakończenia ze zniewieściałością i towarzyszącej temu mentalności dekadenckiej. Prędzej, czy później. To już się realizuje, tylko stopniowo. Ale Tobiasz widocznie ma problemy z logicznym myśleniem, żeby zrozumieć kontekst czyjejś wypowiedzi.
Tekst Laska sprzed lat spoko, choć można by się przyczepić do tego i owego, ale to nie ma sensu, bo zawsze będziemy się różnić w szczegółach, grunt, że zgadzamy się w ogółach, z ogólną tezą się zgadzam (porno zamienia białych mężczyzn w ogłupionych zdechlaków by Jude mógł potem ich „strzyc” tj. rabować do woli i gwałcić se bezkarnie białe kobiety jak np. pokazał przykład żydłaka ((epsteina))) i stręczyć je do nierządu z różnymi innymi sobie podobnymi człekokształtnymi paso-żydami.
„Jeśli System ma być obalony, to należy najpierw „odłączyć się” od jego cywilizacyjnej „kroplówki”, tak więc również odciąć się od zalewu golizny.”
Czysta prawda: ale: pokaż mi jak w obecnych warunkach w jakimkolwiek białym kraju coś takiego wprowadzić? Żyd siedzi za mocno w siodle, a kontrolowana przez niego „opozycja” typu libertarianie jest przeciw wszelkiej cenzurze (także tej dobrej) w imię wolności (inna rzecz, że gdyby chociaż tym koliberalnym patałachom udało się obronić jakieś wolności godne obronienia – ha ha ha, o tym można zapomnieć, to pokazuje jak bardzo są oni bezwartościowi te wszystkie konserwy, libki czy systemowe narod-owce). Pierwsze i najlepsze co Biały (Nad-)Człowiek może zrobić przeciw porno i światu rządzonemu przez (pod-)rasę epsteinów to trzymać się jak internetu tak daleko jak się da, przez ta wielką część swego dnia, tygodnia, miesiąca, roku, życia jak tylko się da. Zamienić net i media elektroniczne na książki, social media na budowanie realnych międzyludzkich więzi w realnym, a nie wirtualnym świecie.
Uwaga co do neta to też to, co usłyszałem na kazaniu na Mszy u FSSPX. Ksiądz lub diakon, nie wiem dokładnie zalecał, żeby w okres Wielkiego Postu odstawić internet.
@Tobiash
Ale co ma piernik do wiatraka? Co mają fraszki Kniaźnina, czy Wenus z Milo do współczesnych wyuzdanych do skrajności i co najgorsze szeroko dostępnych pornoli, które rozwalają psychę już dzieciom w podstawówce? A co najgorsze robią z ludzi apatycznych, leniwych wykolejeńców.
To są źródła. To gdzieś już wszystko było, a dorastającemu facetowi ciężko będzie się nie obyć bez tych doświadczeń. Znanym filmem, który o tym mówi, jest „Mała Matura 1947”, gdzie oprócz oporu przed komuną i pewnej wewnętrznej emigracji pokazywany jest wątek pierwszych doświadczeń „tego typu” dorastającego Ludwika, ucznia gimnazjum Sobieskiego w Krakowie, z mecenasową Halberową, a i tak jego głównym idolem był Marek, uczestnik Powstania Warszawskiego, który został skazany na śmierć w dniu małej matury głównego bohatera.
I jak zwykle w naszym przypadku przed 14 – letnim Ludwikiem stanęły dwie opcje – romantyczna – zginąć w NSZ i druga – pozytywistyczna – przetrwać i poszukać innych dróg oporu.
A jak pamiętamy, zawsze było w Polsce tak, że
„A co najgorsze robią z ludzi apatycznych, leniwych wykolejeńców.”
Jakby to rzeczywiście była prawda, to ludziom za „Solidarności” oi 1981 roku nie chciałoby się walczyć dalej o Polskę, bo Jaruzelski i różowe serie, o których mówił Lasecki, z tamtych Polaków tychże wykolejeńców zrobiłyby. A prawda była taka, że cały ten ruch oporu był kontrolowany przez postkomunistów z KOR – u, masona Lipskiego, który wychował politycznie Kaczyńskich na neokonserwatystów, nienawidzących interesu polskiego jako „nacjonalistyczny” i mających ambiwalentne zdanie co do aborcji.
Fizycznie ludźmi, którzy zniszczyli „Solidarność” byli jej założyciele oraz Geremek, który pozostał w PZPR, a jednocześnie był w niej. No i ci, którzy ją z Zachodu finansowali, bo ostatecznie całość była stamtąd sterowana.
To samo co do walki o II RP i tak dalej, choć to nie zmienia faktu, że piosenki o miłości powstańców i żołnierzy Wojska Polskiego do kobiet (w Kalinie Malinie nawet na przepustce xD) mimo wszystko powstawały.
Dlatego opór społeczny istniał pomimo porno, a i też ludzie nie ufali przecież wszystkim treściom „jak leci”, tak samo jak za Generalnego Gubernatorstwa, gdzie pokazywano pieprzne filmiki, tak jak za PRL, i dziś, choć trochę rozmemłany – ale hej – 6,5% poparcia dla Brauna jako zaczątek radykalizmu w Polsce to dobry prognostyk, szkoda tylko, że siłom narodowego radykalizmu od niego przyjdzie odbić z powodu poparcia dla imigracji hinduskiej do Polski. Po latach sądzę, że ludzie nauczyli się używać treści nożem i widelcem, po części dzięki okupacji.
Problem jest gdzieś indziej, jak zauważyła Kropka i jest związany z przeniesieniem się relacji międzyludzkich do internetu. Facet niestety wiele razy się odbije od danej przedstawicielki płci pięknej, która może selekcjonować danego osobnika.
Prędzej czy później, samorządy będą zmuszone organizować analogową i częściowo darmową wersję portali randkowych (z kinami, łóżkami, kręgielniami i restauracjami), bo nikt nie będzie płacił za drogie biura matrymonialne (w kapitalizmie miłość i znalezienie sobie drugiej połówki kosztuje – od uczestnictwa w takim biurze po opcję premium na portalu randkowym, po zaproszenie danej delikwentki, gdzie nie wiesz nawet, czy po pierwszym spotkaniu będzie ona tobą zainteresowana).
I jeszcze do tego będzie potrzebna aktywna polityka mieszkaniowa, między innymi w ramach budowy mieszkań przez SM – y i Fadomy.
Człowieku, o czym ty bredzisz? Porównujesz jakieś okazjonalne erotyzmy w filmach fabularnych do ostrych pod względem bodźca pornoli, w których chodzi tylko o stymulację hormonalną organizmu. Pomijam już to, że tradycyjna etyka katolicka też nakazuje traktować takie okazjonalne erotyzmy w filmach, czy w słowie pisanym z ostrożnością to porównywanie tych dwóch rzeczy jest absurdem. To tak jakby porównać przywalenie komuś w ryj do umyślnego morderstwa.
„To samo co do walki o II RP i tak dalej, choć to nie zmienia faktu, że piosenki o miłości powstańców i żołnierzy Wojska Polskiego do kobiet (w Kalinie Malinie nawet na przepustce xD) mimo wszystko powstawały.”
No tak. Jest co porównywać, piosenki o miłości do kobiet z pornolami, w których bardzo często reżyseruje się molestowanie lub zdradę. Weź zmień dilera, bo po prostu bredzisz.
@Tobiash_rbk
Krótko napiszę w ten sposób:
Tu nie chodzi o to że w kulturze europejskiej w klasycznym malarstwie i rzeźbie była golizna, że w męskim gronie opowiadano sprośne dowcipy, a na dyskotekach w remizach obmacywano dziewczyny.
Tu nie chodzi o „moralizowanie” czy „świętoszkowanie” (inna sprawa że może być ono słuszne z perspektywy tradycyjnej moralności)
Tu chodzi o masowy dostęp do porno – także z najbardziej zboczonych kategorii – w nieograniczonej ilości od najmłodszych lat (od kiedy młoda osoba dostanie komputer lub smartfona)
Naprawdę jest wiele badań naukowych i tysiące świadectw osobistych na stronach poświęconych NOFAP, jak porno – a konkretnie uzależnienie od dostępnego obecnie porno wpływa niszcząco na psychikę, hormony a także na mózg jako taki.
No właśnie – sztuka okazjonalna i ta mniej wybredna ma czasem pocieszyć człowieka samotnego i pokazać, że kiedyś będzie lepiej i swoją kolej jako facet dla drugiej połówki dostanie, nie zaś go uzależnić, co niestety często ma miejsce. W warunkach współczesnych nie jest inaczej.
Dlatego np. Wenus z Milo jest pokazana w ten sposób, w jaki jest – zarówno jako rzeźba i jako część mitologii greckiej odwołuje się do pewnej tęsknoty mężczyzny za kobietą.
Nie ma go uzależniać i to jest najważniejszy aspekt tamtych lat, w którym tą rzeźbę wykonano.
Jest w życiu sfera sacrum, ale i jest profanum, a bez tej drugiej nie byłoby obyczajowości narodów, i choć przenika się z sacrum, to jednakoż ma swoją autonomiczną sferę.
***
Nawiązałeś też do papieży z czasów pornokracji. Zanim będziesz pisał o ich przeniesieniu do współczesności, pomyśl, jak wyglądały karnawały w tamtych latach oraz w czasach średniowiecza? Przecież zapewne bywały bardziej rozwiązłe, niż to, co masz w Rio de Janeiro. Z różnych powodów, także i tego, średniowiecza nie gloryfikuję, mimo, że miało swoje fajne karty, jak krucjaty, które na dłuższą metę jednak powieść się z przyczyn geopolitycznych nie mogły. Potem – co prawda, ludzie pościli.
@K
Rozumiem, i z mojej strony akceptuję twój punkt widzenia. Choć szkoda, że przychodzi to wszystko porządkować w takich czasach, gdzie facet standardowo ma pod górkę.
U mnie faza na porno przechodziła, jak miałem dziewczynę. Obecność i bliskość kobiety, obok spowiedzi, ma więc określone znaczenie w życiu faceta. Tak samo, jak praca i pieniądze – a o to nie zawsze było mi „w pakiecie” walczyć. Dziś ma się pracę, ale kobiety – nie. A idealnym facetem nie jestem, a nie da się nim być przez ciągłe szafowanie sukcesem przez Internet, bo nie każdy tak sukces osiągnie.
Dlatego kobieta jest lekiem na popęd dla faceta. Lekiem zalecanym przez Kościół w ramach małżeństwa, a jednocześnie częstokroć konsumowanym nieoficjalnie i, co najgorsze, bardzo mocno się samoreglamentującym przez wielość zainteresowania innych facetów, przez co część z nich się wypala.
„Zanim będziesz pisał o ich przeniesieniu do współczesności, pomyśl, jak wyglądały karnawały w tamtych latach oraz w czasach średniowiecza?”
Ale co to niby zmieniać ma? Naprawdę te argumenty to czysty nonsens. Wspomniałem o Borgii i innych niegodnych papieżach w kontekście współczesnym z jednego prostego powodu. To, co oni robili jest wołające o pomstę do Nieba. Ale jakby zobaczyli do tego jeszcze miliony ludzi, którzy z samotności dopuszczają się samogwałtów to by uznali, że trafili do piekła jako kara za ich grzechy. Bo z pewnością dla nich by to był ostateczny upadek i upodlenie człowieka. Co do cholery mają z tym wspólnego karnawały z Rio de Janeiro jak kontekst był zupełnie inny?
„No właśnie – sztuka okazjonalna i ta mniej wybredna ma czasem pocieszyć człowieka samotnego i pokazać, że kiedyś będzie lepiej i swoją kolej jako facet dla drugiej połówki dostanie, nie zaś go uzależnić, co niestety często ma miejsce. W warunkach współczesnych nie jest inaczej.”
Przecież to są już po prostu brednie jeśli nie powiedzieć wprost pieprzenie. Pornole mają pokazywać, że kiedyś chłop znajdzie babę? Pornole to najprostszy sposób właśnie na uniemożliwienie znalezienia chłopu baby i babie chłopa lub ewentualnie na rozwalenie związku jeśli już się kogoś ma. Mógłbym mówić długo dlaczego tak jest, ale wystarczy powiedzieć tylko, że to, co jest pokazywane w tych rynsztokowych produkcjach z reguły nie ma nic wspólnego z realnym życiem seksualnym. Budowanie swojej seksualności na czymś takim to tak jak uczenie się do zawodu sędzi czy adwokata oglądając Wesołowską. Albo tak jak uczenie się do zawodu policjanta oglądając debilne seriale typu Gliniarze. Efekt jest taki, że się ma całkowicie spaczony obraz i jest się niezdolnym do bycia w związku.
„Tu chodzi o masowy dostęp do porno – także z najbardziej zboczonych kategorii – w nieograniczonej ilości od najmłodszych lat (od kiedy młoda osoba dostanie komputer lub smartfona)
Naprawdę jest wiele badań naukowych i tysiące świadectw osobistych na stronach poświęconych NOFAP, jak porno – a konkretnie uzależnienie od dostępnego obecnie porno wpływa niszcząco na psychikę, hormony a także na mózg jako taki.”
Oczywiście, że tak. Przede wszystkim chodzi o to, że umysł, który nasiąknie tym gównem, które z seksem takim, jaki jest w realu nie ma nic wspólnego to potem będzie miał zryty beret. To nie jest nawet seks taki jaki był pokątnie na różnych potańcówkach w kącie gdzieś (co nie jest też moralne, ale jest to nieuniknione, bo taka jest skłonność ludzka do namiętności) tylko to jest coś, co w normalnym małżeństwie, czy nawet konkubinacie nie jest możliwe do realizowania na dłuższą metę. Takie coś można znaleźć raczej w burdelu lub jeśli ma się partnera/partnerkę, który/a ma zryty beret. W obu przypadkach prawdopodobieństwo złapania chorób wenerycznych rośnie. To jest po prostu promocja sodomy, sodoma to nie tylko homoseksualizm.
„Dlatego kobieta jest lekiem na popęd dla faceta. Lekiem zalecanym przez Kościół w ramach małżeństwa, a jednocześnie częstokroć konsumowanym nieoficjalnie i, co najgorsze, bardzo mocno się samoreglamentującym przez wielość zainteresowania innych facetów, przez co część z nich się wypala.”
Twoje myślenie jest całkowicie światowe. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że do niczego ono nie prowadzi.
„Twoje myślenie jest całkowicie światowe. Ze swojego doświadczenia mogę powiedzieć, że do niczego ono nie prowadzi.”
Co do tego, że kobieta w ramach małżeństwa jest lekiem, mówił o tym ks. Szymon Bańka z FSSPX na jednym z materiałów. A jakie są realia, wszyscy widzimy.
„Co do tego, że kobieta w ramach małżeństwa jest lekiem, mówił o tym ks. Szymon Bańka z FSSPX na jednym z materiałów. A jakie są realia, wszyscy widzimy.”
Ale ksiądz Bańka też powie ci, że brak kobiety nie zwalnia z przykazań Bożych. Bóg nie obiecuje nikomu, że będzie łatwo, wielokrotnie różne problemy, w tym te życiowe są po prostu próbą. Tak jak obecna sytuacja kryzysowa Kościoła. Bóg obecny czas dopuszcza jako czas próby dla katolików. Próby ich wierności. Zresztą to nawet nie jest najtrudniejsza próba. W porównaniu do śmierci męczenników takie „problemy” są śmiechu warte.
Ogólnie na marginesie tej dyskusji o porno wzięła mnie chwila refleksji w wolnym czasie, jak mi się nudzi. Pomyślałem se o tym, że skorumpowani papieże z historii, z okresu pornokracji, czy Borgii gdyby trafili do współczesnego świata i widzieli, że miliony ludzi w samotności zamyka się w czterech ścianach żeby przed ekranem smartfona oglądać pornole i walić do nich konia to chyba by uznali, że trafili do samego piekła.
Nikt jednak nie mówi, że wszyscy „to” robią, to za dużo powiedziane. Aż tak źle nie jest.
Inni grają na kompie. Inni są na portalach randkowych, gdzie spotykają się z ignorancją, a czasami jedynie z przyjęciem kobiet i mężczyzn. Takie są dziś realia społeczne, a ja pamiętam, że w młodości na osiedlu, jak bywałem u babci na wakacjach, to się bawiło w piaskownicy, na karuzeli i wszystko się miało.
A dziś do tego, gdzie kto (lub która) na jakim koncercie i/lub jakiej dyskotece czy jakim kinie jest, aby z kimś pójść, to trzeba poszukać. Po studiach lub po liceum, jeśli kogoś się nie ma, to trzeba czekać z dziesięć lat. A jeszcze gorzej jest, jak się ma kogoś, ale pracy nie ma, choć się szuka, wówczas rozstanie jest nieuniknione. Ja to znam, tak było w moim przypadku.
Ale co to niby zmienia? Do czego to ma zmierzać? Że alternatywą jest onanizowanie się? Jeszcze nikomu to nie pomogło, a raczej odwrotnie. Frustracja tylko wzrasta.
@.
Nie – że ciężko jest dojść do tego, gdzie i kiedy być, żeby nie zostać samotnym. Stąd miałem propozycję Miejskich Domów Pomocy Matrymonialnych, jako alternatywę dla szukania wszystkiego po omacku.
Jak ktoś chce to sobie znajdzie odpowiednią osobę. Współcześnie nawet uwzględniając zepsucie, które się rozszerza możliwości znalezienia drugiej połówki są największe, jakie tylko były w historii. Tysiące różnych aplikacji elektronicznych, różnych grup, gdzie można znaleźć i nie mówię tylko o jakichś syfiastych tinderach, ale nawet o kręgach okołoreligijnych. Dawniej możliwości podróżowania były ograniczone, dzisiaj jak ktoś chce to bez problemu znajdzie sobie drugą połówkę w innym kraju. Zwłaszcza chłop. Jeśli mimo to są tacy, którzy mają z tym problem, a chcą mieć to znaczy, że problem jest natury psychologiczno-duchowej.
https://xportal.press/?p=38482 – nieco starszy tekst Laseckiego jako dopełnienie obecnego.
„Człowiek kulturalny nie upublicznia własnej sfery prywatnej, ani nie wścibia nosa w taką sferę u innych. Seksualność należy do sfery prywatnej – relacji osobistych realizowanych w przestrzeni intymnej, w ramach przyjętych społecznie konwencji takich jak małżeństwo w dzisiejszej kulturze europejskiej.
Takie właśnie powinno być wobec seksualności stanowisko tożsamościowe: by usunąć ją ze sfery publicznej, z powrotem we właściwe jej ramy instytucji i konwencji społecznych, gwarantujących jej intymny i osobowy charakter, gdyż rozlanie się jej poza te instytucje – również poprzez jej obecność w reklamie, prasie, kinie, teatrze, stroju, możliwości choćby częściowego realizowania jej w miejscach publicznych – dezorganizuje ład aksjologiczny i kulturowy w społeczeństwie, a także deformuje samą psychikę i seksualność człowieka.
Koniecznym dopełnieniem odrodzenia erotyki w sferze intymnej i rodziny w sferze prywatnej, do których one przynależą, jest też jednak odróżnienie seksualności zdrowej od seksualności patologicznej i wyraźne stwierdzenie że ta druga, zalicza się zaś do niej między innymi homoseksualizm, jest patologią właśnie, a nie jakimś „odmienną orientacją”, czy choćby nawet „osobistą perwersją”. Organizacje chcące zaś być zaczynem odrodzenia wspólnoty, nie powinny tolerować w swoich szeregach patologii ani słabości. Jeśli jakiemuś homoseksualiście zrobi się z tego powodu przykro, to trudno – nie ma i nigdy nie będzie na świecie równości.”
Wszystkich czytelników przepraszam zaś za zamieszanie i pierwsze wypowiedzi, jakie wywołały moje pierwsze publikacje w temacie, związane z kwestią pornografii.
Uważam, że facet dziś obraca się pomiędzy nauką chrześcijańską, samotnością, dużą hipergamią, wstrzemięźliwością i niejako ciężko jest mu wybrnąć z tego wszystkiego, bez dopuszczenia się do pewnych „środków”.
Chcę wyjaśnić wątpliwości Tobiasha
1. Poprzez porno następuje „zaspokojenie żądzy” i spadek zainteresowania płcią przeciwną. W tym sensie porno niszczy naturalną erotyczność objawiającą się delikatnym flirtem (zwracaniem uwagi na słowa, gesty, uśmiech, płci przeciwnej i odwzajemnianie ich). Po prostu rozładowałeś napięcie i nic w tej sferze więcej ci się nie chce.
2. Częste „fapanie” (masturbacja do pornografii) skutkuje spadkiem testosteronu (są badania) a w konsekwencji zanikiem naturalnej męskiej „zdrowej agresywności” – przebojowości, pewności siebie, chęci realizowania celów.
3. Regularne oglądanie porno prowadzi do wchodzenia w coraz gorsze bagno – szukania ostrzejszych treści, rozwoju fetyszy, zboczeń itd.
Te trzy punkty są po prostu faktem i nie trzeba być osobą religijną by to rozumieć.