<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Che Guevara jako mit radykalnej prawicy &#8211; wywiad z Mario La Ferla	</title>
	<atom:link href="https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/</link>
	<description>Portal Nacjonalistyczny. Nacjonalizm, Trzecia Pozycja, Narodowy Radykalizm</description>
	<lastBuildDate>Sat, 05 Apr 2025 17:14:18 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>
		Autor: Tomislav		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-584143</link>

		<dc:creator><![CDATA[Tomislav]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 05 Apr 2025 17:14:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-584143</guid>

					<description><![CDATA[Cały ten wpis to oczywiście jedna wielka bzdura, wychwalanie marksistowskiego rewolucjonisty, masowego mordercy z którym przyzwoity człowiek nie powinien mieć nic wspólnego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Cały ten wpis to oczywiście jedna wielka bzdura, wychwalanie marksistowskiego rewolucjonisty, masowego mordercy z którym przyzwoity człowiek nie powinien mieć nic wspólnego.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Goj		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-575155</link>

		<dc:creator><![CDATA[Goj]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2023 18:37:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-575155</guid>

					<description><![CDATA[Che bohaterem? Che che che.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Che bohaterem? Che che che.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Nuestra Revolucion		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-575146</link>

		<dc:creator><![CDATA[Nuestra Revolucion]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 22 Feb 2023 08:44:09 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-575146</guid>

					<description><![CDATA[Antica Tradizione - Comandante
bitchute.com/video/4cD9KlpuIGgy/]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Antica Tradizione &#8211; Comandante<br />
bitchute.com/video/4cD9KlpuIGgy/</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Tarczewski		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-17849</link>

		<dc:creator><![CDATA[Tarczewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Nov 2013 21:42:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-17849</guid>

					<description><![CDATA[&quot;Kto tak robi?&quot; - autor głównego tasiemca słowami: &quot;Sympatia Trzeciej Pozycji do Che opiera się na dwóch przesłankach: politycznej i romantycznej.&quot;

&quot;Z wielką pewnością zarówno odrzucasz związki Pinocheta z obcymi służbami, jak i potwierdzasz je w przypadku Allende. Interesujące.&quot;

Pinochet uzależnił kraj od Waszyngtonu. To go obciąża, ale robił to jawnie. Myślał, że robi dobrze, ale mylił się. Tym czasem Allende był płatnym agentem KGB realizującym tajne polecenia Moskwy: &quot;http://www.wprost.pl/ar/129003/Salvador-Allende-agentem-KGB/&quot;
Obaj sobie równi, żadnego bronić nie będę.

&quot;Jesteś tylko o krok od stwierdzenia, że agenci reżimu Batisty to latynoscy &#062;&#062;Żołnierze Wyklęci&#060;&#060;.&#034;
Nie, ja jestem tylko o krok od stwierdzenia, że metody żydokumuny i latynoskich komunistów niewiele się różniły. Che ma na sumieniu wiele niewinnych ofiar, które własnoręcznie likwidował za niczym nie poparte podejrzenia o reakcyjność, nie wyłączając ludzi z własnych szeregów.

&#034;Kto nazwał Che boliwarystą?&#034;: z tego się wycofuję, bo uwagi w komentarzu xporalu o boliwarianizmie dotyczą de facto Fidela Castro. 
 
Na marginesie tej osoby i wcześniejszych polemik o Pinochecie - 
ciekawie wygląda zestawienie sformułowań odnośnie: &#034;idolem staje się agent amerykańskiego imperializmu Pinochet niewolący własny naród&#034;

oraz : &#034;Do przyjęcia orientacji prosowieckiej w polityce zagranicznej zmusiła go już po objęciu rządów dopiero konieczność uzyskania skądkolwiek pomocy pozwalającej oprzeć się naciskowi Stanów Zjednoczonych&#034;.

podczas gdy klasyk naucza: &#034;raz kurwa, zawsze kurwa&#034;.

Rozumiem, że zgadzamy się, iż Che Guevara nie był żadnym romantycznym ideowcem tylko Huckleberry Finnem międzynarodowego komunizmu?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Kto tak robi?&#8221; &#8211; autor głównego tasiemca słowami: &#8222;Sympatia Trzeciej Pozycji do Che opiera się na dwóch przesłankach: politycznej i romantycznej.&#8221;</p>
<p>&#8222;Z wielką pewnością zarówno odrzucasz związki Pinocheta z obcymi służbami, jak i potwierdzasz je w przypadku Allende. Interesujące.&#8221;</p>
<p>Pinochet uzależnił kraj od Waszyngtonu. To go obciąża, ale robił to jawnie. Myślał, że robi dobrze, ale mylił się. Tym czasem Allende był płatnym agentem KGB realizującym tajne polecenia Moskwy: &#8222;http://www.wprost.pl/ar/129003/Salvador-Allende-agentem-KGB/&#8221;<br />
Obaj sobie równi, żadnego bronić nie będę.</p>
<p>&#8222;Jesteś tylko o krok od stwierdzenia, że agenci reżimu Batisty to latynoscy &gt;&gt;Żołnierze Wyklęci&lt;&lt;.&quot;<br />
Nie, ja jestem tylko o krok od stwierdzenia, że metody żydokumuny i latynoskich komunistów niewiele się różniły. Che ma na sumieniu wiele niewinnych ofiar, które własnoręcznie likwidował za niczym nie poparte podejrzenia o reakcyjność, nie wyłączając ludzi z własnych szeregów.</p>
<p>&quot;Kto nazwał Che boliwarystą?&quot;: z tego się wycofuję, bo uwagi w komentarzu xporalu o boliwarianizmie dotyczą de facto Fidela Castro. </p>
<p>Na marginesie tej osoby i wcześniejszych polemik o Pinochecie &#8211;<br />
ciekawie wygląda zestawienie sformułowań odnośnie: &quot;idolem staje się agent amerykańskiego imperializmu Pinochet niewolący własny naród&quot;</p>
<p>oraz : &quot;Do przyjęcia orientacji prosowieckiej w polityce zagranicznej zmusiła go już po objęciu rządów dopiero konieczność uzyskania skądkolwiek pomocy pozwalającej oprzeć się naciskowi Stanów Zjednoczonych&quot;.</p>
<p>podczas gdy klasyk naucza: &quot;raz kurwa, zawsze kurwa&quot;.</p>
<p>Rozumiem, że zgadzamy się, iż Che Guevara nie był żadnym romantycznym ideowcem tylko Huckleberry Finnem międzynarodowego komunizmu?</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Sigurd		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-17831</link>

		<dc:creator><![CDATA[Sigurd]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Nov 2013 13:33:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-17831</guid>

					<description><![CDATA[&quot;Łatwość redukowania Franco do cynika, Pinocheta do agenta oraz jednoczesne eksponowanie Che jako ideowego rewolucjonisty a Fidela Castro jako męża stanu nie jest dowodem na „trzecio-pozycyjnym” myśleniem niezależnym pomiędzy komunizmem i atlantyzmem, lewicą i prawicą.&quot;

Kto tak robi? Przyznam, że niektórych tasiemców nie chce mi się czytać,  dlatego pytam, zwłaszcza, że przywołana została Trzecia Pozycja. 

&quot;Pinochet nie był agentem USA. Stosując leninowską nomenklaturę był pożytecznym idiotą pozwalając chicago boys zamienić gospodarkę chilijską w naukowe laboratorium eksperymentalne.&quot;

Tym gorzej, bo jako agent realizowałby po prostu to, co jego mocodawcy postrzegali jako interes narodowy... Stanów Zjednoczonych. Tymczasem wychodzi na kretyna i pospolitego skurwiela.

&quot;Pinochet nie urwał się jednak z choinki, obalił on rządy Allende, realnego agenta, tylko że Moskwy, opłacanego przez radzieckich towarzyszy.&quot;

Z wielką pewnością zarówno odrzucasz związki Pinocheta z obcymi służbami, jak i potwierdzasz je w przypadku Allende. Interesujące. Za Allende może kolorowo nie było, ale to Pinochet doprowadził kraj do stanu nędzy. 

&quot;Che Gevara likwidował głównie agentów reżimu Batisty? Pewnie tej formuły używał z podobną swobodą, jak KWB i SB wobec „faszystowskich band” i „zaplutych karłów reakcji” po `45. Nie oszukujmy się – myślenie w kategoriach prawdy i sprawiedliwości u Che i Bermana szło po tej samej linii kursu polit-propagandowego.&quot;

Jesteś tylko o krok od stwierdzenia, że agenci reżimu Batisty to latynoscy &quot;Żołnierze Wyklęci&quot;. Nie oszukujmy się - komuniści i socjaliści w Ameryce Południowej, nawet jeżeli sami byli skurwielami, to likwidowali głównie poprzednich skurwieli, tyle że kapitalistycznych. Na tym polega różnica. U nas Bermany, Baumany i Stoltzmany, zanim przechrzcili się na wzorowych kapitalistów, likwidowali naszych bohaterów narodowych. 

&quot;Che boliwarysta? Litości!&quot;

Kto nazwał Che boliwarystą? 

&quot;Franco był cynikiem? Zniszczył Falangę, a może też Falanga pozwolił mu na to. Był jednak realnie myślącym mężem stanu, bo zachował neutralność podczas, gdy Fidel Castro zamienił Kubę z kapitalistycznego burdelu w radziecki lotniskowiec.&quot;

Franco neutralny to pozostawał w trakcie II WŚ, a potem dał się wciągnąć w system atlantycki, podobnie jak - niestety - Salazar.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>&#8222;Łatwość redukowania Franco do cynika, Pinocheta do agenta oraz jednoczesne eksponowanie Che jako ideowego rewolucjonisty a Fidela Castro jako męża stanu nie jest dowodem na „trzecio-pozycyjnym” myśleniem niezależnym pomiędzy komunizmem i atlantyzmem, lewicą i prawicą.&#8221;</p>
<p>Kto tak robi? Przyznam, że niektórych tasiemców nie chce mi się czytać,  dlatego pytam, zwłaszcza, że przywołana została Trzecia Pozycja. </p>
<p>&#8222;Pinochet nie był agentem USA. Stosując leninowską nomenklaturę był pożytecznym idiotą pozwalając chicago boys zamienić gospodarkę chilijską w naukowe laboratorium eksperymentalne.&#8221;</p>
<p>Tym gorzej, bo jako agent realizowałby po prostu to, co jego mocodawcy postrzegali jako interes narodowy&#8230; Stanów Zjednoczonych. Tymczasem wychodzi na kretyna i pospolitego skurwiela.</p>
<p>&#8222;Pinochet nie urwał się jednak z choinki, obalił on rządy Allende, realnego agenta, tylko że Moskwy, opłacanego przez radzieckich towarzyszy.&#8221;</p>
<p>Z wielką pewnością zarówno odrzucasz związki Pinocheta z obcymi służbami, jak i potwierdzasz je w przypadku Allende. Interesujące. Za Allende może kolorowo nie było, ale to Pinochet doprowadził kraj do stanu nędzy. </p>
<p>&#8222;Che Gevara likwidował głównie agentów reżimu Batisty? Pewnie tej formuły używał z podobną swobodą, jak KWB i SB wobec „faszystowskich band” i „zaplutych karłów reakcji” po `45. Nie oszukujmy się – myślenie w kategoriach prawdy i sprawiedliwości u Che i Bermana szło po tej samej linii kursu polit-propagandowego.&#8221;</p>
<p>Jesteś tylko o krok od stwierdzenia, że agenci reżimu Batisty to latynoscy &#8222;Żołnierze Wyklęci&#8221;. Nie oszukujmy się &#8211; komuniści i socjaliści w Ameryce Południowej, nawet jeżeli sami byli skurwielami, to likwidowali głównie poprzednich skurwieli, tyle że kapitalistycznych. Na tym polega różnica. U nas Bermany, Baumany i Stoltzmany, zanim przechrzcili się na wzorowych kapitalistów, likwidowali naszych bohaterów narodowych. </p>
<p>&#8222;Che boliwarysta? Litości!&#8221;</p>
<p>Kto nazwał Che boliwarystą? </p>
<p>&#8222;Franco był cynikiem? Zniszczył Falangę, a może też Falanga pozwolił mu na to. Był jednak realnie myślącym mężem stanu, bo zachował neutralność podczas, gdy Fidel Castro zamienił Kubę z kapitalistycznego burdelu w radziecki lotniskowiec.&#8221;</p>
<p>Franco neutralny to pozostawał w trakcie II WŚ, a potem dał się wciągnąć w system atlantycki, podobnie jak &#8211; niestety &#8211; Salazar.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Tarczewski		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-17825</link>

		<dc:creator><![CDATA[Tarczewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Nov 2013 11:49:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-17825</guid>

					<description><![CDATA[Łatwość  redukowania  Franco do cynika, Pinocheta do agenta oraz jednoczesne eksponowanie Che jako ideowego rewolucjonisty a Fidela Castro jako męża stanu nie jest dowodem na &quot;trzecio-pozycyjnym&quot; myśleniem niezależnym pomiędzy komunizmem i atlantyzmem, lewicą i prawicą. Jest niestety dowodem na niebezpieczne lewicowe ciągoty. Może jest to dowód na prawdziwość teorii podkowy. A może koncentracja uwagi, aby uciec spod jednej maski nie pozwala dostrzec, że się już paraduje w innej.

Pinochet nie był agentem USA. Stosując leninowską nomenklaturę był pożytecznym idiotą pozwalając chicago boys zamienić gospodarkę chilijską w naukowe laboratorium eksperymentalne.
Pinochet nie urwał się jednak z choinki, obalił on rządy Allende, realnego agenta, tylko że Moskwy, opłacanego przez radzieckich towarzyszy.

Franco był cynikiem? Zniszczył Falangę, a może też Falanga pozwolił mu na to. Był jednak realnie myślącym mężem stanu, bo zachował neutralność podczas, gdy Fidel Castro zamienił Kubę z kapitalistycznego burdelu w radziecki lotniskowiec. Fidel czytał hiszpańskich falangistów? Więc nie wykorzystał swojej szansy i został ich najgorszym uczniem.

Che Gevara likwidował głównie agentów reżimu Batisty? Pewnie tej formuły używał z podobną swobodą, jak KWB i SB wobec &quot;faszystowskich band&quot; i &quot;zaplutych karłów reakcji&quot; po `45. Nie oszukujmy się - myślenie w kategoriach prawdy i sprawiedliwości u Che i Bermana szło po tej samej linii kursu polit-propagandowego.

Che boliwarysta? Litości! On dążył do starcia dwóch światów: kapitalistycznego i komunistycznego. Oczekiwał światowej wojny atomowej.Po Zatoce Świń towarzyszy radzieckich uważał za tchórzy i sojuszników szukał w Chinach. W dupie miał los tych wszystkich biedaków indiańskich, którzy w wyniku takiego masowego konfliktu umieraliby milionami. Gdzie tu myślenie tożsamościowe, kontynentalne, wspólnotowe. Nie był romantykiem, był zawodowym zabójcom. Jak dobrze poskrobać, to z mitu za wiele nie zostanie. Pozostawił Kubę na rzecz Boliwii, bo nie interesowała go praca państwowa, publiczna. Interesował go niepokój. Realizowanie swojej wizji przygody. W gruncie rzeczy nie był nawet komunistą, był egoistą.

Włosi mają swoje powody, swoje doświadczenia z amerykańską okupacją. 

My wzmacniajmy własne mity. Wolę mit Roja - prostego chłopaka, który w obronie biednych chłopów strzelał wrogów ojczyzny.

Dychotomiczna wizja świata - Stany Zjednoczone kontra reszta świata jest jednak naiwna, bo suma niebezpieczeństw, jaka może się wyłonić z takiego konglomeratu nie mysi być mniejsza niż ma to do zaproponowania &quot;imperium zła&quot;.

Dlatego też budujy koalicję wokół kilku podstawowych wartości:
- chrześcijaństwo;
- wspólnota narodowa;
- rodzina;
- tradycja;
- wolność i własność;
- etnopluralizm.

A pozostałej układance anty-atlantyckiej przyglądajmy się bez stachanowskej egzaltacji, bo tyle się teraz pisze o pożytecznych idiotach.

Artykuł pożyteczny, bo prowokuje do wymiany poglądów i ich porządkowania.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Łatwość  redukowania  Franco do cynika, Pinocheta do agenta oraz jednoczesne eksponowanie Che jako ideowego rewolucjonisty a Fidela Castro jako męża stanu nie jest dowodem na &#8222;trzecio-pozycyjnym&#8221; myśleniem niezależnym pomiędzy komunizmem i atlantyzmem, lewicą i prawicą. Jest niestety dowodem na niebezpieczne lewicowe ciągoty. Może jest to dowód na prawdziwość teorii podkowy. A może koncentracja uwagi, aby uciec spod jednej maski nie pozwala dostrzec, że się już paraduje w innej.</p>
<p>Pinochet nie był agentem USA. Stosując leninowską nomenklaturę był pożytecznym idiotą pozwalając chicago boys zamienić gospodarkę chilijską w naukowe laboratorium eksperymentalne.<br />
Pinochet nie urwał się jednak z choinki, obalił on rządy Allende, realnego agenta, tylko że Moskwy, opłacanego przez radzieckich towarzyszy.</p>
<p>Franco był cynikiem? Zniszczył Falangę, a może też Falanga pozwolił mu na to. Był jednak realnie myślącym mężem stanu, bo zachował neutralność podczas, gdy Fidel Castro zamienił Kubę z kapitalistycznego burdelu w radziecki lotniskowiec. Fidel czytał hiszpańskich falangistów? Więc nie wykorzystał swojej szansy i został ich najgorszym uczniem.</p>
<p>Che Gevara likwidował głównie agentów reżimu Batisty? Pewnie tej formuły używał z podobną swobodą, jak KWB i SB wobec &#8222;faszystowskich band&#8221; i &#8222;zaplutych karłów reakcji&#8221; po `45. Nie oszukujmy się &#8211; myślenie w kategoriach prawdy i sprawiedliwości u Che i Bermana szło po tej samej linii kursu polit-propagandowego.</p>
<p>Che boliwarysta? Litości! On dążył do starcia dwóch światów: kapitalistycznego i komunistycznego. Oczekiwał światowej wojny atomowej.Po Zatoce Świń towarzyszy radzieckich uważał za tchórzy i sojuszników szukał w Chinach. W dupie miał los tych wszystkich biedaków indiańskich, którzy w wyniku takiego masowego konfliktu umieraliby milionami. Gdzie tu myślenie tożsamościowe, kontynentalne, wspólnotowe. Nie był romantykiem, był zawodowym zabójcom. Jak dobrze poskrobać, to z mitu za wiele nie zostanie. Pozostawił Kubę na rzecz Boliwii, bo nie interesowała go praca państwowa, publiczna. Interesował go niepokój. Realizowanie swojej wizji przygody. W gruncie rzeczy nie był nawet komunistą, był egoistą.</p>
<p>Włosi mają swoje powody, swoje doświadczenia z amerykańską okupacją. </p>
<p>My wzmacniajmy własne mity. Wolę mit Roja &#8211; prostego chłopaka, który w obronie biednych chłopów strzelał wrogów ojczyzny.</p>
<p>Dychotomiczna wizja świata &#8211; Stany Zjednoczone kontra reszta świata jest jednak naiwna, bo suma niebezpieczeństw, jaka może się wyłonić z takiego konglomeratu nie mysi być mniejsza niż ma to do zaproponowania &#8222;imperium zła&#8221;.</p>
<p>Dlatego też budujy koalicję wokół kilku podstawowych wartości:<br />
&#8211; chrześcijaństwo;<br />
&#8211; wspólnota narodowa;<br />
&#8211; rodzina;<br />
&#8211; tradycja;<br />
&#8211; wolność i własność;<br />
&#8211; etnopluralizm.</p>
<p>A pozostałej układance anty-atlantyckiej przyglądajmy się bez stachanowskej egzaltacji, bo tyle się teraz pisze o pożytecznych idiotach.</p>
<p>Artykuł pożyteczny, bo prowokuje do wymiany poglądów i ich porządkowania.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: I jeszcze jedno do przemyślenia:		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-17765</link>

		<dc:creator><![CDATA[I jeszcze jedno do przemyślenia:]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Nov 2013 11:13:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-17765</guid>

					<description><![CDATA[2. Globalny Sojusz Rewolucyjny powinien być rozmyślnie asymetrycznym – mógłby potencjalnie być częściowo reprezentowany przez państwa, siły społeczne, partie polityczne, ruchy, grupy, aż do poszczególnych jednostek. Wszystko to, co opiera się w stopniu skrajnym lub umiarkowanym, frontalnie lub w bezpośredniej styczności władzy światowej oligarchii musi zostać uznane za terytorium Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego. Ten obszar może być warunkowy lub konkretny, narodowy lub cybernetyczny, naturalny lub sieciowy.

a) Jeśli jakikolwiek kraj na świecie – duży lub mały – działa przeciwko globalnej dominacji Stanów Zjednoczonych, NATO, zachodnich globalistów i światowego liberalnego systemu finansowego, wówczas państwo takie powinno być uważane za część Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego i wspomagane na wszelkie sposoby, niezależnie od tego czy podzielamy wartości tego państwa, czy rządzący nim są atrakcyjni czy odrzucający, czy jego obecny system jest skorumpowany czy sprawiedliwy. Nic nie powinno nas powstrzymywać przed popieraniem takiego państwa, skoro w różnych miejscach współczesnego układu krytyki władz, oczernianie i demonizacja takiego państwa, może być niczym więcej niż czarną propagandą globalnych elit, dyskredytujących swoich przeciwników. Globalny Sojusz Rewolucyjny kategorycznie zakazuje swoim zwolennikom i uczestnikom jakiejkolwiek krytyki reżymów antyamerykańskich i nawet tych wszystkich krajów, których polityki chociażby w jakimś stopniu znacząco różnią się od strategii globalnej elity. Ci którzy poddadzą się otumanieniu przez światowy system totalnej dezinformacji i uwierzą w insynuacje pod adresem takich antyamerykańskich reżymów zasługują na zganienie. Nie da się wykluczyć, że są to prowokatorzy dążący do podziału w szeregach kontrelity. Przestrzeganie lub złamanie tej reguły może być prawdopodobnie przyczyną ocenienia adekwatności lub nieadekwatności tych, którzy twierdzą, że uczestniczą w Globalnym Sojuszu Rewolucyjnym.

b) Ta sama zasada stosuje się do oceny ruchów, partii, organizacji religijnych, narodowych i politycznych. Nie ma znaczenia czego się domagają, czy ich cele są dobre czy złe, czy lubimy czy nie ich liderów, czy ich wartości są czyste czy nie, podobnie jak ich nastawienie, motywy i cele. Ważne jest co innego: czy walczą one ze Stanami Zjednoczonymi i światową oligarchią, czy niszczą istniejący system, lub przeciwnie, podtrzymują go, służą mu i asystują jego funkcjonowaniu. Jeśli to pierwsze, to są one automatycznie uznawane za część Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego; jeśli to drugie – wówczas spadają do obozu światowego zła i satelitów światowej oligarchii; w takim wypadku nie powinny się spodziewać ani litości, ani uznania. W szczególności kryterium orientacji i niezgody powinno być tu wyróżnione: te ruchy, partie polityczne, grupy religijne i inne stowarzyszenia, które konfrontację i rywalizację z innymi grupami tego samego poziomu stawiają ponad imperatywem przeciwstawiania się światowej oligarchii, są w sposób pośredni wspólnikami tej oligarchii i jej nieświadomymi instrumentami. Światowa oligarchia złośliwie szczuje poszczególne grupy przeciwko sobie nawzajem, by odciągnąć je w ten sposób od walki przeciwko sobie samej. Właśnie dlatego tylko te grupy (duże, jak zrzeszające wyznawców poszczególnych religii, i małe, jak oddzielne stowarzyszenia obywateli mające wspólną platformę) powinny być zaliczane do Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego, które są świadome faktu, że w każdej lokalnej lub regionalnej konfrontacji wróg jest najczęściej ukryty, jak to jest ze światową oligarchią, i żeby go pokonać, jeśli to konieczne, muszą one się zjednoczyć nawet z najgorszymi wrogami (na szczeblu lokalnym), jeśli są oni również zorientowani przeciwko światowej oligarchii.

Ci którzy odrzucają tę zasadę, grają na korzyść światowej oligarchii i mogą być z tego powodu obwiniani na podstawie pełnej palety oskarżeń. W sferze tej nie można także ufać globalnym środkom masowego przekazu, dyskredytującym konkretne polityczne, narodowe, ideologiczne lub religijne organizacje, zmagające się ze światową oligarchią; dla pewności wszystkie takie informacje na ich temat zostaną uznane za fałszywe, zaś zaufanie owym mediom powinno zostać uznane za pomyłkę, jeśli nie za przestępstwo. Ci którzy są niesprawiedliwie krytykowani przez globalne środki masowego przekazu, są niemal na pewno tymi politycznymi, religijnymi, ideologicznymi i społecznymi grupami, które najbardziej zasługują na wsparcie Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego.

c) To samo powinno być zastosowane do poszczególnych jednostek, stojących na pozycji odrzucenia światowej oligarchii, lub na pozycji jej krytyków. Oni już są członkami Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego, niezależnie czy są tego świadomi czy nie, deklarują to czy ukrywają, przyznają to czy temu zaprzeczają. Nie jest potrzebne, by wymagać od takich ludzi jasnego opowiedzenia się: z powodów technicznych, w określonych sytuacjach byłoby to dla nich (a zatem i dla nas wszystkich) niekorzystne. Należy jedynie ocenić, jak bardzo szkodzą oni w praktyce światowej oligarchii i dalej postępować wobec nich wedle tej oceny. Pozytywny program o realizację którego walczą jest zupełnie nieistotny. Może być nam bliski, ale może też być zupełnie obcy. Należy oceniać tych ludzi w oparciu o zasięg i efektywność ich oporu, ich wywrotowej destruktywności wobec dzisiejszego status quo. Jeśli ten poziom jest wysoki, zasługują oni na pełne i niewątpliwe poparcie. I ponownie: w tej sprawie byłoby błędem, a nawet przestępstwem, brać pod uwagę oczerniające ich informacje, wytwarzane przeciw nim przez globalne środki masowego przekazu i ich krajowych satelitów. Jeśli światowa oligarchia umieszcza jakąś osobę na czarnej liście, Globalny Sojusz Rewolucyjny musi po prostu tą osobę poprzeć. Niemal zawsze wszystkie posądzenia wobec niej będą przemyślanym kłamstwem, od początku aż do końca. Ale to wszystko nie ma i tak znaczenia – nawet gdyby wszystkie globalistyczne insynuacje były czystą prawdą, niczego by to nie zmieniło – żyjemy w stanie wyjątkowym i bohaterem jest ten, kto jest w stanie zadać maksymalne zniszczenia wrogowi, nie zaś ktoś legitymizujący przykładną moralnością i innymi przymiotami, decydującymi o społecznym szacunku dla człowieka w czasach pokoju. Rewolucjonista ma swoją własną moralność: mierzą ją efektywność i sukces w jego walce przeciwko głównemu światowemu despotyzmowi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>2. Globalny Sojusz Rewolucyjny powinien być rozmyślnie asymetrycznym – mógłby potencjalnie być częściowo reprezentowany przez państwa, siły społeczne, partie polityczne, ruchy, grupy, aż do poszczególnych jednostek. Wszystko to, co opiera się w stopniu skrajnym lub umiarkowanym, frontalnie lub w bezpośredniej styczności władzy światowej oligarchii musi zostać uznane za terytorium Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego. Ten obszar może być warunkowy lub konkretny, narodowy lub cybernetyczny, naturalny lub sieciowy.</p>
<p>a) Jeśli jakikolwiek kraj na świecie – duży lub mały – działa przeciwko globalnej dominacji Stanów Zjednoczonych, NATO, zachodnich globalistów i światowego liberalnego systemu finansowego, wówczas państwo takie powinno być uważane za część Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego i wspomagane na wszelkie sposoby, niezależnie od tego czy podzielamy wartości tego państwa, czy rządzący nim są atrakcyjni czy odrzucający, czy jego obecny system jest skorumpowany czy sprawiedliwy. Nic nie powinno nas powstrzymywać przed popieraniem takiego państwa, skoro w różnych miejscach współczesnego układu krytyki władz, oczernianie i demonizacja takiego państwa, może być niczym więcej niż czarną propagandą globalnych elit, dyskredytujących swoich przeciwników. Globalny Sojusz Rewolucyjny kategorycznie zakazuje swoim zwolennikom i uczestnikom jakiejkolwiek krytyki reżymów antyamerykańskich i nawet tych wszystkich krajów, których polityki chociażby w jakimś stopniu znacząco różnią się od strategii globalnej elity. Ci którzy poddadzą się otumanieniu przez światowy system totalnej dezinformacji i uwierzą w insynuacje pod adresem takich antyamerykańskich reżymów zasługują na zganienie. Nie da się wykluczyć, że są to prowokatorzy dążący do podziału w szeregach kontrelity. Przestrzeganie lub złamanie tej reguły może być prawdopodobnie przyczyną ocenienia adekwatności lub nieadekwatności tych, którzy twierdzą, że uczestniczą w Globalnym Sojuszu Rewolucyjnym.</p>
<p>b) Ta sama zasada stosuje się do oceny ruchów, partii, organizacji religijnych, narodowych i politycznych. Nie ma znaczenia czego się domagają, czy ich cele są dobre czy złe, czy lubimy czy nie ich liderów, czy ich wartości są czyste czy nie, podobnie jak ich nastawienie, motywy i cele. Ważne jest co innego: czy walczą one ze Stanami Zjednoczonymi i światową oligarchią, czy niszczą istniejący system, lub przeciwnie, podtrzymują go, służą mu i asystują jego funkcjonowaniu. Jeśli to pierwsze, to są one automatycznie uznawane za część Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego; jeśli to drugie – wówczas spadają do obozu światowego zła i satelitów światowej oligarchii; w takim wypadku nie powinny się spodziewać ani litości, ani uznania. W szczególności kryterium orientacji i niezgody powinno być tu wyróżnione: te ruchy, partie polityczne, grupy religijne i inne stowarzyszenia, które konfrontację i rywalizację z innymi grupami tego samego poziomu stawiają ponad imperatywem przeciwstawiania się światowej oligarchii, są w sposób pośredni wspólnikami tej oligarchii i jej nieświadomymi instrumentami. Światowa oligarchia złośliwie szczuje poszczególne grupy przeciwko sobie nawzajem, by odciągnąć je w ten sposób od walki przeciwko sobie samej. Właśnie dlatego tylko te grupy (duże, jak zrzeszające wyznawców poszczególnych religii, i małe, jak oddzielne stowarzyszenia obywateli mające wspólną platformę) powinny być zaliczane do Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego, które są świadome faktu, że w każdej lokalnej lub regionalnej konfrontacji wróg jest najczęściej ukryty, jak to jest ze światową oligarchią, i żeby go pokonać, jeśli to konieczne, muszą one się zjednoczyć nawet z najgorszymi wrogami (na szczeblu lokalnym), jeśli są oni również zorientowani przeciwko światowej oligarchii.</p>
<p>Ci którzy odrzucają tę zasadę, grają na korzyść światowej oligarchii i mogą być z tego powodu obwiniani na podstawie pełnej palety oskarżeń. W sferze tej nie można także ufać globalnym środkom masowego przekazu, dyskredytującym konkretne polityczne, narodowe, ideologiczne lub religijne organizacje, zmagające się ze światową oligarchią; dla pewności wszystkie takie informacje na ich temat zostaną uznane za fałszywe, zaś zaufanie owym mediom powinno zostać uznane za pomyłkę, jeśli nie za przestępstwo. Ci którzy są niesprawiedliwie krytykowani przez globalne środki masowego przekazu, są niemal na pewno tymi politycznymi, religijnymi, ideologicznymi i społecznymi grupami, które najbardziej zasługują na wsparcie Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego.</p>
<p>c) To samo powinno być zastosowane do poszczególnych jednostek, stojących na pozycji odrzucenia światowej oligarchii, lub na pozycji jej krytyków. Oni już są członkami Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego, niezależnie czy są tego świadomi czy nie, deklarują to czy ukrywają, przyznają to czy temu zaprzeczają. Nie jest potrzebne, by wymagać od takich ludzi jasnego opowiedzenia się: z powodów technicznych, w określonych sytuacjach byłoby to dla nich (a zatem i dla nas wszystkich) niekorzystne. Należy jedynie ocenić, jak bardzo szkodzą oni w praktyce światowej oligarchii i dalej postępować wobec nich wedle tej oceny. Pozytywny program o realizację którego walczą jest zupełnie nieistotny. Może być nam bliski, ale może też być zupełnie obcy. Należy oceniać tych ludzi w oparciu o zasięg i efektywność ich oporu, ich wywrotowej destruktywności wobec dzisiejszego status quo. Jeśli ten poziom jest wysoki, zasługują oni na pełne i niewątpliwe poparcie. I ponownie: w tej sprawie byłoby błędem, a nawet przestępstwem, brać pod uwagę oczerniające ich informacje, wytwarzane przeciw nim przez globalne środki masowego przekazu i ich krajowych satelitów. Jeśli światowa oligarchia umieszcza jakąś osobę na czarnej liście, Globalny Sojusz Rewolucyjny musi po prostu tą osobę poprzeć. Niemal zawsze wszystkie posądzenia wobec niej będą przemyślanym kłamstwem, od początku aż do końca. Ale to wszystko nie ma i tak znaczenia – nawet gdyby wszystkie globalistyczne insynuacje były czystą prawdą, niczego by to nie zmieniło – żyjemy w stanie wyjątkowym i bohaterem jest ten, kto jest w stanie zadać maksymalne zniszczenia wrogowi, nie zaś ktoś legitymizujący przykładną moralnością i innymi przymiotami, decydującymi o społecznym szacunku dla człowieka w czasach pokoju. Rewolucjonista ma swoją własną moralność: mierzą ją efektywność i sukces w jego walce przeciwko głównemu światowemu despotyzmowi.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Iksportalowiec		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-17764</link>

		<dc:creator><![CDATA[Iksportalowiec]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Nov 2013 11:09:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-17764</guid>

					<description><![CDATA[Krótko o tym, czym jest a czym nie jest Xportal.pl:

&quot;Dekonstrukcja wszystkich „prawd absolutnych” (w tym liberalnych) w duchu ponowoczesności stwarza dobre warunki do powołania swoistego „laboratorium idei”, gdzie różne punkty widzenia mogą ścierać się ze sobą i wywierać na siebie obustronny wpływ, tworząc niekiedy nową całość. Uporządkowanie i usystematyzowanie tych całości może stać się przyczynkiem nowej doktryny. Nie należy jednak mylić owych wspomnianych „laboratoriów idei” z działalnością społeczno-polityczną, czy przedsięwzięciami związanymi z tworzeniem i implementacją doktryn. W naszym przypadku funkcja „laboratorium” zlokalizowana jest w obrębie mediów internetowych i powiązanej z nimi publicystyki, co implikuje jej nieco eklektyczny charakter. Błędem jest utożsamianie tej swoistej palety barw z ostatecznym celem przedsięwzięcia, jakim jest gotowa do wcielenia w życie doktryna. Mylą się więc ci, którzy posądzają o eklektyzm Organizację – tutaj bowiem nic nie może dziać się z przypadku, obowiązuje ścisła hierarchia wykluczająca szersze dyskusje. Kontrolowany chaos laboratorium idei powinien być przetwarzany za pośrednictwem pracy organizacyjnej w działanie i krzepnący zarys doktryny.&quot;

Oskarżenia o satanizm, neopogaństwo, thelemizm itp. proszę przekazywać naszym spowiednikom.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Krótko o tym, czym jest a czym nie jest Xportal.pl:</p>
<p>&#8222;Dekonstrukcja wszystkich „prawd absolutnych” (w tym liberalnych) w duchu ponowoczesności stwarza dobre warunki do powołania swoistego „laboratorium idei”, gdzie różne punkty widzenia mogą ścierać się ze sobą i wywierać na siebie obustronny wpływ, tworząc niekiedy nową całość. Uporządkowanie i usystematyzowanie tych całości może stać się przyczynkiem nowej doktryny. Nie należy jednak mylić owych wspomnianych „laboratoriów idei” z działalnością społeczno-polityczną, czy przedsięwzięciami związanymi z tworzeniem i implementacją doktryn. W naszym przypadku funkcja „laboratorium” zlokalizowana jest w obrębie mediów internetowych i powiązanej z nimi publicystyki, co implikuje jej nieco eklektyczny charakter. Błędem jest utożsamianie tej swoistej palety barw z ostatecznym celem przedsięwzięcia, jakim jest gotowa do wcielenia w życie doktryna. Mylą się więc ci, którzy posądzają o eklektyzm Organizację – tutaj bowiem nic nie może dziać się z przypadku, obowiązuje ścisła hierarchia wykluczająca szersze dyskusje. Kontrolowany chaos laboratorium idei powinien być przetwarzany za pośrednictwem pracy organizacyjnej w działanie i krzepnący zarys doktryny.&#8221;</p>
<p>Oskarżenia o satanizm, neopogaństwo, thelemizm itp. proszę przekazywać naszym spowiednikom.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Maciej		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-17760</link>

		<dc:creator><![CDATA[Maciej]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Nov 2013 08:00:40 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-17760</guid>

					<description><![CDATA[Być narodowym bolszewikiem to jakby być chrześcijańskim buddystą, ideologie kompletnie nie przystają do siebie. Idea narodowa stawia naród jako dobro najwyższe, bolszewizm idea stworzona przez Lenina odrzucała koncepcję istnienia narodów, uważała państwo narodowe za instrument ucisku klasowego.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Być narodowym bolszewikiem to jakby być chrześcijańskim buddystą, ideologie kompletnie nie przystają do siebie. Idea narodowa stawia naród jako dobro najwyższe, bolszewizm idea stworzona przez Lenina odrzucała koncepcję istnienia narodów, uważała państwo narodowe za instrument ucisku klasowego.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: wiarek niedo		</title>
		<link>https://www.nacjonalista.pl/2013/10/29/che-guevara-jako-mit-radykalnej-prawicy-wywiad-z-mario-la-ferla/comment-page-1/#comment-17757</link>

		<dc:creator><![CDATA[wiarek niedo]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Nov 2013 00:08:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.nacjonalista.pl/?p=46240#comment-17757</guid>

					<description><![CDATA[Do X. &quot;Marksistowskie&quot; wyzwalanie narodów jest jednakowe na całym swiecie i kończy się wszędzie tak samo dlatego nie widzę absurdu w takim traktowaniu Che jaki, jak rozumiem tobie nie odpowiada.  Czy jednak nie po  owocach ich poznacie? Wyzwolone narody na modę kubańską, czy zniewolone przez &quot;agenta imperialistycznego&quot; Pinocheta? Przymiotniki, określenia, to czasem wprowadza w błąd, a jedyną wykładnią jest jakość życia narodu. Nie tylko ta materialna. Tak myslę.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Do X. &#8222;Marksistowskie&#8221; wyzwalanie narodów jest jednakowe na całym swiecie i kończy się wszędzie tak samo dlatego nie widzę absurdu w takim traktowaniu Che jaki, jak rozumiem tobie nie odpowiada.  Czy jednak nie po  owocach ich poznacie? Wyzwolone narody na modę kubańską, czy zniewolone przez &#8222;agenta imperialistycznego&#8221; Pinocheta? Przymiotniki, określenia, to czasem wprowadza w błąd, a jedyną wykładnią jest jakość życia narodu. Nie tylko ta materialna. Tak myslę.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>

<!--
Performance optimized by W3 Total Cache. Learn more: https://www.boldgrid.com/w3-total-cache/

Page Caching using Disk: Enhanced 

Served from: www.nacjonalista.pl @ 2026-06-17 15:19:07 by W3 Total Cache
-->