John Ronald Reuel Tolkien – Niedokończone opowieści

Melkor i Ungolianta spoglądający ze szczytu Hyarmentiru na pastwiska Yavanny, cienie rzucane przez lud Fingolfina przy pierwszym wzejściu księżyca w krainach Zachodu, Beren skradający się w wilczej postaci ku tronowi Morgotha, blask silmarila, który zapłonął nagle w mroku lasu Neldoreth…Ci, którzy nie potrafią zapomnieć tych wspaniałych scen, znajdą w tej książce rozwinięcie wątków najsłynniejszych dzieł Mistrza Śródziemia. Wśród zebranych przez syna Tolkiena, Christophera, „niedokończonych opowieści” znalazły się bowiem utwory, które niejako dopowiadają historię słynnego fantastycznego świata. Opowieść o Tuorze i jego przybyciu do Gondolinu, opis wyspy Númenor, historia Galadrieli i Celeborna, opowieści o klęsce na polach Gladden, wyprawie do Ereboru i poszukiwaniach Pierścienia przenoszą nas w rzeczywistość Śródziemia Pierwszej, Drugiej i Trzeciej Ery, w czasy gdy rozgrywają się wydarzenia opisane w Silmarillionie, Dzieciach Húrina i Władcy Pierścieni.

Opowieści wchodzące w skład zbioru

Część pierwsza: Pierwsza Era

  • O Tuorze i jego przybyciu do Gondolinu
  • Narn i Hîn Húrin. Opowieść o dzieciach Húrina

Część druga: Druga Era

  • Opis wyspy Númenor
  • Aldarion i Erendis. Żona marynarza
  • Dynastia Elrosa: królowie Númenoru od założenia miasta Armenelos do Upadku
  • Historia Galadrieli i Celeborna, i Amrotha, władcy Lórien

Część trzecia: Trzecia Era

  • Klęska na polach Gladden
  • Cirion i Eorl. Przyjaźń Gondoru z Rohanem
  • Wyprawa do Ereboru
  • Poszukiwania Pierścienia
  • Bitwy u brodów na Isenie

Część czwarta

  • Drúedainowie
  • Istari
  • Palantíry

    Wreszcie Tuor postawił stopę na zaginionym trakcie. Wędrował pośród zielonych pagórków i pochyłych kamieni, aż o zmierzchu dotarł do starego dworu o wielkich, przestronnych salach, w których szumiał wiatr. Nie czaił się tam żadencień strachu czy zła, lecz Tuora ogarnęła groza i podziw namyśl o tych, którzy tu kiedyś mieszkali i odeszli, a nikt nie wie dokąd – o dumnym ludzie, nieśmiertelnym, lecz skazanym na zgubę, pochodzącym z daleka, zza Morza. Odwrócił się i spojrzał, tak jak i oni niegdyś, na błyszczące fale, sięgające aż po horyzont. Po chwili skierował wzrok w inną stronę i dostrzegł, że prowadzące go łabędzie przysiadły na najwyższym tarasie, przed zachodnią bramą pałacu i czekały tam, bijąc skrzydłami, jakby zapraszały go do środka. Wspiął się więc na szerokie stopnie, teraz ledwo widoczne pośród zielska i mchu, przeszedł pod potężnym sklepieniem i znalazł się w mrocznym domostwie Turgona, po chwili zaś wkroczył do sali, wspartej na smukłych kolumnach. Choć i z zewnątrz wydawała się wielka, dopiero w środku mógł Tuor docenić jej ogrom i wspaniałość. Oszołomiony, starał się zachowywać cicho, aby nie budzić uśpionych ech. Nic tam nie dostrzegł, z wyjątkiem stojącego we wschodnim krańcu siedziska na podwyższeniu, toteż stąpając ostrożnie ruszył w jego stronę, a odgłos kroków na kamiennej posadzce biegł przed nim, niczym zwiastun przeznaczenia, rozbrzmiewając pośród kolumn. Stanąwszy w półmroku przed wielkim tronem Tuor ujrzał, że został on wyciosany z jednego kamienia, a jego boki pokrywały dziwne znaki. W tej właśnie chwili zapadające słońce zrównało się z wysokim oknem w zachodniej ścianie i jego promień padł na ścianę za tronem, która rozbłysła niczym wypolerowany metal. I Tuor ze zdumieniem odkrył, iż na ścianie wisi tarcza, ogromna kolczuga, hełm i długi miecz w pochwie. Kolczuga lśniła, jakby wykuta z czystego srebra, a słoneczny promień krzesał z niej złociste iskierki. Tarcza jednak wedle Tuora miała niezwykły kształt, była bowiem podłużna, zwężona ku końcowi, widniał też na niej herb: białe łabędzie skrzydło na błękitnym polu. Wtedy Tuor przemówił, a jego słowa zabrzmiały pod tym dachem niczym wyzwanie: – Biorę oto dla siebie ten oręż, a wraz z nim los, jaki zsobą niesie. A kiedy uniósł tarczę, odkrył, iż jest nadspodziewanie lekka i poręczna, sporządzono ją bowiem z drewna pokrytego przez elfich mistrzów metalem, cienkim, lecz odpornym naciosy, robactwo i wilgoć. I przywdział Tuor kolczugę, włożył na głowę hełm i przypasał miecz z czarnym pasem i pochwą, ozdobionymi jedynie srebrnymi klamrami. Tak uzbrojony opuścił dwór Turgona i stanął na tarasie, skąpany w krwawym blasku zachodzącego słońca. Niczyje oczy nie oglądały go w tej godzinie, i nie wiedział, że z dala przypomina potężnych władców Zachodu, człeka godnego, by zostać ojcem królów ludzkiego plemienia zza Morza…..

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

  • 5 listopada 2017 -- John Ronald Reuel Tolkien – Silmarillion
    Silmarillion został opublikowany w 1977 roku, w cztery lata po śmierci Tolkiena, w opracowaniu jego syna Christophera. W 1956 roku sam pisarz tak mówił o swojej nieistniejącej jesz...
  • 14 października 2017 -- John Ronald Reuel Tolkien – Dzieci Hurina
    Dzieło, nad którym Tolkien pracował przez całe życie, doczekało się pierwszego wydania w ponad 30 lat od śmierci jednego z największych pisarzy XX wieku. Historia Túrina i jego si...
  • 18 lutego 2017 -- Andrzej Solak: Krucjata władcy elfów
    W latach 90. w Wielkiej Brytanii szereg ogólnopaństwowych plebiscytów na “książkę stulecia” dało zaskakujący wynik. Bezapelacyjne zwycięstwo – wyprzedzając dzieła m.in. Orwella, Wa...
  • 8 lutego 2017 -- Legendy uświęcone. Twórczość J. R. R. Tolkiena a chrześcijaństwo
    Sam Tolkien o swoim najpopularniejszym dziele powiedział, że jest ono „zasadniczo religijne i katolickie; początkowo niezamierzenie, lecz w poprawkach świadomie”. Nie od dziś wiado...
  • 8 grudnia 2014 -- Ultimatum – Jeunes et Européens
    Francuska scena tożsamościowa wydaje się mieć najlepsze lata za sobą. Tym bardziej warto więc wracać do twórczości zespołów, które pozostawały, często niesłusznie, na drugim planie...

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*