Janina Głowacka: Narodowy socjalizm w praktyce – korespondencja „Falangi” z Niemiec

Królewiec w maju.

Źródło nieporozumień

Gdybyśmy spytali młodych, a przeważnie dziś bezrobotnych, naszych rodaków, czy chcą pracować — niezawodnie usłyszymy odpowiedź twierdzącą. Z toku jednak rozmowy wynikałoby, że przez pracę rozumieją oni sposób zarobkowania, że praca, jako taka, jeżeli ju  nie jest uważana za „dopust boży”, to w najlepszym wypadku stanowi czynnik wtórny, podporządkowany całkowicie nadrzędnemu celowi jakim jest pieniądz. Nienormalne zjawisko, wynikające z nirnormalnego ustroju.

Inaczej w Niemczech

W Niemczech z chwilą dojścia do władzy Hitlera zagadnienie pracy zostało przeniesione na zgoła inną płaszczyznę, oparte na czynnikach niematerialnych, jakim jest poczucie honoru społecznego i obowiązek wydobycia z siebie maximum wysiłku w służbie Narodu, za którego przyszłe losy każdy czuje się odpowiedzialnym. Stąd wypływa nowa definicja warsztatu pracy jako tzw. „wspólnoty zakładowej”, określenie przedsiębiorcy jako kierownika danej wspólnoty, obowiązek robotników do wierności względem niego, wreszcie zlikwidowanie dążenia do jak najwyższej płacy zastąpione pojęciem „słuszne j zapłaty”. Pojęcie „honoru społecznego” stwarza jednolitą ocenę postępowania zarówno pracowników, jak i pracodawców, a wykroczenia powodują pociągnięcie jednych i drugich do odpowiedzialności przed sąd honorowy, dysponujący rozległą skalą kar aż do odebrania prawa prowadzenia zakładu pracy włącznie.

Nieprawdopodobne, a jednak prawdziwe

Oczywiście ludzie nie przeobrazili się w jednej chwili. Trzeba było z surowego materiału stworzyć nowy typ człowieka. Konieczność ta wyłoniła niezmiernie ciekawą koncepcję „Szkoły pracowników”. Obecnie szkoła taka istnieje w Rissen. Tu uczą się wspólnie pracodawcy i robotnicy zasad nowego ustroju, i przekształcają się na sfanatyzowanych jego pionierów. Dla cudzoziemca niezwykłym wyda się z pewnością widok maszerujących ramię przy ramieniu właścicieli ogromnych zakładów i robotników, przy czym nierzadko zdarza się, że robotnik przewodzi swemu chlebodawcy. Wewnątrz zakładu obowiązującą formą jest koleżeńskie „Ty”. Kurs trwa tylko 8 dni. Widocznie termin ten wystarcza, by wewnątrz „rodzin zakładowych” (pracodawca, robotnik, pracownik umysłowy) nastąpiło trwałe zbliżenie, potrzebne później w fabrycznych Radach Zaufania, zastępujących częściowo nasze inspektoraty pracy. Wszystko to wydaje się dziwne, a jednak jest rzeczywistością. A gdyby tak naszych różnych potentantów z Łodzi czy Zagłębia wspólnie z robotnikami (tymi z „Biedaszybów” naprzykład) zamknąć razem chociażby na tydzień w podobnym zakładzie. Co by też powiedzieli?

Organizacja, lecz bez cienia klasowości

Dążąc do zlikwidowania odrębności i antagonizmów klasowych partia narodowo-socjalistyczna rozwiązała potężnie rozbudowane związki zawodowe, których kompetencje przejął Niemiecki Front Pracy, organizujący wspólnie pracodawców i pracowników. Jest on ściśle podporządkowany dyrektywom partii mianującej kierowników. Zakres działania nie jest ściśle określony. Obejmuje on zarówno wychowanie ideowe, jak pośrednictwo pracy, szkolenie fachowe, organizowanie wywczasów robotniczych, wreszcie zadania specjalne, powierzone przez Hitlera. Ogromny nacisk kładzie się na wychowanie robotników w duchu ideologii narodowo-socjalistycznej. Nie znajdziemy tam ludzi „chodzących luzem”. Robotnik odchodząc od warsztatu pracy, śpieszy, by wśród setek swych towarzyszy, ubrany w brunatną, lub czarną koszulę ćwiczyć się we władaniu bronią, bo nie wiadomo kiedy na znak Fiihrera do ofiary pracy doda ofiarę krwi. Ci najlepsi, którzy przed dojściem do lat 25 wykazali się większą pracą, zaletami umysłu i charakteru w „Szturmowych Brygadach Światopoglądowych“ wyruszają na zdobywanie coraz to nowych rzesz dla Hitlera.

W młodzieży przyszłość narodu

Szczególną opieką jest otoczona praca młodocianych. Niemcy, dążąc do wpojenia w młodzież zamiłowania do pracy od najmłodszych lat w organizacjach wychowawczych, przywyczajają ją do wysiłku. U nas niestety na porządku dziennym jest wałęsanie się pętaków w wieku szkolnym i pozaszkolnym po ulicach. Bezmyślne stworzenia, liżąc obrzydliwego ,,loda“ wysila ją swą skąpą (bo niewyszkoloną) inwencją w celu wykombinowania jakiegoś zajęcia. O pracy mowy nie ma! Oczywiście nie jest to absolutnie ich winą. Bo skądże mieli zaczerpnąć zamiłowania do pracy? Z „Płomyka”? Nie wpoiła jej szkoła, nie daje i dom, gdzie praca jest „złem koniecznym”. Młodzież, (ta najmłodsza) nie jest absolutnie wychowywana w duchu jakiejkolw iek ideologii. Inaczej w Niemczech, gdzie 7-letnie bąki z całym zapałem prawią o pracy dla Wielkich Niemiec i Fiihrera. Nie ma tu młodzieży bezrobotnej, gdyż jest ona zatrudniona w tzw. Obozach Pracy, których nieudolną imitacją stanowi nasz OMP. Bardzo ciekawym eksperymentem jest tak zwana, Pomoc Wiejska, które j celem jest dostarczanie młodych rąk roboczych w słabiej zaludnionych obszarach. Chodzi tu oczywiście o odciążenie ludności rolniczej.

Szkolenie zawodowe

W celu wyrugowania pojęcia robotnika niewykwalifikowanego młodzież, wychodząca ze szkół powszechnych, przechodzi roczne przeszkolenie zawodowe. Niezależnie od tego istnieje przymus dokształcania zowodowego. obejmują cy młodzież od 15 do 18 lat. Młodociani są zwalniani z pracy raz na tydzień przy czym godziny nauki są wliczane w czas pracy i co za tym idzie, płatne. Płatną jest również praca terminatorów i uczniów. Stowarzyszenia samokształceniowe skupiają 180.354 chłopców i 94.000 dziewcząt. Najciekawszą bodaj instytucją w dziedzinie szkolnictwa zawodowego jest tzw. Współzawodnictwo Zawodowe. Widzimy tam różne jasnowłose Grethe, dążące do jaknajlepszych wyników… w gotowaniu, czy myciu okien, analogicznie dwoją i troją swe siły terminatorzy szewscy, czy pomocnicy kucharzy. Jednym i drugim przyświeca wielki cel jak najwydatnie jszej pracy dla Narodu. Dla pobudzenia ambicji uczestnicy trzykrotnie są poddawaniu egzaminom. Ostatni egzamin nosi charakter wybitnie propagandowy. Odbywa się w Królewcu. Na granicy płoną ogromne stosy. Do zebranej młodzieży przemawiają kierownicy kierownicy partii. Wrażenie jest tak głębokie, że zostaje na całe życie. Wreszcie jako nagrodę za poniesiony trud — ci którzy osiągnęli najlepsze wyniki dostają dyplom z rąk Hitlera w dniu święta narodowego — 1 maja.

Praca przez duże, a nie przez małe „p”

Oto jak wygląda organizacja pracy u naszego zachodniego sąsiada. Nic dziwnego, że przy takim ujęciu — jesteśmy świadkami powstawania coraz to nowych zdobyczy. Kraj cały pokrywa się sięcią autostrad, powstają nowe fabryki, przemysł rozrasta się w fantastycznym tempie. Czy dokonała tego wrodzona pracowitość Niemców, czy może geniusz jednostki. Nie, przyczyna tkwi w należytym ujęciu pracy, w przywróceniu je j zatraconej w epoce kapitalizmu, godności. Praca przestała być w Niemczech odwalaniem kawałków, środkiem zabezpieczenia wegetacji, lecz stała się ofiarną i twórczą służbą dla Narodu.

Czy nas nie stać na to?

Oto pytanie, które z pewnością zada sobie każdy Polak. Odpowiedź wypadnie twierdząca. Oczywiście, że stać, gdyż nie jesteśmy narodem idiotów i nierobów. Przysłowiowy słowiański brak energii i wytrwałości — jest zgoła nieuzasadnionym twierdzeniem. Dlaczego polski robotnik wybija się w Brazylii, czy Francji, a w kraju praca jego daje znikome wyniki? — Dlatego, że u nas praca jest niewłaściwie ujmowana, bo nie jest ona ową Pracą przez duże P. Stać nas na wielkie czyny, na zrywy — lecz nie lubimy wysilać dla rzeczy, naszym zdaniem, błahych. Gdy praca znajdzie głębszy swój sens, gdy stanie się potrzebą już nie zdobycia środków materialnych, istnienia, a wyładowania energii twórczej, możemy być pewni jej wyników.

Janina Głowacka

Pismo Narodowo-Radykalne „Falanga”, 1937. Oprac. i uwspółcześnienie pisowni – WT.

3rze

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

2 Komentarzy

  1. Przed wojną mieli plan przebudowy infrastrukturalnej Germania. Szkoda że zamiast tworzenia wybrali jednak niszczenie

    • Raczej należy się cieszyć, że są takie portale jak ten, co odsiewają ziarno od plew, a nie potępiają w czambuł wszystko co związane z Hitlerem/nazizmem/3Rzeszą z pozycji „prawdziwych polskich patriotów”. A co do niszczenia… no cóż ono też jest częścią prawa życia. Niszczenie innych narodów to oczywiste zło, ale przecież nie o takie niszczenie chodzi. Chodzi o „twórcze zniszczenie” – o jakim pisał Ernst Juenger – to znaczy o zniszczeniu świata liberalnego!

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*