Joseph de Maistre: Inkwizycja Hiszpańska

Wielkim klęskom politycznym, a zwłaszcza gwałtownym atakom na państwo można zapobiec lub odeprzeć je jedynie za pomocą równie gwałtownych środków. Prawda ta należy do najbardziej niezaprzeczalnych aksjomatów politycznych. Przy wszelkiego rodzaju niebezpieczeństwach wszystko sprowadza się do owej formuły rzymskiej: Videant consules, ne respublica detrimentum capiat[1]. Co zaś do środków to (wyjąwszy wszelką zbrodnię) najlepszy jest ten, który jest skuteczny. (…)

W Hiszpanii i Portugalii – jak i gdzie indziej – dają spokój każdemu, kto siedzi spokojnie, głupiec zaś, co dogmatyzuje czy zakłóca porządek publiczny, sam jest sobie winien; nie znajdzie pan żadnego narodu, już nie powiem chrześcijańskiego, nie powiem katolickiego, ale po prostu cywilizowanego, który nie karałby śmiercią za poważny zamach na jego religię. I cóż za znaczenie ma nazwa trybunału, który winien karać występnych! Ważne jest, że wszędzie są i że wszędzie powinni być karani. Nikt nie ma prawa domagać się odpowiedzi od królów Hiszpanii, dlaczego spodobało się im wyznaczyć akurat taką to karę za taki to występek. Oni sami najlepiej wiedzą, co mają robić: znają swoich wrogów i zwalczają ich tak, jak uważają za właściwe. Jedyną istotną kwestią, kwestią niezaprzeczalną jest to, że za zbrodnie, o których mowa, wymierza się karę wyłącznie na zasadzie praw powszechnych i znanych, według stałych formuł, przez legalnych sędziów, którzy całą swą moc czerpią od króla i nie są zdolni uczynić nic wbrew niemu. Przy takim założeniu wszystkie deklaracje upadają i nikt nie ma prawa się skarżyć. Człowiek ma rację, że lęka się być sądzonym przez człowieka: zna on siebie i wie, do czego jest zdolny, gdy go porywa lub zaślepia namiętność; lecz prawu każdy powinien podporządkować się spokojnie, ponieważ najlepsza rzecz, na jaką stać naturę ludzką, to powszechna, oświecona i bezstronna wola prawodawcy postawiona wszędzie w miejsce osobistej, ślepej i namiętnej woli człowieka.

Herezjarchów, upartych heretyków, głosicieli herezji trzeba zaliczyć bezsprzecznie do rzędu największych zbrodniarzy. Zwodzi nas w tej kwestii to, że nie potrafimy wstrzymać się od wydawania sądów w sprawach religii z obojętnością, właściwą dla naszego wieku, podczas gdy miarą dla nas powinna być raczej owa dawna gorliwość, którą można sobie nazywać fanatyzmem: słowo nie zmienia w niczym rzeczy. Nowoczesny sofista, który rozprawia do woli w swoim gabinecie, niewiele przejmuje się tym, że argumenty Lutra wywołały wojnę trzydziestoletnią, ale dawni prawodawcy, zdając sobie w pełni sprawę, jak drogo mogą kosztować ludzi owe zgubne doktryny, jakże słusznie wymierzali karę mąk śmiertelnych za zbrodnię, zdolną wstrząsnąć do podstaw społeczeństwem i skąpać je we krwi. Pewnie, że dzisiaj mają mniej powodów do niepokoju, ale gdy się pomyśli, że trybunał Inkwizycji zapobiegłby z całą pewnością rewolucji francuskiej, trudno orzec, czy władca, który pozbawia się bez zastrzeżeń tego narzędzia, nie zadaje aby ludzkości śmiertelnego ciosu. (…)

Aby dopełnić mego wyznania wiary, panie hrabio, muszę na zakończenie tych listów oświadczyć panu otwarcie, że jako śmiertelny wróg wszelkiej przesady daleki jestem od tego, by wzbraniać się przed jakimkolwiek ustępstwem i przez to szkodzić swojej sprawie. Pragnąłem tylko dowieść, że Inkwizycja sama w sobie jest instytucją zbawienną, która oddała Hiszpanii niezwykłej wagi usługi, a którą sekciarski i filozoficzny fanatyzm wyszydził i haniebnie spotwarzył. Na tym poprzestaję i nie mam bynajmniej zamiaru usprawiedliwiać nadużyć. Jeśli Inkwizycja niekiedy zbytnio tłumiła umysły, jeśli była niesprawiedliwa, jeśli okazała się zbyt podejrzliwa czy sroga (a oświadczam, że mi o czymś takim absolutnie nic nie wiadomo), gotów jestem potępić wszystko, co godne potępienia. Lecz nie doradzałbym nigdy żadnemu narodowi zmieniać swych starodawnych instytucji; u ich podstaw zawsze tkwią głębokie racje i prawie nigdy nie daje się ich zastąpić przez coś równie dobrego. Nic nie dzieje się przez przypadek, nic nie istnieje bez racji. Człowiek, gdy niszczy, jest tylko energicznym dzieckiem, wzbudzającym litość. Zawsze, ilekroć pan zobaczy, że jakaś wielka instytucja czy jakieś wielkie dzieło uznane jest przez narody, a zwłaszcza przez Kościół, jak na przykład rycerstwo, zakony religijne: żebracze, nauczające, kontemplacyjne, misyjne, wojskowe, szpitalne etc., odpusty powszechne, wyprawy krzyżowe, misje, Inkwizycja, niech pan to wszystko zaaprobuje bez wahania, a niebawem analiza filozoficzna wynagrodzi pańskie zaufanie, dostarczając pełnego dowodu ich zasług.

Joseph de Maistre

Tłumaczenie: J. Trybusiewicz.

1. „Niech baczą konsulowie, aby Rzeczpospolita nie poniosła uszczerbku” – z mowy Cycerona In Catilinam oratio I, 1,4

Artykuł ukazał się w czasopiśmie “Zawsze Wierni”.
Pismo do nabycia:
http://www.tedeum.pl/ oraz w salonach RUCHu i EMPIKu.

Chwala

***


Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , ,

Podobne wpisy: