Vladyslav Kovalchuk: Pax Europa

Historia ludzkości zna tysiące wojen i zmian światowych granic. Na różnych kontynentach powstawаły i przeżywały swój upadek wielkie królestwa i najpotężniejsze imperia, a największe narody zostały wymazane z pamięci historycznej. Co jest przyczyną – pytanie, które nie daje historykom spokoju od wieków. Nikt nie wie jak z wszystkiego co wydawało się, będzie żyć wiecznie pozostały tylko kurz, zniszczone ściany bastionów i odłamki mieczów i strzał.

Wszystko co kiedyś zostało stworzone przy pomocy idei i miecza zawiodło jak zerwana róża pod palącym słońcem, pozostawiając po sobie tylko ruiny – żałosny i zgarbiony cień tego, co kiedyś było ziemską sławą i potęgą.

Władza podobna do wojny, jednych podnosi na wyższe duchowe szczyty, a drugich niszczy, topiąc ich w bagnie najprymitywniejszych ludzkich instynktów. Materialne staje się nie środkiem do osiągnięcia celu, a jedynym celem dla którego żyje człowiek współczesnego świata.

Poruszając temat upadku ducha bohaterstwa, awanturnictwa i romantyki sprawiedliwym będzie pytanie, które kiedyś zadał jeszcze Julius Evola, zastanawiając się nad tym czy są jeszcze jakieś wyższe wartości, o które człowiek jest gotów walczyć i bez strachu spotkać się ze śmiercią. Cytując włoskiego pisarza Curzio Malaparte, Evola porusza poważny temat sensu życia człowieka „nowoczesnego świata”, który potępia wszystko co jest wielkim i potężnym i sławi wszystko, co jest tchórzliwe i doczesne.

 «Oczywiście teraz tylko własna skóra jest najbardziej ceniona. Dziś nie walczą o honor, wolność, czy sprawiedliwość. Walczą przede wszystkim o swoją brzydką skórę. Wy nawet nie możecie sobie wyobrazić co jest w stanie zrobić człowiek, na jakie niskie i tchórzliwe czyny jest zdolny, żeby ocalić swoją skórę.»

Walka o własną skórę jest ideałem dzisiejszej Europy, która znalazła się w niewoli tchórzliwego pacyfizmu, potępiania wojny w środkach masowego przekazu, która odbywa się wraz z deklarowaną koniecznością obrony „demokratycznych wartości” współczesnego świata przy pomocy ognia artylerii i salw moździerzy. Wojownik już nie jest moralnym i fizycznym wzorem elity, a zwierzakiem, którego można wysłać do największego piekła na ziemi, żeby dalej ze spokojnym sercem pić piwo albo fritz-kolę w hipsterskiej kawiarni, publikować na Instagramie zdjęcia z klubu, albo zarabiać na wojnie miliony dolarów, mówiąc, że nikt nikogo nie zmuszał tam iść. Razem z tymi z ekranów telewizorów mówi się o poczuciu obowiązku, ofiarności i patriotyzmie, wysyłając na wojnę kogokolwiek, tylko dlatego, żeby ocalić swoją żałosną skórę od spartańskich warunków frontowego życia, krwi pod paznokciami i śmierci, która oddycha w kark.

Walka o ideał straciła swój sens w imię tolerancji i „ogólnoludzkich wartości”. Ludzie rezygnują ze swojej przeszłości historycznej, wszechstronnie potępiając przemoc i tych, którym zawdzięczają swoje życie.

Człowiek Okcydentu w jego dzisiejszym wyglądzie jest podobny do tchórza, który ma dziesięć karabinów, ale przez swój zwierzęcy strach nie wystrzeli z żadnego z nich w czasie, kiedy na Europejskim Wschodzie zaczyna się odrodzenie prawdziwego europejskiego ducha, gdzie młodzi i odważni, uzbrojeni tylko w kije nie cofnęli się nawet przed liczniejszym i lepiej uzbrojonym przeciwnikiem.

Na Wschodzie Europy zaczyna się nowa walka, widząc upadek i słabość Zachodu nowe pokolenia Europejczyków szykują się na walkę o prawdziwą Europę, Europę którą bronili nasi przodkowie przed hordami najeźdźców. Mając najlepsze na świecie armie Zachód nie jest w stanie obronić swoich obywateli w ich własnych państwach, odpowiedzią na każdy atak terrorystów jest tylko żałosne złożenie kwiatów i odpalenie zniczy na miejscach tragedii i zdjęcia na profilu FB w narodowych kolorach.Wszystko to dzieje się w tym samym czasie, gdy państwa Wschodu tworzą nowe militarne sojusze, razem przeciwstawiają się imperialistycznej polityce Brukseli, a w państwie, które niedawno kojarzyło się z rosyjską prowincją, ludzie masowo zgłaszają się na ochotników do jeszcze nieіstniejącej Gwardii Narodowej. Z całego świata przyjeżdżają setki europejskich ochotników, którzy nawet nie pytają ile jest wrogów, a tylko kiedy będzie broń.

W warunkach post-rewolucyjnego chaosu na ukraiński Wschód jadą pierwsze grupy ukraińskich ochotników, awanturników z innych państw i wojskowych reporterów, którzy od lat szukali możliwości poznania smaku prawdziwej wojny i otrzymania licencji na zabijanie wrogów.

Zupełnie inną tendencję widzimy na Zachodzie, gdzie życie człowieka uważa się za najwyższą wartość, nawet jeżeli jest to życie wroga. Koncepcja zakazu kary śmierci i obrony praw człowieka doszła do takiej skali, że niszczy zdrowy narodowy egoizm i walkę o interesy całego narodu.

Migracyjna polityka Francji, Niemiec, Szwecji i innych państw, gdzie multikulturalizm zwyciężył, jest realizowana już nie w interesach narodu, tylko w interesach panującej ideologii, nawet jeżeli jej zasady są sprzeczne z okrutną realnością i agresywnym zachowaniem gości z egzotycznych krajów.

W przeciwieństwie od współczesnego Europejczyka, wychowanego w inkubatorze liberalizmu, agresywni goście nie boją się umrzeć za triumf swoich przekonań. Europa ponad wszystko docenia życie i to jest główną przyczyną jej słabości wobec wyzwań cywilizacji i zagrożeniem terroryzmem. Dążąc do zachowania pokoju, zawartego po Drugiej Wojnie światowej, ona nie jest w stanie przekroczyć granicy swego totalnego humanizmu i małą krwią powstrzymać to, w porównaniu z czym ataki terrorystyczne w Nicei, Monachium, Brukseli i Paryżu będą wyglądać jak zabawa w przedszkolu.

Rosja, a w przeszłości Związek Radziecki, odwrotnie, patrzy na ludzkie życie jak na biologiczną monetę, którą można użyć w jakimkolwiek konflikcie w nieograniczonej ilości, a w razie potrzeby wybić nową partię w mennicach klinik położniczych.

Znane słowa Marszałka Żukowa „Nie szkoda żołnierzy, baby urodzą nowych” najlepiej odzwierciedlają całą esencję bolszewizmu XX wieku i idee jego dziedziczki – putinowskiej Rosji.

Co warty jest cały materialno-techniczny progres i liberalna wolność Zachodu, jeżeli zrobiły one z Europejczyków tchórzliwych niewolników swoich instynktów i technologii? Co warte są dzisiejsze elity polityczne, jeżeli nie są w stanie obronić swojego narodu przed tymi, którzy ponoszą odpowiedzialność za wybuchy na ulicach największych europejskich miast?

Co warte są słowa „Oby nie było wojny”, które tylko tworzą iluzję stabilności w Rosji, jeżeli są tylko próbą zmniejszenia stopnia społecznego gniewu i odwrócenia uwagi narodu od przestępności etnicznej, zniszczonego systemu opieki zdrowotnej, kwitnącej korupcji i klientelizmu?

Krytyków „humanizmu i progresu” czeka więzienie i społeczne potępienie, a tych, którzy krytykują Putina i jego wojny- atak lojalnej masy niewolników albo śmierć.

Europejski Wschód leży na granicy dwóch światów i walczy przeciwko humanitarnemu terrorowi Zachodu i szaleństwu euroazjatyckich hord ze Wschodu. Wojna trwa nie za pokój I ogólnoludzkie wartości, a za wspólne dziedzictwo Europy i ten, który liczy na to, że pozostanie w niej wyspą normalności z różowymi chmurkami, gdzie wilki bawią się z owcami i nikt nikogo nie zabija – robi poważny błąd. Kto chce całe życie przeżyć z cukierkiem za policzkiem, prędzej czy później straci głowę razem z cukierkiem.

Jak kiedyś mówił wybitny włoski pisarz Dante:

«Najbardziej gorące miejsce w piekle jest zarezerwowane dla tych, którzy w okresie kryzysu moralnego, zachowują swą neutralność.»

Zachód i Rosja, która pretenduje do roli Trzeciego Rzymu – jest Kolosem na glinianych nogach, gdyż iluzja pokoju i stabilności tak zaćmiła rozsądek przedstawicielom obu światów, że nie widzą oni jak ich imperia u samej podstawy niszczą barbarzyńcy, podobni do tych, którzy kiedyś zniszczyli

Wychowane w duchu pokoju i posłuszeństwa narody zwariowanego Zachodu i dzikiego Wschodu straciły swój wewnętrzny rdzeń, który w czasach kryzysu i wszechobecnego triumfu zła jest w stanie zmobilizować metafizyczne siły narodu, aby zacząć powstanie przeciwko współczesnemu światu.

Dla Człowieka Europejskiego Wschodu nie ma miejsca w żadnym z tych światów, on żyje na ich pograniczu, walcząc o godne miejsce swojego narodu w historii. Nowy typ Europejczyka, zrodzony w ogniu ulicznych walk, wojny i rewolucji, ponad wszystko docenia życie narodu, ale jego ręka coraz mocniej trzyma rękojeść noża, albo granat, a serce napełnia się bezgraniczną pogardą do śmierci, kiedy chodzi o los Europy i przyszłych pokoleń.

Na wojnie młodzi zdobywają odwagę, a silni prawo w czasach, kiedy szczury zajmują się tylko bezsensownym gadaniem i pustymi obiecankami, tworzeniem sztucznych wrogów, żeby utrzymać się na ciepłym krześle i nadal mieć kartę członkowską, która pozwoli kolejnych 5 lat rabować własny naród, chowając się za hasłami walki przeciwko systemowi. W okrutnej realności oni rezygnują z własnych poglądów, jeżeli to zaczyna zagrażać im stratą wymienionej wyżej członkowskiej karty.

Tylko blizny ulicznych walk, obrona narodu oraz ilość pokonanych wrogów czynią nas nacjonalistami i sanitariuszami społeczeństwa, nie bezsensowne gadanie. Nacjonalizm – synonim działalności i ryzyka, a nie strachu przed krytyką kupionych mediów.Dzisiaj w Europie nie ma już takich polityków, którzy podobnie do rzymskich konsulów, nie wstydziliby się zdjąć koszuli i pokazać blizny, zdobyte w bitwach o naród i ojczyznę.

Wojska Sobieskiego pod Wiedniem i czajki Konaszewicza-Sahajdacznego na morskich horyzontach wywoływały u Turków strach i zwątpienie we własne siły, odwaga 300 niepokonanych pod Termopilami na zawsze została symbolem odwagi i nieposłuszeństwa europejskiego ducha nawet przed obliczem śmierci.

Nadchodzi czas nowej Europejskiej Rekonkwisty, gdzie armie młodych idealistów z żarliwą wiarą w sercu pójdą na wojnę o wyzwolenie Europy od zgnilizny neobolszewizmu i szaleństwa liberalizmu i zapalą ogień wyzwoleńczej walki wszędzie, gdzie okupanci uważają, że zwyciężyli. Ich hasło „Mors venit velociter”, bo oni boją się nie śmierci, a pustego życia w niewoli własnych instynktów albo pod obcym dyktatem tych, którzy narzucili wszystkim reguły życia baranów.

Wojownik i obrońca nie ma strachu przed śmiercią, sensem jego życia jest przetrwanie narodu i ojczyzny. To jest celem dla którego warto żyć i za który nie szkoda oddać swoje życie.

Vladyslav Kovalchuk

Źródło

Autor jest ukraińskim nacjonalistą i działaczem partii Korpus Narodowy.

PE

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*