Musimy walczyć razem przeciw wspólnym wrogom – Frank Franz, przewodniczący NPD w wywiadzie dla Nacjonalista.pl

3 listopada 2014 roku, na zjeździe w badeńskim Weinheim, Narodowodemokratyczna Partia Niemiec (NPD), budząca emocje nie tylko w Niemczech, lecz również w Polsce i Europie, obchodziła swoje 50-lecie i dokonała wyboru nowych władz. Nowym przywódcą ruchu został 36-letni Frank Franz. W niecałe dwa tygodnie po tym wydarzeniu, młody lider niemieckich nacjonalistów zgodził się odpowiedzieć na pytania jednego z redaktorów naszego Portalu. Prezentowany wywiad ma charakter czysto informacyjny, powinien jednak jednocześnie sprowokować do dyskusji – czy po ukraińskich nacjonalistach, których stanowisko względem Polaków diametralnie zmieniło się na przestrzeni ostatnich lat, przyjdzie czas na ocieplenie (a w tym przypadku: odmrożenie) relacji z zachodnim sąsiadem? Oraz: czy dawne antagonizmy historyczne, terytorialne etc. mają rację bytu w świecie nieskrępowanego prawie niczym kapitalizmu i dyktatury rozmaitych „lobby” dążących do ostatecznego zniszczenia naszej wspólnej ojczyzny – Europy? Przeczytajmy, co miał do powiedzenia na ten temat Frank Franz.

Redakcja

tag4_5

Witam serdecznie, cieszę się, że zgodził się Pan na ten wywiad.

Dziękuję bardzo za zainteresowanie moją partią. Z przyjemnością odpowiem na pytania.

Na początek, jak podsumowałby Pan kongres z okazji 50. rocznicy powstania NPD? Czy był sukcesem organizacyjnym?

Cóż, kongres, a zwłaszcza nasza 50 rocznica, okazały się pełnym sukcesem. NPD ma za sobą długą tradycję i historię polityczną. Nasza partia jest jedyną, która niestrudzenie walczy o wolność i suwerenność dla naszego kraju. Nowe kierownictwo zostało starannie dobrane, tak aby było w stanie podołać nadchodzącym zadaniom. W obecnej chwili zmuszeni jesteśmy rozbudowywać nasze struktury o kolejne oddziały. Zwłaszcza nasza organizacja młodzieżowa [Junge Nationaldemokraten, w skrócie JN - red.] musi się odrodzić i stanąć znowu na solidnym gruncie.

W maju 2014 roku Udo Voigt został wybrany na europosła z ramienia NPD. Czy to oznacza, że Pańska partia wchodzi na kolejny szczebel polityki?

NPD należą się podziękowania od pozostałych za eliminację progu wyborczego na poziomie europejskim. Decyzja Federalnego Sądu Konstytucyjnego była kluczową, uzyskaliśmy dzięki niej swoje pierwsze miejsce w Strasburgu. Teraz NPD posiada reprezentację na szczeblu europejskim. Nie mamy wątpliwości, że UE nie stać na permanentną egzystencję, ponieważ działa ona wbrew interesom narodów Europy i nie jest ani demokratyczna, ani użyteczna. Brukselski Moloch pragnie likwidacji kultur i narodów w Europie. Dla nas rozpoznanie i utrzymywanie naszej kultury oraz naszego ludu w stanie nienaruszonym to część niemieckiej filozofii życia (Weltanschauung). Dlatego tak ważnym jest, byśmy mogli koordynować nasze wysiłki z pozostałymi europejskimi nacjonalistami i gromadzić się na wspólne debaty.

Czy pod Pańskim kierownictwem NPD utrzyma swoje relacje z europejskimi partiami nacjonalistycznymi, a może rozszerzy je o kolejne?

Wszyscy mierzymy się z tymi samymi problemami. Jeden rzut oka na politykę asymilacyjną ukazuje wielkie zagrożenie dla wszystkich krajów Europy. Tu nie chodzi tylko o likwidację narodowych instytucji. Stawką jest całe nasze kulturowe dziedzictwo, które przekazywano przez tysiąc lat. Tak więc wszyscy Europejczycy muszą walczyć razem przeciw wrogom i temu zagrożeniu. Kto pragnie Europy bezpiecznej, musi dołączyć do tej walki. Musimy powołać do życia sojusz wszystkich europejskich narodów. Europa potrzebuje fundamentalnego konsensusu, afirmującego życie.

Słyszeliśmy, że chce Pan nieco zmienić wizerunek NPD. Jaki jest tego powód? Czy zmieniło się coś w niemieckim środowisku politycznym?

Musimy zwrócić uwagę na to, że tzw. medialna demokracja działa w zgodzie z określonymi wytycznymi. Media masowe oraz polityka głównego nurtu dominują dziś nad publicznymi nastrojami. Posiadają oni określony autorytet interpretacyjny. My ze swojej strony staramy się ów autorytet pozyskać na tyle, na ile to możliwe. Bardzo często ludzie podejmują decyzje z sympatii do kogoś, a nie dlatego, iż zgadzają się z jakimiś programami. Dlatego też musimy większą uwagę skupić na tym, jak się prezentujemy, na PR. NPD musi stać się partią bliską ludziom, która troszczy się o innych. I ponad wszystko musimy trzymać się ustalonego kursu. Co do kluczowych założeń, pozostają one niewzruszone. Nadal będziemy walczyć o suwerenność, tożsamość i solidaryzm na poziomie narodowym.

Jesteśmy zobowiązani zadać to trudne pytanie: wszyscy wiemy, że relacje między narodami Europy Środkowej i Wschodniej po drugiej wojnie światowej są skomplikowane, m.in. ze względu na niekończące się spory graniczne. Czy widzi Pan jakieś szanse na rekoncyliację między Polakami a Niemcami w świetle wspólnych zagrożeń, takich jak: Unia Europejska, liberalizm, syjonizm, pozaeuropejska imigracja?

W chwili obecnej jesteśmy świadkami zmian na szczeblu politycznym i społecznym. Stanowią one dla nas znacznie większy problem aniżeli zadawnione spory terytorialne i graniczne. Jeżeli nie obronimy się przed tym zagrożeniem, to stare konflikty nie będą miały dłużej żadnego znaczenia. Wspólnie musimy zażegnać niebezpieczeństwo ciążące nad naszymi narodami, które nastaje na nas od zewnątrz. Dla nas największym zadaniem jest Suwerenność i wolność Niemiec. Dopóki nie uzyskamy całkowitej suwerenności, dopóty nie będziemy w stanie rozwiązać pozostałych egzystencjalnych kwestii. Dlatego NPD dąży do wyrzucenia amerykańskich żołnierzy z naszego kraju. Nasze przesłanie jest jasne – precz z okupantami! Oczywiście powinniśmy ze sobą rozmawiać również na inne tematy. Wśród nich znajduje się chociażby zagrożenie islamizacją, systematyczna likwidacja rodzin, a także polityka imigracyjna.

Ostatnie słowa należą do Pana.

Dla Europy i naszych narodów nadchodzą trudne czasy. W powietrzu wyczuwa się ostatnie dni Imperium Rzymskiego. Dekadencja, Ignorancja i Materializm stały się dziś najważniejszymi słowami. Chleb oraz igrzyska zadowalają lud. Jednak wrogowie nie są w stanie przez całą wieczność ukrywać problemów naszej epoki. W całej Europie ludzie się budzą. Coraz więcej z nich wybiera partie nacjonalistyczne. To samo musi nastąpić w Niemczech.

Życzę wam i wszystkim narodom Europy, abyśmy byli świadomi swych korzeni. Tylko wówczas nasze narody i naszą kulturę można będzie ocalić.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził: DK

Przedruk części lub całości tylko po uzyskaniu zgody Redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

 

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

Subscribe to Comments RSS Feed in this post

70 Komentarzy

  1. Wzorowo zawsze byłem zwolennikiem zbliżenia się z NPD bo jej poglądy zgadzają się z moimi najbardziej ze wszystkich partii w europie

    • Więc nie wiem co tu jeszcze robisz wyjazd do Niemiec i zapisuj się do tej wspaniałej partii!!!

      • Napisz jeszcze większymi literami „NR”.

        Mniej wiesz lepiej śpisz. Kup sobie 10 kg cebuli i włóż pod kołdrę laserze Putina. Wcześniej włącz kasetę Sztormu- Na zachód w swoim polskim Kasprzaku- broń Boże w Grundigu. Mam rozumieć, że jako prawdziwy NR używasz Warsa, chodzisz w Vistuli, a na kopercie dla inwalidòw stawiasz Poloneza ?

  2. Zapewne niektórym „wszechwiedzącym” pęknie żyłka i zaczną się antyniemieckie elaboraty?

    Najważniejsze są kontakty w cztery oczy, a nie czcze gadanie- bracia Polacy- wszystko można wtedy załatwić…

  3. Zapewne by ocalić Europę, by ocalić wszystkie Europejskie Narody muszą stanąć ramię w ramię wszystkie siły wszystkich Europejskich Narodów. Musimy w końcu zwyciężyć w walce o naszą niepodległość. Gdy zaś pył po politycznej bitwie opadnie mam nadzieję, że nie weźmiemy się z sąsiadami za przysłowiowe „łby”… Trzeba jednak dmuchać na zimne i nie zapominać o historii – najlepszym sojusznikiem państwa jest sąsiad naszego sąsiada, więc ja tam przede wszystkim liczę na odrodzenie Narodowej Francji… Pamiętam jednak, że Otton III nie miał lepszego sojusznika i nie szanował żadnego sojusznika bardziej niż Bolesława Chrobrego, więc w relacjach polsko-niemieckich możliwe są przyjazne stosunki…

    • „najlepszym sojusznikiem państwa jest sąsiad naszego sąsiada”
      .
      A to czyje? Becka? Wcale nie musi tak być. Przyjaciół należy szukać blisko, a wrogów daleko, tak jest o wiele mądrzej. Weźmy na przykład Trzecią Rzeszę i faszystowskie Włochy – Hitler był znany z nieobiektywnej sympatii, uwielbienia dla Mussoliniego. W „Das Zweite Buch” napisał wyraźnie, że chce zostawić Włochom całe Morze Śródziemne jako ich strefę wpływów i tak podzielić się z nimi Europą. Podobne plany snuł wobec Polski – miała być kluczowym sojusznikiem antysowieckim w 1939. Przyjaciela poszukał sobie „daleko” dopiero po 5 latach bezskutecznych zabiegów o polsko-niemiecki sojusz i wyprawie Becka do Anglii, który też sobie daleko poszukał „przyjaciół”. Obaj ostatecznie przegrali z kretesem. Wyciągajmy wnioski.

      • Nie wiem czy Beck tak również głosił… Miało być po prostu MOJE :) .
        Co zaś się tyczy przyjaznych kontaktów z zachodnim sąsiadem to o takowych też wspomniałem – na linii Otton III – Bolesław Chrobry… Nie będę zaś gdybał o sojuszu, do jakiego dążył, bądź nie dążył Hitler – jest on bowiem, obok Stalina, jedną z najbardziej negatywnie odbieranych przeze mnie postaci pierwszej połowy XX wieku.

  4. Cofnijmy się jeszcze do kamienia łupanego i szukajmy tam „sojuszników” i „wrogów” Wielkiej Cebuli. Szwedom wypomnijmy Potop, a Amerykanom stonkę,itd.

    Liczy się dzisiejszy oraz jutrzejszy dzień. Na przeszłości buduje się szowinizm.

    Jesteśmy ludźmi, różnią nas tylko języki. Przyszłość jest nasza.

    • Jedna jaskółka wiosny nie czyni. NPD jeszcze 4 lata temu uderzały ulotką w Polaków, a trochę wcześniej na ich oficjalnej stronie widniała mapa z zachodnią granicą zamknięta, a wschodnią, że tak powiem otwartą do rewizji… To nie czasy kamienia łupanego, a ludzie z okresu wspomnianej przez mnie propagandy zapewne wciąż są aktywni w strukturach swojej partii. Mam nadzieję, że antypolskie i rewizjonistyczne nastawienie zniknie z ich poglądów i nawet wspólnie ramię w ramię stawimy opor globalnemu antynarodowemu systemowi, ale daleki jestem od euforii i jeszcze dalszy od germanofilii – z zachodnim sąsiadem trzeba prowadzić dialog, dążyć do współpracy, ale też go bacznie obserwować, by nie obudzić się z ręką w nocniku…

      • „Jedna jaskółka wiosny nie czyni” – jaskółki były wcześniej, teraz jest szef całej partii. Hmm, intrygujące, że ktoś nie widzi różnicy…
        „NPD jeszcze 4 lata temu uderzały ulotką w Polaków” – ciekawe, czy polscy nacjonaliści nie uderzaliby ulotką w Niemców, gdyby ci zalewali nas setkami tysięcy w poszukiwaniu pracy/socjalu/taniej rozrywki. Powiem dosadnie, śmieszne są te lamenty, że NPD „atakuje biednych Polaków w Niemczech”. Widziałeś tych imigrantów? Wiesz, co potrafią robić? Ja trochę tej rzeczywistości poznałem – rozlewanie wódki i sikanie po klatkach schodowych, bicie w stanie znarkotyzowanym przypadkowych Niemców (także Niemek) etc. Oprócz „mądrych inżynierów” zjechała się tam cała patologia i bandyterka m.in. z mojej mieściny. W pełni się zgadzam i popieram NPD w tej kwestii. Nie bądźmy hipokrytami, bo też chcemy porządku u siebie – nie ma sensu odmawiać go innym, tylko dlatego, że „to Niemcy”.
        .
        „To nie czasy kamienia łupanego, a ludzie z okresu wspomnianej przez mnie propagandy zapewne wciąż są aktywni w strukturach swojej partii.”
        Ja może będę złośliwy i napiszę tylko tyle: w ciągu kilka lat to druga wojna światowa zdążyła się rozpocząć i skończyć. Nie dłużej niż 12 lat trwała Trzecia Rzesza, a tu niektórzy rozpamiętują, co NPD robiło w 1990 albo i wcześniej. Super, fajnie mieć pamięć, ale lepiej nie popadać w życie historią, bo w takim wypadku ktoś za nas napisze jej dalszą część.

      • „Naród bez historii błądzi jak człowiek bez pamięci”

  5. Ten wywiad to bardzo dobry prognostyk. Widać wyraźnie zmianę priorytetów na przestrzeni dekady. Oby tak dalej, a Franzowi życzyć powodzenia.

    • Nie dziwi zmiana priorytetów w polityce NPD…wystarczy wejść na stronę LUPO CATTIVO BLOG.COM, aby stwierdzić JAK WIELE DZIEJE SIĘ U NASZYCH SĄSIADÓW ZA ODRĄ… wiele…w negatywnym sensie..tego- słowa.!

  6. Redaktor mu o liberalizmie i syjonizmie, a ten od razu konkret : wyrzucić Amerykanów. Dlatego patrząc na naszą obecną sytuację geopolityczną – nie daj Boże, żeby NPD miała wpływ na rządy w Niemczech.

    • Jakoś by mnie to nie zmartwiło, wręcz przeciwnie. Amerykanów dopóki się nie wyrzuci, także z Niemiec, dopóty Europa wolną nigdy nie będzie. Z Niemcami po prostu trzeba się zblokować, no chyba że niczego nas nie nauczyła historia. To właśnie Jankesi i Kacapy są najbardziej zainteresowane, by dwa największe narody Europy Środkowej pozostawały ze sobą w stałym konflikcie – gorejącym lub zamrożonym.

      • Ja wiem, że tu na portalu są „germanofile”, na czele z przezacnym Sigurdem, jednak ja patrzę na historię i teraźniejszość całkiem inaczej. Żywioł polski był w konflikcie z żywiołem niemieckim, kiedy nie było ani Jankesów ani Kacapów. A to, że po 45 r. komunistyczna propaganda na tym grała, to inna sprawa.
        Blokowanie się z Niemcami, zychowicze, ziemkiewicze, opcja niemiecka z całym szacunkiem – na drzewko. My musimy trwać między dwoma największymi bandytami Europy i na tym polega nasz przeklęty i błogosławiony los. Inaczej nas nie będzie, znikniemy, bo to nas właśnie określa -bycie tym kamieniem między dwoma trybami, które chcą nas zmielić, ale im się to nie udaje i nie uda.
        Czy Mieszko był Wikingiem, czy Eurazjatą to mnie pierdoli, nie dla mnie jest przyjaźń polsko-niemiecka, bo Niemców z katolickim umiarem nienawidzę o dziecka, tak samo jak kacapskich pomiotów, bo tak jak powiedział o sobie Fryderyk Niecki : ich bin ein polnischer Edelmann pur sang !

  7. „Nie będę zaś gdybał o sojuszu, do jakiego dążył, bądź nie dążył Hitler – jest on bowiem, obok Stalina, jedną z najbardziej negatywnie odbieranych przeze mnie postaci pierwszej połowy XX wieku.” – sorry, ale to takie polskie: nie będę nawet o tym rozmyślał, bo przecie to był zbrodniarz i tak brzydko postępował. Ja bym proponował jednak zgłębić się w temat. Hitler dążył do tego sojuszu, jest mnóstwo dowodów na ten fakt i przestańmy tę kwestię relatywizować. Co innego ewentualna ocena moralna takiego sojuszu.

    • Tak, tak- były propozycje sojuszu- ale także związanych z nim ustępstw terytorialnych na rzecz Rzeszy. Gdańsk i korytarz to był czubek góry lodowej. Międzywojenny rewizjonizm niemiecki sięgał do granic z 1914 roku. Polska wchodząc w układ z Hitlerem dostałaby tereny na Ukrainie, na Białorusi, ale coś za coś. Za coś co bardzo Polskie…

      • „Gdańsk i korytarz to był czubek góry lodowej.” – dawno obalona brednia spłodzona zresztą przez komuchów i sanacyjnych partaczy, którzy nie potrafili się przyznać do klęski własnej polityki w latach 1933-1939. Nie bierz pod jedną miarkę rewizjonizmu Stresemanna i „polityki Rapallo” z Hitlerem. Ten drugi ograniczał się do Gdańska i korytarza, wzbudzając wściekłość w NSDAP, bo był po prostu – do maja 1939 – dosłownie zwariowanym polonofilem. Niestety był też człowiekiem o poważnych zaburzeniach somatycznych i po wizycie Becka w Londynie przeskoczył ze skrajności w skrajność. Mówił o tym i pisał m.in. śp. prof. Wieczorkiewicz. Na tym polegała nasza katastrofa, a twierdzenia, że „Hitler od samego początku chciał nas podstępnie podejść” są niczym innym jak tylko obrzydliwym kłamstwem. Hitler, na swoją własną zgubę, nie był wcale sprytny, ani podstępny. Taki był Stalin i jego towarzysze. O tak, ci to nawet w 1944 oficjalnie wolną Polskę obiecywali.
        .
        „Za coś co bardzo Polskie…” – przedwojenny Gdańsk, gdzie chyba największy odsetek mieszkańców zagłosował na hitlerowców i gdzie swastyka powiewała na co drugim balkonie od 1934 był przed wojną bardzo polski? Jezu… Natomiast fakt, geopolitycznie przesunęlibyśmy się do bólu na wschód, czyli byłaby odwrotność tego, co dał nam Stalin po 1945. Nie polska zhomogenizowana i „piastowska”, lecz na maksa jagiellońska. Jedno i drugie ma swoje plusy i minusy.

      • Przypominam – Gdańsk miał taki odsetek ludności Niemieckiej (tudzież zniemczonej), gdyż padł łupem Prus podczas rozbiorów.

        A skoro Gdańsk i korytarz to „obalona brednia” to dla czego 1 IX ’39 wybuchła II Wojna Światowa? Może żyję starą propagandą i nie doczytałem czegoś? Może to my na Niemcy napadliśmy? Lub oni na nas ruszyli by ratować Żydów przed polskim antysemityzmem?

  8. Na pytanie m.in o spory terytorialne gość odpowiada cytuję: „Dla nas największym zadaniem jest Suwerenność i wolność Niemiec. Dopóki nie uzyskamy całkowitej suwerenności, dopóty nie będziemy w stanie rozwiązać pozostałych egzystencjalnych kwestii.”
    Ja rozumiem, że wspólnymi siłami obalimy system, a później wrócą do „egzystencjalnych kwestii”? W ogóle cała odpowiedź na tamto pytanie nieźle wymijająca.
    Do ekspertów: czy to jakiś mój polski kompleks i to takie polskie, się czepiam wręcz, czy po prostu nikt nie zwrócił uwagi ?:)

    • Odpowiedź jest bardzo konkretna. Wszystkim kochanym sceptykom pragnę zwrócić uwagę na jedno – ten portal czytają również Niemcy i Frank o tym doskonale wie. Musi więc dbać o dyplomatyczny ton swoich odpowiedzi. Pewne majaczenia o „wschodnich ziemiach” wciąż dają jakiś procent głosów, więc NPD pewnie jeszcze długo nie zrezygnuje całkowicie z nich. Ważna jest zmiana priorytetów, którą widać gołym okiem. Kiedyś, jeszcze za Voigta, było: wszystko super, staniemy razem, ale NAJPIERW oddajcie ziemie. Teraz jest na odwrót: najpierw stańmy razem, a potem pomyślimy co z tymi ziemiami. Rozumiesz już?

  9. Żeby nie było niejasności, do Niemców nic nie mam, jestem jak najbardziej za sojuszem ze wszystkimi naszymi sąsiadami przeciwko globalnemu systemowi i odzyskaniu naszych ojczyzn, chce zaufać naszym sąsiadom, ale musimy się zastanowić nad sąsiadów szczerością i być ostrożni, a nie podniecać się na zaś. Wiem, że na tym portalu jest gro wielbicieli Niemców, ale bądźmy rozważni, przede wszystkim biorąc pod uwagę, że Niemcy nas nierozpieszczali w swej dobrosąsiedzkości :) Ja dalej nie widzę jasnych deklaracji ” tak uznajemy granicę na Odrze i Nysie”. Narazie to wygląda na mydlenie oczu. Obym się mylił i żebyśmy kiedyś ramie w ramie stanęli we wspólnej sprawie.
    CWP

    • Ja dalej nie widzę jasnych deklaracji ” tak uznajemy granicę na Odrze i Nysie”.” – LOL w wywiadzie z dziennikarzem portalu miał niczym Helmut Kohl przy Mazowieckim wygłosić jakąś wiekopomną deklarację, kiedy nawet nie został o ten stosunek zapytany? Niezłe jaja.

  10. Jak zwykle przy podobnych wątkach mamy do czynienia z mocnym debilizmem w komentarzach. Z mojej strony – brawa dla Nacjonalista.pl za nieunikanie trudnych i kontrowersyjnych tematów.

  11. Jak zwykle przy podobnych wątkach mamy wysyp mocy argumentów w dyskusji nieomylnych geniuszy polskiej myśli narodowej. I tak zgadzam się brawa dla Nacjonalista.pl za nieunikanie trudnych wątków. Szkoda, że niektórzy oceniają każdy inny choćby odrobine odbiegający od ich pogląd jako debilizmy. Nacjonaliści najświetlejszej strony.

  12. Brawa dla redakcji da wywiad. Jak się okazuje nie taki Wilk(Wolf) straszny jak go malują :D . Warto dodać, że z NPD związana jest subkultura „nacjohipsterów”(nipsters). To chyba dobra alternatywa dla tzw. skinerki. Nie muszę chyba dodawać, że demoliberalne media u naszego zachodniego sąsiada, a także w USA dostały solidnego krwotoku z odbytu.

  13. @Dago
    „Naród bez historii błądzi jak człowiek bez pamięci” – no i po co Ci ten cytat, jak dalej błądzisz. Był 1939, był 17 września, był 1940, 1941, 1944 i 1945, a Ty dalej sądzisz, że „trzeba z Francją na Niemcy”, heheh. Bez urazy ;-)

    • A czy ty umiesz czytać ze zrozumieniem?
      Moje posty moim zdaniem są pełne nadziei na współpracę dobrosąsiedzką. Nie doczytałeś tego? Czy może jesteś tak zapatrzony w NPD, że nawet lekki dystans do tego ugrupowania był dla ciebie nieakceptowalny, no bo oni się zmienili, bo ich prezes powiedział, bo są kochani i cholera wie co jeszcze. Napiszesz może że to nie twoje słowa? A gdzie ja napisałem, ze z Francją na Niemcy? Tak- sądzę, że warto mieć sojusznicze relacje z sąsiadem naszego sąsiada – nie by go tłuc, tylko by w razie czego zaszachować – przezornego Pan Bóg strzeże.
      Jeżeli chcesz ze mną dyskutować- proszę bardzo, ale przeczytaj co napisałem- ze 2-3 razy bo raz chyba nie dociera – i wyrażaj opinię o moich słowach a nie swoich dywagacjach, które się w twoim umyśle pod ich wpływem zrodziły. Będziesz wydziwiał i zmieniał sens moich wypowiedzi – nie licz na merytoryczną dyskusje.

      • No umiem, umiem czytać. No nie, nie moje to słowa, bo sam mi je wpychasz w usta, więc mnie nie rozbawiaj. Nigdzie nie pisałem, że NPD to idealna partia. Piszę tylko, że z mojego punktu widzenia jest znacznie lepiej niż było.
        .
        „A gdzie ja napisałem, ze z Francją na Niemcy?” – napisałeś dokładnie: „najlepszy przyjaciel to sąsiad sąsiada, więc liczę na odrodzenie narodowej Francji.” Super, ale z tego wynika wyraźnie, że chodzi o jakieś okrążanie Niemiec. Co to ma wspólnego z historią, którą tak chętnie rozgrzebujesz i podkreślasz, że bez jej znajomości się błądzi? Absolutnie nic. Francja tak „zaszachowała” Niemcy, że nie pomogła nam ani jednym czołgiem, a potem sama padła. Analogiczną, ale bardziej realną koncepcję ewentualne szachowania, czy amortyzowania Niemiec, wysnuł Studnicki – przymierza polsko-węgierskiego, ale pod warunkiem wspólnej granicy na całej rozciągłości (Słowacja jako część Węgier bądź autonomia). Miał to być środkowoeuropejski wał z jednej strony gwarantujący Niemcom zabezpieczenie interesów gospodarczych i ekspansję kosztem ZSRR, z drugiej – niezależność mniejszych państw bloku względem Niemiec. Nie udało się, bo ekspansja niemiecka wiosną 1939 przebiegała niewspółmiernie do ekspansji polskiej i węgierskiej. Polska dyplomacja po prostu za bardzo trzymała się wersalskich pierdół, zamiast iść na żywioł i dbać o własne interesy. Powstała więc proniemiecka Słowacja i od tej pory można było już co najwyżej zgodzić się na wszystkie niemieckie żądania i pozostać satelitą.
        .
        „przezornego Pan Bóg strzeże” – właśnie dlatego strzeżmy się sojuszy z Francją, która naciera na wstecznym biegu. Cała „Mała Ententa” to było francuskie mięsko armatnie, podjudzane do podskakiwania Niemcom, podskakiwania Sowietom, a potem przeznaczone do rozjechania przez obu. Oto przez cały czas chodziło Francuzom i Anglikom. Dlatego sojusze z potęgami odległymi są i będą zawsze dla nas mordercze. Pozdrawiam.

      • Skoro już prostujemy historię zmanipulowaną w czasach PRLu to Francja ruszyła 7 września na Rzeszę tak jak tylko umiała- weszła do Zagłębia Saary a w walkach straciła 2000 żołnierzy. Doszła do linii Zygfryda, której z marszu złamać się nie dało. Po naradzie z Brytyjczykami zachodni alianci czekali na osiągnięcie pełnej gotowości bojowej, która była zaplanowana w 15 dniu od mobilizacji – wtedy miał też rozpocząć dalszy pochód w głąb Niemiec. Niestety w tym czasie Polska otrzymała cios w plecy od Stalina. Francja mimo to powinna iść na Niemcy – nie poszła i za to sam ma do niej żal. Sama przypłaciła to klęską rok później. Przypomnę jednak, ze była to Francja Demokratyczna, a nie Narodowa.

  14. @Aguirre
    „Czy Mieszko był Wikingiem, czy Eurazjatą to mnie pierdoli, nie dla mnie jest przyjaźń polsko-niemiecka, bo Niemców z katolickim umiarem nienawidzę o dziecka, tak samo jak kacapskich pomiotów, bo tak jak powiedział o sobie Fryderyk Niecki : ich bin ein polnischer Edelmann pur sang !” – ale to jest zwyczajnie słabe i nie wytrzymuje analizy historycznej, przy całym szacunku do np. Konecznego, który uporczywie próbował wrzucać Rosję i Niemcy do jednej pralki „bizantynizmu”. Jak mnie pamięć nie myli, to Konecznego stawiasz bardzo wysoko. Ja również, ale nie powielam tego zasadniczego błędu w analizie. Niemcy ani demograficznie, ani gospodarczo, ani przede wszystkim w swych najbardziej zwariowanych aspiracjach okresu 1933-1945 nie wyrażali chęci bycia supermocarstwem globalnym, albo w ogóle jednym i jedynym państwem na kuli ziemskiej. Poza tym nawet gdyby wyrażali, to potencjału im na to brak. z Rosją jest bardzo, ale to bardzo inaczej. Mieli te plany i mieli instrumenty ich realizowania, ale na szczęście im się nie udało. Dlatego zestawianie Rosji z Niemcami, czy też tworzenie na potrzeby nacjonalistycznego dyskursu „Niemcorosji” jest dla mnie absurdem. Jeszcze większym jest założenie wbrew wszelkim faktom, że obaj ci „bandyci” zawsze, ale to zawsze, będą jednoczyć się przeciw biednej Polsce, a nie walczyć ze sobą dla naszej korzyści. Ziemkiewicz z politycznym germanofilstwem wspólnego nic nie ma, ale to typowo polskie (oczywiście z całym szacunkiem), że takich ludzi, zwolenników „jakiegoś tam krótkotrwałego kompromisu z tym jebanym niemieckim chujem”, wrzuca się do wora germanofilów i stawia na równi z np. agentami NKWD. Bardzo podobnie było z Mackiewiczem, który optował bardzo mocno za sojuszem polsko-niemieckim, a Niemców szczerze nienawidził (i bardzo się ich bał) podobnie jak Ty, mówiąc o tym całkiem otwarcie. Jedynym wielkim germanofilem polskim był Władysław Studnicki. A obecnie Zychowicz odkopuje pamięć po nim i – całkiem poważnie – chwała mu za to. Właśnie zestawiając pro-państwowe germanofilstwo Studnickiego z kompletnie destrukcyjnym rusofilstwem np. Strońskiego widać wyraźnie absurd wrzucania do jednego worka azjatyckiej Rosji i europejskich Niemiec.

  15. @Aguirre
    I jeszcze co do zbrodni niemieckich, bandytyzmu, etc. – porozmawiajmy o tym, jak „lepsza” (bo w końcu Niemcy są, jak sam napisałeś, obok Rosji najgorsze w Europie) Francja mordowała Algierczyków próbnymi zrzutami gazów chemicznych w latach zimnej wojny, albo jak wieszała ongiś Flamandów za to, że mówili publicznie po flamandzku. Albo porozmawiajmy o angielskich dobroczyńcach i ich polityce mordowania katolików w Irlandii i topienia we krwi reszty świata – Burów, Maorysów, Zulusów, itd. Nasza perspektywa każe patrzeć bardziej na Niemcy i Rosję, niż się tym interesować, to prawda. Problem jest wtedy, kiedy zaczynamy się czarować – i pojawiają się „alternatywy” w postaci „fajniejszych” ludobójców anglosaskich, czy frankofońskich, którzy nas ocalą. Właśnie psikus polega na tym, że nie ocalą, tylko pozbawią ostatniej deski ratunku, a potem wpierdolą pod walec – skoro już dodajemy pikanterii wywodom za pomocą wulgaryzmów. To im głównie zawdzięczamy pawiaki, Katynie i całą resztę, a nie jakiemuś przeklętemu sprzysiężeniu rosyjsko-niemieckiemu, w ramach którego znajdujemy się w odwiecznym cyklu zaborów, itp.

    • No, cóż wzniecenie Zweiter Weltkrieg to chyba mocny argument na rzecz przyznania Frycom pozycji lidera ex aequo w rankingu na największego hultaja w Europie. No chyba, że to jednak spisek Żydów, ale Ciebie nie posądzam o chodzenie tą ścieżką. Ale być może faktycznie, tego rodzaju klasyfikacje większego sensu nie mają.

      A propos Konecznego, to wcale nie wrzucał on Rosji i Niemiec do jednego wora bizantynizmu, ponieważ Rosję niedwuznacznie sytuował w cywilizacji turańskiej. Bizantynizm jest dla Rosji pewną otoczką, natomiast jej sercem jest step. Co nie znaczy, że nie ma daleko idących podobieństw w kwestii władzy (stosunek do jednostki, idee imperialne wyrażone w osobie cesarza etc, roli społecznej religii etc.)

      Jakkolwiek by się nie różniły Niemcy od Rosji, w kwestiach polskich jest zgodność. Polska zawadza, znajdując się w naturalnej strefie wpływów obu dużych graczy, więc podział na linii Wisły powiedzmy byłby najbardziej logiczny i wygodny dla obu stron. Czysta geopolityka, nie wspominając już o różnicach kulturowych. Rozbiory, Ribbentrop-Mołotow, Nord Stream, and so on and so on. Teraz jest co prawda jest NATO i Unia, stan nienaturalny, bo są to tak naprawdę relikty zimnej wojny wymuszone i podtrzymane obecnością Amerykanów właśnie. Tych Amerykanów, których nasz Pan Fryc chce wyrzucić.
      Ja nie jestem wyznawcą Myszki Miki, tylko czcigodnej europejskiej kultury katedr i uniwersytetów. Tyle, że Krym przewartościowuje pewne sprawy i weryfikuje dyskursy. Możemy dalej marudzić na Jankesów, tyle że podświadomie wcale nie chcemy, żeby się stąd wynieśli, bo wtedy znowu będziemy między Panem Frycem a Panem Wołodią, którzy zrobią z nami dokładnie to, co sami uznają za słuszne. W najlepszym razie będziemy planszą, na której się rozgrywa. O lojalności tego czy innego sojusznika nie ma mowy, o naszej podmiotowości tym bardziej.
      Dlatego Trzecia Pozycja Trzecią Pozycją (bo terceryzm nie oznacza samobójstwa), ale jeżeli wspieranie Niemców to raczej tych liberalnych, bo niemieccy patrioci, na ile ich znamy, zrobią nam zaraz Drang nach Osten. Przyklaskiwanie NPDowcom w wyrzuceniu Amerykanów z Niemiec, to z całym szacunkiem Sigurd, odgrywanie roli pociesznego pożytecznego idioty, klasycznego rzecznika cudzej sprawy, która dla nas oznacza kanał.

      • „No, cóż wzniecenie Zweiter Weltkrieg to chyba mocny argument na rzecz przyznania Frycom pozycji lidera ex aequo w rankingu na największego hultaja w Europie.” – dodajmy wojny, której chcieli w zasadzie wszyscy poza Polską. Ten, który złapał za cyngiel i krzyknął „start!” ma być największym winnym? W takim razie winnym pierwszej wojny światowej jest jeden Serb.
        .
        Dzięki za pewne sprostowanie odnośnie Konecznego. Na szczęście się nieco myliłem.
        .
        „Rozbiory, Ribbentrop-Mołotow, Nord Stream, and so on and so on.” – stek banałów. Też mogę wymienić Wandę, Krzyżaków i Jungingena, tylko niczego to nie dowiedzie. Ribbentrop-Mołotow był na nasze piękne życzenie, ale trzeba jeszcze czytać Zychowicza zamiast kazać mu spadać na drzewo. Zresztą Cat-Mackiewicz też o tym pisał i to w okresie, kiedy to wszystko się odbywało. Rozbiory odbyły się, ponieważ Prusy poszły po linii najmniejszego oporu – Polska nie dochowała warunków sojuszu polsko-niemieckiego z 1790 roku, nie wystawiła żadnych konkretnych sił zbrojnych do walki z Rosją. Oczywiście polityka pruska względem Polaków BYWAŁA (słowo-klucz) złą, ale jednocześnie przyznawano naszemu narodowi niezliczone instrumenty obrony, walki o prawa, etc. W istocie, polski robotnik w Prusach pod koniec XIX wieku nie myślał w ogóle o jakiejś niepodległości. Chętnie by się zgermanizował. To w zaborze rosyjskim rodziła się myśl irredenty, sprowokowana krwawymi prześladowaniami. I za to dzięki Rosji. Tylko za to.
        .
        „Jakkolwiek by się nie różniły Niemcy od Rosji, w kwestiach polskich jest zgodność.” – nie, to my się w tą zgodność wpędzamy poprzez oceaniczne sojusze, a potem następuje ta zgodność i zachodzi efekt samospełniającej się przepowiedni. Tak jak podczas pierwszej wojny, tak od momentu dojścia Hitlera do władzy, Niemcy konsekwentnie realizowały budowę ładu środkowoeuropejskiego kosztem Rosji, a nie do spółki z Rosją. Nieładnie jest ignorować takie elementarne fakty.

        „No chyba, że to jednak spisek Żydów, ale Ciebie nie posądzam o chodzenie tą ścieżką.” – cóż, światowy kongres Żydów w 1933 roku oznajmił jednoznacznie, że zrobi wszystko, aby zniszczyć hitlerowskie Niemcy. Pod ręką miałem niedawno tekst Studnickiego, właściwe rozdział z wydanego przezeń wiosną 1939 roku proroctwa „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej”. Jak patrzyłem, to Żydzi chcieli jej bardziej od wszystkich innych. Prof. Trzeciak też o tym pisał. .
        .
        „bo niemieccy patrioci, na ile ich znamy, zrobią nam zaraz Drang nach Osten” – radzę się doedukować, bo drang nach Osten nigdy nie miało nas na celu, a jedynie o wiele słabiej zaludnioną Rosję. Hate to say it, jak mawiają Anglosasi, ale powtarzasz paskudne komunały, czego Ci nie wybaczę, bo nie jesteś idiotą jak wielu innych, drogi Aguirre.
        .
        Swoją drogą drang nach Osten to arcyciekawy temat – jak wykazywał nieśmiertelny Studnicki, była to koncepcja ideologiczna stojąca w niebywałej sprzeczności z niemieckim interesem ekonomicznym. Od połowy XIX wieku Niemcy przeżywały gwałtowny drang nach Westen, w kierunku przemysłowego Zagłębia Ruhry i spoglądały na obfitą w srebro kopalniane Alzację. Prawie nikt nie pamięta, że z Generalnego Gubernatorstwa przymusowo wysiedlono do Alzacji co najmniej 50 tysięcy Niemców, co było dla nich tragedią, jako iż większość czuła się mocno związana z Polską (tak tak, tych straszliwych Mniemców i potomków Krzyżaków). Podsumowując drang nach Osten był poroniony, ale i tak nie był skierowany wobec Polaków. Zbrodnie niemieckie na ludności polskiej w latach 1939-1944 były wypadkową zupełnie odrębnego procesu politycznego.
        .
        Aha, jeszcze jedno – jesteśmy Unią Europejską. Nie pisz więc o tym, że mamy się sprzeciwiać wyrzucaniu Amerykanów z mitologicznych „Niemiec”, bo na mapie amerykańskich strategów „Niemcy” to tylko jeden ze spichlerzy na rakietki atomowe między Gibraltarem a Uralem. Mamy protektoraty nadzorowane przez Amerykę, a w praktyce rządzone przez Izrael, międzynarodowe Żydostwo, banki, KTN-y, itd. No i jeszcze gdzieś tam Rosję, jako „konkurencyjne” mocarstwo peryferyjne, w praktyce waflujące się z ww.

      • „ale jeżeli wspieranie Niemców to raczej tych liberalnych”- to liberalni Niemcy weimarscy podpisali Rapallo i nie uznawali Polski jako podmiotu. To narodowy socjalista Hitler z Rapallo zerwał i całą swoją politykę 1934-(maj)1939 budował na założeniu strategicznego sojuszu z Polską. Są na to TWARDE dowody, a nie jakieś rozmowy targowe. Natomiast, żebym nie wylał dziecka z kąpielą – faktycznie, w XIX wieku było tak, jak piszesz. Liberalna inteligencja niemiecka stała murem za Polską. Czy jednak patrioci dążyli jednakowoż do jej zniweczenia? Skąd. Wszyscy widzieli Polskę geopolitycznie „antyrosyjską” i proniemiecką, a więc zbudowaną na zaborze rosyjskim i powiększoną o jej utracone wschodnie ziemie z okresu przedrozbiorowego, bez jakichkolwiek strat terytorialnych ze strony Prus. Przeczy to więc całkowicie Twojej tezie, że Rosja i Niemcy tak bardzo pragną graniczyć ze sobą i nie chcą nikogo pomiędzy. Kompletna bzdura, bo,
        1. Rosja graniczy z kim chce, a nie chce graniczyć z nikim – TO jest jej zasada geopolityczna (a nie jakaś fiksacja na punkcie Polski i Polaków – dziś z jednakową namiętnością niszczą Ukraińców). Coś słabą masz pamięć, bo jeszcze wczoraj chcieli iść na zachodnie Niemcy, a stamtąd na Gibraltar, itd.
        2. Niemcy chciały bufora, który pochłonięty konfliktem terytorialnym z Rosją, nigdy nie zagroziłby Niemcom. Na tym polegała cała koncepcja Mitteleuropy Naumanna, w której jak z pewnością pamiętasz, na wszystkich możliwych mapach widniała odrodzona Polska. Od 1915 roku mówiono już o tym oficjalnie, potwierdzał to cesarz Wilhelm, a Naumann propagował wolną „antyrosyjską” Polskę za zgodą cenzury niemieckiego sztabu generalnego. Ot drobna różnica, bo Ruscy też coś tam obiecywali, ale żadnych konkretów.
        .
        Pozdrawiam. Gruss. Aha, żeby nie było – Anglików i Francuzów też bardzo lubię. Moja germanofilia jest przede wszystkim polityczna.

  16. Jak wiadomo Polacy dzielą się na dwie grupy mające odmienne pochodzenie- na cześć wywodząca się od starożytnych wysoko rozwiniętych Wenedów, etnicznie powiązanych z Germanami- oraz napływową Słowiańszczyznę, która ciągle nie może się wyleczyć z kompleksów ;-) Liderzy NPD doskonale zdaja sobie z tego sprawę i na pewno pomogą nam zwalczyć nasz wewnętrzny destruktywny żywioł. Nalezy wierzyć w naszych germańskich braci!

  17. Jasne, że mamy wspólnego wroga i musimy wspólnie z nim walczyć. Niemniej jednak brak konkretnej odpowiedzi w sprawie naszych granic zachodnich jest co najmniej zastanawiające.

  18. Słowa i gesty się nie liczą. Liczy się siła. W naszym interesie jest by Polska się rozwijała i była podziwiana.

    Przypominam że gdy Niemcy były w rozbitce to była najbezpieczniejsza granica na zachodzie jaką kiedykolwiek mieliśmy.

    • a brak jednoznacznej odpowiedzi jest OCZYWISTY. Elektorat NPD nie przełknąłby takiej deklaracji przewodniczącego, być może nawet przewodniczącemu nie przechodzi to przez gardło. Ja to rozumiem i nie akceptuję i nie muszę nawet z tego powodu mieć żale – bo czy oni zaakceptują naszą niezgodę to kwestia tego czy jesteśmy silni czy nie.

      Dlatego obrona tożsamości, rozregulowanie niektórych sektorów gospodarczych, obrona terytorialna, likwidacja nepotyzmu w państwowych spółkach i urzędach, kreacja nowych elit – to są nasze wielkie priorytety. A nie oglądanie się na skansen europejskich nacjonalistów. Tylko silna polska rodzina, gospodarka i armia pozwolą nam stać się znaczącym graczem w Europie. Nie chodzi nawet o zakusy imperialne i traktowanie państw ościennych jako rynki zbytu i ekspansji kulturowej – to powinno pójść w niepamięć. Chodzi o nasze bezpieczeństwo.

      Polacy padali ofiarą rasizmu ze strony nazistów, komunistów (sic!) i nawet obecnie na wyspach i innych zakątkach Europy. Powinniśmy milczeć w tej materii.

      Problem Niemców to nie nasz problem – bo mieszka tam dużo Polaków, włącznie ze mną.

  19. @Dago, z przykrością zawiadamiam, że to Ty nie umiesz czytać ze zrozumieniem. „Gdańsk i korytarz to był czubek góry lodowej.” – to jest brednia i do tego się odnosiłem, a nie do kwestii Gdańska i korytarza, które jak najbardziej były podejmowane przez dyplomację… polską w 1927 roku. A później niemiecką. Innymi słowy Hitler wziął do ręki polski projekt, który miał być ugodową odpowiedzią na politykę Stresemanna pt. „Polacy oddajcie całą Polskę”, a przynajmniej całą Wielkopolskę, całe Pomorze, cały Śląsk, itd.
    .
    „Przypominam – Gdańsk miał taki odsetek ludności Niemieckiej (tudzież zniemczonej), gdyż padł łupem Prus podczas rozbiorów.” – ale wcześniej też mówił po niemiecku, jako jedno z najważniejszych centrów zdominowanej przez Germanów Ligi Hanzeatyckiej. Niemcy gdańscy mają więc o wiele dłuższą historię niż zabór pruski…
    .
    Wojna wybuchła dlatego, że Polacy poszli bić się z Niemcami o niemiecki Gdańsk, który nie należał w tamtym czasie ani do Polski, ani do Niemiec, bo był pod kuratelą Ligi Narodów. Smutne, śmieszne, przerażające, niemożliwe do przełknięcia – ale prawdziwe. Wojna wybuchła, bo Beck myślał, że tupnięciem nóżką zatrzyma wielkie hegemoniczne plany Hitlera, w których ten widział dla Polski nie poślednie, lecz ważne miejsce. Zdominowaliśmy dyskusję historycznym spamem.

    • Racja- co do ostatniego zdania – nie ma co spamować,

      Dodam jednak, że skoro Hitler miał takie dalekosiężne plany dla ważnej w bloku OSI plany to mógł pomyśleć i dać za „niemiecki Gdańsk” Śląsk po linię Korfantego oraz Warmię z Mazurami – czyli tereny gdzie Polacy byli większością…

      Dobrze- na tym kończę to historyczne gdybanie. Co do teraźniejszośći moje zdanie jest niezmienne- ładnie i pięknie ze strony Franz’a, że chce z nami współpracować na rzeczy wyzwolenie się z multikulturalnej, dewiacyjnej i antynarodowej unii i oby dobrosąsiedzkie stosunki naprawdę panowały między domniemanymi w przyszłości naszymi narodowymi państwami, ale ja w euforię nie wpadam i nie w Niemczech widzę naszego strategicznego sojusznika (choć nie wykluczam dwustronnych układów gospodarczych, obronnych). Mnie tam bardziej ciągnie do Francji Le Pen,a ( a raczej teraz Le Pen’ki). Nie ma wolnej Europy bez narodowych Niemiec, ale też nie ma bez narodowej Francji i za marsz Frontu ku zwycięstwu trzymam najbardziej kciuki.

      • @Dago
        Jeszcze krótko co do tego Gdańska – jasne, że dysproporcje były po stronie niemieckiej, Polacy zamieszkiwali też Grenzmark, czyli ziemie na zachód od Wielkopolski. Niemcy jednak nie szliby na żadne koncesje polegające na oddawaniu własnej ziemi, bo to byłaby sprzeczność. Mogliby za to bez problemu udzielić Polsce strefy wpływów na Słowacji (tak jak Chorwacja podzielona była na strefę włoską i niemiecką) albo np. udostępnić łotewską Lipawę w użytkowanie wieczyste. Pomysłów było sporo.
        .
        Super, że przeszedłeś do czasów teraźniejszych. Właśnie odnośnie FN warto wiedzieć, że NPD bardzo gorączkowo popiera Marine i jest to raczej nadskakiwanie w jedną stronę. Gdzie postulaty rewizji Alzacji i Lotaryngii? Może ma rację przedmówca „K” – Niemcy szanują silnych. Zacznijmy więc budować silny ruch nacjonalistyczny, bo jak na razie to NPD patrzy na wschód i widzi ogromne marsze organizowane przez niewielkie grupy o dokładnie zerowym znaczeniu politycznym. Na granicy niemiecko-francuskiej odbywają się regularnie konferencje organizowane przez środowisko nacjonalistyczne z obu krajów. Kwestie nadrzędne (UE, imigranci, kapitalizm, islam, etc.) całkowicie zdusiły rewizjonizm graniczny. To samo może stać się na odcinku wschodnim.

      • Tutaj się z Tobą zgodzę jak i z przedmówcą „K”. Przede wszystkim na własnym podwórku musimy urosnąć w siłę.
        Zresztą- bywało, że sami potrafiliśmy bronić swoich ziem -i do tego trzeba doprowadzić- do silnej Polski, na która nikt miecza nie podniesie.

    • Powiedz, w którym momencie naszej historii ugięliśmy się dobrowolnie i bez walki przed siłą ? Ja przypominam sobie tylko Ujście 1655, ale potem szybko się poprawiliśmy.
      Acha, jeszcze Targowica. Tam też magnaci nie tupali nóżką wobec hegemonicznych planów. Jak to zostało ocenione – wiadomo.
      A to, że Hitler grzecznie prosił mając za plecami armaty…tak samo robili Szwedzi wydając ucztę dla panów szlachty.

      Chcesz na spółkę z Zychowiczem zmienić Polaków ?

      • @Aguirre – jednym słowem trzeba zawsze machać szabelką jak idiota? Ja myślałem, że niepodległość 1918 zawdzięczamy faktowi, że zerwaliśmy się do machania szabelką, kiedy wreszcie mogło to dać pożądany efekt. Może podyskutujmy o powstaniu krakowskim 1944. Nie było go. Dlaczego? Ponieważ polskie podziemie doszło do wniosku, że byłoby to czystym samobójstwem. I co teraz, hańba powiadasz waszmość? Oto do czego prowadzi myślenie z cyklu „zawsze trzeba wyjąć miecz”. Wojna i wszelka przemoc zbrojna to narzędzie polityki, „ideowość” lub jej brak nie ma tu nic do rzeczy. Polityka polska, narodowa, NIE JEST jakimś zakładnikiem wojny i szabelki. Nie porównuj Becka i tego, czego niestety nie zrobił, do Targowicy, bo to jest – biorąc pod uwagę Twą erudycję i intelekt – jakaś smutna żenada. Targowiczanie rzucali na szalę niezależność Polski w zamian za własny dobrobyt. W projektowanym przez Hitlera sojuszu polsko-niemieckim chodziło o wielką wyprawę na wschód, jego głównym celem była WOJNA, a potem nabytki terytorialne – starczyłoby dla każdego.

      • „Chcesz na spółkę z Zychowiczem zmienić Polaków ?” – odpowiem złośliwiej, niż mnie zapytałeś: nie, chcę poprawiać Zychowicza, bo trochę zbacza z toru właściwego germanofilstwa. I mogę, jak nasz wspólny wielki mentor, być w tym kompletnie sam. Odbieram to jako zaszczyt.

      • Ależ dlaczego irytuje Cię porównanie z Targowicą ? Patrząc obiektywnie, była to grupa konserwatywnych, racjonalnie myślących mężów stanu, trzeźwo patrzących na fakt, że siła carycy jest przemożna i nie ma co machać szabelką jak jacyś wariaci z Baru, tylko trzeba się z nią dogadać ratując co można. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie Kościuszko, co machał kosą i wszystko zaprzepaścił. Taki proto-Beck.

        To naprawdę nie jest kwestia faktów, fakty tu nie mają nic do rzeczy. Tu chodzi o ducha, o narodowy charakter, o tożsamość, o mity, niech Ci będzie, o hagady. I chociaż miażdżysz wszystkich znajomością tematu, nic nie wskórasz, bo stawiasz się w kontrze do nurtu, który płynie tam, gdzie płynie, a nie tam gdzie Ty chcesz.

        To są kwestie obiektywne, to są właściwe fakty: Polacy nie całują kija, jeżeli ktoś nim zbyt natarczywie wymachuje nad polskim nosem. A czy tak ma być, czy nie, to nie wiem, tak po prostu jest i koniec.

      • Wielka wyprawa na Wschód, wspólna krucjata przeciw komunizmowi, a jak się nie udało to Fall Weiss i pakt R-M. Czyli idę po Janka żeby razem z nim wrypać Heńkowi, ale jak się Janek nie zgodzi to mu wrypiemy razem z Heńkiem.
        Wybacz, ale od takiego czegoś to mi się mdło robi. A jak usłyszę geopolitycznych determinizmach to się zrzygam na amen.
        SS głupi pies.

      • „Ależ dlaczego irytuje Cię porównanie z Targowicą ? Patrząc obiektywnie, była to grupa konserwatywnych, racjonalnie myślących mężów stanu, trzeźwo patrzących na fakt, że siła carycy jest przemożna i nie ma co machać szabelką jak jacyś wariaci z Baru, tylko trzeba się z nią dogadać ratując co można. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie Kościuszko, co machał kosą i wszystko zaprzepaścił. Taki proto-Beck.” – ale bzdury. Caryca nastawała na noepodległość Polski nie oferując nic w zamian Polsce, tylko grupie zdradzieckich magnatów. Hitler domagał się głosu polskiej dyplomacji aprobującego powrót NIE NALEŻĄCEGO W OGÓLE DO POLSKI, NIEMIECKIEGO GDAŃSKA DO NIEMIEC oraz budowy korytarza eksterytorialnego, inwestycji, która na wypadek wojny w żaden sposób nie mogła zagrozić Polakom (artyleria rozsadziłaby konstrukcje w 5 minut), a przyniosłaby im jako współwykonawcom i poborcom podatku spore dochody. W ZAMIAN oferował: strategiczny sojusz, messerschmitty dla lotnictwa i pomoc w odzyskaniu wschodnich prowincji w nadchodzącej wojnie przeciw Sowietom. Uprzedzając fakty od razu spytam: znasz jakiś kraj, któremu Rzesza obiecywała i nie dała? Ktoś się zgodził i został przez Hitlera rozjechany? Nawet 20 razy mniejsi i nic nie znaczący chorwaccy wasale dostali tygrysy i całą resztę najlepszego sprzętu. Halo, gdzie Targowica, gdzie Rzym a gdzie Berlin?

      • „To są kwestie obiektywne, to są właściwe fakty: Polacy nie całują kija, jeżeli ktoś nim zbyt natarczywie wymachuje nad polskim nosem. A czy tak ma być, czy nie, to nie wiem, tak po prostu jest i koniec.”
        Rzeczywiście, wymachiwali kijem. Do maja 1939 nie powiedzieli ani jednej pogróżki. Na tym polega cały problem tej dyskusji – wychodzenie z zupełnie błędnych aksjomatów u jednej ze stron. Mówiąc bez ogródek, powielanie starych, dobrych i każdemu znanych mitów, którymi ja z kolei wymiotuję. Żeby też było jasne – nie wybielam Ribbentropa. Doskonale to ujął Zychowicz: razem z Hitlerem powinni byli usiąść do książek historycznych zamiast jak zidiociałe dzieci bawić się w okultyzmy itp. Wtedy by wiedzieli, że Polaków w kwestiach politycznych nie należy traktować jako zdrowych na umyśle. Wtedy by okrasili swoje propozycje jakąś fanfaronadą, może dali coś jeszcze w zamian za Gdańsk i by przeszło. Bo prawda jest taka, że po wspólnym pokrojeniu czechosłowackich sowieciarzy, nastroje antyniemieckie w Polsce bardzo przycichły. Grunt był podatny.
        .
        „nic nie wskórasz, bo stawiasz się w kontrze do nurtu, który płynie tam, gdzie płynie, a nie tam gdzie Ty chcesz.” – proszę Cię, nie przypisuj Polakom jakiejś genetycznej ułomności. Nie wiem też, od kiedy nacjonalista ma płynąć głównym nurtem…

  20. Ilekroć pojawia się się hasło „Niemcy” (podobnie jak Ukraina), często ujawniają się 2 skrajności. Pierwsza to coś w stylu „zapomnijmy o przeszłości, teraz biała jedność i tak dalej”. Druga to fascynaci opowieści o Wandzie (z reguły z parafii „Matka Rassija”), co Niemca nie chciała i głosiciele teorii w stylu „Niemcy to absolutny wróg, dobrze, że tam u nich upadek moralności, zalew imigrantów, jak będzie kalifat na zachodzie, to będziemy bezpieczni”. Obie bazujące na zaklinaniu rzeczywistości i krótkowzroczności.
    Wywiad się pojawił i to jest dobra wiadomość, bo pokazuje, że w niemieckim ruchu nacjonalistycznym coś się powoli zmienia. Demonizowanie wszystkich niemieckich nacjonalistów i wrzucanie ich do worka „Polakożercy”, świadczy o kompletnym braku znajomości realiów. Jedni bazują na faktach, a przede wszystkim rozmowach z realnymi osobami, drudzy na „Nigdy Więcej” i Wyborczej. Wywiad ma charakter informacyjny, więc zanim ktoś zacznie już mówić o „sojuszach lub zdradzie”, niech wyjdzie na powietrze, bo po co ma opluć z wrażenia lub nienawiści ekran monitora. Czysto utylitarnie rzecz biorąc, znajomość wroga, jeśli ktoś za takowego uważa Niemców, też jest pożyteczna. Jeśli ten wróg ma coś ciekawego do powiedzenia, nie atakuje Polski, Polaków i religii katolickiej, wtedy warto mu oddać głos i udostępnić łamy portalu. Kilka lat temu, poseł PSL Janusz Piechociński przysłał na adres portalu swój tekst, który został opublikowany.
    http://www.nacjonalista.pl/2010/12/14/janusz-piechocinski-europa-na-minowym-polu/
    To tak na marginesie „sojuszy i zdrad”.
    Wracając do meritum, wywiad wywiadem, są ciekawe akcenty, może za tym pójdą dalsze działania, przede wszystkim po stronie niemieckiej. Ciesząc się z pewnych deklaracji, nie można zapominać o takich sprawach jak np. niemieckie roszczenia na Ziemiach Odzyskanych i bałagan w polskich księgach wieczystych, który wykorzystuje druga strona.
    http://www.nacjonalista.pl/2014/06/12/ziemie-odzyskane-niemieckie-roszczenia-w-neokolonialnej-iii-rp/
    Przede wszystkim zaś edukacja, edukacja i jeszcze raz edukacja. Bazowanie na stereotypach i przekłamaniach w relacjach między Niemcami i Polakami nie prowadzi do niczego dobrego. Zasada powinna być jedna: myślimy o Polsce oraz interesie narodowym; wyciągamy wnioski z przeszłości; spoglądamy z ostrożną życzliwością, bez ślepej nienawiści; na wszelkie prowokacje i ataki odpowiadamy zdecydowanie.
    P.S. Nie przeceniałbym też znaczenia NPD, która wciąż jest partią de facto regionalną i daleko jej do tego, czym są np. Złoty Świt, Front Narodowy czy inne.

  21. WT,
    „Pierwsza to coś w stylu „zapomnijmy o przeszłości, teraz biała jedność i tak dalej”” – owszem, jest to bardzo głupie podejście, ale jednak znacznie mniej popularne od tej drugiej skrajności. Po mojemu i tak to lepsze, jeśli przekłada się na jakieś realne działanie, niż grzebanie przez całe życie w historii i nie rozumienie z niej absolutnie niczego lub prawie niczego. Moja osobista proniemieckość (nie mówię za innych) wynika dokładnie i precyzyjnie z dogłębnego przeanalizowania faktów historycznych. Oraz z rozbicia we własnej głowie świętych mitów (niekiedy zwyczajnych kłamstw), że „jak świat światem”, że „zawsze w naszych relacjach było źle”, że niemiecki noworodek wita się ze światem śpiewając Polacken Tango, itp. Idiotów i ludzi złej woli po obu stronach nie brakuje. Możliwe nawet, że wśród Niemców jest ich więcej. Tylko czy to ma usprawiedliwiać szowinizm po naszej stronie? Frank określił nowe cele w naszych stosunkach. Najpierw musimy działać razem, a potem wrócimy do kwestii ziem – przecież tak naprawdę nie jesteśmy tu odosobnieni, to samo można powiedzieć o nienawidzących się „jak świat światem” Węgrach i Słowakach, Chorwatach i Serbach, itd. Dlatego kluczowym moim zdaniem jest stwierdzenie Franka: „Europa potrzebuje fundamentalnego konsensusu, afirmującego życie”. To są chyba najważniejsze słowa z wywiadu, na które nikt z wcześniejszych dyskutantów nie zwrócił specjalnie uwagi.
    .
    A z resztą pełna zgoda.

  22. WT ładnie sprecyzował dwie najczęściej pojawiające się opinię związane z Niemcami, NPD itd.: z jednej strony mamy germanofili, z drugiej germanofobów.

    Cieszę się, w takim wypadku, że i tutaj pojawił się moja trzecia droga – jak wspomniałem- współpraca, wspólne działania – dlaczego by nie, ale z niezatartą pamięcią i z gotowością na niespodzianki ze strony domniemanego partnera. Przede wszystkim Silna Polska!

    • Dago, za pozwoleniem, ja jestem dumnym germanofilem polskim, co powtarzam po Studnickim. WT raczej chodziło o bardziej uniwersalne relatywizowanie historii w wydaniu tzw. „łajtpałerowców”, którzy równie dobrze mogą w ramach „białej jedności” nie chcieć pamiętać o Wołyniu, czy zbrodniach litewskich SS-manów na Polakach, czy o tym jak rosyjska RONA mordowała mieszkańców Ochoty, itd.
      .
      @WT:
      „P.S. Nie przeceniałbym też znaczenia NPD, która wciąż jest partią de facto regionalną i daleko jej do tego, czym są np. Złoty Świt, Front Narodowy czy inne.” – tylko bierzmy pod uwagę, że w kilku wschodnich landach niemieckich żyje więcej ludzi niż w całej Grecji albo na Węgrzech. Niemieccy nacjonaliści mają do ogarnięcia, nie licząc imigrantów, jakieś 70 mln rodaków. To wielkie wyzwanie. Oczywiście co do FN zgoda.

      • Poniekąd Cię rozumiem – sam jestem ze swej strony gorliwym francuzofilem i także japoniofilem (cholera kolejny sąsiad – choć zamorski – naszego sąsiada). :) )

  23. @Dago – no, japoniofilstwo to również moje drugie imię. I masz rację, akurat ten sąsiad sąsiada miał możliwość solidnego obicia buźki naszemu sąsiadowi. Wystarczy sobie przypomnieć koncesje wydobywcze udzielone przez Sowietów kapitalistycznym potęgom morskim w latach 20/30. Wszystkie państwa, które złapały haczyk – Wielka Brytania, Francja, USA – zostały wystrychnięte na dudków przez Sowieciarzy, tracąc na przetargach. Wszystkie prócz Japonii, która wykopywała ogromny tonaż surowców z Sachalinu, a Moskwa nawet nie pierdnęła w stronę Tokio. Ze strachu przed japońską marynarką wojenną. :-) Szkoda tylko, że inwazja lądowa na czerwoną barbarię nigdy nie doszła do skutku… ale to tak na zupełnym marginesie. Żeby bardziej nawiązać do tematu – Japonia niestety nie jest naszym potencjalnym sojusznikiem i nie była nim, skoro nie zblokowaliśmy się z Niemcami.

  24. Niektórzy to zarąbisty mają tok myślenia. Facet powiedział: musimy wspólnie odeprzec zagrozenie, bo inaczej zostaniemy zniszczeni przez New World Order i nie będzie się liczyło, czyj jest Gdańsk a czyje Wilno. A potem, kiedy niebezpieczeństwo zostanie zażegnane będzie można wrócić do dawnych sporów. No to teraz niektórzy: ło nie! Nie daj Bóg! Oni chcą wrócić na Śląsk! To już lepiej nie godzić się, wspierać system przeciwko NPD i umrzeć w morzu kolorowych niż dać Śląsk, itd. Super, propsuję was koledzy :-) Rację ma WT – nawet jeśli to wróg, to warto go uszanować i czasem posłuchac.

  25. „Wielka wyprawa na Wschód, wspólna krucjata przeciw komunizmowi, a jak się nie udało to Fall Weiss i pakt R-M. Czyli idę po Janka żeby razem z nim wrypać Heńkowi, ale jak się Janek nie zgodzi to mu wrypiemy razem z Heńkiem.” – no cóż, Hitler miał prawo się obawiać paktu polsko-brytyjsko-francuskiego, który z obronnego łatwo mógł przejść w zaczepny. I nie oszukujmy się – w takiej konstelacji Hitler by na dłuższą metę wdupił. ZSRR był furtką wyjścia. To samo zrobił potem Churchill – przeciw Hitlerowi. A my, podobno czyści i nieskalani, mieliśmy pakt Sikorski-Majski z ludobójczym reżimem, który od 1917 do 1941 Polaków do piachu posłał może i parę milionów. Faktycznie, lepsze to niż pakt ze złym nazistowskim reżimem, który do 1939 nie zabił ani jednego Polaka, a Związkowi Polaków w Niemczech dał swobodę, o jakiej wcześniej mu się nie śniło. W ogóle to chciałbym zwrócić uwagę na coś, czego Ty nie omieszkałeś zauważyć – wszelkie te manewry polityczne mogły ocalić Polskę i to jest dla mnie najważniejsze, a nie to, czy „wspólne krucjaty” udałyby się Hitlerowi na dłuższą metę, czy też nie. Hitler był wariatem, a Trzecia Rzesza zbrodniczym reżimem. Jednak dopiero dodając do tej i tak wybuchowej substancji czysty kretynizm, samobójczą psychopatię polityczną Polaków, wyszła wielka tragedia dla wszystkich. A zwłaszcza dla nas. Jak to mówią, zrobiło się wielką kupę, to trzeba ją zeżreć i się oblizać. W dupie mam jakieś skrajne geopolityczne determinizmy i wyliczanki, że „kto kontroluje półwysep X, ten niechybnie zapanuje nad całym basenem morza Y”., właśnie palę tekst na ten temat. Nie tylko geopolityka i geoekonomia przemawiały i przemawiają za polsko-niemieckim przymierzem. Kompletnie nie rozumiesz, o czym mówię, bo Ty po prostu tego NIE CHCESZ zrozumieć. A wstawki typu „SS głupi pies” są na to najlepszym dowodem.
    .
    No i jednak Twoje popadanie w drugą skrajność wobec np. duginowców – całkowite, totalne olewanie geopolityki na rzecz szabelki – też jest drogą donikąd. Przypominam, że był 1945, Niemcy się skurczyły o 30%, mamy bardzo solidne granice oparte na dużych rzekach, a nie na rzeczkach i polach, jak w 1939. Mamy znacznie krótszą wspólną granicę i TYLKO OD ZACHODU – a nie 2500 km północy, zachodu i południa jak ongiś. Niemieckie armaty nie celują w KGHM z odległości 30 kilometrów, jak niegdyś ze Słowacji w Centralny Okręg Przemysłowy. Kopalnie na Śląsku nie znajdują się na samej granicy, a po pocztach i radiostacjach nie biegają przebierańcy od Rysia Hajdrysia. Nie ma prawie milionowej mniejszości niemieckiej i prężnego aktywu nacjonalistycznego (chyba że tylko w umysłach zidiociałych prawicowych paranoików, dla których RAŚ jest agenturą NPD LOL). Demograficznie Niemcy są cieniem samego siebie. Nawet po wyrzuceniu wszystkich imigrantów i odrodzeniu narodowym kraju, nawet po ponownym Anschlussie, nie będą stanowić takiej potęgi jak przed wojną. Potencjał ich ogranicza, a na wschód od siebie odbijają się dodatkowo od zwartego muru etnicznego, rozlewającego się na ich wschodnie regiony. Jedyna droga ekspansji w perspektywie długoterminowej to południe – powrót do koncepcji Berlin-Bagdad, którą zresztą Niemcy – nawet te demokratyczne – realizowały, inwestując miliardy w Husajna. Niestety dobrzy Amerykanie to spaprali i za chwilę Niemcom do partnerstw energetycznych pozostanie tylko Rosja. Lęk przed Niemcami, w przeciwieństwie do lęku przed Rosją, jest z mojego punktu widzenia kompletnie irracjonalny. Nienawiść do Niemców – idiotyczna i prymitywna.

  26. Sigurd, zastanów się, co Ty wypisujesz ? Gdańsk niemiecki ??? Zapomniałeś chyba, że Gdańsk do roku 1793 był częścią Rzeczypospolitej, poczynając (z przerwą na Krzyżaków) od Mieszka I.
    I Polska miała się zrzec swoich interesów w TAKIM mieście…w zamian za obietnicę wspólnej rejzy i bratniego palenia ruskich wiosek.

    Generalnie nie dogadamy się, bo nawiedził Cię Wotan, albo ktoś podobny. Trzeba z tym żyć. Pozdrawiam.

    • Szanowny Aguirre, jeszcze napisz proszę, że Gdańsk został nam siłą i w toku jakiegoś niebywałego ludobójstwa odebrany przez Niemców, dopełnisz całej farsy. Tak, był częścią wielkiej Rzeczypospolitej, ale szprechał po niemiecku, żyli tam NIEMCY, a także Holendrzy, Szwedzi i inni spod znaku Hanzy. Już nie mówię o Królewcu, który był częścią RP, ale polską to miał tylko nazwę. Nasi królowie i książęta w przeszłości DOBROWOLNIE oddawali te ziemie Niemcom, sprowadzali ich, zapraszali, więc proszę nie wciskaj mi łzawych historii o niegdyś ultra-polskim Gdańsku. Piastowie Śląscy dla przykładu się sami chętnie zgermanizowali, nikt nie stał nad nimi z batem w ręku i nie wpychał do ust ein, zwei, drei. Jako lokalny patriota znam historię swojego rodzinnego miasta na dolnym śląsku- zostało po prostu lekką rączką oddane czeskiemu księciuniowi, po którym odziedziczył je król Węgier, następnie Habsburg, potem Prusak, a na końcu Adolf Hitler. Nie twierdzę, że nie było tu jakichś śladów polskości, ale nasi przodkowie sami o tę polskość na „ziemiach odzyskanych” niespecjalnie dbali. Interesował ich za to kierunek wschodni, bo na zachodzie już była cywilizacja. Na wschodzie – nieokiełznana dzicz. I to była nasza święta, katolicka misja, drang nach Osten znacznie starszy niż Friedrich Ratzel i Rudolf Kjellen.
      .
      Jak napisał Studnicki: Miłość daje prawo posiadania. Wilno było polskie, bo tam rodzili się wybitni Polacy, bo tam krwią znaczyła się nasza najwspanialsza historia. Gdańsk, czy Królewiec, były niemieckie, bo tam rodzili się najwybitniejsi Niemcy, tam był najsilniejszy ich nacjonalizm. A w latach 30. nie było chyba bardziej hitlerowskich miast niż Gdańsk i Wrocław. Inna rzecz, że większość tych Niemców miało słowiańskie korzenie. Tak samo Polacy na wschodzie mieli korzenie litewskie i ruskie.
      .
      „I Polska miała się zrzec swoich interesów w TAKIM mieście…w zamian za obietnicę wspólnej rejzy i bratniego palenia ruskich wiosek.” – otóż jesteś znowu w tragicznym błędzie, ponieważ Polska, w ofercie Hitlera, miała być JEDYNYM państwem, którego interesy, po aneksji Gdańska przez Niemcy, byłyby w całości zachowane i zagwarantowane odrębnym porozumieniem.
      .
      Smutne jest to, że koledzy germanofobi nie czytacie Zychowicza. Żaden z niego „germanofil”. Wierzy jak najbardziej w polskość „ziem zachodnich”, w tym i Gdańska. Ja nie do końca, dlatego jestem bardziej opętany przez Wotana. Spalcie więc mnie na stosie, ale Zychowicza zostawcie. I uczcie się od niego. On też się uczy, m.in. ostatnio z dość wąsko patrzącego fana Piłsudskiego zamienił się w apologetę Narodowych Sił Zbrojnych. Dla mnie to obecnie najlepszy polski historyk-publicysta, odkąd zmarł śp. prof. Wieczorkiewicz, zresztą jego mentor.

  27. A tak w ogóle – co krok zarzucasz mi pisanie bzdur i komunałów uwłaczających intelektowi, a sam zdajesz się nie odróżniać sojuszu od wasalizacji.
    To tak, jak by jeden chłopczyk mówił do drugiego: będę Twoim najlepszym kolegą, jak oddasz mi czapeczkę. Po co Ci ta czapeczka, oddaj, to Cię będę bardzo lubił. Kim będzie drugi chłopczyk, jak na to pójdzie ? Frajerem i dupą wołową czy pragmatykiem ? To chyba pytanie filozoficzne, na które każdy z nas inaczej odpowie.

    • Aguirre, nie bylibyśmy wasalem Ale skoro nie potrafisz zrozumieć, że ta „czapeczka” w momencie prośby chłopczyka nie była nasza tylko zarządzał nią trzeci, międzynarodowy chłopczyk (ten sam, który z sukcesem wpier… nas w wojnę 1939), to po prostu nie wiem, co mam dalej pisać.
      .
      Do 1939 oferty dotyczyły strategicznego sojuszu, na którym wzmocnilibyśmy swa potęgę. Po 1939 były próby powołania kolaboracyjnego Polnische Reststaat, ale od dupy strony. Tym razem to Niemcy zamienili się z Polakami na role i robili z siebie kompletnych idiotów. I po raz kolejny skutki były dla obu stron katastrofalne.
      .
      Swoją drogą te porównania do czapeczek są naprawdę nędzne… rzeczywiście, lepiej „nie oddać czapeczki”, a potem narazić kraj na totalne zniszczenie, dwóch okupantów, akcję AB, Katyń, masowe mordy i wywózki, żeby tylko nie być frajerem. I oczywiście jak to mają w zwyczaju odważni nie-frajerzy, spier… do Rumunii, jeszcze z terytorium Węgier wydając odezwy, iż armia polska naciera właśnie na Berlin (autentyk). Polacy po prostu nie rozumieją, że problemów z własnym ego nie przenosi się na grunt polityczny. To jest dopiero niemoralne i parszywe – niech wszyscy moi rodacy płoną w bombardowanych miasta, bylebym wyszedł na „gita”.
      .
      To Polacy byli największym frajerem drugiej wojny światowej, szanowny Aguirre. Nie widzisz tego?

      • Trochę sie rozpędzasz z tymi mordami i wywózkami, bo z tego co mi wiadomo nikt w 1939 nie miał daru przewidywania przyszłości. Propozycja Hitlera była aroganc ka w dodatku z wojną zaczepną w tle. Zapewnienia aliantów były na pewno nie mniej ,stuprocentowe’ niż te o których piszesz za strony Rzeszy. Rozumiem, ze dawanie wiary aliantom to zbrodnicza głupota, a pojście z niedawnym zaborcą przeciw całemu światu w imię…no właśnie, nie wiadomo czego, to odpowiedzialność. Twoj scenariusz ma tylko tę przewagę, ze się nie ziścił.

      • „Trochę sie rozpędzasz z tymi mordami i wywózkami, bo z tego co mi wiadomo nikt w 1939 nie miał daru przewidywania przyszłości. ” – Google – Władysław Studnicki: „Memoriał przeciwko wojnie z Niemcami” oraz „Wobec nadchodzącej drugiej wojny światowej”. To pierwsze wrzucaliśmy chyba nawet na Portal. Studnicki przewidział wszystko. Jedna tylko z jego prognoz się nie ziściła: utworzenie piemontu ukraińskiego przez Niemców, danie im państwa, a przez to przeprowadzenie jeszcze skuteczniejszej czystki na Polakach kresowych. Oczywiście, jak sam przyznał, nawet on nie przewidywał takiej hekatomby, jaka spotkała nasz naród. Studnicki nie był jakimś zaczarowanym jasnowidzem – on to wszystko wywnioskował z trzeźwej, wyczerpującej analizy ówczesnych wydarzeń na arenie międzynarodowej, kierunków polityki zagranicznej państw Europy, dynamiki relacji ekonomicznych, itd. Można go krytykować za inne rzeczy, ale co do spraw politycznych był naszym geniuszem. I tego pewnie Polacy mu nie wybaczą.
        .
        Ale żeby też nie fałszować historii – nie jeden Studnicki przewidywał co się może stać. Kazimierz Sosnkowski już przed wojną krytykował decyzje rządu polskiego o układzie z Brytyjczykami. Rozstrzelałem więc kolejny z przytoczonych przez Ciebie mitów, jeden z najgorszych. Brzmi on: „nikt nie mógł wiedzieć, co się miało stać”. Jest tym bardziej szkodliwy, że stosuje się go nie tylko do września, ale i do powstania warszawskiego, Jałty, wyników referendum powojennego, itd. Tymczasem fakty są takie, iż WSZYSTKO to ZOSTAŁO przewidziane ZANIM nastąpiło. Ale jest tradycją już, że takie rzeczy i takich ludzi Polacy po prostu wyrzucają z pamięci.
        .
        „Propozycja Hitlera była aroganc ka w dodatku z wojną zaczepną w tle.” – Niemcy nie mieli dobrego ministra spraw zagranicznych, a Hitler kiepsko znał historię i nie potrafił odczytać Polaków, fakt. Szło to jednak i w drugą stronę. W Polsce wszyscy się przerazili, że ta propozycja to jakieś preludium do wojny. Tymczasem jest to wbrew faktom. Hitler dostał ataku wścieklizny na Polaków w maju, a uderzył we wrześniu. Gdyby odrzucenie propozycji poprzez przyjęcie gwarancji londyńskich było wkalkulowane w politykę Rzeszy, już w czerwcu 1939 Warszawa ległaby w gruzach.
        .
        „Rozumiem, ze dawanie wiary aliantom to zbrodnicza głupota, a pojście z niedawnym zaborcą przeciw całemu światu w imię…no właśnie, nie wiadomo czego, to odpowiedzialność.”
        .
        Dawanie wiary aliantom (nie tylko w 1939, ale i wcześniej, kiedy wpędzali nas w swoje gierki „ententy”) było zbrodniczą głupotą. Pójście z Hitlerem miało nas uwolnić od jednego z olbrzymich zagrożeń. Z państwami anglosaskimi na dłuższą metę i tak by przegrał, albo ewentualnie skończył wojnę na zachodzie jakimś patem. Całkiem możliwe, że po rozbiciu Sowietów Polacy mieliby szansę odzyskania tzw. ziem zachodnich.

      • „Zapewnienia aliantów były na pewno nie mniej ,stuprocentowe’ niż te o których piszesz za strony Rzeszy.” – przestań zaklinać rzeczywistość. Alianci rzucili w ogień Czechosłowację, Jugosławię i Polskę (dwa razy). Niemcy nie rozjechali ani nie oddali Sowietom Węgier, Chorwacji, Finlandii, Rumunii, Bułgarii.
        .
        Proponuję wrócić do NPD i czasów obecnych. Niezależnie od ocen historycznych, obiektywne czynniki geopolityczne, których tak bardzo nie lubisz, zmieniły się na tyle, że nie da się nijak Niemiec porównywać z tamtą Rzeszą, a niemieckich nacjonalistów z NSDAP – w kontekście ewentualnego zagrożenia dla Polski. Zmniejszyła się tak niekorzystna dla nas asymetria w kilku ważnych sektorach. Powtórzę – odrodzone narodowo Niemcy, nawet jeśliby przyjęły nieprzyjazną Polakom postawę, nie byłyby w stanie nas już tak zajechać, jak w 1939. To jeszcze bardziej powinno skłaniać obie strony do sojuszu. Jeżeli Polacy i Niemcy po tylu błędach historii tego NADAL nie rozumieją, to w takim razie zasługujemy na zagładę i niech żydowski młot NWO nam roztrzaska czaszki, bo i tak niewielki z nich pożytek. Pozdrawiam.

    • Muszę w 100 procentach się z Tobą zgodzić. Niestety, niektórzy nie rozumieją tego, że sojusz to może być między siłami o tym samym potencjale lub równie zagrożonych. Sojusz z Niemcami, Rosją, USA to kompletny idiotyzm, ponieważ jest to czysta wasalizacja. Polska jest dzisiaj wasalem niemieckim, protektoratem Berlina, „Krejem Wisły i Odry”. Osobniście widzę dzisiaj większe zagrożenie w Niemczech i jej „unio-centrycznej” polityce aniżeli w USA. Z prostego powodu, Amerykany (czy Izrael, jeśli ktoś chce już aż tam sięgać)są daleko, podczas gdy Niemcy są tuż obok. O jakim to sojuszu z Niemcami mowa? Przeciwko komu? Problemy i zagrożenia dla Polski i Niemiec są kompletnie róznego rodzaju. Kolorowa migracja, wyzysk ekonomiczny, upadek wartosci – to są rzeczy, gdzie są kompletnie rózne spojrzenia na rzeczywistość. Co Niemiec ma nas uczyć „narodowo-konserwatywnych” wartości? Jak słucham niemieckich mediów, obojętnie jakiego koloru, to nie paradoksalnie najbardziej propolsko wypowiadają się media skrajnej lewicy. Ze strony niemieckich nacjonalistów jest ciągła krytyka, Polska ma lizać tyłek Moskwie, ma lizać tyłek Berlinowi, ot taka to „przyjaźń polsko-niemiecka” w wykonaniu NPD czy im podobnych, właściwie to od prawicy do lewicy, wszyscy mówią to samo.

  28. Som w Polsce trzy stronstwa ruskie niemckie i amerkansko żydowakie. .

    • Pomijając gramatykę i ortografię zgadzam się. Są faktycznie 3 stronnictwa w Polsce, ja bym raczej je sklasyfikował inaczej: rusko-komunistyczno-słowianofilskie (najczęściej lewica lub pseudo-prawica, typu Piskorski), niemiecko-europejskie (tu wrzuciłbym wszystkich volksdeutschy plus cała hołotę prounijną oraz agenturę ukraińską)no i 3 stronnictwo zachodnio-amerykańskie(w tym syjonistyczne). Wniosek jest z tego taki, że trzeba się oprzeć tym wszystkich fałszywym „przyjaciołom” i sojusznikom.
      USA, Niemcy, Rosja, Ukraina, Izrael, UE, NATO – to jest jedna i ta sama antypolska grupa, od której wszyscy powinni się trzymać z daleka. Na drugiej szali dałbym państwa i narody przyjazne, typu Węgrzy, Białorusini, Słowacy, Czesi, Grecy, Włosi, Francuzi, Szwedzi, część Niemców, Amerykanów, Rosjan, Ukraińców, Semitów (obojętnie jakiej etniczności i wyznania)o nastawieniu pro-polskim.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*