Zachód, Wschód, katolicyzm i prawosławie – rozmowa z dr Janem Przybyłem

Prezentujemy wywiad z dr Janem Przybyłem – historykiem duchowości, zwłaszcza monastycyzmu, znawcą Ukrainy i tłumaczem.

Antoine Ratnik: Szanowny Panie Doktorze! Co nazywano Wschodem chrześcijaństwa przed podbojami arabsko-muzułmańskimi? Gdzie były granice Zachodu np.w 634 roku? (przypomnijmy, że podboje arabsko-muzułmańskie zaczęły się w pierwszej połowie VII w.)

Jan Przybył: Chrześcijański Wschód to kraje, w których panowały język grecki i grecka kultura, a więc wszystkie te obszary, gdzie sięgały wpływy Cesarstwa Wschodniorzymskiego. Warto pamiętać, że północna i południowa Italia (wraz z Sycylią) też pozostawały w orbicie wpływów Bizancjum (np. w Rawennie i Mediolanie rezydowali cesarscy namiestnicy). Mamy więc terytoria na wschód od Aleksandrii: Egipt, dzisiejszą Palestynę, Jordanię i Izrael, Liban, Syrię, Anatolię i Grecję. Na zachód od Aleksandrii wpływy Rzymu ograniczały się do niewielkich fragmentów Afryki Północnej z ośrodkami w Kartaginie czy kilku mniejszych miejscowościach. Generalnie Kościół Wschodni zdecydowanie dominował i to pod każdym względem. Najważniejsze Sobory starożytności chrześcijańskiej, które ustaliły naukę Kościoła, miały miejsce właśnie na Wschodzie (Nicea, Efez, Konstantynopol, Chalcedon). Obrady toczyły się w języku greckim i Kościół zachodni był na nich na ogół słabo reprezentowany, chociażby z tego powodu, że ludzi znających grekę na Zachodzie liczono na palcach. Najważniejsze ośrodki myśli chrześcijańskiej też mieściły się na Wschodzie, a najważniejszymi z nich były Aleksandria, Antiochia, Konstantynopol. Zachód w owym czasie uważano za barbarzyński i aż do wieku XII nie miał najmniejszych szans konkurować ze Wschodem jeśli chodzi o myśl filozoficzną i teologiczną.

Muzułmański „walec” zmiótł wszystkie ośrodki na Wschodzie ( za wyjątkiem Konstantynopola) jak chociażby Aleksandrię, Jerozolimę czy Antiochię. Arabowie zagarnęli dawne posiadłości bizantyjskie (w końcu także Sycylię). Wpływy greckie były przedtem tak wielkie, że nawet na Lateranie jeszcze w VI w. odprawiano Mszę po grecku. Dlaczego św. Hieronim przełożył Pismo św. na łacinę i na jaką łacinę ? Ano przełożył dlatego, że na Zachodzie prawie zanikła znajomość greki, a przełożył Pismo św. na łacinę ludową i to tłumaczenie nazwano „Wulgatą”, od łacińskiego „vulgus”, czyli pospόlstwo. To na Wschodzie zrodził się monastycyzm (Egipt, Syria). Kościół łaciński stanowił wówczas niewielką część Kościoła Powszechnego i dopiero chrystianizacja Anglii, podboje Franków oraz misje prowadzone głównie przez anglosaskich mnichów rozszerzyły jego wpływy o nowo nawrócone kraje.

Antoine Ratnik: Jak przedstawia się lista prawowiernych Ojcόw i Doktorόw Wschodu? Kto „mianował” ich Doktorami i Ojcami i czy wszyscy oni uznani są rόwnież przez Zachόd, tak jak to jest w przypadku np. Św. Bazylego Wielkiego czy Św. Jana Chryzostoma?

Jan Przybył: Kościół Wschodu nie znał podziałów na Ojców i Doktorów. To wynalazek łaciński. Generalnie rzecz biorąc, w pierwszych wiekach chrześcijaństwa „Ojcami” nazywano wybitnych biskupów czy przywódców kościelnych, jak np. św. Atanazy z Aleksandrii, św. Jan Chryzostom, św. Bazyli Wielki, św. Grzegorz z Nyssy czy św. Grzegorz z Nazjanzu oraz wielu innych, jak np. św. Ignacy z Antiochii czy św. Polikarp ze Smyrny. Nikt ich nie „mianował”, ponieważ nie istniała instytucja, która miałaby takie prawo. Ojcami Kościoła nazywa się takich właśnie wybitnych mężów, którzy znani byli z osobistej świętości, wybitnego dorobku teologicznego i duszpasterskiego czy nieugiętej postawy chrześcijańskiej. Dotyczy to zwłaszcza tych, którzy skończyli jako męczennicy, oraz wyznawców. Wyznawca to ktoś, kto przeżył tortury, choć częstokroć ciężko okaleczony, jak np. św. Maksym zwany właśnie Wyznawcą i nie zaparł się Chrystusa ani też nie ustąpił wobec przemocy ze strony heretyków. Wszyscy wymienieni przeze mnie są uznawani przez Kościół łaciński. W tamtych czasach nikt (także papież, uznawany na Wschodzie za jednego z Patriarchów, któremu przyznawano wyłącznie prymat honorowy) nie mógł nikogo ogłosić świętym. Takie decyzje zapadały kolegialnie i decydowała o tym Tradycja Kościoła, którą potwierdzały Sobory i Synody.

Antoine Ratnik: Ktόrzy z pisarzy Wschodu zajmowali się szczegόlnie w swych pismach wzajemnym stosunkiem Kościoła i Państwa?

Jan Przybył: Pisarze Wschodu zajmowali się głównie kwestiami natury duchowej, choć kwestia stosunku chrześcijan do państwa (chrześcijan, nie Kościoła, jako instytucji !) poruszana była choćby przez Orygenesa, a miało to związek z precyzyjnym ustaleniem tego, czego chrześcijanom nie wolno było czynić, a czego wymagały od nich władze państwowe, w związku z czym powstała kwestia tego, co dopuszczalne i tego, co niedopuszczalne. Pierwsi chrześcijanie mieli kłopot w związku z tym, że z jednej strony wierzyli, że władza pochodzi od Boga, z drugiej zaś mieli do czynienia z państwem pogańskim, które ich prześladowało. Okazało się, że „oddawanie cesarzowi co cesarskie” wcale nie jest rzeczą prostą, skoro tenże cesarz uważał się za boga i najwyższego kapłana, a religia pogańska była religię państwową. Po Edykcie Mediolańskim cesarze naturalnie uważali się za najwyższych zwierzchników Kościoła, jego obrońców, protektorów, a nawet strażników wiary. Przewodniczyli Soborom, zatwierdzali ich uchwały, pilnowali wprowadzania ich w życie (po prostu brutalnie je narzucali, często za pomocą wojska). Euzebiusz z Cezarei widział w cesarzu namiestnika Bożego na ziemi. Basileus (czyt. „wasileus”) był bezpośrednio odpowiedzialny przed Bogiem za zbawienie swych poddanych, prawowierność nauki kościelnej, poziom duchowieństwa i wiele innych spraw. Nie istniało coś takiego, jak rozdział Kościoła od państwa. Przez kolejnych kilka stuleci Kościół bardzo boleśnie odczuł brak rozdzielenia dwu porządków. Niektórzy cesarze sprzyjali heretykom (np. arianom czy monofizytom), a wówczas prawowierni chrześcijanie byli prześladowani przez państwo (choćby dzieje św. Atanazego z Aleksandrii). Bywało też tak, że pod prawowiernym biskupem dołki kopała dworska kamaryla i częstokroć prawowierny biskup, który naraził się wpływowym ludziom, był prześladowany przez władze ( św. Jan Chryzostom). A były chwile, gdy heretycy stanowili większość ! Co ciekawe, w późniejszych wiekach to samo miało miejsce na Zachodzie. Zachód wcale nie był pod tym względem lepszy. Według Euzebiusza, Basileus, jako Boży namiestnik na ziemi, stoi ponad prawem. Jest istotą sakralną, kimś jakby nie z tego świata. Nie zapominajmy, że Bizancjum graniczyło ze wschodnimi despotiami (jak choćby Persja) i nagromadziło się tam sporo wpływów wschodnich satrapii sakralnych (Egipt, Persja, Syria), gdzie władca był bóstwem albo namiestnikiem bóstwa na ziemi. Spójrzmy na wyobrażenia chrześcijańskich cesarzy na mozaikach – typ Chrystusa Pantokratora!

Antoine Ratnik
: Czy można powiedzieć, że Rosja (a wcześniej Moskwa) była (i jest?) cywilizacją sakralną?

Jan Przybył: Po chrystianizacji dawna Ruś pod wieloma względami przypominała cywilizację sakralną. Głównymi ośrodkami kultury i religii były klasztory. Rytm dnia, cykl roku – wszystko wyznaczały dni święte, wspomnienia świętych, okresy liturgiczne. Ideałem było życie mnisze. W XVII w. goszczący w Moskwie Grecy byli zdumieni pobożnością ludu, dla którego wzorcami byli „starcy”, czyli doświadczeni mnisi – nauczyciele duchowi. Do starców pielgrzymowano setki mil, podobnie jak miało to miejsce w okresie „Ojców Pustyni”. Weźmy imiona : Wiera, Nadieżda, Lubow – Wiara, Nadzieja, Miłość. Oczywiście, od czasów Iwana Groźnego, który uważał się za spadkobiercę Bizancjum, szala przechyliła się na korzyść świeckiego ośrodka władzy i władca starał się podporządkować sobie Cerkiew. Piotr Wielki praktycznie zniósł Patriarchat i ustanowił „Święty Synod” z urzędnikiem zwanym Oberprokuratorem na czele. Często bywał nim człowiek jak najdalszy od chrześcijaństwa. Piotr odebrał duchowieństwu prawo prowadzenia szkół i posprowadzał protestanckich nauczycieli. On i jego następcy zamykali cerkiewne drukarnie, prześladowali znanych ascetów, zamykali klasztory itp. Odrodzenie prawosławia w Rosji zaczęło się dopiero w XIX w klasztorach Optyńskich. Prawosławie było w Rosji religią państwową. Za jego porzucenie groziła konfiskata majątku, knuty i Sybir. Oczywiście, było to prawosławie oficjalne, formalne. Prawdziwa duchowość kwitła (i tak samo jest dziś) w klasztorach i wśród ludzi świeckich, będących pod wpływem „starców”. Hrabina Orłowa-Czesmieńska, będąc damą dworu, prowadziła tajne życie mniszki i wydała na Kościół kilkadziesiąt milionów rubli (dziś byłyby to setki milionów dolarów !) w złocie. To ona utrzymywała Cerkiew w krajach pod rządami muzułmańskimi. To ona dawała miliony na klasztory Atosu czy Ziemi świętej.

Antoine Ratnik: Czy greko-katolicy (unici) np. na Ukrainie są prawosławni?

Jan Przybył: Grekokatolicy nie są prawosławnymi. Co więcej, dla prawosławnych są schizmatykami i heretykami.

Antoine Ratnik: Wreszcie ostatnie pytanie naszej pierwszej części wywiadu. Czy nie sądzi Pan, że od utraty Afryki i części Azji na korzyść muzułmanόw Zachόd jest jakby oblężoną twierdzą? Jak potoczyłyby się losy świata, gdyby nie inwazje arabsko-muzułmańskie? Przecież jeszcze w XI w. Ziemię Świętą uważano za część Zachodu, a w Libanie mówiono po włosku…

Jan Przybył: Tak, Zachód przypomina dziś oblężoną twierdzę i to w dodatku taką, która szeroko otwiera bramy przed tymi, którzy chcą ją zniszczyć. Proszę zauważyć: w wyniku I wojny światowej upadły trzy chrześcijańskie mocarstwa, których władcy niejednokrotnie w przeszłości byli gwarantami supremacji chrześcijaństwa w Europie ! Komu tak bardzo zależało na upadku tych monarchii ? Głównie masonerii. Chrześcijaństwo nie dysponuje dziś odpowiednimi środkami, by powstrzymać rzeź swoich braci w wierze ! Co więcej, jakiekolwiek wystąpienia antyislamskie są dziś przez władze wielu krajów europejskich karane. Kto staje w obronie mordowanych i prześladowanych chrześcijan w krajach islamskich czy Indiach ? Dziś w Europie mamy wojujący islam i morze niegdysiejszych chrześcijan, którzy religię zastąpili rozrywką, a kult Boga kultem mamony, użycia i luzu.

Warto poruszyć kwestię przynależności Jerozolimy do Zachodu w wieku XI. Otóż idąc w roku 1099 na Jerozolimę, Krzyżowcy wyzwalali (tak : wyzwalali właśnie. Krucjaty były wojnami o wyzwolenie tych ziem, nie ich podbojem ! Chyba, że ktoś uznaje „zbójeckie prawo” i grabieżcę czyni właścicielem rzeczy zagrabionej, a chcącego ją odzyskać uważa za agresora) ziemie zagrabione chrześcijanom przez wojujący islam. Ziemie te przed podbojem należały do Bizancjum i Krzyżowcy w zamian za prawo przejścia przez ziemie bizantyjskie, statki do przeprawy, drewno na machiny oblężnicze, pomoc militarną oraz zapasy żywności, zobowiązali się oddać zdobyte ziemie cesarzowi bizantyjskiemu. Słowa oczywiście nie dotrzymali. Zdobyte tereny podzielili między siebie na jednostki feudalne i natychmiast uzyskali poparcie Rzymu, który „podarował” im nieswoje ziemie na tej samej zasadzie, jak Zagłoba podarował królowi szwedzkiemu Niderlandy. To samo Rzym zrobił z Sycylią, która również należała do Bizancjum. Kiedy jeszcze okupowali ją Arabowie, papież „podarował” ją Normanom, jeśli tylko ją sobie zdobędą, co zresztą zrobili. W ten sposób powstawała przepaść (tym razem polityczna) pomiędzy chrześcijańskim Wschodem a Zachodem. I wówczas, po powstaniu Królestwa Jerozolimskiego oraz jednostek feudalnych Antiochii czy Edessy, ziemie opanowane przez Krzyżowców zaczęto uważać za część Zachodu. Na zamku w Olesku (65 km. na północny-wschód od Lwowa) znajduje się ciekawy stół wykonany metodą intarsji, na blacie którego widnieje mapa, na której Jerozolima jest …centrum świata !

Antoine Ratnik
: Panie Doktorze, taka jest niestety smutna prawda i to, co Pan widzi z Polski potwierdza każdy mój dzień „tutaj”. W moim mieście, dziś , 28 lipca 2014, wszyscy muzułmanie są ubrani w piękne, tradycyjne stroje z okazji zakończenia Ramadanu – są piękni, dwudziestoletni, silni i zdrowi. Kobiety afrykańskie, ubrane w imponujące perkale, ozdobiły swoimi kolorowymi sukniami na ten jeden dzień brudne zazwyczaj i szare ulice mojego miasta.

Świadkowie Jehowy w białych koszulach i pod krawatami, z krótkimi włosami i dokładnie ogoleni proponowali przechodniom swe broszury.

W tym samym czasie niegdysiejsi chrześcijanie leżą na plaży w Maroku i nacierają się olejkiem do opalania, rozmawiając o notowaniach giełdowych. Zdradzili!

*

Antoine Ratnik: W pierwszej części naszej rozmowy poruszyliśmy zagadnienie Zachodu –oblężonej twierdzy. Najpierw najazdy barbarzyńcόw ( przykładowo: przed inwazją barbarzyńcόw Galia miała 5 mln. mieszkańcόw, a po najeździe już tylko 500 tys. ) pόźniej utrata przez chrześcijaństwo Wschodu i Afryki Pόłnocnej na rzecz muzułmanόw. Trzeba było budować od nowa i stale żyć w warunkach silnego zagrożenia. Jak wyglądała sytuacja w kraju, ktόry pozostał po Wschodzie ( wiem, że upraszczam), w Rosji? Mόwił Pan o reformach Piotra Wielkiego – prosiłbym o rozwinięcie tego tematu.

Jan Przybył: Jak już wspomniałem, z chwilą wstąpienia na tron Piotra Wielkiego, w Rosji zaczęły się nowe porządki. Car, w ramach „europeizacji” i „oświecania” Rosji, rozpoczął bezwzględną walkę z dawnoruską kulturą, w tym z tradycyjnym prawosławiem i jego wpływami. Jego politykę kontynuowali następcy. Na dworze brylowali Niemcy – protestanci; a sam car rychło został okrzyknięty przez lud Antychrystem. Mało kto wie, że słynne klasztory na Wyspach Sołowieckich, które miały służyć jako pustelnie dla podwiżników czyli mnichów praktykujących surową ascezę, zaczęły być wykorzystywane jako miejsca zsyłki dla nie dających się „zreformować” duchownych. Cerkwią nie zawiadywał już Patriarcha, lecz Oberprokurator Synodu, powoływany na urząd przez cara spośród ludzi świeckich. Idea „Świętej Rusi” była na każdym kroku ośmieszana, podobnie jak długowłose, brodate duchowieństwo, a zwłaszcza mnisi – asceci.

Początki odrodzenia nastąpiły dopiero pod koniec wieku XVIII, kiedy to z Atosu przybył Paisij Wieliczkowski, przywożąc ze sobą greckie pisma Ojców Kościoła poświęcone modlitwie i życiu ascetycznemu – Filokalię, którą przetłumaczył na starocerkiewnosłowiański. Odtąd Dobrotolubije stało się podstawową lekturą tych, którzy poszukiwali wskazówek do prowadzenia prawdziwie chrześcijańskiego życia. Odrodzenie prawosławia rosyjskiego rozpoczęło się na dobre w latach 20-tych XIX wieku w klasztorach optyńskich (Optina Pustyń, koło Kozielska), w tych samych, w których później (po wyrzuceniu mnichów, obrabowaniu i zdewastowaniu) NKWD trzymało polskich oficerów przed wywózką do Katynia i innych miejsc kaźni. Prawosławie rosyjskie ma swój bardzo charakterystyczny rys – jest silnie związane z ideą „Świętej Rusi”, co już jest rzeczą podejrzaną dla np. Greków, gdyż jest silnie związane z kulturą, językiem i – co najważniejsze – terytorium byłego Cesarstwa Rosyjskiego. Dla wielu nierosyjskich wyznawców prawosławia idea „Świętej Rusi” jest bluźnierstwem, ponieważ jest już Ziemia Święta i jedynie jej należy się ten tytuł.

Tym, który przez całe życie liczył na odrodzenie się Świętej Rusi po upadku komunizmu, był Aleksander Sołżenicyn; po powrocie do Rosji przeżył wielki zawód, a w Putinie postrzegał nowego Piotra Wielkiego. Poważnym problemem rosyjskiego prawosławia jest dotkliwy brak autorytetów duchowych. Bolszewicy przerwali dwuchsetletnią tradycję „starców”, których dziś pozostało tak niewielu, że ludzie podróżują tysiące kilometrów, by takowego spotkać. A była to kiedyś postać bardzo ważna. Wystarczy poczytać sobie, jak wielkie tłumy ciągnęły do takich ludzi ducha jak św. Serafin z Sarowa, starcy z Pustelni Optyńskiej czy św.Jan z Kronsztadtu. Bez rozmowy ze „starcem” nie podejmowano kiedyś żadnej ważnej decyzji życiowej, takiej jak na przykład decyzja o zamążpójściu, małżeństwie czy wybraniu stanu duchownego. Szczególnie w tym ostatnim przypadku, wizyta u starca była czymś wręcz koniecznym. Prozorliwyj stariec miał dar duchowego rozeznania i decydował o tym, czy ktoś nadaje się do stanu duchownego. Dziś, gdy starców jest mało, do seminariów duchownych i akademii teologicznych idą ludzie „nie rozeznani”, częstokroć kierując się wcale nie duchownymi intencjami. Stąd też sporo słychać tam narzekań na niski poziom moralny i duchowy ludzi, którzy powinni służyć przykładem wiernym…Po upadku Związku Sowieckiego działy się rzeczy niesamowite. Weźmy na przykład Ukrainę, którą znam: po powstaniu niepodległego państwa, bardzo szybko zabrano się za odbudowę obiektów sakralnych i budowę nowych. Wybudowano dziesiątki tysięcy cerkwi, ale….skąd od razu wziąć tylu duchownych do ich obsadzenia ? Cóż, zastosowano starą, komunistyczną zasadę: „Nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera” i potworzono przyspieszone, kilkumiesięczne kursy dla swiaszczenników. Znajomi opowiadali mi o byłych sekretarzach partii, Komsomołu czy dyrektorach kołchozów, którzy straciwszy dotychczasową „fuchę”, szli na kursy i zostawali „batiuszkami”…W tej sytuacji prawdziwie głęboką pobożność i prawdziwie głęboką duchowość – jak zwykle zresztą – można znaleźć w klasztorach i skitach (pustelniach)…

Dane mi było kilka razy spotkać starca i za każdym razem było to wydarzenie, które mnie zmieniało. Pamiętam jeden przypadek, jakiego w Polsce nie widziałem: podczas trwania liturgii w Ławrze Peczerskiej, do Soboru wszedł maleńki, mocno zgarbiony staruszek o lasce. Ludzie przyklękali przed nim, całując go w rękę, on zaś błogosławił ich. Z szeregu wiernych wyszedł potężnie zbudowany władyka(biskup) i też przyklęknął przed staruszkiem, prosząc go o błogosławieństwo. Ów staruszek wcale nie musiał mieć żadnych święceń: mógł być prostym mnichem ! Ale to z pewnością był starzec. Znam przypadki, że taki starzec tylko spojrzał na człowieka i powiedział mu, z jakim problemem ów człowiek do niego przychodzi…

Antoine Ratnik: Na Zachodzie taką rolę odgrywali niektόrzy duchowni, np .Św. Proboszcz z Ars czy Św. Ojciec Pio.Właśnie problemem wspόłczesnego katolicyzmu jest nieobecność mężόw bożych – a tymczasem według zgodnej opinii wielu mnichόw, np. Benedyktynόw Tradycji, wystarczyłoby dziś nawet tylko dwόch wielkich świętych, żeby Zachόd się odrodził. Brak wiekiej świętości jest dziś ogromną bolączką Zachodu. Są nadal święci, np. takim był François Brunet – chłopiec zmarły niedawno w wieku 19 lat, ale mężόw bożych dziś na Zachodzie nie ma.

Jeszcze pytanie z zakresu problematyki wyznaniowej. Jakie są głόwne rόżnice między prawosławiem a katolicyzmem?

Jan Przybył: Różnic pomiędzy rzymskim katolicyzmem a prawosławiem jest wiele, ale z najważniejszych ludzie nie zdają sobie sprawy. Kwestie takie, jak filioque, zwierzchnictwo papieża czy istnienie czyśćca, to jedynie czubek przysłowiowej góry lodowej. Przede wszystkim prawosławie za obowiązujące wszystkich chrześcijan uważa dogmaty i nauki ogłoszone na siedmiu Soborach Ekumenicznych, czyli tych, które miały miejsce w czasach, gdy Kościół stanowił jedność; więc nie uznaje tych dogmatów, które zostały uchwalone na Zachodzie w późniejszych wiekach. Nota bene, uchwała jednego ze Soborów Ekumenicznych głosiła, że nie będzie się już uchwalać nowych dogmatów…i została także zatwierdzona przez Zachód.

Błędem jest sądzić, że tak, jak teologia łacińska opiera się na Arystotelesie, tak wschodnia, prawosławna na Platonie. Rzecz w tym, że prawosławie bardzo podejrzliwie traktuje filozofię jako taką i obca jest mu drobiazgowa systematyzacja tak charakterystyczna dla teologii łacińskiej. Dla prawosławia źródłem teologii są Pismo święte, Tradycja Ojców Kościoła i doświadczenie wewnętrzne, którego prawdziwość badana jest właśnie przez pryzmat Biblii i Tradycji. Teologia łacińska dla prawosławia jest nie do przyjęcia z jednego, prostego powodu – prawosławie odrzuca filozoficzne narzędzia, jako wymysł człowieka i uważa, że błędem (co najmniej błędem !) są próby wnikania w świat Ducha za pomocą narzędzi wymyślonych przez człowieka, ponieważ takowe próby zawsze muszą skończyć się niepowodzeniem. Podobnie, jak w Kosmosie panują warunki, w których prawa rządzące rzeczywistością na Ziemi się nie sprawdzają, w Świecie Ducha też obowiązują inne prawa, które można jedynie poznawać Duchem. I teologia nie rodzi się w filozoficznej refleksji, lecz najgłębszym doświadczeniu wewnętrznym, czyli w „chodzeniu z Bogiem” i modlitwie.

Prawosławiu obce są ekstazy, wizje itp., tak charakterystyczne dla religijności Zachodu. Co więcej, częstokroć są one uważane za wytwór ludzkiej fantazji, niezdrowej egzaltacji, histerii czy wręcz diabelskich oszustw. Absolutnie niedopuszczalne są praktyki polegające na wyobrażaniu sobie czegokolwiek związanego z Bogiem, tak często polecane przez wielu zachodnich mistyków. Prawosławni podają przykłady wielu Ojców Kościoła, którzy na jakiekolwiek pojawianie się świętych, Matki Bożej czy Chrystusa reagowali pokorą (jestem biednym grzesznikiem i nie jestem godzien…) i zjawa znikała, częstokroć ujawniając przy tym diabelskie pochodzenie. Prawosławni Ojcowie bardzo są uczuleni na tego typu historie, uważając, że są one w większości próbami skuszenia pobożnego człowieka i zaszczepienia w nim duchowej pychy, która następnie prowadzi do upadku.

Antoine Ratnik: Zachόd też ma bardzo niechętny stosunek do ekstaz. Podręczniki życia duchowego każą odrzucić każde „zachwycenie”. Święci, ktόrym się to przydarzało mieli zawsze ogromne problemy. Spekulatywny, suchy charakter filozofii i teologii Zachodu wynika z niezwykle prostej przyczyny. Od samego początku Zachόd , ktόry jak już mόwilem musiał budować od podstaw po zagładzie cywilizacji antycznej – zmuszony był walczyć z immanentyzmem. Plotynizm i immanentyzm dosłownie zatruły wszelką filozofię. Nawet Św.Albert Wielki dał się początkowo nabrać na pewne pomysły gnostyckie. I stąd taki nacisk na to, że wiara pochodzi ex auditu i ze nihil est in intellectu quod non prius fuerit in sensu. Jeżeli zrezygnujemy z tych dwόch fundamentalnych zasad – cywilzacja zachodnia runie, gdyż gnoza jest ciągłym zagrożeniem. Nie prόbujemy wkraczać w sferę Ducha, tylko chcemy uniknąć immanentyzmu witalnego. Sobόr Watykański Drugi i wcześniej modernizm, teologia Karola Wojtyły etc. to właśnie nawrόt immanentyzmu. Francuski historyk filozofii i apologeta Etienne Couvert twierdzi, że cała myśl nowożytna jest gnostycka i wskazuje jako na źrόdło na Plotyna i wcześniej na szkołę aleksandryjsą. Rozwijaliśmy się w innych warunkach niż Wschόd, groziły nam odmienne niebezpieczeństwa i stąd rόżnice w ujęciu zagadnień filozoficznych.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Antoine Ratnik

Źródło: RADICI

matkabozaII

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

  • 30 maja 2015 -- Adam Mickiewicz: Kulisy upadku Konstantynopola
    Cesarz grecki usłyszawszy o zgonie króla polskiego (w bitwie pod Warną, 1444), rzekł do swoich dworzan, że już widzi Turków w Konstantynopolu. Skutki jej dały się także dotkliwie o...
  • 21 kwietnia 2015 -- Prof. Feliks Koneczny: Polska między Wschodem a Zachodem
    Wygląda to może na banalność, żeby mówić na temat "Polski między Wschodem a Zachodem". Któż nie wie, że Polska położona jest tak nie tylko geograficznie, lecz zarazem duchowo: reli...
  • 6 sierpnia 2014 -- Św. Ojciec Pio: Ad maiorem Dei gloriam. Wskazówki duchowe
    W ogóle nie filozofujcie na temat waszych wad i nie powtarzajcie ich, ale idźcie naprzód odważnie. Nie! Bóg nie umiałby was potępić, jeśli wy - by Go nie utracić - będziecie trwać ...
  • 30 kwietnia 2017 -- Wielkość Świętego Michała Archanioła
    Swojej duchowej córce, Linie Fiorellini, ojciec Pio napisał: "Niech święty Michał cię wspomaga i broni przed piekielnym wrogiem". To zdanie stało się impulsem do przywrócenia świat...
  • 13 lipca 2016 -- Św. Ojciec Pio: Bóg jest z nami – pięć rad dla każdego
    Nie trzeba wiele, aby wieść życie naprawdę pobożne. Wystarczy wyakcentować w życiu duchowym pewne zasady i wprowadzić je w czyn. Pierwsza rada – to zdanie św. Pawła Apostoła: Bóg...