WT: Unia Europejska utrwali naszą peryferyjność – NIE dla eurokołchozu

W ostatnim czasie w mainstreamowych mediach pojawia się coraz więcej krytycznych głosów wobec dominujących narracji w zasadniczych sprawach. Rzeczywistość realnego kapitalizmu i globalizacji, bilans integracji z Unią Europejską, analizy wielu naukowców mogą i powinni wykorzystywać, przynajmniej częściowo, nacjonaliści. „Dziennik Gazeta Prawna” opublikował wywiad z prof. Leonem Podkaminerem, ekonomistą, który od 20 lat pracuje w Wiedeńskim Instytucie Międzynarodowych Porównań Gospodarczych (WIIW) i specjalizuje się w krytycznych analizach polityki makroekonomicznej Unii Europejskiej. Tytuł jest znamienny: „Porzućmy nadzieję na dogonienie Zachodu. Unia utrwali naszą peryferyjność”. To nie słowa, jak uwielbiają stygmatyzować establishmentowi klakierzy, „oszołoma, zacofańca, etc.”, ale człowieka, który zawodowo zajmuje się obserwacją i analizą procesów gospodarczych oraz ich skutków dla obywateli.

Prof. Podkaminer wśród korzyści z integracji wymienia przede wszystkim wzrost produktywności, modernizację technologiczną oraz napływ funduszy strukturalnych, pomijając jednak milczeniem, iż wkład Polski to nie tylko składka członkowska, ale także wymierne korzyści, jakie kraje Europy Zachodniej odnosiły w rezultacie otwierania gospodarki III RP na nierówną konkurencję od początku lat 90-tych. Lista strat wymienionych przez profesora jest już dłuższa i obejmuje: permanentnie wysokie bezrobocie, migrację młodych, wzrost nierówności społecznych, pogłębienie przepaści pomiędzy „zwycięzcami” i „przegranymi” transformacji, spadek jakości i dostępności wielu usług publicznych (niejednokrotnie nawet w porównaniu z czasami PRL-u), negatywny bilans handlowy, wyciekanie sporej części dochodu narodowego za granicę.

Odpowiadając na reżimową propagandę o „10 latach świetlnych”, naukowiec konkluduje, iż faktycznie bazując na doświadczeniach historycznych, mamy przykłady krajów, które przez pierwszych 5, 10 albo 15 lat po wejściu w eksperyment integracji prosperowały świetnie, albo tak się wszystkim wydawało. Wymienia tu przede wszystkim Grecję i Portugalię, choć warto byłoby także wspomnieć o Hiszpanii, gdzie bezrobocie obecnie wynosi ok. 25% (wśród młodych przekracza 55%), a gospodarka od kilku lat nie może wyjść z kryzysu. Słusznie również przywołuje przykład Słowenii, stawianej swego czasu za wzór do naśladowania. Kraj ten w 2007 roku jako pierwszy z 10-ciu nowych członków UE przystąpił do unii walutowej, by później wpaść w najgorszą od momentu uzyskania niepodległości recesję oraz zmierzyć się z galopującym wzrostem długu publicznego w relacji do PKB. „Kraje peryferyjne i zacofane zawsze w pierwszym zetknięciu z nowymi bodźcami idą odważnie do przodu. Ale potem dochodzą do ściany. To widać nie tylko na przykładzie południa czy wschodu Europy. Podobnie było z NRD. Tuż po zjednoczeniu Niemiec wydawało się, że wschodnie landy zaraz doszlusują do reszty. Ale one zatrzymały się na poziomie 60 proc. zachodniego poziomu PKB. I teraz się wręcz cofają.”

W kwestii ewentualnego przyjęcia wspólnej waluty, ekonomista daje krótką radę: „Jak najdalej od euro. Korzystajmy z tego ostatniego wentylu bezpieczeństwa, który nam daje jeszcze oddychać. Strefa euro jest obszarem stagnacji. Jeśli popatrzeć na tempo wzrostu w krajach, które dziś ją tworzą, to wychodzą z tego takie schodki w dół, które zatrzymały się w ostatniej dekadzie na poziomie tuż powyżej zera. Wychodzi więc na to, że im więcej takiej integracji walutowej, tym gorzej z gospodarką„. W temacie członkostwa w UE nie można pominąć także zagadnienia napływu obcego kapitału, który korzysta ze swobód określanych przez politykę wspólnego rynku:

Jeżeli zacznie on napływać poza kontrolą, to możemy mieć pewność, że ulokuje się w takich branżach, jak bankowość, ubezpieczenia albo nieruchomości. Czyli tam, gdzie są największe zyski do wzięcia. I tak się stało w Polsce. Nie można przy tym zapominać, że to też jest rozdział naszej eurointegracji. Podobnie jak wszystkie negatywne konsekwencje niekontrolowanego napływu inwestycji zagranicznych, które do dziś mają swoje konsekwencje dla polskiej gospodarki. Czyli wielki odpływ zysków obserwowany we wszystkich krajach nowej Unii. Bo musimy pamiętać, że spora część polskiego PKB odpływa z kraju poprzez zagraniczne firmy. W żaden sposób nie dokładając się do dochodu narodowego. Czyli mówiąc wprost, do tego, co krajowi rezydenci mają z całego tego wzrostu. Do tego dochodzi negatywna presja związana z nadzieją utrzymania zagranicznych inwestycji oraz przyciągnięcia nowych. Zagraniczny kapitał o tym wie i umiejętnie lobbuje w celu zapewnienia sobie jak największych przywilejów. Zwykle na zasadzie szantażu: jak nie dostanę taniej siły roboczej i ulg podatkowych, to się stąd zabieram. Władze się w końcu uginają, za co zazwyczaj płaci rodzimy producent. Pod warunkiem że już wcześniej uprzywilejowany zagraniczny kapitał nie zajął jego rynków. Drugim kosztem jest osłabienie popytu wewnętrznego poprzez utrzymywanie niskich płac. Tak, mówiąc w skrócie, utrwala się peryferyjna pozycja takich gospodarek jak nasza, polska. I to też są konsekwencje polskiego członkostwa w Unii Europejskiej, o których zapominać nie wolno„.

W wywiadzie naturalnie skoncentrowano się na bilansie ekonomicznym, pomijając takie aspekty bilansu członkostwa w UE jak masowa emigracja Polaków. Naturalnie trudno wymagać od osób pozostających bez pracy lub pracujących za urągające godności wynagrodzenia, aby w imię fałszywie rozumianego „patriotyzmu” zostały w III RP, ale nie można pominąć konsekwencji społecznych (rozpad wielu rodzin, zjawisko „eurosierot” etc.), demograficznych (wyludnienie się całych obszarów) oraz gospodarczych (brak wpływów z podatków; pogłębiająca się „dziura” w systemie emerytalnym etc.). Informowaliśmy o tym TUTAJ. Czy możemy dostrzec u rządzących krytyczną refleksję poświęconą tym zagadnieniom? Nie, demoliberalni zarządcy III RP, tej, używając słów jednego z przedstawicieli niemieckiej Rewolucji Konserwatywnej, „pseudopaństwowości rządzonej przez politycznych bankrutów i impotentów”, cieszą się z „mobilności Polaków”. Reżimowi propagandyści wolą na ten temat milczeć, gdyż tak naprawdę zjawisko zarobkowej emigracji uwalnia ich od konieczności stawienia czoła strukturalnym problemom demoliberalnego tworu zwanego szumnie przez nich samych „wolną Polską”. Fiskalizm, biurokratyzm, korupcja, wyprzedaż majątku narodowego, brak polityki gospodarczej, serwilizm i uzależnienie od obcych ośrodków decyzyjnych, to przyczyny masowego bezrobocia i nędzy wśród Polaków. Normalne państwo nie ma zapewniać „raju na ziemi”, gdyż jest to niewykonalne. Normalne państwo ma stwarzać warunki do tego, aby Polacy – jako naród i jako jednostki -  mieli szansę na rozwój we wszystkich aspektach – nie tylko materialnym, ale także kulturowym, duchowym. Tak widzieli rolę państwa nasi poprzednicy, gdy pisali o idei Wielkiej Polski. III RP w żadnym aspekcie nie spełnia kryteriów zdrowego państwa, to raczej quasipaństwo, protektorat obcych mocarstw, coś na kształt przedwojennej Republiki Weimarskiej, którą Ernst Niekisch określał jako „zwierzę ofiarne pochylające pokornie kark pod krwiożerczym spojrzeniem prześladowcy”.

Odnowione zabytki, wybudowane (i nierentowne) stadiony (z których korzysta garstka), autostrady, kolorowe krajobrazy, tak wygląda podsumowanie 10 lat w UE według establishmentu. Za to wszystko jednak zapłacili Polacy, a rzetelny audyt finansów publicznych oraz bilans zysków i strat wynikających z obecności w eurokołchozie szybko obnażyłby reżimową propagandę. Na pewno w dwóch aspektach wzrost jest niepodważalny i permanentny – liczby urzędników oraz marnotrawstwa pieniędzy podatników. Na koniec małe zestawienie wskaźników wzrostu przed wstąpieniem i po wstąpieniu do UE (dane GUS za „Uważam Rze”).

1. Średnie wynagrodzenie po uwzględnieniu inflacji

1995-2004:  +56%

2004-2013: +18%

2. Wzrost PKB

1995-2004: +46,2%

2004-2013: +38,8%

3. Wartość handlu zagranicznego

1995-2004: +130% (eksport +112%)

2004-2013: +58% (eksport +63%)

Dodajmy do zestawień statystyki długu publicznego, koszty absurdalnych regulacji, wzrostu podatków, pakiet klimatyczny, a otrzymamy realny obraz rzeczywistości, dziś skrywany za obrazkami uśmiechniętych biurokratów i możliwością podróżowania bez paszportu. Byłoby nierzetelnością pisać, iż nie ma żadnych korzyści członkostwa w UE. Naturalnie są, będące owocem wyrzeczeń oraz pracy i przedsiębiorczości Polaków, bo to oni są dostarczycielami środków finansowych (podatków). Według oficjalnych informacji Ministerstwa Spraw Zagranicznych korzyści z obecności w UE zwiększają PKB o, uwaga, zawrotne 0,7% rocznie. W tym samym czasie drenaż przez zagraniczne koncerny i spekulantów naszego kraju z kapitału powoduje straty roczne na poziomie 5% PKB…Eurofilom wypada na koniec przypomnieć, iż dobrobyt bierze się z pracy, a nie dotacji. Nacjonaliści nie są przeciwnikami Europy, nacjonaliści są przeciwnikami UE. Z pewnością należy na nowo przemyśleć ideę współpracy oraz jedności europejskiej w obliczu wyzwań XXI wieku. To wszystko jednak po ostatecznym upadku Unii Europejskiej.

Wojciech Trojanowski

Przedruk całości lub części wyłącznie po uzyskaniu zgody redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

antyUE

Wszelkie cytaty prof. Podkaminera za: forsal.pl

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

  • 21 lipca 2016 -- Emigracja młodych: Polska traci, Zachód zyskuje
    Nawet środowiska międzynarodowej finansjery i globalistów potwierdzają to, o czym piszemy od lat. Pamiętamy zachwyty prawicowych i lewicowych idiotów nad "mobilnością" Polaków po "...
  • 10 maja 2014 -- AMDG: Europa gnije
    Miesiąc maj bieżącego roku, choć formalnie dopiero się rozpoczął to i tak z pewnością zapisze się w naszej pamięci jako miesiąc w całości przesiąknięty unijną propagandą, która wyl...
  • 18 maja 2015 -- Radykalna zmiana: „Musimy przezwyciężyć nasz neokolonialny status”
    Wybory - festiwal populistycznych haseł i brak strategicznego i długofalowego myślenia o przyszłości Polski i Polaków. Obecna państwowość spełnia wszystkie warunki typowej neokolon...
  • 6 września 2014 -- „Unia Europejska to straszne dziadostwo”
    Coraz więcej środowisk nie patrzy już bezkrytycznie na Unię Europejską. To oczywiście cieszy. Prezentujemy komentarz redaktora naczelnego "Nowego Obywatela", który jest potwierdzen...
  • 22 marca 2013 -- Za przyjęcie euro zapłacimy częścią naszych rezerw walutowych
    "Przy założeniu przystąpienia Polski do strefy euro przy niezmienionych parametrach, na podstawie których wyznaczana jest wysokość rezerw przekazywanych do Europejskiego Banku Cent...
Subscribe to Comments RSS Feed in this post

20 Komentarzy

  1. Czy Unia Europejska upadnie, w latach 2008-2010 wierzyłem w taką możliwość, bo pojawił się kryzys, ale UE cały czas trwa, mimo że sytuacja w Grecji czy Hiszpanii jest nieciekawa, a problemy w Strefie Euro tak naprawdę nie minęły, mimo Kryzysu i Problemów, UE się rozszerzyła a Strefa Euro także się rozszerzyła, więcej chcą do Unii wcisnąć Ukrainę, mimo że ten Kraj stoi na przepaści upadku, widać coraz większy Centralizm i Fiskalizm, a absurdy jak były tak są, kiedy UE upadnie, ale tak szczerze. Moim zdaniem, kiedy Europejczycy stwierdzą że jest to twór szkodliwy i nie potrzebny.!!!

  2. @Nacjonalista
    Też mi się wydawało, że UE może upaść. Teraz wiem, że to niemożliwe. Nawet ci głupcy, którzy chcą UE reformować (KNP, RN) nie mają na to szans, chyba że ich mocodawcy dopuszczą ich do głosu. :)
    Jedyną siłą, która może pokonać UE jest nacjonalizm. Niestety jest nas na razie za mało. To jest też efekt ogłupiania ludzi przez takie partie jak RN, a nawet PiS…

  3. III Rzesza miała istnieć 1000 lat. Przetrwała ledwie 12. Cierpliwości…

  4. To proste, Unia nie upadnie, bo wbrew propagandzie rozwój gospodarczy nie jest tak naprawdę jej celem. Unia jest projektem politycznym i choćby fakty ekonomiczne podważały sens jej istnienia, to tym gorzej dla tych faktów.

  5. @TB

    To prawda ale UE to całkowicie inny podmiot, całkowicie inna sprawa, łączenie się dwóch kolosów USA i UE znaczy, że jesteśmy prawie na finiszu, wystarczy zniszczyć Syrię, i czekamy na zamontowanie, ataku na Iran, a później wprowadzenie rządu światowego, Euro-Sceptycy nie wiele zmienią, a jak zmienią to przecież Unia zacznie lepiej funkcjonować, przez co ludzie utracą zapał do zmian, no bo już jest dobrze, prawda?.

    Rewolucja Myślenia to podstawa, całkowicie zmieniony obraz postrzegania świata u zwykłego człowieka, to nasz cel, bo bez tego nie zmienimy nic.

    Świat się zmienia, strasznie przyspiesza, rozwój technologii całkowicie zmieni nasze życie, tylko czy na lepsze, nie do końca, postęp wykorzysta ludzi by ich przekupić.

    NWO nie zostanie wprowadzone, zwykłymi tradycyjnymi metodami, lecz: (Perswazją, Ogłupieniem, Przekupieniem, Oświeceniem).

    http://en.wikipedia.org/wiki/Transhumanism

    http://www.youtube.com/watch?v=RGdaHHHHWoA

    Za 10 lat, no może 20 lat człowiek może wyglądać jak Robot, nie mówiąc już o zmianie DNA danego człowieka, wtedy już będzie można zrobić z człowiekiem, dosłownie: WSZYSTKO!!!

    Jakikolwiek Opór wtedy straci sens, walka z Dronami, Robotami, Cyborgami, czy działkami laserowymi, będzie wtedy dla zwykłego człowieka prawie nie możliwa.

    NWO przy takim stopniu technologii, nie będzie się musiał, o nic za bardzo obawiać.

  6. Śmiem wątpić żeby przy istniejących „wartościach” Unia przetrwała. Bo jak może istnieć zjednoczona Europa na której korzystają jedni(głównie Niemcy), drudzy tracą(kraje tzw. nowej unii) i stają się tanią siłą roboczą(bo jakoś doktorantów i profesorów z Polski państwa Europy zachodniej nie potrzebują). Poza tym to bardzo ciekawe, że Niemcy i Francja mogą dofinansowywać sektory gospodarki z ważnego punktu widzenia, a Polacy nie(patrz stocznie). Mówiąc wprost jesteśmy czyścicielami kibli, a nie żadnymi „Europejczykami”. Jeśli uniosceptycy i unioentuzjaści to sobie uświadomią tym lepiej. Teorie spiskowe traktuję raczej z przymrużeniem oka. Same zaś idee o tworzeniu cyborgów- „roboludzi” należą do pomysłów eurolewactwa pokroju Alberta Negriego. Nie brałbym ich na poważnie.

  7. @TB

    Też na większość teorii spiskowych patrzę z przymrużeniem oka, ale postęp technologiczny czy zabawy w człowieka-boga, są faktem, taka ludzka natura.

    Trans humanizm to w większości fantastyka, ale z obecnym i możliwym postępem, powoli to się staje fakt, w porównaniu do prawdziwych teorii spiskowych które realnie istnieją tylko na pograniczu fantastyki jak: istnienie UFO czy ATLANTYDY.

  8. Jeszcze trochę danych o gospodarce przed i po anschlussie:
    https://www.youtube.com/watch?v=oCUq2ypl7Sk
    A teraz dla kontrastu specjalne (z okazji 10 lat w UE) wydanie „Wiadomości” z 1 maja w TVP1 o 19:30 (kilkumilionowa oglądalność)
    http://wiadomosci.tvp.pl/14758033/01052014-1930
    Tradycja zobowiązuje:
    https://www.youtube.com/watch?v=CelvRx-sCpw

  9. I tak zawsze ględzą, że lekarstwem na bolączki Unii jest więcej Unii. Strefa Euro drży w posadach, więc my mamy do niej co prędzej wstąpić.
    (I przy okazji będziemy wtedy „bezpieczniejsi” jak to powiedział Tusk przy okazji początku putinady).

    Kiedyś myślałem, że tylko płatna bandyterka, ale to chyba jest jednak jakaś nowa religia.

  10. Przepraszam za wtręt, ale używanie przez niektórych przeciwników UE argumentów z arsenału pod nazwą „czipy, reptilianie, Żyd w każdej lodówce etc.” to spełnienie snów rządzącego establishmentu. Podziwiam osoby, które odwiedzają stronki, gdzie każdy wpis ma w tle Żyda, Żydami są papieże, 99% hierarchii Kościoła, Żydzi kierują UE, Żydzi (pesjoniści, hasbra bla bla etc.) odpowiadają za brzydką pogodę…. Już pomijam wyalienowanych zamorskich szurów, którzy je tworzą. Ci to pewnie potknęliby się o potrzebującego rodaka, wiadomo Żydzi ważniejsi. Krytykować UE należy z pozycji politycznych (suwerenność etc.) i społeczno-ekonomicznych, a nie tych z pogranicza psychiatrii.

  11. Wiecie, co? Dajmy sobie spokój z integracjami, nie ma to większego sensu – naszym celem jest przejęcie władzy, zmiana i ewentualna siłowa nacjonalizacja przedsiębiorstw medialnych i produkcyjnych w rękach zagranicznego kapitału, odtworzenie ośrodka koordynacji gospodarki, coś jak Centralny Planista albo PKPG. Planiści PRL nie byli takimi półgłówkami, mimo działań ideologicznych – wystarczy poczytać, jak odbudowywano gospodarkę od 1947 roku – rozmiar tych inwestycji był duży. Na początku sparcelowano ziemię po wielkich majątkach ziemskich w niecały rok (II RP borykała się z tym przez 20 lat!) odbudowywano przemysł wydobywczy i zmechanizowano rolnictwo, później zwiększano produkcję RTV i AGD, jeszcze w latach 70 – tych. I coś jeszcze – wszystko osiągnęliśmy stopniowo sami, bez żadnych pieprzonych dotacji. Przypomnę, że własność prywatna była traktowana niechętnie, ale mimo tego po 56 roku można było (za łapówką) założyć zakład pracy, co mówił zresztą Kieżun.

    http://ciborowski.host247.pl/prl.htm

  12. Polecam poczytać, obok Ciborowskiego:

    https://prawda2.info/viewtopic.php?t=18300

    @Aguirre

    „Więcej integracji” to z reguły, poza naszym systemem politycznym mówi nie kto inny, jak Fundacja Batorego i Otwarta RP, należące do człowieka, którego globalistyczne reformy gospodarcze, pierwotnie przygotowywane dla ZSRR, paradoksalnie przybliżyły Polskę do Unii. Hasła te pojawiają się podczas „europejskich forum nowych idei”, organizowanych co lipiec w Gdyni. Nie widzę, żeby NOP zajmowało się oprotestowywaniem EFNI, ale dobrze, że chcecie delegalizacji tych organizacji.

  13. Gdybyśmy mieli przyjąć Plan Marshalla, to mielibyśmy to samo, co teraz – warunkiem było bowiem zachowanie wolnorynkowego bezhołowia, które utrwaliłoby rolniczy charakter gospodarki, który planiści zaczęli zmieniać rękami robotników.

  14. Pojawienie się Solidarności w 1979 roku miało związek ze stagflacją w Stanach Zjednoczonych. Wówczas władze musiały podwyższyć obsługę długu, co wywołało niepokoje. Być może to CIA stało za tym ruchem, w którego tle działało na szczęście NOP, a bodajże od 1981 roku Stasi i BND (Honecker chciał zagarnąć Szczecin i może coś jeszcze).

  15. Ale należy pamiętać, że stosunek import/eksport był lepszy niż obecnie, a polityka mieszkaniowa PRL dawała wymierne rezultaty.

  16. Jako uzupełnienie świetnego tekstu, kolejne zestawienie:

    Dług publiczny Polski 2004 -2014
    - 431 mld zł w 2004 r.
    – oficjalnie na koniec 2013 r. – 880 mld zł, w rzeczywistości ok. 1 bilion zł
    - oznacza to wzrost o 132%

    Składki do UE w latach 2004-do kwiecień 2014 – 130,1 mld zł + składki do EBC i EBI – 2,5 mld euro + 6,27 mld euro na ratowanie Grecji + wielomilionowe kary finansowe za nieprzestrzeganie unijnego prawa

    Oficjalnie wysokość dotacji z UE ok. 100 mld euro (ale nie wiadomo, ile z tego zostało wykorzystane, można przyjąć, że co najmniej 90%)
    – w latach 2004-06 – 10 mld euro
    – w latach 2007-13 – 91 mld euro

    Koszty biurokracji to ok. 35 mld zł rocznie, czyli 350 mld zł w 10 lat, ale wg budżetów wydatki na administrację publiczną (bez samorządów i jednostek jak ZUS czy NFZ) wyniosły w 2003 r. – 6,3 mld zł, podczas gdy w 2013 r. – 12 mld zł, a w 2014 r. – 12,4 mld zł.

    Koszt biurokracji (całkowity koszt, a nie wynikający tylko z dotacji) ponoszony przez polskich przedsiębiorców to ok. 77 mld zł rocznie, czyli 770 mld zł w 10 lat. Same regulacje unijne kosztują polskich przedsiębiorców ok. 20 mld zł rocznie, czyli 200 mld zł w 10 lat.

    Po stronie kosztów są jeszcze: współfinansowanie (po stronie budżetu i beneficjentów) i prefinansowanie dotacji, obsługa kredytów przy dotacjach, przygotowywanie wniosków o dotacje (także tych odrzuconych).

    Opr. Tomasz Cukiernik

    Źródło: korwin-mikke.pl

    Narodowo-radykalne pozdrowienia dla idiotów „narodowców”, którzy chcą kolejnego komisarza lub wierzą w „reformowanie” UE. Precz z eurokołchozem!

  17. 12-14 lat temu mówiłem, aby iść drogą samodzielności i niepodległości, jak Szwajcaria, bo inaczej zostaniemy wydymani i zniszczeni. Nikt nie słuchał, co więcej, oszołomy w Polsce dalej wierzą w te bajki, do czasu….

  18. Tylko wolna i niepodległa Polska da nam żyć i mieszkać, czuć się u siebie. Ale żeby to się stało, trzeba Matkę wskrzesić. Sama nie wstanie z grobu. Bierzmy przykład z walki o II RP

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*