Tarek Alkafri: Perspektywy rewolucji egipskiej

Egipt wciąż przeżywa podział po wojskowym zamachu stanu, który miał miejsce 3 lipca, a w którym obalono rząd Bractwa Muzułmańskiego z jego prezydentem Muhammadem Mursim i przyjęto kanclerza Adliego Mansura na szefa sądu konstytucyjnego. Jego głównym zadaniem ma być zebranie komisji w celu ustanowienia nowej konstytucji, a na jej podstawie mają zostać rozpisane nowe wybory prezydenckie, w których prawo udziału przypadnie również Bractwu.

Miliony Egipcjan cieszą się z obalenia Mursiego i jego ekipy z Bractwa, twierdząc, że nie dotrzymali oni swych obietnic, a ponadto nie osiągnęli żadnych sukcesów; kraj cofał się coraz bardziej. Jednak są też miliony, które przeżywają szok, wśród nich zwolennicy Bractwa i ruchu islamskiego w szczególności.

Generalnie rzecz biorąc, duża chmura przechodzi nad Egiptem i nad całym Bliskim Wschodem. Na każdym kroku czyhają niespodzianki, dlatego lepiej poczekać, aż wszystko się rozjaśni i będzie wyraźne. Nie można w obecnej atmosferze jasno prognozować i snuć teorii spiskowych, które mogą jeszcze bardziej zepchnąć Egipt w kierunku wojny domowej. Można natomiast na razie powiedzieć, że zagrożenie ze strony radykalnego ruchu islamskiego z prezydentem Mursim na czele zostało odsunięte tylko tymczasowo. Na skrzyżowaniu Raba’a al-Adawiya wciąż przebrzmiewa agresywny język dżihadu, co czyni Egipt wciąż zagrożonym totalnym chaosem.

Siły wojskowe aresztowały Mursiego wraz z naczelnymi głowami jego rządu i działaczami należącymi do radykalnych ugrupowań islamskich, jednocześnie przygotowując oskarżenia w ramach przygotowań do procesu sądowego; jednak te działania nie mogą pozostać bez reakcji zwolenników Mursiego, ponieważ nie mamy do czynienia z takim samym zamachem stanu, jaki był wcześniej za Mubaraka, kiedy cały naród, z każdej opcji politycznej i każdego wyznania religijnego, zjednoczył się w jednym celu: „Mubarak musi odejść”. Bractwo posiada zwolenników i duże wpływy, wykorzystuje pretekst religijny w całym Egipcie, w szczególności w głębi kraju, na obszarach wiejskich. Innymi słowy, powstańcy i rewolucjoniści z placów Tahrir i Ittehadiya w Kairze, czy Sidi Jaber w Aleksandrii są z klasy średniej społeczeństwa. Zaś 40 milionów Egipcjan, podzielonych lecz milczących, żyjących na granicy ubóstwa, którzy nie wiedzą nic o „Facebooku”, „Twitterze”, czy nawet nigdy nie używali internetu, zamieszkuje obszary wiejskie i mogą być bombą zegarową, wykorzystaną przez ruch islamski.

Istnieją obecnie dwie narracje rewolucji egipskiej:

Pierwsza mówi, że rewolucja odrodziła się na nowo i poprawiła swój wizerunek, osiągając nowy rozmach dzięki ruchowi „Tamarrud” i wychowankom Nasera z wojska egipskiego, którzy wspólnie narysowali drogę dla nowego Egiptu, dla tego co pragnie Egipt, idąc za poprzednią rewolucją „25 stycznia”. Zwolennikami tej narracji są wszystkie ruchy i opcje polityczne, od najdalszej prawicy, po najradykalniejszą lewicę, mijając środek i wszystkie odłamy każdej religii.

Druga natomiast stwierdza, że rewolucja została przerwana i zniszczona, ponieważ jej celem miała być demokracja, a skończyła się na zamachu stanu, w którym zgwałcono demokrację, aresztując pełnoprawnego prezydenta. Zwolennikami tego opisu są Bractwo i ruchy islamskie, np. Partia Wolności i Sprawiedliwości Mursiego.

Ironią rewolucji 30 czerwca jest to, że nawet liberałowie, którzy krzyczeli „precz z rządem wojskowym”, „precz z państwem policyjnym”, pierwsi przyjęli entuzjastycznie reakcję generała Al-Sisi i poparli ową interwencję, nie podając konkretnego uzasadnienia tego zamachu, a nawet nie pozwalając go tak nazwać.

Nie będzie zaskoczeniem, gdy Bractwo zacznie głosić, że za ich rządów panowała wolność, gdyż żadna telewizja w czasie ich reżimu nie została zamknięta; nawet te, które atakowały ich w dzień i nocy. Tymczasem jednym z pierwszych kroków wojska było zamknięcie aż sześciu stacji telewizyjnych, które opowiedziały się za Bractwem, ponadto wygonienie Al-Jazeery z kolejnego kraju arabskiego.

Jeżeli przeciwnicy Bractwa Muzułmańskiego nie pozwalali prezydentowi Mursiemu złapać oddechu przez ciągłe protesty i manifestacje, to jego zwolennicy mogą teraz robić to samo, w końcu co mają do stracenia. Władza jest stracona, prezydent i liderzy duchowni siedzą w areszcie; gorzej byłoby, gdyby posunęli się do agresji i przemocy, a o tym, że są do tego zdolni świadczy każde ich następne zebranie, gdzie wprost nawołuje się do „świętego dżihadu”. Ponadto, nowa fatwa al-Karadawiego, imama mudżahedinów, wydaje nakaz przywrócenia Mursiego na stanowisko prezydenta.

Projekt Bractwa w Egipcie został pokonany, a powodem tej porażki były czynniki wewnętrzne, jak nieracjonalne myślenie i błędne decyzje oraz zewnętrzne, jak interwencja wojskowa i ciągłe protesty zirytowanego narodu.

Bractwo popełniło wielkie błędy, zwłaszcza wykorzystując udzielony przez Egipcjan kredyt zaufania do wprowadzania autokracji, nie współgrając z innymi opcjami i odrzucając ich uwagi, jak również zderzając się z instytucjami państwowymi, takimi jak sądownictwo. Nie rozszerzono także kręgu uczestnictwa w procesach decyzyjnych.

Weźmy na przykład inicjatywę prezydenta Mursiego. Na kilka minut przed upływem terminu wojskowego ultimatum, nawoływał do utworzenia rządu jedności narodowej, jak również powołania komisji eksperckiej ds. zmiany Konstytucji. I tu od razu pytanie: dlaczego nie podjął się tej inicjatywy na przykład sześć miesięcy temu? Dlaczego wydaje takie deklaracje, a potem ich żałuje, jak sam się przyznał w wywiadzie dla jednej z gazet?

Co ważniejsze, dr. Mursi zaproponował inicjatywę rozwiązania konfliktu syryjskiego z udziałem Iranu, Turcji i Arabii Saudyjskiej wtedy, kiedy był u szczytu swej potęgi i popul;arności. Później zdecydował się powiększyć udział do ośmiu uczestników, dodając przedstawiciela z Damaszku, drugiego z opozycji rezydującej w Stambule oraz reprezentantów Ligii Arabskiej i Organizacji Konferencji Islamskiej, a następnie zaskoczył wszystkich ogłaszając dżihad w Syrii i zerwanie stosunków z Damaszkiem. Tymczasem flaga Izraela nadal wisiała (i wisi) w Kairze, pod nadzorem Bractwa, a Mursi zwracał się do Szymona Peresa „mój bliski przyjacielu” (???).

Egipt podzielony jest na islamistów i niewiernych według Bractwa, na Bractwo i opozycję według liberałów. Ów podział niszczy Egipt, ludzie zaczynają tęsknić za Mubarakiem. Kraj jest w potrzebie nowego Nasera, który zjednoczy naród pod jedną flagą i w jednym celu: zbudować silny Egipt, taki jaki był przez całą swoją historię.

Tarek Alkafri

Korekta: Nacjonalista.pl

Autor to współpracownik Portalu Nacjonalista.pl. Urodził się w Libii, od strony ojca jest Palestyńczykiem. Większość życia spędził w Damaszku, w palestyńskiej dzielnicy uchodźców Al-Jarmuk. Deklaruje się jako arabski nacjonalista, sympatyzuje także z polskim i europejskim nacjonalizmem.

Revolution

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

  • 3 lipca 2013 -- Egipt: Rewolucja korekcyjna?
    Jak donoszą media i agencje prasowe, naczelny dowódca egipskich sił zbrojnych, gen. Abdel Fatah al-Sisi odsunął od władzy i aresztował urzędującego prezydenta Muhammada Mursiego, z...
  • 19 lipca 2013 -- Nikolaos Michaloliakos: „Demokratyzacja” made in USA
    Ostatnie dni przyniosły Egiptowi, najbardziej zaludnionemu krajowi islamskiemu na Bliskim Wschodzie, rozwijającą się tragedię. Zgodnie z informacjami, setki ludzi nie żyją, na prze...
  • 4 lipca 2013 -- Tarek Alkafri: Egipskiej rewolucji ciąg dalszy
    Wtorek, 3 lipca br. O godzinie 17.00 dobiega końca termin wyznaczony przez Arabską Armię Egiptu dla rządu Muhammada Mursiego, by ten zakończył chaos w kraju i podał się do dymisji....
  • 18 sierpnia 2013 -- Bogusław Koniuch: Wojna domowa w Egipcie i kto na niej korzysta
    Od kilku dni w Egipcie trwają krwawe zamieszki pomiędzy zwolennikami obalonego prezydenta Mursiego wywodzącego się z Bractwa Muzułmańskiego, przeciwnikami bractwa, i wojskiem. Medi...
  • 11 października 2011 -- Islamscy ekstremiści atakują Koptów w Egipcie
    Po kilku w miarę spokojnych miesiącach w Egipcie salaficcy ekstremiści finansowani przez sojusznika Stanów Zjednoczonych - Arabię Saudyjską - ponownie zainicjowali serię aktów prze...
Subscribe to Comments RSS Feed in this post

2 Komentarzy

  1. Dobry, rzeczowy tekst. „Kraj jest w potrzebie nowego Nasera” – w samo sedno.

Zostaw swój komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*