Tarek Alkafri: Co dalej po Al-Kusajr?

Wiele osób zgadza się, i jestem jedną z nich, że odbicie strategicznego miasta Kusajr w pobliżu libańskiej granicy przez Syryjską Armię Arabską, przy wsparciu jednostek Hezbollahu, stanowi znaczące wydarzenie w kryzysie syryjskim, czy też, jak to określił pan prezydent Baszar al-Assad, „wojnie syryjskiej”. Można powiedzieć, że tak zwana „oś zła”, czyli Iran – Syria – Hezbollah, przeszła w Kusajr do ofensywy, po zajmowaniu przez ponad dwa lata pozycji obronnej. Konsekwencje bitwy o Kusajr odcisną się śladem nie tylko w Syrii, lecz przede wszystkim w Libanie, na linii frontu w Golanie i okupowanej Palestynie, jak również w spływającym krwią Iraku.

Rząd w Damaszku i Syryjska Armia Narodowa, otrzymali po tej bitwie ekstatyczną dawkę morale i będą szli za ciosem, przywracając kontrolę nad innymi obszarami kraju, które znalazły się poza ich zasięgiem. To wyjaśnia przejęcie miejscowości Daba’a i kolejnych miast na peryferiach prowincji Homs, a ponadto, wyzwolenie całego Damaszku i przesunięcie walk na kilkadziesiąt kilometrów od stolicy oraz odbicie przejścia do bramy Wzgórz Golan w prowincji Kunejtra. Teraz płyną do nas wieści o gromadzeniu ogromnej siły wojskowej, która zmierza w stronę miasta Aleppo na pólnocy i w stronę Daraya, na południu.

Syryjska opozycja zbrojna, pod swoimi różnymi szyldami, poniosła ciężką porażkę ze względu na utratę miasta Kusajr (mimo rozpaczliwej obrony) i próbuje przełknąć tą moralną porażkę na wszelkie możliwe sposoby, jak podają jej rzecznicy. A obiecane następne nowoczesne arsenały, których oczekują od krajów Zachodu, z Europy i USA w szczególności, nie pojawią się w najbliższej przyszłości, jako że kraje te oczekują zwołania „Genewy II”, która ma się odbyć w przyszłym miesiącu. Sojusz „osi dobra” zaczyna się poważnie martwić losem i wynikiem wojny w Syrii, która zamienia się w konflikt globalny. Nie chcą oni póki co zmieniać układu sił na arenie światowej, aby konferencja nie skończyła się dla nich całkowitym niepowodzeniem, tak więc opozycja zapewne przeczeka ten miesiąc.

Klęska w Kusajr była porażką nie tylko dla zbrojnej opozycji, lecz przede wszystkim dla krajów ową opozycję wspierających. Dziś, planowane obalenie rządu w Damaszku i posadzenie na jego miejsce nowego, sojuszniczego gabinetu, zamienia się w marzenia.

Należy przyznać, że oficjalne przystąpienie Hezbollahu do frontu w Kusajr i podjęcie przezeń walki u boku Syryjskiej Armii Narodowej odegrało znaczącą rolę w wyzwoleniu miasta i wytępieniu najemników, których kierowała agentura izraelskiego Mossadu. Hezbollah akurat ma spore doświadczenie w walce z tym najgorszym rakiem na mapie świata.

Brygady opozycyjne próbowały przesunąć koncentrację Syryjskiej Armii Arabskiej w Kusajr poprzez otwarcie linii frontu w prowincji Kunejtra, na Wzgórzach Golan. Izraelska armia była przygotowana i zgromadziła swoje siły na okupowanej części Golanu, lecz szybka reakcja syryjskiego wojska i odbicie po kilku godzinach punktu kontrolnego zapobiegły konfrontacji na Wzgórzach.

Prawdopodobnie, zbrojna opozycja będzie próbowała otworzyć nowy front w Libanie w ramach zemsty na Hezbollahu za jego walkę obok SAA. George Sabra, przywódca tzw. syryjskiej koalicji, groził, że przeniesie walkę do Libanu, w szczególności na jego południowych rubieżach, a więc do „twierdzy Hezbollah”. To samo powtórzył generał Salim Idris, szef wojskowej rady opozycji.

Istnieją dwa pytania, na które musimy znaleźć odpowiedzi, jeżeli chcemy narysować mapę syryjskiego kryzysu, wojny, czy konfliktu, po bitwie o Kusajr:

Po pierwsze, czy siły Hezbollahu będą uczestniczyć w innych bitwach wzdłuż Syrii, ramię w ramię z syryjską armią, jak w Aleppo na północy, w Deir al-Zour i Rakka na wschodzie i Dara’a na południu? Czy wsparcie ograniczone zostanie do granicy z Libanem?

I drugie pytanie – jakie stanowisko zajmą główni sponsorzy syryjskiej opozycji z krajów arabskich, tacy jak Katar i Arabia Saudyjska, która ma największe wpływy w Libanie? I nie zapominajmy też o głównym obozie treningowym mudżahedinów, jakim jest Turcja.

Trudne jest udzielenie ostatecznych odpowiedzi na te pytania, ale można spekulować, że Hezbollah będzie kontynuować swój udział walkach na terenie  Syrii i pojawi się na innych frontach. Tak zwana „oś zła” przeszła z oporu do ofensywy, co z kolei może poskutkować większymi stratami we własnych szeregach. To zaś może doprowadzić do rosnącej krytyki wśród zwolenników Hezbollahu. Podjęcie decyzji o zwiększeniu swej obecności w Syrii przez tą organizację wymaga dogłębnej analizy przed wydaniem ostatecznego rozkazu.

Odpowiedź na drugie pytanie nie może abstrahować od roli pozycji USA. Decyzje państw szejków ropy wspierających opozycję finansowo i militarnie, nie mogą być podejmowane bez uprzednich konsultacji z Waszyngtonem. Wcześniej, prezydent Barack Obama nie chciał angażować się w żadną wojnę z Syrią; dla niego liczy się tylko bezpieczeństwo Izraela, a więc wysiłki byłego okupanta francuskiego w tej materii zawiodły. Francja starała się bowiem o zmianę oficjalnej pozycji USA, kolekcjonując dowody na rzekome użycie przez stronę rządową gazu typu sarin. Rzecznik Obamy (pod rosyjskim naciskiem) potwierdził jednak, że zarzut ten opiera się na niewystarczającym materiale dowodowym i reżim w Damaszku nie przekroczył „czerwonej linii”, co rozgniewało francuską dyplomację.

Niestety dla syryjskiej opozycji, ich największy regionalny poplecznik, a mianowicie Recep Tayyip Erdogan, turecki premier, od tygodni mierzy się z tureckim powstaniem. Wymieniane są różne powody rozruchów, takie jak: zamiar rządu Erdogana budowy kompleksu handlowego w turystycznym Placu Taksim w centrum Stambułu, który narusza zasady ochrony środowiska, brak bezpieczeństwa w tureckich miastach (wybuchy i zamachy na każdym kroku), ograniczanie wolności prasy, słowa i wyznania, powstanie przeciwko rosnącej islamizacji kraju, itd. Lecz jedno jest wiadome – ludzie nie są zadowoleni z rządu, który przerzuca Turcję daleko od czołówki krajów najbardziej rozwijających się.

Nie wyklucza się przekierowania wojny syryjskiej do Libanu, a szczególnie na południowe przedmieścia Bejrutu. Nie wyklucza się próby ze strony Damaszku odzyskania utraconych pozycji w syryjskiej stolicy gospodarczej, czyli Aleppo oraz w innych regionach kraju, w celu wzmocnienia swojej pozycji negocjacyjnej w Genewie. Minister spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, Siergiej Ławrow, już potwierdził, że jego syryjski odpowiednik, Walid al-Moalem, będzie reprezentować swój rząd na tej konferencji.

Kryzys syryjski w najbliższych dniach nadal będzie wypełniał czołówki gazet i aż do konferencji w Genewie, wszystkie możliwości są otwarte. Mogą się nawet pojawić ciekawe niespodzianki.

Tarek Alkafri

Korekta: Nacjonalista.pl

Autor to współpracownik Portalu Nacjonalista.pl. Urodził się w Libii, od strony ojca jest Palestyńczykiem. Większość życia spędził w Damaszku, w palestyńskiej dzielnicy uchodźców Al-Jarmuk. Deklaruje się jako arabski nacjonalista, sympatyzuje także z polskim i europejskim nacjonalizmem.

Komentarz: Na krótko przed publikacją tekstu, jedna z prognoz autora zaczęła sprawdzać się na naszych oczach, mianowicie, jak podaje irańska Press TV, syryjska armia przystąpiła dziś do ofensywy w AleppoKLIKNIJ TUTAJ.

Do boju, Syryjczycy!

Do boju, Syryjczycy!

 


Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.

Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Podobne wpisy:

Comments

Komentarzy