WT: Sukces Janusza Palikota w cieniu brzozy

Uznanie dla Janusza Palikota za niewątpliwy sukces jakim było uzyskanie przez jego Ruch ponad 10% głosów. Tak, uznanie, gdyż nawet u zdeklarowanych przeciwników i osób z drugiej strony barykady można docenić pracę, wysiłek i konsekwencję w realizacji wyznaczonego celu. Daleki jestem od postawy anonimowych miernot z tzw. ruchu, ukrytych za wymyślnymi pseudonimami,  używających w bezpiecznym otoczeniu monitora prostackich określeń „Paligłupol” czy innych, równie niewybrednych.

Bez publicznych dotacji, dzięki finansowemu zaangażowaniu samego Janusza Palikota, a przede wszystkim dzięki rewolucyjnemu wręcz zapałowi (a także finansowemu poświęceniu) głównie ludzi młodych, którzy w odróżnieniu od „narodowych poganiaczy sierpem i młotem” klikających jak małpy „Lubię to” pod wszystkim, czynnie włączyli się w kampanię, skazana na porażkę formacja stała się trzecią siłą polityczną w tzw. wolnej Polsce. To właśnie ludzie młodzi w wieku 18-25 lat, a więc dysponujący teoretycznie największą ilością wolnego czasu decydują w dużej mierze o logistycznym powodzeniu kampanii (rozdawanie ulotek, zbiórka podpisów etc.). To właśnie w tej grupie wiekowej Palikot uzyskał poparcie rzędu 25%! Wynik ten nakazuje zapytać o jakość katechezy w szkołach, no bo skoro 1/4 młodych ludzi, z których 90-kilka procent uczęszcza/uczęszczało na opłacaną z budżetu państwa naukę religii, wybiera program w gruncie rzeczy antykatolicki i sprzeczny z zasadami moralnymi nauczanymi przez Kościół, to chyba heloł coś nie gra. Z innej beczki, amatorzy „wolnych konopi”, czyli przyjaciele idola części „ruchu narodowego”, wybrali protekcję Janusza Palikota, a nie piewców koliberalnych bredni, tudzież miłośników Somalii i Chin.

Jednak nic tak skutecznie nie zadziałało na korzyść Ruchu Palikota i reprezentowanych przez niego postaw jak trwająca już ponad 1,5 roku atmosfera absurdu, którą skwitować można wyrażeniem „Smoleńsk ueber alles”. Niestworzone historie o zamachu, bombach próżniowych, sztucznych mgłach i laserach, żenujące wykorzystywanie świętego symbolu Krzyża do celów politycznych, poszukiwania Putina w lodówkach i kuchenkach mikrofalowych – premier Rosji to intergalaktyczny decyzjonista, to wszystko stanowiło żyzną glebę dla demoliberalnej ferajny Janusza P. W cieniu brzozy wyrósł nam przeciwnik o wiele bardziej niebezpieczny, niż cyniczni i koniunkturalni aparatczycy z SLD, którzy ostatecznie zawsze szli na kompromis z Kościołem. Tu mamy już do czynienia z prawdziwą forpocztą Nowego Wspaniałego Świata dla którego wszelkie Wartości to „faszyzm, faszyzm i jeszcze raz faszyzm”. Prezentowanie Janusza Palikota jako swoistego błazna świadczy o głębokim niezrozumieniu procesów jakie dzieją się we współczesnej Europie. Kto go tak prezentuje? Ano z reguły środowiska, które czynnie wspierały „nabożeństwa smoleńskie” czy inne „obrony krzyża smoleńskiego”. Okładały Smoleńskiem jak cepem wszystkich naokoło, to dostały po mordach obuchem w postaci sukcesu Ruchu Palikota. Idee mają konsekwencje, praktyka „politycznego katolicyzmu” przyniosła zgniłe owoce.

„Tzw. polityczny katolicyzm, polegający na głośnym przyznawaniu się do Kościoła bez istotnych zobowiązań w wyniku głoszonych haseł, prowadzić musi nieuchronnie do walki z Kościołem i jego nauką” (Tadeusz Gluziński)

W jedynym punkcie natomiast zgadzam się z Januszem Palikotem i podpisuję się pod poniższymi, wypowiedzianymi przez niego słowami:

Powinniśmy mieć bardzo bliski sojusz z Niemcami i w oparciu o ten sojusz negocjować z Rosją i ograniczyć zupełnie dla nas niepotrzebne, a bardzo dużo kosztujące relacje z Amerykanami. Mamy z Ameryką 3 procent wymiany handlowej, a z UE prawie 80, w tym prawie 30 procent z Niemcami. Te liczby najwięcej mówią o interesach polskich w polityce zagranicznej. Współpraca z USA nam nic nie dała.

Tak trzeźwego stosunku do obecnej „polskiej” polityki zagranicznej ze świecą szukać wśród zawodowych „patriotów”. Palikot przemawia w tej kwestii jak rasowy europejski narodowy radykał i nawet jego otoczenie złożone z wszelkiej maści dewiantów i antyklerykalnej tłuszczy nie jest tego w stanie zmienić. Plus dla niego, ale tylko za to, żeby nie było wątpliwości. Wypada to powtórzyć – środowisko Ruchu Palikota to przeciwnik, którego nie wolno lekceważyć. Ich sukces wprowadza do dyskursu politycznego „nową jakość” będącą jeszcze kilka lat temu czarnym koszmarem. Przykłady państw zachodniej Europy pokazują, iż po tym jak janczarzy „nowoczesności” wtargną na salony, z reguły zostają tam na stałe. Jeśli nie oni sami, to niestety ich idee.

Na zakończenie dobra wiadomość. Ponad 50% dorosłych Polaków mówiąc kolokwialnie olało spektakl wyborczy, mając jak widać dość niekończących się sporów personalnych w tym samym demoliberalnym obozie. Czy można ich jakoś „zagospodarować”? Pewnie tak, ale wszystko zależy od nas, nacjonalistów.

Wojciech Trojanowski

Przedruk całości lub części wyłącznie po uzyskaniu zgody redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Podoba Ci się nasza inicjatywa?
Wesprzyj portal finansowo! Nie musisz wypełniać blankietów i chodzić na pocztę! Wszystko zrobisz w ciągu 3 minut ze swoje internetowego konta bankowego. Przeczytaj nasz apel i zobacz dlaczego potrzebujemy Twojego wsparcia: APEL O WSPARCIE PORTALU.



Siepomaga.pl: wolontariat, pomoc dzieciom, potrzebującym, zwierzętom
Tagi: , , , , ,

Podobne wpisy:

Comments

Komentarzy